Trochę na fali wątku o paniowaniu mamie na szkolnym korytarzu

.
Trochę na podstawie własnych obserwacji.
Czy widzicie więcej zalet, czy wad uczęszczania dziecka do tej samej szkoły, w której uczy rodzic? Z punktu widzenia tego dziecka (nie rodzica) i ogółu klasowego.
Ja znam dwa, no właściwie trzy przypadki (bo 2 siostry, w innej szkole 1 chłopiec) - za każdym razem miałam poczucie niesmaku, bo gołym okiem było widać, że mama wykorzystuje swoją pozycję (w jednym wypadku - dla lepszych ocen; w drugim - dla bronienia zachowań synalka). Inne znajome nauczycielki zgodnie twierdzą, że ich dzieci mają swoje środowisko i życie szkolne, i za nic w świecie nie chciałyby mieć własnych dzieci pod bokiem, w swoim miejscu pracy.
Już nie mówię o takiej cudacznej sytuacji, jak uczenie własnego dziecka i wystawianie mu ocen... Choć zdaję sobie sprawę, że czasem innego rozwiązania po prostu nie ma w odległości x km.