Dodaj do ulubionych

"panieński" i problem

12.05.15, 19:34
Moja dobra koleżanka wychodzi za mąż - kobieta ma 40-chę na karku, do tej pory nie miała szczęścia, ale nareszcie się udało i bardzo mnie to cieszy. Dzisiaj zadzwoniła do mnie jej przyjaciółka z zaproszeniem na "panieński" - przyszła panna młoda o niczym nie wie, ale wiadomo, że nie przepada za lokalami, klasyczna klubowa impreza nie wchodzi w grę, więc przyjaciółka wymyśliła kulinarny wieczór u niej, z gronem najbliższych znajomych. Znalazła kucharza na zamówienie (znam go, świetnie gotuje i pięknie opowiada o swoich podróżach, więc ciekawy gość) - znając koleżankę byłaby zachwycona, ale jest jedno ale. Przyjaciółka nie zamierza finansować imprezy. Zaproszonych jest 12 pań, z których nie każda ...ra kasą, dlatego przyjaciółka obdzwania te bardziej majętne panie, z pytaniem czy chciałyby się zrzucić na organizację imprezy (przyjaciółka jest najbiedniejsza w tym towarzystwie i podejrzewam, że grosza nie dołoży).

No i nie wiem. Dziwnie mi - kwota "składki" nie powala, bez bólu mogłabym tyle dać, ale czuję jakiś niesmak. Z jednej strony wiem, że koleżanka by się ucieszyła z takiej formy spotkania, z drugiej - można to zorganizować taniej, tak, żeby nie stawiać nikogo w niekomfortowej sytuacji, myślę, że zbiorowe gotowanie ucieszyłoby ją równie mocno co zaproszony kucharz. Nie wiem jakbym się poczuła wiedząc, że jestem zaproszona na imprezę, za którą wybrani goście płacą z własnej kieszeni, a mnie uznano za zbyt biedną na dorzucenie się. Nie wiem jak "młoda" odbierze podział gości na płacących i niepłacących.

Na razie wszystko w sferze planów, przyjaciółka dzwoniła wybadać grunt i spytać o opinie. Na moje wątpliwości co do samopoczucia części zaproszonych pań wykazała beztroskę i powiedziała "przecież tu chodzi o radość X, a nie naszą osobistą". Rozmawiałam z koleżanką, która też została wytypowana do potencjalnej składki i ona nie widzi problemu, pomysł jej się podoba. A mnie jakoś niewyraźnie.

Co by zrobiła emama?
Obserwuj wątek
    • anorektycznazdzira Re: "panieński" i problem 12.05.15, 19:39
      Zapytałabym co sądzi o wspólnym gotowaniu i co sądzą pozostałe.
      Przy tym wstępnie wyraziłabym gotowość, ale chciałabym żeby ustalono, czy rzeczywiście wszystkie zainteresowane są zachwycone pomysłem.
      Gdyby było OK- złożyłabym się i poszła. Czasem masz, czasem nie masz, nei ma co dramatyzowac, faktycznie najważniejszy jest fajny wieczór dla panny młodej.
      • beata985 Re: "panieński" i problem 12.05.15, 19:45
        można też zaproponować, żeby te mniej majętne również się dołożyły, choćby symboliczne.
        • ichi51e Re: "panieński" i problem 12.05.15, 21:58
          Tez mi taka opcja przyszla do glowy
    • mamma_2012 Re: "panieński" i problem 12.05.15, 19:44
      Zrzucilabym sie, przeciez te, ktore nie mogą dołożyć sie, mogą udostępnić lokal, posprzątać po imprezie, pojechać na zakupy.
      • klamkas Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:02
        Zakupy robi i przywozi kucharz, łącznie z dobranymi do dań alkoholami. Lokal udostępnia przyjaciółka-organizatorka. A w ogóle, bo w startowym nie napisałam tego wyraźnie - zamysł jest taki, żeby może tym niepłacącym nie zdradzać, że część płaci.

        Dla mnie to wszystko jest śliskie i jakieś takie, no nie wiem, . Sprawa pewnie szybko się rypnie, bo w gronie kilkunastu osób łatwo może się coś wymsknąć. Chyba stąd moje wątpliwości, ale jak dotąd nikt mnie nie rozumie (tzn. organizatorka i dwie koleżanki - z jedną rozmawiałam osobiście, opinię drugiej znam od tej pierwszej).

        Ja bym zrobiła inaczej: "hej dziewczyny, mam super pomysł na wieczór przedślubny dla X, ale mnie samej nie stać, żeby zorganizować to tak fajnie, jak ktoś chce się dorzucić finansowo, albo pomóc organizacyjnie, to bardzo chętnie przyjmę każdą pomoc". A tak jakoś mi wszystko śmierdzi ;>.

        Przesadzam?
    • 18lipcowa3 Re: "panieński" i problem 12.05.15, 19:52
      znaczy zostałaś wytypowana jako majętna?

      Z ciekawości - jaka to kwota od mordy ? Podasz?
      • serei Re: "panieński" i problem 13.05.15, 04:39
        18lipcowa3 napisała:

        > znaczy zostałaś wytypowana jako majętna?
        >
        > Z ciekawości - jaka to kwota od mordy ? Podasz?

        Lipcowa tyle czasu poświęcasz, aby pokazać, jaka to nie jesteś mądra i obyta, a w takich postach wychodzi Twoje prostactwo, pokaż SWOJĄ prawdziwą twarz ( miałam napisać mordę, ale jednak za Twoje progi zbyt niskie dla mnie), a nie stwarzaj pozorów, będzie Ci łatwiej żyć!!!
    • edelstein Re: "panieński" i problem 12.05.15, 19:55
      Ematka edel zna tylko skladkowe wieczorem panienskie,z tym,ze sklada po rowno.Tylko u nas panienskie troche inaczej wygladaja i idzie sie na miasto wymieniac Fanty na kase,by bylo za co pic
      • edelstein Re: "panieński" i problem 12.05.15, 19:57
        Skladki sa miedzy 50,a 100euro.W zaleznosci co w planie.
        • kota_marcowa Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:01
          Też uważam, że składka powinna być po równo, z uwzględnieniem możliwości składających się i dostosowanie imprezy do budżetu.
          • pole_koniczyny Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:19
            O rany, mnie tak wkurza ta cała nowa tradycja wieczorów panieńskich, że nie wiem. Jest jak ze wszystkim: zamiast fajnego, luźnego spotkania w gronie koleżanek, pogaduszek przy winie i jakiś symbolicznym jedzeniu jest przymus robienia czegoś "specjalnego". I do i tak niemałych wydatków związanych z czyimś weselem (dojazd plus prezent plus często nocleg) dokłada się jeszcze kolejny z którego bardzo trudno jest się elegancko wymiksować. Lubię wesele i cieszę się, kiedy jestem na nie zaproszona, ale z tymi wieczorami to organizatorki często przesadzają. I tak, też czuję niesmak, kiedy osoba lepiej sytuowana ma fundować zabawę innym. Zrzutkę mogę zrobić chętnie na to, żeby najbiedniejsze dziecko z klasy pojechało na wycieczkę albo miało opłacone obiady w stołówce, ale tu mówimy o gronie mocno dorosłych pań. Jeżeli nie każdą stać na taki wypas jak prywatny kucharz to niestety - szukamy czegoś innego.
            • edelstein Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:29
              Nowa tradycja?wieczory panienskie swietowano juz w starozytnej Grecji.
              Uwielbiam w.p
              • jolunia01 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 07:51
                Na polskiej wsi też. Tyle, że nie były to imprezy tego typu, o jakich obecnie się słyszy, czyta i mówi.
              • lafiorka2 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 10:55
                edelstein napisała:

                > Nowa tradycja?wieczory panienskie swietowano juz w starozytnej Grecji.
                > Uwielbiam w.p

                chodzi o tę całą otoczkę imprezowania "na chama"... Naoglądałam się tych wieczorków panienskich i kawalerskich i sorrryy, ale nie.
                • edelstein Re: "panieński" i problem 13.05.15, 12:59
                  6 zapomnialam sie przelogowactongue_out co to znaczy "na chama"?
          • mamma_2012 Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:24
            No, ale to zawsze jest kompromis.
            Właśnie na panieńskich spałam w podłych miejscach, na ktore nigdy w życiu bym nie spojrzała, leciałem połączeniami których nie brałbym pod uwagę i nie żałuje. Nawet jesli komus zasponsorowalam pobyt gdzies, to było warto.
    • peonka Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:14
      Tak, bo jak się "biednym" nie powie, że pozostała część płaci, to one na pewno pomyślą, że kucharz z dobrego serca przybył Was karmić i zabawiać... smile

      Słabe to. Ja bym zaproponowała składkę do zaakceptowania dla wszystkich, nie wiem, 10-20 euro, i zrobienie czegoś w ramach tego budżetu. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
      • ichi51e Re: "panieński" i problem 12.05.15, 22:04
        Tym bardziej ze gdyby troche zabraklo do czegos lepszego wtedy moznaby po tych bardziej majetnych dobrac...
    • vi_san Re: "panieński" i problem 12.05.15, 20:55
      Cała sprawa niefortunnie załatwiona. "Główna organizatorka" powinna była skrzyknąć wszystkie "zapraszane" - chociażby mailowo, że ma taki a taki pomysł na imprezę dla X, koszt to tyle a tyle. I przedyskutować, co w związku z tym? Czy mniej zamożne np zajmą się dekoracją lokalu, a lepiej sytuowane "zasponsorują" wypas - kucharza z winem? Czy raczej wszystkie wolą zrzucić się po tyle samo, zrobić zakupy, wyszperać jakieś fajne przepisy w necie i poeksperymentować grupowo? Wiadomo, że sprawa pieniędzy i tak, prędzej czy później wypłynie... Na miejscu młodej jakbym się dowiedziała, że moje kumpele wprowadzają "rasizm finansowy" [ja jestem panisko bo płacę, a ty możesz się z łaski bawić za moje] to bym się niewąsko wkurzyła i z pomysłodawcą mocno ochłodziła stosunki...
      • klamkas Re: "panieński" i problem 12.05.15, 21:12
        No właśnie, a dodatkowy problem - jak teraz zacznę mącić to wyjdzie, że jestem skąpiradło i żałuję dziewczynie na fajny wieczór... (z dochodzących mnie wieści wszystkie potencjalne składkowe są na tak i sprzyjają wersji "wszystko jest zapłacone ty się niczym nie martw").

        Ale po rozmowie z mężem zdecydowałam - nie przyłożę do tego ręki, jeśli wszystko będzie w tajemnicy przed niepłacącymi dziewczynami. Nie wierzę w to, że uda się utrzymać wszystko w tajemnicy i jestem przekonana, że dziewczynom będzie źle. W ostateczności wezmę "młodą" na jakiś prywatny babski wypad.
        • vi_san Re: "panieński" i problem 12.05.15, 21:31
          Jeżu kolczasty, chory pomysł! Nikt nic nie wie? Wiadomo, że to zawsze wyjdzie! Gdyby to było załatwione właśnie umową - czyli umawiamy się, że te płacą za kucharza, ta za dekorację kwiatową, a ta dmucha baloniki i rozwiesza serpentyny - to inna kwestia - czas poświęcony na [na przykład] dekorację salonu jest "wkładem" mniej bogatej we wspólną zabawę. Ale nie stawia jej w sytuacji "gościa z łaski". Najlepiej byłoby umówić wszystkie mające brać udział w imprezie na jakąś kawę czy coś i w obliczu całej grupy poruszyć temat. Bo jestem przekonana, że dziewczynom [tym mniej możnym i nie płacącym] będzie źle. Od razu uprzedzam - gdybym była w takiej sytuacji i dowiedziałabym się, że zostałam potraktowana jak gość drugiej kategorii - zadłużyłabym się, nie wiem, kredyt bym wzięła, a "głównej organizatorce" wepchnęłabym te pieniądze w gardło. I zdecydowanie zerwała z powyższą stosunki, informując wszystkich zainteresowanych dlaczego [no, może zerwanie po ślubie koleżanki, żeby X miała swoje wymarzone, szczęśliwe wesele].
        • wuika Re: "panieński" i problem 12.05.15, 21:42
          Jeśli IQ łączne osób, które nie będą się zrzucały, będzie większe niż 100, to na pewno się ktoś skapnie, że kucharz, jedzenie, wino i wszystko nie wzięło się z powietrza i ktoś za to zapłacił.
          • klamkas Re: "panieński" i problem 12.05.15, 22:07
            No wiesz, zawsze można uznać, ze wspaniałomyślna przyjaciółka wszystko sfinansowała (nie każda z otoczenia wie, że bieda u niej piszczy, bo nie każdemu się chwali; ja wiem przypadkiem) i zazdrościć przyjaciółki wink. I chyba do tego to zmierza po rożnych rozmowach...
            • vi_san Re: "panieński" i problem 12.05.15, 22:33
              Czyli jeszcze głupiej niż myślałam... big_grin Klamkas - zabawa polega na tym, że sprawa finansów prędzej czy później wyjdzie na jaw. Zakładam, że twoje znajome mają umysłowość nieco wyższą niż ameba? No to zdają sobie sprawę, że wino samo na nóżkach nie przychodzi do domu, a kucharz zawodowy też za "Bóg zapłać" na wieczorku panieńskim nie wywija. I im później wyjdzie, że to bogatsze zrzuciły się za te mniej zamożne - tym większą scysją grozi. Gdyby mnie ktoś ocenił "Ta to bieda, niech się bawi za moje" poczułabym się obrażona i potraktowana jak gość gorszej kategorii, z łaski niejako. I na pewno nie zostawiłabym sprawy odłogiem! Organizatorka "imprezy" usłyszałaby sporo bardzo niemiłych słów, wręczyłabym jej "mój wkład" [czyli kwotę, jaką wyłożyły "bogate"] i oznajmiła natychmiastowe zerwanie kontaktów. Po prostu poczułabym się obrażona z pełną świadomością i to przez osobę uważaną za koleżankę. Nie rozumiem "zazdroszczenia bogatej przyjaciółki" - może dlatego, że ja zawsze miałam do dóbr materialnych dość lekki stosunek - jako dziecko nie musiałam mieć Barbie, jako nastolatka nie musiałam mieć najmodniejszych ciuchów, jako dorosła nie muszę mieć najnowszego modelu auta i mieszkać w najlepszej dzielnicy... Owszem, cieszę się sukcesami [również finansowymi] przyjaciół, ale nie jest to dla mnie priorytet.
        • kota_marcowa Re: "panieński" i problem 12.05.15, 21:51
          Cały ten pomysł, to najlepszy krok do zakończenia znajomości w dość burzliwy sposób. Przy pierwszej lepszej okazji, a prędzej czy później to na bank nastąpi, temat kasy zostanie wyciągnięty i zacznie się wzajemne wywlekanie żali.
    • kosc_ksiezyca Re: "panieński" i problem 12.05.15, 21:25
      Ale ja tu czegoś nie rozumiem - organgizujecie panieński, za który płacą tylko wybrane, tj. postrzegane jako majętne?

      Rozwiązanie: zrzucają się wszystkie, niezależnie od kosztu imprezy (z kucharzem, bez, czy w jakiejś innej konfiguracji).

      Tak to wyglądało na wszystkich panieńskich, na jakich byłam, tak wyglądało to na moim - panie organizujące zrzucają się na atrakcje dla PM.
    • nevada_r Re: "panieński" i problem 12.05.15, 22:29
      Na razie poczekaj, co odpowie reszta. Może być tak, że parę osób odmówi, nie chcąc płacić takiej kasy, albo zaproponuje inne, tańsze rozrywki. Zawsze zresztą sama możesz podnieść tę kwestię, powiedzieć, że nie chcesz tyle płacić i że trzeba zorganizować coś tańszego - i tak trzeba było zrobić na początku.

      Ewentualnym fochem tej organizującej się nie przejmuj. wink
    • lati7 Re: "panieński" i problem 12.05.15, 22:37
      Koleżanka z tych "cwanych", zbierze splendor i podziękowania ;p
      No i bałagan w chacie... Ale poje,popije i w lodówce i barku zostanie coś tam big_grin
    • evee1 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 03:59
      Bardzo nietaktowne jest placenie za kogos, bez porozumienia z ta osoba. W ten sposob dzielisz towarzystwo na klasy, tych bogatszych, ktore moga zaplacic nie tylko za siebie, ale i za innych (ach, jakzesz laskawie!) i na biedote, ktora nawet za siebie nie moze zaplacic. Paskudne to.
      Lepiej naprawde zrzucic sie po rozwno i mniej, alebo nawet "ile, ktora moze" i wiedzac ile w sumie macie zadecydowac jak dana sume sporzytkowaz najlepiej.
    • amandaas Re: "panieński" i problem 13.05.15, 06:50
      Po pierwsze standardem jest to, że za wieczór nie płaci wyłącznie świadkowa, tylko wszystkie dziewczyny po równo, ze świadkową włącznie. Z doświadczenia wiem, że świadkowa i tak zazwyczaj płaci więcej bo jak to bywa na takich imprezach budżet się często nie domyka. Pomysł niesprawiedliwego podziału kosztów jest chory a robienie z niego tajemnicy nie do przyjęcia.
      Co do samego pomysłu i jego kosztów, ciężko jest wyrokować nie znając kwoty, która po sprawiedliwym podziale przypadłaby na jedną osobę. Byłam w tym roku na kilku panieńskich, zazwyczaj składka oscyluje między 130-180 zł od osoby i na taką kwotę raczej trudno się oburzać. Choć w Twoim przypadku mniemam, że składka może być wyższa skoro uczestniczki to dojrzałe kobiety a nie siksy koło dwudziestki jak to bywa w moim towarzystwie.smile
      • bei Re: "panieński" i problem 13.05.15, 07:53
        Podejrzewam, że mogą znaleźć się i takie osoby, które będą z a d o w o l o n e, ze ominęly je koszty- naprawdę, nic mnie nie zdziwi.
        Myślę jednak, ze skoro koszt imprezy moglaby ponieść nawet jedna osoba, to na pewno po rozlozeniu na wszystkie uczestniczki skladka nie wyjdzie masakrycznie wysoka.
        Wyslać dziewczynom propozycję takiej imprezki, kosztorys i niech decydują.
        Jesli nie wyrażą zgody to mozna upiec ciasta, kupić winko i spędzić czas jeszcze inaczej.
      • nevada_r Re: "panieński" i problem 13.05.15, 08:35
        >Byłam w tym roku na kilku panieńskich, zazwyczaj składka oscyluje między 130-180 zł od osoby i na taką >kwotę raczej trudno się oburzać.

        Może nie aż oburzać się, ale kwoty, które podajesz, to dużo pieniędzy. Naprawdę nie każdy chce [lub może sobie pozwolić] na wydanie tylu pieniędzy żeby się dobrze bawić przez jeden wieczór. Jakbym wiedziała, że mam ponieść takie koszty, to odmówiłabym udziału w takiej imprezie.
        Wiadomo, że dla każdego inna kwota będzie nie do przełknięcia, ale uważam, że w przypadku takich wieczorów zawsze najpierw powinna paść propozycja w miarę taniego spędzenia wolnego czasu ? tak, żeby każdy mógł sobie pozwolić na taką przyjemność.
        • amandaas Re: "panieński" i problem 13.05.15, 11:55
          Powiem Ci jak to wyglądało w przypadku wieczorów na których byłam- zazwyczaj świadkowa wysyła plan imprezy i atrakcje jakie planuje oraz związany z tym kosztorys- informuje uczestniczki ile wychodzi na osobę i pyta czy każdą z uczestniczek stać na zaproponowaną kwotę. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji w której świadkowa jako osoba która najlepiej zna upodobania młodej planuje wielką imprezę w klubie z atrakcjami, a któraś z zaproszonych pań proponuje zmianę na picie wina w domu przy komedii i chipsach. Raczej uważam, ze to co planuje świadkowa powinno być przynajmniej w przeważającej większości uhonorowane przez uczestniczki, bo z założenia świadkowa jest organizatorką. Jeśli komuś nie odpowiada plan to oczywiście może odmówić uczestnictwasmile
          Widełki kwotowe które podałam też nie uważam za przesadzone- to w końcu nie są urodziny/imieniny tylko jedyna w swoim rodzaju impreza i skoro zostałyśmy na nią zaproszone to chyba oznacza że jesteśmy istotnymi osobami dla bohaterki wieczoru. Sama pamiętam swój panieński, pamiętam jak bardzo mi zależało na każdej osobie i jak niesamowity wieczór przygotowały mi przyjaciółki. Dlatego też teraz podchodzę do tego troche łagodniej i nie obrażam się ani na koszty ani na przygotowania, skoro to komuś mi bliskiemu sprawi ogromną radość.
          • vi_san Re: "panieński" i problem 13.05.15, 12:20
            A nie ma żadnych rozwiązań pośrednich? Albo wynajęty klub, striptizer i Bógwico, albo piżama party z chipsami? Poza tym weź pod uwagę, że mowa tu o osobach raczej dorosłych, i rozumiejących, że to "wyjątkowy wieczór dla bohaterki". Ale serio - pomysł, że majętniejsze wyłożą kasę, a mniej zamożne będą gośćmi "z łaski" - IMHO niefajny bardzo! A co do świadkowych - to znam i takie, które "podniecone" swoją ważnością tracą umiar - sama kiedyś usłyszałam, że jestem skąpica itd, bo odmówiłam wydania kilkuset złotych na "wymarzony" nocny lot balonem dla "wieczorku"... No, na serio, nie widzę powodów, dla których miałabym latać w nocy nad polami w koszu pod balonem. Poza tym mam lęk wysokości. I jeszcze za to płacić? Koleżanka też miała podobny problem - świadkowa jej siostry wymyśliła sobie "wieczór panieński" w SPA i, oczywiście, fundować to miały wszystkie... uncertain
          • nevada_r Re: "panieński" i problem 13.05.15, 12:38
            >Raczej uważam, ze to co planuje świadkowa powinno być przynajmniej w przeważającej większości >uhonorowane przez uczestniczki, bo z założenia świadkowa jest organizatorką.

            Oczywiście, zgadzam się z tobą, że impreza powinna sprawić przyjemność młodej, jednak organizatorka powinna mieć świadomość, że jak zażąda za dużo kasy, to sporo osób po prostu nie przyjdzie. I powinna się zastanowić, co młoda by wolała - wypasioną imprezę z kilkoma przyjaciółkami czy jednak coś skromniejszego, ale z kompletem przyjaciółek. Myślę, że większość osób jednak woli drugą opcję.

            Poza tym - owszem, świadkowa jest organizatorką, ale za imprezę PŁACĄ [realną, ciężką kasę] osoby zaproszone. A skoro płacą, to jak najbardziej mają prawo głosu i mają prawo decydować, na co zostaną wydane ich pieniądze.

            >o w końcu nie są urodziny/imieniny tylko jedyna w swoim rodzaju impreza
            Wybacz, ale to, co napisałaś, to czysta głupota, ani ta impreza nie jest jakoś wyjątkowa, ani nie jest powodem do rozpieprzania masy kasy. Chyba cię poniosło. W ślubie najważniejsze jest to, że dwoje ludzi sobie przysięga miłość, a nie jakieś idiotyczne wieczory panieńskie. Owszem, fajnie się spotkać z przyjaciółkami, ale to można robić i przed ślubem, i po, i naprawdę nie ma powodu, żeby dorabiać tu jakąkolwiek ideologię.
            • amandaas Re: "panieński" i problem 13.05.15, 12:55
              Wszystko sprowadza się do śliskiego tematu kasy.... niestety uncertain I to co dla części uczestniczek będzie racjonalnym kosztem panieńskiego, dla innych może być kwotą nie do przyjęcia. I ciężko tutaj ustalić arbitralnie granicę- ja napisałam ze 150 to standardowa kwota i jest dla mnie do przełknięcia, natomiast wiem, że kasa z nieba nie leci smile

              Jasne że panieński nie jest najważniejszy i niezbedny, ale nie da się ukryć że JEST szczególnym babskim spotkaniem i udawanie że niczym się nie wyróżnia jest bez sensu. Mój był wyjątkowy, z domowym jedzeniem i bez striptizera i barmana, ale za to okraszony akcentami podkreślającymi właśnie że to NIE jest zwykła babska nasiadówa. Także da się bez lotu balonem zrobić dobry PANIEŃSKI.
              • vi_san Re: "panieński" i problem 13.05.15, 13:08
                Otóż to. Da się wypośrodkować, wyważyć... Trzeba tylko chcieć! A tu [w założycielskim poście i późniejszych] nie ma śladu dobrej woli organizatorki. Ona sobie wymyśliła i ma być tak, jak ona sobie wymyśliła i już! Serio, na imprezie [nawet stricte kulinarnej] musi być wynajęty luksusowy kucharz? Nie dałoby się poszperać tu i tam, wynaleźć ciekawych przepisów i urządzić wspólną zabawę w gotowanie? [ja np. mam zeszyt z zapiskami "kuchennymi" mojej babci, jeszcze z jej pensji [tak, jako dobrze urodzona panienka była na pensji, nie chodzi o zarobki! big_grin], nieraz myślałam, jak fajnie byłoby przetestować niektóre przepisy, ale wymagają albo za dużo roboty, albo uwagi a ja za leniwa... Na serio: żeby dobrze się bawić nie musi być lotu balonem ani SPA. Ani wynajętego kucharza. Poza tym wiele do życzenia pozostawia postawa organizatorki - zatajenie przed mniej zamożnymi koleżankami kosztów ponoszonych przez zamożniejsze? Serio, uważasz, że to dobry pomysł?
    • lilly_about Re: "panieński" i problem 13.05.15, 07:52
      W tym wypadku a;bo się składacie po równo, albo dajecie sobie spokój z organizacją imprezy. No a jesli kogoś nie stać, zeby się dołożyć, to chyba powinien w domu zostać, co?
    • goodnightmoon Re: "panieński" i problem 13.05.15, 08:35
      klamkas napisała:

      > Nie wiem jak "młoda" odbierze podział gości na płacących i niepłacących.

      A to musicie przy niej sie zrzucac, placic i komentowac? Mozna to zrobic tak, zeby nikt z nieplacacych sie nie dowiedzial.

      > Rozmawiałam z koleżanką, która też została wytypowana do potencjalnej składki i ona nie widzi problemu, pomysł jej się podoba.

      No i super.

      > Co by zrobiła emama?

      Zaplacilaby skladke i byla wdzieczna kolezance za super pomysl i organizacje!
    • mruwa9 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 08:35
      Jesoo, darujcie sobie ten wieczor panienski. Przy takim nastawieniu, na miejscu tej panny mlodej, impreza stanela by mi koscia w gardle.
    • chipsi Re: "panieński" i problem 13.05.15, 10:28
      Nie jestem majętna ale mam mózg i honor. Gdyby lepiej sytuowane koleżanki wymyśliły ze zapłacą za mnie, za moimi plecami, bo wyszły z założenia że jestem biedna i głupia to bym nie darowała. Tym bardziej że podejrzewam iż nie są to różnice typu Ty mieszkasz w pałacu ze służbą a koleżanka głoduje pod mostem.
    • volta2 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 11:47
      zostalam kiedyś zaproszona na panieńskie, szczegółów żadnych nie znała, po prostu stawiłam się na podany adres z upominkiem w ręku i tyle.

      spore było moje zaskoczenie, gdy dowiedziałam się że o północy przyjdzie striptizer i ja mam się do niego dorzucić - przy czym ta propozycja padła w momencie, gdy ja wychodziłam już do domu, udając zmęczenie 8 miesiącem ciąży i żadnej męskiej klaty oczy moje miały już nie zobaczyć.

      panią organizatorkę wyminęłam przy drzwiach twierdząc że mam tylko bilet na metro powrotne i nie wiedziałam, że coś komuś będę winnasmile

      takie rzeczy ustala się przed a nie zaprasza i żadą udziału w kosztach.
      • chipsi Re: "panieński" i problem 13.05.15, 12:04
        Czyżby to moje panieńskie? Jeśli tak to tłumaczę że o żadnym striptizerze nie miałam pojęcia, to koleżanki postanowiły zrobić dla mnie niespodziankę. Poza tym całą imprezę finansowałam sama a za prezenty ślicznie dziękuję. Jakiś czas później dowiedziałam się od innej oburzonej koleżanki o tym, że ktoś domagał się kasy od ciężarnej, która szybko imprezę opuściła (co dla mnie jest jak najbardziej zrozumiałe). Uznałam i nadal uważam że to było bardzo nie na miejscu. I przykro mi strasznie że koleżanka mogła, tak jak Ty, uznać że jestem winna zaistniałej sytuacji.
        Dla mnie oczywiste jest że każda akcja zrzutkowa powinna być ze wszystkimi uzgodniona, chyba że mniejsze grono ma ochotę samo sfinansować jakąś atrakcje w ramach prezentu np.
        • volta2 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 16:05
          nie mam pretensji do panny młodej - ta mnie zapraszała, nie organizatorka striptizu. zakładam że to miała być niespodzianka, i młoda w zamawianiu pana nie uczestniczyła.
          za jedzienie i wino się nie dopominałasmile
      • joaaa83 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 13:25
        Na wszystkich panieńskich na których byłam obowiązywał prezent bądź składka na prezent oraz osobna składka na jedzenie, alkohol, czy coś tam jeszcze. Wśród moich znajomych Pani Młoda zazwyczaj udostępnia mieszkanie, robi ze dwie sałatki i tyle.

        Może pani organizatorka sfinansowała większość sama i liczyła, że część kosztów jej się zwróci w postaci zwrotu kosztów za tego striptizera?

        Ja jako organizatorka zrobiłam kiedy podobnie tylko zamiast striptizera był alkohol. Uprzedziłam część dziewczyn, że na alkohol będzie zrzutka, bo o resztę postanowiłam zadbać sama, a one przyszły i nie piły (nie są całkowitymi abstynentkami), więc nie poczuły się do oddania mi części pieniędzy. Gdybym wiedziała, że te 4-5 osób tak postąpi i koszty mi się nie zwrócą inaczej bym to rozłożyła i przedyskutowała z tymi, które się złożyły nową kwotę składki. Rozumiem po części swój błąd, ale i tak uważam, że tamte dziewczyny powinny mi oddać po imprezie pieniądze lub uprzedzić przed, że się nie dorzucą. Nie wpadłam na to, że pomyślą: pijesz - płacisz, nie pijesz - nie płacisz.

        Może podobnie miała się sytuacja ze striptizerem. Organizatorka nie wzięła pod uwagę, że ktoś może nie mieć ochoty na niego patrzeć i uzna, że zwalnia go to od kosztów. A kasę zawsze można oddać po imprezie.
        • volta2 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 16:22
          ja nie miałam nic wspólnego z organizatorką, widzialam ją pierwszy i ostatni raz w życiu (ok, może była na weselu?)

          byłam zaproszona, przyniosłam upominek i dla mnie to było ok.
          rozliczenia finansowe pani szukającej striptizera mnie nie interesowały, tym bardziej że nikt mnie o zdanie w kwestii jego obecności i kosztów nie pytał "przed"

          a ty chociaż miałaś alkohol - sama za niego zapłaciłas ale rozumiem że ci starczyło jeszcze na długo?smile
          • joaaa83 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 19:21
            No nie wzięłam tego, co zostało. Nie wtajemniczałam Młodej w nasze dokładne rozliczenia, a że impreza była organizowana u Młodej to tam pozostał, bo wszyscy zgodnie stwierdzili (łącznie z niepijącymi), że zostanie chłopakom na wieczór kawalerski. Ja jakiś tam kontakt z tymi dziewczynami miałam (chociażby na weselu) i myślałam, że przyjdzie dzień rozliczenia, zwłaszcza że to nie były moje, lecz Młodej koleżanki. A po fakcie (czyli już po weselu, kiedy zorientowałam się że żadnych rozliczeń nikt nie planuje) to nawet nie wiadomo było ile tego naszego alkoholu zostało i jakiej wartości. To na pewno nie była jakaś wielka kwota , ale chodzi o sam fakt.

    • bella_roza Re: "panieński" i problem 13.05.15, 11:59
      idiotyczny pomysł. płacą wszystkie uczestniczki po równo a jeśli to za dużo dla niektórych to wybieramy tańsze rozwiązanie.
    • mary_lu Re: "panieński" i problem 13.05.15, 13:38
      Za to u mnie na uczelni (teoretycznie świeckiej) wszystkie konferencje jeśli nie w głównej nazwie, to chociaż w podtytule albo tytułach połowy referatów mają Jana Pawła II.

      Niestety, pierdzącym w stołki na uczelniach tak we łbach się przewraca. Od lat nie zrobili niczego ważnego, nie pracują w zawodzie, produkują bezwartościowe artykuły, jak już muszą zorganizować jakąś konferencję to wymóżdżają takie pierdoły.
      • gazeta_mi_placi Re: "panieński" i problem 13.05.15, 14:29
        Zamiast zorganizować porządny panieński big_grin
    • klamkas Re: "panieński" i problem 13.05.15, 20:01
      Pffff.... sprawa na dziś wygląda tak, że organizatorka z fochem ogromnym postanowiła wysłać ogólną wiadomość z pomysłem, potencjalną kwotą i deklaracją udziału/kwoty, którą każda z pań chce i może wspomóc organizację przyjęcia w zaplanowanej formie. Co dziwne (dla mnie) tylko ja i jeszcze jedna koleżanka uznałyśmy to za konieczne, bo reszcie rola anonimowych sponsorek wydawała się idealnym rozwiązaniem.

      Ciekawe co z tego wyjdzie na końcu, bo na razie organizatorka robi wrażenie jakby chciała powiedzieć "nie podoba wam się, to zabieram swoje zabawki i idę do innej piaskownicy" wink.
      • vi_san Re: "panieński" i problem 13.05.15, 20:07
        Czyli należy do tych, którym "ważność" bycia świadkową pada na mózg. Rozesłanie maila z pomysłem, szacunkowym kosztorysem i pytaniem o możliwości finansowe to jest to, od czego powinna była zacząć! Może "organizatorka od siedmiu boleści zębów i skrętu kiszek na dokładkę przemyśli i już mail będzie serdeczniejszy? Warto, ze względu na młodą panią.
        • bbuziaczekk Re: "panieński" i problem 13.05.15, 20:15
          Niech panna mloda to potraktuje jako prezent-niespodzianke. Nie musi wiedzieć kto dolozyl a kto nie. Zreszta tym "biednym" chyba korona z glowy nie spadnie jak daja np. po 30 zl.
      • joaaa83 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 20:16
        Odpuść sobie i poinformuj organizatorkę, że interesują Cię konkrety, a nie jakieś deklaracje. W przeciwnym wypadku przyjdzie 10 osób, które zabawią się na koszt dwóch.

        Rozumiem, skąd na forum wypowiedzi typu "mam swój honor", bo mnie też byłoby głupio, ale istnieje sporo osób dla których darmowa imprezka to najlepszy sposób na zabawę. Z resztą tu na forum były już wątki o jakiś składkowych grillach, na których gość niesie dwa piwka dla siebie.
        • volta2 Re: "panieński" i problem 13.05.15, 20:53
          joa, ale jest różnica - czy organizuje się panieńskie czy się na nie zaprasza.

          jak mnie ktoś zaprasza, to ja nawet nie muszę przychodzić, czyż nie?

          a jak ktoś liczy, że się do czegoś dołożę - to musi mnie wtajemniczyć w swoje plany, uzyskać akceptację i po akceptacji zebrać forsę.

          jak się samemu wymyśla - to sie samemu finansujesmile (jak se wymyśliłaś alkohol bez pytania, czy ktoś jest nim zainteresowany - to se za niego zapłaciłaś, to że zostawiłaś chłopakom, to już twój brak stawiania granicy - nie mogłaś ich z niego rozliczyć?)
          • jola-kotka Re: "panieński" i problem 14.05.15, 01:59
            Mnie tam nikt w nic nie musi wtajemniczac bo ja i tak jutro nie będę kumac o co chodziło. Olewam takie sprawy,pamiętam tylko impreza wtedy i wtedy dać tyle i tyle. Koniec tematu. Jak nie chce lub nie mogę na nią iść mówię,że nie będzie mnie czyli kasy nie daje. Wnikliwa nie jestem bo dla mnie to są bzdury nie warte poświęcenia im czasu. A to co ktoś tam poczuje bo jemu nie zaproponowali żeby nie płacił czy płacił to już wogóle mi jest obojętne. Niech sobie czuje co chce.
          • joaaa83 Re: "panieński" i problem 14.05.15, 11:36
            Ja sobie nie wymyśliłam alkoholu bez pytania. To było oczywiste, że alkohol ma być i uzgodnione ze wszystkimi. Kiedy alkohol PRZEKAZYWAŁYSMY (a nie je przekazałam) chłopakom nie dotarło do mnie, że koszty nie zostaną zwrócone w pewnej części. Nikt wtedy nie powiedział otwarcie "ja nie oddam, bo nie piję", a sprawy finansowe nie były wówczas najważniejsze, tylko dobra zabawa. Część się rozliczyła w trakcie i po imprezie, a część w ogóle. A wszyscy wiedzieli, że alkohol będzie i że będzie na niego składka.

            Nie mogłam chłopaków z niego rozliczyć, bo wtedy musiałabym już wtajemniczyć Młodego i Młodą jak się sprawy mają. Pewnie Młodzi sami by mi za ten alkohol oddali, a nie taki cel chciałabym osiągnąć.

            Dla mnie panieńskie to imprezy składkowe. Organizują go przyjaciółki Młodej. Wiadomo, że ktoś musi dopiąć wszystkie sprawy i robi to najczęściej świadkowa. Ciebie nie poinformowano, że striptizer jest w składce, ale moim zdaniem w tak specyficznej imprezie z góry zakłada się jakąś składkę. Bez sensu jest wyliczanie, ja nie piłam alkoholu, ja nie oglądałam striptizera, ja nie jadłam, ja nie piłam Coli, nie nosiłam idiotycznych króliczych uszek itd.
            • volta2 Re: "panieński" i problem 14.05.15, 11:46
              Uprzedziłam część dziewczyn, że na alkohol będzie zrzutka,

              przepraszam, przegapiłam gdzieś to zdanie - oczywiście w tej sytuacji - byłaś jak najbardziej pokrzywdzona, a że panie nie piły choć mogły i nie protestowały gdy uprzedzałaś to duże świństwo. rozumiem cię całkowicie.

              ciekawe, czy masz z nimi kontakt jeszcze?
              • joaaa83 Re: "panieński" i problem 14.05.15, 11:59
                Sporadyczny. To są dziewczyny od strony Młodej i czasami się gdzieś "mijamy". W moim panieńskim nie uczestniczyły.
            • nevada_r Re: "panieński" i problem 14.05.15, 13:52
              No sory, ale jak im powiedziałaś, że jest ?zrzutka na alkohol?, to miały prawo pomyśleć, że jeżeli nie piją, nie muszą ci oddawać żadnej kasy. To ty to źle zorganizowałaś, bo trzeba było powiedzieć, że będzie zrzutka w wysokości X, przeznaczona na rzeczy Y i Z. I że wszyscy się zrzucają. I teraz nie powinnaś narzekać na to, że osoby, które nie piły, nie oddały ci kasy za alkohol. Możesz mieć żal tylko do siebie, a na przyszłość lepiej się zorganizować.
              • amandaas Re: "panieński" i problem 14.05.15, 18:35
                Moim zdaniem nie do końca masz racje. Bo jakby chodziło o zrzutkę na jedzenie i przekąski to też nie musiałyby oddawać pieniędzy gdyby nic nie zjadły? Albo jakby jadły tylko chipsy to za resztę jedzenia też nie oddają? Nie ma co ukrywać, że alkohol zazwyczaj jest nieodłączną częścią panieńskiego i jeśli ktoś z niego nie korzysta to jego wola, ale jeśli zgadza się na udział w imprezie, która jest finansowana przez uczestników to nie powinien robić fochów.
                • joaaa83 Re: "panieński" i problem 14.05.15, 18:58
                  Dokładnie taki miałam tok myślenia, zwłaszcza że wiedziałam iż żadna z dziewczyn nie jest ciężarna i nie jest całkowitą abstynentką. Mało tego, konsultowałam z Młodą jakie alkohole kupić i brałam pod uwagę preferencje wszystkich uczestników imprezy. Bo ja np. nie piję w ogóle wódki i z góry mogłam zakładać, że nie zrzucam się na ten rodzaj alkoholu.

                  Poza tym jestem wegetarianką od kilkunastu lat i nigdy nie wyłamywałam się ze składek "bo i tak nie zjem nic co jest z mięsem, tuńczykiem itp."

                  Dlatego mnie zaskoczyło taka postawa, zwłaszcza że to była w sumie niewielka kwota. Rozumiem jakby zrezygnowały z lotu helikopterem nad miastem w czasie imprezy i nie oddały mi za tę przyjemność pieniędzy. A tu mówimy o alkoholu, który według mnie również "zazwyczaj jest nieodłączną częścią panieńskiego".
                • nevada_r Re: "panieński" i problem 14.05.15, 22:14
                  >Bo jakby chodziło o zrzutkę na jedzenie i przekąski to też nie musiałyby oddawać pieniędzy gdyby nic nie >zjadły?

                  W takiej sytuacji? Tak. tongue_out To znaczy: jeżeli jest wyraźnie powiedziane "zrzutka na rzecz X", a ktoś z rzeczy X nie korzysta, to jak najbardziej nie musi się zrzucać. No bo niby dlaczego ma płacić za coś, co mu jest niepotrzebne? I tu naprawdę nie ma o co się wkurzać, trzeba było wyraźnie powiedzieć, że każdy, kto bierze udział w imprezie, składa się po tyle i tyle, i uniknęłoby się nieporozumień.
                  • amandaas Re: "panieński" i problem 15.05.15, 06:56
                    A jak w szkole jest składka na papier toaletowy i mydło, a Twoje dziecko w szkole siku nie robi (bo niesmile) to też się nie złożysz? Daj spokój, wiadomo, że pewne rzeczy są w pakiecie, takie głupie przykłady moge mnożyć i mnożyć smile Jeśli ktoś bierze udział w imprezie z założenia składkowej a po fakcie odmawia dołożenia się bo on z tego i z tego nie korzystał to uważam to za buractwo i to spore. Gdyby taki ktoś od początku powiedział:" Dziewczyny, nie piję bo "cośtam" więc chętnie będę partycypować w reszcie kosztów, ale do alko mnie nie wliczajcie" to byłoby jak najbardziej spoko. Ale iść na impreze która z założenia jest zakrapiana, słowa nie pisnąć a po imprezie się wypiąć na organizatora to świństwo jest IMO smile Wszystko kwestia komunikacji.
                    • nevada_r Re: "panieński" i problem 15.05.15, 09:03
                      Dzieciak w szkole to trochę inne zagadnienie - oczywiście, że w takiej sytuacji się dokłada. Ale wtedy jest tez jasno powiedziane, że kasę bulą wszyscy. A tutaj jak jest powiedziane "składka na alkohol", to naprawdę można zrozumieć to tak, że organizatorka jest bogata i z dobrego serca funduje całą imprezę poza alkoholem (czyli nie pijesz=nie płacisz).

                      I oczywiście zgadzam się, że uczestniczki mogły przed imprezą dopytać się, czy na pewno się nie dorzucić, albo powiedzieć, że nie będą piły, no ale wyszło jak wyszło.
                      • amandaas Re: "panieński" i problem 15.05.15, 09:56
                        Ależ oczywiście, że informacja przed imprezą załatwiłaby wszystko. Ja nikomu pić nie każę, ani sobie drinków sponsorowaćwink Podobnie w analogicznej sytuacji ktoś np. na skomplikowanej zdrowotnej diecie nie może jesc standardowych przekąsek, informuje wcześniej organizatora i jak najbardziej nie musi płacić za żarcie dla reszty. Ale zrobienie takiego numeru po fakcie w moim regulaminie moralnym nie jest "tak wyszło" tylko "szczyt buractwa" smile
                  • rasowa_sowa Re: "panieński" i problem 15.05.15, 07:19
                    Ale jakby z góry powiedziały że nie piją to by się mniej tego alkoholu kupiło, nie? A to jak rozumiem wyszło w trakcie imprezy a alkohol został wspaniałomyślnie przekazany dalej.
    • jola-kotka Re: "panieński" i problem 13.05.15, 20:30
      Co by mnie to obchodziło jak to organizatorka sobie wymyśliła.chciałaby,żeby coś tam zapłacić ok,nie też ok. Idę i nie rozkminiam a co tam ktoś sobie o tym pomyśli lata mi. Nie ja organizowalam i nie dla mnie było organizowane zrobiłam co organizator chciał byłam tylko gościem. Tylko ja jakiś takich rozkmin moralnych na siłę nie miewam.
    • lampka_witoszowska Re: "panieński" i problem 15.05.15, 07:24
      nie obgadywałabym na forum,
      nie kolegowałabym się z kimś, do kogo ewidentnie brakowałoby mi szacunku,
      czyli nigdzie bym nie poszła, dziękując za zaproszenie i przyznając wprost, że na nie nie zasłużyłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka