Dodaj do ulubionych

coś tu nie gra...

06.01.15, 11:24
fantastyczna inicjatywa.
oglądam Zielone Dzwi w DDTVN o szkole dla niepełnosprawnych dzieci. Niepublicznej.
Brak windy - stad wizyta w studiu i apel o dofinansowanie około 120 tysięcy.
W studiu trzej panowie, prawie jak trzej królowie, których praca polega na... wnoszeniu i znoszeniu dzieci na pietro z dworu i na dół po lekcjach. W międzyczasie muszą dzieci z wózków na stoły rehabilitacyjne sie przeniesc, toalety, ubieranie, karmienie.
Fantastyczni panowie. Widac że kochają swoją pracę.
Tylko... wiem jakie sa wymagania żeby otworzyć rózne placówki, firmy konkretnej branży itd itp.
Podstawowym wymaganiem jest podjazd dla niepełnosprawnych, odpowiednie szerokości schodów itd itp. Inaczej nie będzie odbioru.
Cieszę się że jest taka szkoła. Ale nie mogę się nadziwić jakim cudem oni zostali odebrani. Przecież odbierający byli swiadomi (chyba) że dzieci na wózkach nie fruwają.
Oby przez nagłośnienie sprawy nie mieli teraz problemów, bo placówka nie jest dostosowana do profilu swojej działalności.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 11:49
      Jakoś bardzo zdziwiona nie jestem - pracuję w szkole z niepełnosprawnymi dziećmi ktora długo mieściła się
      w budynku bez windy. Teraz za to nie mamy wyjścia ewakuacyjnego i nadal działamy. Różne rzeczy są możliwe.
      • wielkafuria Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 12:09
        no własnie ... chyba ci ktorzy mieli odbiory wczesniej sa na innych prawach niz ci ktorzy teraz sie buduja i musze miec spełnione pierdylion wymogów. Przykład z mojego osiedla, stare panstwowe przedszkole, pietrowe, stare, bez windy, drzwi waskie. w tym roku budowało sie niepubliczne obok i sie nie mogą doprosić odbioru bo brakuje jednego miejsca parkingowego i teren zielony (czytaj ogrodek) gdyby jego kosztem zrobić to miejsce tez byłby "nieodbieralny" bo za mała powierzchnia. Obłęd. Piękne, nowoczesne sale stoją puste.
    • marikooo Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 12:09
      Niedaleko mnie jest szkoła specjalna, do której prowadzą wysokie schody. Ci uczniowie, którzy przyjeżdżają transportem dla niepełnosprawnych, są wnoszeni razem z wózkiem inwalidzkim do szkoły przez kierowcę i pomocnika. Tym bardziej sprawnym pokonanie dwunastu schodów z pomocą rodzica zajmuje dobre kilka minut. To szkoła publiczna.


      • wielkafuria Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 12:34
        no widzisz, a ja do firmy ktora nie ma nic wspolnego z tak konkretntymi potrzebami jak potrzeby dzieci na wózkach, musze miec podjazd dla niepełnosprawnych jakby jakis chciał mnie odwiedzić w firmie. Od poczatku dzialanosci nie było ani jednego. Ale bez tego nie dało sie odebrać.
        • baltycki Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 12:45
          > musze miec podjazd dla niepełnosprawnych
          Skoro nie zapewnilas 3 panow do wnoszenia...
    • zuleyka.z.talgaru Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 13:17
      Paranoiczne jest to, że ten stary złamas Grobelny miał kasę na debilne projekty, ale żeby dać dzieciom na windę to nie. Poznań to afryka europy ostatnio.
    • vi_san Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 13:18
      Wiele takich "działalności" mieści się w budynkach starszych i po prostu nieprzystosowanych - czym innym jest, gdyby budynek powstał z myślą o szkole dla niepełnosprawnych. Ale np. szkoła do której sama dawno temu uczęszczałam - obecnie jest "integracyjna" - posiada trzy klatki schodowe - jedną, owszem, szeroką, ale bez przesady, dwie takie, że na schodach nie bez trudu mogą się wyminąć dwie osoby. Szersza klatka schodowa - mieści się w budynku przedwojennym i konserwator zabytków nie pozwala na przebudowę [w czasie gdy ja chodziłam chciano zamienić drewniane stopnie na trwalsze i okazało się, że nie można], więc jedynym rozwiązaniem byłoby dobudować gdzieś na zewnątrz szyb windy... Tylko że szkoła, ze względów geologicznych oprócz klatek schodowych ma też np zejście z korytarza do holu głównego po trzech stopniach itp. Nie do rozwiązania.
      A co do "świadomości" ludzi pełnosprawnych... Moja koleżanka poruszająca się na wózku kilka lat temu kupowała mieszkanie. Dla siebie. I pan deweloper się szalenie ucieszył, że oczywiście, ma dla niej idealny lokal... Na drugim piętrze. Bez windy. I nie mógł się nadziwić, czemu ona nawet nie chce obejrzeć tego cuda, które jest idealne, nie ma progów, ma dużą łazienkę itd. Dopiero jak go nader chłodno zapytała, czy będzie ją i wózek znosił kilka razy dziennie z drugiego piętra i wnosił tamże to się kretyn zreflektował - bo takie [idealnie przystosowane] mieszkanie na II piętrze - byłoby dla niej klatką. W efekcie kupiła u kogo innego mieszkanie na parterze, także dostosowane.
      • wielkafuria Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 13:25
        ja jestem zdania ze przepisy powinny obowiazywac wszystkich, co by było jakby sie budynek zapalił? kto by znosił te wszystkie dzieci? przez okno by je wyrzucali?

        niby prawo nie działa wstecz, ale powinien byc jakis okres w ktorym wlasciciele takich lokali musieliby je dostosowac do obowiazujacych przepisów, albo zmienic lokal. Dlaczego "nowi" musza miec wszystko na tip top a "starzy" maja zapadające sie sufity trzcinowe i działają sobie dalej. Ich przepisy nie obowiazują? ( to przykład tych przedszkoli obok siebie). Sasiadka swoje zaprowadzała do prywatnego bo bała sie zostawic dziecko w publicznym. Cieszyła sie jak budowało sie nowe, a nie chca odebrac bo nie ma wymaganej liczby miejsc parkingowych dla tak duzego budynku.
        Najsmieszniejsze jest to ze przy publicznym jest ulica, chodnik i zero miejsc parkingowych...
        • vi_san Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 13:40
          Przykład przedszkoli - kuriozalny. Ale zakładam, że właściciele prywatnego po prostu "nie posmarowali"... Zwłaszcza, że znajoma BHPówka lat temu kilka w PAŃSTWOWYM szpitalu podważyła po remoncie kilka "drobiazgów" z dziedziny BHP i p.poż [w pomieszczeniu kuchennym niezabezpieczone - otwarte - gniazdka elektryczne, drzwi wyjścia ewakuacyjnego otwierające się "do wewnątrz" itp] - na co dyrektor szpitala sprowadził innego BHPowca, który rzecz podpisał - i jaki wniosek? Da się wszystko, zależy z kim.
          A co do Twojego zdania [choć je szanuję] - jak "przystosować" budynek, mający status zabytku, jak w przypadku mojej dawnej szkoły? Do nowo dobudowanej [powojennej] części można zrobic windę - ok. Ale jak pokonać kilkustopniowe różnice poziomów w starym budynku? A tam np. jest korytarz, który kończy się czterema stopniami w dół, prowadzący do szatni. I nie można tegoż przebudować "bo zabytek". Czyli co? Zlikwidować szkołę? I co tamże umieścić? Budynek duży, na mieszkania prywatne się nie nadaje, żadna instytucja istnieć tam [wg. twoich kryteriów] nie może [bo nie da się budynku całego przystosować dla niepełnosprawnych]... Plus nie zapominaj, że zwykle właścicielem takich lokali jest miasto/gmina. I "nie ma środków", "są pilniejsze potrzeby" itd...
          • wielkafuria Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 13:45
            no własnie są równi i równiejsi.
            brzydze sie łapówkami. Ale jakbym wydała 4 mln jak wlasciciele przedszkola ktorego "nie da sie odebrac" to albo bym zamordowała odbierającego albo rzeczywiwscie dała w łapę uncertain
            Ja uwazam ze jak gmine stac na zorganizowanie imprezy pt pozegnanie lata za 90 tyś, to stać żeby wynajac inny budynek, albo jakos go zmodernizować.
            • mruwa9 Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 13:55
              no wlasnie, rowni i rowniejsi.
              NZOZy nie dostana zgody na dzialalnosc, jesli budynek (czesto tylko dzierzawiony, niebedacy wlasnoscia NZOZ) nie spelnia warunkow dostepnosci: windy, podjazdy, szerokie schody wysokie stropy, (jak je podniejsc w istniejacych budynkach?), toalety dla niepelnosprawnych.
              Publiczne placowki (ZOZ) gwizdza na te wymogi i w razie pytan bezradnie rozkladaja rece: nie mamy srodkow!
              Publicznym ZOZom nikt nie grozi karami ani zamknieciem z tego powodu, NZOZom-owszem.
              I dlatego publiczne ZOZy pdpisuja kontrakty z NFZ, bo one sa wylaczone z obowiazku rentownosci, moga przynosic straty, podatnik doplaci. Nie spelniajac warunkow narzuconych NZOZom maja tez nizsze koszty wlasne.
              Ze szkolami jest podobnie. Adaptacje dla niepelnosprawnych to kwestia ich dobrej woli, a nie wymogow ,, ktore musza spelnic.
        • little_fish Re: coś tu nie gra... 06.01.15, 14:12
          jak się budynek zapali to i tak windy używać nie można, więc w zasadzie dupa blada...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka