Ręce mi opadły - dziecko zasypiało, rozmawialiśmy sobie więc na czacie z mężem o jego zachowaniu itd. od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o tym że na dziecko źle wpływa przestymulowanie i jako przykład podałam wizytę jego matki (mieszkamy w innym mieście, od czasu do czasu babcia wpada na kilka dni do nas). Napisałam mu, że po ostatniej wizycie dziecko było bardzo przemęczone, że dużo krócej wtedy spało niż zwykle, że zaczęło się zachowywać jakby się cofnęło w rozwoju o jakieś 2 lata, że dosłownie miało obłęd w oczach i że może to przestymulowanie właśnie - bo babcia za każdym razem przywozi stos książeczek z zadaniami matematycznymi, książki z nauką czytania sylabami itp. (wszystko na poziomie I -II klasy a dziecko wtedy miało niecałe 5 lat). I fajnie że coś robią, ja to z jednej strony rozumiem - ale mam wrażenie, że tego jest czasem za dużo, że dziecko nie przerabia tego natłoku informacji (nawet samo powiedziało w pewnym momencie, że nie lubi matematyki, że babcia ciągle jakieś książki z zadaniami daje do rozwiązania). I tak sobie rozmawiamy, a tu mąż nagle przekleja cytat od matki ze skype'a że ona nie widziała dziecka od kilku miesięcy (prawda, ostatnio nie była) i że zadań szkolnych nie robiła (no tu już bym dyskutowała ale nieważne).
Osłupiałam - zapytałam męża czy zgłupiał, po co on jej to pisze, że to była rozmowa między nami, że nawet nie skończyłam rozmawiać, a on jednocześnie (bez mojej wiedzy) nadaje o czym piszę prosto do swojej matki. Teściowa oczywiście obrażona (w sumie się nie dziwię), a on mówi, że pisze bo ja jej tego nie powiem itd. (nie wiem czy powiem czy nie - nie miałam nawet szansy się zastanowić). Mąż obrażony i mówi żebyśmy sobie w takim razie same wyjaśniały, że on ma dość (no bardzo bym chciała, ale nawet nie dał mi szansy). No a potem klasyk awantura - on do mnie że jestem nienormalna, ja też nie pozostaję dłużna bo mi ręce opadły jak mogę mu coś mówić, a on jednocześnie pisze o tym do swojej matki, nawet ze mną tego nie uzgadniając. Szykuje się znów awantura na kilka dni bo za dużo padło słów. On zaczyna mnie straszyć że skończy się to gigantyczną kłótnią, że będzie mnie znów ze stresu bolała głowa, że nie będę spała po nocy itd. nie umiem z nim rozmawiać