Dodaj do ulubionych

1...2...3... do ilu policzyć

29.08.15, 20:47
... żeby mi przeszedł mega-nerw?
Mam taki problem, że mam bardzo kościelną matkę, podczas kiedy ja mam do kościoła dystans jak stąd na Księżyc. Nie jestem ateistką: nie trawię organizacji zwanej kościołem katolickim i chciałabym trzymać się od niej z daleka. Tymczasem babcia na rzesach staje, żeby wnuka wciagnać na łono kościoła. Manipuluje sytuacjami tak, żeby go zabrać do kościoła, każe się uczyć modlitw, robi wykłady teologiczne etc. Poszłam więc jakiś czas temu, jak mi się wydawało: jak dorosła osoba do dorosłej osoby, żeby problem wyjaśnić. Poprosiła wprost o wyluzowanie z edukacją kato-teologiczną, podałam swoje motywacje, wyjaśniłam powody. Prosiłam o uszanowanie.
Zgadnijcie co?
No właśnie: uszanować to babcia może, że ksiunc coś powiedział, ale że rodzona córka to już niekoniecznie. Właśnie wyszło na jaw, że babcia nawet zdalnie steruje agitacją religijną wnuka. Jest ona u rodziny 120 km stąd i dzwoni do mojej córki (oczywiscie z pominięciem mnie) żeby zaprowadziła jutro brata do kościoła.

Proszę uprzejmie o jakieś inspiracje, jak to załatwić. To jest moja matka, starsza już kobieta, kocha tego wnuka bardzo. Powstrzymałam się więc przed złapaniem telefonu i wygarnięciem w prostych żołnierskich słowach co myślę o jej postępowaniu. Ale fqrv mam do zenitu, a poza tym jak "zmilczę", to babcia będzie sobie śmiało poczynać, bo niby czemu nie.
Jak mam się uspokoić i co ja mam zrobić, żeby nie załatwić tego poprzez toalny dżihad, bo chwilowo tylko na to mam ochotę.
Obserwuj wątek
    • amoreska Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 20:54
      Ile lat mają twoje dzieci?
      • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 20:59
        Córka 18, syn 9
        • amoreska Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 21:05
          Skoro córka 18 - niech ona postępuje, jak jej serce podpowiada, a nie jak babcia czy matka każe.
          Chce chodzić do kościoła - niech chodzi, nie zabraniaj jej, nie chce - niech nie chodzi.

          Co do syna - jeśli ci kategorycznie zależy,, by nie zbliżał się do kościoła, poinstruuj go, by nie zwracał uwagi na to, co w tej kwestii mówi babcia, to już nie maluszek. Babcia powinna wiedzieć, że "przymuszany pacierz Panu Bogu niemiły".
          • amoreska Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 21:09
            A poza tym, gdyby chciał pójść sam do kościoła, na twoim miejscu bym mu nie zabraniała, ty nie musisz chodzić, jeśli nie chcesz.
            Chcesz go zmusić, by nie chodził, czy tylko zasugerować własny pogląd?
          • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 21:13
            Córka tak, z tym nie ma problemu. Chadza do kościoła, ale wychowywałam ją bez wpływu mojej religijnej mamusi i córka nie jest fanatykiem ani dewotą. Nie przeszkadza mi chodzenie jako takie, tylko niezdrowy, bezkrytyczny stosunek do tego, co funcjonariusz kościelny powie i zrobi oraz zabobonna forma obrzędowości, która ma być przepustką do raju. Bardzo nie chcę tego nauczyć syna, ale babcia mi go uczy uncertain
            A babcia jest cwana, nie przymusza w pełnym słowa znaczeniu, tylko manipuluje żeby wyszło na jej.
    • to_ja_caryca_katarzyna Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 20:57
      A dziecko chrzczone ? Ile ma lat i jak sie na to wszystko zapatruje ?
      • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 21:04
        No więc zbieram efekty tego, że "nie chciałam być ortodoxem". Trzeba było być. Wydawało mi się, że skoro ja sama jestem ochrzczona (i zasadniczo nie jestem ateistką), a sam chrzest nie powoduje trwałych obrażeń, to mogę przystac na to, bo rodzinie zależy. Mąż chciał, żeby była komunia (akurat jego motywacja bardzo słabatongue_out ale babcie aż szalały tak chciały)- też mi się wydawało, że nie trzeba być specjalnie zaciekłym i zabranić. Ale chyba było trzeba, bo dać palca, to ci wyrwą rękę razem z kręgosłupem.
        Dziecko, jak to dziecko. Jak powiem, że idziemy do kina, to nie chce iść do kościoła tylko do kina. Jak babcia nad nim popracuje, to chce iść do kościoła. A mnie wk***a, że babcia nad nim pracuje.
        • klamkas Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 21:27
          Wybacz dosadność, ale tak się czasami kończy robienie z "gęby d...y". Na chrzcie coś obiecaliście Bogu/kościołowi i świadkom tegoż chrztu. Zagorzała katoliczka na tej podstawie ma prawo wziąć w swoje ręce to, czego wy nie zamierzacie (i jak widać nie zamierzaliście od początku).

          A tak ogólnie rozumiem twoje zdenerwowanie. Moi rodzice są gorliwymi katolikami, ja niezdeklarowaną protestantką (bardzo dużo mnie kosztowało ułożenie z nimi relacji tak, żeby każde spotkanie nie kończyło się kłótnią na ten temat), a mój mąż agnostykiem. Dziecku niczego nie bronimy, przedstawiamy różne koncepcje. Rodzicom zdarzało się "w tajemnicy" indoktrynować młodą, teraz na szczęście ma już tyle lat, że potrafi sama się obronić (albo poprosić o pomoc mamusię lub tatusia ;p), ale wcześniej bywało trudno. Bo z jednej strony rozumiem, że oni wierzą, że robią dobrze, chcą dla wnuczki jak najlepiej i zapewnić jej niebo (szczególnie, że bidula ma "bezbożnych" rodziców ;p), z drugiej - to totalnie kłóci się z moją wizją tego co trzeba zrobić, żeby tam trafić. Zawsze reagowaliśmy - rzadko awanturami, bo to nie w naszym stylu, ale jak tylko "coś" się zdarzyło mówiliśmy, że to nasze dziecko i my odpowiadamy za jej wychowanie.
    • kota_marcowa Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 22:19
      Ja bym załatwiła dżihadem, bo choleryk jestem.
      Moją teściową aż skręca w temacie, że żadnego chrztu nie będzie, ale boi się komentować tongue_out
    • angeika89 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 22:32
      Co do pytania, to należy liczyć od 10 w dół(10,9,8...), nigdy w górę.

      A dzieci już są w takim wieku, że w kwestii religijnej mogę decydować sami za siebie. Jeśli przeszkadza im postępowanie babci niech powiedzą jej w prost że nie chcą iść do kościoła i już. Może po prostu obojgu to odpowiada? Jeśli tak to też należy to uszanować...
    • andziulec Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 22:33
      Wygląda na to, że bez dżihadu nie załatwisz nic. Babunia wie, ze może to sobie działa jak chce. Ukrócić prędko jeśli tak bardzo Ci zależy.
    • zazou1980 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 22:41
      U nas poszlo latwo. Corka ma 6,5 roku, nie jest ochrzczona, ale kilka razy byla w kosciele i niezbyt stosownie sie zachowywala. Dostala kare w postaci kilku dni bez ulubionej bajki i teraz nikt nie jest w stanie jej tam zaciagnac.
      Jak jest na wakacjach u babci, a w tym roku byla 3 tygodnie, to klepia jakies modlitwy przed snem, z tym ze dla niej to czysta abstrakcja na zasadzie wierszykow. Jako, ze mnie tam nie ma i nie mam nato wplywu to nie walcze. Jak jedziemy tam wszyscy razem, to babcia nie ma takich ciagot...
    • dariamax Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 22:47
      "Babcia Weatherwax zawsze utrzymywała, że zanim człowiek straci cierpliwość, należy policzyć do dziesięciu. Nikt nie wiedział dlaczego, bo jedynym tego skutkiem był wzrost ciśnienia, przez co następujący zaraz potem wybuch stawał się o wiele gorszy. " by Terry Pratchet
    • enatealie Re: 1...2...3... do ilu policzyć 29.08.15, 23:49
      Źle zrobiłaś posyłając syna do komunii. To raz, no ale czasu nie cofniesz. Dwa- do komunii syn się przygotowywał, prawda? Modlitwy na zaliczenia, próby w kościele, tak to chyba wyglądało.
      Wtedy Ci to nie przeszkadzało? Cytuję Ciebie: "każe się uczyć modlitw, robi wykłady teologiczne etc."
      Nauczycielka religii wcześniej tego nie robiła? Ona mogła, a Twoja matka nie? Masz podwójne standardy w tej materii?
      Z całym szacunkiem, bo długo podczytuję forum i wydajesz się być rozsądną kobietą, ale dałaś mamie podstawy do myślenia: A co tam, ukochany wnuczek zaliczył chrzest, komunię, więc mogę dalej krzewić w nim wiarę. Postaw sprawę na ostrzu noża- koniec z namawianiem na kościół itd., a syna uświadamiaj w kwestiach religijnych i naucz go, że nie musi potulnie słuchać się babci i zmawiać paciorki. Na pocieszenie, jeszcze dwa-trzy lata, a syn powinien naturalnie stracić chęć na chodzenie do kościoła itd.
    • nangaparbat3 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 00:42
      Dajże spokój, jakoś jestem dziwnie spokojna, że Twoje dzieci swoj rozum mają i syn prędzej czy później - raczej wczesniej - zauważy, ze babcia manipuluje. A wszelkie dżihady i naciski zazwyczaj dają efekty odwrotne do zamierzonych.
      • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 15:57
        Własnie w tym temacie się biję z myślami: czy ukrócenie sprawy nie zaskutkuje przeciwnym efektem i "walką z uciśnienie"- przeze mnie? Wiesz, babcia aż przebiera nogami, żeby zostac męczennicą, bo jak z nią na ten temat próbowałam porozmawiać (wierz mi: bardzo grzecznie i starając się dokładnie wyjaśnić), to babci pytanie jak już skończyłam było nastęujące: "Tak, czyli teraz mi ukrócisz kontakty z wnukiem?"
        &#*!%%%!$!!!!
        Ale boję się, że jak nie powiem dość, tylko będę tak liczyć, że samo przejdzie, to jednak mu wypierze mózg i pewnych rzeczy nie odkręcę.
        • nangaparbat3 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 20:13
          Pewnie że trochę może zaskutkować. Nikt nie lubi, zeby na niego naciskać. A wnuk kochający babcie będzie miał Ci za zle, że babcia chce dla niego jak najlepiej, a Ty jesteś gotowa zadać jej ból.
          Ale ja Ci sie dziwię - kto jak kto, ale Ty chyba możesz byc spokojna o dzieci.
          Fanatykiem religijnym Twoje dziecko nie ma szans zostać, a cala reszta to jego wolny wybór. No i w tej sytuacji on MA wybór - babcia pokazuje jedno, wy drugie, a on niech wybiera.
          Krzywda mu się żadna nie stanie, na odwrot.
          • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 31.08.15, 17:25
            "kto jak kto, ale Ty chyba możesz byc spokojna o dzieci.
            Fanatykiem religijnym Twoje dziecko nie ma szans zostać"
            Brzmi oczywiście supersmile, ale: skąd masz takie zdanie? Pytam serio, mnie się wydaje, że każdy "w sprzyjających okolicznościach", a za takie uważam ukierunkowanego na dewocję członka rodziny, może zostać fanatykiemuncertain
            • iwoniaw Re: 1...2...3... do ilu policzyć 31.08.15, 17:40
              Ja się zgodzę z Nangą: naprawdę mało prawdopodobne jest, żeby fanatykiem zostało dziecko rozsądnych rodziców. Już prędzej fanatyków (obojętnie fanatyków religijnych czy fanatyków antyreligijnych). A "ukierunkowanie na dewocję" babci (bliskiej rodziny, ale przecież nie najważniejszej osoby w życiu) jest raczej - moim zdaniem - odrzucającym od instytucji memento niż zachętą do intensywnych praktyk. Gdyby jeszcze było to całkiem malutkie dziecko, to wpływ mógłby być większy, ale to 9-latek, coraz więcej rzeczy widzi, rozumie, a jak nie rozumie, to Ty wszak mu wyjaśnisz, no nie?
              BTW, chodzi na religię?
            • nangaparbat3 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 31.08.15, 22:32
              Wydaje mi się, że w Polsce kazdy ma przynajmniej jednego dewota w rodzie. Ale rodzice - jesli mieszkają z dzieckiem - mają tak wielka moc modelowania latorośli (przez zapatrzenie), że zrównoważona, tolerancyjna, racjonalna, z poczuciem humoru i dystansem do siebie samej matka nie ma szans na dewota czy fanatyka.
              Myślę tak jak Iwonia: jeśli rodzice w żadną strone nie przesadzaja, żadna babcia nie zrobi z dziecka ani religijnego, ani antyklerykalnego świra.
              • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 05:56
                dziękujęsmile
                • nangaparbat3 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 11:21
                  Cała przyjemność po mojej stronie smile
    • mid.week Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 07:57
      Dzieci pewnie im strasze tym cześciej będą dokonywały woborów, które ci się mogą nie podobać. Może trzeba to potraktować jako ćwiczenie z cierpliwości i akceptacji? Mamy już też raczej nie wychowasz. Wkurzające jest tracenie kontroli, ale jakem ortodoksyjna ateistka to nie widzę większego zagrożenia. Zobacz jakie szczęście, że mama nie jest z alkaidy wink
      Generalnie to łatwiej być niereligijnym bo mniej zachodu z niechodzeniem do kościoła niż z uprawianiem wiary. A że człowiek z natury dązy do minimalizowania obowiązków, a dodatkowo dzieci mają w domu na to przyzwolenie to synowi prędzej czy później przestanie zależeć.
      • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 16:00
        Tylko widzisz, to nie jest wybór dzieci.
        Syn jest na takim etapie rozwoju, że jeśli chcesz, to w ciągu dwóch tygodni zrobię z niego praktykującego muzułmanina. Ma bardzo duże zaufanie do bliskich osób i łyka wszelkei manipulacje jak gęś kluski. Nie chodzi do kościoła, bo tak bardzo chce, tylko bo babcia tak bardzo chce.
        Ale widzisz, czym skorupka za młodu nasiąknie- i mam zamiar mieć wpływ na to, czym nasiąka skorupka moich własnych dzieci.
    • ira_08 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 08:16
      Zaprowadź. Do protestanckiego albo jeszcze innego i udaj zdziwienie: mamusia nie mówiła, że do rzymskokatolickiego mam z nim iść. a u reformowanych tak mu się spodobało, że go na szkółkę niedzielną zacznę wysyłać.
    • lady-z-gaga Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 09:52
      Gdybyś była zdeklarowaną ateistką, zachowanie babci i jej "agitacja religijna" byłyby oburzające.
      Ponieważ jednak wygląda na to, że sama nie wiesz, czego chcesz, babcia nie traktuje powaznie Twoich deklaracji.
      Trudno z Twojego postu wywnioskować, o jakie uszanowanie Ci chodzi. ( podałam swoje motywacje, wyjaśniłam powody. Prosiłam
      > o uszanowanie.
      ).
      Babcia uważa, że chłopiec, ktory niedawno był u I komunii, powinien chodzić do kościoła i modlic się. Trudno jej odmowic logiki. Za to Twoja logika ma wyraźne luki: Tymczasem b
      > abcia na rzesach staje, żeby wnuka wciagnać na łono kościoła.

      Na łono kościoła wciągnęłaś syna osobiście, teraz probujesz dziecku wodę z mózgu robić i odkręcić wszystko to, czego się nauczył? Jak mu to wytłumaczysz, skoro sama nie masz sprecyzowanych poglądow? ani wierząca, ani ateistka, nie wiadomo co?
      Z jednym się zgodzę - babcia nie powinna uciekac się do podstępów i robic akcji za Twoimi plecami, ale bardzo surowo bym jej nie osądzała, lepiej porozmawiaj z synem i powiedz mu, że nie musi w tej kwestii słuchac nikogo, poza własnym sumieniem.
      • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 16:03
        To bardzo proste: dla mnie wiara to NIE religia, a religia to NIE wiara. Doskonale wiem, że chyba większość społeczeństwa nie jest tego w stanie pojąć i dokładnie utożsamia oraz nazywa obrzędy religijne "wiarą". Ja tak nie mam. Poglądy mam dobrze sprecyzowane, choć nie będę ich w detalach głosić na forumsmile
        • lady-z-gaga Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 16:10
          Jest dokładnie na odwrót: większość społeczeństwa robi dokładnie to, co Ty - uważa się za wierzących, ale z wszelkimi religijnymi nakazami im nie po drodze.
          • jdylag75 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 18:09
            Do wiary w Boga nie jest potrzebna żadna religia.
            • lady-z-gaga Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 18:15
              ależ jest - skoro żadna Ci nie pasuje, a w jakiegos boga wierzysz, to stworzyłas własną religię smile
              • jdylag75 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 18:20
                Każdemu wolno stworzyć własną religię. Co więcej, można zmienić zdanie i zmienić religię.
                Natomiast wiary w Boga bym z tym nie mieszała.

              • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 31.08.15, 17:32
                >to stworzyłaś własną religię
                W tym jest klucz: jak sama intuicyjnie czujesz, religię człowiek może sobie stworzyć- i stąd się one wszystkie na świecie wzięły. Nie stanowią same w sobie boga, tylko zbiór dośc naiwych wyjaśnień kim on jest oraz zasad jak się achowywać ukształtowanych w czasach plemiennych zabobonów. do WIARY mają się nijak.

                -
                'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
                • ola_dom Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 10:27
                  anorektycznazdzira napisała:

                  > do WIARY mają się nijak.

                  Ale niektórzy nie są w ogóle w stanie oddzielić wiary od religii. Nie widzą różnicy, nie czują, nie pojmują:
                  - no jak to - wierzysz, a do kościoła nie chodzisz? Nie czujesz potrzeby coniedzielnego kontaktu z Bogiem?
                  że zacytuję z życia...
                  • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 14:07
                    Tak, słyszę wiele razysmile kontakt z bogiem jest tylko przez przekaźnik zwany księdzem, przekaźnik stoi w kościele na wprost wejścia.
    • kropkacom Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 16:10
      Chrzest można jeszcze podarować, ale posyłanie do pierwszej komunii? Sprzeczne komunikaty. Dla dzieci i rodziny. Bo nawet jeśli uznamy, że babcia dewotka i nie szanuje naszego zdania, to nic z tym nie można zrobić. Serduszko rodzicielkę będzie boleć, a już jest na poziomie mam misję. No chyba, że zerwiecie kontakty...
    • kozica111 Re: 1...2...3... do ilu policzyć 30.08.15, 18:27
      Skoro ciebie jako córki nie przekabaciła i nie zawiodła na łono to co się boisz że wnuka nagnie, może skutek będzie odwrotny , jak z tobą, co? Dziecko, by miało wybór powinno wiedzieć miedzy czy a czym, to jak to chcesz osiągnąć bez edukacji kościelnej?
      • anorektycznazdzira Re: 1...2...3... do ilu policzyć 31.08.15, 17:36
        Jak mnie wychowywała, to nie była taka gorliwawink
        Nigdy się za mnie nie zabrał żaden fanatyk, nie mam doświadczenia, jak to jest a mam obawy.
        Co do edukacji, to właśnie otwarcie dziecku opcji wyboru było jedną z moich motywacji, aby się na tę edukację zgodzić. Problem w tym, że "intensywność" tej edukacji i kategoryczność wygłaszanych sądów może mieć bardzo dużą rozpiętość. Jedna z rzeczy, na które w żadnym wypadku nie mogę się zgodzić, to natłuczenie dziecku do głowy, że czeka je wieczne potępienie jeśli nie będzie się meldować w określonym budynku w wybranych dniach tygodniatongue_out
        • ola_dom Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 10:31
          anorektycznazdzira napisała:

          > Jedna z rzeczy, na które w żadnym wypadku nie mogę się zgodzić, to natłuczenie dziecku do
          > głowy, że czeka je wieczne potępienie jeśli nie będzie się meldować w określonym budynku w
          > wybranych dniach tygodniatongue_out

          I tu się nie ma co śmiać, bo to jest nawet gorsze od nauczenia dzieciaka gorliwego uczestnictwa w obrzędach.
          Jak mu się wbije poczucie winy z nieodbywania tego czy tamtego, to ono może być bardzo trudne do zracjonalizowania i wyplenienia. I może gryźć przez wiele lat.
          Wcale Ci się nie dziwię, że się niepokoisz.
        • angiz Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 11:50
          No niestety, to jest wredne w "tradycyjnym" wychowaniu polskokatolickim, że jest oparte na strachu i szantażu. Czlowiek ma czuć się winny, ma się bać boga i kary boskiej, ma być posłuszny ślepo klerowi, nie wolno mu się sprzeciwiać, ma oddawać dziesięcinę "dla boga", itd. Z prawdziwą wiarą nie ma to wiele wspólnego, niestety jest bardzo często praktykowane w pseudoreligijnym wychowaniu i osoby z poprzedniego pokolenia tkwią w "wychowaniu przemocą" po uszy..
    • angiz Re: 1...2...3... do ilu policzyć 01.09.15, 11:45
      Cóż, przyznałaś się matce, że z kościołem wam nie po drodze, to poczuła podwójną misję wychowania wnukow w religii zamiast ciebie- niewydolnej w tym temacie. tongue_out
      Nie łudź się , że starsza kościółkowa osoba lubiąca innymi dyrygować i ich "nawracać" na jedynie sluszną opcję zrozumie gdy jej wytłumaczysz, że jej religii nie chcesz..

      Miałam w rodzinie radiomaryjną babcię, baaardzo walczyła o ureligijnianie wszystkich wokoło (w radiomaryjnym agresywnym stylu) , ileż jej się jej nagadaliśmy, że RM manipuluje, że nie powinna ślepo wierzyć co tam mówią, ileż przykładow, że nie każdy ksiądz to święty czlowiek ktoremu trzeba kasę dawać bo tylko on ją w zbożnym celu wykorzystać umie, babcia klapki na oczach i w kółko swoje że tylko katolik to dobry czlowiek czyniący dobro innym a każdy innowierca to zły człowiek ...ba- babcia w jednej z dyskusji zaprzeczyła nawet temu że jakieś wyprawy krzyżowe kiedykolwiek były i katolicy kogokolwiek zabijali "w imię boga"wink ciągle wpłacała jakieś datki na podejrzane stowarzyszenia "obrońców życia nienarodzonego" i innych wyłudzaczy i piała z zachwytu że przysłali jej kolejny druk przelewu i w podzięce obrazek ze świętym (za 5 groszy w hurcie).... i to wtedy, gdy jej własna córka ciułała kasę do in vitro się przymierzając po latach bezowocnych starań. W każdym razie- im mocniej chcieliśmy jej uświadomić, że odmienny świat poza RM też istnieje, tym mocniej ona przy byle okazji chciala wszystkich nawracać, religijnie pouczać, czuła wielką misję męczennicy za wiarę, przy każdym spotkaniu nawracala na tematy religii, zaczynala tematy które nieodmiennie kończyły się kłotnią i babci obrazą, jeśli ktos się w dyskusję wdał. W końcu wszyscy ją olali i w ogole z nią nie rozmawiali na tematy religii, ona zagaja o religii - oni kontynuują o pogodzie albo mowią, że już muszą iść, itd. Nie dostała pożywki - skończyły się jej religijne jazdy.
      Ona nie zmieniła się- to inni zmienili podejście, zostawili ją samą z jej poglądami i przestali się nimi przejmować. Dopóki inni uważali że to ważne jej coś uświadomić - dopóty temat się kręcił. Jak zobaczyła że nikt się jej praktykami religijnymi nie przejmuje i nie ekscytuje, tylko na jej uwagi mówi "aha, aha" i robi swoje - to problem się rozszedł po kościach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka