Dodaj do ulubionych

Patologiczny kłamca...

06.01.15, 16:15
Znacie takie osoby? Kłamią prawie non stop i na siłę próbują owe kłamstwa uwiarygodnić, choć nikt tego od nich nie wymaga.
Podam przykład - facet przed 30 - okłamuje wszystkich - kolejne partnerki, rodziców, na dodatek tak głupio, że jego kłamstwa szybko wychodzą. Woli po twarzy dostać, niż powiedzieć prawdę.
Odwozi kobietę do domu i musi niby szybko jechać, dostarczyć jakieś dokumenty. Pięć minut po wyjeździe dzwoni do tej kobiety i pyta , jak dojechać na jakąś tam ulicę w jej mieście, bo kolega czeka na te dokumenty - problem w tym, że akurat takiej ulicy w tym mieście nie ma, nawet mu się sprawdzić nie chciało.
Inny przykład - siedzi u panny, mieli spędzić spokojny wieczór. Nagle dostaje telefon, że w remontowanym przez niego mieszkaniu jest awaria - woda się leje. Więc jedzie ''z bólem serca'', po drodze dzwoni, żeby sprawdziła telefon do spółdzielni mieszkaniowej. A tak naprawdę spieszy się na imprezę, żadnej awarii nie było.
Obserwuj wątek
    • 7ewa.krakowska Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:17
      Nie kłamca tylko uposledzony psychicznie
      • azile.oli Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:23
        Nie powiedziałabym, że akurat ten osobnik jest upośledzony. Kombinować potrafi, jak nikt, naprawdę, jak go ktoś słabo zna, to może wierzyć w jego wersję zdarzeń.
    • ichi51e Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:24
      to jeszcze nic. ja znalam laske ktora zapytana czy zmyla naczynia mowila oczywiscie ze tak a w 2 minuty pozniej robila za Bambi bo jednak sie okazywalo ze zlew pelen...
      • raczek47 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:34
        Tak chyba można nazwać mojego M (pamiętacie mój wątek, jak jego zdrada wyszła na jaw)-kłamał 5 lat, od 2009 roku-dzień w dzień.Wyjeżdżał na 3-4 dni-"do klientów"-potem opowiadał dokładnie-gdzie był, u kogo, co mu się udało zrobić, czego nie itp.
        Wszystkie sylwestry od 2010 spędzał z nią(wyszło w tym liście od kochanki)-nam wmawiał,że gra chałtury -jak wracał to barwnie, ze szczegółami opowiadał o tym co grał, jak mu szło, co nie wyszło itp.
        5 lat to ok 1800 dni...tyle czasu dzień w dzień mój M patrzył mi i dzieciom w oczy i łgał, w każdej godzinie...do kościoła za rękę chodziliśmy, do spowiedzi dzieci pierwszy gonił, oczywiście chodziliśmy razem...
        Większego kłamcy chyba nie ma.
        • korag100 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:39
          Nie ma chyba osoby, która ani razu by nie skłamała. Czy to dla własnej korzyści, czy żeby coś osiągnąć, wreszcie '' dla czyjegoś dobra''. Takie jest moje zdanie. Opisany przez Ciebie przypadek czyni to dla własnej wygody i korzyści. Nie jest to w porządku ale myślę, że nie ma podłoża chorobowego. Ludzie, którzy kłamią w sprawach nie mających znaczenia, prostych, codziennych, kłamią nawet jak nie muszą to mitomani a to już jednostka chorobowa.
    • saszanasza Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:41
      To objaw psychopatii.
      • azja-od-kuchni Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:44
        Znałam kiedyś dla komforu psychicznego trzmam się od tego typu osobników z daleka.
        --
        azjaodkuchni.blogspot.com/
      • saszanasza Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 16:49
        www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/808-klamcy-patologiczni.html
        • wielkafuria Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 17:36
          podobno klamstwo powtorzone iles tam razy staje sie prawdą smile
          kolezanka opowiadała w liceum ze spotyka z sie z konkretnym chłopakiem, podała jego imie i nazwisko i podczas kilku lat studiów opowiadała co razem robia jak wraca do rodzinnego miasta na weekendy. że sie pokłócili, ze byli na kolacji itd itp.
          na ktoryms sylwestrze poznałam tego kolesia i sie pytam czy jest tu Zoska, on sie pyta jaka Zoska? mowię że Zoska Iksinska - jego dziewczyna. ZONk.
          wrocilam na studia i sie pytam jak tam sylwester, ona opowiada opowiada. Wtedy był etap naszej klasy, weszłam na internet pokazuje jego zdjecie (oni byli u siebie w znajomych, kiedys gdzies tam rzeczywiscie sie spotkali) i mówie "ładny ten Twój facet". ona potwierdziła ze to własnie on smile wiec ją uswiadomiłam ze gadałam z nim i wszystko wiem.
          Myslicie ze zalala sie łzami i przyznała do kilkuletniego kłamstwa??
          nie smile powiedziała ze tak naprawde sie pokłócili dzien przed sylwestrem, rozstali sie i on na odchodnym powiedzial ze juz nie ma dziewczyny i dlatego nie przyznał sie do niej big_grinbig_grinbig_grin

          zaczełam jej unikac tongue_out troche sie jej bałam big_grin
    • azile.oli Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 17:30
      Wspomniany przeze mnie kłamca oczywiście kłamał czasem z przyczyn czysto prozaicznych - żeby uniknąć przykrych konsekwencji. Jednak w przeważającej części były to kłamstwa całkowicie zbędne, mało tego , rodziły one konieczność kolejnych kłamstw. Twierdził np, że załatwił jakiś tam wyjazd weekendowy ( nikt go nie prosił, ani nie oczekiwał tego), a oczywiście był to tylko wymysł. Za to uzasadnienie, dlaczego ostatecznie do finalizacji tego nie doszło, pociągało za sobą miliony, zupełnie zbędnych kłamstw.
      Powiem szczerze - śmiem twierdzić , że na 10 zdań przez niego wypowiedzianych czymś zbliżonym do prawdy było jedno.
      • korag100 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 17:39
        Myślę, że taka osoba ma bardzo małe poczucie własnej wartości ( miałam taką w swoim otoczeniu) Kłamała bo chciała by ją lubili, by podziwiali, by zwrócili uwagę. Niestety za każdym razem skutek był odwrotny bo kłamstwo wychodziło. Mimo, iż wielu ją przekreślało ja starałam się zrozumieć. Tak naprawdę to była bardzo nieszczęśliwa osoba.
      • wielkafuria Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 17:39
        ja kiedys przyłapalam jednego kolesia na klamstwie i prawde mowiac przestałam natychmiast go lubic. najpierw opowiadał przygode o tym jak policjant zatrzymywał tira i tirowiec o mało go nie rozjechał, bo trudno mu było zahamowac z takim ciezarem. wyszedł i zrobił awanture policjantowi o drodze hamowania czy cos. dzien pozniej ta sama historie ale ze soba w roli glównej opowiedzial innemu towarzystwu tylko ze ja tez tam byłam. oczywiwscie sie nie odezwałam. ale niesmak pozostał.
      • jowita771 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 18:40
        Spotykałam się z takim, jak miałam 18 lat. Kiedyś mi opowiadał, jak to strasznie się napracował, bo wrzucał u babci węgiel do piwnicy do późna, gadał o tym węglu dość szczegółowo. Potem się wydało, że był na dyskotece. Albo opowiadał mi, jaki to z niego geniusz matematyczny, że rozwiązuje swojej nauczycielce zadania dla studentów, bo ona niby jeszcze wykładała na uczelni. I sama nie potrafiła rozwiązać, studenci tez nie, a on potrafił. W dodatku moja koleżanka chodziła z nim do klasy, wiedział o tym, więc raczej nie było szans, żeby się nie wydało. Albo opowiadał, że w jakimś tam towarzystwie miał przezwisko jakieś tam, co było bzdurą, tego to już w ogóle nie rozumiałam, bo jakie to ma znaczenie? A towarzystwo było takie, że ja też część osób znałam, więc też było jasne, że się dowiem, że on kłamie. I mnóstwo innych bzdur, niektóre to były takie drobiazgi, że nie mogłam się nadziwić, że komuś się chce kłamać na taki nieważny temat.
        Znałam tez dziewczynę, która mi opowiedziała, że miała chłopaka i on zmarł na białaczkę. Byli razem dwa lata, planowali ślub, ale zachorował i zmarł. Za parę miesięcy opowiadała, że właśnie wczoraj jej chłopak zginął w wypadku, byli razem cztery lata, bardzo się kochali itd. I takich chłopaków jeszcze kilku, jakas przyjaciółka tez się przewinęła. Dziewczyna potrafiła się rozpłakać opowiadając to. Rzecz działa się w środowisku oazowym i nie dało się od dziewczyny odseparować, tam były takie układy, że jak po spotkaniu ktoś powiedział, że chce z tobą pogadać, to należało mu czas poświęcić, inaczej było to źle widziane, zdarzało mi się więc słuchać zwierzeń dziewczyny, ale w mniejszym gronie sobie opowiadaliśmy, że strach się z nią przyjaźnić, bo można zginąć tragicznie.
        • thea19 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 23:59
          mialam taka w liceum w klasie. ciagle plakala bo jej chlopak umieral albo byl arabem i za niego maz wychodzila, rodzice ja bili i wiazali, miala milion roznych smiertelnych chorob itd. wyleciala po roku bo ani uczniowie ani nauczyciele nie dawali rady.
    • sonia-3 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 19:23
      Ja znam. To były facet mojej teściowej. Facet, jak dla mnie, żyje w innej bajce. Jego historie to jeden stek kłamstw. Wszystkim załatwił pracę, bo ma niewyobrażalne znajomości. Nam załatwił kredyt mieszkaniowy, mężowi pracę, kilka osób poszło do więzienia, bo on ich zdemaskował i wiele innych historii. Ja to myślę, że on ma coś z głową i zastanawiam się, czy on w to wszystko wierzy, czy ma świadomość, że to brednie, a liczy na to, że nikt się nie połapie.
    • mynia_pynia Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 20:58
      Tak mialam kolezanke klamczuche w 4 klasie podstawowki ktora taka historie mi opowiedziala ze w szoku bylam przez 2 miesiace, pozniej dotarlo do mnie ze to klamstwo, od tamtej pory uwazam ze jest "dziwna".
    • ironia-losu11 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 21:20
      Oj, niestety, znamy, znamy smile Kiedyś (prawie 20 lat temu!!) miałam takiego faceta, który kłamał nawet wtedy,kiedy nie musiał wink A ja głupia pokapowałam się dopiero po jakimś czasie... Zresztą z obecnej perspektywy to mocno komiczne, bo ten człowiek miał wtedy kilka dziewczyn naraz "wymiennie" i nie wpadł na to, że my się wcześniej czy później poznamy, bo w końcu grono znajomych jakoś tam wspólne.. No i okazało się kiedyś, że każdej z nas wciskał dokładnie to samo i tak samo "organizował" nam czas - pewnego razu wylazło, że każda z nas tłumaczyła dla niego książki (bo się nie wyrabiał czasowo), pisałyśmy za niego artykuły, jeździłyśmy do roboty na żagle do pewnego kraju i jeszcze parę takich spraw nas "łączyło". I tak się ślizgał między nami, zawsze miał jakieś świetne wymówki, kłamał jak natchniony. Dawne czasy. Ale facet naprawdę miał smykałkę do takich krzywych numerów. Zresztą życie go na swój sposób później pokarało, ale to smutna historia.
