Dodaj do ulubionych

Ślub, wesele, transport...

19.02.15, 14:51
Proszę o obiektywną opinię - jest sobie młoda para. Ślub w odległości 30 km od sali.
Rodzice młodej załatwiają transport dla gości. Ślub w parafii pana młodego.
Moim zdaniem rodzice pana młodego powinni jechać własnym samochodem i mieć jedną osobę niepijącą, gdyby musieli z sali do domu te 30 km podjechać. U panny młodej z sali blisko, pić nie będzie jej ojciec, na wszelki wypadek. Będzie bus do odwożenia gości, ale bez sensu, żeby jechał z 1 czy 2 osobami w nagłym wypadku.
Ze strony panny młodej będzie też jakiś kierowca do osobówki, gdyby trzeba było kogoś podwieźć w razie konieczności.
Ja jednak myślę, że na taką kryzysową sytuację druga strona też powinna mieć kogoś niepijącego, tym bardziej, że w domu zostaje chora osoba.
Nie wiem, może nie mam racji, do tej pory się nie spotkałam z sytuacją, żeby rodzice młodych korzystali z transportu ''dla gości''.
Obserwuj wątek
    • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 14:58
      Ale na czym polega problem, rodzice pana młodego nie mogą skorzystać z transportu dla gości? Dlaczego?
      W nagłej sytuacji mozna wezwać taksówkę.
      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:07
        No mogą skorzystać, ale : w nagłej sytuacji będzie ich wiózł pewnie ojciec młodej, bo bez samochodu będą, to raz. Taksówka 60 km w 2 strony w środku nocy nieźle ich skrobnie, więc bez sensu. Transportu dla gości nie da się dokładnie obliczyć, bo ludzie zmieniają zdanie - zatem trzeba przygotować nadwyżkę miejsc, a i tak może nie starczyć. Część gości ze strony panny młodej pojedzie osobówkami z jej rodzicami i bratem. Strona, która organizuje ten transport i za niego płaci nie korzysta z niego również z tej przyczyny, żeby dla gości na pewno starczyło miejsca.
        Jest po prostu kilka takich przyczyn , nie jedna. Jakoś tak mi się wydaje, że na weselu syna jego rodzice powinni być mobilni i samowystarczalni w tej kwestii.
        • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:12
          Ale niech robią co chca. Zamówcie wiekszy bus albo niech 2x obróci.
          • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:15
            No jasne. Bus jeździ za darmo i na wodę. Będzie autokar i bus, gdyby ktoś się nie zmieścił są jeszcze miejsca w prywatnych samochodach rodziców młodej i jej brata.
            • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:20
              I akurat zabraknie miejsca dla dwóch osób,

              Poza tym zawsze część przyjedzie swoim samochodem, bo będzie np. planowała się wcześniej zmyć, albo sama zorganizuje sobie transport.
            • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:21
              To wprowadź bilety za przejazd big_grin
              Tak strasznie Ci żal, ze oni beda pic, a Ty nie? Daj spokój.
            • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:26
              Ślubu jeszcze nie było, a rodzinka już nie może na siebie patrzeć- uroczebig_grin
        • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:15
          To źle Ci się wydaje. Powinni się dobrze bawić. Spodziewam się, że nie mają 10 synów, więc ważne aby w tym dniu w pełni uczestniczyli w weselu, a nie robili za taksówkę.
          • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:19
            Ale ojciec panny młodej może robić za taksówkę dla nich, jak coś się wydarzy w ich domu, on nie musi uczestniczyć w weselu córki? A poza tym niepicie wyklucza pełne uczestnictwo?
            • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:22
              Ale po co oni mają jechać do domu w trakcie wesela? Wrócą po weselu z innymi gośćmi.

              Niepicie nie wyklucza pełnego uczestnictwa. Wyklucza wychodzenie z wesela w trakcie jego trwania. Mnie by było szkoda marnować czasu na podróże.
              • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:25
                Mają kogoś chorego, kto zostaje w domu i mogą mieć potrzebę podjechania w czasie wesela.
                Trochę chyba bezmyślnie w takim wypadku nie zapewnić sobie możliwości powrotu albo obarczanie tym drugiej strony.
                • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:28
                  Ale jest przeciez mozliwosc powrotu! Busem! big_grin
                  • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:30
                    Za busa płacą rodzice panny młodej, jak będzie dodatkowy kurs, to wepnie zapłacą więcej. Można też zamówić taksówkę na ich koszt, ale wypić przecież trzeba, nikt nie może sobie darować.
                    • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:33
                      Serio? No to niech im zwrócą te 5 dych W RAZIE CZEGO, jesli bedzie potrzeba skorzystania z busa ekstra. Rany, to ma byc za chwile rodzina! Wstyd by mi było powiedzieć teściom, ze nie mogą jechać busem, bo płaca moi rodzice.
                      • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:35
                        Mnie tez by było wstyd, ale na miejscu teściów by mi było wstyd jeszcze bardziej. Naprawdę to taki problem odmówić sobie picia na weselu dziecka? Argumenty jak w melinie, nie mieści sie w głowie niepicie, wesele dziecka itp.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:38
                          Ale to od razu trzeba się uchlać? Wystarczy wypić z 4 toasty. Ale po alkoholu nikt przy zdrowych zmysłach nie wsiądzie do auta.
                          Problem z dupy. Autorka ma jakieś dąse wobec rodziców pana młodego to niech zadzwoni i powie, że sobie nie życzy, żeby ewentualnie skorzystali z transportu.
                          Jakby moja matka takie szopki przed moim weselem odwalała to by musiała zostać wyeliminowana z przygotowań.
                          • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:42
                            Wystarczy powiedzieć, że transport będzie w tamtą stronę, a potem podstawiony dopiero za kilka godzin, więc w międzyczasie się z niego nie skorzysta.
                    • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:35
                      >ale wypić przecież trzeba, nikt nie może sobie darować.

                      Dorośli ludzie wiedzą, ze alkohol jest dla ludzi a wesele syna jest miłą okazją do napicia się wina/wódeczki itp
                      Ci zaś, którzy mają z alkoholem problem, piszą na forum jak to ktoś powinien z picia rezygnować i dlaczego to ważnebig_grin
                      • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:41
                        Taaa, nie widzę problemu w zabawie weselnej bez alkoholu więc jestem alkoholiczką, powalająca logika.
                        • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:46
                          Widzisz problem wlasnie. Ty jako jedyna masz problem związany z piciem alkoholu, wiec kto tu ma PROBLEM ALKOHOLOWY? big_grin
                          • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:53
                            A tak, to faktycznie mam problem alkoholowy. big_grin
                        • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:47
                          No inne wyjaśnienie, to takie, ze w najbliższym środowisku pije się na umór, albo wcale i nie masz innego wzorca. Które wolisz?
                          • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:56
                            Ani to ani to. W ogóle nie rozumiem problemu, dla mnie nie ma znaczenia czy na weselu wypije, czy nie, zwykle na weselach piję, chociaż nigdy nie na umór, ale byłam na kilku weselach, gdzie nie piłam i bawiłam się równie dobrze.
                            • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:00
                              Byłaś matką panny młodej, czy pana młodego?
                              • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:08
                                Raz byłam siostrą panny młodej. Ale nie wiem, jakie to miałoby mieć znaczenie, potrafię się równie dobrze bawić na trzeźwo jak na rauszu, więc nie rozumiem, co za różnica.
                                • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:10
                                  No i fantastycznie, wygrałaś order z ziemniaka- jesteś lepsza, niż ta tłuszcza sącząca wino na weselach członków rodzinybig_grin
                                  • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:17
                                    Przykro mi, jeżeli wpędzam Cię w kompleksy, może spróbuj się wyleczyć z nałogu. wink
                                    • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:21
                                      Wiesz, to nie ja boję się kieliszka wina...
                                      • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:24
                                        No, widzę, że się nie boisz...
                      • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:44
                        O, wlasnie. Wkurza mnie, ze próbuje sie robić patologie z ludzi, którzy maja ochotę wypić kilka lampek wina / kieliszków wódki z okazji wesela syna. Ci Cie to obchodzi?

                        Moze odmówisz sobie jedzenia na tum weselu? Jaki to problem?? Masz zaburzenia odżywiania??
                • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:30
                  Jeśli ta osoba jest taka chora, to pewnie załatwią kogoś do opieki. Ja myślę, że Ci ludzie, podobnie jak ja, uważają że wesele syna jest wydarzeniem nadrzędnym nad innymi i z góry zakładają, że nie będą go opuszczać.
                  • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:34
                    Jeśli zakładają, że nie będą opuszczać, to ok, ale jeśli uważają, że będą pic, a w razie czego do podwózki zaprzęgną Ziutka, to nie w porządku, bo Ziutek jednak na weselu córki będzie, więc tez może nie mieć ochoty opuszczać imprezy, nawet, jeśli nie pije, więc jego uczestnictwo jest "niepełne" suspicious
                    Używanie busa, za który później zapłacą Ziutkowie, to naciąganie, chyba, że cena busa byłaby bez zmian niezależnie od ilości kursów, ale w to chyba nikt nie wierzy.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:31
                  Lepiej ściągnąć kogoś, kto z chorą osobą zostanie.
                  Jak ja brałam ślub z mężem, to teściowie, którzy opiekują się chorbą babcią zostawili ją jakąś znajomą, żeby nie musieli jeździć czy coś.
                  • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:41
                    U moich teściów podobnie. Akurat to nie był ich domownik, ale chrzestnej męża (jej i teścia ojciec), ale nawet "tylko" chrzestna tak załatwiła sprawę, żeby nie wychodzić, nie wracać wcześniej itp. No w sumie tak teściu ze swoją siostrą zrobili, żeby nie martwić się w trakcie. Nikt nie planował nieobecności dziadka na weselu wnuczka. I tak było niezręcznie i każdy miał wewnętrzne przekonanie, że dziadka brakuje na weselu wnuczka, a co dopiero mówić o pozostawieniu go bez opieki.

                    Ludzie mają chyba sumienie i głupio im się bawić całą noc zastanawiając się czy ktoś bliski np. nie może sobie poradzić z załatwieniem potrzeb fizjologicznych. Myślę, że podobnie jest w tym przypadku.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:44
                      Z pewnością, ale już się mamuśka/panna młoda nakręciła i nie ma zmiłuj.
            • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:24
              A po co ktokolwiek ma robić za taksówkę? Ślub dziecka nie zdarza się co dzień, żadne ze stron nie może odżałować na taksówkę w razie nagłej potrzeby? Kupią mniejsze bukiety, to na taryfę będzie jak znalazł...
              • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:32
                Młodzi im pożyczą z kopert jak będzie nagła potrzeba smile Oni będą mieli gotówkę.
    • rasowa_sowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 14:58
      Cudowne klimaty wesela urządzonego przez uczynnych rodziców big_grin

      Jak nie chcesz to nie pij na weselu córki (trafiłam? ) ale nie mów innym co mają robić.
    • aqua48 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 14:58
      azile.oli napisała:

      > Nie wiem, może nie mam racji, do tej pory się nie spotkałam z sytuacją, żeby r
      > odzice młodych korzystali z transportu ''dla gości''.

      Nie masz racji, nie ma żadnych przeszkód, aby jechali wynajętym w tym celu busem.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 14:59
      Ale to ich sprawa chyba jak to rozwiążą? Zawsze zostaje taxi.
    • aankaa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:00
      pewnie kwas, że rodzice młodego mogą się napić a młodej nie
    • poppy_pi Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:08
      Co to znaczy, że nie będzie pić "na wszelki wypadek"? W razie gdyby ktoś złamał nogę? Można wezwać karetkę. Jeśli ktoś będzie chciał wracać przed zakończeniem wesela zamówi taksówkę, znajomego albo przyjedzie swoim samochodem i sam nie będzie pił.
      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:14
        Jasne, już widzę ludzi zamawiających taksówki na taką odległość. Zresztą, transport powrotny będzie i z niego rodzice młodego mogą oczywiście skorzystać.
        Chodzi o to, że mogą mieć konieczność podjechania do domu w trakcie imprezy i wtedy co? Wysłać bus na 20 osób, czy gonić ojca panny młodej? Ewentualnie niech on załatwia kierowcę, bo samochód będzie.
        • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:23
          To wtedy ojciec panny młodej im odmówi i znajdą sobie inny transport.

          Co to za konieczność, bo nie rozumiem?
        • amandaas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:54
          Nie rozumiem o co chodzi z tą taksówką? To nie aż tak duża odległość, wielokrotnie ja czy moi znajomi zamawialiśmy taksy na taką odległość, oczywiście nie na codzień ale z okazji większych imprez jak właśnie czyjeś wesele/bal/sylwester. Co to za problem, wesele wyprawiają a nie mogą odżałować 150 zł na takse? No bez jaj, to jest jakiś szczyt skąpstwa, wstyd to mi by było na miejscu pana młodego, że moi rodzice takie cyrki za 150zł odprawiają.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:57
            Ale to autorka wątku jak na razie cyrk odstawia. Pewnie szklana kula jej powiedziała co i jak.
    • joaaa83 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:11
      "Nie wiem, może nie mam racji, do tej pory się nie spotkałam z sytuacją, żeby rodzice młodych korzystali z transportu ''dla gości''."
      A dlaczego nie? Ja się spotkałam i to nawet częściej rodzice młodych wracają z gośćmi niż sami. Nie widzę żadnych przeszkód. A zajrzeć do chorej osoby może np. sąsiadka. Nie wydaje mi się, że by zapomnieli o chorym domowniku i opuścili go na pół doby. Na pewno coś zorganizują. Chyba, że to nie jest osoba aż tak chora.
    • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:27
      Dorośli są, niech robią co chcą. Ojciec młodej nie musi się godzić na bycie taksówką.
      Choć fakt, że na wszystkich weselach na których byłam, zawsze była w najbliższym otoczeniu młodych jakaś osoba niepijąca, na w razie wu.
      Ja bym przede wszystkim porozmawiała z rodzicami młodego. Aha no i dosyć istotne jak sobie liczą za tego busa, czy od ilości kursów, czy od godziny. Bo jak od godziny, to niech sobie teściowie jeżdżą tam i z powrotem, co im żałować smile
      • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:33
        No ale dlaczego ojciec ma niewy pić na weselu syna? Może mają opieke dla tej chorej osoby i nie będą musieli jeździć w te i wewte.

        Bosz, wesela jeszcze nie ma a już jatka na całego.
        Rozumiem,że jesteś matką weselną i Cię coś boli?
        • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:37
          > No ale dlaczego ojciec ma niewy pić na weselu syna?
          Bo jowita wyżej sugeruje, ze picie na weselu dziecka to patologiabig_grin
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:41
            No pewnie u Islamistów to patoligia tongue_out
            • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:48
              A ja jestem islamistką? Wyżej ktoś zasugerował, że alkoholiczką, człowiek by żył w nieświadomości, gdyby nie forum. big_grin
              • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:49
                Nie, ale islamiści nie mogą pić alkoholu bo im religia zabrania.

                No wiesz, doczepiłaś się tego alkoholu tak jakbyś miała z nim jakiś problem.
                • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:51
                  ale za to palą haszysz tongue_out
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:54
                    Całe weselicho upalone haszyszem..to by było coś... big_grin ah! przekażę szwagierce co w czerwcu się hajta big_grin
                    • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:59
                      He he wujek Zdzisiek i ciotka Krycha na tripie, byłoby co wspominać big_grin
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 17:36
                        Dzięki. Teraz żałuję, że już wyszłam za mąż smile ale nic. W kwietniu imprezka z okazji -lecia ślubu moich rodziców to się nadrobi wink
          • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:46
            Zacytuj, gdzie tak napisałam.
            • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:49
              A proszszsz:
              "Naprawdę to taki problem odmówić sobie picia na weselu dziecka? Argumenty jak w melinie, nie mieści sie w głowie niepicie, wesele dziecka itp. "
              • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:05
                Przeinaczasz. Jak dla mnie na weselu można pić albo nie pić. Są jednak ludzie, dla których wesele czy jakakolwiek inna impreza bez alkoholu nie istnieje, nie wyobrażają sobie, że można się bawić na trzeźwo. I to nazwałam patologią.
                • edelstein Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:08
                  Jak wiadomo wypicie 3 toastow powoduje zalanie w trupatongue_out w moim swiecie jednak powoduje wylacznie niemoznosc prowadzenia pojazdow.
                  • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 10:42
                    Ale jeśli przypuszczasz, że możesz mieć potrzebę jechać dokądś samochodem, sprawa jest ważna, a ty masz problem z odmówieniem sobie tych trzech kieliszków, to problem jest ciut większy.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 10:43
                      Ale tu nikt nie przypuszcza. Tj. autorka wątku wie lepiej niż sami zainteresowani.
                    • edelstein Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 11:11
                      Potrzebe kazdy samochodem mozna miec w kazdej chwili,czyli co,abstynencja przez cale zycie?wiem,ze sa tu takie powalone co od urodzenia dziecka alko do ust nie wziely,bo cos sie moze wydarzyc,ale to sa wyjatki.
        • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:50
          A czemu się do mnie przyczepiłaś? Ja jak będę matką weselną, to będę się bawić do upadłego i to na pewno nie w abstynencjitongue_out
          Niech się młodzi martwią o kierowcę.
          A tu napisałam tylko, że ojciec młodej to nie taksówka i jak nie chce, to wcale nie musi wozić teściów, jak chcą pić, to niech sobie organizują kierowcę.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:52
            No źle podpięłam smile sorki.
      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:38
        Nie, nie od godziny, jakaś tam ustalona taryfa i oczywiście za paliwo.
        Tam w domu zostanie bardzo chora babcia. Oczywiście z opiekunką, ale może być potrzeba, aby córka podjechała.
        Oczywiście nikt im nie będzie dyktował, co mają robić, ani nie zabroni wsiąść do autokaru.
        Tyle, że wszystko jest zwalone niejako na rodzinę panny młodej. To jest w 2 strony 60 km
        I nie - matka panny młodej spokojnie może wypić, ojciec i tak nie pije - zresztą , mogą oboje nie pić , żadne poświęcenie.
        Ale głupio kazać rodzicom zięcia jechać taksówką.
        Czyli -albo ich zawieźć, albo udostępnić samochód przynajmniej.
        • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:39
          Oj, nie lubisz ich, nie lubisz... Nie wiem tylko, czy jesteś panną młodą, czy jej matkąbig_grin
          • capa_negra Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:55
            Oj chyba nie doczekasz się odpowiedzi...
            • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:59
              Już napisała, że jest matką panny młodej.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:41
          Wymyślasz problem od czapy. Skoro babcia zostanie z opiekunką, to bęzie miała opieke i chyba tylko totalna wariatka (tu opiekunka) będzie dupę zawracać rodzicom pana młodego podczas zaślubin i wesela. No chyba, że babcia umrze - ale to i tak - dla babci będzie już bez znaczenia czy się ktoś pojawi czy nie.
        • aqua48 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:48
          azile.oli napisała:

          > Ale głupio kazać rodzicom zięcia jechać taksówką.

          Głupio to rozwiązywać cudze problemy za kogoś. Taksówki są dla ludzi.
        • jowita771 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:49
          Skoro mają w domu chora babcię i podejrzewają, że może będą musieli do niej wyskoczyć, jest i tak ktoś, kto nie pije, to dlaczego nie biorą samochodu? O oszczędność chodzi?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:51
            To autorka wątku twierdzi,że będą musieli wyskoczyć. Z pewnością rodzice pana młodego zapewnią opiekę babci i nie bedą musieli jeździć w kółko. Autorka ma bliżej nieokreślony dupościsk.
        • sara_lund Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:02
          nie rozumiem problemu "głupio kazać rodzicom zięcia jechać taksówką"
          czyli jak będzie taka sytuacja to rodzice panny młodej i pana młodego znikają z wesela na 1,5 godziny co najmniej bo trzeba podjechać do domu koniecznie?
          szykuje się niezła impreza ....
        • pe.tronela Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 18:50
          A ile kosztowalby taki przejazd autokarem tesciow do babci, ktorej nagle cos by sie stalo?
          • azile.oli Re: Nie wiem... 19.02.15, 18:53
            Nie wiem, ile kosztowałby taki przejazd - jedno jest pewne , w takiej sytuacji nikt by się nie licytował, tylko ich zawiózł, myślę, że osobówką. Albo odżałowałoby się za ten kurs busa, trudno.
            • pe.tronela Re: Nie wiem... 19.02.15, 19:17
              > Nie wiem, ile kosztowałby taki przejazd

              No to moze zacznij od sprawdzenia tego. Bo moze to bedzie 50 zl. I takie zabezpieczanie sie - bo moze meteoryt spasc tej nocy i trzeba bedzie jechac do domu - przy takiej sumie nie ma zadnego sensu. A jesli Cie na te 50 zl nie stac lub nie chcesz i wydawac, to tesciowie sobie sami za to zaplaca. To przeciez i tak lepsze wyjscie z sytuacji, niz wszystko inne dostosowywac do tego, zeby w razie sytuacji, ktorej nastapienie i tak jest malo prawdopodobne, nie wydac kilku zl.
    • filipianka Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:38
      problem z dupy
      zawsze jest jakiś kierowca, znaczy trzeźwy z autem
      w razie potrzeby można kogoś poprosić
      • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:55
        Też zakładam, że w rodzinie młodego na pewno będzie ktoś niepijący i w razie czego podwiezie, sporo ludzi przyjeżdża na wesele samochodem i zawsze jakiś tam trzeźwy kierowca się znajdzie.
      • azile.oli Re: Moim zdaniem... 19.02.15, 15:56
        Po pierwsze, nie mam dupościsku, ani nie jest tak, że nie lubię przyszłych teściów mej córki.
        Po prostu dziwię się, że nie chcą mieć przy sobie samochodu na wszelki wypadek. Kierowca by się znalazł.
        No i żeby dla gości miejsca nie zabrakło jedziemy dwoma samochodami i możemy zabrać kogoś, kto miał jechać swoim , a potem się rozmyślił.
        Oni z góry założyli, że mamy przewidzieć ilość miejsc, zamówić więcej, żeby wszyscy się zmieścili. Zero refleksji.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Moim zdaniem... 19.02.15, 15:58
          Ale to ICH sprawa co chcą a czego nie. Po co się ludziom wtrącasz? Naprawdę widać Twoją antypatię do tych ludzi.
        • amandaas Re: Moim zdaniem... 19.02.15, 16:17
          No ale przecież córka zna swoich gości, wie gdzie kto mieszka, mniej więcej wie kto będzie potrzebował transportu. Macie więc orientacyjną listę, do tego dodaje się około 15% (jak do wszystkiego na weselu), ustala się 2-3 kursy (zazwyczaj zaraz po oczepinach, potem o 2:00-2:30 ostatni o 4:00-4:30). I po sprawie. Gdzie leży problem? Zarzucasz im brak refleksji no i masz rację, bo mi by też do głowy nie przyszło się nad tym zastanawiać, jest więcej rzeczy przy okazji wesela, które trzeba dokładnie przemyśleć. Miejsca transportowe/kursy busa zamawia się z zapasem i z głowy smile
      • puellae_2007 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:57
        Ja tak miałam, duże odległości od sali do naszych domów i domów rodziny. Wiesz jak zalatwilismy sprawę? Na weselu był dobry kolega męża który nie pił- w razie konieczności wsiadal w auto i jechał żeby busa nie targach tak daleko. Brakło nam wina np wiec pojechał kupić, dowieźć kuzyna z dzieckiem do spania. Rano był autokar i dwóch kierowców osobowkami. Dali rade choć ludzi dużo było. Aha i mój tato był na chodzie, dyspozycyjny w razie Czego - to był jednak jego wybór a nie mus.
        • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 15:58
          Współczuje koledze. Zapłacili mu chociaż za ten dyżur kierowcy?
          • filipianka Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:09
            żenada
            kolega zrobił przysługę za dziękuję, talerzyk i możliwość zabawy, bo raczej mniej czasu jeździł niż "był wolny"
            ja bym tak pomogła znajomym na weselu ich dzieci, za dziękuję
            • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:12
              No to w koncu był gościem, czy kierowca, któremu zapłacono w naturze?
              • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:14
                A ty wszystko przeliczasz na pieniądze?
                • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:42
                  Nie, nie przeliczam wszystkiego na pieniądze. Ale uwazam za gruby nietakt poproszenie gościa weselnego, zeby zrobił kilka kursów zamiast bawić sie na weselu. Co innego sytuacja awaryjna typu wypadek, a co innego brak wina albo odwozenie do domu rodziców małych dzieci. Od tego sa taksówki, a goście na weselu maja sie bawić, a nie siedzieć GODZINAMI w samochodzie.
                  • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:09
                    Ale dlaczego tobie to przeszkadza, skoro gość nie czuł się wykorzystywany?
                  • skat_0 Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 15:41
                    u mojego brata na weselu jeździł poproszony o to brat mojego męża - student jeszcze wtedy, ale on nie byl zaproszonym gościem, który tracił czas zabawy, W ciagu wesele zrobił kilkanaście kursów do naszej miejscowości i pobliskiego pensjonatu; , gdzie noclegi mieli przyjezdni goście, i tak dostał za to kasę, tak było umowione z nim przed weselem ,a samochód był Państwa młodych do tego celu wykorzystany i kilometrów było ok 60 w jedną stronę smile
              • aqua48 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:16
                a1ma napisała:

                > No to w koncu był gościem, czy kierowca?

                Mój syn był kiedyś takim dyżurnym kierowcą na weselu znajomego ze studiów. Rozwoził ludzi w nocy po pobliskich wsiach. Dostał poczęstunek i kasę i jeszcze weselną paczkę ciastek.

                • puellae_2007 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:39
                  Nie wiesz co to znaczy kolezenska przysługa? Kolega był po prostu na weselu, nawet dobrze się bawił, złapał muszke smile wyobraź sobie, że nie wszyscy przeliczaja wszystko na pieniądze! poświęcił nam dwa dni woził mnie do fryzjera kosmetyczki jeździł po kwiaty itp. Nasze zdrowie z nim wypilismy kilka dni później smile to się nazywa Kolega nie opłacony obcy gość.
                  • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:41
                    Koleżeńska przysługa przed weselem - nie ma sprawy. Wykorzystanie gościa weselnego jako kierowcy / fotografa / barmana - to juz po prostu wykorzystywanie. Zatrudnij taksówkarza / fotografa / barmana i daj koledze sie pobawić na własnym weselu, skoro tak go lubisz.
              • aneta-skarpeta Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 08:32
                Jako kolega który pomaga koledze?
    • nowi-jka Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:06
      Przyznam że nie kumam problemu. Co za nagle sytuacje? Ogłaszacie ze jedzie autobus np o 4 rano . Jak komuś godzina nie pasuje to sobie samzzałatwia powrót. A rodzicom młodego pozwól przeżywać ten dzień tak jak oni uważają a nie tak jak uważasz ty lub twoi rodzice.
      • nowi-jka Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:31
        Aaaa czyli to nie chodzi o to ze wzieluscie na siebie transport gości córki i jej męża tylko gości ze swojej rodziny tak? To trochę tak jak by rodzice młodego wzięli na siebie koszt fotografa a potem kazali wam zwracać bo na zdjęciu jest babcia Maryla ze strony młodej.
        • azile.oli Re: Nie... 19.02.15, 17:51
          Wzięliśmy na siebie koszt transportu wszystkich gości. Większość ze strony pana młodego, bo od nas część pojedzie samochodami - w końcu w drodze z i do kościoła się nie pije.
          Chodzi mi bardziej o to, że gdyby mieli samochód, to w razie czego też mogliby kogoś z gości zabrać, zawieźć wnuki do domu (niekoniecznie osobiście, kierowca do osobówki by był), no i podjechać do chorej matki - niejeden raz w nocy pędzili z nią do szpitala, czy wzywali lekarza.
          I tu nie o alkohol nawet chodzi, bo wypiją symbolicznie raczej, co o brak własnego samochodu pod ręką. W drodze z kościoła na salę też mógłby się przydać - mogliby zabrać synową i wnuki np.
          Po prostu - niegrzeczne jest wymaganie od gościa, żeby kogoś podwoził w trakcie imprezy.
          Fatalne byłoby, gdyby dla kogoś brakło miejsca.
          Ja obliczę i wynajmę na wszelki wypadek transport z większą ilością miejsc.
          Tylko że : my organizujemy transport i dodatkowo możemy zabrać 7 osób. Im to do głowy nie przyszło.
          Nie mają ważniejszych rzeczy do rozkminy, bo ich syn zajmuje się zarówno organizacją, jak i opłacaniem pewnej części. Oni mają tylko na wesele przyjść.
          Fajnie byłoby, jakby chociaż trochę organizacyjnie to przemyśleli.
          Mimo wszystko ich lubię i na pewno nie będę dyktować, jak mają jechać i z kim.
          • a1ma Re: Nie... 19.02.15, 17:55
            Skoro wzieliscie na siebie koszt transportu WSZYSTKICH gości, to dlaczego teraz oczekujcie, ze oni ten obowiazek z Was częściowo zdejmą? Wzieliscie, to zalatwcie to od poczatku do końca.
            • azile.oli Re: Nie... 19.02.15, 18:06
              Załatwimy. Mnie by było jednak głupio i tyle, są też rodzicami, nie tylko gośćmi.
              A teraz anegdota - był ślub bratanicy męża i w drodze z kościoła na salę zepsuł się autokar.
              Goście utknęli w centrum miasta. I oczywiście rodzice panny młodej, jej siostra, matka pana młodego robili za kierowców, żeby gości na tę salę dostarczyć.
              Tak więc samochody prywatne się na weselu przydają w różnych sytuacjach i lepiej, aby to były samochody rodziców, a nie innych gości.
              Oczywiście przypadek incydentalny i zabawnie w sumie było, ale warto zachowywać się trochę na weselu dziecka jak współorganizator, a nie tylko jak gość.
              • memphis90 Re: Nie... 20.02.15, 18:37
                > Załatwimy. Mnie by było jednak głupio i tyle, są też rodzicami, nie tylko gość
                > mi.
                No ale dlaczego ojciec młodych robi za osobę do awaryjnych transportów?
            • pani.jezowa Re: Nie... 19.02.15, 19:15
              Dokładnie!
          • zuleyka.z.talgaru Re: Nie... 19.02.15, 18:03
            Przesadzasz. Zajmij się swoim wizażem na ten dzień, żebyś wiochy dzieciom nie narobiła. smile
          • rasowa_sowa Re: Nie... 19.02.15, 18:14

            > Mimo wszystko ich lubię i na pewno nie będę dyktować, jak mają jechać i z kim.

            A to o czym niby jest ten wątek jak nie o dyktowaniu dorosłym, prawie obcym ludziom co I jak mają zrobić? Przewidujesz im problemy z babcią, wnukami, rodziną..

            Czy Ty masz swoje życie? To się nim zajmij. Jeśli nie chcesz robić za ich kierowcę to po prostu odmów. Ty też jesteś dorosła i możesz o sobie decydować. Jeśli podjęłaś się opłacić transport, to robisz to dla młodej pary, a nie dla twojej rodziny i ich rodziny. Jeśli boli cię ze "ich" będzie więcej to po co proponowałaś? Żeby teraz (i za 10 lat zapewne) móc to wytknąć?

            Z twojego opisu wynika że tamci rodzice chcą się bawić na weselu syna, a ty masz im za złe to, że niewystarczająco się tymi organizacyjnymi sprawami umartwiają. Mam pomysł, przestań się umartwiać i ty, wszystkim wyjdzie na zdrowie.
            • azile.oli Re: Nie... 19.02.15, 18:41
              Wiesz co, podjęłam się opłacić transport. Zrobię to oczywiście, wypominać nie będę.
              Problem jest tylko jeden - żeby to sensownie zorganizować, bo łatwo się płaci z cudzej kieszeni.
              I nawet nie chodzi o to, że być może wydam kasę na dodatkowego busa, w którym pojedzie 5 osób. Trudno, jest impreza, zapewne na wiele zbędnych rzeczy wydam kasę i żałować nie zamierzam.
              Natomiast od tamtych rodziców oczekiwałabym tylko tego, żeby sami ogarnęli własne osoby.
              A tu się zapowiada, że każda najmniejsza pierdoła spadnie na nas, bo młodym trzeba dać spokój w tym dniu.
              I zero refleksji z tamtej strony, że ja nie znam ich gości, nie wiem, gdzie mieszkają i prosiłabym, aby ich o kursach busa informowali, że np będą co 1,5 godziny itd.
              No i gdyby jakieś 2 osoby koniecznie musiały jechać, to nie pojadą busem, tylko osobówką i ta osobówka by się przydała. Bo z naszej strony też są goście i ich nie opłaca się wozić busem, bo za blisko.
              Dobra, ok, widać, że trzeba się ustawić w roli gościa na weselu własnych dzieci. Wtedy się jest wyluzowanym i fajnym.
              A gościom zamawiać taksówki na ich koszt.
              • a1ma Re: Nie... 19.02.15, 18:50
                azile, mam wrazenie, ze masz poczucie głębokiej niesprawiedliwości. Wy pomagacie, organizujecie, oni nie. Nie możesz tak myślec. To, co robicie w tym dniu, to jest prezent dla młodych, pomoc w zorganizowaniu tego dnia. Wy pomagacie tak, oni inaczej, albo wcale - to jest sprawa miedzy nimi a młodymi. Nie maja zadnego obowiązku, zeby ulżyć TOBIE w obowiązkach, ktorych sie podjęłas (i mozliwe, ze teraz żałujesz). Zrob to, co obiecalas zrobic i nie rozliczaj teściów swojej córki z tego, czy oni sie zaangażowali tak samo czy mniej. To nie Twoja sprawa i naprawdę nie ma sensu sobie i młodym psuć humoru z takiego powodu. Przyjmij, ze masz tych 2 gości wiecej do przetransportowania i zapomnij o sprawie.
                • kk345 Re: Nie... 19.02.15, 22:14
                  Masz całkowitą rację. A ponieważ to pierwsza wspolna impreza tych dwóch rodzin, to juz wyobrazam sobie kwasy związane z imieninami,urodzinami, swietami czy nie daj panie ze chrzcinami wspolnych wnuków.. Będzie jatka na cztery fajerkibig_grin
              • rasowa_sowa Re: Nie... 19.02.15, 18:53
                azile.oli napisała:

                > Wiesz co, podjęłam się opłacić transport. Zrobię to oczywiście, wypominać nie
                > będę.
                > Problem jest tylko jeden - żeby to sensownie zorganizować, bo łatwo się płaci z
                > cudzej kieszeni.
                > I nawet nie chodzi o to, że być może wydam kasę na dodatkowego busa, w którym p
                > ojedzie 5 osób. Trudno, jest impreza, zapewne na wiele zbędnych rzeczy wydam ka
                > sę i żałować nie zamierzam.

                Im częściej piszesz "nie wypominam", "nie żałuję kasy" tym bardziej rzuca się w oczy że wypominasz i żałujesz.

                > Natomiast od tamtych rodziców oczekiwałabym tylko tego, żeby sami ogarnęli wła
                > sne osoby.
                > A tu się zapowiada, że każda najmniejsza pierdoła spadnie na nas, bo młodym trz
                > eba dać spokój w tym dniu.

                Ale co, spodziewasz się, że kuzyn tamtych rodziców podejdzie do Ciebie między zupą a schabowym i będzie marudził, że chce siku i żeby go zawieźć?
                Przecież to normalne, że jeśli tamta rodzina będzie miała jakiś problem to pójdą go rozwiązać z młodymi albo z rodzicami od swojej strony.

                > I zero refleksji z tamtej strony, że ja nie znam ich gości, nie wiem, gdzie mi
                > eszkają i prosiłabym, aby ich o kursach busa informowali, że np będą co 1,5 god
                > ziny itd.

                Zostaw to młodym, zięciu chyba wie kto gdzie mieszka, a i zapraszać na wesele będą osobiście a nie przez rodziców. Wtedy można powiedzieć. Albo przy potwierdzeniach przybycia. Tworzysz problemy tam gdzie ich nie ma. Na każdym weselu na którym byłam busik pusty jechał, albo był odprawiany już pod kościołem, bo się okazało że nie było chętnych.

                > No i gdyby jakieś 2 osoby koniecznie musiały jechać, to nie pojadą busem, tylk
                > o osobówką i ta osobówka by się przydała. Bo z naszej strony też są goście i ic
                > h nie opłaca się wozić busem, bo za blisko.

                Ale jakie dwie osoby koniecznie będą musiały jechać i gdzie? Dawaj no tu następne scenariusze katastrof obcych ludzi, które Ty oczywiście będziesz musiała ocalić, poświęcając swój samochód i picie na weselu córki.

                > Dobra, ok, widać, że trzeba się ustawić w roli gościa na weselu własnych dziec
                > i. Wtedy się jest wyluzowanym i fajnym.

                Nie wiem, czy to sarkazm, ale tak właśnie jest. Nie ma nic gorszego niż zestresowana mamuśka, która schodzi na zawał przy byle wstążce.
                • azile.oli Re: Nie... 19.02.15, 18:57
                  Masz rację. Oczywiście, że to, co robię, robię dla dzieci. No cóż - tamtych rodziców będę traktować jak gości i tyle.
                  • kk345 Re: Nie... 19.02.15, 22:16
                    Ale to zadna łaska - oni są gośćmi na tym weselu tak samo jak wy...
                    Widzę tu postawę "ja nic nie mówię, ALE... tylko nikt nie docenia, jak bardzo się poświęcam, sama wszystko w pocie czoła..."
              • amandaas Re: Nie... 19.02.15, 22:46
                No sorry, ale jeśli ustalicie i podacie do ogólnej wiadomości o jakich godzinach kursuje bus to jeśli ktoś ma nagły wypadek/porzygał się/ma małe dziecko i musi wracać do domu poza wyznaczonymi godzinami to oczywiście ze zamawia taksę na SWÓJ koszt. No bez przesady, ja rozumiem, że chce się dogodzić gościom i żeby im było jak najlepiej, ale nie popadajmy w paranoję.
              • ruda.anka2 Re: Nie... 20.02.15, 21:09
                Zobacz podjęłaś się opłacić transport a teraz próbujesz odmówić teściom transportu żeby nie płacić, zakładając, że rodzice młodych to nie są na tyle ważni goście, żeby ich transportować. Bo mogą sami. A inni goście nie mogą sami? Wszystkim powiedz, żeby przyjechali swoimi samochodami i nie pili.
                Podjęłaś się opłacić transport. Czy proszono cię również o podział gości na tych wartych transportu i tych, których transportować nie masz ochoty? Nie. Wcinasz się, rządzisz, kontrolujesz. Nie masz racji, co Ci tu wszyscy piszą. Zachowujesz się niewłaściwie wobec przyszłych teściów swojego dziecka. O to Cię dziecko poprosiło? Naprawdę?
          • pani.jezowa Re: Nie... 19.02.15, 19:14
            A oni wymagają czegoś od Was?
            Chcą być podwożeni?
            Powiedzieli, że jakby coś z babcią było to macie ich wozić?
            Czy to wszystko jest tylko Twoją projekcją i wyobrażeniami?

            Bo wygląda, że oni załatwili babci opiekę, podzielili się organizacją wesela tak, że Wy załatwiacie transport, oni inne rzeczy i zwyczajnie jadą się dobrze bawić na weselu syna.

            A Ty szukasz problemów gdzie ich nie ma i siejesz niezgodę, tak to wygląda.
            • azile.oli Re: Nie do końca... 19.02.15, 19:28
              Oni wiedzą, że transport na weselu ma być. Nie twierdzili, że my mamy ich wozić, ale też nie pojawiła się refleksja, że jakby coś, bus pojedzie z 1 lub 2 osobami 60 km.
              To, że załatwili babci opiekę, to zrozumiałe, ale różnie może być.
              Nie podzielili się organizacją wesela. Organizujemy je my i ich syn.
              Niezgody nie sieję - nic im nie mówię, młodym też nie. Piszę tutaj, bo mi się nie podoba taka postawa, że przynajmniej o swój transport nie zadbają.
              • rasowa_sowa Re: Nie do końca... 19.02.15, 19:37
                azile.oli napisała:

                > Oni wiedzą, że transport na weselu ma być. Nie twierdzili, że my mamy ich wozi
                > ć, ale też nie pojawiła się refleksja, że jakby coś, bus pojedzie z 1 lub 2 oso
                > bami 60 km.
                > To, że załatwili babci opiekę, to zrozumiałe, ale różnie może być.
                > Nie podzielili się organizacją wesela. Organizujemy je my i ich syn.

                A proponowałaś młodym taką opcję, że dasz im część pieniędzy (tę którą powinna Twoja córka na swoje wesele wyłożyć, ale nie ma), a oni się w ramach tego będą rządzili po swojemu? Bo takie wchodzenie rodziców w organizację nikomu na dobre nie wyszło.

                > Niezgody nie sieję - nic im nie mówię, młodym też nie. Piszę tutaj, bo mi się
                > nie podoba taka postawa, że przynajmniej o swój transport nie zadbają.

                Ale po co mają dbać, skoro będzie bus? To jakiś dyshonor skorzystać z transportu zbiorowego? Pan młody płaci za coś innego, z czego wy będziecie korzystać. Tak jak tamci z transportem.
                • azile.oli Re: Nie do końca... 19.02.15, 19:45
                  Nie, nie brałam opcji, że dam córce kasę z tej prostej przyczyny, że jest specyficzny podział kosztów i my wolimy pewne rzeczy negocjować. Poza tym np ten nieszczęsny transport łatwiej załatwić mężowi, niż córce.
                  Ponieważ pan młody za wszystko płaci sam, to wzięliśmy na siebie większość kosztów.
                  • rasowa_sowa Re: Nie do końca... 19.02.15, 19:54
                    azile.oli napisała:

                    > Nie, nie brałam opcji, że dam córce kasę z tej prostej przyczyny, że jest spec
                    > yficzny podział kosztów i my wolimy pewne rzeczy negocjować. Poza tym np ten ni
                    > eszczęsny transport łatwiej załatwić mężowi, niż córce.

                    Ale to nie jest wasze wesele. Córka ma tę przewagę, że lepiej zna tamtą rodzinę i chociażby wie kto będzie potrzebował transportu. A wynajęcie busa to jest jeden telefon.

                    AA, jeśli się boisz, że go zagarną pojedyncze jednostki, które w środku nocy będą musiały jechać do babci 50 km dalej, to możesz się umówić z kierowcą żeby przywiózł gości i przyjechał dopiero o 2 w nocy. Zresztą oni chyba i tak znikają, a nie kwitną 8 godzin na parkingu.

                    > Ponieważ pan młody za wszystko płaci sam, to wzięliśmy na siebie większość kos
                    > ztów.

                    Szkoda. Młodzi powinni płacić sami za swoje wesele, jak widać w przeciwnym razie same kwasy wychodzą.
                    • azile.oli Re: Nie do końca... 19.02.15, 20:16
                      Owszem, córka wie wstępnie, kto będzie potrzebował transportu, ale tego się dokładnie nie wyliczy. My wynajmiemy ten transport na korzystniejszych warunkach, niż córka.
                      A potrzebny będzie przynajmniej jeden autokar i jeden bus, a może nawet 2 busy.
                      I trochę mnie wkurza takie podejście - co za różnica, czy będzie jeden bus, czy 2 . No jest różnica.
                      Owszem - bus raczej stał całą noc nie będzie. Gdyby było trzeba, to mój mąż pojedzie, ale zachwycony nie będzie. Nie chcę kwasów na weselu.
                      A oni są tacy beztroscy - będzie transport i git.
                      Mam nadzieję, że nic się nie będzie działo w nocy i będzie w porządku.
                      No i muszą się też rodzice pana młodego liczyć z tym, że pojadą z ostatnią turą chętnych gości - my zostaniemy, a oni pojadą, albo będą wracać na własną rękę.
                      Ale to nie mój problem już.
                      • a1ma Re: Nie do końca... 19.02.15, 20:45
                        A Wy po co zostaniecie? Dyrygować nocą poślubna, czy jak? wink
                        • azile.oli Re: Nie do końca... 19.02.15, 20:49
                          Zostaniemy, aby uzgodnić pewne rzeczy z obsługą, choćby późniejsze śniadanie dla gości, którzy nocują. Zresztą my też nocujemy w hotelu, w którym jest wesele.
                      • amandaas Re: Nie do końca... 19.02.15, 22:40
                        Azile, niech będą i 4 busy jeśli jest taka potrzeba. Nie wiem ilu macie gości, jaki przedział wiekowy itd, więc trudno mi powiedzieć czego Wam trzeba. Ale jeśli organizuje się prawdziwe wesele, z zabawą to trzeba się liczyć z kosztami i oszczędzanie "na jednym busie mniej" to najgorsze co możesz zrobić i dziecku i sobie bo jak widać przysparzasz sobie stresu.
                        Ja nie dziwię się rodzicom pana młodego że uważąją "że jest transport" i git- po to właśnie dzieliliście się rolami i kosztami żeby jedni rodzice NIE MUSIELI się martwić tym co załatwiają drudzy.
                        Wyluzuj i załatw na "cycuś glancuś" tą część która należy do Ciebie, choćbyś miała i połowę więcej zapłacić za ten transport i przestan się stresować bo inaczej ocipiejesz do wesela- jestem na świeżo i wiem co mówię.
                        • azile.oli Re: Nie do końca... 19.02.15, 22:44
                          Oszczędzać nie będę na gościach. Dlatego też nie biorę pod uwagę, żeby jedni goście robili za kierowców u drugich.
                          • amandaas Re: Nie do końca... 19.02.15, 22:55
                            Ja bym też do takiej sytuacji nie dopuściła. Podlicz gości, zamówi tyle busów ile trzeba, choćby 10 do jasnej anieli, ustal 3-4 kursy w nocy i bus ma jechac o określonej godzinie choćby z jedną osobą. I tyle. Myślę że masz dobre intencje, ale po pierwsze nie do końca wiesz jak wygląda organizacja wesela a po drugie jednak masz trochę finansowy dupościsk smile
                            • a1ma Re: Nie do końca... 19.02.15, 23:01
                              Oczywiscie. Kursy o 1, 3, 5 i ostatni o 6 rano, i po sprawie. Niech młodzi poinformują zainteresowanych, problem z głowy.
                            • azile.oli Re: Wiesz... 19.02.15, 23:35
                              Nie tyle finansowy dupościsk, bo ten bus to kropla w morzu wszystkich wydatków, tylko wkurza mnie takie podejście, że zamiast powiedzieć gościom, że ten bus będzie o określonych godzinach jeździł, to wyszło, jakby miały być taksówki na życzenie.
                              Zięciunio z bardzo bogatej rodziny, której zdarzył się niefart i wielkopańskie gesty ma, nawet mu do głowy nie przyszło, że bus z 1 osobą nie pojedzie (tzn o określonej godzinie tak, ale pomiędzy nie, bo wtedy nie zdąży wg rozkładu, że tak powiem).
                              • klamkas Re: Wiesz... 20.02.15, 00:11
                                A powiedziałaś mu wprost, że za busa dla jednej osoby nie płacisz, tylko widzisz to w formie zorganizowanych wyjazdów? Czy powiedziałaś "ja się tym zajmę, będzie dobrze"? Co cię wkurza? Złamanie ustaleń, czy to, że on nie jest taki, jakim byś go widziała (sorry, to nie ty masz być zadowolona)?
                                • a1ma Re: Wiesz... 20.02.15, 00:19
                                  Ale jaki bus dla jednej osoby. Tam jest 30 km, tak? Czyli jesli bus zabierze pierwsza turę gości ok. 1 w nocy (po torcie), porozwozi wszystkich po domach, to wróci koło 2. Czyli jakos o 2:30 wyjedzie znow (jesli bedzie ktokolwiek chętny) i wroci o 3:30. Wyjedzie o 4 i wróci o 5. I ostatni raz zgarnie wszystkich koło 6. Przy najgorszym układzie fizycznie nie da sie pojechać wiecej niz 4 razy. Wiec na czym polega problem, KIEDY I JAK ten bus miałby z jedna osoba jeździć?
                                  • klamkas Re: Wiesz... 20.02.15, 00:36
                                    No bo ci wstrętni teście, mają wstrętną babcię... i na pewno wykombinowali, żeby na koszt azile jeździć w trakcie wesela w tą i z powrotem do tej babci, tak ze 3 razy na noc... I na pewno ci teście mają w rodzinie ze 3 babcie Andzie, które poczują potrzebę powrotu (nie do pokonania), że wrócić akurat między kursami busa (no a busem jeżdżą ci wstrętni teście, do wstrętnej chorej babci), a poza tym to kuzyn Marcin akurat źle się poczuje, a siostrze Basi akurat dziecko rozbije głowę i będzie w szpitalu. I tak całą noc po jednej osobie...
                                    • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 10:41
                                      Oj, nie. Babcia jest bardzo fajna i nikogo złośliwie nie będzie z wesela ściągać. To bardzo schorowana osoba, w ciężkim stanie i różnie z nią bywa.
                                      Absolutnie nie podejrzewałabym nikogo, że chce złośliwie i wrednie do niej jechać i nas wykorzystywać.
                                  • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 10:38
                                    No, np może się okazać, że po torcie to tylko ciocia Hania chce wracać, a reszta zostaje.
                                    • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz... 20.02.15, 10:41
                                      I ciocia hania ma rozpacz bo ona tupie girą,że chce jechać i nie potrafi się dostosować? Wow.
                                      • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 10:46
                                        Nie, ale pozostaje niesmak, bo jak to, ona jest zmęczona i chciałaby wracać teraz, a nie za 2 godziny.
                                        Oczywiście mam nadzieję, że takich sytuacji nie będzie, bo gości się uprzedzi o godzinach transportu i jednak każdy jakoś tam się dostosuje, albo będzie działał na własną rękę.
                                        • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz... 20.02.15, 10:49
                                          Jaki niesmak? Ło matko. Masz doprawdy dziwną rodzinę.
                                • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 10:27
                                  Oczywiście, że powiedziałam, że widzę to w formie zorganizowanych wyjazdów.
                                  To dla mnie zresztą logiczne, że po pierwsze wożenie busem jednej osoby jest nieopłacalne, ale po drugie i ważniejsze - że ta jedna osoba zaanektuje busa na 2 godziny i to jest bez sensu.
                              • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 07:04
                                Nie Azile, na zięcia nie warcz i od bogaczów go nie wyzywaj boście się po prostu nie dogadali wink
                                On też (tak jak Ty niestety) pojęcia o organizacji wesela nie ma i kłapie dziobem bez sensu. Trzeba było usiąść i rozpisać plan kursów busa- biorąc pod uwagę plan wesela, kiedy oczepiny, czy tort po oczepinach czy przed, w jakich godzinach posiłki nocne (bo dobrze zeby bus wyjeżdżał ok 30 minut po posiłku, żeby goście zdążyli jeszcze zjeść barszczyk;P). A w tej sytuacji Ty bez konsultacji z nim coś załatwiasz i masz pretensje, a on bez konsultacji z Tobą czyli organizatorem transportu kłapie gębą głupoty.
                                A i jeszcze jedna rada, przekaż zięciowi- nic się w kwestii zapraszania i informacji logistycznych dla gości nie robi na gębę- bo po pierwsze to się często zmienia a po drugie szybko się zapomni co się komu powiedziało i kwas gotowy. Tak jak mówiłam, takie informacje dodaje się w formie wkładki do zaproszenia a potem umieszcza na sali w kartach np. A nie, że potem go Zdzisio obgada bo mu przy piwku powiedział że bus będzie o 1:30 zaraz po gulaszowej, a okazało się że jest o 1:00 zaraz po barszczu i przez to Zdziś jest oburzonywink Zero kłapania dziobem w kwestiach organizacyjnych bo zawsze ktoś wypomnismile
                                • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 10:36
                                  No nie za bardzo da się ustalić godziny odjazdu busa przed ustaleniem wszystkiego na sali - a to nie wcześniej, niż miesiąc przed weselem. Zaproszenia rozdaje się jednak wcześniej.
                                  Ale tu problemu nie ma - trzeba się z gośćmi i tak skontaktować i zapytać, czy korzystają z transportu, czy jadą sami. często ludzie tego na 2 miesiące przed cudzym weselem nie wiedzą, bo się nie zastanawiali nawet.
                                  Przy okazji poinformuje się każdego o której i skąd odjazd autokaru i w jakich godzinach można liczyć na transport powrotny. I masz rację, zapiszemy też gdzieś te godziny. Nie wiem gdzie jeszcze, bo winietki będą, ale nie wiem, czy będzie plan stołów - to już młodzi ogarniają.
                                  • rasowa_sowa Re: Wiesz... 20.02.15, 10:40
                                    Tak się zastanawiam po tym wątku..
                                    Poświęciłaś na pisanie tutaj dużo więcej czasu niż ja na zadzwonienie po busa na swoje wesele.

                                    Ja swoje wesele wspominam super - zero gonitwy, same przyjemności. Ty pewnie swoje będziesz leczyć psychotropami te wszystkie stresy.. A, przepraszam nie swoje tylko córki - wybacz, ale można się pomylić czyje to wesele się szykuje big_grin
                                    • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 10:43
                                      Same przyjemności mówisz? Ja swoje wesele też wspominam jak jedno pasmo przyjemności , bez spiny. Byłam młoda i jak ktoś coś nagle czegoś chciał, to mojej matce zrzędził.
                                      Ja się świetnie bawiłam.
                                      • rasowa_sowa Re: Wiesz... 20.02.15, 10:55
                                        azile.oli napisała:

                                        > Same przyjemności mówisz? Ja swoje wesele też wspominam jak jedno pasmo przyje
                                        > mności , bez spiny. Byłam młoda i jak ktoś coś nagle czegoś chciał, to mojej ma
                                        > tce zrzędził.
                                        > Ja się świetnie bawiłam.

