Otoz... Mam brata rocznik 83.
I po maturze chcieli go wziac do wojska. Poszedl sie uczyc dalej. Ale wyjechal do pracy za granice. I w pewnym momencie wszedl przepis, ze koniec z obowiazkowa sluzba. A do niego nadal przychodzily wezwania. Zadzwonilam wiec do wku i spytalam o co kaman. Pan wazny wojskowy zaczal drzec sie na mnie, ze brat ma obowiazek, ze musi! Ze on nie slyszal o nowym przepisie. Przejechalam sie wiec z ksiazeczka brata do wku i w cztery oczy powiedzialam, co mysle o takim zachowaniu i wyjasnilam szczegolowo nowy przepis oraz obiecalam, ze opowiem o tej niewiedzy w wku gdzie trzeba. Dostalam na miejscu pieczatke i wpis o przeniesieniu brata do rezerwy.
Gdybym polozyla uszy po sobie, jak zapewne uczynilo wiele prawych i czolobitnych mezow i synow, brat pojechalby w kamasze i mialby rok wyjety z zyciorysu.
Tak wiec gratuluje wszystkim poslusznym i praworzadnym obywatelom, ktorzy robia tak, jak wodz kaze i z radoscia zapitalaja na poligonie przybokrzykach: won! Naaaaaaprzód!
Albowiem jest to tak rozwojowe dla ciala i umyslu, ze kazdy obywatel powinien poswiecic czastke zycia ku chwale!
Ps. Szkoda tylko, ze ci na gorze sa zwolnieni

a brak odbycia sluzby wojskowej nie jest przeszkoda w rzadzeniu nami i ustalaniu dla naszych mezczyzn durnych przepisow.
Howk!