      • triismegistos Re: Patologiczny kłamca... 07.01.15, 09:01
        Też znałam takiego. Miał stałą dziewczyne, z która nie mógł się oficjalnie rozstać "bo już chciał, ale zagrozila mu samobójstwem" i całkiem sporo takich tajnych. Uhhh, jak sobie pomyslę jakie kity mi wciskał to mi słabo, chociaż miałam wtedy naście lat.
        Jedna z tych jego dziewczyn zagadała kiedys do mnie, bo uchodziłam za jego dobra kupelę, więc doszła do wniosku, ze i tak pewnie wszystko wiem. To była baardzo pouczająca rozmowa. Facet niestety musiał zmienić sobie towarzystwo i haremik, a ja zyskałam najlepszą na świecie przyjaciółkę.
        Co ciekawe, podobno do dzisiaj jest z tamtą "oficjalną" dziewczyną.
    • memphis90 Re: Patologiczny kłamca... 06.01.15, 21:31
      Chyba nie znam. Znam jednego mitomana-gawędziarza, nie wiem, skąd on bierze te historie i opowieści, ale raczej jest nieszkodliwy. Z kolei historie mojej mamy i jeszcze jednego mojego kolegi udramatyczniają się z każdym kolejnym opowiedzeniem. Czasem to zabawne, czasem- irytujące.
    • rosapulchra-0 Re: Patologiczny kłamca... 07.01.15, 00:11
      Poznałam kiedyś taką osobę. I jego żona uczestniczyła w tym procederze aktywnie. Nigdy więcej.
    • azile.oli Re: Patologiczny kłamca... 07.01.15, 08:44
      No, ten którego znałam, był na swój sposób przerażający, może dlatego, że przy tym miły.
      nie można było być przy nim pewnym dnia, ani godziny, w zasadzie trzeba by mu na karku bez przerwy siedzieć. Mógł zrobić największą głupotę i podłość , a wyskakiwało to nagle - czyli w momencie, gdy kłamstwo wyszło na jaw. Nie można mu było powierzyć żadnej sprawy, bo przecież i tak skłamał, co do jej załatwienia.
      Podziwiam jego obecną żonę - trzyma go krótko co prawda i drze się na niego, ale cóż...
      Jeśli się np spóźnił do domu mógł równie dobrze mieć awarię samochodu, siedzieć u kumpla, siedzieć u kochanki.
      Przerażający facet.
    • zana781 Re: Patologiczny kłamca... 07.01.15, 09:10
      ZAnam dziewczynke, 10 lat, moze z tego wyrosnie.Gdyby nie te klamastwa bylaby calkiem znosna.Ostatnio dzwoni i pyta czy moze przyjsc do mojej A mowie, ze tak, kolo godz.13 badz, przyszla kwadrans po rozmowie tel., byla godz 11 i wmawiala nam, ze powiedzialam, ze ma przyjsc wlasnie teraz.Klamala w zywe oczy.W szkole tez ciagle zmysla.
    • redheadfreaq Re: Patologiczny kłamca... 07.01.15, 09:11
      Owszem, pewien mój były. Poza upodobaniem do zmyślania cudów na kiju (zawsze stawiających go w najlepszym świetle) miał tendencję do przemocy psychicznej i sytuacje pozornie jasną potrafił zamotać tak, że przepraszałam go za coś, co nie miało miejsca.

      Po burzliwym rozstaniu wciąż miałam pewne wyrzuty sumienia i wrażenie, że to ze mną było coś nie tak, że nie doceniłam takiego chodzącego cudu... Aż spotkałam kiedyś całkowitym przypadkiem jego znajomych z kapeli. Jak się okazało - byłych, bo rozstali się z powodu jego ciągłych histerii, fochów i prób manipulacji. Podczas tej rozmowy wyszło mnóstwo kwiatków, nawarstwionych i przeczących sobie nawzajem bzdur. Pamiętam, jak się czułam - jakby ktoś zdjął mi z pleców wielki ciężar.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka