Dodaj do ulubionych

Jak romawiać z NM?

28.03.11, 12:35
Od 3 tygodni non stop mieszka u nas Młody (15 lat). Z tego co zdążyłam się dowiedzieć przyczyną tego nie jest raczej konflikt z matką. Po prostu bardziej mu się u nas podoba.
Niestety ja jestem tym już zmęczona i chciałabym mieć w końcu trochę czasu dla siebie. Mój NM tego nie rozumie, mimo iż deklaruje że stara się mnie zrozumieć, ale on nie powie Młodemu, żeby nie przyjeżdżał. NM się cieszy, że on jest tak długo u nas, a ja powinnam zrozumieć więź jaka ich łączy.
Z kolei ja podejrzewam, że chodzi o to, że Młody u nas jest praktycznie poza kontrolą. Nikt nie sprawdza mu lekcji, a nauka odbywa się na zasadzie "wiary", tzn. ojciec pyta "nauczony?" - "nauczony", no to ok. Ojciec nie angażuje go w żadne obowiązki domowe. Przychodzi ze szkoły i leci do kolegów - tam na ogół komputer. Na ogół wraca do domu ok. 20-21 (w tygodniu szkolnym).

Do tej pory Młody przyjeżdżał do nas w KAŻDY weekend + wszystkie wolne od szkoły. Nie mam nic przeciwko temu, żeby teraz opieka nad wyglądała w ten sposób że w tygodniu będzie u nas, a na weekend u matki. Bądź też w inny sposób, np. miesiąc pół na pół. Nie zgadzam się natomiast, żeby to było bo "Młody tak chce". W tej chwili czuję się zupełnie jak zakładnik, bo nie mam wpływu na nic. Jestem zależna od Młodego. O ile jego ojciec nie widzi w tym problemu, to ja owszem i jest to dla mnie powoli nie do zniesienia.

Jak mam zatem rozmawiać z moim NM, żeby on zrozumiał, że ja też potrzebuję trochę prywatności, a jego syn to dla mnie tak naprawdę gość. Przykro mi, że NM nie ustala ze mną takich spraw, tylko pozwala żeby szły na żywioł.
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 28.03.11, 14:03
      Mysle, ze o ile nie mozesz wymagac, zeby mlody spedzal mniej czasu u Was bo zakloca Ci to poczucie prywatnosci, to na pewno mozesz wymagac, zeby jego pobyt nie byl traktowany jako bezstresowe wakacje w hotelu z pelna obsluga. I wydaje mi sie, ze dyskusja na ten temat jest w pelni uzasadniona. Jezeli Twoj M chce, zeby Mlody mieszkal z Wami na "stale", to wlasnie tak to powinien sam traktowac - a nie jako wizyte, w czasie ktorej dopieszcza Mlodego i pozwala mu na wszystko.
      Imho, Twoj problem polega na tym, ze nie do konca obecnosc 24/7 Mlodego w Waszym zyciu Ci pasuje (no i czy wogole Ci pasuje). A na to, niestety nie jestem w stanie dac Ci zadnej rady, bo nie wiem sama jak bym reagowala, gdybym nagle z dojazdowej macochy raz na jakis weekend, musiala sie przestawic w calodobowa.
      • blondgirl Re: Jak romawiać z NM? 28.03.11, 14:19
        Cóż, co do obowiązków i traktowania przez Młodego naszego domu jak hotelu i restauracji, to od dawna zwracam na to uwagę NM-a. Niestety on niby widzi problem, ale wcześniej - wg niego weekend to za mało, żeby uczyć Młodego czegokolwiek, a teraz to za krótko trwa, żeby wymagać. W moim odczuciu to obawa przed... w zasadzie nie wiem czym. W normalnej rodzinie każdy ma jakieś obowiązki. Z drugiej strony staram się nie angażować w obsługę Młodego, aczkolwiek czasami jest to nieuniknione (pranie, prasowanie, zmywanie itp.).

        Nie chodzi mi o ograniczenie kontaktów. Nie chcę tylko, żeby dziecko rządziło w moim domu. Uważam, że w pewnych sytuacjach trzeba się liczyć ze wszystkimi domownikami. Ja przyjęłam do wiadomości i zaakceptowałam, że w każdy weekend jest Młody i raczej nie mam co robić sobie żadnych planów. I tak samo chciałabym, żeby inni patrzyli w drugą stronę i widzieli też moje potrzeby. Ja staram się jak mogę, żeby on czuł się u nas dobrze.
        I ojciec wcale nie musi mówić "nie przyjeżdżaj!", ale powinien delikatnie acz stanowczo wytłumaczyć mu, że skoro tu jest już tyle czasu, to teraz powinien pobyć z matką i siostrą. Co w tym złego? Dlaczego to ja mam cały czas iść na kompromis czy rozumieć ich sprawy?
        • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 28.03.11, 15:24
          Ja przyjęłam do wiadomości i zaakceptowałam, że w każdy weekend jest
          > Młody i raczej nie mam co robić sobie żadnych planów.

          ?????????????

          ja mam dwoje wlasnych w domu, nie liczac wizyt pasierbicy, i tak, robie sobie plany na weekend, czesto swoje wlasne. naprawde wizyty 15 latka, ktory sporo czasu spedza u kolegow sa tak obciazajace, ze rodzice nie maja wlasnego zycia?

          Z drugiej
          > strony staram się nie angażować w obsługę Młodego, aczkolwiek czasami jest to
          > nieuniknione (pranie, prasowanie, zmywanie itp.).

          Jeszcze wiecej ???????????????????????????? Prasujesz 15-latkowi????????????????? Powiedz please, ze to zart.
          • alannda Re: Jak romawiać z NM? 28.03.11, 23:04
            Dawno tu nic nie pisalam, ale jak to przeczytalam to mna "zatrzeslo". Prasujesz pelnosprawnemu 15-latkowi??? Ja tez mam nadzieje,ze to zart. On tego nie tylko nie doceni, ba, nawet nie zauwazy, a ty sie co najwyzej sfrustrujesz niepotrzebnie, ze czas wlasny tracisz,a nikt nie docenia. O innych rzeczach all inclusive juz nie wspomne.
        • nightwish_1 Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 00:17
          > Z drugiej
          > strony staram się nie angażować w obsługę Młodego, aczkolwiek czasami jest to
          > nieuniknione (pranie, prasowanie, zmywanie itp.).

          A dlaczego pranie czy prasowanie jest nieuniknione??? Ja od czasu jak odkryłam, że jedyne zajęcia 16-latka w domu to komp z przerwami na zjedzenie, wydalenie i kąpiel przestałam obsługiwać łącznie z praniem. Doszło do tego, że do szkoły nie poszedl bo nie miał w czym, nie usprawiedliwiłam. Okazało się, że potrafi obsłużyć pralkę. Jak nie miał co zjeść na kolację okazało się, że nawet do sklepu potrafi iść po chleb, choć wcześniej potrafił dotrzeć tylko do szafki i stwierdzić z oburzeniem, że nie ma.
    • polifonia1983 Re: Jak romawiać z NM? 28.03.11, 15:29
      Nie wiem, czy bym mówiła, że nie chcę, żeby młoda u nas mieszkała. To dom jej ojca, więc jej też, czy tylko bywa, czy jest dłużej. Ale to mój pogląd na sprawę.
      To, co dla mnie mogłoby być przedmiotem rozmowy, to ustalenie zasad, tzn. skoro młody przeniósł się w połowie roku szkolnego, a ma 15 lat, co jest dosyć głupim wiekiem, to kto za niego odpowiada. Bo za chwilę, jak coś zawali okaże się, że to wasza wina, albo co gorsza Twoja. Czy mieszka do końca roku, czy na zawsze, czy na próbę, a jak mu się znudzi, to wraca do mamy. Jak ustala kontakty z matką, to też powinno być powiedziane.
      Mnie też młoda czasami męczy, ale mówi się trudno. Własne dzieci tez męczą i wkurzają. Jak mam dosyć, to mówię, że chcę pobyć sama. Natomiast, jakby miała z nami zamieszkać, to chciałabym usiąść w trójkę i na spokojnie razem wypracować zasady działania i to, do czego ja mam prawo (np. zmusić do sprzątania, sprawdzić lekcje) lub czego potrzebuję.
      Nie wiem, co Ci poradzić z M, u mnie pewnie przeszedłby argument, że skoro jesteśmy rodziną, to ustalamy wszystko razem, jak rodzina. I nie ustalamy niczego przeciwko sobie nawzajem. Ale wszystko zależy od usposobienia M i sytuacji.
      • blondgirl Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 08:42
        W tym chyba największy problem... Ja nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym nawet zażądać od NM-a, żeby zabronił Młodemu przyjeżdżać do nas. To nie o to chodzi!!! Chodzi tylko o to, żeby usiąść i wypracować takie rozwiązanie, które będzie akceptowalne dla wszystkich domowników.

        Do tego dążę, żeby to wszystko UREGULOWAĆ! Czyli stworzyć jasny podział, kiedy Młody jest u nas, a kiedy u matki. Matka nie jest żadną patologią! Normalna kobieta.

        Chyba najbardziej boli mnie to, że ta cała sytuacja toczy się poza mną. Decyzje zapadły poza mną. Wszystko odbywa się na zasadzie, bo "Młody chce".
    • aragorna71 Re: Jak romawiać z NM? 28.03.11, 15:33
      wlasnie z takich powodow jakie opisalas zawsze bede radzic kobietom bezdzietnym i mlodym w szczegolnosci, aby daly sobie spokoj z mezczyznami, ktorzy maja dzieci.
      Nigdy nie wiadomo, czy po kilku latach spokojnego zycia nie zwali ci sie na glowe pasierb, bo.....ma takie prawo. Pasierbowie maja same prawa, macochy same obowiazkiwink)
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze macocha ma wszystko zrozumiec i zaakceptowac, bo wiedzialy galy, co braly a jej prawie nikt nie rozumie.
      No wygadalam sie, teraz do rzeczy.
      Z mezem musisz rozmawiac konkretnie i stanowczo, mowic o swoich oczekiwaniach i czasie dla was, ktory musicie znalezc, inaczej male szanse na trwalosc zwiazku.
      Czy twoj maz nie chce spedzic z toba jakiegos weekendu we dwoje, wyjsc wieczorem czy nawet wyjechac?
      Mlody musi miec swoje obowiazki nawet wtedy gdy przychodzi TYLKO w weekend.
      Ojciec powinien byc ojcem, ktory nie tylko dostarcza rozrywek (kasy), ale wychowuje, sprawdza, kontroluje itp. Rozmowa ojca z synem i konsekwentne trzymanie sie ustalonych zasad.
      Mnie sie wydawalo, ze ja wszystkie rozmowy przeprowadzilam z mezem przed przyjeciem pod swoj dach malej a jednak w praniu wychodza rozne rzeczy i reaguje na biezaco.
        • aragorna71 Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 08:47

          ty nie masz i ja tez nie mialam w czasach kiedy chlop spotykal sie z mala jak wiekszosc tatusiow w weekend, szli do kina czy na plac zabaw. Jak masz dziecko w kazdy weekend, albo na stale to czy sie chce czy nie obowiazki sa.
          Nawet nie mowie o praniu, gotowaniu czy sprzataniu, bo to mozna podzielic i u nas jest podzielone, ale o obowiazku ze "macocha musi zrozumiec" Musi zrozumiec, ze dziecko ma prawo przyjsc do domu ojca kiedy chce (macocha moze odlozyc plany), ze ojciec musi na telefon biec/jechac, bo trzeba pomoc w matematyce, albo odebrac z kina.
          Ze plany wakacyjne pod dziecko, bo ono musi wypoczac..... Moglabym tak pisac do jutra.
          Jestem od weekendu wkurzona maksymalnie bo moja wlasna kochana siostra (fanka dzieci, sama ma 3) stwierdzila, ze biedny jest brat malej i moze dla dobra dzieci powinnismy pomyslec o wzieciu do siebie i jego.
          Zaproponowalam, aby ona wziela, co za roznica 3 dzieci czy 4.
          • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 09:08
            Nawet nie mowie o praniu, gotowaniu czy sprzataniu, bo to mozna podzielic i u n
            > as jest podzielone, ale o obowiazku ze "macocha musi zrozumiec" Musi zrozumiec
            > , ze dziecko ma prawo przyjsc do domu ojca kiedy chce (macocha moze odlozyc pla
            > ny), ze ojciec musi na telefon biec/jechac, bo trzeba pomoc w matematyce, albo
            > odebrac z kina.
            > Ze plany wakacyjne pod dziecko, bo ono musi wypoczac..... Moglabym tak pisac do
            > jutra.

            Dla mnie to sa rzeczy oczywiste wlasnie i podpadajace pod nieorzeszkadzanie i ogolna zyczliwosc. Nawet pomijajac moje ( i nasze dzieci) jestem w stanie spokojnie sobie czas wypelnicsama, i wiem, ze to dodatnio wplywa na zwiazek. Kobieta bluszcz jest naporawde trudna do zniesienia, i to niezaleznie od tego, czy ma pretensje o to, ze chlop sie pasjonuje puszczaniem modeli samolotow, czy spotykaniem z wlasnymi dziecmi.
            • aragorna71 Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 09:26
              nie zrozumialas, albo udajesz, ze nie zrozumilaswink
              Daleko mi do kobiety bluszcza, ale tez nie uwazam, ze ludzie majacy dzieci (obojetnie czy wspolne czy nie) musza spedzac czas wylacznie z dziecmi. Dla zdrowia psychicznego i dla trwalosci zwiazku powinni pobyc tez we dwoje, wyjsc, wyjechac, obojetnie byle bez dzieci.
              Problem jest wtedy, kiedy mezczyzna tego nie rozumie a tatusiowie majacy dizeci z poprzednich zwiazkow czesto tego nie rozumieja.
              Znam taka pare, przezyli razem ponad 20 lat, ale dla mnie to obcy sobie ludzie.
              Moze i milosc kiedys byla, ale zostala zabita przez zycie. Jak zostali bez dzieci na dzialce 2 tygodnie to o malo nie skonczylo sie to rozwodem, nie mieli ze soba o czym rozmawiac, on sie nudzil, bo nie bylo telewizora i kompa a ona bez prania, sprzatania i dzieci zyc nie umiala.
              Moja wkurzajaca siostra mimo, z e ma dzieci tez rozumie, ze czas spedzony z mezem jest bezcenny i czesto dzieci laduja u dziadkow. Moi rodzice kazdego roku wyjezdzaja razem i jest tak od poczatku ich malzenstwa a przezyli razem 42 lata.
              • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 10:44
                Daleko mi do kobiety bluszcza,

                Uwierz mi, nie wszystko co pisze jest o tobie. Wypowiadam sie ogolnie na temat, ktory zostal poruszony w watku, odnoszczac sie szczegolnie do kwestii ktore poruszylas.

                Dla zdrowia
                > psychicznego i dla trwalosci zwiazku powinni pobyc tez we dwoje, wyjsc, wyjech
                > ac, obojetnie byle bez dzieci.

                Wiem, ze wiele osob ma taki poglad. Byc moze jest to relewantne dla par, ktore maja mnostwo czasu wolnego od pracy, albo gdy jedno z rodzicow nie pracuje. Ja widuje swoje dzieci srednio 3 godziny dziennie, chlop pewnie jeszcze mniej - oboje pracujemy. Czas wolny staramy sie wiec spedzac z dziecmi i to jest nasz sposob na budowanie wiezi. Oboje wierzymy ze milosc to nie patrzenie na siebie, tylko wspolne patrzenie w te sama strone. Kiedy wybieralam sobie npartnera na reszte zycia, zalezalo mi na tym zeby miec pod tym wzgledem wspolne poglady. Bo wlasnie ich brak jest czesto przyczyna problemow.
                • aragorna71 Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 11:10
                  no ok. nie do mnie, mimo, ze napisane pod moim postem i z zacytowaniem mnie.
                  Ja prosta dziewczyna jestem, niuansow nie lapie.
                  Co do patrzenia w te sama strone to czytam nie tylko to forum i wiem, ze mialas ostry kryzys.
                  Wiec nawet gdy patrzy sie w te sama strone kryzysy sie zdarzaja, nie masz patentu, jak kazda z nas na problemy w zwiazku. Wiem, wazne, aby umiec wyjsc z kryzysuwink
                  My tez spedzamy z mala nie wiecej niz 3 godziny dziennie + weekendy (nie kazdy), jednak oboje uwazamy, ze liczy sie jakosc czasu a nie ilosc i ze jestesmy tez my dwoje.
                  Wiesz, co mnie najbardziej drazni na forach -nicki Mama Kasi, Mama Zosi, tak jakby te kobiety po urodzeniu dziecka przestaly juz byc soba a stawaly sie tylko mamami.
                  Mysle, ze spory procent rozwodow jest wlasnie z tego powodu.
                  • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 11:16
                    Wiesz, co mnie najbardziej drazni na forach -nicki Mama Kasi, Mama Zosi, tak ja
                    > kby te kobiety po urodzeniu dziecka przestaly juz byc soba a stawaly sie tylko
                    > mamami.
                    > Mysle, ze spory procent rozwodow jest wlasnie z tego powodu

                    - hihihihiih smile mnie kiedyś rozbroił artykuł, w którym sugerowano, by po wprowadzeniu maluszka do domu na jakiś czas wyekspediować tatę z łóżka małżeńskiego na kanapę, a samej spać z dzieckiem. Jak długo to powinno trwać? Nie tak długo, najwyżej dwa - trzy lata smile smile smile
                    • 13monique_n Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 11:44
                      edw-ina napisała:

                      > - hihihihiih smile mnie kiedyś rozbroił artykuł, w którym sugerowano, by po wprowa
                      > dzeniu maluszka do domu na jakiś czas wyekspediować tatę z łóżka małżeńskiego n
                      > a kanapę, a samej spać z dzieckiem. Jak długo to powinno trwać? Nie tak długo,
                      > najwyżej dwa - trzy lata smile smile smile

                      Że co proszęęęęęę???? Edwi-na, od kiedy lubisz czytać horrory? (jak lubisz, to może lepiej jakąś klasykę wink ) Boszzzzzz, łapy mi opadły, albo macierzyństwo wyzwoliło u mnie cechy "matki-wyrodnej", która choć kocha swoje dzieci, to ma życie niedzieciowe (przydaje się teraz, kiedy oni mają 15 i prawie 18 lat) wink
                      • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 11:53
                        big_grin big_grin horrorów nie lubię, ale jako baba, która wciąż ma nadzieję, ze się kiedyś rozmnoży, raz na jakiś czas łapię za jakąś lekturę. I to, co zdarzyło mi się przeczytać, sugeruje, że ciąża i jej następstwa zdecydowanie mają szansę odebrać zdolność myślenia. Np. w jednej całkiem poważnej książce wyczytałam, że należy bezwzględnie wyrzucić wszelkie kremy/balsamy z wit. E, bo ta sprawi, że dziecko urodzi się poważnie chore (nie pamiętam już na co). Przy pierwszej sposobności pytam o to mojego lekarza, a on na to ze stoickim spokojem: oczywiście, że witaina E szkodzi i jeśli zjada pani 5 porcji wątróbki dziennie, to proszę tę ilość zmniejszyć do dwóch smile
                        moi krewni zapatrzeniem w dziecko doprowadzili do tego, że mała, mimo niemal 6 lat, nie jest w stanie zająć się sama sobą nawet przez pięć minut. A do nich powolutku dopiero dociera, że przez wszystkie lata od jej narodzenia jeden jedyny raz spędzili wieczór bez niej - nota bene był to ostatni sylwester.
                        • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 12:09
                          Edwino, chodzi o witamine A
                          Akurat kremow to nie dotyczy, ale jak bierzesz leki na tradzik zawierajace jej duze dawki, np roaccutane, to musisz obowiazkowa brac tez pigulki anty. Witamina A jest bardzo silnym mutagenem, jej nadmiar moze prowadzic do letalnych wad u plodu.
                        • 13monique_n A, czy E 29.03.11, 12:26
                          Matko jedyna - jak dobrze, że jak ja byłam w ciąży to brakowało lektur, których czytanie wpływało na wywołanie "ostrego pieluszkowego zapalenia mózgu" u matek, ofkoz.
                          Ile trzeba się nasmarować kremem, albo pożreć wątróbki (bleeee), by wpłyneło to niekorzystnie na dziecko? No, nie umiem sobie wyobrazić tej ilości.

                          I przyznam się do schizy ciążowej, jedynej, jaką miałam - alkohol, znaczy spożywanie alkoholu przeze mnie. Zaznaczam, że pijałam i pijam okazyjnie, wino, w ostatnich latach także piwo (ale wtedy TYLKO wino). Hehehe, dobrze, że doktor jeden mnie obśmiał wypytawszy, że chodzi o jedną lampkę do obiadu raz na miesiąc lub dwa smile

                          PS Tak sobie myślę, że wypełnię niszę usług rynkowych - dobór lektur, których przyszła/planująca matka nie powinna czytać w trosce o WŁASNĄ GŁOWĘ big_grin
                          • tully.makker Re: A, czy E 29.03.11, 12:39
                            jak dobrze, że jak ja byłam w ciąży to brakowało lektur, których
                            > czytanie wpływało na wywołanie "ostrego pieluszkowego zapalenia mózgu" u matek
                            > , ofkoz.

                            Alez byly, zapewniam cie.
                            • 13monique_n Re: A, czy E 29.03.11, 14:01
                              Może inaczej - jak to dobrze, że od debilnych "fasolkowych lekturek" mnie odrzucało. Miałam mądrych lekarzy - i tu, i za granicą, gdzie rodziłam córkę. ZDROWY ROZSĄDEK święcił triumfy smile
                      • illegal.alien Re: Jak romawiać z NM? 31.03.11, 14:58
                        Bardzo chetnie bym tak zrobila smile Jeszcze przed dzieckiem mielismy osobne sypialnie i bylo nam z tym bardzo dobrze.
                        Teraz mamy koldre nawet wspolna i konczy sie tym, ze ja spie z golymi plecami, bo W sie w nocy zawija jak nalesnik (a koldre mamy niemala).
                        Na kanape bym go nie wyrzucila, ale uklad z dwoma sypialniami nam bardzo sluzyl (i nie, zycie seksualne nam nie uschlo).
                    • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 12:07
                      > - hihihihiih smile mnie kiedyś rozbroił artykuł, w którym sugerowano, by po wprowa
                      > dzeniu maluszka do domu na jakiś czas wyekspediować tatę z łóżka małżeńskiego n
                      > a kanapę, a samej spać z dzieckiem. Jak długo to powinno trwać? Nie tak długo,
                      > najwyżej dwa - trzy lata smile smile smile

                      Hmm, my nadal - na wyrazne zyczenie chlopa - spimy z Wscieklakiem ( w maju lat 6). Chlop ma teraz plan, ze jak Brunek sie urodzi, to spimy z obojgie i w zwiazku z tym planujemy przemeblowanie chalupy i zaku wiekszego lozka .
                      • aragorna71 Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 12:45
                        A mozesz zdradzic tajemnice jak wyglada seks jak sie spi z dzieckiem/dziecmi?
                        Mozna w dzien, ale przeciez pracujecie, macie malo czasu. Mozna zamknac sie w lazience, w kuchni, zejsc do piwnicy/garazu itp. tylko dla mnie caly czas to nie to.
                        Nie pytam zlosliwie, ale zupelnie sobie tego nie wyobrazam.
                        A twoj chlop to dla mnie jakis kosmita.....wink
                        Dla mnie taki model odpada, ale dla zaangazowanej matki skarb

                        tully.makker napisała:
                        >
                        > Hmm, my nadal - na wyrazne zyczenie chlopa - spimy z Wscieklakiem ( w maju lat
                        > 6). Chlop ma teraz plan, ze jak Brunek sie urodzi, to spimy z obojgie i w zwiaz
                        > ku z tym planujemy przemeblowanie chalupy i zaku wiekszego lozka .
                        >
                        >
                        • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 13:11
                          Dla mnie tez, o ile jestem w stanie zrozumiec taki uklad, kiedy matka karmi niemowle, to wspolne spanie rodzicow i 6latka jest dla mnie troche... "nie-teges". No ale wolnoc tomku.... jak sama tully pisze - swirow jest pelno smile
                        • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 13:17
                          No powiem ci, ze sex bywa tak kreatywny, ze czasami czlowiek marzy, by to zrobic pod koldra w lozku w pozycji misjonarskiej wink.

                          Facet ktory kocha dzieci, ma do nich podejscie i jest gotow rezygnowac dla nich ze swoich wygod to prawdziwy skarb. Nie zamienilabym go na zadnego innego.
                          • konstancja16 Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 14:52
                            tully.makker napisała:

                            > No powiem ci, ze sex bywa tak kreatywny, ze czasami czlowiek marzy, by to zrobi
                            > c pod koldra w lozku w pozycji misjonarskiej

                            tiaaa, jak zawsze fanfarowy wstep ale gdzie konkrety. o jakiej porze dnia i ile razy w tygodniu. nie zeby mnie specjalnie fascynowaly statystyki, ale jesli oboje pracujecie (na dodatek jak pisalas kiedys facet sporo wyjezdza), spicie z dzieckiem, weekendy z dzieckiem (dziecmi), to co, wyrywasz sie w porze lunchu na godzinke-dwie? macie jakas garsoniere na miescie czy jakis zaciszny zakatek w zaprzyjaznionej knajpie. a moze szybkie numerki tylko?

                            tak tylko spekuluje, bez odbioru...

                            dla mnie tez jest dziwne spanie z dzieckiem, ale jak Wam to pasuje to nie moja broszka.
                            • tully.makker Nuuuuuuda 29.03.11, 15:20
                              Naprawde bardzo mnie juz nuza pytania dotyczace naszego zycia seksualnego, zwlaszcza, ze niektorzy onanisci nawet na priv pisza w tej sprawie. Sadze, ze wiekszosc nawet srednio wrazliwych osob juz sie kapnelo z mojej odpowiedzi, ze wiecej szczegolow nie bedzie.
                              • glasscraft Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 15:27
                                No to moze zdecyduj sie, ktora wersja jest oficjalna - ta, w ktorej reklamujesz swoje niezwykle ekscytujace zycie seksualne, czy ta, w ktorej pytania o nie cie nudza... imho wiekszosc nawet srednio wrazliwych osob ma w glebokim powazaniu i tez im sie to juz znudzilo, ile razy i jak to robicie...
                                • konstancja16 Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 15:57
                                  Wiesz, Kiciu, sama usilujesz prowokowac pytania tworzac taka mgielke “bo u nas w piwnicy / na tarasie / w samochodzie”, mimo wielu trudnosci technicznych, to takie orgietki odchodza, ze sasiadom na drugiej ulicy staje.

                                  Wyglada to raczej na radosna konfabulacje wiec sie nie dziw, ze nie budzi realnego zaciekawienia tylko raczej glupie zarciki.
                                    • konstancja16 Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 16:30
                                      No, chyba ze ktos mial szczescie sie urodzic jak ksiezyc byl na nowiu. Wtedy, majac w perspektywie jeszcze siedem wcielen, nie trzeba sie stresowac i udawac idealnej matki / zony / kochanki. Mozna sobie sporo rzeczy odlozyc na przyszle wcielenia i wyluzowac troche wink)
                                  • tully.makker Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 19:22
                                    Naprawde mnie nie interesuje jak to wyglada w twoich oczach. Ani w czyichkolwiek innych, bo uwazam rodzaje i sposob uprawiania sexu przez nas za sprawe ktora ciebie absolutnie nie dotyczy. A twoje proby zagladania nam pod koldre na publicznym zwlaszcza forum uwazam za calkowicie w zlym guscie, pozbawione cienia klasy i dobrego smaku.

                                    Pozostawie wiec temat dalszym dociekaniom twojej wyobrazni, bo ja wole sex uprawiac, niz sie ze sposobbow jego uprawiania zwierzac na forum. I uprzejmie cie prosze zebys wiedze wyniesiona z zamknietego forum zachowala na tym forum, zgodnie z jego regulaminem, do ktorego respektowania sie zobowiazals przed przyjeciem na nie.
                                    Dziekuje.
                                    • glasscraft Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 19:43
                                      tully.makker napisała:

                                      > A twoje proby zagladania nam pod koldre na publicznym zwlaszcza forum uwazam za calkowicie w zlym guscie...

                                      Ja za to za takie uwazam proby odkrywania tej koldry przez ciebie przy kazdej mozliwej okazji, zeby udowodnic jak to wszystko cacy u ciebie...
                                      • tully.makker Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 19:57
                                        Masz jakas wybiorcza umiejetnosc czytania, bo ja o sexie nie wspominalam nic, dopoki nie zostalam zapytana przez edwine. Ale niektorym uczucia ( niecheci) przeslaniaja resztki intelektu.
                                        • glasscraft Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 20:03
                                          Masz jakas wybiorcza umiejetnosc odpowiadania na pytania, bo skoro temat taki prywatny i nikomu nic do tego, to po co wogole odpowiadac... a tak poza tym, jak zwykle wyszla z ciebie zwykla chamka. Nawet szalenstwa mozgu wyjedzonego przez ciaze nie mozna za to winic, bo tak samo mialas zwyczaj jadem strzykac zanim cie ciaza dopadla. Poza tym za duzo chyba siedzisz w wirtualnym swiecie, jezeli wydaje ci sie, ze normalni ludzie, ktorzy maja realne zycie angazuja sie az na tyle, zeby czuc niechec do przypadkowych nickow z ktorymi polemizuja.
                                          • tully.makker Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 20:29
                                            normalni ludzie, ktorzy maja realne zycie angazuja sie az na
                                            > tyle, zeby czuc niechec do przypadkowych nickow z ktorymi polemizuja.

                                            Nie wiem w takim razie po co chodzisz za mna po roznych forach i przyczepiasz sie do wszystkich moich wypowiedzi jakie zobaczysz. Moze nie jestes normalna? Owocnej autorefleksji zycze.
                                            • glasscraft Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 20:42
                                              Masz chyba wyolbrzymione ego, albo cos ci sie w glowce poplatalo i wydaje ci sie, ze ktokolwiek jest twoja osoba zainteresowany. Nie chodze za toba, ani za nikim innym, po forach. Bralam kiedys i biore udzial w kilku dyskusjach, w ktorych ty tez bralas udzial, na tym forum i na forum rozwod. I tyle - i tam i tu zauwazylam (i nie tylko ja) twoj "styl" - prawie kazdy post jest naszpikowany zlosliwoscia zamiast sensowna rada, ktorej moglabyc udzielic skoro masz takie doswiadczenie zyciowe. Natomiast na twoim miejscu bylabym bardzo ostrozna wpominajac "normalnosc"...
                                            • aragorna71 pytanie o seks 30.03.11, 08:49

                                              o seks zapytalam ja a oberwalo sie Adw-inie, czyke sie pominietawink
                                              Tully, jesli cie to urazilo to przepraszam, nie oczekiwalam, ze opiszesz ze szczegolami, ale ogolnie jak sobie z tym radziecie. Dla mnie niepojete, szczegolnie z 6 latkiem, ktory moze sie w kazdej chwili obudzic. Moze jestem malo kreatywna, ale ja lubie swoje lozko, swoja bielizne i w sypialni wylacznie partnera. Troje to juz tlok.
                                              • ciociacesia nie jestes malo kreatywna 30.03.11, 09:13
                                                po prostu masz inaczej
                                                ja mam dziecko jeszcze małe (2,5) i po prostu nie moge spac osobno. bo wiem ze bede czekac az sie obudzic i spac na pol gwizdka zeby usłyszec pierwsze stekanie, jeczenie
                                                duze lozko i dwie kołdry załatwia sprawe spania, a drgi pokoj z lozkiem zalatwia sprawe sexu
                                              • tully.makker Re: pytanie o seks 30.03.11, 09:52
                                                Tully, jesli cie to urazilo to przepraszam, nie oczekiwalam, ze opiszesz ze szc
                                                > zegolami, ale ogolnie jak sobie z tym radziecie. Dla mnie niepojete, szczegolni
                                                > e z 6 latkiem, ktory moze sie w kazdej chwili obudzic.

                                                Nie urazilas mnie. Widzisz, my patrzymy na to inaczej, bo od poczatku naszego zwiazku byly w tle dzieci i trzeba bylo zachowac czujnosc. Od dawna zreszta najwiekszym zagrozeniem nie jest spiacy jak kamien 5latek - na szczescie Wscieklak praktycznie nigdy nie budzi sie w nocy, nawet przy najgorszym halasie - ale wscipskie i nie sypiajace po nocach nastolatki z wielkimi uszami. Dzieki bogu za ich zycie towarzyskie.
                                        • edw-ina Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 21:11
                                          Ja akurat nie pytałam o sex. Zastanawia mnie natomiast spanie z dzieckiem. To pewnie jest fajne - raz na jakiś czas. Ale tak regularnie bym chyba nie chciała - przy czym napisałam to jako bezdzietna.
                                          Dla mnie sypialnie jest w ogóle takim intymnym miejscem. Nie lubię, gdy ktoś tam zagląda, kręci się. Ile razy zdarzyło mi się mieć jakieś panie do pomocy w domu, to sypialnia była wykluczona z ich obowiązków, a nawet zamykana na klucz.
                                          Naturalnie w przyszłości, jeśli się uda, to nie zamierzam dzieciom zabraniać wchodzenia do sypialni. Ale nie chciałabym, aby ją zaanektowały dla siebie.
                                    • braktalentu Re: Nuuuuuuda 29.03.11, 21:15
                                      "A twoje proby zagladania nam pod koldre na publi
                                      > cznym zwlaszcza forum uwazam za calkowicie w zlym guscie, pozbawione cienia kla
                                      > sy i dobrego smaku."

                                      Wystarczy nie odkrywać własnej kołdry publicznie, bo to dopiero jest w złym guście, pozbawione klasy i dobrego smaku.
                                    • konstancja16 Do Tully: badz uprzejma nie wyciagac ciezkiej arty 29.03.11, 23:42
                                      artylerii, bo jeszcze Ci sie zlamie.

                                      tully.makker napisała:
                                      >>I uprzejmie cie prosze zebys wiedze wyniesiona z zamknietego forum zachowala na tym forum, zgodnie z jego regulaminem, do ktorego respektowania sie zobowiazals przed przyjeciem na nie. Dziekuje.

                                      Prosze bardzo. Jesli chcesz cos zachowac w tajemnicy to uwazaj gdzie piszesz. Raczej ogranicz swoj eksibicjonizm na otwartych forach i dobrze sie zastanow zanim postawisz komus tak powazny zarzut jak wyciaganie czegos z forum zamknietego.

                                      Nie interesuje mnie Twoje zycie intymne, ale czytam uwaznie i mam dosc dobra pamiec (jeszcze). Wielokrotnie pisalas o tym, ze Twoj facet ma prace wyjazdowa, pisalas tez o Twoich wyjazdach. Zarowno na tym forum jak i na innym otwartym, RiCD, na ktore tez zagladam. Watek ten przewijal sie zazwyczaj w kontekscie: jaka to jestem zajebiscie interesujaca sama dla siebie i jak fajnie jest odpoczac od faceta, potrzebuje samotnosci od czasu do czasu.

                                      Mialam troche pracy na dzisiejszy wieczor, ale Twoj (bardzo powazny dla mnie, a goloslowny zarzut) zdenerwowal mnie na tyle, ze zadalam sobie troche trudu aby wyszukac pare Twoich wypowiedzi, ktore mialam w pamieci jako wskazujace na rzadka obecnosc w domu Twojego partnera (mniemam, ze Twoj zarzut "wyciagania" czegos z zamknietego forum mogl sie odnosic jedynie do tego bowiem nie widze zadnych innych mozliwosci). Dwa przyklady (oba z OTWARTEGO forum „macochy”wink:

                                      1. Twoja wypowiedz sprzed ponad roku (watek Edw-iny z lutego 2010):
                                      >> To ciekawe, jak ludzie sie roznia. moj chlop prowadiz podobny tryb
                                      zycia - generalnie nie ma go w gdomu przecietnie 2- 3 dni w tygodniu
                                      i dla mnie jest to raczej zaleta
                                      . potrzebuje czasu sama ze soba (
                                      jak dzieci pojda spac) i czasu z dziecmi bez niego. Kiedy jest za
                                      dlugo w domu, zaczyna mi byc zle i zaczynam sie izolowac, uciekac w
                                      ksiazki, net.

                                      2. Wypowiedz ze stycznia 2010 (jeszcze jako Kicia):
                                      >>Mam 2 dzieci i pracuje dosc intensywnie. Kiedy zjebana wracam do
                                      domu, juz na schodach rzuca sie na mnie mlodszy, a w korytarzu czeka
                                      starszy. Mlodszy wiesz na mnie swoje 19 kilo, a starszy natychmiest
                                      chce omawiac jakies pilne sprawy. Nawet jesli moj chlop jest w domu,
                                      co nie zdarza sie codziennie
                                      , to i tak przynajmniej jeden z
                                      chlopakow wisi na mnie do 22+, wymagajac fizycznej obecnosci i
                                      intelektualnego zaangazowania, do ktore czasami nie jestem juz
                                      zdolna.

                                      Zyczysz sobie linki do tych wypowiedzi czy rozpoznajesz swoj kwiecisty styl? Jesli dalej uwazasz, ze wyciagnelam jakas informacje z forum zamknietego to prosze doprecyzuj o jaka konkretnie tajemnice Ci chodzi.
                                        • 13monique_n Re: Do Tully: badz uprzejma nie wyciagac ciezkiej 30.03.11, 09:51
                                          Konstancja i dziewczyny - jesteście boskie. Moim zdaniem same konkrety, ale znając życie oraz styl a'la Jarosław Kaczyński (tak nazywam ludzi, którzy uważają, że "wszyscy ich prześladują", bądź "wszyscy się na nich uwzięli" - w moich oczach oznaka egocentryzmu), to też zaraz tully vel kicia zjedzie to metodą odwracania Alika ogonem wink

                                          Spanie z dziećmi w jednym łóżku - hmmmm, mam dwójkę odchowaną. Zdarzało mi się, owszem, ale głównie jak byli chorzy i wymagali spcjalnej uwagi. Kiedy wędrowali po nocach (zwykle bliżej świtu), to raczej ja się wynosiłam (żeby się już nie pałować z osiemnastym odnoszeniem dzieciora z powrotem) na inne łóżko. Bo mimo silnych uczuć macierzyńskich, jednak lubię chociaż ociupinkę komfortu - a jako matka małych dzieci zasługiwałam na to szczególnie. :
                        • ciociacesia zawsze pytaja o ten sex 29.03.11, 17:42
                          a jak wyglada sex jak masz dziecko w domu?
                          tak czy siak potrzebne jest drugie pomieszczenie (najlepiej z zamykanymi drzwiami) oraz jakas powierzchnia na ktorej mozna przyjac pozycje horyzontalna (potrzebna moze nie jest ale jak dla mnie preferowana)
                          kiedy - kiedy dziecka nie ma w domu lub kiedy spi (no bo kiedy inaczej)
                  • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 11:35
                    > Co do patrzenia w te sama strone to czytam nie tylko to forum i wiem, ze mialas
                    > ostry kryzys.
                    > Wiec nawet gdy patrzy sie w te sama strone kryzysy sie zdarzaja, nie masz paten
                    > tu, jak kazda z nas na problemy w zwiazku.

                    No masz. I czesciowo ten kryzys byl zwiazany wlasnie z tym, ze ja bedac na macierzynskim spedzalam w domu z dzieckiem 24/7, a chlop nadal byl wyposzczony jesli chodzi o kontakty rodzinne. Rownowaga, ktora mielismy, i mamy teraz, zostala zaburzona.
                    Nie wiem, jak bedzie teraz, kiedy sie Bruno urodzi. Mam nadzieje, ze oboje bedziemy madrzejsi, a ja juz na pewno nie bede czekac 2 lata z leczeniem depresji, jesli powroci.

                    Ale gwarancji nikt ci nie da. najwazniejsze, ze udalo sie nam wyjsc na prosta.
      • blondgirl Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 08:48
        Ojciec powinien byc ojcem, ktory nie tylko dostarcza rozrywek (kasy), ale wychowuje, sprawdza, kontroluje itp. Rozmowa ojca z synem i konsekwentne trzymanie sie ustalonych zasad.

        Otóż to! W tej chwili on nie ma żadnych obowiązków. Staram się rozmawiać z NM o tym, że skoro Młody ma być traktowany jak domownik, to powinien się i tak zachowywać. W normalnej rodzinie każdy ma zarówno prawa, jak i obowiązki. NM przyznaje mi rację ,ale życie sobie...

        Sytuacja sprzed 2 tygodni - po obiedzie bardzo się śpieszyłam, bo byłam umówiona i po prostu nie miałam czasu pozmywać. NM był po nocy w pracy zmęczony. Zaproponowałam, NM, żeby naczynia pomył Młody (w końcu u matki robi nie takie rzeczy) - jego akurat nie było w pobliżu. Na co mój NM z oburzeniem, że nie ma takiej potrzeby, żeby Młody zmywał, bo jeszcze talerze albo zlew poobija. No ręce mi opadły!!! W efekcie zmył NM.

        • tully.makker Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 09:13
          Sytuacja sprzed 2 tygodni - po obiedzie bardzo się śpieszyłam, bo byłam umówion
          > a i po prostu nie miałam czasu pozmywać. NM był po nocy w pracy zmęczony. Zapro
          > ponowałam, NM, żeby naczynia pomył Młody (w końcu u matki robi nie takie rzeczy
          > ) - jego akurat nie było w pobliżu. Na co mój NM z oburzeniem, że nie ma takiej
          > potrzeby, żeby Młody zmywał, bo jeszcze talerze albo zlew poobija. No ręce mi
          > opadły!!! W efekcie zmył NM.

          Fascynujace jest to, co piszesz. zwlaszcza to rozpoczynanie opisu calej sytuacji od usprawiedliwienia, dlaczego TY nie moglas pozmywac. Rozumiem, ze macie juakis podzial pracy i np chlop gotuje, a ty zmywasz? Czy tez z automatu zalozylas, ze zmywac masz ty? Dziwisz sie, ze jak tak przyzwyczailas rodzine, to teraz wszystko spada na ciebie?

          Ale jest swiatelko w tunelu - niech wszystko, co powinien robic mlody, robi tatus, ciekawe, ile wytrzyma.

