Dodaj do ulubionych

Z punktu widzenia psa

23.06.15, 11:34
Ciekawy filmik. Chyba bardzo często pies, który "capnie" dziecko jest uznawany potem za psa nienadającego się do przebywania w rodzinie i się go skreśla. Często tu czytam: "jakby ugryzł moje dziecko, uśpiłabym albo oddała". Potraficie rozpoznać, kiedy to jest zniecierpliwiony ciągłym drażnieniem zwyczajny pies, a kiedy agresywne zwierzę, które rzeczywiście nie nadaje się na przebywanie w rodzinie? I czy każdy pies musi wytrzymywać wciąż kładące się na nim dziecko, drażnienie go, prowokowanie? To zresztą nie dotyczy tylko dzieci, dorośli też lubią w taki specyficzny sposób "bawić się" z psem.

www.youtube.com/watch?v=P5jyMu-ivi4
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 11:40
      owszem potarfie rozpoznać - to naparwde nie jest nauka mandaryńskiego - te rzeczy da sie dosc szybko rozpoznać ,zwierzeta na 99% dosc czytelnie sygnalizują swój stosuenk do świata
    • jagienka75 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 12:02
      psy w naszej rodzinie są od "zawsze", więc potrafię rozpoznać rozdrażnienie u psa.
      na kładzenie się/wieszanie na psie nie pozwalam.
      kiedy mój pies jest zniecierpliwony, po prostu przenosi się do innego pomieszczenia, wydając z siebie pomruki niezadowolenia.
    • jola-kotka Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 12:49
      Nie musi znosić nawet nie powinien i ma prawo dać temu wyraz,nie ważne,że to dziecko,niech pies ugryzie jak rodzice nie potrafią nauczyć dzieci odpowiedniego zachowania wobec zwierząt.
      Inna sprawa psy agresywne,nie wiem czy bym potrafiła odróżnić nigdy z takim psem się nie zetknelam. Moje są spokojne,ale też nikt nie daje im powodu,,żeby nie były. Wczoraj spalam w sypialni gościnnej bo rozlozyly się na mojej połowie łóżka i szkoda mi było ich budzić.
      • misiu-1 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 13:35
        Według mnie, pies nie ma prawa ugryźć dziecka. Gdybym miał psa, to po pierwszym ugryzieniu dziecka bez chwili wahania oddałbym go do uśpienia. Ale ja stawiam człowieka wyżej niż psa, więc moje zdanie może być niepopularne.
        • elf1977 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 16:37
          Nie nadajesz się więc do tego, aby mieć psa. Jak można o psie pisać, że ma czy nie ma prawo do czegoś? Pies to zwierzę, nawet najspokojniejszy pies, czując się zagrożony lub np. z bólu - może ugryźć. Przy psach i dzieciach - trzeba także dziecko wychować tak, by szanowało zwierzę. Nie ma to nic wspólnego ze stawianiem człowieka nad psem, chodzi o 2 różne sprawy.
          • misiu-1 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 17:40
            elf1977 napisała:

            > Nie nadajesz się więc do tego, aby mieć psa.

            Wręcz odwrotnie - to pies może się ewentualnie nie nadawać do tego, żeby być u mnie.

            > Jak można o psie pisać, że ma czy nie ma prawo do czegoś?

            Jednak można. Chociaż częściej spotyka się piszących o tzw. "prawach zwierząt". Takie czasy.

            > Pies to zwierzę, nawet najspokojniejszy pies, czując się zagrożony lub np. z bólu - może
            > ugryźć.

            Owszem. Z psem nigdy nic z góry nie wiadomo. Jeśli w jakichś okolicznościach okazuje się zdolny do ugryzienia dziecka, zasługuje na eksmisję.

            > Przy psach i dzieciach - trzeba także dziecko wychować tak, by szanowało zwierzę.

            Nie użyłbym takiego zwrotu. Dziecko powinno być uczone, żeby psu nie dokuczać. Szanować można ludzi. Do zwierząt ten czasownik mi nie pasuje. Co najwyżej niektórych, niebezpiecznych zwierząt można się obawiać.

            > Nie ma to nic wspólnego ze stawianiem człowieka nad psem, chodzi o 2 różne sprawy.

            Moim zdaniem ma.
    • jehanette Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 13:21
      Po osobistym psie wiedziałam, kiedy jest zniecierpliwiona. Pozornie nie nadawała się do rodziny z małym dzieckiem - nerwowa jamniczka, po przejściach (w wieku już mocno zaawansowanym straciła w niedługim odstępie czasu troje opiekunów), znaleziona na ulicy, zaborcza wobec nas... a jednak nie zrobiła mojej córce krzywdy... bo pilnowaliśmy żeby dziecko psu nie zagrażało, nie drażnilo psa i nie naruszało jej osobistych psich granic.
    • panidemonka Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 13:28
      Nigdy nie męczyłam psów, nawet jako dziecko. Moim dzieciom też nie pozwalałam, były uczone (dzieci) co wolno, a czego nie należy robić w kontaktach z psami. Ale na punkcie psów wszyscy mamy pozytywnego świra więc nasze psy nie mają powodu, żeby się bronić.
    • default Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 14:23
      morgen_stern napisała:

      > Często tu czytam: "jakby ugryzł moje dziecko, uśpiłabym albo oddała".

      To pewnie piszą te same osoby, które piszą też (przy innych okazjach) : "gdyby mój mąż tak zrobił/tak powiedział, to natychmiast miałby wystawione walizki" smile
      Czyli takie, które uważają, że wszystko i wszyscy ma działać dokładnie tak, ja one sobie tego życzą i jak im pasuje. A już pies zwłaszcza, w końcu to "tylko pies", prawda.
      • misiu-1 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 14:41
        default napisała:

        > uważają, że wszystko i wszyscy ma działać dokładnie tak, ja one sobie tego życzą i jak im
        > pasuje.

        Nie sądzę. Być może jest im wszystko jedno, czy pies sąsiada gryzie jego dzieci, czy mąż(żona) sąsiadki(sąsiada) ma kochanka(-ę) albo czy jego pralka/telewizor/samochód się psuje, a wymagania mają tylko w stosunku do tego, co własne?
        Bo nieważne czyje co je, ważne to je, co je moje.
    • julita165 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 15:30
      Pies to tylko zwierzę, nie można mieć do niego zaufania, nawet do takiego niby łagodny co to nigdy nikogo itd. Jeżeli juz ktoś koniecznie chce mieć psa albo musi go mieć to dziecko trzeba od małego uczyć żeby od zwierzęcia trzymał się z daleka. Ja mam psa ( w spadku, sama w zyciu bym sobie takiego garba na głowę nie wzięła ) i niespełna 4-letnie dziecko. Synek w wieku rok-półtora miewał głupie pomysły ale że wtedy z oka go nie spuszczałam to stopowałam od razu. A teraz juz wie, że od psa ma się trzymac z daleka, wg zasady "daj psu spokój to pies da ci dwa" i w zaszadzie nie zdarza się, żeby psa dotykał. Pies też się nim nie interesuje.
      • elf1977 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 16:39
        Dziwne podejście. Większość dzieci uwielbia psy, mnóstwo psów uwielbia dzieci - kontakt ze zwierzęciem rozwija odpowiedzialność i empatię.
        • aneta-skarpeta Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 17:26

      • jagienka75 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 16:45
        Jeżeli juz ktoś koniecznie chce mieć psa albo m
        > usi go mieć to dziecko trzeba od małego uczyć żeby od zwierzęcia trzymał się z
        > daleka.


        trzeba było dla tego "garba" odpowiedzialnego domu poszukać a tak dziś to biedne zwierze tylko się z Wami męczy, bo jest w tym domu INTRUZEM.
        jeśli rodzicemaja obojętny stosunek/ nie przepadają/nie lubią zwierząt, często tak samo zachowują się wobec nich ich dzieci.
        nie dziwota, że potem jest tyle pogryzień i te pogryzione dzieciaki zawdzięczają to dzięki swoim rodzicom.
        • nelamela Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 16:57
          Filmik bardzo fajny.Sama doskonale rozumiem zachowanie moich kudłaczy.Jeden jest przyjacielski i lubi być przytulany a drugi jest nieufny i nie wykazuje chęci do bliższych kontaktów z obcymi.Dzieci w domu wiedzą jak mają się zachowywać(kiedyś opisywałam naukę kontaktu z siostrzenicą).I uważam że do wielu niebezpiecznych sytuacji dochodzi właśnie z winy dorosłych,gdyż nie pilnują swoich dzieci,(bo przecież Misiu nigdy jeszcze nikogo nie ugryzł).Pozdrawiam.
      • k1k2 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 19:02
        julita, nie nadajesz sie na opiekunke psa. do nikogo i niczego nie mozna miec zaufania na 100%, ale jesli sie zna i lubi psy (co czesto idzie w parze smile ) to wie sie czego mozna po psie oczekiwac i jak go nalezy traktowac.

        wychowywanie psa i dziecka tak zeby sie trzymaly od siebie z daleka to strata dla obu stron, i kreowanie obojetnych lub nawet wrogich postaw z obu stron. jesli kiedys nie daj boze dojdzie do konfrontacji, dziecko przegra, a winiony bedzie pies sad

    • aneta-skarpeta Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 17:23
      U swojego wiem kiedy ma dość. Wiem też ze nie lubi dziecięcych zabaw choć jest cierpliwy. Mam też świadomość ile waży. Mogę zostawić go z dziećmi ale bardziej dzieci niż jego musze uczyć jak się bawić z psem
    • a.va Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 18:53
      Bardzo mądry filmik. I masz rację, że to dotyczy nie tylko dzieci, dorosłym też się często wydaje, że pies ma być dla nich zabawiaczem, nie ma swojej osobowości, nie może czegoś chcieć albo nie chcieć, ma być podległy człowiekowi, a jak się zniecierpliwi, to znaczy, że jest "złym psem" i należy go uśpić.
      • a.va Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 18:58
        Dodam, że miałam kiedyś bardzo silnego, groźnego psa, który był bardzo mądry i nie robił krzywdy, ale potrafił przestraszyć. Np. jak ktoś go mocno wnerwił, potrafił człowieka przytrzymać (łapy na ramiona i do ściany) albo przeskoczyć przez ogrodzenie do człowieka, który go drażnił i stanąć naprzeciwko z miną - już cię ta siatka nie chroni, mogę cię zjeść - i co, dalej jesteś chojrakiem? Debile natychmiast rozumieli, że przegięli.
    • kai_30 Re: Z punktu widzenia psa 23.06.15, 19:09
      Nasz pies ugryzł nasze dziecko. W buzię. Nie jakoś bardzo mocno, ale do krwi. Powinnam go uśpić zapewne, a przynajmniej oddać z etykietką "agresywny wobec dzieci" (czyli praktycznie skreślając jego szanse na adopcję). Nie oddałam, oczywiście, ani nie uśpiłam, mało tego, nawet nie skarciłam, bo ugryzienie było absolutnie zrozumiałe i wybaczalne - pies spał sobie spokojnie obok fotela, z którego nasz syn został zepchnięty przez niesfornego kolegę prosto na psa. Poleciał buzią naprzód, wystraszony pies kłapnął zębami, trafił małego w wargę. Płacz był, owszem, obaj byli wystraszeni, nie wiem, który bardziej. Niemniej żadnych trwałych traum nie odnotowano wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka