Dodaj do ulubionych

Dzieci nauczycieli w tj samej szkole

26.02.15, 13:41
Trochę na fali wątku o paniowaniu mamie na szkolnym korytarzu wink.
Trochę na podstawie własnych obserwacji.
Czy widzicie więcej zalet, czy wad uczęszczania dziecka do tej samej szkoły, w której uczy rodzic? Z punktu widzenia tego dziecka (nie rodzica) i ogółu klasowego.
Ja znam dwa, no właściwie trzy przypadki (bo 2 siostry, w innej szkole 1 chłopiec) - za każdym razem miałam poczucie niesmaku, bo gołym okiem było widać, że mama wykorzystuje swoją pozycję (w jednym wypadku - dla lepszych ocen; w drugim - dla bronienia zachowań synalka). Inne znajome nauczycielki zgodnie twierdzą, że ich dzieci mają swoje środowisko i życie szkolne, i za nic w świecie nie chciałyby mieć własnych dzieci pod bokiem, w swoim miejscu pracy.
Już nie mówię o takiej cudacznej sytuacji, jak uczenie własnego dziecka i wystawianie mu ocen... Choć zdaję sobie sprawę, że czasem innego rozwiązania po prostu nie ma w odległości x km.
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 13:53
      Byłam takim dzieckiem cudacznym podwójnie, bo nie dość, że tata mnie uczył, to jeszcze był dyrektorem szkoły.
      Nauczyciele, a on w ogóle, żeby nie być posadzonym o to, o czym piszesz, mieli wobec mnie wymagania potrójne. Co mi tylko na dobre wyszło.
      I mówiłam do niego normalnie tato - paniowanie to idiotyzm.
      • lily-evans01 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:17
        Bo to zależy od rodzica.
        Moja mama była nauczycielką - wychowawczynią świetlicy w mojej własnej podstawówce, ale sytuacja była odwrotna, bo to najpierw ja zaczęłam do niej chodzić. I też straszliwie dbała, żeby wszystko było ok, a nauczyciele jej donosili, jak zwagarowałam z kumpelą do gabinetu pani pielęgniarki big_grin.
        Równolegle nauczycielka, mama 2 moich koleżanek, załatwiała im wszystko i u wszystkich. Skończyły podstawówkę z maksymalną średnią, dostały się do dość średnich liceów... i obydwie po I klasie poległy, rok po roku, u innych nauczycieli wink.
      • rossmary Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 18:48
        o to tak jak ja...smile uczylam sie dobrze ale i tak przez cala podstawówke bylam posadzana o fory, znajomosc pytan na sprawdzianach ...gereralnie wujowo. w LO odetchnelam
    • tol8 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 13:54
      Są wady i zalety.
      Wady:
      -brak możliwości wagarowania
      -od razu widoczne nieprzygotowanie do lekcji
      -możliwość faworyzowania własnego dziecka
      Zalety:
      -ma się dziecko na oku
      • pade Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:00
        Ta zaleta bokiem mi wyszła, co opisałam w tamtym wątkusmile
        Dlatego dla mnie (dziecka nauczyciela) to nie zaleta, tylko wada.
        Chcialam być postrzegana jako ja, a nie jako dziecko nauczyciela.
    • asia_i_p Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:23
      Akurat u nas to jest bardzo częsta sytuacja, ponieważ w mieście jest tylko jedno dobre gimnazjum, to powiatowe, i tylko jedno liceum ogólnokształcące. Więc dzieci nauczycielskie, jeśli nie chcą dojeżdżać, muszą chodzić do szkół, w których uczą ich matki i czasami ojcowie.

      Ja mam luzik, bo jestem anglistką, a anglistów jest sześciu, i bez problemu uniknę uczenia swojego dziecka. Nie sądzę, żeby ktoś stawiał wyższe oceny córce ze względu na mnie, zwłaszcza, że co one jej dadzą? Liczy się to, jak zda maturę i jakie studia wybierze. Fizyczka jest jedna na liceum i uczyła obydwoje swoich dzieci - córka miała z jej przedmiotu piątkę, bo w ogóle miała piątki, co do syna już nie jestem taka pewna, w każdym razie na pewno lekko nie mieli. Byli lubiani przez kolegów, nikt nie sugerował, że mają taryfę ulgową.

      Natomiast na pewno nie jest to dla dziecka sytuacja komfortowa, pamiętam, że sama byłam dzieckiem nauczycielskim i chociaż w olbrzymiej podstawówce (3000 uczniów) na mamę nawet nie wpadałam, bo była w segmencie A, a ja w segmencie B, ale miałam takie poczucie, że cokolwiek egzaltowanego chlapnę na polskim czy na wychowawczej, to do niej to natychmiast dotrze. Czułam się obserwowana.

    • kill.emall Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:35
      Moja przyjaciółka, która jest muzykiem i córką muzyków miała taką sytuację. Chodziła do szkoły muzycznej w której pracowała jej matka, studiowała na uczelni, na której pracuje jej ojciec. Ale większość muzycznych dzieci miała podobną sytuację. To jest dziwne środowisko ale oni sobie jakoś z tym radzą i większość muzyków stara się posyłać dzieci do szkół w których pracują. Moja przyjaciółka śmiała sie tylko, że na jej egzaminy z instrumentu (na uczelni były otwarte dla publiczności) przychodziła masa jej kolegów, żeby posłuchać, czy ona rzeczywiście gra na takie oceny, jakie otrzymuje w indeksie tongue_out ale korytarzowe mijanie rodziców nie jest tam dla nikogo problemem, może dlatego, że jest na porządku dziennym smile
    • martishia7 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:40
      W mojej klasie w podstawówce było troje nauczycielskich dzieci. Matka jednej z dziewczyn była naszą historyczką i nikt nigdy nie mógł jej zarzucić, że ją faworyzowała. Kobieta była konkretna i sprawiedliwa, że mucha nie siada. Inna dziewczyna była córką drugiego z dwojga historyków, więc ktokolwiek by nas nie uczył, sytuacja uczenia własnego dziecka miałaby miejsce. Ta dziewczyna też nie była faworyzowana. Była natomiast córka matematyczki, która też nas nie uczyła, ale jak dowiedziałam się po latach hobbystycznie truła żywot wszystkim nauczycielom, żeby jej córkę dopytali, dali ekstra pracę, referat, etc., żeby miała z wszystkiego szóstki. Tym sposobem koleżanka dostawała szóstki za prace, o których zadaniu nikt nie miał pojęcia i rzeczywiście miała 6 od góry na dół, oprócz wf-u. Sytuacja była na tyle kuriozalna, że pod koniec szkoły koś jej podopisywał "siódemki" w niepilnowanym dzienniku tongue_out Nawet afery z tego nie było specjalnej, wychowawczyni doceniła ironię. W gruncie rzeczy jak potem po latach poznałam tej dziewczyny historię, to było mi jej strasznie szkoda, jej matka to regulaminowa psycholka.
    • cosmetic.wipes Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:40
      Moja matka uczyła mnie przez dwa ostatnie lata podstawówki (nie było innego wyjścia - była jedynym nauczycielem przedmiotu).
      Powiem krótko - miałam przes^%#ne. Nikt nigdy mnie tak nie przeczołgał. A zachowywała się w ten sposób dlatego, żeby nikt jej nie posadził o nepotyzm. Jej tez łatwo nie było.
    • guderianka Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:49
      Kwestia tego, jakich osób to dotyczy.
      Mój M chodził do szkoły, w której uczyła jego mama i specjalnie żadnych negatywnych wspomnień nie mają.
      U córki w klasie była dziewczynka. Rodzice twierdzili, ze coś jest nie w porządku, chodzili na rozmowy do dyrekcji, podnosili temat wielokrotnie i byli uspokajani, że wszystko jest ok. Nauczycielka była na zwolnieniu tydzień, potem dwa, potem trzy. Wiesz, skąd wiedzieliśmy że nie będzie w porządku a nauczycielka może nie wrócić ( dzieci bez stałe nauczyciela w I klasie, z opóźnieniami w materiale itd.). Ano stąd, że mama tej nauczycielskiej dziewczynki przeniosła ją nagle do innej klasy, w której ponoć nie było miejsca tongue_out

      Poza tym-mama tej dziewczynki jest też pedagogiem szkolnym. Nie miałabym zaufania do niej, nie chciałabym by moje dziecko do niej było zmuszone chodzić, rozmawiać i etc
      • lily-evans01 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 17:43
        U mlodszej czy starszej?
        • guderianka Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 19:56
          młodszej
          • mysz1978 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 20:31
            ja tak mam - nie wybralam szkoly rejonowej z roznych wzgledow, tylko wzielam syan do swojej (i tak jezdze a konczymy w tych samych godiznach). Generalnie to prawie w ogole go nie widuje (jestesmy na roznych pietrach), jego wychowawczyni o niego nie wypytuje (sama nie cierpie tych codziennych pytan "i jak tam moje dziecko?") bo wychodze z zalozenia ze jak beda jakies problemy sie zapewne sie dowiem. Dzieci mu poki co zazdroszcza ze ma mame w tej samej szkole, zapewne za rok, dwa beda mu wspolczuc big_grin
    • zebra12 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 14:59
      Najmłodsza chodzi do tej szkoły, gdzie ja uczę ze względów logistycznych. Nie zdążę odstawić ja do innej szkoły przed moją pracą. No i nie ma takiej potrzeby. Nie uczę córki.
      Byłam też córką nauczycielki i dyrektorki w jednym. To był koszmar. Musiałam do niej mówić pani i bardzo źle się z tym czułam. Odbierałam to jak jakiś teatr, kłamstwo i oszukiwanie innych. Nie chcę tego fundować mojemu dziecku. I tak sytuacja jest niezręczna, bo inne dzieci mogę brać na kolana, a własnego nie.
    • nataliam2 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 15:01
      Ja pracuje w szkole mojego syna. Ma to swoje plusy i minusy. Nie miałabym odwagi powiedzieć wychowawczyni żeby np. dopytała dziecko. Syn uczy się średnio, powiedzmy czwórkowo, ale jest bardzo żywym dzieckiem i miałam dość gdy wychowawca co chwilka przychodził do mnie, albo zaczepiał np. na gimnastyce, że syn coś zrobił czy powiedział. Nie były to rzeczy obraźliwe (raz ucieszył się jak pani powiedziała, że odwołują angielski, wtedy syn krzyknął YES). Po jakimś czasie powiedziałam "koleżance", że jak jest potrzeba i coś się dzieje, to możemy się umówić na indywidualne konsultacje. Po prostu nie było to dobre ani dla mnie a już na pewno dla dziecka. Wiedziałam po prostu i wszystkim, nawet o tym, że niebo zamiast na niebiesko pomalował na czerwono. Tłumaczył to tym, że słońce zachodziło smile
      Wydaje mi się, że inni wymagają od niego więcej niż od dzieci "nienauczycielskich". Myślę, że wyjdzie mu to na dobre.
    • volta2 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 15:07
      miałam koleżankę której ojciec był dyrektorem i jak stara nauczycielka odeszła to on musiał wziąć naszą klasę - trochę się dziewczyna nasłuchała narzekań na starego. nie było widać faworyzacji.

      jako matka - sprawdzam, czy nauczyciele mają w swojej szkole dzieci - wg mnie to dobrze wówczas świadczy o szkole, gdyby źle w niej uczono, raczej dziecko wysłałaby do szkoły pod domem/po drodze do pracy

      (mam na myśli sytuację, gdy szkoł do wyboru sporo)

      i spotkałam się z sytuacją, gdzie nikt nie wiedział, że nauczycielka i dziecko z tym nazwiskiem to matka i córka - nazwisko b. popularne, parę dzieci mogło być w szkole i każdy myślał że to zbieżność nazwisk...

      bywa i tak, niestety, w dużych szkołach, że dzieci nauczycielskie się grupuje do jednej klasy, dobiera do nich dzieci z paskiem i te klasy dostają najlepszych nauczycieli i najlepszy plan lekcji- tzw. dream team.

      • lily-evans01 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 17:49
        No właśnie w pierwszej szkole mojej córki, takiej ę/ą i z bardzo dobrymi wynikami uczyła pani, która zdecydowała się posłać córkę do rejonówki - pomimo, że szkoła dawała niezłe zniżki w czesnym dzieciom pracowników. Pani była kasiasta, więc to nie tak, że nie sprostałaby obniżonemu czesnemu. Kiedyś o tym rozmawiałyśmy - powiedziała mi, że jej dziecko ma mieć własne życie, swoją przestrzeń, być oceniane za swoją pracę, a ona sama nie chce być nagabywana o każdy drobiazg, który zdarzył się na lekcji.
        I mam jeszcze 3 takie znajome, które nie zdecydowały się umieścić swoich dzieci we własnych szkołach, choć to były dobre szkoły.
        Zapisywanie dziecka do szkoły, w której nauczyciel pracuje - o ile to nie jest uwarunkowane logistycznie i czasowo - kojarzy mi się z nadmiernym parasolem ochronnym. No, ale może też dlatego tak myślę, że była klasa mojej córki miała nie za fajne doświadczenia z nauczycielskim synkiem, a dyrekcja po prostu gasiła skargi. Jak dla mnie, takie postępowanie, to robienie dziecku większej szkody niż pożytku.
    • szamanta Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 18:07
      Nie dopatruje się zadnej zalety, zas same wady lawinowo mi na myśl przychodzą
      No ale często się zdarza ,ze w malutkich miasteczkach gdzie jest tylko jedna szkoła np.lub po jednej podstawowej , jedno gimnazjum i jedna pogimnazjalna - to na tyle na cale miasto np. 20 tys, uczen nie ma wyboru szkoły i chodzi do tej jedynej gdzie jego rodzic pracuje
    • peonka Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 26.02.15, 18:44
      Nigdy nie wykorzystywałam mamy do uzyskania lepszych ocen. Za to uciekalam do niej, kiedy brali nas do dentysty, i wypłakac się - byłam nieśmiałym, znerwicowanym, wystraszonym dzieciakiem. I kujonem.
    • ola33333 widze same zalety.. 26.02.15, 19:55
      akurat u nas, bo syn naszej nauczycielki jest w klasie rownoleglej. Obie klasy realizuja program wg. tych samych metod nauczania, a w niemczech jest dosc duza dowolnosc, jesli chodzi o metody nauczania, sa lepsze i gorsze, tez takie przy ktorych nauczyciel nie musi sie zbytnio nameczyc, ale dzieci malo sie ucza i potem maja deficyty w szkolach srednich i przez to problemy.. Akurat nasza nauczycielka sie przyklada bardzo, mysle ze to wlasnie synus ja dopingue, bo ona na prawde dba, zeby dzieci sie nauczyly, przygotowuje starannie wybor ksiazek i zadania, ktore robia obie klasy. Mysle, ze tamta nauczycielka ma przez to dosc wygodnie..
      A ten synalek naszej nauczycielki to zupelnie normalne dziecko, popchnal raz moja corke do kaluzy, ale dostal za to opiernicz od mamusi. A ja przyznam sie, ze mialam satysfakcje, ze dzieci personalu pedagogicznego niekoniecznie zachowuja sie idealne.. A raz bylam sama swiadkiem, jak dostal znowu opiernicz od mamusi. Czyli stan generalnie normalny.
      • segregatorwpaski Re: widze same zalety.. 26.02.15, 21:59
        Mój dziadek uczył swoje dzieci. Innego rozwiązania nie było - jedna szkoła podstawowa.
        Mama zawsze wspominała, że to było koszmarne rozwiązanie - jak nauczyła się na 4,5 - dziadek dawał jej tróję lub trójkę minus, jak nauczyła się na 3 zawsze oberwała dwóję. A kiedy się nie uczyła przecież o tym wiedział, bo w domu widział, więc zawsze trafiał big_grin Dzieci dziadka odetchnęły dopiero w liceum.
      • lily-evans01 Re: widze same zalety.. 27.02.15, 07:07
        Ja akurat widziałam w akcji synka nauczycielki, który nigdy nie był opierniczany za to, za co inne dzieci były. Możliwe, że panie rozmawiały później z jego mamą po lekcjach, ale tego już żaden dzieciak nie widział. Chłopiec zaczął wyczyniać różne numery, a reakcja dzieci była taka: nie będę skarżyć, bo jego mama będzie nas uczyć matematyki.
        No cóż.
    • heca7 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 27.02.15, 07:33
      W liceum tak miałam. Wychowawca naszej klasy był ojcem jednego z moich klasowych kolegów. Żeby było weselej kolega ten został wybrany przewodniczącym klasy big_grin wychowawca stwierdził jednak, że to już przesada i kolega spadł na vice przewodniczącego. Nigdy nie był faworyzowany. Zresztą przy sposobie nauki tego pana wszyscy byliśmy w pewien sposób faworyzowani.
      Dodam tylko, że ten pan parę lat wcześniej uczył w szkole podstawowej w mojej okolicy. Uczył mojego męża m.in. I od niego się dowiedziałam, że podczas jednej z lekcji tego pana chłopcy wyrzucili za okno z piętra ławkę szkolną. Podobno nie zauważył dopóki się chryja nie zrobiła.
    • hema14 Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 28.02.15, 12:32
      Nie widzę problemu szczególnie, że teraz podstawówka to 6 klas, z czego 3 u jednej pani - i chyba to oczywiste, że szkoła powinna tak rozdzielać dzieci aby to nie matka była "tą panią". Potem przez 3 lata może się zdarzyć, że matka będzie nauczycielką w klasie swojego dziecka, ale trudno, uważam, że to da się przeżyć. Tzn. z mojego dzieciństwa pamiętam 2 uczniów podstawówki, którzy mieli matki jako nauczycielki w tej szkole i oni byli bardzo dobrymi uczniami, laureatami olimpiad, naprawdę zdolni i inteligentni - z mojego punktu widzenia, dziecięcego, sądziłam, że to oczywiste, talent mają po rodzicach, rodzice jako pedagodzy umieją przypilnować nauki dziecka, zmotywować, nie powinni mieć kłopotów wychowawczych. I nadal tak twierdzę bo sama chcę być nauczycielką, a dzieci mam zdolne, problemów w nauce nie mają ani wychowawczych, więc nikt by się nie zdziwił, że moje dzieci lecą na "piątkach". Uważam siebie za osobę umiejącą obiektywnie spojrzeć na zachowanie dziecka i mogłabym nawet swoje dzieci oceniać w szkole aczkolwiek wolałabym uczyć inne klasy-równoległe.
    • princy-mincy Re: Dzieci nauczycieli w tj samej szkole 28.02.15, 13:43
      Moja mama pracowała w podstawówce, do której chodziliśmy z siostra.
      Ale zaczęła prace (nauczyciel nauczania początkowego) gdy my byłyśmy juz trochę starsze, nigdy wiec nie nauczyła bezpośrednio nas.
      Wszyscy wiedzieli, ze to nasza mama, zreszta to była duża szkoła osiedlowa i było jeszcze przynajmniej kilka nauczycielek, ktore miały dzieci w tej samej szkole.
      Wg mnie plus to logistyka dla rodziców, minusy za to dla dzieci, bo nawet na wagary nie mozna było iść wink
      Ale nasza mama nigdy nie chodziła do nauczycielek po dodatkowe odpytanie, lepsza ocenę itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka