beataj1
11.12.15, 13:14
Zbliżają się moje urodziny. Cykliczne 29 juz któryś rok z kolei.
Zwykle kupujemy sobie na urodziny coś czego sami bysmy sobie nie kupili. Jakiś zbytek na który normalnie szkoda kasy.
Chłop mnie wczoraj poprosił o listę marzeń i zgłupiałam.
No mam, problem bo jak mam na coś ochote to po prostu sobie kupuje. Nie mam rzeczy o których marzę. Perfum mam więcej niż dam radę zużyć, zegarków, biżuterii też - zresztą mało noszę na co dzień a jak już to dla jaj a nie na poważnie. A jajcarska biżuteria (np broszka w kształcie sadzonego jajka) średnio się nadaje na prezent. Wakacje i tego typu rzeczy sa mi generalnie obojętne i nie wzbudzają entuzjazmu.
A jak się głeboko zastanowię to nagle okazuje się że w sumie może jakieś wypasione żelazko, albo wolowar - no to ewentulanie. Ale sprzęt kuchenny na urodziny - matko zamieniam się w kuchtę. Jeszcze nie jestem w tym wieku...
Może ewentualnie jakąś fajną wyrzynarkę do drewna.
Pożalić się chciałam że nie mogę wymyślić nic fajnego zbytkowego i niezrosądnego bo już wszystko sobie kupiłam.
Ot takie problemy pierwszego świata....