beataj1
29.03.16, 18:08
fajny atrykuł
tutaj
o bezinteresownym mówieniu miłych rzeczy.
Czasem mi się zdarza i faktycznie widzę że ludzie przeżywają szok. Tak jakby zupełnie nie byli przygotowani na to że ktoś powie im coś miłego tak po prostu.
Sama od jakiegoś czasu przeprowadzam moją wersję tego eksperymentu - rozdaje uśmiechy czekając na światłach. Kiedyś na światłach czekając na zielone malowałam usta i kątem oka zauważyłam że ktoś z boku mi się przygląda. Odwróciłam się do gościa i sprzedałam mu szeroki uśmiech (a że usta malowałam na wściekle czerwony kolor to musiało robić wrażenie). Widać było że facet był w ogóle nie gotowy na to że się do niego uśmiechnę - był ciężko zaskoczony.
Od tej pory zwykle na światłach jak tylko nawiąże z kimś kontakt wzrokowy to natychmiast się szeroko uśmiecham i reakcją jest zwykle widoczne zdziwienie lub konsternacja. A parę razy jakaś pani niespokojnie się rozglądała dookoła do kogo się uśmiecham.
Myślicie że jako naród nie jesteśmy przyzwyczajeni do uśmiechów, miłych słów innych ludzi czy raczej jest to cecha ogólno ludzka.
Bywacie miłe bez powodu, spotkałyście się z tym - co wtedy myślałyście?