          PS moj 5.5 latek juz sie bierze do zmywania, tekst o tym, ze 15 latek jest niezdolny do pozmywania, dobry, u mnie ma sznase na tekst dnia, a moze i tygodnia.
        • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 29.03.11, 09:41
          > Sytuacja sprzed 2 tygodni - po obiedzie bardzo się śpieszyłam, bo byłam umówion
          > a i po prostu nie miałam czasu pozmywać. NM był po nocy w pracy zmęczony. Zapro
          > ponowałam, NM, żeby naczynia pomył Młody (w końcu u matki robi nie takie rzeczy
          > ) - jego akurat nie było w pobliżu. Na co mój NM z oburzeniem, że nie ma takiej
          > potrzeby, żeby Młody zmywał, bo jeszcze talerze albo zlew poobija. No ręce mi
          > opadły!!! W efekcie zmył NM.
          - dla mnie sami stworzyliście sobie problem. Po pierwsze - co tragicznego by się stało, gdyby raz naczynia zostały niepozmywane do wieczora? We naszych czasach zywara to standard, jak jeszcze nie macie - to kupcie i będzie z głowy. Najwyżej podobnie jak my będziecie się sprzeczali, kto wstawia, a kto wyciąga naczynia.
          Myślę, że jesteś ogólnie zdenerwowana całą sytuacją i stąd "problem naczyniowy". Bo w innym wypadku jak tłumaczyć fakt, że zamiast zmieniać kiecki i poprawiać makijaż przed wyjściem skupiłaś się na brudnych garach?
      • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 21:39
        No cóż teraz to widzę...jestem w bardzo podobnej sytuacji a byłam własnie "młoda i bezdzietna"...przyjełam pod swój dach faceta (teraz już M.) i jego 13-letniego syna (tylko weekendowo). I jest to dla mnie koszmar. Na nic nie mam wpływu, M. o swoich planach względem syna mnie nie informuje, tylko stawia przed faktem. To nawet nie o to chodzi, własciwie problem polega na tym, że syn mojego M. jest u nas w każdy weekend i dla mnie to duży stres. Młody mnie ignoruje ale za to dokumentnie absorbuje M., trzyma go za rączkę, chodzi za nim krok w krok, nie mam nawet szans na rozmowę sam na sam z M. A dodać należy, że widuję się z M. też tylko w weekendy, ze względu na charakter jego pracy. Młodemu bardzo sie u nas podoba, bo nic nie musi a wszystko może, tatuś pozwala mu na wszystko. I niestety czuję, że powoli rozpada sie moje małżeństwo, w tygodniu się nie widzimy, w weekendy zawsze jest Młody (siedzi jak rzep w domu, na zmianę TV albo komp, na dwór nie wyjdzie nawet na minutę, tatuś w zasięgu ręki, bo mieszkanie małe, ciagle głodny i herbatki by sie napił i tatus robi; ciągle na nasłuchu, zbiera "newsy" i przekazuje swojej mamie, zero intymnościm, itp.). Mój mąż nie widzi problemu, cieszy sie z kazdej chwili z synem i uważa, że to ja robie problem, gdy chcę z nim pobyć sama choć przez chwilę a nie mogę. No bo przeciez syna widuje tak rzadko, że musi mu poświecić cały swoj wolny czas a ja powinnam to zrozumieć. Nie rozumie, że w ten sposób to mnie przestanie widywac w ogóle i rozstaniemy sie po roku małżeństwa, bo po co mi taki mąż? Gdy nadchodzi weekend mam ochotę uciec z własnego domu.
          • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:01
            Ano nie, przed ślubem Młodego nie znałam, bo tak zalecała pani psycholog z jego szkoły a z M. przed ślubem razem nie mieszkaliśmy własnie ze względu na Młodego. M. pracował tak, jak obecnie, ale przynajmniej starał sie wygospodarować dla mnie czas w tygodniu a weekendy spędzalismy we dwójkę. Młody był wtedy u dziadka i dobrze sie bawił, tez nic nie musiał. M. mówił mu, że widzi sie ze mną i wróci np. o 20. Oczywiscie Młody ciagle dzwonił i sie dopytywał , ile jeszcze, ale M. wtedy potrafił to uregulować. Poza tym były to czasy sprawy rozwodowej M. i ustaleń z kim Młody ma mieszkać (chciał z ojcem i mało brakowało, żeby tak było) a potem trybu odwiedzin.
            • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:17
              że co proszę? przed ślubem nie poznałaś syna przyszłego męża? Nie żebym była wielką fanką dzieci, bo daleko mi do tego, ale jakim cudem do jasnej anielki nie zawyła ci przed oczami syrena alarmowa?
              • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:38
                Miało być to dla dobra dziecka a że własnych nie miałam i ogólny kontakt z różnymi dziećmi też raczej miałam niewielki to nic mi nie zawyło. M. opowiadał mi tylko o Młodym, że to cudowne dziecko i zastanawiał się, czy Młody mnie zaakceptuje/polubismile. Podobnie jego rodzina. Nikt nie martwił się tym, czy to ja zaakceptuję Młodego. W mojej rodzinie nie było wcześniej takiego przypadku i z tej strony nikt nie umiał mi pomóc/ rozwiać wątpliwości. Całe szczeście, że zaoponowałam, gdy M. zapytał mnie, czy przerobię świeżo odnowioną sypialnie na pokój dla Młodego (gdy ważyły sie losy u kogo ma mieszkać). Zaznaczam, że mieszkanie jest moje, mam sypialnię i wielki otwarty salon z kuchnią. Z tego tez powodu ostatecznie M. przegrał w sadzie i Młody mieszka z matką. Generalnie mam niewesoło, bo oczywiscie M. twierdzi, że sie diametralnie zmieniłam po slubie i go oszukałam.
                • kittykitty Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:47
                  Ok, doczytałam Twój post napisany chwile przed moim, ale i tak nie rozumiem.

                  Generalnie mam niewesoło,
                  > bo oczywiscie M. twierdzi, że sie diametralnie zmieniłam po slubie i go oszuka
                  > łam.

                  A o co tu biega? Jak mogłaś go oszukać nie znając dziecka i nie mieszkając wcześniej nie tylko z facetem ale tez z jego dzieckiem???
                    • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:58
                      No bo on twierdzi, że byłam "pozytywnie nastawiona" a teraz nie jestem. Cóż, te
                      > jego opowieści o Młodym były po prostu dalece nieobiektywne.
                      - czym innym jest opowieść o wyprawie na K2, a czym innym wtrynianie się tam osobiście. Kiedy ktoś ci opowiada, to mimo wszystko nie czujesz mrozu i braku tlenu. Więc gadanina twojego M, jeśli jest taka, jak ją przedstawiasz, to nic poza próbą zrzucenia na ciebie winy na jego głupotę.
                    • kittykitty Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 23:04
                      To może zapytaj szanownego m. co zrobił ze swojej strony, żebyś dalej była pozytywnie nastawiona??? Jak ułatwił Ci odnalezienie się w nowej i trudnej sytuacji? W jaki sposób zadbał o Twój komfort?

                      Bo wygląda na to, powiem brutalnie, że facet znalazł sobie kobietę z mieszkaniem, do której mógł się wprowadzić i jeszcze się zdziwił, że ona nie chce w SWOIM mieszkaniu zrezygnować z własnej sypialni na rzecz pokoju dla jego dziecka. Generalnie starał się, żeby Cię usidlić a teraz chyba uważa, że już nie musi....
                      • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 23:21
                        Z tą sypialnią to dokładnie było tak, że planowalismy wspólne dziecko (które juz mamy) i myslałam o tym, ze własnie tam umieścimy łożeczko i wszystkie inne potrzebne graty. Raczej byłoby to niemozliwe w salonie z otwartą kuchnią, który miałby byc naszą sypialnia, salonem i pokojem noworodka, podczas gdy w osobnym pokoju Młody miałby swoje królestwo. Nie wchodziło w grę postawienie tam łóżeczka niemowlaka. Ot i cała historia.
                        Nie chce mi sie kłocic z M., bo to do niczego nie doprowadzi. M. jest zacietrzewiony i ma klapy na oczach, merytoryczna dyskusja w spokojnym tonie odpada. A poza tym kiedy? Przez telefon czy przy Młodym w weekend? Jego matka miałaby radoche.
                  • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:55
                    Mysle, ze to oszukanie polega na tym, ze dziewczyna nie wpadka w 100% zachwyt na temat jego potomka i nie przeksztalcila sie calkowicie w zaspokajaczke tegoz potrzeb i na dodatek mna czelkosc domagac sie czasu dla siebie... Wyglada na to, ze kolejny pan, ktoremu sie troche poplatalo...
                    Bardzo docieniam to, ze facet sie stara spedzac czas z dzieckiem zamiast go olewac i klocic sie o kazda zlotowke, ale chyba w swoim zapale zapomina o zdrowym rozsadku i tym, ze ma obowiazki nie tylko wzgledem dziecka ale i partnerki, ktora akurat obowiazkow wzgleme jego dziecka nie ma zadnych.
                    • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 23:08
                      Dokładnie tak to odbieram, podobno powinnam Młodemu zastapic matkę. Ale on ma matkę, więc dlaczego mam kogokolwiek zastępować. Fakt, dzieciak od urodzenia był/jest rozpieszczany i hołubiny przez rodziny obojga rodziców, ale to nie zmienia faktu, że dla mnie jest obcą osobą i ja nie musze go uwielbiać.
                      Niestety takie podejście jest dla nich szokujące. Wszyscy się uzalaja nad Młodym oraz moim M., że ja taka bez serca jestem. Ale co ja mu robię? Właśnie staram sie niczego nie robic, nie przeszkadzać, wybywac na weekendy, żeby mieli luz, ale oczywoiscie to tez jest problem, bo sie nie angażuję. Teraz mamy wspólne dziecko, 9-miesięczniaka i mam co robic.
                      • malatajka Re: Jak romawiać z NM? 04.04.11, 15:44
                        No wlasnie - ja sie podlacze troszke do tego watku. Moze doswiadczone macoszki cos pomoga.

                        Ja mam podobna sytuacje. Moj M uwaza, ze ja powinnam byc matka zastepcza dla jego 2 dzieci (my nie mamy jeszcze dzieci). Dodatkowo terapeutka, do ktorej chodzimy tez tak uwaza, ze ja powinnam byc matka zastepcza. A ja nie widze tak swojej roli... Troche jestem na granicy, kim byc dla dzieci mojego partnera. Moj partner mowi wprost: ja chce, zebys ty KOCHALA moje dzieci. A mi nijak do kochania cudzych...

                        Co Wo o tym myslicie? Jak jest u Was? Jakie macie obowiazki wobec dzieci swojego M?
                        Ja od poczatku ustawiam sie w roli - niematki, niepomocy domowej, ale moj facet caly czas mnie tam by widzial.

                        Czasami jak sa dzieci, ja ide na jakies babskie rzeczy typu fryzier, czy komsetyczka, a moj M strasznie wariowal, ze nie gotuje dzieciom, ze on robi za kobiete, ze cos tam...

                        Jak to jest w Waszych domach z ta rola matki zastepczej / nie matki?




                        • altz Re: Jak romawiać z NM? 04.04.11, 17:29
                          > Czasami jak sa dzieci, ja ide na jakies babskie rzeczy typu fryzier, czy komset
                          > yczka, a moj M strasznie wariowal, ze nie gotuje dzieciom, ze on robi za kobiet
                          > e, ze cos tam...
                          Widocznie chce, żebyś była pomocą domową, a nie matką. wink
                          Ojciec też może i powinien zajmować się dziećmi.
                          Dobrze może zadziałać, jak zaproponujesz dzieciom, żeby mówiły Ci po imieniu, to trochę może odczarować całą sytuację. wink
                          Może się wyjaśni za jakiś czas, kim chcecie być dla siebie. Potrzeba czasu.
                • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 22:55
                  Wiesz, ja również nie mam dzieci i pewna wiedza praktyczna nie jest mi dana, natomiast w głowie mi się nie mieści ślub z człowiekiem, którego rodziny nie znam. Przecież ci ludzie, ich relacje, podejście faceta - to wszystko świadczy o tym, kim on jest, a jednocześnie mówi coś o jego umiejętności budowania związków.
                  Odnośnie pokoju dla chłopca pewnie niestety postąpiłabym identycznie. Tj. skoro ojciec chce się zajmować synem, co mu się nota bene chwali, to chyba on powinien zadbać o to, by chłopak miał gdzie mieszkać, a nie wychodzić z założenia, że kobita ma mieszkanie, więc zainstaluję się w nim ja i dologuję syna. Dziecinne.
                  Wy nie za bardzo pochopnie podjęliście tę decyzję o ślubie?
                  • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 23:15
                    Ha, zgadzam się z tobą, tyle tylko, że my wszystko mielismy ugadane przed slubem, znałam rodzinę M. oprócz Młodego, miało być tak pieknie, w wielu kwestiach bylismy jednomyślni, drobiazgi były mniej istotne. M. jest bardzo rodzinny, jak najbardziej chce sie zajmować Młodym i ok, ale jestem tez ja oraz teraz nasz wspólny synek. Nic nie wskazywało na to, że nastapia takie zmiany. Ale dla ścisłosci: podobno zmiany nastapiły we mnie, bo nikt inny sie nie zmienił. A ja tylko chcę normalnosci i nie chce być darmową pomocą domową full service.
                      • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 23:33
                        Bardzo proszę: obecnie jestem na wychowawczym, zajmuję sie dzieckiem całodobowo, nikt mi nie pomaga, dodatkowo prowadzę działalnosć gosp. żeby z czegos żyć, pomagam ojcu, ponieważ kilka m-cy temu zmarła moja mama i został sam; w weekend pojawia sie mój M. oraz Młody. Reszta jest jasna. Ja dalej z małym, najczęściej siedze w sypialni lub wybywam do ojca, gdzie wcale nie mam łatwo i lekko. Ze wzgledów finansowych miałam wrócić do pracy po macierzyńskim, ale stało sie inaczej, zrezygnowałam z tego , żeby pomóc ojcu. We wrzesniu juz wracam do pracy, mały do żłobka (niestety), weekendy bez zmian. Finansowo to ja pomagam M. a nie on mnie. Ale co sie nasłucham to mojewink
                          • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 00:00
                            jeszcze jedno - mój osobisty mąż nie należy do ideałów, o czym nie omieszkałam tu kilka razy napisać. również zdarzało mi się zostawać samej z naszymi różnymi sprawami i roztrzaskać mu kilka szklanek nad głową, za niektóre akcje. Ale odpracowuje swoje nieobecności ostro, a ja za dobrą radą dziewczyn łaskawie pozwalam mu je odpracowywać na maksa. Ale gdyby zwyczajnie uznawał, że nie musi wnikać, to już ewidentnie nie miałby w co wnikać, bo wystawiłabym mu walizki za drzwi. Poza tym co za dupa z twojego męża, skoro w momencie, gdy ty opiekujesz się kilkumiesięcznym dzieckiem, on nawet nie jest w stanie finansowo zaspokoić potrzeb rodziny. Cholera, ja facete nie jestem, a mimo to wstydzę się za niego.
                          • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 08:06
                            Musicie koniecznie ze sobą porozmawiać, bo taki sposób działania wykończy Wasze małżeństwo. Pomogą w tym koleżanki z forum. Skończy się na tym, że mąż wróci do swojej byłej i powie, że nie miał innego wyjścia, a Wasze wspólne dziecko nie będzie miało ojca. Albo wynajmie kawalerkę i będą tam mieszkać z jego synem.
                            To, że facet mniej zarabia, tak się zdarza i to jest normalna rzecz.

                            Porozmawiaj poważnie z mężem, wyślij Młodego do kina i to bez dyskusji.
                            Mieszkanie jest małe i nie może być tak, że jesteś gościem u siebie, albo że uciekasz.
                            Musisz się domagać tyle samo czasu dla młodszego dziecka, jak dla starszego.
                            Ustalcie szkolenie Młodego, wyjaśnijcie konkretnie wspólnie, co chcecie, żeby sam robił, w czym powinien pomagać, a w czym by było miło. Ale to musicie najpierw sami ustalić między sobą.
                            Ustalcie jego ramowy plan pracy, czy ma się uczyć, czy nie ma, czy coś musi, czy nic nie musi.
                            Takie nierozmawianie prowadzi jedynie do rozwodu.
                            Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, żeby partnerka miała kwaśną minę, a ja bym nie zapytał.
                            Wszystko przed nami, może będziemy mieszkać razem za miesiąc, może szybciej, mieszkanie bez wszystkich dzieci nie wchodziło w grę. Szukamy teraz większego mieszkania, bo przecież każdy musi mieć swój kąt i to rozumiemy. Z tym, że u nas dzieci jest dużo więcej, niż dwoje. wink

                            Postaraj się mniej rozmawiać na forum, a więcej w domu z mężem.
                            • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 09:11
                              altz napisał:

                              > Musicie koniecznie ze sobą porozmawiać, bo taki sposób działania wykończy Wasze
                              > małżeństwo. Pomogą w tym koleżanki z forum. Skończy się na tym, że mąż wróci d
                              > o swojej byłej i powie, że nie miał innego wyjścia, a Wasze wspólne dziecko nie
                              > będzie miało ojca.


                              No przeciez wiadomo, ze kolezanki z forum sa tylko i wylacznie zainteresowanie tym, zeby innym rozwalac malzenstwa.

                              > Porozmawiaj poważnie z mężem, wyślij Młodego do kina i to bez dyskusji.
                              .... Ale to musicie najpierw sami ustalić między sobą. Ustalcie.... Takie nierozmawianie prowadzi jedynie do rozwodu. Postaraj się mniej rozmawiać na forum, a więcej w domu z mężem.

                              Czy wpadl Ci w oczy ten fragmet z wypowiedzic autorki:
                              "M. jest zacietrzewiony i ma klapy na oczach, merytoryczna dyskusja w spokojnym tonie odpada"
                              • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 10:52
                                glasscraft napisała:

                                > No przeciez wiadomo, ze kolezanki z forum sa tylko i wylacznie zainteresowanie
                                > tym, zeby innym rozwalac malzenstwa.
                                Ja tak nie uważam, wygląda to na mało subtelną manipulację. wink
                                Ja nie mam jakiś negatywnych uczuć do koleżanek na forum, ale wydaje mi się, że nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich rad. Lepiej radzić porozumienie, bo jeśli się ludzie nie dogadają, to zawsze mogą się rozejść i to w zgodzie.
                                Jak się pokłócą teraz, dojdzie jakaś urażona duma z obu stron, to już nie będzie szans na związek.
                                I nie myśl, że jakoś specjalnie wspieram faceta. Według mnie on nie ma zupełnie wyobraźni, co się dzieje, czuje się rozdzielony między pracę, syna, a dom, może jakieś inne zajęcia. Przyjdzie, coś pomoże, umyje naczynia i myśli, że jest wszystko w porządku, a tak nie jest.
                                • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 10:59
                                  dobra kłótnia nie jest zła i nie ma co przed nią uciekać. Potrafi czasami ludzi odblokować i przejrzeć na oczy. A skoro bardziej subtelne zachowania, jak uciekanie do sypialni z dzieckiem, wychodzenie do ojca itp. nie sprawiają, że facet zaczyna działać, do solidna awantura może do tego jednak doprowadzić. Dobrze jest zatrząść tą strukturą i dopiero wówczas szukać porozumienia.
                                  • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 11:07
                                    Może i tak jest, ale najpierw trzeba spokojnie powiedzieć, jak się to widzi. Posłuchać drugiej strony, a dopiero potem się pokłócić, żeby było wiadomo o co się sprzeczamy.
                                    Chyba, że ktoś potrafi się kłócić w ten sposób, że mówi wprost, jasno i od razu, o co chodzi, a nie dąsa się i nie ucieka. wink

                                    Ja rozmawiam wprost i mam zamiar tak robić zawsze. Partnerka też mówi wprost o swoich problemach i wątpliwościach. Fajna babka mi się trafiła, nie każdy ma takie szczęście. smile
                                    • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 16:45
                                      Faktycznie masz szczęście, że tez potafisz rozmawiać wprost. Moj M. przegrywa nasze słowne potyczki na argumenty i wscieka się, uważając, że jest atakowany. Mam dośc rozmów o sprawach zasadniczych, które nie prowadzą do niczego. On i tak uważa, że jestem winna, że to on ma rację a ja jestem z kosmosu. Po wielu próbach rozmów pozostaje jedynie wyniesienie się do sypialni, bo rozmawiać o Młodym juz nie możemy.
                                      • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 17:01
                                        Nie wiem, jak odbywaja sie wasze dyskusje, ale - jezeli juz tego nie robisz, sprobuj moze rozmowy gdzie bedzie padac "ja", "mnie" itp zamiast "ty" - czyli np "ja potrzebuje czasu dla mnie i dla nas", "ja potrzebuje troche pomocy z naszym dzieckiem", "ja bym chciala, zebysmy uzgodniali to razem" itp zamiast "ty zawsze", "bo ty..." - to nie znaczy, ze manipulujesz M ale z reguly w takich dyskusjach zaczecie ich od "bo ty..." oznacza, ze oskarzasz i atakujesz druga strone kiedy po prostu probujesz przedstawic swoje bolaczki...

                                        Nie wiem, jak i dlaczego M rozstal sie z eks, ma na pewno wyolbrzymione poczucie winy wzgledem Mlodego (oczywiscie nie wiem takze, czy uzasadnione) i chyba nie zrozumie, ze swoim zachowaniem robi krzywde synowi, bo wychowuje go na samolubnego, leniwego ksiecia, ktoremu z czasem bedzie sie wydawalo, ze obowiazkiem swiata jest jego obsluga.
                                        • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 17:31
                                          smile znam ta metodęsmile jednak gdy w ten sposób buduje zdania mój M. oskarza mnie o egoizm, bo rozpoczynam od "ja"smile. Nie chciałam o tym wspominac, ale chyba nie mam wyjscia...moj M. rozstał się z zona z powodu jej zdrady (udokumentowanej przez detektywa) a poza tym dlatego, "że to zła kobieta była"wink. Byli razem jakies 17 lat, w tym 10 jako małżeństwo. Ona faktycznie jest trochę kopnięta i ma bardzo luźny stosunek do kwestii związanych ze wspólnym zyciem, rodziną, dzieckiem, itp. Kopnięta jest na innym tle, żeby nie byłowink. Generalnie nigdy jej nie było w domu, rozrywkowa kobieta na maxa no i to przeszkadzało mojemu M. Ale za to potrafiła cudownie go przepraszać, przymilać się, obłaskawiać, siadywać na kolankach i riobic niewinne oczęta. Facet miekł w mgnieniu oka i wybaczał wszystko. Ja niestety tak nie potrafię, inny charakter, inne wychowanie. Ja mówie wprost co mnie boli, nie wydzieram się, nie awanturuję, ale oczekuję zrozumienia i porozumienia. No i mój M. baranieje kompletnie, nie przyzwyczajony to takich zachowań. Sam to mówi, że nie potrafię z nim rozmawiać i ja tez tak uwazam
                                          • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 17:44
                                            ja całkiem poważnie uważam, że w pewnych przypadkach solidna kłótnia może pomóc. Byleby nie była taka, że później nie ma już co zbierać. Może kiedy twój mąż odczuje emocje kłębiące się w tobie, to dotrze do niego, że jest źle i musi coś w końcu zrobić, bo zwyczajnie cię straci.
                                          • altz Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 07:02
                                            Jak sugeruje, że jesteś egoistką, to mów mu wprost "nie piernicz, usuwam Ci się z drogi, sama się zajmuję dzieckiem...". Czasami trzeba nazwać wprost, że głupio gada.
                                            Zapytać się też, w jaki sposób zamierza się zajmować dzieckiem i czy zamierza?
                                            Zapytać, czy nie chciałby zmienić pracy, żeby być bliżej? Same konkrety, niech się zdecyduje w końcu.

                                            Ja faktycznie mam teraz ekstra, że mogę mówić w prost i mi się kobita nie zamyka i sama nie rozmyśla swoich problemów. smile
                                            • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 17:42
                                              Ja juz wczesniej wspomionałam mój M. jest zacietrzewiony i ma klapy na oczach. Każda rozmowa czy próba rozmowy kończy się kłótnią. Ja już czasem mówię do niego jak do niebezpiecznego wariata, łagodnie, tak dobierajac słowa, by nie poczuł sie urazony, staram się pokazac tylko swoje odczucia i stanowisko bez posądzenia o oskarzanie....gdybym powiedziała mu, że głupio gada....uuuuuu... to by sie dopiero działosmile. On zwyczajnie mnie nie rozumie. Z moim trzeba jak z jajkiem. A dzieckiem to on chciałby sie zajmować, tylko niestety biedulkowi praca przeszkadza a innej raczej nie znajdzie, bo niespecjalnie ma z czym startować. Mój M. ma włsna firme od lat i nie w smak byłaby mu praca u kogoś. Problem dodatkowy to taki, że on duzo zarabia ale wszystko pochłaniaja jego zobowiazania (w całości zawarte jeszcze w trakcie pierwszego małżeństwa, które teraz on musi spłacać), dlatego ja musze pracowac, bo inaczej nie miałabym nawet na pampersy dla dziecka. A dla jeszcze wiekszej uciechy wszystkich czytajacych dodam, że to ja płace jego alimenty, bo jemu nie wystarcza kasy. Jak tak piszę, to sobie uswiadamiam, że to ja wychodze na kompletna debilkę, która daje sie wykorzystywać i chyba jest mi wstyd.
                                              • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 18:17
                                                kurczę, może niech twój mąż zacznie robić seminaria "jak się ustawić i wszystkich dokoła"? Sorry, kosmos zupełny.Po kolei wątek finansowy młodej matki samotnie wychowującej dziecko, opuszczającej własne mieszkanie na weekend, bo nie ma w nim dla niej miejsca i teoretycznie będącej mężatką: - opiekując się sama dzieckiem dodatkowo wspomagasz finansowo własnego męża, płacisz za niego alimenty, a w dodatku cackasz się z nim jak z jajkiem, bo on się denerwuje, kiedy zwraca się u uwagę - dobrze rozumiem? Po co ci to? co ci daje ten związek, to małżeństwo? Masz na utrzymaniu troje dzieci i brak faceta, z którym je powołałaś na świat (pisząc troje mam na myśli twojego syna, syna M oraz jego samego). Dla mnie niewyobrażalne. Twój mąż się nie wstydzi? Bo wiesz, ja w pewnych tematach jestem staroświecka i na szczęście mój mąż też: dom, rodzinę utrzymuje mężczyzna. To przede wszystkim na nim spoczywa ten ciężar, tak, jak zazwyczaj sprawą kobiety jest zadbanie o to, by dom i jego domownicy dobrze funkcjonowali. I rozumiem, że zdarzają się przejściowe problemy, ale do jasnej anielki twój facet chyba wiedział, że zostanie ponownie ojcem! Nie był w stanie uregulować sobie czasu pracy, zarobków, zobowiązań? Zupełnie nie był w stanie? My wspólnych dzieci nie mamy, ale mój mąż sam zaproponował, że skoro opłaca polisy swoim chłopcom, to założy jeszcze jedną dla dziecka, które mamy wciąż nadzieję, że się pojawi. Nie mieści mi się w głowie takie podejście do życia. Nie mieści mi się również w głowie dlaczego to akceptujesz, bo ja nie uwierzę, że nie możesz zrobić niczego. W najgorszym wypadku możesz facetowi wystawić walizki za drzwi i powiedzieć, by wrócił, jeśli sobie wszystko przemyśli, skoro nie dociera do niego to, co mówisz.
                                                • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 18:49
                                                  Tak, zgadzam się z Tobą. Dlatego tez jestem na tym forum, żeby ktos spojrzał z boku na sytuacje i ocenił, czy jest jeszcze jakas szansa....czy powinnam przeczekać i liczyc na to, ze mój M. ułozywszy sobie swoje sprawy finansowe zmadrzeje, czy tez nie czekac, tylko składac pozew i czesc. Prawde mówiąc nie chce sie rozwodzić, chciałabym, żeby moje dziecko miało i ojca i matkę...jest mi smutno i źle i też chciałabym, zeby było tak staroswiecko i normalnie.
                                                  • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 21:33
                                                    Ja nie będę namawiała cię do rozwodu, bo to za proste. Ale będę namawiała do poczynienia kategorycznych kroków i to takich bez wnikania, że twój M się obrazi. Napisz sobie na kartce, czego chcesz: np. żebyście przynajmniej 3-4 wieczory w tygodniu spędzli razem, aby jeden dzień z weekednu był dla was, a wieczór tylko we 2, itd, itd - sama najlepiej wiesz czego chcesz i dlaczego. Powiedz, że nie będziesz utrzymywać jego syna, bo masz własnego, a co więcej, twój mąż powinien przeznaczać dokładnie takie same pieniędze (i to z własnej kieszeni) na każde z dzieci. Jeśli będzie się burzył, to nie odpuszczaj, tylko zaryzykuj. Może on jest z tych, którzy potrzebują się przewrócić, by zobaczyć, że droga jest prosta. Bądź twarda i konkretna.
                                                    Życie jest za krótkie na to, by je sobie odpuszczać.
                                • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 11:38
                                  altz napisał:

                                  > glasscraft napisała:
                                  > No przeciez wiadomo, ze kolezanki z forum sa tylko i wylacznie zainteresowanie tym, zeby innym rozwalac malzenstwa.

                                  > Ja tak nie uważam, wygląda to na mało subtelną manipulację. wink
                                  Pozwolisz, ze Cie zacytuje "Musicie koniecznie ze sobą porozmawiać, bo taki sposób działania wykończy Wasze małżeństwo. Pomogą w tym koleżanki z forum. Skończy się na tym, że mąż wróci do swojej byłej i powie, że nie miał innego wyjścia, a Wasze wspólne dziecko nie będzie miało ojca."

                                  > Ja nie mam jakiś negatywnych uczuć do koleżanek na forum, ale wydaje mi się, że
                                  nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich rad. Lepiej radzić porozumienie...

                                  Mysle, ze kolezanki na forum zdaja sobie doskonale sprawe ze swoich rad, bo same przez niejedno szambo przeszly, wlaczajac wlasne rozwody/rozpad zwiazkow. I zadna z kolezanek nie bedzie doradzala "kopa w d..." w sytuacji, ktora wyglada na rozwiazywalna przy pomocy rozmowy/dyskusji/porozumienia... Pewnie nie doczytales, ale dziewczyna probowala rozmawiac z M, a on rozmowy i dyskusje ma w glebokim powazaniu, bo jego zdaniem podporzadkowanie sie chceniom i niechceniom pasierba to jej za...ny obowiazek. A nie jest...
                                  • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 12:18
                                    Ja napisałem, że koleżanki pomogą rozwalić związek, a nie napisałem, że są tym zainteresowane, a to wielka różnica. Ale to są szczegóły poza głównym tematem.

                                    > zdaniem podporzadkowanie sie chceniom i niechceniom pasi
                                    > erba to jej za...ny obowiazek.
                                    Tak serio powiedział? Czy to jakaś damska interpretacja?
                                    Nie mogę znaleźć tego cytatu.
                                    • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 13:44
                                      altz napisał:

                                      > Tak serio powiedział? Czy to jakaś damska interpretacja?
                                      > Nie mogę znaleźć tego cytatu.

                                      Prosze cytaty z postow autorki:
                                      "Młodemu bardzo sie u nas podoba, bo nic nie musi a wszystko może, tatuś pozwala mu na wszystko...

                                      Mój mąż nie widzi problemu, cieszy sie z kazdej chwili z synem i uważa, że to ja robie problem, gdy chcę z nim pobyć sama choć przez chwilę a nie mogę. No bo przeciez syna widuje tak rzadko, że musi mu poświecić cały swoj wolny czas a ja powinnam to zrozumieć.

                                      Całe szczeście, że zaoponowałam, gdy M. zapytał mnie, czy przerobię świeżo odnowioną sypialnie na pokój dla Młodego....

                                      A szkolna psycholożka oraz pani mecenas reprezentujaca mojego M. podczas sprawy rozwodowej twierdziły, że tak bedzie lepiej dla Młodego oraz dla M. (no bo co to byłoby, gdyby jeszcze-żona mojego M. dowiedziałaby sie od synka, że tatus sie z kims spotyka, skoro sie jeszcze nie rozwiódł a Młodemu niepotrzebna zaraz następna trauma).

                                      ...oczywiscie M. twierdzi, że sie diametralnie zmieniłam po slubie i go oszukałam.

                                      ...podobno powinnam Młodemu zastapic matkę...

                                      Wszyscy się uzalaja nad Młodym oraz moim M., że ja taka bez serca jestem.

                                      ...podobno zmiany nastapiły we mnie, bo nikt inny sie nie zmienił."


                                      No ale uprzedzajac Ciebie, to na 100% tylko babska interpretacja.

                                      Tak zupelnie nie na temat - po co piszesz na forum macochy? Bo forum RICD rozumiem smile
                                      • altz Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 07:11
                                        Czyli nie było wulgaryzmu ze strony faceta! I o to mi chodziło.
                                        Jakby były takie teksty, jak sugerowałaś, to już byłoby beznadziejnie źle.
                                        Wiem, że facet nie ma dostatecznej empatii i mógłby chociaż, że żona ucieka z domu i z jakiego powodu. sad

                                        > Tak zupelnie nie na temat - po co piszesz na forum macochy? Bo forum RICD rozum
                                        > iem smile
                                        Rozumiesz, jak jest w nowym związku: moje dzieci i Twoje dzieci biją nasze dzieci. wink
                                        Czytam sobie, żeby wiedzieć, jakie kobiety mogą mieć z tym problemy. U mnie akurat jest fajnie, że mogę zapytać wprost, ale chcę wiedzieć wcześniej, na jakim tle powstają konflikty.
                                        • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 08:15
                                          fajnie, że możesz zapytać wprost, ale tak się tego nie trzymaj, bo nie jesteś w stanie wymyślić, co się może zdarzyć w takim układzie rekonstruowanym. Mi wydawało się, że mam pojęcie, bo sama się w takim wychowywałam i nie było mi z tego powodu źle, a jednak pewne sytuacje postawiły mnie w roli żony Lota - mogłam tylko stać jak słup soli.
                                          I pewnie, przygotuj się, poczytaj z czym kłopoty miewają babki, ale na swą wiedzę weź sporą poprawkę.
                                          pozdrawiam
                                        • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 08:31
                                          Uwazasz, ze dopiero uzycie wulgaryzmow zmienia sytuacje w taka naprawde, beznadziejnie zla?

                                          Czyli jak maz jej mowi "zmienilas sie po slubie i oszukalas mnie, bo nie chcesz byc matka i poswiecic sie calkowicie dla mojego syna" to jeszcze ok, ale gdyby powiedzial "zmienilas sie po slubie i oszukalas mnie, bo to twoj zasr...ny (pardon!) obowiazek bycie matka i poswiecic sie calkowicie dla mojego syna" to juz by nie ten-teges bylo? smile

                                          Aaa... to Ty tez "macoch" (imho brzmi lepiej niz ojczym) jestes? big_grin
                                          • altz Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 09:02
                                            Tak uważam, bo jak ktoś pisze w tej drugiej wersji, to czuję pogardę faceta do żony i nakaz zachowania się, jakby sobie wymyślił, władczość, a w pierwszej jest tylko żal i rozczarowanie.
                                            Poza tym, facet tak nie powiedział, więc jest to nadużycie.

                                            Taki jestem, nigdy nie powiedziałbym tak do mojej byłej i tak nie powiedziałem.
                                            Nigdy nie mówię z tego powodu "olewać", bo od razu kojarzy mi się (słusznie!) z czynnością fizjologiczną, z jakąś pogardą dla człowieka, a przecież zaniechanie nie jest równe pogardzie.
                                            • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 09:15
                                              Rozczarowanie czym dokladnie? Jego syn byl ukrywany przed nia (albo ona przed synem), wiec, zanim sie powiedzialo sakramentalne tak, zadne z tej trojki nie mialo doswiadczenia jak to bedzie po. Gdyby dziewczyna na etapie "chodzenia ze soba" smile udawala mamuske i dopieszczala Mlodego, a natychmiast po zalezeniu obraczki stwierdzila, ze koniec tego dobrego i ona nie chce miec z dzieciakiem do czynienia, bo nie jej obowiazek - jak najbardziej powiedzialabym, ze jego stwierdzenie o byciu oszukanym (i laczace sie z tym rozczarowanie) byloby uzasadnione (nawet pewnie moglabyc w ktoryms poscie przemycic "widzialy galy..." smile... tylko, ze tak nie bylo...
                                              • altz Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 09:44
                                                Ja nie wiem, jak facet to widział, nie wnikam, czy powinien się czuć oszukany czy też nie, to jest tylko kwestia wspólnych ustaleń między nimi.
                                                Ja jestem prosty chłopak i po prostu bym się zapytał przedtem partnerkę, jak sobie to wyobraża, potem też bym się zapytał, dlaczego jest inaczej?
                                                Tak samo warto zapytać teraz faceta, dlaczego jest rozczarowany, jak sobie to przedtem wyobrażał?
                                                Tutaj państwo ze sobą nie rozmawiali i to jest największy problem, to się mści.
                                                Każdy sobie coś wyobraził, ale wspólnie nic nie ustalili.
                                                Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, myślę, że się powinno mieć plan na teraz, ale też plan na przyszłość; co robimy, jak się dzieci już usamodzielnią?

                                                Powiem mocniej, czekają nas ciężkie czasy, nie będzie można się utrzymać z emerytury. Jak ktoś tego nie bierze pod uwagę, to się mocno zdziwi. smile
                                                • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 18:09
                                                  altz napisał:

                                                  > Ja nie wiem, jak facet to widział, nie wnikam, czy powinien się czuć oszukany c
                                                  > zy też nie, to jest tylko kwestia wspólnych ustaleń między nimi.
                                                  > Ja jestem prosty chłopak i po prostu bym się zapytał przedtem partnerkę, jak so
                                                  > bie to wyobraża, potem też bym się zapytał, dlaczego jest inaczej?
                                                  Mój M. nie pytał mnie, jak to sobie wyobrazam, ale z drugiej strony gdyby zapytał nie wiem, czy wtedy potrafiłabym udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ:
                                                  1. nigdy wczesniej nie byłam w takiej sytuacji
                                                  2. w mojej rodzinie ani wsród znajomych nie było takiej sytuacji, czyli brak jakichkolwiek porad/wskazówek z zewnatrz
                                                  3. zawsze myslałam, ze cywilizowani ludzie potrafia sie dogadac w razie kłopotów i wspolnie wypracujemy jakies stanowisko, jak juz sie poznamy wszyscy (dziecko mnie i ja dziecko)

                                                  > Tak samo warto zapytać teraz faceta, dlaczego jest rozczarowany, jak sobie to p
                                                  > rzedtem wyobrażał?
                                                  Zapytałam mojego M. o to właśnie i usłyszałam, że on myslał, że będę drugą mamusią, przytulajacą, nadskakujacą i wielbiącą i tak sobie to wyobrazał.
                                                  > Tutaj państwo ze sobą nie rozmawiali i to jest największy problem, to się mści.
                                                  Rozmawialismy wczesniej o sytuacji, ale to jest tak, jak napisała wczesniej kóras z formowiczek, inaczej jest rozmawiac o wyprawie na K2 a inaczej w niej uczestniczyc. Poza tym M. opowiadał mi o swoim synu same cudownosci i ja nie twierdzę, że to jest złe dziecko. Po prostu nie odpowiada mi sposób, w jaki został wychowany (bezstresowo), bo dla mnie to brak wychowania. Konsekwencją tego jest szereg zachowań, które mnie rażą. A o tym raczej trudno opowiedzieć, tego trzeba doświadczyć. W kazdym razie ja swojego dziecka tak bym nie wychowywała, bo nie jest to zgodne z moimi normami. I stąd konflikty. Ja syna M. wychowywac i nawracac nie bedę, skoro przez 13 lat wszystkim pasowało jego zachowanie. Tylko ja głosno odwazyłam sie powiedzieć, że cos jest tu nie tak i dlatego mój M. wsiadł na mnie i oburzony stwierdził, że nie szanuje jego syna. Wiec sie wycofałam.
                                                  > Każdy sobie coś wyobraził, ale wspólnie nic nie ustalili.
                                                  Powiem inaczej, ustalilismy pewne kwestie, mój M. niby rozumiał, ze to jak bedzie wygladało nasze wspólne zycie bedzie w dużej mierze zalezało, jak on sie odnajdzie w tej sytuacji. Czyli np. ze powinien trzymac moja strone, nie dac dziecku soba manipulować, ze dzieci dorosna i wyfruna z gniazda a on zostanioe z zona, że powinien starac sie być obiektywny itp. On przytakiwał i sie zgadzał, ale gdy wyraziłam watpliwosc co do zachowania jego syna i brak zachwytu, natychmiast wział go w obrone i stanał przeciwko mnie. I tak jest cały czas.


                                                  • altz Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 22:17
                                                    Ja jestem trochę w innej sytuacji, niż Wy.
                                                    U mnie są już dzieci, z którymi można porozmawiać, u partnerki też są takie, albo starsze.
                                                    Nie wyobrażam sobie dwóch miarek dla dzieci moich i partnerki.
                                                    Jest jeden system wychowania i wypada się tego trzymać i tutaj popieram w 100%.
                                                    Ma być z szacunkiem dla dzieci i sprawiedliwe traktowanie. Trochę mnie jeszcze śmieszy, jak myślę o wszystkich dzieciach kupując jakieś drobiazgi, bo mi się dzieci nagle podwoiły smile, ale to jest miłe i tak powinno być. Gdyby przyjechały dzieci znajomych nawet na chwilę, też by je tak samo traktował.
                            • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 10:28
                              Postaraj się mniej rozmawiać na forum, a więcej w domu z mężem.
                              >
                              - a przepraszam bardzo, kiedy kobita ma niby z tym mężem rozmawiać? Od poniedziałku do piątku, gdy jest poza domem, czy w weekendy, które poświęca synowi z pierwszego małżeństwa?

                              To, że facet mniej zarabia, tak się zdarza i to jest normalna rzecz.
                              - tak, zdarza się. Ale chyba w takiej sytuacji tym bardziej powinien wspierać żonę i pomagać jej, a nie być nieobecnym w tym układzie, anektować jej mieszkanie, nie spędzać czasu z żoną i z małym dzieckiem i nie czuć wyrzutów sumienia na myśl, że kobieta opiekująca sama małym dzieckiem jeszcze wspiera go finansowo. Napisałam to raz i powtórzę - dla mnie taki facet to dupa.
                              • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 10:41
                                Wprowadzasz agresję do związku koleżanki z forum, a im i tak jest dość ciężko.

                                A jeśli facet ma klapki na oczach, to trzeba wziąć się w garść i zorganizować rozmowę, a nie uciekać przed problemem. Można zadzwonić, a najlepiej napisać na maila. Pisanie jest najprostsze. Można tam napisać schemat, o czym by się chciało rozmawiać. Myślę, że za dużo spraw nierozwiązanych się tutaj nazbierało. Umówić na spotkanie sam na sam, albo ustalić, że Młody pójdzie do kina, na mecz itd., bo potrzebna jest intymność, żeby rozmowa była szczera i efektywna.
                                Koleżanki na forum pomogły zauważyć, co się podoba, a co nie i tutaj rola forum się musi zakończyć, bo inaczej koleżanki pomogą tylko rozwalić związek.
                                Tego małżeństwa już prawie nie ma, ostateczny czas na działanie.
                                Trzymam kciuki, rozwalić wszystko najłatwiej i nie potrzeba się specjalnie wysilać, a do łączenia trzeba mieć umiejętności.
                                • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 10:49
                                  przepraszam, w którym momencie wprowadzam agresję do związku? Moje nazywanie rzeczy po imieniu jest w tym wypadku wyjątkowo delikatne, jak na sytuację.Hm, napisać maila do własnego męża..., wysłać syna na dwie godziny do kina, by móc porozmawiać z własnym mężem...., normalnie boskie. To się może nawet sprawdzić w sytuacji, gdy ludzie próbują rozmawiać i nie potrafią się wysłowić bez emocji, ale nie w chwili gdy związek zwyczajnie nie istnieje.
                                  • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 11:01
                                    Nie powinno się przekładać swoich problemów na czyjeś sprawy, żeby nie zaszkodzić bardziej, niż pomóc, obraźliwe określenia nie są na miejscu.
                                    Mail jest bardzo dobry, kiedy są emocje, bo można spokojnie usiąść i napisać. Może być odręczny list na pierze, byle poukładać myśli i nie syczeć na siebie.
                                    Czy związek istnieje, niech decydują zainteresowani. Dorośli ludzie potrafią sami się rozstać i nie trzeba im w tym pomagać, bo eskalują problem powodują, że nie będą mogli ze sobą rozmawiać i na siebie patrzeć.
                                    • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 11:19
                                      nie przekładam własnych problemów na historię czekolady, choćby dlatego, że mój mąż takich akcji nie wykazywał, a gdyby wykazywał to nie byłby moim mężem, więc nie wkręcaj mnie w przekładanie swoich spraw na cudze.
                                      I jeśli twoim zdaniem moja postawa może zaszkodzić, to twoje podpowiadanie by wszystko przedyskutować (choć brak ku temu możliwości, a z tego co napisała czekolada wynika, że również chęci szanownego małżonka) jest wzięte z kosmosu.
                                      Babą nie jesteś, więc możesz o tym nie wiedzieć - kobiety w większości przynajmniej mają zakodowane dbanie o rodzinę do granicy skrajnego poświęcenie, spychania własnych potrzeb, nie wymaganie niczego i ciągłe rozumienie każdego i wszystkiego. Co właśnie często kończy się tym, że facet przesuwa granicę coraz bardziej, coraz bardziej i nie widzi, co się dzieje i jakie będą tego konsekwencje. Dlatego ja buntuję i będę buntowała kobiety, by stanęły w obronie siebie, własnych potrzeb i pożądanego miejsca w związku. Traktaty pokojowe podpisuje się jednak po pokazie siły, a nie przed. W innym wypadku płaci się za to za wysokie odszkodowania.
                                      • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 12:47
                                        Wcale Cię nie wkręcam, po prostu nie wiem, skąd u Ciebie taki język agresji i walki. I na pewno się nie dowiem. Mam kolegę, który ma żonę agresywną i on z nią wytrzymuje, nawet lubi, gdy cały czas coś iskrzy. smile Ale nie każdy to lubi, ja nie, chociaż nie oburzam się na latające talerze u innych, bo to jest jakaś interakcja, a nie zamykanie się na forum.

                                        Babą nie jestem, ale wiem, że kobiety nic nie mówią, a potem wybuchają, mają problemy faktyczne, a czasami wydumane i często nic nie wspominają o tym, że chciałyby mieć w życiu inaczej. Lepiej rozmawiać często i bez większych emocji, a nie zbierać gniewu w sobie.
                                        Ja to znam też z autopsji, bo faceci też tak czasami działają. Odpuściłem wiele rzeczy, swoich zainteresowań, bo byłem stale potrzebny w domu, małżonka wolała porozmawiać na forum, a nie ze mną, a jak mówiła ze mną, to jakbym rozmawiał z Chińczykiem, same emocje bez konkretów. Nie dało się. Przez maila było dużo lepiej, ale już za późno. Dobre rady koleżanek z forum pomogły w rozpadzie naszego związku, chociaż my nie jesteśmy złymi ludźmi i kochamy nasze dzieci. W konsekwencji dzieci mają ojca od święta, taki jest urok rozwodów, że dziecka się nie przepiłuje i musi na tym stracić.

                                        Tu nie chodzi o traktaty pokojowe i wojnę światów, tylko o ustalenie rozbieżności i podobieństw, zaakceptowanie innej wizji życia drugiej strony i dopasowanie się wspólnie, jeśli można. Pewno pani myśli, że tylko ona się dopasowuje i stale ustępuje. Pan też tak może uważać, nie kręci się w tygodniu z dzieckiem, zmywa po nim, gotuje, odstawia szklanki na piątą półkę, jak sobie życzy żona, sprząta po sobie, dopasowuje się do regulaminu domowego itd. Nie wiem, jak jest. Trzeba by zapytać pana, ja nie wiem, co jemu siedzi w głowie.

                                        Ja stosuję teraz metodę pełnej jawności, o ile mam zaufanie do kobiety, ale jeśli bym się dowiedział, że ona opisuje nasze życie na forum, a nie chce ze mną porozmawiać, to już takiego zaufania nie mam. Na rozwodzie osobiście zyskałem, mam fajną babkę, z którą można konie kraść i łatwo rozwiązywać wspólne problemy poza forum, nie wymyśla głupot, pyta się, gdy chce wiedzieć, rozmawia, zwierza. Jednym słowem, jestem bardzo szczęśliwy. Tylko te moje dzieci sad
                                        • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 13:01
                                          Ja to znam też z autopsji, bo faceci też tak czasami działają. Odpuściłem wiele rzeczy, swoich zainteresowań, bo byłem stale potrzebny w domu, małżonka wolała porozmawiać na forum, a nie ze mną, a jak mówiła ze mną, to jakbym rozmawiał z Chińczykiem, same emocje bez konkretów. Nie dało się. Przez maila było dużo lepiej, ale już za późno. Dobre rady koleżanek z forum pomogły w rozpadzie naszego związku, chociaż my nie jesteśmy złymi ludźmi i kochamy nasze dzieci. W konsekwencji dzieci mają ojca od święta, taki jest urok rozwodów, że dziecka się nie przepiłuje i musi na tym stracić.
                                          - hm, i to ja niby przekładam swoje prywatne życie i jego problemy, na kłopoty autorki? Intrygujące.

                                          odnośnie agresji - nie wydumuj jej sobie, ani nie dopisuj, bo nie zamierzam się później tłumaczyć z czegoś, co sam wymyśliłeś.

                                          I tak, w związku należy rozmawić, należy też dzielić się obowiązkami, odpowiedzialnością itd, itd., ale to muszą robić obie strony. I reagować/rozmawiać/tłumaczyć można w chwili, gdy nie gra jedna/dwie sprawy, ale nie w sytuacji, kiedy jest sie na z góry straconej pozycji, bo szanowny małżonek nie ma czasu na małżeństwo.
                                          • altz Re: Jak romawiać z NM? 02.04.11, 13:22
                                            > szanowny małżonek nie ma czasu na małżeństwo.
                                            Tu się zgodzę w pełnej rozciągłości. Mógłby chłop pomyśleć i zmienić pracę, być na stałe w domu. A może ma jeszcze jakąś inną babę na boku? wink
                              • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 18:12
                                edw-ina napisała:

                                > To, że facet mniej zarabia, tak się zdarza i to jest normalna rzecz.
                                > - tak, zdarza się. Ale chyba w takiej sytuacji tym bardziej powinien wspierać ż
                                > onę i pomagać jej, a nie być nieobecnym w tym układzie, anektować jej mieszkani
                                > e, nie spędzać czasu z żoną i z małym dzieckiem i nie czuć wyrzutów sumienia na
                                > myśl, że kobieta opiekująca sama małym dzieckiem jeszcze wspiera go finansowo.
                                > Napisałam to raz i powtórzę - dla mnie taki facet to dupa.

                                Mój M. nie zarabia mnie ode mnie, wrecz przeciwnie, ale wszystko pochłania jego firma i zobowiaznia z czasów pierwszego małżeństwa.
                                • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 21:36
                                  wiesz, teoretycznie to ja mam miliony, ale faktycznie wypłatę, którą sobie biorę lub nie. Więc nie jest istotne jaką sumą operuje twój wybranek, skoro pochłaniają ją jego zobowiązania i figa z makiem mu z tego zostaje.
                        • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 01.04.11, 23:48
                          taaaa, a ja się durna burzę, że mój mąż wybywa w różne miejsca raz na jakiś czas... - ale to na marginiesie.
                          Wiesz, ty nie masz męża. Masz obrączkę. Jestem jedną z ostatnich osób, które radzą "ulotnij się z tego związku", ale w tym wypadku nie przychodzi mi nic innego do głowy. Nie zostałabym z facetem, którego de facto nie mam. nie zostałabym, bo potrzebuję w związku m.in. czułości, bliskości, wspólnoty, pomocy czy podniecenia. trudno jest mi wyobrazić sobie to wszystko w przypadku, gdy faceta widuję w weekend i nawet wówczas nie ma dla mnie nawet odrobiny czasu. nie wyobrażam sobie posiadania dziecka w takiej sytuacji.
                          I na prawdę nie rozumiem co cię skłoniło do ślubu. To wszystko brzmi paranoicznie - związek w trakcie rozwodu, dziecko, którego nie znasz, zaraz wasze wspólne, brak czasu. To nie jest związek, to się nawet do wyrażenia związek nie zbliża.
                          • czekolada27722 Re: Jak romawiać z NM? 03.04.11, 18:39
                            I tu masz rację, to nie jest związek. Miało byc zupełnie inaczej i zapowiadało sie całkiem nieźle. Dla ścisłości-mojego M. poznałam, gdy sie rozwodził, pobralismy sie po roku znajomosci, więc raczej w normie. Nie od razu bylismy parą. Bylismy szczęśliwi i bardzo chcielismy mieć wspólne dziecko. W ciaże zaszłam jakies pół roku po slubie, więc tez nic nadzwyczajnego. Mój M. ma własna firmę, która wówczas prosperowała zadowalajaco i mógł poswięcić mi duzo więcej czasu niż teraz. Niestety w takcie naszego małżeństwa jego firma mocno podupadła a to za sprawa byłej żony, jej zyczliwych oraz nazwijmy to nieszczęśliwych zbiegów okoloczności. I tak z całkiem sprawnego faceta moj M. stał sie kłębkiem nerwów nękanym przez róznorakich wierzycieli i komorników. Czegos takiego nie przewidziałam. Na kasie mi nie zalezało, bo miałam własną, ale jak utaciłam spokój zycia codziennego nie z własnej winy, to sie wkurzyłam. W kazdym razie mój M. musiał zmienic charakter swojej pracy i ruszyć w bój, zamiast odcinac kupony, jak dotychczas. I dlatego nie ma go w domu tygodniami. W miedzyczasie miałam mozliwosć stopniowego poznawania jego syna. Na poczatku wszystko było ok, ale jak zobaczyłam, w jaki sposób Młody manipuluje moim M. (tak, jak jego matka), jak się zachowuje w moim domu, jak mój M. cały w pląsach skacze wokół nastolatka, który jest zwyczajna rosliną bez ambicji to całe moje dobre nastawienie prysło jak bańka mydlana. Nie chciałabym, żeby moje dzieci obecne i przyszłe takie były. Zaczełam rozmawiac z M., czy on aby tego nie widzi? I okazało się, że nie widzi a ja jestem wredną, czepialską babą nastawioną przeciwko jego cudownemu dziecku. Stąd kwestia oszukania. Więc skoro rozmowy tylko zaostrzały sytuację to postanowiłam sie wycofać, nie mieszać i obserwować. Doszło do tego, że mój M. jest zły, gdy sie mieszam i zły, gdy tego nie robię i generalnie za całokształt. Chciałabym jakos sprawę wyjasnić, bo nie mam złych intencji, ale ręce mi juz opadły i kazdy weekend jest dla mnie wielkim stresem. Zaproponowałam, żeby M. spędzał weekendy z Młodym u dziadka, który ma duże 3 pokojowe mieszkanie i mieszka sam, ale dziadek sie nie zgodził. Tak więc sprawa upadła i spędzamy weekendy pod jednym dachem, M. z Młodym obsciskują się na kanapie w salonie przed TV (dosłownie) a ja z maluchem w sypialni, zeby nie zadrazniac sytuacji. Jednak Młody doskonale sie z tym czuje, ponieważ ma tatę na wyłącznosć przez cały weekend a ja sie czuję piatym kołem u wozu i jest mi z tym źle.
                      • malatajka Re: Jak romawiać z NM? 04.04.11, 15:49
                        Edw-ina - jak rozumiem nie masz dzieci z Twoim M, a on ma dzieci/dziecko z poprzedniego zwiazku.

                        Czy moglabys sie podzielic swoimi doswiadczeniami, jak u Was wyglada zycie? Podzial obowiazkow domowych, gdy sa dzieci. Spotykanie z dziecmi (czy zawsze jestes, czy czasami sobie "odpuszczasz"). Zajmowanie sie dziecmi. Finansowanie na dom, dzieci, wyjazdy, etc. Czy masz czas dla siebie, czy zostalas matka zastepcza na full etat?

                        • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 04.04.11, 16:26
                          Pisałam już o tym kilka razy, ale mogę się powtórzyć smile
                          tj. dzieci M mieszkają w innym kraju, więc nie widujemy się często. Ale kiedy są to zajmuje się nimi M, łącznie z gotowanie, robieniem zakupów itp. Ja umywam ręcę, bo wychodzę z założenia, że: - weekendowy tatuś powinien mieć również obowiązki, a nie skupiać się na zabawach, a macoszka zrobi resztę w ramach źle rozumianego podziału obowiązków lub tradycji, oraz - to są w końcu jego dzieci, które w pełni świadomie powołał na świat, więc teraz może się nimi w pełni świadomie zajmować smile
                          Kiedy chłopcy przyjeżdżają zwykle nie zmieniam raptownie trybu życia, a wręcz czasami wyjdę gdzieś dodatkowo, by mieli więcej czasu tylko dla siebie. Z pewnością nie siedzę w domu "bo mogę się przydać" lub "tak wypada".
                          Wyjazdy - na ferie, które M spędza z chłopakami, jeżdżą sami, ja najwyżej wpadam na jakiś obiad, czy wieczór ze śniadaniem. Oczywiście ferie finansuje M. Jeśli jedziemy na jakąś wycieczkę razem, to też płaci mój mąż, również za mnie.
                          A matką zastępczą nie jestem i nie będę. Jestem partnerką faceta, który był kiedyś w związku, z którego zostały mu dzieci. I oczywiście to powoduje masę komplikacji, problemy, przed którymi czasami stają oniemiała, ale mimo wszystko to są jego dzieci, a nie moje.
                          • malatajka Re: Jak romawiać z NM? 04.04.11, 16:34
                            Fajnie masz... Ja tez tak postrzegam swoja role. Tylko niestety moj M ma inne zdanie.
                            Tak mialas od poczatku, czy "walczylas" o swoje miejsce?

                            Nie jezdze na wakacje z M, chociaz moj M chcialby. W tym roku jak moja siostra i mama jechaly na narty, chcialam jechac z nimi, ale moj M mowil, ze dlaczego nie moge jechac z nim i dziecmi. Wiec suma sumarum zostalam w pracy i z nikim nie pojechalam... Slyszalam M wiecorami po 21, jak z lazienki rozmawial, bo dzieci spia... sad(

                            Ech... Najgorzej, ze terapeutka do ktorej razem chodzimi twierdzi, ze ja powinnam byc zastepcza matka dla dzieci i ze moj partner ma prawo ode mnie wymagac zaangazowania w sprawy dzieci.

                            • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 04.04.11, 16:47
                              Mysle, ze pani terapeuta powinna wrocic do szkoly... Pomiedzy angazowaniem sie w sprawy dzieci a bycie ich matka jest gama zachowan, na ktore Ty mozesz sie zdecydowac, ale nie musisz. Nie wiem, czy dobrze zakladam, ale czy cos sie wydarzylo matce dzieci i Twoj M jest jedynym biologicznym rodzicem?

                              Im dluzej o tym mysle, tym bardziej mi sie wydaje, ze zwyklym lajdactwem ze strony, ktora posiada dzieci z poprzedniego zwiazku jest stwierdzenie "kochasz mnie, wiec musisz kochac moje dzieci jak wlasne". A gucio!
                              • malatajka Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 09:43
                                Dzieci mojego M maja matke, z ktora mieszkaja. U nas sa 2-3 dni w tygodniu + ferie/wakacje.

                                No wlasnie, ja dotychczas, przez pierwszy rok mowilam wprost - to Twoje dzieci, ja dolaczam sie do Was, jak mam czas i ochote. Zaczelam chodzic na zajecia dodatkowe - gdy wracalam i byly dzieci, to moj partner krzywo na mnie patrzyl, ze ja chodze i sie rozwijam, a on z dziecmi w domu robi za kobiete, gotuje dzieciom, nam (?), etc.

                                Zaczelismy razem chodzic do terapeuty, ktora stwierdzila, ze ja powinnam byc jak matka zastepcza dla tych dzieci (dbac, opiekowac sie nimi, powiedziala ze dzieci sa najwazniejsze). Moj partner teraz oczekuje ode mnie wszystkiego, nawet poswiecania moich obiwiazkow, planow, pracy na rzecz jego dzieci.

                                A we mnie az cos krzyczy, ze ja tego nie chce. Kocham go, szanuje i akceptuje jego dzieci, chyba powoli sie z nimi zaprzyjazniam. Ale nie chce byc dla nich matka sad Moze inaczej, chce miec wybor, a nie nakaz, ze musze...





                                • altz Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 09:56
                                  Ja nie rozumiem takiego związku, gdy się kocha partnera, a separuje od jego dzieci. Coś z tą miłością jest nie tak. Nie chciałbym być w związku na pół gwizdka.
                                  Sytuacja wymaga czasu i dyplomacji z każdej strony, powoli się to poukłada.
                                  Ja akurat nie mam z tym żadnych problemów, moja partnerka też tak ma, ale nie każdy tak musi mieć i ja to rozumiem.
                                  • illegal.alien Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 10:17
                                    Ale o jakiej separacji mowa? To, ze kobieta nie chce tym dzieciom gotowac, to nie znaczy, ze sie od nich separuje. Ja mojemu nie-mezowi tez nie zawsze mam ochote gotowac - czy to znaczy, ze sie separuje?
                                    A 'udawanie mamy' moim zdaniem moze sie tylko zle skonczyc - bo kobieta sie zaangazuje, bedzie sie poswiecac i matkowac, a dzieciakom wczesniej czy pozniej odbije (chociazby dojrzewanie) i beda wierzgac - co dla kobiety mile nie bedzie. Malo to historii na forum jak sie konczy takie zaangazowanie?
                                    Pasierbom mozna dobrze zyczyc, mozna nawet doradzac partnerowi w kwestii ich wychowania, ale zastepowanie im matki to nie jest dobry pomysl i dziwie sie, ze tak zaleca jakas terapeutka.
                                    Zmienilabym ja, gdyby nie to, ze mozna zostac posadzonym o zmiane terapeuty, zeby bylo 'na moje'.
                                  • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 11:02
                                    Naprawde nie rozumiesz, czy tylko udajesz?

                                    Nie mowimy o separowaniu sie od dzieci partnera, mowimy o tym, ze partner zmusza dziewczyne do przyjecia roli, ktorej ona nie chce i nie musi przyjac. Dzieci maja matke, po jaka cholere i im i autorce na sile wmuszac role, ktora naprawde nie jest konieczna. Czy nie widzisz, ze bycie "matka" i separtowanie sie od dzieci to dwa ekstremalne podejscia i mysle, ze wiekszosc z macoch doskolale daje sobie rade bedac gdzies po srodku.
                                    • altz Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 11:35
                                      Ja czuję, ale widzę, że Wy nie czujecie.
                                      Takie ciągłe wychodzenie, bo się dzieci pojawiły, jest chore.
                                      Ja bym tego nie zrobił swojej partnerce, chociaż umiem zadbać o swoje zajęcia.
                                      Po co uciekać? Trzeba pogadać z facetem, że ona nie jest matką dzieci i na tym skończyć.
                                      Dla mnie zrobienie coś do jedzenia wszystkim jest czymś miłym, nie chciałbym tego robić pod przymusem i codziennie.
                                      Potrzeba więcej luzu i zabawy. Niech dzieci czasami coś same zbrobią z małą pomocą.
                                      Wcale to nie musi być niemiecki schemat 3 x K (Kinder, Küche, Kirche). Tylko kwestia, żeby ustalić jakieś granicę, których się nie przekracza i czynności, ktróre wykonuje tylko rodzic.
                                      • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 11:54
                                        Kurczę, ty naprawdę zdajesz się nie rozumieć. czym innym jest przygotowanie jedzenia - bo mam ochotę, bo chcę sprawić komuś przyjemność czy pomóc, a czym innym oczekiwanie, że partnerka będzie obsługiwała dzieci faceta, a jeśli nie to on strzeli focha. Operujesz samymi skrajnościami, jakbyś z premedytacją nie chciał widzieć, że realne życie jest po środku.
                                        Mi jest bardzo daleko do idealnej macochy, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której np. muszę cały wieczór siedzieć w salonie z M i z jego dziećmi, chociaż najchętniej położyłabym się na łóżku i doczytała książkę czy obejrzała ulubiony film. Ich czas to ich czas, ja mogę w nim uczestniczyć, ale nie muszę być z nimi non stop. Tak samo jest z domem - czasami, kiedy panowie wybywają gdzieś razem to wracają i mają gotowy obiad, albo wstają rano i czeka pyszne śniadanie. Ale mój mąż tego ode mnie nie oczekuje, nie obrazi się, że po powrocie nie będzie czekał obiad, czy rano śniadanie. Podziękuje mi, ucieszy się i koniec kropka. Nie zrobi mi wykładu, że kiedy są jego chłopcy, ja idę do kosmetyczki czy spędzam wieczór z przyjaciółmi. Aby te relacje były zdrowe muszą być dobrowolne, a nie wymuszone. Lepiej rozumiesz?
                                        • malatajka Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 12:49
                                          Ja swietnie rozumiem co piszesz. Dokladnie o to mi chodzi, o taka relacje.

                                          Robilam tak, ze szlam do sypialni obok i czytalam ksiazke, na co moj partner przychodzil i mowil, ze nie pobedziesz z nami (z zawiedzeniem w glosie)?
                                          Albo ze znowu uciekasz i sie izolujesz?

                                          Ale raz mam ochote grac w XBOXa a raz nie wink
                                          Prawda?

                                          • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 12:57
                                            My to umawiamy tak: M mówi, że dzisiaj zamierzają porobić coś tam: iść na rowery, pojechać gdzieś itp, po czym pyta czy mam czas i chcę dołączyć. Jeśli chcę to jadę, jeśli nie to proponuję by jechali sami, a o jakiejś tam godzinie spotkamy się w knajpce na obiedzie lub umawiamy się, że wieczorem o tej i o tej godzinie obejrzymy wspólnie jakiś film czy w coś zagramy. Zazwyczaj (bo nie zawsze oczywiście) jest to mniej więcej umówione. Czasami, kiedy chłopcy są dłużej, to z wielką przyjemnością wysyłam ich razem gdzieś i zostaję sama w domu, bo po prostu jako bezdzietna nie jestem przyzwyczajona do chaosu, jaki tworzą wokół siebie nastolatkowie.
                                            Ale podstawą jest: on mnie nie zmusza, ja się nie napraszam, ale też nie uciekam gdzie pieprz rośnie. Choć wierz mi, że kilka razy miałam na to wyjątkową ochotę i z ulgą przyjmowałam fakt, że wybywają z domu.
                                          • tully.makker Pidepne sie tu, bo juz nie wiem, gdzie. 05.04.11, 13:05
                                            Alz jak widze znalazl nastepne forum, zeby uprawiac swoj slowotok. Tu go jeszce nie znaja, wiec z nim dyskutuja...

                                            Do meritum: czesto mi mowia i sama mam wrazenie, ze na punkcie swoich dzieci i w ogole dzie mam jakiegos totalnego bzika. Ale jak czytam niektore historie, to mam ochote krzyczec wody, bo czuje, ze sie dusze. To, co partner np malejtajki oczekuje od niej, to jakies przerazajkace newolnictwo XXI wieku. Ja wiem - z doswiadczenia, hehe, ze trzeba sie niejednokrotnie dopasowywac do dzieci. Zwlaszcza jak sa male. Nie mozna poczytac czy wyjsc, kiedy sie chce. Ale tu mowa o starych koniach, do jasnej ciasnej! nawet moj 5.5 latek rozumie, ze mama ma ciekawy kryminal i teraz czyta. Albo ze w czwartki mama oglada wieczorem swoja bajke i trzeba sie zajac soba, nie przeszkadzac. gdybym nie miala chwili oddechu, czy to od pasierbow, czy to wlasnych dzieci przez caly dzien, najpewniej doszloby do mordu.
                                            Dziewczyny, nie dajcie sie wkrecac w cos takiego. Tak, macie prawo czytac w innym pokoju....

                                            Wody, koooooorwa, wody....
                                            • altz Re: Pidepne sie tu, bo juz nie wiem, gdzie. 05.04.11, 13:30
                                              > Alz jak widze znalazl nastepne forum, zeby uprawiac swoj slowotok. Tu go jeszce
                                              > nie znaja, wiec z nim dyskutuja...
                                              Otwieram lodówkę, a tam Tully ze swoimi herezjami. wink

                                              Akurat tym razem się zgadzam. Tu nikt nie mówi, że ktoś kogoś zmusza, tylko że chciałby.
                                              Każdy ma inne potrzeby i różną odporność na dzieci i to trzeba zrozumieć.
                                              Czasami ma się dość nawet własnych dzieci i jeśli można się udać na stronę, to trzeba to zrobić.

                                              Mnie też wkurza niewolnictwo XXI wieku, jak mi się baba krząta po kuchni i cały czas się wtrąca, bo musi być tak, jak sobie wymyśli. Niech sobie poleży, poczyta książkę i czasami się odczepi, a nie ustawia innym plany na życie, jak niewolnikowi i to w XXI wieku.
                                              Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to jest wkurzające, te wszystkie hołdy za zrobiony obiad, który niespecjalnie smakuje. wink
                                              A takie planowanie wszystkiego (obiad, spacer, mycie, kolacja), nawet wyjechać na majówkę nie można, bo sobie coś kobita wymyśliła i wszystkich męczy, siebie też.
                                              Tak sobie myślę, że byłoby łatwiej, gdybyśmy się częściej pytali, co chcemy, zamiast zgadywać. smile

                                              Jak się babka dusi, to powinna wyjść na spacer i pójść po tabletki.
                                              • tully.makker Re: Pidepne sie tu, bo juz nie wiem, gdzie. 05.04.11, 13:35
                                                Mnie też wkurza niewolnictwo XXI wieku, jak mi się baba krząta po kuchni i cały czas się wtrąca, bo musi być tak, jak sobie wymyśli. Niech sobie poleży, poczyta książkę i czasami się odczepi, a nie ustawia innym plany na życie, jak niewolnikowi i to w XXI wieku.

                                                Ostrzegalam cie, ze dokonales kolejnego toksycznego wyboru, ale nie sluchales, to o co ie teraz zalisz?
                                            • malatajka Re: Pidepne sie tu, bo juz nie wiem, gdzie. 05.04.11, 14:32
                                              Wiem co mowisz.
                                              Dzieci mojego partnera maja 6 i 8 lat. A on skacze wokol nich jakby byly maluszkami. Najgorsze ze siebie tym wykancza. Jak sa dzieci, to on im nadskakuje ze wszystkim. Jablko obiera i kroi dziecku, bo przeciez dziecko same nie moze (??). Zwrocenie uwagi oczywiscie konczy sie tym, ze ja sie czepiam.
                                              To ja musze zwracac uwage, zeby dzieci laskawie odniosly talerze do zlewu, bo w domu u matki sa chyba przyzwyczajone, ze matka wszyskto za nie robi.

                                              I to ja uslyszalam, ze ustawiam ta relacje tylko sie czepiajac i wytykajac uwagi dzieciom. Wiec powiedzialam, ze ktos to musi robic. Zaproponowalam, ze moze to bedziesz TY moj partnerze.

                                              Bylo tak, ze dzieci wchodzily do domu i rzucaly kurtke na ziemie. Po jakims czasie udalo mi sie to zmienic...




                                        • altz Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 13:14
                                          > Aby te relacje były zdrowe muszą być dobrowolne, a
                                          > nie wymuszone. Lepiej rozumiesz?

                                          Widzę, że w końcu zrozumiałaś. Ja przecież piszę o tym samym, liczą się chęci i niezmuszanie.
                                          A taki zmuszony rodzic, to jest dopiero tragedia dla drugiej strony, żal o coś prosić.
                                          Dlatego proponuję też włączać dzieci dla zadowolenia wszystkich.

                                          Jak ktoś mi pisze, że wychodzi, gdy się pojawia mąż z dziećmi, to mi się lampka zapala, że to jest ucieczka. Powinno się też pisać, że tak nie jest stale, tylko są sytuacje, że są wszyscy razem, to ja wtedy rozumiem, że to nie pani się obraziła, tylko pan ma pretensje, że nie jest stale na usługi.

                                          Małżeństwo to też taka współpraca. Ktoś jest chory, drugi idzie po lekarstwa, przejmuje obowiązki tamtego. Jedzie do pracy, więc zabierze przy okazji dzieci po drodze i nie czuje się wykorzystywany. Jeśli cały czas widzimy wykorzystywanie, to znak, że małżeństwo się skończyło. Bo albo faktycznie jest nierównowaga i ktoś jest wykorzystywany, albo komuś się już znudziło.
                                      • glasscraft Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 12:09
                                        Altz, my o bzach, Ty o snach.

                                        Moze Tobie nikt nie narzucal okreslonego zachowania z powodu istnienia dzieci, ktore maja byc ponad wszystko i wszystkich (chociaz pewnie same tego nie wymagaja i jest to tylko spaczone widzenie faceta, ktory na sile stara sie im wynagrodzic to, ze nie jest z matka dzieci). Moze Ci narzucono, a Ty jestes z takich osob, ktore przyjma bicie i jeszcze za nie podziekuja (chociaz piszesz, ze nie chcialbys robic czegos pod przymusem).

                                        Chore jest oczekiwanie (nawet wiecej niz oczekiwanie, domaganie sie), ze dziewczyna nagle poczuje macierzynska milosc do obcych sobie dzieci (w sensie biologicznych wiezi) i najwiekszym szczesciem w jej zyciu bedzie podporzadkowanie sie ich potrzebom. A dogadywac sie z facetem juz chyba probowala, tylko do niego nie dociera, ze ona matka dla tych dzieci nie chce byc i nie musi.
                                        • edw-ina Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 12:18
                                          dodam, że jeszcze mają jakąś nawiedzoną terapeutkę, która zamiast uzdrowić relacje wmawia dziewczynie, że powinna być matką dla dzieci partnera, choć te dzieci matkę mają.
                                          • malatajka Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 12:54
                                            Terapeutka mowi o matce zastepczej, chociaz sam do konca nie wiem chyba co ona przez to chce powiedziec.

                                            Sama nie wiem, czy ona jest nawiedzona czy nie. W niektorych rzeczach nam pomogla. Natomiast zdziwil mnie jej stosunek dotyczacy mojej relacji z dziecmii.

                                            Nie mowi tego kategorycznie, ale jednak sugeruje, ze powinnismy byc jak rodzina.
                                            A ja ani zona nie jestem, a juz na pewno nie czuje sie matka tych dzieci.
                                        • altz Re: Jak romawiać z NM? 05.04.11, 13:39
                                          > Moze Tobie nikt nie narzucal okreslonego zachowania z powodu istnienia dzieci,
                                          Może i nie. Ale ja jestem z tych, co sami proponują, raczej ja wymyślam pomysł na spędzenie czasu relaksu i dzieci mi w tym nie przeszkadzają.
                                          A jak mi nie pasuje, to po prostu mówię, że nie chce mi się, albo nie dzisiaj. Albo proponuję coś innego przy okazji, żeby jakoś uatrakcyjnić zajęcia, czasami da się.
                                          Kobiety też tak przecież robią mówiąc dziecku, że pójdzie na szczepienie, ale potem na lody.

                                          Czemu to tak nie działa w domu?
                                          Mąż proponuje zrobienie obiadu. Dobrze, ale ktoś i pomaga obierać warzywa, potem wy sprzątacie. Można się dogadać, byle nie stękać i nie czuć się stale winnymi, bo to na wszystkich działa źle.

                                          Jest taka metoda rozmowy z dziećmi, że się proponuje dwie rzeczy. Tak samo można zrobić rodzinie. Trzeba zrobić obiad i posprzątać. Jest wybór. Ale do 15, bo wychodzę do koleżanki. Da się. Problem jest w sobie.