                                        Tylko że ja swoje wesele organizowałam sama. Mama była gościem na szczególnych prawach.
                                      • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz... 20.02.15, 13:58
                                        Moje wesele też było bezstresowe i nikt nikomu nie ględził. Nikt nagle niczego nie chciał, nikt nie robił scen. Rodzice i teściowie byli pod wrażeniem organizacji. Wszystko było tak zorganizowane, że podczas ślubu i wesela nie wyniknęły żadne dziwne i nieprzewidziane sytuacje.
                                        Dodam, że zorganizowaliśmy wszystko od a do z w ciągu 5 miesięcy. Dało się? Dało.
                                  • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 13:55
                                    Szczerze mówiąc dokładne ustalenia z salą powinny być zrobione dużo wcześniej niż miesiąc przed. Coś tu niezły bajzel maciewink Kiedy chcecie ustalać menu? Przecież realizacja kart menu w większości firm to ok 6-8 tygodni, a wtedy już musi być dokładnie ustalone choćby to ile jest posiłków, a jakich mniej więcej godzinach i o której jest tort smile Oczywiście można przyspieszyć zamówienie, ale zazwyczaj wołają za to 50% więcej wartości zamówienia więc chyba się nie opłaca.
                                    • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 14:00
                                      Nie, u nas menu ustala się miesiąc przed imprezą najwcześniej. Jest oczywiście przykładowe i na nim się bazuje, ale wszelkie zmiany nie wcześniej niż miesiąc wcześniej.
                                      • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 14:05
                                        Ale Ty wiesz ze to jest specjalnie wszystko? Im to nie robi różnicy jak ustalą z Tobą 2 miesiące wcześniej, a specjalnie ustalają miesiąc właśnie po to żeby było trzeba całą papeterię weselną zamawiać na cito, przepłacać itd- a cały biznes weselny się kręci, taka mafia smile
                                        Pogoń ich, bo miesiąc przed to jest jakiś żart.
                                        • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 14:10
                                          Ale dla mnie nie będzie różnicy w cenie. Tzn wybieram np pakiet za 250 zł od osoby i czy to będzie 2 miesiące przed, czy miesiąc, to różnicy nie ma. Wybieram dany pakiet, ponieważ mi odpowiada, a ewentualne zmiany są w cenie, bo im obojętne, jaki deser wybiorę, czy które mięso do obiadu z listy.
                                          • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 14:16
                                            Tak, im obojętnie, ale właśnie przez to, że dopiero miesiąc przed ustalisz dokładne godziny posiłków i dokładne menu, oraz to kiedy będzie tort, co zawiera karta drinków nie zdążysz z wydrukowaniem papeterii (bo trwa to nawet 6-8 tygodni), więc będziesz dopłacać jak za zboże za drukowanie na cito. I tak się nakręca cały biznes weselny, mi tego nikt nie powiedział wcześniej, dowiedziałam się po fakcie że takie działanie jest celowe więc uprzedzam, bo można załatwić wszystko wcześniej i nie dopłacać za usługi "na cito" smile
                                            • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 14:21
                                              Papeterii u nas nie będzie raczej, nie praktykuje się tego zwyczaju, podobnie jak karty drinków.
                                              Barmana też nie będzie.
                                              A co za różnica, kiedy będzie tort? Wiadomo, że godzinę ustala się określoną, ale jest z tym jakiś problem? Pytam, bo może mi się przyda.
                                              • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 14:33
                                                Po pierwsze godzina powinna być wpisana do kart menu na stołach - żeby gość wiedział kiedy będzie tort i nie napchał się 10 minut wcześniej ciastami z bufetu.
                                                A co do pory- kto co lubi no i zależy od regionu. Ostatnio robi się tak, że tort wjeżdża pół godziny po obiedzie- nie robi się wtedy deseru, wystarcza tort i potem ciasta w słodkim bufecie. Jest taniej i mniej marnowania. Ja uważam że to dobrze no bo ile można słodkości wpierniczyć przez jeden wieczór. Ale w wielu regionach i tradycjach tort pojawia się dopiero po oczepinach, około 00:30. Dla mnie to było nie do przyjęcia bo uważam, że wpakowanie kremowego ciasta do brzuszka pełnego wódki to proszenie się o pawiasmile
                                                • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 14:51
                                                  U nas chyba nie będzie kart menu na stołach. Wprawdzie dla gości jest to jakaś tam informacja, ale raczej takiej praktyki u nas nie ma, aczkolwiek zażyczyć sobie można.
                                                  Tort raczej będzie bliżej oczepin, a po obiedzie tradycyjny deser - raczej lżejszy niż tort.
                                                  I tak zakładam, że wszystkim się nie dogodzi.
                                                  My np do obiadu zamiast 4 rodzajów mięs chcemy 2, ale za to 100 procent każdego.
                                                  Trochę mamy też problemu z ilością ciast do zamówienia, tzn, zdamy się w tym względzie na cukiernię.
                                                  • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 15:01
                                                    Zdawanie się na cukiernię to proszenie się o przepłacanie i wciskanie kitu wink Ale jak wolicie, to Wasza impreza- warto tylko pamiętać że jak jest i deser i tort to ciast powinno być mniej, podobnie w miesiącach letnich zamawia się mniej ciast niż w zimie.
                                                    Jak tak czytam Twoje wypowiedzi to aż jestem ciekawa z jakiego regionu jesteś, bo ja z jednego końca Polski, mąż z drugiego a wesele w jeszcze trzecim końcu robiliśmy i jak kraj długi i szeroki takich zwyczajów jak u Was nie spotkałamsmile
                                                  • amandaas Re: Wiesz... 20.02.15, 15:03
                                                    A, no i brak kart na stołach to też tak średnio, to nowy zwyczaj ale bardzo wygodny- gościowy wygodniej zaplanować co chce zjeść i czego spróbować. Wie że ma się nie napchać sałatką bo za chwilę wjedzie coś pysznego, i odwrotnie- wie że lepiej przespacerować się do bufetu zimnych zakąsek skoro następny jest bigos którego nie znosi. Ale tak jak mówię- kto co lubi, ja dzielę się tylko swoim doświadczeniem które się w bólach rodziło, bo mi nie miał kto doradzić w takich kwestiach wink
                                                  • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 16:50
                                                    Nie, z tymi kartami to nie jest zły pomysł. Co do cukierni - mamy znajomych, właściwie zięć ma i ciasta są bardzo dobre. Mogłabym wziąć w pakiecie na sali, ale jak dla mnie cenowo niezbyt się opłaca, tym bardziej, że goście na pożegnanie dostają paczkę z ciastem. Taki zwyczaj.
                                          • enita2 Re: Wiesz... 20.02.15, 14:20
                                            "Byś się zdziwiła. Jeśli ktokolwiek strzeli na weselu focha, to będzie mój mąż. Pod pantoflem to ja siedzę."
                                            No, to jestem w domu.Gdzieś trzeba porządzić.Wcale by mnie nie zdziwiło gdyby Mąż wykończony kilkumiesięcznym tokowaniem nad pseudo problemami, na weselu nie usłuchał szanownej małżonki i jednak kilka toastów zaliczył. Tak dla rozładowania nerwów.
                                            • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 14:25
                                              Mój mąż w ogóle nie jest zasypywany takimi wiadomościami i rozkminami. Jak się okaże, że są problemy z transportem, bus gdzieś utknął itd, to ja dostanę ochrzan za młodych, ale wkurzony będzie na nich.
                                              Nie wychyli sobie kieliszka, bo on nie ma zwyczaju pić na rozluźnienie.
                                              To nie jest osoba, której można brzęczeć za uszami. Jak załatwi, a będą problemy nie z jego winy, to się wkurzy.
                                    • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz... 20.02.15, 14:00
                                      Fakt, myśmy z salą ustalali 2 mce wcześniej menu i godziny posiłków. Liczbę osób ostatecznie musiałam podać tydzień przed weselem.

                                      Kiedy w ogóle to wesele?
                              • ib_k Re: Wiesz... 20.02.15, 13:35
                                > Zięciunio z bardzo bogatej rodziny, której zdarzył się niefart i wielkopańskie
                                > gesty ma, nawet mu do głowy nie przyszło, że bus z 1 osobą nie pojedzie (tzn o
                                > określonej godzinie tak, ale pomiędzy nie, bo wtedy nie zdąży wg rozkładu, że
                                > tak powiem).

                                wiesz co, ty już lepiej więcej nie pisz, z każdym postem coraz więcej wyłazi z ciebie zawiści, żalu i zazdrości, wcześniej miałaś pretensje do teściów wymyślając niesamowite scenariusze i przypisując im bez żadnych podstaw złe intencje, teraz wieszasz psy na zięciu
                                napij się melisy i przemyśl swoje emocje bo jesteś na najlepszej drodze do bycia forumową teściową-suką z wiecznymi pretensjami
                                • enita2 Re: Wiesz... 20.02.15, 13:53
                                  Jak to wszystko czytam to nasuwa mi się jedna myśl.Sfiksowana z manią wielkości nauczycielka. Ja wszystko wiem najlepiej,wszystko super zorganizuję ,nikt tego lepiej ode mnie nie zrobi.Bez mojej pomocy i znajomości pewnie wesele skończyłoby się totalną kompromitacją.Ta chęć narzucania swojego punktu widzenia ,pouczania to jako żywo sfiksowana nauczycielka. Biedny ten Młody a i mężowi nie zazdroszczę bo na moje oko to kompletny "pantofel". Teksty ,ja mu powiedziałam,ja zdecydowałam,trzymam rękę na pulsie,...oj biedni wy biedni.
                                  • azile.oli Re: Wiesz... 20.02.15, 14:02
                                    Byś się zdziwiła. Jeśli ktokolwiek strzeli na weselu focha, to będzie mój mąż. Pod pantoflem to ja siedzę.
                  • ib_k Re: Nie do końca... 19.02.15, 20:13
                    azile.oli napisała:

                    > Nie, nie brałam opcji, że dam córce kasę z tej prostej przyczyny, że jest spec
                    > yficzny podział kosztów i my wolimy pewne rzeczy negocjować. Poza tym np ten ni
                    > eszczęsny transport łatwiej załatwić mężowi, niż córce.

                    to mąż mogłby córce POMÓC w załatwieniu transportu

                    > Ponieważ pan młody za wszystko płaci sam, to wzięliśmy na siebie większość kos
                    > ztów.

                    OHO! biedny chłopak, ma przesrane...
                    • azile.oli Re: Nie do końca... 19.02.15, 20:28
                      Nie, nie ma tak źle. Po prostu nie chcemy, żeby władował całą swoją kasę w wesele. Coś sobie tam kupują, jakieś meble, itd, pojadą gdzieś sobie po ślubie.
                      Wybraliśmy tzw tradycyjny podział kosztów, który obciąża bardziej stronę kobiety, ale chcieliśmy uniknąć redukcji gości przez pana młodego. Czyli my płacimy za talerzyk, tort, ciasta, napoje.
                      Pan młody wódka i orkiestra. Kamerzysta i fotograf - młodzi płacą na spółę sami.
                      No i my jeszcze transport i hotel ale tylko dla naszych gości, u młodego przyjezdnych brak.
                      Do ślubu pojadą naszym samochodem.
              • pani.jezowa Re: Nie do końca... 19.02.15, 20:07
                Skąd wiesz, że nie pojawiła się refleksja?
                Skąd wiesz, że o tym nie rozmawiali?
                Skąd wiesz, że nie uznali, że w razie czego pojadą taksówką?
                To słusznie, że wesele organizuje ich syn - to jest jego wesele, nie ich.

                Ale dlaczego mają zadbać o transport skoro mają informację od syna, że transport jest załatwiony?
                • azile.oli Re: No dobrze... 19.02.15, 20:20
                  Niech i tak będzie.
                  • pani.jezowa Re: No dobrze... 19.02.15, 20:22
                    Czyli nie wiesz nic tylko Ci się wydaje i robisz problem?

                    Przecież oni pewnie od syna mają informację, że transport załatwiają rodzice panny młodej.
                    I skoro tak jest to czym się mają martwić?
                    • rasowa_sowa Re: No dobrze... 19.02.15, 20:27
                      pani.jezowa napisał(a):

                      > Czyli nie wiesz nic tylko Ci się wydaje i robisz problem?
                      >
                      > Przecież oni pewnie od syna mają informację, że transport załatwiają rodzice pa
                      > nny młodej.
                      > I skoro tak jest to czym się mają martwić?


                      Bo oni mają przeżywać. A skubani wcale nie przeżywają, tylko zamierzają się dobrze bawić. Podłe takie.
                      • azile.oli Re: No dobrze... 19.02.15, 20:30
                        Nie muszą przeżywać, tylko mogliby trochę synowi pomóc (nie materialnie) i chociaż czymś się zainteresować. Wg nich wszystko samo się robi widocznie.
                        • rasowa_sowa Re: No dobrze... 19.02.15, 20:37
                          Chwała rodzicom, którzy nie interesują się zanadto szczegółami wesela.
                          Jakby syn chciał to by ich poprosił o pomoc - jak odmówią to wtedy możesz na nich psy wieszać, a nie za to że się nie chcą domyślić że ten transport to jednak nie dla nich.
                          • azile.oli Re: No dobrze... 19.02.15, 20:43
                            Zatem ok. Dam sobie spokój, mam tylko nadzieję, że inne szczegóły ślubu i wesela też ich nie będą za bardzo interesować i powstrzymają się od krytycznych uwag, np co do formy tzw podziękowania dla rodziców.
                            • rasowa_sowa Re: No dobrze... 19.02.15, 20:45
                              Nie mam siły ciągnąć tej dyskusji, jesteś niereformowalna.
                            • rasowa_sowa Re: No dobrze... 19.02.15, 20:51
                              azile.oli napisała:

                              > Zatem ok. Dam sobie spokój, mam tylko nadzieję, że inne szczegóły ślubu i wese
                              > la też ich nie będą za bardzo interesować i powstrzymają się od krytycznych uwa
                              > g, np co do formy tzw podziękowania dla rodziców.


                              AA przepraszam, jeszcze jedna rzecz, bo dopiero doczytałam big_grin
                              Kontrolujesz i organizujesz nawet podziękowania dla rodziców??
                              • azile.oli Re: Nie... 19.02.15, 21:01
                                Nie kontroluję i nie przygotowuję. Wiem, że wersja będzie bardzo skromna w formie - córka jest przeciwna oficjalnej formule, jaka powszechnie panuje.
                                Wiem, że dla tamtej rodziny to bardzo ważne i młoda dlatego ustąpiła i wogóle jakiekolwiek będą. ona twierdzi, że rodzicom dziękuje się każdego dnia i nie chce przemówień, prezentów itd.
                                • kk345 Re: Nie... 19.02.15, 22:21
                                  Jednym słowem mają sie zainteresować i pchać z pomocą ,ale niech się nie ważą interesować i pchać z pomoca, chamy jednebig_grin
                            • zuleyka.z.talgaru Re: No dobrze... 19.02.15, 20:52
                              O_O kontrolujesz to W JAKI SPOSÓB młodzi mają Ci podziękować? OJP....
                            • aankaa Re: No dobrze... 19.02.15, 21:13
                              Dobra, ok, widać, że trzeba się ustawić w roli gościa na weselu własnych dzieci. Wtedy się jest wyluzowanym i fajnym.
                              .....
                              Nie podzielili się organizacją wesela. Organizujemy je my i ich syn.
                              .....
                              Ponieważ pan młody za wszystko płaci sam, to wzięliśmy na siebie większość kosztów.
                              .....
                              mam tylko nadzieję, że inne szczegóły ślubu i wesela też ich nie będą za bardzo interesować i powstrzymają się od krytycznych uwag, np co do formy tzw podziękowania dla rodziców


                              OJP
                        • ib_k Re: No dobrze... 19.02.15, 20:41
                          azile.oli napisała:

                          > Nie muszą przeżywać, tylko mogliby trochę synowi pomóc (nie materialnie) i choc
                          > iaż czymś się zainteresować. Wg nich wszystko samo się robi widocznie.

                          jak to dobrze że moi rodzice nie mieli takiego podejścia jak ty i na uzyskaną odpowiedź "dziękuję mamo tato robimy nasze wesele sami i zapraszamy was serdecznie " nie narzucali się ze swoją pomocą...

                          coraz bardziej wychodzi z ciebie pretensja i "wszystko wiem lepiej"
                          • azile.oli Re: Ale oni znakomicie wiedzą... 19.02.15, 20:46
                            Oni bardzo dobrze wiedzą, że młodzi tego wesela nie robią sami.
                            Jakby robili sami, to bym siedziała cicho. Transport bym miała w nosie, bo nie korzystam.
                            • ib_k Re: Ale oni znakomicie wiedzą... 19.02.15, 20:49
                              ich syn robi sam, być może twoja córka też chciała ale ty jej nie pozwoliłaś?
                            • zuleyka.z.talgaru Re: Ale oni znakomicie wiedzą... 19.02.15, 20:52
                              Ja pierniczę.
                              Żal mi młodych, naprawdę.
                        • a1ma Re: No dobrze... 19.02.15, 20:43
                          Ale nie uważasz, ze to jest temat do dyskusji miedzy nimi a ich synem, ewentualnie przyszła synowa? Nie jestes żadna strona tego równania, nie dotyczy Cie to, daj spokój.
              • ruda.anka2 Re: Nie do końca... 20.02.15, 21:11
                Piszę tutaj, bo mi się nie podoba taka postawa, że przynajmniej o swój transport nie zadbają.

                Ty miałaś zadbać o transport gości a nie goście. Rodzice młodych są gośćmi. Ty ich wykluczasz z grona gości.
          • aankaa Re: Nie... 19.02.15, 20:55
            Nie mają ważniejszych rzeczy do rozkminy, bo ich syn zajmuje się zarówno organizacją, jak i opłacaniem pewnej części. Oni mają tylko na wesele przyjść.

            rodzice młodych (pewnie pracujących i zarabiających) są gośćmi na weselu a nie współorganizatorami. No, chyba że trafi się taka matka jak Ty...

            Fajnie byłoby, jakby chociaż trochę organizacyjnie to przemyśleli.

            a po co ? skoro tym zajmuje się syn
            • azile.oli Re: Nie... 19.02.15, 21:04
              Jestem współorganizatorem, bo moja córka studiuje i wspomagam ją finansowo. Poza tym młodzi chcą pomocy przy pewnych sprawach i przy tych pomagamy. Natomiast o niczym nie decydowaliśmy .
    • kadfael Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:27
      Ja też nie widzę problemu. Naprawdę odpuść, przecież nie będziesz organizować życia dorosłym ludziom, którzy z pewnością sami sobie dadzą radę. Zamiast tego po prostu dobrze baw się na weselu córki wink

    • araceli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 16:34
      Weselicho z przytupem a o busa na 2x30km robienie dramatu? Żenada na maksa uncertain
    • menodo Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 17:16
      Chyba strasznie stresujesz się tym weselem, bo rozkminiasz sprawę obiektywnie rzecz biorąc błahą. Nie zajmuj się pierdołami, bo oszalejesz - większość problemów i tak rozwiązuje się sama. Wyluzuj i wycisz się - zrób wszystko, aby w dniu ślubu córki mieć dobry nastrój, nawet kosztem niedociągnięć organizacyjnych weselnego przedsięwzięciasmile
    • best_bej Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 17:22
      Hehe zia 30 lat później. Zycue mlodymch tez bedziesz roztrzasala na forum?
      • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 17:47
        . Zycue mlodymch tez bedziesz roztrzasala na forum?

        A to już też było, he he, zapóźniona jesteś wink
        • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 17:53
          Bez przesady. Nie piszę tu o młodych, ale o kwestiach organizacyjnych, które dotyczą mnie, bo się tego podjęliśmy.
          • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 19:07
            A ta wariatka od kawy na dywanie przyjdzie? wink
            • azile.oli Re:he, he... 19.02.15, 19:10
              Nie wiadomo. Ale hormony się jej uspokoiły, bo sama w końcu za mąż wychodzi.
    • lauren6 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 18:27
      Myślę, że żyjemy w dobie taksówek i rodzice państwa młodych też mają prawo do zabawy na weselu, zamiast robienia za szofera.
    • mamaemmy Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 18:35
      Jak widać większość totalnie nie zrozumiała o co chodzi...Typowe na ematce tongue_out
      • azile.oli Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 18:48
        Ja się nie zabraniam teściom mojej córki bawić na weselu, lepiej, żeby się bawili, a wesele było udane.
        Chciałabym tylko, żeby po prostu sami ogarniali własne osoby w razie czego i żeby nie było problemów typu: kto ich zawiezie w razie czego. No i miło byłoby, gdyby mieli te 2 miejsca dodatkowe w samochodzie, bo goście czasem się zapierają, że pojadą swoim, a w ostatniej chwili okazuje się, że jednak nie.
        O takie zwykłe podejście, zainteresowanie, a nie - oni fundują, to ich sprawa.
        • rasowa_sowa Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 19:00
          > Chciałabym tylko, żeby po prostu sami ogarniali własne osoby w razie czego i ż
          > eby nie było problemów typu: kto ich zawiezie w razie czego.

          A co Ci każe przypuszczać, że nie będą ogarniali "swoich" gości?
          Ja nie wiem po co się tak asekuracyjnie ustawiasz. Na weselach zawsze ktoś nie pije i w razie armagedonu ktoś z tamtej rodziny będzie w stanie jechać.
          • azile.oli Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 19:04
            Możliwe. Ale nie podoba mi się zatrudnianie gości, jako kierowców. Młodzi ich zaprosili nie po to, żeby rodzice wykorzystywali ich jako darmowy transport.
            • rasowa_sowa Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 19:17
              azile.oli napisała:

              > Możliwe. Ale nie podoba mi się zatrudnianie gości, jako kierowców. Młodzi ich
              > zaprosili nie po to, żeby rodzice wykorzystywali ich jako darmowy transport.

              Ja wiem że ci się nie podoba, jeszcze wiele rzeczy ci się nie spodoba do wesela i po weselu - to pewne jak w banku big_grin

              Ale mi chodziło o to że jeśli ktoś będzie musiał koniecznie w środku nocy jechać 50 km dalej (nadal czekam na przykłady takich wypadków), to naturalne że podejdzie do swojego niepijącego brata, bliskiej kuzynki, nawet weźmie sobie taxi zamiast łazić do matki panny młodej i nalegać na podwózkę.
              • azile.oli Re: Możliwe.... 19.02.15, 19:31
                Możliwe, że ktoś pójdzie do swojego brata, szwagra... Możliwe też, że pójdzie do młodych.
                A oni gdzie? Do mnie. Bo tamci rodzice bez samochodu przecież.
                • rasowa_sowa Re: Możliwe.... 19.02.15, 19:33
                  azile.oli napisała:

                  > Możliwe, że ktoś pójdzie do swojego brata, szwagra... Możliwe też, że pójdzie
                  > do młodych.
                  > A oni gdzie? Do mnie. Bo tamci rodzice bez samochodu przecież.

                  To walnij na wstępie kielonka i będzie spokój smile
                  Straszną nerwówkę wprowadzasz jeszcze przed weselem. Wyluzuj, naprawdę.
                  • menodo Re: Możliwe.... 19.02.15, 20:07
                    To walnij na wstępie kielonka i będzie spokój smile
                    Straszną nerwówkę wprowadzasz jeszcze przed weselem. Wyluzuj, naprawdę. "

                    100/100
        • arwena_11 Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 20:53
          qrcze ale to chyba są goście młodych a nie ich rodziców? Dlaczego rodzice mają ogarniać gości młodych?
          • azile.oli Re: a dlatego... 19.02.15, 21:11
            Nie chodzi o jakieś wielkie ogarnianie, ale nie oczekuję od młodych, żeby ogarniali, czy np wszyscy goście zapakowali się do autokaru. I można im też z głowy zdjąć problem z odwożeniem gości.
            • kk345 Re: a dlatego... 19.02.15, 22:24
              I przerzucić na głowę teściówbig_grin
            • arwena_11 Re: a dlatego... 20.02.15, 10:10
              a to nie rola świadków pomóc w takiej sytuacji? Rodzice mają sie dobrze bawić.
              Jak moje dzieci będą miały wesela, to ja nie zamierzam palcem kiwnąć, no może poza jeżdżeniem z córką po sukienkę.
              • zuleyka.z.talgaru Re: a dlatego... 20.02.15, 10:12
                Świadków. W normalnych warunkach. Ale w warunkach jak matka panny młodej musi mieć sama wszystko pod kontrolą to cóż.
                • azile.oli Re: a dlatego... 20.02.15, 10:48
                  A u nas to nie jest rola świadków. Co kraj, to obyczaj. Świadkowie to goście, mają się dobrze bawić.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: a dlatego... 20.02.15, 10:52
                    U nas świadkowie mieli listę zadań. Zarówno moi rodzice jak i teściowie byli goścmi i nie wyobrażam sobie, żeby musieli się czymkolwiek zajmowac w tym dniu poza swoim wyglądem i dobrą zabwa.
                    No ale u nas z kasą nie było problemu. Moi rodzice z moim mężem ustalili podział kosztów i do widzenia. Zero jakiekolwiek wtrącania się w temat.
                    • azile.oli Re: a dlatego... 20.02.15, 10:59
                      U nas też nie ma problemu z kasą. Co nie znaczy, że mam ją rozwalać bez przemyśleń.
                      A u nas świadek to gość, a rodzice są jakby współgospodarzami wesela, bo przecież to oni najlepiej znają swoje rodziny. No i miłe jest, że zatroszczą się o jakąś kuzynkę, czy ciotkę, którą widują raz na 5 lat.
                      Takie dziwne, że nie wymagam od świadkowej, koleżanki córki, żeby ogarniała jakieś tam problemiki ciotki z naszej rodziny?
                      Świadkowie mają się udzielać przy oczepinach.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: a dlatego... 20.02.15, 11:01
                        No tak, trzeba zrobić wrażenie na rodzinie, którą normalnie ma się w dupie.
                        • azile.oli Re: a dlatego... 20.02.15, 11:10
                          A dlaczego ma się normalnie tę rodzinę gdzieś? Po prostu daleko mieszkają, a takie czasy, że każdy zapracowany.
                          Jakie wrażenie? Chcemy godnie podjąć ludzi, którzy są naszą rodziną i gośćmi naszych dzieci.
                          Co w tym dziwnego? I co dziwnego w tym, że kuzynka z problemem przyjdzie do mnie, a nie do świadkowej, którą pierwszy raz na oczy widzi?
                          Mam ją odesłać do świadków, bo ja wielki gość jestem?
                          Gdziekolwiek byłam na weselu rodzice młodych troszczyli się wraz z nimi o gości.
                          • zuleyka.z.talgaru Re: a dlatego... 20.02.15, 14:02
                            Aaaa, to Ty wymagasz specjalnej troski i masz wiecznie problemy. No...ale nie przerzucaj tego na wszystkich. Normalni ludzie nie robią problemów z dupy na weselu. Jedzą i tańczą i rozmawiają = bawią się.
        • aankaa Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 21:18
          Chciałabym tylko, żeby po prostu sami ogarniali własne osoby w razie czego i żeby nie było problemów typu: kto ich zawiezie w razie czego.

          a skąd wiesz, że dawno tego nie ogarnęli tylko nie podzielili się z Tobą tą informacją ?
          • azile.oli Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 19.02.15, 21:21
            Raczej wiem od córki, że nie mają żadnego pomysłu na to. Nie ogarniają tego, że transport będzie, ale grupowy, a nie indywidualny.
            • ruda.anka2 Re: no chyba większość nie zrozumiała.... 20.02.15, 19:47
              Nie przesadzaj. Naprawdę nie jest niczym nadzwyczajnym przewiezienie dwóch osób busem.
      • czar_bajry Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 19:01
        Jak to nie zrozumiała? Zrozumiała, zrozumiała... mąż autorki będzie siedział na weselu córki o suchym pysku ( no cóż skoro ślubna kazałatongue_out) ale autorce to za mało i postanowiła jeszcze uszczęśliwić prohibicją kogoś z rodziny przyszłego zięciatongue_out
        • azile.oli Re: o, nie... 19.02.15, 19:08
          Mój mąż i tak nie pije, więc nie tu problem.
          Raczej bym wolała, żeby nie musiał jeździć, ale w nagłej sytuacji będzie do dyspozycji. Przede wszystkim jednak do dyspozycji będzie nasz samochód i kierowca (nie gość).
    • afro.ninja Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 18:41
      Mnie byloby zal tak mlodziutkiej dziewczyny za maz wydawac, bedzie miec niewdziecznych tesciow.
    • czar_bajry Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 18:57
      Młodzi już teraz niech ślub odwołają bo jeszcze przed ślubem mają problemy z dupy wzięte...
      A Tobie Azali polecam wyjęcie kija z tyłka i większy luz oraz zazdroszczę wyimaginowanych problemów...
      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 19:02
        Młodzi nie mają tych problemów, bo im o tym nie mówię.
        I nie, to nie jest wielki problem, ale z takich dupereli składa się życie.
        Dziwne, że wolę powkurzać się teraz, niż na weselu?
        • czar_bajry Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 19:13
          Ale co cię obchodzi kto kogo i gdzie będzie woził? Oczywiście z pominięciem twojego męża.
          • rasowa_sowa Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 19:19
            Jaki jest polski, zgrabny odpowiednik "control freak"? smile
        • kk345 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:26
          > Dziwne, że wolę powkurzać się teraz, niż na weselu?

          Już sobie wizualizuję, jaką jatkę zrobisz na ślubie i weselu- biedni młodzi...
    • edelstein Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:22
      Skad ty wiesz co postanowili rodzice mlodego?
      Dobrze by bylo jakby przyszly ziec przeczyta ten watek,lepiej wiedziec jaka go tesciowa czeka przed slubem niz po nim.Ja mu juz wspolczuje.
    • mandolinka.bramborova Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:24
      A nie może rodzina młodego poprosić kogoś, kogo nie będzie na weselu (np. kolega taty, sąsiad), żeby był "w gotowości", tzn. nie pił tego wieczoru i żeby w razie potrzeby mogli po niego zadzwonić? W zamian dostałby ze 3 flaszki weselne i trochę ciasta albo pieniądze, jak kto woli. Koszt przejazdu osobówki jest jednak na ogół mniejszy niż koszt busa.
      Byłam na weselu, z którego do miejsca noclegowego odwoził nas kolega brata pana młodego. Zgodził się być wtedy pod telefonem. Jak się rozliczyli, nie wiem, ale myślę, że rozwiązanie dobre.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:31
      Skoro chciałaś zorganizować transport TYLKO dla swojej części rodziny to trzeba to było JASNO wyartykułować.
      Wyjmij ten kij z dupska i przestań wymyślać niestworzone problemy u obcych ludzi.
      Ja wiem, że przedślubna gorączka itp. ale bez przesady, zachowujesz się gorzej niż niejedna panna młoda.

      Wyrazy współczucia dla zięcia.
      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:36
        Nie chciałam dla swojej rodziny, bo dla nich to mogłabym tylko odwózkę w nocy zorganizować.
        Głównie będzie to rodzina ze strony pana młodego, ale to ich goście i są tak samo ważni, jak ci z naszej strony.
        My jedziemy na 2 samochody, żeby przypadkiem miejsc nie zabrakło, bo różnie bywa z deklaracjami gości. Jedziemy swoimi samochodami, mimo, że załatwiamy transport.
        Tamtym rodzicom to do głowy nie przyjdzie.
        Kija w tyłku nie mam.
        • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:42
          Goście są ważni, ale rodzice młodego już nie? A młody jest ważny? Rodzice powinni na weselu dziecka robić za gońców, taksówkarzy, ochroniarzy, to może np. zrezygnujcie z kelnerów? Rodzice i rodzeństwo młodych pewnie dałoby radę...
        • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:42
          No masz. Bo wielkie żale uskuteczniasz.
          U nas na weselu było 90 osób. Autokar przywiózł część z nich i o 4 przyjechał ich zabrać. I jakoś nikt nie wpadł nagle na to, że musi jechać wcześniej. Było powiedziane, że autokar odjeżdża stąd i stąd o tej i o tej, prosiliśmy o deklarację kto będzie chciał skorzystać, i że wraca o tej i otej i tyle.
          Jaki problem zrobić tak samo?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:45
            Ci goście, którzy nie planowali być do końca imprezy przyjechali swoimi autami i swoimi się oddalili.
            Babcia męża wymagająca nieustannej opieki miała opiekunkę i ani teśc ani teściowa nie musieli do niej w trakcie wesela jechać.
            Wymyślasz problemy żeby usprawiedliwić swój żal. Odpuść sobie.
        • czar_bajry Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:15
          Tamtym rodzicom to do głowy nie przyjdzie.

          Nadal nie pojmuję czemu ma im to przyjść do głowy?
          Może nie uważają swoich gości za kretynów i wychodzą z założenia iż dorośli ludzie sobie poradzą.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 10:53
            O, to. Autorka traktuje swoich gości jak bezmózgich inwalidów.
            Ale ja wiem, ona po prostu nie chce, żeby ktokolwiek jej mógł potem powiedzieć, że coś poszło nie tak. To by była ujma na jej honorze.
    • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:40
      A jaki będzie całkowity koszt wesela? I jaki ułamek tego kosztu stanowić będzie JEDEN dodatkowy kurs w razie czego? I dlaczego na weselu córki zamierzasz z mężem robić za taksówkę, zamiast bawić się z dzieckiem i jego gośćmi? Może jak masz tak żyłować i wyliczać ilość gości, którzy ośmielą się skorzystać z podstawionego transportu, lepiej się nie zobowiązywać i potem nie rwać włosów z głowy? Jak się okaże, że strony młodego pojedzie 20 osób, a od was 10, to będziesz mu wypominać do końca życia?

      Widać, że za zięciem i jego rodziną nie przepadasz, oj widać...
      • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:43
        W normalnym świecie organizuje się transport o danej godzinie (albo dwóch, jeden np. tuż po północy, drugi na koniec imprezy), a jak ktoś ma inne potrzeby to załatwia to we własnym zakresie. To są normalne rozwiązania, wśród normalnych ludzi. Wśród innych robi się cyrki i wylicza co do złotówki ile zainwestowało się w przewóz nieswoich gości...
        • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:48
          No u nas tak było. Przy wręczaniu zaproszeń informowaliśmy o możliwości skorzystania z transportu zorganizowanego (część gości miała 60-70km do pokoniania) i o informacje 2 tyg przed weselem czy chcieliby skorzystać( żeby odpowiednio duży autokar był podstawiony). Goście dostali info zwrotne o której i gdzie mają się stawić i o której będzie powrót z wesela, kierowca dostał listę gości i wszystko było załatwione. Łatwo i bez problemów jakichkolwiek.
          • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 20:57
            Wiesz co, z ludźmi się ciężko dogadać.
            A co do odwożenia - będę musiała tak zrobić - kursy o określonych godzinach. Niestety, przyszły zięć trochę tego nie ogarnia i zapraszając gości mówi, że transport będzie w każdej chwili.
            Różni ludzie są - bardzo lubię przyszłego zięcia, ale jest mało praktyczny trochę czasami.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:03
              Nie, to z Tobą się ciężko dogadać.
              Wystarczy ustalić z przyszłym zięciem, że godziny są takie i takie i koniec. Ale jak widać masz problem z komunikacją.
              • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:07
                No dla mnie akurat oczywiste, że bus nie pojedzie z 3 osobami, że zanim pojedzie i wróci , minie godzina itd. Zięć o tym nie pomyślał. A nie pomyślał z prostej przyczyny - dotychczas bywał na weselach, gdzie goście mieszkali blisko i odwoziło się ich osobówkami, zatem - niemal na zamówienie.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:13
                  Ty mogłaś pomyśleć ZANIM zaczęto informować o transporcie a nie teraz wylewać gorzkie żale. Ustalić NAJPIERW wszystko z młodymi a POTEM dać zielone światło na informowanie gości.
                  • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:18
                    Akurat mi do głowy nie przyszło, mojej córce też nie, bo dla niej to oczywiste, że 20 osobowy bus nie pojedzie z 2 osobami i muszą być ustalone godziny. Ale spokojnie, tym się akurat nie przejmuję i tak trzeba dzwonić do gości i pytać, kto korzysta z transportu, a kto jedzie sam, więc się uściśli w jakich godzinach będzie można skorzystać z odwózki.
                    Myślę, że ludzie to zrozumieją i że nagłych problemów nie będzie.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:23
                      No więc po co ta spinka?
                      • azile.oli Re: Spinka z tego powodu.... 19.02.15, 21:34
                        Spinka z tego powodu, że lubię mieć wszystko zapięte na ostatni guzik, ale mnożyć bytów też nie lubię. Czyli - wolałabym, aby tamci rodzice nie musieli nigdzie jechać, ale gdyby tak było - nie chciałabym gonić tam mego męża, ani ściągać wcześniej busa. Nie chciałabym też widzieć zdziwionej miny, że miał być transport, a nie ma - zwłaszcza w sytuacji, gdy jechać trzeba, to nie fanaberia, ale konieczność.
                        • kota_marcowa Re: Spinka z tego powodu.... 19.02.15, 21:38
                          To absolutnie musicie gości od razu poinformować o godzinach transportu żeby potem niepotrzebnych kwasów nie było.
                          • azile.oli Re: Spinka z tego powodu.... 19.02.15, 21:48
                            No musimy, musimy. I to właśnie gości ze strony pana młodego, bo z naszej to można osobówką odwieźć, bo blisko.
                            Młodzi jeszcze będą dzwonić do gości, to im powiedzą, jak to będzie wyglądać.
                            • amandaas Re: Spinka z tego powodu.... 19.02.15, 22:43
                              Dobrze jest zadzwonić do gości wcześniej, skoro im się nagadało głupoty że transport jest na każde zawołanie. A normalnie taką informację umieszcza się na kartach menu/ kartach drinków/ czy rozkładzie stołów żeby w trakcie wesela każdy wiedział i pamiętał o jakich godzinach może wrócić spokojnie do domu.
                              • azile.oli Re: O, dzięki... 19.02.15, 22:46
                                Dobry pomysł, żeby tę informację umieścić w widocznym miejscu.
                                • czar_bajry Re: O, dzięki... 20.02.15, 11:06
                                  Idź o krok dalej i w widocznym miejscu umieść regulamin weselatongue_out
                                  • azile.oli Re: O, dzięki... 20.02.15, 11:11
                                    He, he - punkt byłby tylko jeden - dobra zabawa.
                      • miwusia1977 Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:37
                        no a nie mozna poprosic jakiegos znajomego z autem by robil za dodatkowy transport za koszt paliwa? Nie wszyscy chca zarobic ..Pojedzie to mu sie zaplaci za paliwo a jak nie bedzie potrzeby jechac to nie ebdzie kosztow...
                        • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:55
                          Wszystko można. Ale chyba nie jesteśmy gorszymi gośćmi, bo uczestniczymy w przygotowaniach bo tak to trochę wychodzi.
                          • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:31
                            Jeśli uczestniczycie w przygotowaniach to nie jesteście gośćmi i to jest chyba clou - albo (współ)organizujecie, albo się gościcie. Trzeba się zdecydować na jakąś rolę...
                            • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:37
                              No i to mi się nie podoba. Pomagamy na prośbę młodych, a nie ze wścibstwa.
                              Czyli co, lepiej nie pomagać, wtedy jest się gościem , traktowanym z honorami?
                              • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:57
                                Ale na jakich honorach Ci zależy?
                              • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:15
                                Nie, wtedy ma się inna oczekiwanie wobec innych. Jesteś gościem, to jesteś gościem. Jesteś organizatorem, to się przejmujesz planem Z (bo A, B, C, D... zostały opracowane). A jak wyluzujesz ogólnie życiowo, to wystarczy plan A i mglisty B. Planowanie plany C ci nie przyjdzie do głowy, a zamartwianie planem Z będzie poza twoim zakresem wink.

                                Twój wybór. Młodzi też się równo mocno przejmują planami na ogólną katastrofę, czy zostawiają to wam?

                                Zależy na co umówisz się z młodymi - na pomoc w granicach ustalonych? Na pomoc nieograniczoną (czasowo i finansowo)? Na niewolnictwo? Na wyrażenie zdania w wolnej chwili? To ich wesele, ale twój udział i rola zależą tylko od ciebie smile.
                                • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:20
                                  smile Git!
                                • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:37
                                  Młodzi teraz mieszkanie urządzają. Generalnie wiele spraw ogarniają, ale ja też muszę rękę na pulsie trzymać.
                                  • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 10:13
                                    Nie musisz. Tylko chcesz. A to różnica.
                    • azile.oli Re: Podsumowując... 19.02.15, 21:29
                      Niech wam będzie. Wyszłam na przewrażliwioną mamuśkę panikarę, która nie lubi tamtej rodziny.
                      A to nie tak - po prostu wynika to też z tego, że jestem przyzwyczajona sama załatwiać swój transport, nocleg - nawet, jako gość. Wszyscy rodzice państwa młodych, jakich znam, jechali na ślub własnych dzieci swoimi samochodami, zdarzało się, że gdzieś trzeba było podjechać.
                      Może to wynika z moich przyzwyczajeń - lubię liczyć na siebie.
                      • kota_marcowa Re: Podsumowując... 19.02.15, 21:33
                        To niech liczą na siebie. Jak coś wyniknie, to oni będą musieli rozwiązać swój problem, przestań się na zapas martwić pierdołami.
                        A wkurzysz się jeszcze ze sto razy przed weselem/w trakcie i po.
                        • kota_marcowa Re: Podsumowując... 19.02.15, 21:35
                          A z transportem zrób tak, jak jak juz któraś radziła. Umów transport np. pierwszy po oczepinach, drugi np o 2 a ostatni na 4 czy 5, tak jak przewidujecie koniec imprezy i tyle.
                          Jak ten nieszczęsny autobus będzie stał cały czas pod lokalem, to skończy się tak, że będzie kursował co chwilę z paroma osobami, bo każdemu nie dogodzisz i wcale nie będą to teściowiewink
                      • merdak Re: Podsumowując... 19.02.15, 22:14
                        Dajcie kobiecie spokój, skoro ma tego typu wątpliwości, to znaczy, że swoich przyszłych córki świekrów zna i wie, że się miny pancernej może spodziewać. Są tacy absolutnie bezrefleksyjni ludzie, dla których problemu nie ma, a kłopotów się nie dało przewidzieć. I dla nich powiedzenie - weź mnie podwieź bo babcię trzeba nakarmić - nie będzie faux pas, i wykorzystają to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia.
                        A tu nie chodzi o alkohol czy pieniądze, tylko o to, że ojciec czy inni goście chcą po prostu na tym weselu być, a nie tracić co najmniej godzinę na podwożenie tyłka osobom, którym nie chce się pomyśleć i przewidzieć pewnych rzeczy. Wesele to miejsce, gdzie spotyka się rodzinę w jednym miejscu, czasem raz na kilka lat i tym trzeba się cieszyć, a nie jeździć tam i z powrotem.
                        Doskonale to rozumiem, bo w rodzinie mam takie osoby, które nie widzą problemu i zawsze są zaskakiwane faktami, które dla przeciętnej osoby były jasne od początku.
                        Rada? Zamów busa na określoną godzinę, młodzi mają się spytać ile osób z niego korzysta, dostosuj do tego liczbę i godzinę kursów. Np. jeden o 2, drugi o 4 i basta.
                        Rodziców młodego spytaj się, ale bez napinki i leciutko: a tak z ciekawości, kto z babcią zostaje? Wtedy oni będą się musieli określić, jak ta opieka będzie wyglądać, a tobie kamień z serca spadnie. Jakby kręcili, jasno powiedzieć, że mąż nie pije, ale jeździ tylko w razie pożaru, bo chce dopilnować wesela. Więcej asertywności, mniej nerwów. Nie myśl za tych ludzi, czasami trzeba być twardym, bo ty z nimi kontaktów za dużo mieć nie będziesz, ale córka może mieć trzy światy i pewne granice trzeba postawić już teraz.
                        • azile.oli Re: Podsumowując... 19.02.15, 22:30
                          Dziękuję za zrozumienie. Oni babci karmić raczej nie pojadą, ale jakby się nagle źle poczuła, to owszem. Sytuacja jest taka, że opiekunka się nią zajmie, ale nie podejmie żadnej decyzji odnośnie lekarza, szpitala. A teraz coraz częściej jest taka potrzeba.
                          To nie są bezczelni ludzie, ale najpierw ich życie trochę rozpieściło, a potem dało w tyłek i nie potrafią jakoś tak sobie priorytetów ustawić.
                          Niby mają wyrzuty sumienia, że finansowo nie mogą pomóc i chcą inaczej, ale w prostych sprawach zero refleksji.
                          • klamkas Re: Podsumowując... 19.02.15, 22:33
                            A ty masz rodziców? Nawet jak są zdrowi, mogą zachorować w noc wesela. Przygotowujesz opcję B na tą okoliczność?
                            • azile.oli Re: Podsumowując... 19.02.15, 22:39
                              Mam matkę. Jest zaproszona na wesele i mam nadzieję, że będzie. To jeszcze młoda kobieta, w miarę zdrowa. Myśląc tymi kategoriami, to ja mogę wesela nie doczekać.
                              Ale gdyby mama była chora, to tak, mam opcję B. Mąż by mnie do niej podwiózł. Blisko mieszka zresztą.
                              • klamkas Re: Podsumowując... 20.02.15, 00:16
                                A jak mąż będzie akurat odwoził gości? Szarpniesz się na taksi, czy pozwolisz mamie umrzeć?

                                Sorry, to absurdalne - potrzebuję, to organizuję (taxi, znajomego, kuzyna, bratową). Odpowiadam za siebie i swoją rodzinę, oraz za KONKRETNE zobowiązania.

                                Wymyślanie wszystkich kataklizmów nie jest twoją rolą. A wszystkich i tak nie wymyślisz i nie zabezpieczysz.
                                • azile.oli Re: Podsumowując... 20.02.15, 09:53
                                  Albo mnie syn zawiezie, albo mąż, albo wezmę taksówkę - to 2 km od sali.
                                  Mnie akurat miałby kto podwieźć, bo ani mąż, ani syn nie piją. Jeszcze po pracownika mogę zadzwonić i też przyjedzie.
                          • menodo Re: Podsumowując... 19.02.15, 22:35
                            To nie są bezczelni ludzie, ale najpierw ich życie trochę rozpieściło, a pote
                            > m dało w tyłek i nie potrafią jakoś tak sobie priorytetów ustawić.
                            > Niby mają wyrzuty sumienia, że finansowo nie mogą pomóc i chcą inaczej, ale w
                            > prostych sprawach zero refleksji."

                            A rozważałaś wizytę u psychiatry?
            • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 21:52
              To TY zobowiązałaś zorganizować i opłacić transport, więc w twoim interesie się jest ogarnąć siebie, firmę przewozową i ustalone warunki przekazać zięciowi i córce, żeby wiedzieli jakie informacje przekazywać gościom.
              • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:00
                Firma przewozowa to się dostosuje akurat. No dla mnie logiczne jest, że bus nie będzie kursował prawie pusty na zawołanie, że jego dojazd i powrót trochę trwa. Dla córki to oczywiste, zięć nie pomyślał, ale go nie winię. Godziny nie muszą być sztywne, po oczepinach na pewno bus już będzie.
                • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:03
                  Myślę, że tak w przybliżeniu będzie kursował co 1,5 do 2 godzin. W zależności od chętnych.
                  Myślę, że taki przełom może być koło 4., ale zapewne też część osób będzie własnymi samochodami.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:15
                    Pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem.
                    Na ile osob to wesele? 200-300?
                    • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:20
                      Na ok. 120. Ale z jakim rozwiązaniem?
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:31
                        Z takim, że gości trzeba na tyle niańczyć, żeby rozwozić ich co chwilę do domu.
                        • kota_marcowa Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 13:30
                          Też uważam, że tak częste kursy to gruba przesada.
                • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:37
                  Skoro to dla ciebie logiczne to w czym problem i o czym jest wątek? Organizujecie "wyjazd" na raz lub dwa, zależy jak chcecie (rozsądnie jest pierwszy raz ok. 1.00 i drugi na koniec, ale i wyjazd na koniec uchodzi) -reszta działa wedle uznania. Można mieć jedną zaufaną osobę, która będzie kierowcą w razie wielkiego W (ktoś się źle poczuje, komuś zachoruje nagle dziecko, czyjś rodzic wyląduje w szpitalu - takie sytuacje zdarzają się rzadko!). I tyle. Organizowanie sieci prywatnych taksówek pośród najbliższych pary młodej na każde kichnięcie jest dla mnie niezrozumiałe i dziwaczne.
                  • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:49
                    Tu nie chodziło mi o to, żeby tamci rodzice organizowali prywatny transport dla kogoś, tylko dla siebie w nagłej sytuacji.
                    • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:57
                      Ale przeciez Ty sie zobowiązaliśmy, ze zapewnisz transport, wiec dlaczego oni mieliby organizować cos dla siebie?! Naprawdę, wymyslasz nieistniejące problemy. Jesli bedzie naprawdę nagła sytuacja, to jestem pewna, ze ktos ich podwiezie. Jesli nie nagła - wrócą busem. To ich problem, czemu chcesz na sile ich uszczęśliwić LEPSZYM transportem? Im zupełnie wystarcza ten, ktory Ty zapewnisz, chyba nie oczekują, ze podstawisz im prywatna limuzynę z kierowca, prawda?

                      Poza tym - podzieliliscie sie obowiązkami, wiec trzymaj sie tego podziału. Czy Ty interesujesz sie, ile wódki bedzie? Jakie wino? I co jesli ciocia Miecia bedzie miec ochotę na truskawkowe daiquiri, czy zostało to przewidziane?! Zakładam, ze nie (oby). Wiec nie wymagaj od innych, zeby martwili sie jak Ty wywiazesz sie z podjętych przez siebie zobowiązań.
                      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:21
                        Wiem, ile będzie wódki, bo załatwiałam w hurtowni po promocyjnej cenie.
                        Wino muszę wziąć z lokalu, zatem będę wiedzieć, jakie to wino, choć wybiorą młodzi.
                        Ma być stolik z innymi alkoholami - i tu inwencja pana młodego.
                        Piwo też w lokalu, załatwiamy, będę wiedzieć.
                        W zasadzie nie odpowiadam tylko za orkiestrę, obrączki, rozsadzenie gości, winietki, wystrój sali.
                        Jakby wódki brakło też nie odpowiadam. Za transport, samochód młodych, kierowcę - odpowiadam.
                        • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:36
                          Jeśli do tego wszystkiego się zobowiązałaś (nie wiem co ci strzeliło do głowy), to się wywiąż, porządnie, ale z rozsądkiem. Bez przesady, nie trzeba przygotowywać planów awaryjnych: co będzie jeśli cioci Mieci zachce się spać między kursami, albo czy kupić wódkę rodem Kuala Lumpur, bo ktoś akurat to lubi. Albo czy może ktoś ma uczulenie na polskie kwiaty, bo kuzyna córka z 3 małżeństwa jest uczulona na orchidee.

                          Istnieją granice i ty te granice wyznaczasz. I częściowo za nie płacisz. Ustal wszystko i JASNO przedstaw to młodym, a oni jeśli się godzą to przedstawią to gościom. Jak nie, to niech dopłacą/zapłacą i zrobią po swojemu.
                          • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:41
                            Wszystkim nie dogodzę. Staram się wszystko robić w granicach rozsądku.
                            A tak szczerze, to trochę w tym winy mojego męża - ja bym kwestię transportu i samochodu do ślubu zostawiła panu młodemu. Ale sam się zdeklarował.
                            Młodym to problemów odjęło, nam dodało.
                            • klamkas Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 00:13
                              Wam, czy tobie? Mąż się przejmuje równie mocno co ty? Wy się zdeklarowaliście, czy mąż (poprzednio pisałaś, że ty jesteś odpowiedzialna za to i owo, to jak i kto w końcu?).
                              • azile.oli Re: Mąż... 20.02.15, 09:55
                                Mąż to się teraz nie przejmuje. Najwyżej będzie się wkurzał w trakcie imprezy - czego wolałabym uniknąć.
                        • a1ma Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 00:16
                          Aha, czyli typ - podzielilismy sie obowiązkami, ale ja nadal chce miec rękę na pulsie w tematach, którymi miałam sie nie zajmować (alkohol), a Wy macie sie interesować tym, co ja mam zrobic (transport)? A moze zajmij sie swoja częścią porządnie i daj ludziom wolna rękę w tym, czym miałas sie nie interesować? Niech każdy robi, co do niego nalezy.
                          • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 09:57
                            No nie dobijaj mnie. Myślisz, że tak z własnej inicjatywy załatwiałam alkohol np. Poproszono mnie /nas o to.
    • amandaas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 22:51
      Po przeczytaniu całego wątku i dodatkowych Twoich wyjaśnieniach absolutnie nie uważam że jesteś mamuśką panikarą i że się wtrącasz. Myślę że chcesz pomóc z dobrego serca, ale przepraszam- od dupy stronysmile Nie za bardzo wiesz jak się zabrać za organizację wesela a pomagasz bez konsultacji z młodymi (skoro przyszły zięć podał gościom że transport jest na zawołanie to nie ustaliliście razem nawet godzin kursów i możliwej ilości osób na kurs). Informacje o transporcie/noclegu/poprawinach umieszcza się już na wkładkach do zaproszeń a nie tak na gębę - tu akurat przytyk do zięcia. No i przyjmij że przy weselu trzeba popuścić finansowego pasa bo inaczej na głowę można zachorować.
      Także dogadajcie się, bo na prawdę transport to mały pikuś przy organizowaniu wesela.
      • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:28
        Wszystko konsultujemy z młodymi i załatwiamy razem - oprócz transportu, ale było jasne, że odwozi bus. Poprawin nie ma, nocleg dotyczy niewielu gości i tylko z naszej strony, są poinformowani. Jeszcze będę do nich dzwonić, bo muszę wynegocjować, żeby pokoje były dostępne jak najwcześniej.
        • amandaas Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:32
          Ale dlaczego Ty? To córka/zięć powinni dzwonić żeby cokolwiek negocjować. To ich wesele czy Twoje w końcu, hmwink? Ja rozumiem, że chcesz pomóc, ale w moich oczach - dość niedawno panny młodej- przesadzasz, mocno. Rozumiem, że wzięłaś na siebie transport bo macie jakieś znajomości w tej kwestii (pisałaś że mąż dostanie lepszą cenę niż córka, stąd wnioskuję), ale resztę zostaw młodym. Tak samo jak nie musisz wiedzieć jakie będzie wino, kolor winietek itd.
          Moja mama też byla bardzo zaangażowana, były niezliczone rozmowy do nocy, ale ograniczała się do dobrych rad, ewewntualnie przypominania o terminach, no i sfinansowania sprawy- mowy nie było, żeby cokolwiek negocjowała i załatwiała za nas.
          • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 19.02.15, 23:45
            Nie, winietki, podobnie jak zaproszenia mnie nie interesowały. A ich kolor to już w ogóle.
            Wina wybierać nie muszę, ale i tak będziemy przy ustalaniu menu - młodzi tego chcą, znamy właściciela hotelu.
            Nie obchodzi mnie wystrój sali i kościoła, ale już samochodu trochę tak - nie chcę, żeby mi czymś zniszczyli karoserię.
            • pade Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 09:30
              Azile, jak Cię czytam, to mam wrażenie, że Twoja córka jest nieletnia, że bardzo się o nią boisz i, że nie nadaje się ona jeszcze do małżeństwa.
              Młodzi biorą ŚLUB. I sami go sobie powinni zorganizować. Na tym polega dorosłość. A tu mama-kwoka czuwa nad wszystkim. Bo dzieci urządzają mieszkanie, bo nie chce, żeby zięć za duzo wydał, bo co? Bo nie będą mieli pieniędzy na życie po ślubie?
              Mieli okazję po raz pierwszy w życiu poczuć dorosłość, samodzielność i odpowiedzialność. Pozbawiłaś ich tego, biorąc na siebie większość obowiązków. Z tego wynika, że dla Ciebie to są jeszcze małe dzieci, które nie myślą rozsądnie i trzeba je wyręczać.
              To źle wróży temu małżeństwu.
              Wycofaj się z kontroli, póki nie ma jeszcze zbyt dużych strat.
              Jesli dalej będziesz z dobrego serca nad wszystkim czuwać, za jakiś czas zorganizujesz przyjęcie z okazji rozwodu.
              • pade Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 09:35
                Jeszcze. We wszystkich Twoich wypowiedziach wyczuwam żal do przyszłych teściów. Związany z finansami, być może zbyt małym zaangażowaniem. My się staramy - oni nie.
                Tyle, że nie byłoby tych kwasów, gdybyś dała córce pewną kwotę na wesele i poczuła się jak gość, a nie organizatorka. Córka i przyszły zięć mieli by możliwość nauczyć się gospodarowania pieniędzmi, ustalania priorytetów, organizacji, odpowiedzialności za własne decyzje.
                Ty ich tego pozbawiłaś i na dodatek masz żal do teściów, że nie wtrącają się, albo nie przejęli połowy obowiązków. O ile byłoby to wskazane przy nieletnich, o tyle w przypadku Waszych dzieci to, co robisz to zwykłe upupianie.
                • azile.oli Re: Problem w tym, że... 20.02.15, 10:03
                  Młodzi wolą, żebyśmy pewne rzeczy z nimi załatwiali. Nie, nie dlatego, że nie dadzą rady , ale tak jest im po prostu wygodniej.
                  Na urządzenie mieszkania dostali kasę do ręki i sobie radzą - to mnie nie obchodzi.
                  • pade Re: Problem w tym, że... 20.02.15, 13:19
                    Wygodniej. To wiele mówi o ich dojrzałości.
                    • azile.oli Re: Problem w tym, że... 20.02.15, 13:46
                      Wygodniej w tym znaczeniu, że np właściciel hotelu gdzie jest impreza zna męża i nam łatwiej wynegocjować pewne rzeczy - np zmiany w menu, korzystniejsze ceny za nocleg, przedłużenie doby hotelowej itd. Oczywiście córka może się powołać na ojca, ale to już nie będzie to samo.
                      Podobnie w przypadku transportu - to są klienci męża, on ich zna, wie, z kim rozmawiać, zna nie tylko szefa, ale i kierowców - łatwiej się dogadać. Tym bardziej, że transport wstępnie załatwiony, ale dopiero okaże się po deklaracji gości, czy to będzie autokar i 2 busy, czy np 3 busy bez autokaru. I to mogą być 2 lub 3 różne firmy, mąż się z nimi dogada, bo to znajomi.
    • shell.erka Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 06:13
      Ale chyba z okazji slubu syna moga zaplacic za ta taksowke nawet jak za zboze, co? Czy nie moga, bo cie to bedzie bolalo?
      • shell.erka Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 06:16
        I dodam jeszcze, ze moj biedny ojciec zostal niejako zmuszony przez moja matke do bycia kierowca na moim osobistym weselu. Jako chyba jedyny nie mogl sie w tak waznym dla niego dniu wyluzowac i dobrze bawic. Do dzisiaj mojej mamie wypomina to moj osobisty mąż. Argumenty byly totalnie od czapy.
        • azile.oli Re: Ślub, wesele, transport... 20.02.15, 10:08
          No więc tak - nie chcę, by mój mąż był osobistym kierowcą na weselu córki - to jego pomysł, że może kogoś tam podwieźć i mi się to wcale nie podoba. On i tak nie pije - kwestia przyzwyczajenia - prowadzi firmę i nie raz musi o mało sensownej porze gdzieś jechać.
          Będę jednak pilnowała, żeby akurat on nie musiał jeździć.
          Co do teściów - mogą sobie jak dla mnie zamawiać taksówkę, mnie to nie boli. Wątpię jednak, aby to im do głowy przyszło, bo transport przecież ma być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka