Dodaj do ulubionych

cos waznego

06.05.14, 19:08
orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/Projekty/7-020-950-2014/$file/7-020-950-2014.pdf
Obserwuj wątek
      • purpurowa_komnata Re: cos waznego 21.05.16, 16:13
        To powinien być obowiązek nawet ustawowy pracującego zawodowo małżonka a nie płacenia przez pracujących zawodowo rodziców cudzych dzieci lub pracujących osób bezdzietnych
        Bardzo bym chciała doczekać.

        Wystarczyłoby aby ustawowo pracujący małżonek opłacał składki emerytalne dla tego niepracującego.
    • plater-2 dokładnie czytajcie 07.05.14, 11:34
      Dokładnie zapoznajcie się z tym projektem "ustawy o świadczeniach dla osób, które wychowały co najmniej troje dzieci do ukończenia pełnoletności".

      Według mnie jest trochę niedopracowany albo się nie znam.

      Czy wynika z tego tekstu, że matce, która mimo wszystko, po odchowaniu kilkorga dzieci, wróciła do pracy NIE bedzie przysługiwać proponowane świadczenie, ponieważ nie spełnia warunku - "świadczenie przysługuje osobie, która:1) osiągnęła wiek emerytalny określony... ale nie jest uprawniona do świadczeń emerytalnych z tej ustawy" ? Czyli tylko dla tych kobiet, którym żadne świadczenie nie przysługuje ?

      Jak nalezy rozumiec wobec tego ustęp - "Jej DOCHODY nie przekraczają minimalnego wynagrodzenia za pracę określonego w odrębnych przepisach" ?

      Czy bierze sie pod uwage jakies dochody . Jakie ? Czy bierze się pod uwagę dochody męża ? A jak jest wdową ?

      Z zasiłku wychowawczego przez wiele lat składek na poczet emerytury nie odciagano.

      Uważam, że świadczenie to powinno po prostu rekompensowac lukę w składkach.



      • verdana Re: dokładnie czytajcie 07.05.14, 14:37
        Mam nadzieję, ze to nigdy nie wejdzie w życie. Bo budżet nie jest z gumy - na emerytury dla rodziców, którzy wychowali troje dzieci będą musieli złożyć sie ci, którzy nie mieli trojga, bo nie było ich na to stać, albo praca neurochirurga nie zastawiła im czasu na wychowanie trójki. Nie ma co nagradzać za pracę, jeśli wystarczy płodzić dzieci i utrzymać je do 18-tki przy życiu.
        Jeśli komuś należą sie emerytury, to rodzicom wychowującym chore dziecko, a nie zdrowym ludziom, którzy dokonali takiego, a nie innego życiowego wyboru i teraz chcą, aby do tego wyboru im dopłacać. W dodatku nagle sie okazuje, ze nie opłaca sie solidnie pracować i zarabiać - warto zarabiać byle jak i zafundować sobie kolejne dziecko jako polisę emerytalną.
        • jojoe Re: dokładnie czytajcie 07.05.14, 16:37
          Verdana, jak możesz tak pisać...
          Wychowywanie dzieci a już tym bardziej w rodzinie wielodzietnej- to jest praca. Na dodatek ciężka praca, bez urlopów, świadczeń( np. w sytuacji gdy mąż pracuje za granicą).A w końcu kto będzie pracował na emeryturę neurochirurga czy pani urzędniczki jak nie ci, którzy dzisiaj są dziećmi. Rozumiem, że matka tych dzieci jak już wychowa czwórkę, piątkę to do piachu, bez szans na najlichszą emeryturę.
          W takiej sytuacji to najlepiej w ogóle nie mieć dzieci tylko całe życie oddać się pracy. Tylko nie wiem co wtedy z zastępowalnością pokoleń.
          • plater-2 Re: dokładnie czytajcie 07.05.14, 17:02
            Nie tylko "pracowal na emeryture neurochirurga czy urzedniczki" ale po prostu "dawal mu prace". Podobnie jak nauczycielowi, pediatrze, ekspedientce w sklepie, osobie prowadzacej ośrodek kolonijny...
          • guderianka Re: dokładnie czytajcie 07.05.14, 17:11
            Praca jest wtedy, gdy otrzymujesz za nią wynagrodzenie , są odciągane podatki , składki itd.
            Zgadzam się z verdaną- kolejni chętni do dawania świadczeć-czyli znowu słynna ryba zamiast wędki. A nie lepiej pomóc takiej rodzinie-dofinansować przedszkola, lekarstwa, edukację ?
            • plater-2 Re: dokładnie czytajcie 07.05.14, 17:34
              W tym sensie "nie lepiej", ze reprezentuje pokolenie, ktore z urlopów wychowawczych skorzystało w latach 80. Za urlopy wychowawcze w latach 1978 - 1999 nie odciagano skladki na poczet emerytury.
            • jojoe Re: dokładnie czytajcie 08.05.14, 09:49
              Nie mogę się z Tobą zgodzić guderianko. Praca polega na tworzeniu dobra wspólnego a posiadanie i wychowywanie dzieci, zwłaszcza więcej niż troje przynosi realne korzyści dla funkcjonowania społeczeństwa. I nie jest to praca za darmo, bo gdy ja chcę z jakiegokolwiek powodu by moimi dziećmi się ktoś zajął, to muszę mu zapłacić i to słono przy większej ilości dzieci. Tu nie ma przelewania z pustego w próżne.Bez niektórych zatrudnionych moglibyśmy się obejść, bez dzieci nie. I dlatego trzeba wspierać kobiety, które z własnego wyboru podejmują się trudu ich wychowania.
        • iziula1 Re: dokładnie czytajcie 11.05.14, 18:12
          Zgadzam się z Verdana.
          Tym bardziej że sama jestem wielodzietna. Jednak wolę ulgi podatkowe na dzieci, zalatanie " dziury skladkowej" za okres np.wychowawczego.
          Nagradzanie za ilość posiadanych dzieci emerytura bez względu na jakość wychowania tych dzieci może rodzić ( wink ) patologiczne sytuacje i doprowadzać do absurdalnych i szkodliwych dla samych dzieci sytuacji.

          Wyobraź sobie pijacych rodziców 5 zaniedbanych dzieci nagrodzonych dożywotnia emerytura za sam fakt plodzenia a nie wychowania i opieki. Ten system w tym wypadku wspomoże patologie a nie dzieci.
        • purpurowa_komnata Re: dokładnie czytajcie 21.05.16, 16:16
          Jeśli komuś należą sie emerytury, to rodzicom wychowującym chore dziecko, a nie zdrowym ludziom, którzy dokonali takiego, a nie innego życiowego wyboru i teraz chcą, aby do tego wyboru im dopłacać.

          Tak to jedyna grupa, która powinna dostać takie świadczenia-bo w tej sytuacji nie zawsze jest wybór
          • plater-2 Re: dokładnie czytajcie 24.05.16, 10:15
            Emerytura nie jest prezentem od ZUS. Opiekowanie sie osobiste niepelnosprawnym dzieckiem (wlasnym) jest praca na rzecz społeczeństwa. Jakie jest inne rozwiaznie ? Powrót do pracy zawodowej i umieszcznie dziecka w placówce jak za Gomułki ?
            Po prostu nalezało w 1981 zabezpieczyc (tak jak to mamy od 1999) sytaucje matek, ktore wybraly osobista opiekę nad malym dzieckiem, nie obciążały budzetu panstwa korzystajac ze złobka .

            Jesli kobieta dokonala takiego zyciowego wyboru, ze wybrała samotnemacierzynstwo, dostawala wyzsze swiadczenie wychowawcze ? Z racji wlasciwie czego ?
    • plater-2 najlepiej korzystac z banku alimentow ! 07.05.14, 14:55
      Skoro czyjes dzieci korzystaly w latach 70 lub 80 ze zlobkow czy przedszkoli - to ich rodzice sa dluznikami spoleczenstwa, bo panstwo do ich dzieci dokladalo. A nie dokladalo do tych, ktore wychowywly sie w domu pod okiem matki. Zasilek wychowawczy wynosil mniej niz substydium panstwowe do miejsca w zlobku i przedszkolu.

      Pamietam, jak to wyliczano w 1979. W zlobkach i przedszkolach brakowalo miejsc, a wiele matek deklarowalo chec przerwania pracy i zadowolenia sie polowa tej sumy.

    • stefania1939 Re: cos waznego 08.05.14, 21:32
      Chciałabym tego dożyć! W sumie myślę, że nie ma nawet potrzeby dawać aż tak wielkich przywilejów tej grupie rodziców. Jednak przy wychowaniu trójki dzieci trochę jeszcze tego czasu na pracę zostaje, bez przesady. Ale jest ciężko. Myślę, że skrócenie lat pracy do 15 na przykład, aby dostać emeryturę byłoby już super pomysłem. Oraz niższy zus dla matek 3 dzieci prowadzących jednoosobową działalność.
      • verdana Re: cos waznego 08.05.14, 22:16
        Pod warunkiem, że budżet jest z gumy. Bo rodzice pracujący i jednocześnie wychowujący dzieci będą płacić podatki na matki, które tylko wychowują dzieci. Innymi słowy, ci , co pracują mają dokładać do osobistych wyborów życiowych tych, co nie pracują. W rezultacie okaże się, że lepiej jest nie pracować, tylko płodzić kolejne dzieci - a to nie jest dobra motywacja do posiadania dzieci. Innymi słowy - matka, która ma troje dzieci i nie pracuje dostanie pieniądze od matki, która ma czworo i pracuje.
        Dokonując pewnych wyborów życiowych należy ponosić za nie konsekwencje - a nie uznać, że konsekwencje mają ponieść ci, którzy dokonali innego wyboru.
        • 2007e Re: cos waznego 14.07.15, 12:22
          Ciekawe ile znajdzie sie osob do posiadania wielszej ilosci dzieci? Wszyscy mysla, ze to takie latwie urodzic, stracic poniekad zdrowie (ciaza i karmienie obciaza bardzo organizm). Owszem jak sie ma 3 dzieci co np 9 lat, to moze i to jest latwe. Jednak jak czlowiek nie wie w co rece wlozyc majac w domu gromadke, to jak ma jeszcze podjac sie pracy? A moze zostawic dzieci i niech sie dzieje wola boga i biec na 10 h do pracy? Nie sadze, zeby tak bylo lepiej. Czy myslicie, ze wielodzietne to nie ida do pracy z lenistwa? Chore. Emerytura tez sie takim nalezy i wyzsza dla tych ktore wiecej dzieci urodzily (i nie mowcie, ze bedzie po 10 dzieci, bo emeryturka pokazniejsza).
          • plater-2 2007, masz racje ! 17.07.15, 14:40
            Łatwo powiedziec - po zakonczeniu urlopu wychowawczego na najmlodsze dziecko, jest mozliwosc wrocic do pracy zawodowej i wypracowac sobie potrzebne lata skladkowe.



            Powrót do pracy po urlopie wychowawczym na kilkoro dzieci to nie jest prosta sprawa.


            Ktos musi nadzorowac dzieci, ktorych wiek zamknie sie w przedziale od kilkunastu do trzech lat. Ktos musi te dzieci prowadzic do przedszkola, bywac na zebraniach szkolnych, chodzic do lekarzy, zajmowac sie w chorobie, pilnowac przy lekcjach itd.

            Szanse na znalezienie "dobrej pracy" matki, ktora ma kilkoro dzieci, raczej nikłe. Bo dobra praca - to taka, gdzie jest sie dyspozycyjnym, czesto wykonuje prace dopdatkowe i po godzinach, nie bierze sie czesto zwolnien na opieke nad chorym dzieckiem.



            Dzisiaj sa mozliwosci pracy w domu, samozatrudnienia.

            W moich rocznikach, ktore korzystaly z urlopu wychowawczego wprowadzonego w 1981, takich mozliwosci nie bylo. Urlop moj trwal do poczatków lat 90.

            Udalo mi sie wrocic do pracy poza domem, tylko dlatego, ze mój mąż miał prace, która mógł wykonywac w domu, sam organizował sobie rozkład dnia. On wysylał dzieci do szkoly (kazde na inna godzine), robil zakupy.

            Poza tym praca w szkole to nie 8 godzin dziennie pracy a okolo 4-5. Moglam spokojnie wyjsc rano z domu i nie martwic sie co z dziecmi.

            W innym przypadku musialabym szukac gosposi,albo pozegnac sie z praca zawodowa i emerytura.

            Dzis i to jest mozliwe, ale nie w pierwszych latach po upadku komunizmu.

            Dlatego uwazam, ze za lata na urlopie wychowawczym, osobom ktore korzystaly z niego w latach 1981-1999 powinno sie liczyc , jakby wykonywaly prace na poziomie płacy minimalnej.
            • undoo Re: 2007, masz racje ! 02.08.15, 20:45
              Po raz pierwszy sie z Toba zgadzam w kwestii, ze praca zawodowa i rownoczesna opieka nad dziecmi w rodzinie wielodzietnej w pewnym stopniu wykluczja jedno z rodzicow z rynku pracy. Brutalne, ale tak jest.
        • plater-2 Re: cos waznego 09.05.14, 09:35
          Chodzilo mi o to, że zawsze myslalam, że wdowiec lub wdowa, ktory nie pracował zawodowo dostaje po śmierci współmałzonka zaopatrzenie na podstawie wniesionych przez tego małżonka składek.
          • guderianka Re: cos waznego 09.05.14, 11:20
            Dostaje-jeżeli
            w chwili jego śmierci ukończyła 50 lat lub

            - była niezdolna do pracy albo

            - stała się niezdolna do pracy po śmierci współmałżonka w czasie nie dłuższym niż 5 lat od jego śmierci albo od zaprzestania wychowywania dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnionych do renty rodzinnej;

            - wychowuje co najmniej jedno z dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnionych do renty rodzinnej po zmarłym współmałżonku, które nie ukończyło 16 lat, a gdy się uczy 18 lat albo

            - opiekuje się dzieckiem uprawnionym do renty rodzinnej całkowicie niezdolnym do pracy lub do samodzielnej egzystencji;

            - małżonce rozwiedzionej (wdowie), która w chwili śmierci męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, jeżeli - oprócz spełnienia warunków wymaganych od wdowy - w chwili śmierci męża miała prawo do alimentów z jego strony ustalone wyrokiem sądowym lub ugodą sądową

            www.se.pl/finanse/porady/komu-przysuguje-renta-rodzinna-po-smierci-bliskiego_332638.html
    • stefania1939 Re: cos waznego 09.05.14, 10:07
      A nie sądzicie,że to bardzo niesprawiedliwe kiedy policjanci idą na emeryturę w wieku 38 lat? Również ci, którzy pracowali za biurkiem. Oraz pani policjantka, która chodziła po przedszkolach i robiła pogadanki dzieciom. Moja znajoma odbiera telefony w straży pożarnej i jej także to przysługuje. Na wcześniejsze emerytury idą też wojskowi, w takim wieku że dopiero rozkręcają własne firmy i koszą konkurencję, bo stać ich na to aby mieć usługę najtaniej na rynku?
      To wszystko was nie wkurza? Mam wymieniać dalej jakie miliony idą z naszych podatków?
      • guderianka Re: cos waznego 09.05.14, 11:22
        1 stycznia 2013 roku weszły w życie przepisy zmieniające zasady przyznawania emerytur żołnierzom i funkcjonariuszom służb mundurowych. Świadczenia będą im przysługiwały po 25 latach służby i osiągnięciu 55 lat
        www.se.pl/twoje-pieniadze/emerycie-walcz-o-swoje/kiedy-policjant-przejdzie-na-emeryture_378237.html
        ZSzM

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • plater-2 Re: cos waznego 27.02.17, 21:03
        Zniknął watek o wypożyczeniu Karty Rodziny Wielodzietnej, a ja tam dopisałam przecież, że czekam na coś ważnego - Kartę Matki Emerytki Rodziny Wielodzietnej.

        Chciałybyście ?
    • stefania1939 Re: cos waznego 09.05.14, 11:43
      Ale jeszcze wiele tych emerytur będzie wypłacanych przez wiele lat.
      Za to matki wielodzietne w Polsce nie mają właściwie żadnych przywilejów. Można byłoby odjąć od wieku emerytalnego po 3 lata na dziecko, na trzecie i kolejne 5 lat. Jak pisałam uważam, ze nie ma potrzeby aż takich przywilejów dawać matkom. Dzieci idą do szkoły i można iść spokojnie do pracy.
      Ale ileś tam lat się przesiedziało, nie każdy miał urlop macieżyński.
      Wiele takich wielodzietnych matek pracuje na pół etatu, alb na umowę o dzieło i to potem ciąży. Ciężko cholernie to odrobić. Choćby się stawało na głowie.
      Mi bardzo ciąży sprawa mojej emerytury, a pracowałam dużo. Teraz nie wiem czy mi starczy życia, żeby te brakujące lata wypracować. Nie chcę być w przyszłości ciężarem dla swojej rodziny.
      • verdana Re: cos waznego 09.05.14, 13:48
        Mozna by, tylko wtedy wszystkie emerytury będą niższe. Także kobiet, które mają dzieci i mimo to pracują - na przykład dlatego, ze muszą, aby utrzymać dziecko. Ten projekt promuje osoby, które mają wiele dzieci nie mając pieniędzy na ich przyzwoite utrzymanie - czyli promuje zachowanie bezsensowne i ze społecznego punktu widzenie i z punktu widzenia dobra dzieci.
        Jesli wiek emerytalny będzie 67 lat, to naprawdę, nawet mając dzieci da sie pracować 20 lat. Teraz naprawdę bardziej paląca wydaje sie kwestia osób pracujących z konieczności na umowach śmieciowych, niż osób, które zdecydowały sie na dzieci, zdając sobie sprawę, ze mogą nie wypracować emerytury.
    • plater-2 Re: cos waznego 09.05.14, 14:08
      Jesli osoba, ktora nigdy nie pracowala, a tym samym nie placila skladek na siebie,bo od urodzenia byla na przykład niepelnosprawna otrzymuje rente socjalna tytulem skladek spoleczenstwa, tak samo kobieta, ktora zajmuje sie wlasnym MAŁYM dzieckiem w rozsadnym wymiarze ma prawo do swiadczen z puli własnych skladek ktore wniosla wczesniej i skladek jej meza.

      Jesli wybiera "pojscie do pracy", korzysta ze zlobka i przedszkola, ktory jest dotowany z pieniedzy panstwowych.

      Jesli matka, ktora nigdy nie placila nic do ZUS, (bo nie mogla - byla nieletnia, nie chciala - byla lekkomyslna, chciala - ale nie znalazla pracy) ma prawo do swiadczen z tytulu urodzenia dziecka - to tez nasuwa sie pytanie : w czyich pieniedzy ?

      Nieletnia, ma prawo korzystac ze skladek, ktore placili jej rodzice. Jesli dziecko jest uznane - nalezy sie dziecku i matce cos z puli, ktore wplacil ojciec dziecka lub jego rodzice.


      • verdana Re: cos waznego 09.05.14, 18:19
        Kobieta, której dziecko jest w przedszkolu płaci podatki. Innymi słowy, sama częściowo finansuje pobyt dziecka w przedszkolu czy żłobku. Niepełnosprawność nie jest wyborem - posiadanie dziecka i nie pracowanie jest. Wybierasz pobyt w domu z dziećmi - OK. Ale kobiety, które wybrały pracę, często dlatego, że musiały, zostaną zmuszone do tego,że Ty miałas warunki, aby nie pracować. Innymi słowy - kobiety, dostatecznie zamożne, by nie pracować , które w dodatku mogą swobodnie zajać sie dziećmi chcą, aby kobiety, które pracować musiały, dopłaciły do ich siedzenia w domu. Za karę, ze nie miały możliwości zostania z dziećmi.
        • plater-2 Re: cos waznego 09.05.14, 20:01
          Bylam "wystarczajco zamozna", pracowal moj maz. Skoro nam dzieci nie zabrali do placowki, znaczy, ze zarabial wystarczajaco dobrze. Skoro zarabial wystarczajaco dobrze, zeby utrzymac siedmiosobowa rodzine - placil wysokie podatki, ktore byly m.in. przeznaczane na dotacje do zlobkow, przedszkoli dla innych matek oraz na zasilki wychowawcze dla matek samotnych.
            • verdana Re: cos waznego 09.05.14, 22:29
              Jeśli Twój maż zarabiał tak dobrze, ze utrzymywał siedem osób, płacił wysokie podatki - to dlaczego uważasz, że nie on powinien o Ciebie zadbać na starość, tylko rodzina ledwo wiążąca koniec z końcem, w której matka musiała iść do pracy? Albo rodzina, w której rodzice zarabiali oboje nieżle, ale kobieta uznała, ze powinna pracować, aby mieć emeryturę - i teraz ma dokładać do kogoś, kto uznaje, ze ma prawo siedzieć w domu, skoro mąż zarabia dobrze, a potem dostanie za to pieniądze od obcych ludzi. Nie dlatego, ze spotkało go nieszczęście, że coś w życiu nie wyszło, ale dlatego,że taki ma plan na życie - mieć tyle dzieci, ile chce, nie zastanawiać sie, co będzie dalej, nie zarabiać na nie, a potem żyć z tego, co zarobią inni. Fantastyczny plan, tylko powiedziałabym - troszeczkę nieuczciwy.
            • plater-2 Re: cos waznego 10.05.14, 09:35
              Ze złobka, przedszkola (a nawet zerowki !), ktore były i są DOTOWANE z budzetu - nie korzystały. Zasiłek wychowawczy wynosił połowę dotacji do w/w. W zwizku z tym byłam dumna, że nie jestem kula u nogi budzetu lecz zajmujac sie dziecmi przyczyniam do wzrostu zamożnosci spoleczenstwa.

              Nie byłam takze matką samotną (której zasiłek wychowawczy nawet, gdy przed urodzeniem dziecka matka ta do budżetu nic nie wniosła, był wyższy niż tej, która pracowała), mój mąż pracował.

              Pracował i nie płacił podatków wink !!!!

              W latach osiemdziesiątych i wczesniej podatków się przecież nie płaciło ! Nie płaciło sie podatków a wszystko państwo dawało za darmo, po prostu taki ustrój bardzo postepowy!

              W pewnym momencie wymyślili PIT i wszystko stało się jasne - "ofertę edukacyjno-wychowawczą" opłacamy naszym dzieciom sami !!!!!!

              Chwilę później okazało się, że sami płacimy na siebie i dzieci NFZ i już nie musimy się cieszyć, że PT Państwo daje nam darmowa (?) opiekę medyczną. Kamień spadł mi z serca !

              Wróciłam do pracy zawodowej i poczułam sie raźniej, bo okazało się, że z mojej pensji tez odciągaja mi podatki i nie jestem juz "dłużniczką społeczenstwa". Podatki płacilismy według tych samych zasad jak wszyscy obywatele państwa. Ulg i odliczeń na dzieci nie było.

              • verdana Re: cos waznego 10.05.14, 10:24
                Ok, innymi słowy Ty, jako pracująca dołożysz do tych, co nie pracowały. A z budżetu dotowane są też szkoły, czyli wielodzietni korzystają z budżetu kosztem bezdzietnych i rodzin z mniejszą ilością dzieci. Więc to naprawdę nie jest argument.
                Czy były podatki, czy niższe pensje bo podawano po odliczeniu sumy wpływającej do budżetu - to naprawdę wszystko jedno.
    • elgosia Re: cos waznego 09.05.14, 14:39
      A może po prostu wprowadzić bony edukacyjne? Wtedy matka idąca do pracy dałaby dziecko do przedszkola, szkoły czy żłobka dopłacając za jedzenie i materiały plastyczne, a kto by chciał chować dziecko w domu czy też uczyć dostawałby te pieniądze do ręki.
      Na służbę zdrowia też by mogły bony być...
    • stefania1939 Re: cos waznego 09.05.14, 14:55
      Wiele grup w naszym kraju jak mundurowi, nauczyciele itd nauczyli się strasznie głośno lamentować i walczyć o swoje przywileje. A matki co ? Nie tworzą żadnej grupy. Siedzą cicho, a czasem nawet się wstydzą. Bo jak to troje dzieci? Patologia jakaś. Nie wiedziały jak się zabezpieczyć, to teraz niech ponoszą konsekwencje. Taki jest obraz dużej rodziny w Polsce.
      Ale rozsądne wspieranie rodzin w każdym kraju przyniosło wiele korzyści. Do takich krajów emigrują najbardziej dynamiczne, rozwojowe rodziny.
      • plater-2 Re: cos waznego 09.05.14, 15:18
        Bony miła rzecz.

        Ja reprezentuję grupę matek, które korzystały z urlopu wychowawczego w latach 1981-1999. A w tych latach składka na emeryturę odciągana nie była, czyli mniejsza emerytura lub wcale !
    • plater-2 wyjasnienie ogolne 10.05.14, 08:43
      Nie postuluję, verdano, wypłacania rekompensaty czy emerytury kobiecie "która siedziała w domu", czyli nie pracowała w systemie, ktory daje ubezpieczenie emerytalne, bo tak sobie z mężem ustaliła (obojetnie czy miała dzieci czy nie miała).

      Uważam, że osobiste zajmowanie się MAŁYM dzieckiem (a w konsekwencji rozwoju rodziny - kilkorgiem małych dzieci) za zajecie ODCIAZAJACE budżet i rynek pracy nie tylko w latach ubiegłego wieku, ale również dzisiaj .
      Urlop wychowawczy nie trwa 18 lat a tylko 3 lata.

      Róznica miedzy latami ubiegłego wieku, a dzisiaj polega na tym, że matkom, ktore dzis korzystaja z urlopu wychowawczego nalicza sie z ich świadczenia składkę na poczet emerytury.

      Wczesniej tego nie robiono. Urlopy wychowawcze weszły od 1 stycznia 1981 i liczą się tylko do stazu. Problem dotyczy matek urodzonych mniej wiecej w latach 1949 - 1979 .

      Projekt świadczenia zakłada pomoc nie WSZYSTKIM tym matkom, ale tylko tym, ktore wychowały przebywając na urlopie wychowawczym PRZYNAJMNIEJ TROJE dzieci i urlop trwał przynajmniej DZIESIEC lat.

      Uwazam, ze słusznie. Brak 10 lub wiecej lat skladek to bardzo duzo.
      • verdana Re: cos waznego 10.05.14, 11:21
        Co z tego? I tak Ty dołożysz do emerytury tym, które nie poszły do pracy. No i kobiety , które nie pracują, nie odciążają budżetu - pieniądze, włożone w ich wykształcenie nie przynoszą dochodu, w wielu wypadkach ich dzieci pilnuje babcia, dzieci wychowywane na pograniczu nędzy (a tylko te dostaną emerytury) często dostają pieniądze z MOPSU, dofinansowanie itd. więc są także sporym obciążeniem dla budżetu. Nie jestem w stanie zrozumieć myślenia, zgodnie z którym budźet dopłaca wiecej do rodzin dobrze sytuowanych, niż do tych, które finansowo wspomaga.
        • plater-2 Re: cos waznego 10.05.14, 11:30
          Matki, ktorymi zjac sie ma ustawa, o ktorej dyskutujemy, jesli nie dostana rozsadnie wyliczonej rekompensaty za te 10 lub wiecej lat utraconych skladek, stana sie tak czy siak klientkami MOPS.
    • elgosia Re: cos waznego 10.05.14, 23:11
      Verdano, coś mi się zdaje, że zakładasz, że matki niepracujące zawodowo są bezproduktywne, a przecież "siedząc w domu" wykonują pracę, tylko że nikt im za nią nie płaci. nie mówię, żeby płacić, ale żeby uznać, że generują dochód narodowy, bo w końcu dlaczego mogę założyć domowe przedszkole nawet dla kilkorga dzieci i dostanę kasę od państwa, a ze swoją gromadką siedzę za darmo? Dlaczego mąż nie może zatrudnić żony jako niania i odprowadzić jej składki? Dlaczego pani w żłobku zarabia, a matka nie? Dlaczego szkoła dostaje subwencje na dzieci które ucza w domu rodzice, a nie ci rodzice właśnie? Dlaczego na dom dziecka gruba kasa idzie, a dzieci lekką ręką zabiera sie rodzicom także biednym, zamiast np wspomóc ich kasa, która i tak pójdzie za ich dzieci tylko że do bidula? Dlaczego dobrze zarabiający mąż płaci podatki na przedszkola dla innych, a zona wsparcia nie dostanie, bo... jest zbyt bogata? Pytania można mnożyć, a odpowiedzi są co najmniej dwie. Raz, ze w naszym państwie nie dba się o rodzinę, a raczej niszczy się ją w perfidny sposób promując zboczenia i luźne związki. Dwa (ale to insza inszość) podatki i cały ten socjal o kant stołu można... Nigdy to sprawiedliwe nie będzie, skoro w rodzinie trudno jest sprawiedliwie rozdzielić kasę, to co dopiero w ogromnym kraju...
      • grrrrw oczywiscie, ze nie dba ! 11.05.14, 02:17
        Polska jako jeden z 7 wśród krajów Unii wprowadziła próg dochodowy na zasiłki na dzieci, w pozostałych 18 państwach wypłaca się zasiłki powszechne, tzn. przysługujące wszystkim posiadającym dzieci. W Polsce próg jest ok. 4-krotnie niższy od średniej wartości progów w tych siedmiu państwach, w których progi funkcjonują.

        Nic dziwnego, że mamy dzietnośc, taką, jaką mamy ! Polska jest na ostatnim miejscu w Europie jesli chodzi o roczne wydatki państwa na zasiłki rodzinne.

        Projekt, o ktorym mowa, dotyczy nie zasiłków, ale matek, ktore przebywaly przynajmniej dziesiec lat na urlopie wychowawczym i nie wypracowaly sobie w zwiazku z tym faktem emerytury.

        Ilu matek w Polsce ten dyskutowany projekt mialby dotyczyc ?

        Przedzial wiekowy: najstarsze - urodzone w 1950, bo kobiety urodzone do 1949 dostaja emeryture na starych zasadach, zreszta nie mialy mozliwosci korzystac z urlopow wychowawczych. Najmłodsze - urodzone najdalej w 1980. Nie wszystkie matki z tej grupy osiagnely juz wiek emerytalny, na razie to tylko kilka rocznikow, ostatnie, urodzone w 1980 osiagna wiek emerytalny dopiero w 2047.

        W latach 50 przychodzilo na swiat jakies 350 tys dziewczynek rocznie, w roku 1980 150 tys.
        Czy wszystkie korzystały z urlopu w wymiarze 10 lat na troje dzieci ? Gora 15 % w rocznikach starszych, 10 % w rocznikach gierkowskich.
        • guderianka Re: oczywiscie, ze nie dba ! 11.05.14, 07:43
          Projekt, o ktorym mowa, dotyczy nie zasiłków, ale matek, ktore przebywaly przy
          > najmniej dziesiec lat na urlopie wychowawczym i nie wypracowaly sobie w zwiazku
          > z tym faktem emerytury


          Wyjaśnijmy, żeby było jasne. Inną sytuacją są kobiety, które nie miały płaconych składek (przed 1999r) a inną kobiety, które miały opłacane składki. Projekt zakłada emerytury dla kobiet, które MAJĄ min. 3 dzieci i przebywały min. 10 lat na urlopie wychowawczym. Kobiety te mają odprowadzane składki emerytalno-rentowe i zdrowotne. Okres tych lat liczy się jako składkowy do emerytury, dlaczego więc dodatkowo mają otrzymywać emeryturę ponadto, co sobie wypracowały w pozostałych latach ? Kobieta urodzona w 1980 roku ma przed sobą co najmniej 47 lat pracy. 10 z nich przeznaczone na wychowanie dzieci (oskładkowaną) i 37 lat pracy zawodowej
          Pomijając system-błędny, kulawą politykę rodzinną- wydaje mi się, że ten projekt nie wspiera w żaden sposób dzietności nie promuje rozwoju rodziny a jest kolejnym w całym gąszczu, który DAJE.
          Wyjaśnijcie mi to proszę

          ZSzM

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • guderianka Re: cos waznego 11.05.14, 07:27
        dlaczego mogę założyć domowe przedszkole nawet dla kilkorga dzieci
        > i dostanę kasę od państwa, a ze swoją gromadką siedzę za darmo?


        bo dostajesz za to pensję i płacisz podatki i składki ?

        Dlaczego mąż n
        > ie może zatrudnić żony jako niania i odprowadzić jej składki? Dlaczego pani w ż
        > łobku zarabia, a matka nie?


        Sama napisałaś. BO NIE ODPROWADZA SKŁADEK
        Dlaczego d
        > obrze zarabiający mąż płaci podatki na przedszkola dla innych, a zona wsparcia
        > nie dostanie, bo... jest zbyt bogata?


        bo takiego dokonała wyboru
      • verdana Re: cos waznego 11.05.14, 09:35
        Matka pracująca zawodowo też te dzieci wychowuje, prawda? I też za pracę w domu nikt jej nie płaci - za to będzie miała niższą emeryturę, bo będzie finansowała kobiety, które chciały lub mogły nie pracować. A dlaczego mąż nie moze zatrudnić żony jako kucharki i sprzątaczki i odprowadzić składki? Bo to absurd - kobieta nie może być wynagradzana za to, że wychowuje własne dzieci, czy sprząta swoje mieszkanie. Troskliwy mąż może ubezpieczyć żonę i płacić składki emerytalne - najwyraźniej jednak uważa, że nie warto. Dlaczego mąż nie dba o żonę, a inni muszą?
        Kwestia odbierania dzieci to inna sprawa i często nie należy wierzyć medialnym doniesieniom. Zdarzają sie przypadki odbierania dzieci niepotrzebnie, ale w bardzo wielu przypadkach to co pisze prasa jest luźno związane z prawdą. Okazuje sie, zę w domu jest nie tylko bieda, ale dzieci są kompletnie zaniedbane.
        No tak, promuje się zboczenia. Mamy płacić matce za wychowywanie własnych dzieci, bo przecież matka nie od tego jest, aby własne dzieci wychować bez kasy, a zabraniamy kochającym sie ludziom stworzyć związek, gdzie mogli by sie wspierać. I to ma być sprawiedliwe i dobre.
        • grrrrw Re: cos waznego 11.05.14, 11:30
          Nie "płacic za wychowanie dzieci" tylko zrekompensowac fakt, że z zasiłku wychowawczego nie odciagano składki na emeryturę.

          Skoro "osobie poszukujacej pracy" wypłaca sie 823 zł ?

          Skoro istnieje cos takiego jak "renta socjalna", która może dostać osoba, która nigdy nie pracowała zawodowo ?
    • rycerzowa Re: cos waznego 11.05.14, 10:32
      Moje drogie, już ponad sto lat znamy teorię względności - ogólną!!!! - i powinnyśmy wiedzieć, że nie ma czegoś takiego, że coś jest zawsze dobre, słuszne, sprawiedliwe i zbawienne!

      Inaczej mówiąc - społeczeństwo będzie hojnie płacić matkom za rodzenie i wychowywanie dzieci wtedy i tylko wtedy, gdy będzie mu się to opłacać.
      Opłacać się - to znaczy i stać mnie na to i przynosi mi to korzyść.

      Jasne, że obowiązuje coś takiego jak solidarność społeczna, która się wszystkim jak najbardziej opłaca. Pytanie tylko - jaki stopień tej solidarności na danym etapie rozwoju jest optymalny.
      I o tym warto i trzeba dyskutować.

      I proszę nie mylić pojęć.
      Pracować, w sensie, o jakim mowa, to znaczy zarabiać.
    • grrrrw Re: cos waznego 11.05.14, 10:39
      Skoro "osiagnela wiek emerytalny, a nie jest uprawniona do świadczen" to znaczy, ze po urodzeniu tych dzieci albo:
      - zrezygnowala z pracy zarobkowej (miała dobre chęci, ale nie znalazla albo uważala, że nie da rady polaczyć pracy zrobkowej z zajmowaniem sie domem i dziećmi);
      - wróciła do pracy, ale pracowała zbyt krótko, zeby wypracować wymagane składkowe lata.

      Stawiac taka osobę na równi z rozmaitymi niebieskimi ptakami i skazywać na pomoc MOPS i Caritasu ?

      • verdana Re: cos waznego 11.05.14, 12:22
        Ależ składki emerytalne można opłacać sobie samemu. Jeśli kobietę stać , aby mieć wiele dzieci, zdrowych i być utrzymywaną przez męża, nawet gdy dzieci są duże - to trzeba pomyśleć i ubezpieczyć sie. Po prostu. Jeśli kobieta uznała, zę nie da rady wychowywać gromadki dzieci i pracować - to podjęła pewną świadomą decyzję. Nie jest to przypadek losowy. Emerytura należy sie za 20 lat pracy. Nawet przy emeryturze od 60-go roku życia trudno liczyć ,aby wychowanie dzieci zajmowało 30-40 lat.
        • grrrrw Re: cos waznego 11.05.14, 16:59
          Mowa głównie o latach 80, w ktorych takich mozliwosci praktycznie nie bylo.

          Trudno wymagac, zeby kobieta w roku 1981, decydujac sie na urlop wychowawczy przewidziala ze dnia 4 czerwca 1989 skonczy sie w Polsce komunizm oraz nastepstwa szczytnego "programu czterech reform". Ustawa o urlopach wychowawczych gwarantowala jej, ze po skonczeniu urlopu bedzie przyjeta do pracy, nawet precyzowano, ze na to samo stanowisko !!!

          Poza tym propozycja dotyczy uzupelnienia skladek nie za cale 35 lat zycia rodzinnego, ale tylko za lata spedzone na urlopie wychowawczym. I to w wersji bardzo niskiej skladki.
          • verdana Re: cos waznego 11.05.14, 18:05
            Ale mogła przewidzieć, ze nie pracuje to i emerytury nie wypracuje. A od 25 lat wie, jak wygląda sytuacja - jesli miała małe dzieci w latach 80--tych, to spokojnie zdążyłaby wypracować emeryturę. Albo płacić na ubezpieczenie emerytalne.
            Miałam dzieci w latach 80-tych i zaręczam, że wtedy też ludzie doskonale wiedzieli, że emerytury bez pracy nie będzie.
            Nie rozumiesz - dopłacanie do emerytur kobietom, które stać było na wychowawczy odbędzie sie na ogół kosztem tych kobiet, których na wychowawczy stać nie było. Uważasz, ze naprawdę w tę stronę należy przerzucać pieniądze?
          • guderianka Re: cos waznego 11.05.14, 19:33
            Poza tym propozycja dotyczy uzupelnienia skladek nie za cale 35 lat zycia ro
            > dzinnego, ale tylko za lata spedzone na urlopie wychowawczym


            jaka wersja uzupełnienia składek?
            nie czytałam całego projektu-ale są w nim takie słowa "uzupełnienie składek za lata " ? czy "płacenie emerytury dla kobiet , które ..itd. " ?
    • plater-2 Re: cos waznego 11.05.14, 20:51
      Mysle, ze tych matek wilodzietnych byloby duzo mniej. Nie wszystkie kobiety mialy prawo do urlopu wychowawczego. Nie tylko trzeba bylo przepracowac minimum 6 miesiecy, ale trzeba bylo miec pracodawce, czyli pozostawac w stosunku pracy. Prawdopodobnie odpadłyby matki wielodzietne, które było żonami rolników, bo w świetle tych przepisów "nie pracowały".
        • mwiktorianka Re: cos waznego 12.05.14, 09:15
          Jako matka wielodzietna zgadzam się z verdaną.
          Wychowywanie trójki czy więcej dzieci to ciężka praca.
          Kobieta, która ma kilkoro dzieci, nie pracuje zajmuje się domem i dziećmi, a co robi kobieta która pracuje i też ma gromadkę? Przecież po pracy często biegnie z wywieszonym językiem do domu, a często najpierw do przedszkola i szkoły po dzieci, a w domu czeka ją do wykonania ta sama praca co kobietę, która nie pracuje.
          Sytuacje w życiu są tak różne, ze nigdy nie będzie tak naprawdę sprawiedliwie dla wszystkich.
          Jedna kobieta nie musi pracować bo mąż zarabia mnóstwo kasy, a ona woli być w domu. Inna pracuje, ale zarabia ją z mężem na tyle dużo, że mają panią do dziecka i panią do ogarnięcia domu przez co po pracy kobieta nie musi odwalać drugiego etatu w domu. jeszcze inna ma pomoc babci, która wykonuje (za darmo!) pracę opiekunki i pomocy domowej. Kolejna zasuwa za najniższą krajową, a po pracy obrabia dom i opiekuje się dziećmi.
          Uważam, że zamiast dodatków do emerytur lepiej wspomóc wielodzietnych na etapie wychowywania dzieci, a więc wtedy kiedy te pieniądze są bardziej potrzebne rodzinie bo i wydatki większe.
          • plater-2 dla siebie czy dla swiata 12.05.14, 11:33
            A ja mysle, ze temat dyskusji ustawic nalezy o szczebel wyzej:

            Czy kazdy zyje na wlasny rachunek i nikomu nic do tego, jak sobie zycie uklada - czy odwrotnie istnieja zobowiazania spoleczne. Temat bardzo aktualny, trwa dyskusja nad systemem ubezpieczen - czy kazdy placi na siebie czy wszyscy do wspolnego garnka.

            Mozna temat zawęzic:
            "Czy posiadanie dzieci to prywatna sprawa czy dotyczy calego spoleczenstwa" ? "Czy dzieci chowa sie dla siebie czy dla swiata?"

            Wszystko inne wynika z odpowiedzi na tak postawione pytanie.

            Dla mnie logiczne jest, ze spoleczenstwo cywilizowane poczuwa sie do ROZSADNEJ pomocy matce (rodzinie), ktora wychowuje BARDZO MALE dzieci.
            Do POMOCY - nie wyreczania w obowiazkach wobec dzieci. Na przestrzeni wiekow roznie to sobie ludzie organizowali, temat na osobna dyskusje.

            Mamy XXI wiek - placimy podatki, skladki na NFZ i ZUS cos wplacamy i cos sie nalezy. Pojawilo sie nowe pojecie "bon wychowawczy", "bon edukacyjny".
            To co sie nalezy - mozna roznie zorganizowac, bo rozne sa ludzkie potrzeby.

            Jedna kobieta woli dluzszy urlop macierzynski - inna krotszy. Jedna wybierze dluzszy urlop wychowawczy inna krotszy i DOTOWANY z jej wlasnych i meza skladek zlobek lub przedszkole. Jeszcze inna interesowac bedzie praca kilka godzin dziennie albo praca we wlasnym domu, nakladcza, samozatrudnienie, elastyczny czas pracy itp. Inna bedzie chciala ten swoj "bon" zrealizowac oplacajac opiekunke, moze nawet wlasna matke, ktora nie pracuje juz zawodowo. Zawsze w takim systemie beda tacy, ktorzy malo wniosa a wiecej wezma i odwrotnie, dlatego konieczny jest jakis system kontroli (matki "samotne"), ale to inny temat.

            Nie dyskutujemy o matce - "która ma kilkoro dzieci, pracuje zajmuje się domem i dziećmi a po pracy często biegnie z wywieszonym językiem do domu, a często najpierw do przedszkola i szkoły po dzieci, a w domu czeka ją do wykonania ta sama praca co kobietę, która nie pracuje."
            Nie chodzi o FUNDOWANIE przez podatnikow 30 -35 lat pracy w zawodzie "mamusia"! Jak ktos tak chce - nie mozna zabronic, ale na wlasny koszt, nie na koszt systemu.


            Dyskutowany projekt dotyczy TYLKO matki, ktora TYLKO w latach 1981-1999:
            1. wychowala kilkoro dzieci;
            2. zajmowala sie osobiscie nimi do ukonczenia przez najmlodsze 3 lat (T-R-Z-E-C-H) ! I ZMUSZONA byla , bo innych mozliwosci NIE BYŁO do funkcjonowania w ABSURDALNYM i nie systemie ubezpieczen lat 80 -90.

            KONIEC - KROPKA - SZLUS.

            Absurdalnym !!!! Juz pod koniec Gomulki połapali sie, ze sztywne zasady opieki nad matka i dzieckiem nie przystaja do rzeczywistosci, wprowadzono jednoroczne nieplatne urlopy dla matek, ktorych dzieci nie nadawaly sie do zlobka, wymagaly opieki osobistej. Bez tego urlopu w nowoczesnym i postepowym i bardzo opiekujacym sie dziecmi panstwie matka takiego dziecka musialaby po ukonczeniu urlopu macierzynskiego - a trwal on duzo krocej niz dzis - prostu zwolnic sie z pracy albo zatrudnic nianke. Pomysl, zeby refundowac jej opieke lub niania, czyli zwrocic czesc tego, co panstwo w ten sposob oszczedza nikomu jeszcze nie wpadł do glowy.
            Podobnie bylo z opieka nad osoba niepelnosprawna w rodzinie. Mozna ja bylo oddac do domu opieki, ktore prowadzilo postepowe i opiekuncze panstwo lub zwolnic sie z pracy opiekowac sie ta osoba i tym samym "nie pracujac zyc na koszt spoleczenstwa".

            Za Gierka coraz wiecej postepu - urlop bezplatny mogla wziac kazda matka bez uzasadniania dlaczego sie "leni i nie chce pracowac".

            Verdana byla w latach 70- 80 pelnoletnia - to na pewno pamieta horrorystyczne sceny przy zapisach do dotowanych z panstwowych pieniedzy zlobkow i przedszkoli.

            Verdana ma racje, mozna bylo juz za za Gierka "nie pracowac a byc ubezpieczonym", "ubezpieczyc sie indywidualnie" - dzisiaj nazywa sie to "samozatrudnienie". Propozycja dla wolnych zawodow i sytuacji nietypowych, a przede wszystkim dla najmajetniejszych.

            Rozwazalismy to w 1980, skladka byla horrendalnie wysoka, połowa pensji mojego męża, nie na kieszen rodziny, ktora decyduje sie na wychowanie nawet jednego dziecka z jednej pensji . Zasilku wychowawczego jeszcze nie bylo. Dlaczego taka wysoka skladka? Dlatego, ze w tamtych czasach nie placilo sie osobno na NFZ i osobno na ZUS a "dwa w jednym".

            Czyli propozycja verdany, zeby maz ubezpieczal zonę na wychowawczym bardzo rozsadna i postepowa, ale na DZIS nie na lata 80 -90.




      • zebra12 Re: cos waznego 23.07.15, 07:05
        Ale te studia doliczają wstecz? Studiowałam pod koniec lat 90 tych. Doliczą mi ten okres jako składkowy? Wychowałam 3 dzieci i nie brałam wychowawczego, bo musiałam utrzymać rodzinę.
        • plater-2 Re: cos waznego 05.08.15, 09:08
          Niestety, byłam w ZUS i okazuje się, że studia jednak jako nieskładkowy.

          Natomiast 6 lat wychowawczego branego przed 1999, bez wzgledu na to, czy na dwoje czy troje dzieci, doliczaja jako składkowy - minimalna płaca.
            • plater-2 Re: cos bardzo waznego 01.12.15, 12:36
              No i okazuje się, że Maryla Rodowicz, matka trójki dzieci, ma emeryture wynoszaca równo 1000 zl !!

              A artysta Cugowski, który matką wielodzietna nie jest, sam sie przyznal w swietle kamer, ze tylko mu naliczyli 570 zł, bo majac dochody do 350 tys rocznie inwestowal w nieruchomosci i z nich teraz zyje, a do ZUS odprowadzał jak najniższą stawkę się dało.

              Słusznie czynił, że liczył sam na siebie nie na ZUS.

              Mógłby śmiało iść do MOPS, PCK po zapomoge i produkty oraz do Urzedu Miasta po dodatek mieszkaniowy, bo te marnotrawiace spoleczne pieniadze instytucje nie ządają oświadczeń o stanie majątkowym, ale wymagaja tylko okazania odcinka ostatniej emerytury lub renty lub oświadczenia o dochodach kwartalnych rodziny.


              I koniecznie trzeba Cugowskiemu i Rodowicz wyplacic dodatek rekompensacyjny w marcu przeznaczony dla pobierajacych najnizsze swiadczenia z ZUS !!!!!!


              Wracajac do tematu głównego:
              Matek które wychowały powyzej trojga dzieci i ich urlop (czyli luka w skladkach) wynosi ponad 10 lat byłoby naprawdę bardzo mało.

              Najstarsze urodzone po 1949 - mialy szanse juz od 1966 wybrać urlop bezpłatny, a od 1981 płatny tylko DWA lata, trzeci rok nic nie płacili.

              Najmłodsze - które do 1999 zdołały wychowac ponad troje dzieci i wykorzystac przynajmniej 10 lat urlopu - to urodzone do +/- 1970 .

              1950 -1970 - góra milion, liczac, ze rodziny wielodzietne stanowia 20 % wszystkich rodzin. Od tego odjąć żony rolników i inne osoby "niepracujace".


              Studentek bym nie wliczala... Da się wychować w czasie studiowania, góra dwójke, potem juz trzebaby gdzieś się zatrudnić i kontynuować wielodzietność.
    • matkaczweorkidzieci Re: cos waznego 10.09.20, 15:25
      Uważam, że rodziców którzy robią dzieci będąc swiadomym, że nie mogą im zapewnić odpowiedniego startu, nie powinno się w żaden sposób nagradzać. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy ludzi jest za dużo i w miastach zyje się coraz gorzej. Ja dzisiaj tego błędu już nie popełniłabym. A dzieciorob po 4 dziecku ulotnił się do UK i tam ma już następne 2. Takich ludzi powinno się karać a nie nagradzać, może to by nas coś nauczyło.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka