barbibarbi
13.05.15, 19:38
Mam działkę, na działce sąsiadów, przychodzą tam starsi ludzie i czasami ich córka z dzieckiem (dziewczynka lat 8). Ta córka jest nauczycielką . Tam wszystko słychać, bo jest niedaleko oddzielone tylko tujami i malinami. Ta matka to dziecko strasznie musztruje, ale nie tylko, słyszę takie dialogi - nie rusz tego, mówiłam nie ruszaj! No nie ruszaj mówiłam!!! Potem słyszę głośnego klapsa (tak myślałam), a ona mówi - jak będziesz ryczeć to jeszcze raz po twarzy dostaniesz, dziecko tylko cicho zajęczało. W ten weekend mieli grilla wszyscy razem, i znowu ona - oparzyłaś mnie!!! no oparzyłaś, nic nie uważasz!!! A ta mała skomlącym głosem - przepraszam, w odpowiedzi na przepraszam znowu słyszę klapsa i ryk dziecka. Dziadkowie nic, chyba normalka dla nich.
Robić coś? Żal mi dziecka, normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera. Oni w ogóle są dziwni, ta starsza pani swojego męża gorzej niż psa traktuje, nie raz widziałam jak się na niego jakimś badylem zamachuje, a on się kuli jak pies. Córka najwidoczniej ma charakterek po mamusi, ojca tej dziewczynki nigdy nie widziałam. Za tujami takie horrory się dzieją, a jak się mijamy na drodze, to takie miłe tiutirutiu, że aż mdli. Kiedyś nie wytrzymam i tam pójdę i tej k... przywalę, a potem na policję zadzwonię.