Dodaj do ulubionych

Awantura z psami

10.04.15, 12:38
Wracając z psami z lasu postanowiłam nieco skrócić sobie drogę, przez co musiałam przejść kilkadziesiąt metrów jezdnią – dość wąską , bez chodnika i bez pobocza. Ponieważ trochę obawiałam się iść asfaltem z grupą 4 psów (ze względu na dość licznie przejeżdżające auta), szłam obok jezdni – powiedzmy w odległości ok. 2-3 m od asfaltu. Teren ten (po którym szłam) to taki łysawy łąko-ugór, szerokości ok. 30 m, za nim jest dom na ogrodzonej posesji.
Na posesji było kilka dużych psów (ON), które okropnie się rozszczekały na nasz widok, a po chwili jeden z nich zaczął przeciskać się pod siatką. Wtedy pojawiła się właścicielka, która usiłowała go powstrzymać, ciągnąc go za tyłek i krzycząc – ale nic to nie dało, pies wyrwał się i ruszył do nas. Moje psy zaczęły się szarpać na smyczach, bo bały się „potwora” i chciały dać nogę, ale jakoś je uspokoiłam – pies dobiegł do nas, był to na szczęście pies dość młody i raczej chciał się zapoznać niż nas pożreć… Ale był natarczywy i moje psy były nieźle wystraszone. Ponieważ właścicielka nie była w stanie odwołać psa, który uparcie podążał za nami, poczekałam aż wyjdzie z podwórka i osobiście odciągnie psa (nie chciałam by wyleciał za nami na jezdnię, mogło by go cos potrącić). Kobieta wybiegła i po krótkiej szarpaninie odciągnęła psa – przy okazji wyskakując na mnie z buzią, że tędy się nie chodzi bo to jej teren i w ogóle skandal, że tak sobie chodzę po cudzym itd. By nie przedłużać nerwowej i niebezpiecznej sytuacji, rzuciłam tylko : „OK, przepraszam” i uciekłam co sił w nogach wink
A teraz mam niesmak po tym zdarzeniu – dobra, zawiniłam - wlazłam minimalnie na jej teren (nijak zresztą nie oznaczony jako prywatny), ale gdyby nie jej niezdyscyplinowane i niezabezpieczone przed ucieczką psy, to żadna krzywda od tego „wtargnięcia” nikomu by się nie stała. Psy by poszczekały, ja bym w tempie ekspresowym przeleciała ten kawałek i tyle. Żałuję, że oprócz przeprosin nie wytknęłam jej tego. A może jednak nie powinnam ?
Co sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • zlotarybka_1 Re: Awantura z psami 10.04.15, 12:44
      mysle, ze gdybys nie "wtargnela" na teren i szla np. asfaltem to efekt bylby ten sam. Kobieta pyszczeniem chciala odwrocic uwage od siebie - bo to jej wina, ze jej pies zdolal sie wydostac poza ogrodzenie.
      • vivaluna Re: Awantura z psami 10.04.15, 12:57
        Powinna dostać karę za złe zabezpieczenie terenu.
    • majenkir Re: 10.04.15, 12:55
      default napisała:
      > Żałuję, że oprócz przeprosin nie wytknęłam jej tego. A może jednak nie powinnam ?
      > Co sądzicie ?


      Sadzimy, ze powinnas sie cieszyc, ze pod plotem przeszedl mlody i raczej przyjacielski pies, i zapomniec o calym incydencie wink
      • anorektycznazdzira Re: 10.04.15, 19:03
        dokładnie tak
    • lelija05 Re: Awantura z psami 10.04.15, 13:00
      Współczuję, psy musiały się nieźle zestresować. A babka pewnie wie, że to jej wina, więc zareagowała agresją.
    • gazeta_mi_placi Re: Awantura z psami 10.04.15, 13:51
      Nie Twoja wina, a baba jak chce by nikt jej nie chodził po jej terenie powinna go (tak też mówi prawo) albo ogrodzić albo oznakować np. tabliczką.
      • solejrolia Re: Awantura z psami 10.04.15, 14:04
        gazeta, mylisz się, nie ma takiego obowiązku
        a jesli jednak jest, to poproszę o odpowiedni przepis.
    • solejrolia Re: Awantura z psami 10.04.15, 13:58
      myslę, że babka była nie mniej zdenerwowana niż twoje psy, i dlatego zareagowała agresją.
      a czy byłabyś na ulicy, poboczy, czy na jej podjeździe- to samo mogło się wydarzyć,
      i następnym razem nie przepraszaj jej, tylko poproś o lepsze zabezpieczenie terenu.
    • baltycki Re: Awantura z psami 10.04.15, 14:11
      > szłam obok jezdni – powiedzmy w odległości ok. 2-3 m od asfaltu.

      > to jej teren i w ogóle skandal, że tak sobie chodzę po cudzym itd.
      Nie znam drogi publicznej nie polozonej w pasie drogowym, ktory jest znacznie szerszy niz sama jezdnia, sam asfalt.
      Nie znam przypadku, gdy teren prywatny przylega bezposrednio do asfaltu drogi publicznej.
      • default Re: Awantura z psami 10.04.15, 14:47
        Też mi się tak wydaje - zapewne gdyby porównać trasę mojego przejścia z mapą geodezyjną, to okazałoby się, że weszłam na jej grunt najwyżej "na dwa palce" - jak Kargul na pole Pawlaka smile
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Awantura z psami 11.04.15, 09:14
        To samo mialam napisac, pani naduzyla stwierdzenia ze to jej teren. Moze byl, ale jesli jest tam droga, toraczej UM czy ktory tam, ja wywlaszczyl, a teraz ten pas wzdluz drogi jest panstwowy.
      • hunkis Re: Awantura z psami 11.04.15, 14:15
        Pani była 3 metry od pobocza w łące. Przy jakiejś trzeciorzędnej asfaltowce w krzakolesie pas drogowy wcale szeroki nie jest. To nie droga wojewódzka ani autostrada.
    • akniwlam Re: Awantura z psami 10.04.15, 14:14
      Miałaby powody do wściekania się, gdybyś jej za ogrodzenie wlazła, ale Ty szłaś przecież na zewnątrz, gdzie chodzić może absolutnie każdy. Z psem, kotem, tchórzofretką, żółwiem albo innym zwierzakiem. Z dzieckiem, ryczącym dzieckiem, piszczącym dzieckiem, albo z fobią na tle psów, zwłaszcza tych większych. A nawet gdybyś szła asfaltem, to co, nie wybiegłby ten jej pies? Na asfalcie stałabyś się niewidzialna czy jak? Następnym razem powiedz jej, żeby lepiej pilnowała własnych psów i stanu własnego płotu i się tym już nie przejmuj. Nie zrobiłaś przecież nic złego, nie ma ani grama winy po Twojej stronie, to właściciel psa musi zadbać, żeby (dla własnego i cudzego bezpieczeństwa) jego pupil nie miał możliwości ucieczki. A już zwłaszcza jak zwierzak młody i głupiutki jeszcze.
    • lady-z-gaga Re: Awantura z psami 10.04.15, 15:03
      Pomyłka. Właścicielka powinna przeprosić, poniewaz jej pies nie ma prawa biegać bez kagańca poza posesją i atakowac (lub straszyć tylko) przechodzących ludzi. Jej obowiązkiem jest zrobić takie ogrodzenie, aby pies go nie pokonał.
    • marychna31 Re: Awantura z psami 10.04.15, 15:07
      Na twoim miejscu tez bym powiedziała po prostu przepraszam ale obstawiam, ze kobieta była po prostu bardzo zdenerwowana całą sytuacją i w nerwach plotła byle co (jestem w stanie to zrozumieć). Gdyby źródło jej zachowania było inne to taka małostkowość, ze ktoś przeszedł po moim terenie, za ogrodzeniem, w sytuacji gdy brak jest bezpiecznego pobocza dla pieszych wydaje mi się żałosne.
    • stara-a-naiwna Re: Awantura z psami 10.04.15, 17:30
      włazisz komuś na prywatną własność i masz pretensje?

      "ze nie było oznaczone" - tak samo mądrym tłumaczeniem ktoś może się tłumaczyć, jak Ci wlezie do mieszania. Też mógł myśleć, ze to pustostan...


      co sądzę?
      że nie masz racji, bo babka była u siebie a ty nie miałaś prawa tam wchodzić
      • lauren6 Re: Awantura z psami 10.04.15, 18:18
        Jakie u siebie, jej posesja była ogrodzona, a pies podkopal sie pod ogrodzeniem. Baba nie miała racji i jeszcze sprowadziła niniebezpieczeństwo na ludzi, źle zabezpieczajac psy na swojej posesji. Nie trudno wwyobrazic sobie sytuacje jak pies sie podkopuje i rzuca na spacerujaca matke z wozkiem. Nie znoszę takich nieodpowiedzialnych wlaswlascicieli psów.
        • stara-a-naiwna Re: Awantura z psami 10.04.15, 19:48
          ja zrozumiałam że kobieta ma duży teren i część terenu ma ogrodzonego (wydzielonego na część przydomową)
          tam gdzie szła autorka postu też było jej tyle że ine ogrodzone
          • kk345 Re: Awantura z psami 10.04.15, 21:52
            A co to zmienia? Pies nie ma prawa biegać bez kagańca po nieogrodzonym terenie.
            • stara-a-naiwna Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:47
              ?!

              pokaż mi podstawę prawną tego co piszesz


              i skoro babka jest u siebie może psy puszczać jak chce
              • barbibarbi Re: Awantura z psami 11.04.15, 11:03
                ma obowiązek tak zabezpieczyć teren, żeby pies się nie przedostał.
                Przy drodze, tak jak opisywała autorka, nie może być to jej własność, to jest pas przydrożny. Ewidentnie ta kobieta, żeby zamaskować własną nieudolność, zwaliła winę na przechodnia.
              • wioskowy_glupek Re: Awantura z psami 11.04.15, 14:23
                powiedz że żartujesz ?
              • kk345 Re: Awantura z psami 11.04.15, 20:25
                > pokaż mi podstawę prawną tego co piszesz

                Sama mozesz to znaleźć, ale proszę:

                Zgodnie z art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Kolejny ustęp wprowadza zastrzeżenie, że zakaz ten nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli teren ten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście.

                Kwestię reguluje także Kodeks wykroczeń, który w art. 77 stanowi, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. Bardziej restrykcyjne kryteria dotyczą tzw. ras niebezpiecznych.


                Widzisz jakieś podobieństwo do opisanego zajścia?
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Awantura z psami 11.04.15, 09:20
        Pobocze jest panstwowe. Kazda droga posiada pobocze. Jego szerokosc zalezy od klasy drogi.
        • barbibarbi Re: Awantura z psami 11.04.15, 11:08
          No właśnie, autorka pisze, że szła 2-3 m od drogi, to nie może być czyjaś posesja, w takiej odległości to jest pas drogowy.
          Pobocza nie ma jedynie przy drogach wewnętrznych, np na zamkniętym osiedlu.
      • landora Re: Awantura z psami 11.04.15, 13:39
        Ale skąd autorka miała wiedzieć, że to czyjś grunt, skoro nie było żadnego oznaczenia?
        • hunkis Re: Awantura z psami 11.04.15, 14:08
          Nie istnieje coś takiego jak grunt "niczyj".
    • lafiorka2 Re: Awantura z psami 10.04.15, 18:26
      sądzę, że było-minęło... nie ma co roztrząsac.
    • asia_i_p Re: Awantura z psami 10.04.15, 19:34
      Gdybyś jej to wytknęła zamiast przeprosić, to byś miała awanturę i jeszcze większy niesmak. Zareagowałaś prawidłowo, ucięłaś potencjalną pyskówkę z zarodku.
    • barbibarbi Re: Awantura z psami 10.04.15, 19:50
      Wątpię, że to jej teren. Czemu nie ogrodzony?
      To pewnie pas przy szosie należący do gminy, a baba bezczelna, zamiast przeprosić za swojego beztroskiego psa i niezabezpieczone ogrodzenie, to jeszcze wyskakuje z buzią.

      Podobnie miałam z parkingiem koło działki, tam zawsze było za mało miejsc i tłok, a na końcu parkingu był wjazd na posesję i jakieś 6 arów przy tym wjeździe odgrodzone taśmą od parkingu, wyglądało to na prywatny teren. Wiele razy właściciel domu przepędzał jak ktoś naruszył mu taśmę, trzeba było samochody przeparkowywać i broń bosze do taśmy się nie zbliżać, bo zaraz wylatywał z buzią. Okazało się, że to nie jego plac! Przywłaszczył sobie, ogrodził i ludzi opieprzał, a to był parking gminny! Taka bezczelność.
    • 1012ja Re: Awantura z psami 10.04.15, 22:27
      Po prostu nie mogę uwierzy w to co czytam. Pretensje do kobiety, że nie miała ogrodzenia. Ile to razy tu czytam, że Polacy to takie wieśniak co każdy kawałek swojej ziemi wysokim płotem ogrodzą. A tu proszę pretensje to kobiety jak śmiała nie ogrodzić!

      A tak przy okazji, czy twoje psy miały kagańce?
      W lesie notorycznie spotykam ludzi z psami bez kagańców.
      • baltycki Re: Awantura z psami 10.04.15, 22:43
        Nikt nie ma pretensji, ze pani nie miala ogrodzonego terenu.
        Pretensje sa, ze pani nie miala wlasciwie ogrodzonego psa.
      • barbibarbi Re: Awantura z psami 11.04.15, 09:36
        Ale pani miała ogrodzony teren, pies się podkopał pod ogrodzeniem. A dlaczego miała ogrodzony tylko w części, a pozostałe rzekome "włości" nieogrodzone?! Oto jest zagadka. Odpowiedź jest prosta, dlatego, że miała ogrodzoną swoją działkę, a pas przydrożny nie jest jej więc był nieogrodzony.
        Widział ktoś drogę i przy samiutkiej drodze ogrodzenie? Zawsze jest pas bezpieczeństwa dla samochodów i należy do gminy.
        A gdyby nawet teoretycznie ktoś miał nieogrodzoną działkę, to jakim prawem po tej nieogrodzonej przestrzeni biegają psy luzem, nieprzywiązane i atakują przechodniów?
      • landora Re: Awantura z psami 11.04.15, 13:40
        Nie ma obowiązku grodzenia, ale wtedy nie można mieć pretensji, że ktoś rzez ten teren przejdzie - w końcu skąd miał wiedzieć, że to teren prywatny (zakładam, że to był ugór, a nie rabatki kwiatowe).
        Poza tym, psy były na smyczy. Nie ma obowiązku prowadzania psów na smyczy i w kagańcu.
    • inguszetia_2006 Re: Awantura z psami 10.04.15, 23:01
      Witam
      Było dobrze. Przepraszam, już sobie idę, pa, pa... Nie ma tematu. Po co o tym myślisz? Szkoda życia na myślenie o takich pierdołach.
      Pzdr.
      Ing
    • lati7 Re: Awantura z psami 11.04.15, 08:55
      A ty z polowania wracałaś ? wink
      Psy doskonale wiedzą gdzie jest "ich teren" , młodziak mało jeszcze widział, więc wyleciał na spotkanie sforze.Pewnie twoje pieski nie robiły mniej hałasu niż te za płotem.
      A swoją drogą cztery psy... to spora ilość. Jak ty je ogarniasz?
    • rosapulchra-0 Re: Awantura z psami 11.04.15, 09:03
      Ty już nie pierwszy raz opisujesz sytuacje, w których masz problem z asertywnością. Może czas nad tym popracować?
      Pani, która wystąpiła do ciebie z pretensjami, powinna przynajmniej postawić tabliczkę, że to jej teren i nie życzy sobie, aby po nim łazić. Z drugiej strony zastanawiam się, co by zrobiła, gdyby szła tylko jedna osoba, bez żadnych zwierząt, a jej psy napadły na tę osobę?
      • asia_i_p Re: Awantura z psami 11.04.15, 09:55
        Niewszczynanie bezsensownych awantur to nie jest problem z asertywnością, tylko niemarnowanie swojej energii na pierdoły. Bardzo popieram takie podejście.

        Od razu zaznaczam - manie racji nie oznacza z punktu, że awantura jest sensowna - na przykład w tym wypadku Default miała rację, a awantura byłaby bezsensowna, bo nic dobrego by nie wniosła, kobieta raczej nie zmieniłaby podejścia, a Default nic by nie zyskała. Szkoda czasu.
    • foringee Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:07
      Mam nieogrodzoną działkę i niezmiernie wkurzają mnie pańcie które po niej łażą z swoimi psami, uznając że im wolno.
      Moje psy mimo braku ogrodzenia doskonale wiedzą który teren jest "ich" (bo spaceruję z nimi po swoim, a nie wyprowadzam sąsiadom na ugór) i by szału dostały jakby stado obcych kundli na ten teren weszło.
      Ciesz się więc, że nie lazłaś po mojej łące bo mam rottweilery.
      • gazeta_mi_placi Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:14
        A ogrodzenie lub tabliczkę informującą o prywatnym terenie masz?
        • foringee Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:22
          Komuna się dawno skończyła. Kołchozów już nie ma. Nawet jak masz państwowy las to nie możesz w nim robić wszystkiego co ci się podoba i łazić kiedy ci się zechce zadeptując zieleń, łapiąc zwierząta i zostawiając śmieci. Jak nie zamknęłaś domu na klucz to nie znaczy, że wszyscy przechodzący mogą sobie do niego wejść i korzystać. Co nie jest twoje to jest cudze. A co jest twoje to sprawdź sobie w papierach i tego się trzymaj a nie udawaj, ze łąki sąsiadów na pewno są niczyje.
          • gazeta_mi_placi Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:50
            Niekoniecznie, w Polsce jest dużo nieużytków nie należących do prywatnego właściciela i tam może chodzić każdy (oczywiście nie śmiecąc i nie łamiąc w inny sposób prawa).
            Jeżeli życzysz sobie by po Twojej łące nikt nie chodził to ją ogrodź albo (jak robi wielu innych właścicieli) umieść odpowiednią tabliczkę. Ludzie nie są jasnowidzami. Skąd mają wiedzieć czy jakaś łączka należy do gminy czy do jakiejś Pańci.
      • lady-z-gaga Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:23
        Pańciu, tu nie Ameryka.
        Prawo nie zakazuje wchodzenia na nieoznaczony, nieogrodzony teren.
        I to Ty się ciesz, że Twoje rottwweilery nie narobiły Ci dotąd kłopotu, bo - uwaga - nawet na ogordzonym terenie poniosłabyś odpowiedzialność karną, gdyby zrobiły komus krzywdę. Więc nie pieprz głupot, bo przykro czytać.
        • foringee Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:28
          Tu jeszcze spadkobiercy komuny siedzą, głęboko zakorzenionej, chętnie okradający innych i korzystający z cudzej prywatnej własności jak tylko jest okazja, a później wrzeszczących głośno że to nie ich wina że sąsiadom w szkodę wleźli. Nieświadomi - tiaaa.
          • lady-z-gaga Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:35
            Jak widać, z Twojej strony to nie dyskusja na temat wątku, ale zwykły ból dupy.
            • foringee Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:39
              Chyba ty go masz, choć moje rottki ostatnio żadnej pańci d... nie przetrzepały, więc najwyraźniej jakieś inne cię ugryzły.
              • lady-z-gaga Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:56
                Klasyczny właściciel rottweilerów, stereotypy nie kłamią w Twoim przypadku big_grin
              • misterni Re: Awantura z psami 11.04.15, 12:51
                A wiesz, że będąc właścicielką psów masz obowiązek tak zabezpieczyć teren ich przebywania, żeby nie miały szans się wydostać na zewnątrz?
                • lily-evans01 Re: Awantura z psami 11.04.15, 16:12
                  Eeee, nie wierzę, że taka przygłupiasta baba istnieje naprawdę, toż to troll czystej krwi wink.
          • landora Re: Awantura z psami 11.04.15, 13:43
            O proszę, to w UK komuna jest do dziś:
            right of way

            Może popodróżuj trochę po świecie, zanim zaczniesz głupoty wypisywać...
      • barbibarbi Re: Awantura z psami 11.04.15, 10:46
        foringee napisała:

        > Mam nieogrodzoną działkę i niezmiernie wkurzają mnie pańcie które po niej łażą
        > z swoimi psami, uznając że im wolno.
        > Moje psy mimo braku ogrodzenia doskonale wiedzą który teren jest "ich" (bo spa
        > ceruję z nimi po swoim, a nie wyprowadzam sąsiadom na ugór) i by szału dostały
        > jakby stado obcych kundli na ten teren weszło.
        > Ciesz się więc, że nie lazłaś po mojej łące bo mam rottweilery.

        Rottweilery masz a nie stać cię na ogrodzenie działki, co tak bidnie? Pies taki genialny i ma radar w tyłku, dokładnie w granicy nieogrodzonej działki swojej pańci, co do centymetra przyhamowuje zadnimi łapami i nie biegnie dalej, choćby mu piana z pyska leciała. Echhh mądre te rotki, brzydkieeeeee, a łeb jak sklep nie od parady jak widać.

        Dawno takich bzdur nie czytałam, gdyby to nie było takie smutne to byłoby nawet śmieszne.
      • akniwlam Re: Awantura z psami 11.04.15, 13:55
        Masz nieogrodzoną działkę i rottweilery biegające luzem? A informujesz w jakikolwiek sposób, że to teren prywatny, żeby Ci pańcie nie właziły? I że trzymasz tam psy z rasy uznawanej za niebezpieczną? Poza tym te Twoje rottweilery nie przekraczają granicy działki, nigdy i na wieki, ani w pogoni za zającem, ani za pańcią z jej stadem kundli? Jakoś nie dowierzam... Nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, ale jeśli Twój pies zaatakuje człowieka, choćby na Twoim prywatnym terenie, to właśnie Ty będziesz miała problem, bo to Ty masz zapewnić psu takie warunki, żeby nie stwarzał niebezpieczeństwa ani dla siebie samego, ani dla innych (również dla cudzych psów i dzikich zwierząt).
        • hunkis Re: Awantura z psami 11.04.15, 15:42
          Tak samo interpretując to default nie zapewniła bezpieczenstwa swoim psom, Zamiast wybrać bezpieczne miejsce do spacerow to z lenistwa skracajac drogę weszła ze stadem psów na cudzą wlasność bo do wyboru miała alternatywne prowadzenie psow pod koła samochodow. Szczyt odpowiedzialności za psy, jasne. Powinna sobie jeszcze z piątkę psów przygarnąć i chodzić po cudzych działkach i cudzych lasach.
          • akniwlam Re: Awantura z psami 11.04.15, 16:01
            Po pierwsze jak już słusznie zauważono, to teren położony 2 m od jezdni to raczej pas drogowy, nie żadna prywatna własność. Po drugie, nawet jeśli przypadkowo weszła na ten teren prywatny, to nie był on w żaden sposób oznakowany jako prywatny - skąd przypadkowy przechodzień ma wiedzieć, że ma to miejsce omijać, jeśli nie ma o tym żadnej informacji? A co, gdyby się komuś w tym miejscu zepsuł samochód albo zrobiło słabo? Można go poszczuć psem za naruszanie stanu posiadania? Po trzecie, to mimo wszystko pani właścicielka terenu, dziurawego płotu i psa powinna o swoją własność zadbać (tzn. ogrodzić, żeby jej własne psy były bezpieczne i najlepiej oznakować, jeśli nie chce, żeby nieświadomi ludzie jej włazili na ten kawałek trawy wzdłuż ulicy). Bo to jej pies się wyrwał spod kontroli, a nie Default. Po czwarte, naprawdę uważasz, że pies by nie wyleciał za ogrodzenie, gdyby Default i jej psy szły jezdnią, a nie po trawie? Po prostu przybiegł, bo przechodziły w pobliżu jego terenu, najwyraźniej nie ma tego wewnętrznego radaru, co rottweilery którejś z forumowiczek.
            • hunkis Re: Awantura z psami 11.04.15, 16:18
              Deflaut nie powinno tam być. Koniec i kropka. Ani na cudzej działce ani z 4 psami na jezdni bez pobocza.
    • foringee Re: Awantura z psami 11.04.15, 11:00
      I jeszcze jedno - wracałaś z lasu, a w tym lesie to pieski miałaś na smyczy? Czy jednak je puściłaś luzem by się wybiegały? Nie wiesz, że w lesie nie wolno psów luzem wypuszczać bo jest zakaz?
      • baltycki Re: Awantura z psami 11.04.15, 11:09
        Wczoraj bylem w tym lesie na grzybach, spotkalem default z psami sztuk 4, wszystkie byly w kagancach i na smyczach.
        Grzybow nie spotkalem.
        • misterni Re: Awantura z psami 11.04.15, 12:52
          Też i całą powagą swojego majestatu potwierdzam to, co zeznał Baltycki.
          • misterni Re: Awantura z psami 11.04.15, 12:53
            Byłam mi zjadło tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Awantura z psami 11.04.15, 13:10
          Grzyby w kwietniu? Fakt, niespotykane zjawisko.
      • barbibarbi Re: Awantura z psami 11.04.15, 11:13
        > I jeszcze jedno - wracałaś z lasu, a w tym lesie to pieski miałaś na smyczy? C
        > zy jednak je puściłaś luzem by się wybiegały?

        A ty czytać to umiesz? Może masz problemy ze zrozumieniem tekstu, przeczytaj post autorki jeszcze raz, a jak nadal nie zrozumiesz, to może poproś o pomoc swoje rotki, radary w tyłkach mają to pewnie i czytać umieją big_grin
    • jesienna.nuta Re: Awantura z psami 11.04.15, 14:15
      Daj spokój. Po co wychowywać dorosła, cudzą babę? Postąpiłaś optymalnie, bo pouczając babona mogłabyś się tylko bardziej zdenerwować. I zdenerwować psy.
    • gogologog Re: Awantura z psami 11.04.15, 14:23
      Wg tego opisu to zachowalas sie po prostu z klasa.
    • mynia_pynia Re: Awantura z psami 11.04.15, 20:40
      Po tym jak zostalam ze swoim psem i dzieckim napadnieta przez duzego psa ktorego wlasciciele nie mogli oddciagnac nosze teraz gaz, dezodorant, zapalnicke i nóż, a co mi tam, atak trwal przez 3 min w tym czasie zdazylabym z 60 ciosow mozem zadac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka