Dodaj do ulubionych

Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach

02.09.16, 00:53
Trzy lata temu, w wątku forumki 14cze.rwiec o ewentualnym rodzinnym powrocie do Polski po 15 latach emigracji, rozgorzała ożywiona dyskusja na temat, a cóż to w ogóle znaczy "być u siebie"?

Dokładnie ujmując, to ja i parę innych osób użyło tego zwrotu w swoich postach, no i zaraz kilka pań i jeden pan po nas mocno pojechało. Z ogólną myślą taką, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak "bycie u siebie".

Parę cytatów:
Najma78 Ja czuje sie tu gdzie mieszkam jak najbardziej u siebie, /.../ jakos nie czujemy sie nie u siebie, jestesmy obywatelami nie tylko tego kraju ale i spolecznosci lokalnej i czujemy sie u siebie./.../ Tozsamosc kulturowa istnieje ale jest ona rozna w zaleznosci od wielu czynnikow./.../ Mieszkancy pewnych rejonow na swiecie utozsamiaja sie z podobna kultura wynikajaca z historii, religii itp a poszczegolne kraje oczywiscie roznia sie jednak nie na tyle aby tworzyla sie przepasc.
Laquinta Sa ludzie dla ktorych swiat jest Ojczyzna, a nie jakis zakatek w swiecie./.../ Kiedy np. widze maszerujace stado sloni na sawannie, lub kiedy podziwiam alaskanskie szczyty i Aurore nad nimi, to mysle sobie jaki ten moj swiat jest piekny, a potem tesknie do tych widokow. Czy myslisz, ze tesknic mozna tylko za chlebem poznanskim lub Rynkiem w Krakowie? Tesknie do Prowansji, tesknie do Toskanii, do Nowej i starej Szkocji.
Olena.s Ja po prostu kwestionuję jednoznaczność kategorii 'bycia u siebie' jako nierozłącznie związaną z przebywaniem w miejscu urodzenia. Oraz, oczywiście, kwestionuję jednoznaczność przeciwnej sytuacji, czyli 'nie bycia u siebie' jako nierozłącznie związanej z zamieszkaniem poza swoim miejscem urodzenia.
Busuanga7 Ja poki co nie mam takiego mojego miejsca. Jestem bardzo elastyczna./.../Ja od 10 lat ciagle sie gdzies przemieszczam smile. Od stycznia- kanada vancouver. Moze jesli faktycznie gdzies bardziej osiade, urodze dziecko to powiem to jest to moje miejsce. Teraz jestem otwarta, elastyczna, wszedzie znajduje znajomych./.../Mnie to odpowiada, nie czuje sie bardzo zwiazana z zadnym miejsce, teraz tez wiem, ze niedlugo wywieje mnie stad ale poznam nowe, ciekawe miejsca.
Cherry.coke Ludzka swiadomosc jest zlozona, sklada sie owszem z doswiadczen z dziecinstwa, kultury, jezyka, ale i doswiadczen doroslych, zwiazkow uczuciowych, nowych kultur i nowych jezykow. Zmienia sie w czasie i przyswaja nowe elementy, ktos wzenia sie w miejscowa rodzine, czyjes dzieci wrastaja w nowe srodowisko, poznaje sie nowa kulture. Zostawia sie owszem wspolnote Barei, a zyskuje wspolnote Monty Pythona albo zandarma z Saint-Tropez, rodzinna, kolezenska, swiatopogladowa. Czegos ci brakuje, a uczysz sie czegos innego, wrasta to w ciebie i po jakims czasie jestes mieszanka, a nie tylko deficytem.
jamesonwhiskey To jest wyjatkowo idiotyczne pytanie bo zaklada ze cale dnie mysle czy jestem u siebie czy nie jestem cokolwiek to znaczy a kwestie bycia u siebie znam wlasciwie z debilnych polskich forow.
bo jeszcze nie spotkalem sie z takim tematem dyskusji wsrod emigrantów na temat bycia u siebie


Ciekaw jestem, czy po głosowaniu ws. Brexitu, wyraźnej zmianie nastawienia do cudzoziemców w UK oraz ostatnim zamordowaniu Polaka w Harlow tylko za to, że mówił po polsku, świadomość tego czym jest "bycie u siebie" wśród polskich emigrantów i emigrantek jakoś wzrosła? Czy nadal jesteście skłonne w ogóle kwestionować fakt, że na emigracji nie jesteście u siebie i nigdy nie będziecie?
Obserwuj wątek
    • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 08:35
      Jako, że w regionie, w którym mieszkam, zakochałam się od pierwszego wrażenia, to "geograficzny" aspekt bycia u siebie i przywiązania do MIEJSCA mi odpada. W tym kontekście ja nie jestem "u siebie", ja jestem w raju wink

      U siebie poczułam się, gdy zdobyłam przyjaciół (poza pracą) i zaczęto zabiegać o moje towarzystwo, zapraszać mnie na imprezy, pojawiać się na "imprezach" organizowanych przeze mnie, liczyć na mnie w kwestiach organizacyjnych przy wydarzeniach sportowych i społecznych itd. I nikomu nawet przez głowę nie przechodzi, że jestem "inna" bo jestem emigrantką i z tego powodu nie pasuję.
      • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 08:35
        Wejrzenia, wejrzenia. Kaca mam lekkiego i mi na oczy i palce siadło wink
      • echtom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 09:53
        Ciekawa jestem, czy to kwestia mentalności mieszkańców kraju, w którym się mieszka. Nie byłam nigdy za granicą dłużej niż parę tygodni lub miesięcy, ale podczas pobytu we Włoszech pomyślałam: "Tu mogłabym mieszkać", a w Szwecji: "Nigdy i za żadne pieniądze". W obu przypadkach lata 80-te.
        • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 10:04
          Na pewno. Plus - tak myślę - odsetek emigrantów w danym środowisku. Im mniej, tym lepiej. Bo, jak Kania Kaniowski mówił - "tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." I ten idiota sprawia, że tworzą się negatywne stereotypy, które rzucają cień na wszystkich emigrantów z danego kraju.
          Mam koleżankę Rumunkę, pierwsze lata spędziła na południu Hiszpanii, gdzie Rumunów jest zatrzęsienie i nacja ta dominuje wśród złodziei, mafiozów i prostytutek. Mówi, że i ją od razu "odpowiednio" klasyfikowano... skończyło się, gdy przyjechała na północ, gdzie emigrantów w sumie, wszelkich narodowości, jest ledwie 15%, do tego nie ma za bardzo możliwości podjęcia pracy bez znajomości języka, więc jest to też swego rodzaju "wstępna selekcja".

          W moim mieście chyba najgorzej widziani są Ekwadorczycy i Kolumbijczycy, raz, że jest ich dużo, dwa, że ich młodzież lubuje się w zakłócaniu ciszy nocnej i wszczynaniu burd. Wszystko to w dużych grupach i mocno pijani.
      • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 10:23
        cauliflowerpl napisała:

        > Jako, że w regionie, w którym mieszkam, zakochałam się od pierwszego wrażenia,
        > to "geograficzny" aspekt bycia u siebie i przywiązania do MIEJSCA mi odpada. W
        > tym kontekście ja nie jestem "u siebie", ja jestem w raju wink

        gdzie zyjesz?
        • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 10:32
          Navarra, polnoc Hiszpanii.
          m.youtube.com/watch?v=dkvOgOxXV_8
          • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:27
            Rzeczywiscie sielankowe widoki.
            Ale Hiszpania mi sie zle kojarzy. Oobisicie nie bylam nigdy, ale znam dwie pary ktore wyjechaly podjarane tym krajem. Obie dosc szybko powrocily. Jedni bardzo skarzyli sie na b. kiepski standard mieszkan- ponoc grzyb to "normalka".
            To prawda?
            • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:51
              Grzyb jest bardzo czesty na poludniu. Raz, ze tam latami budowano bez instalacji grzewczych (chociaz zima maja po 10 stopni). Dwa, przez bliskosc Morza Srodziemnego - jak wieje "levante" od morza, to ponoc pranie na zewnatrz nie chce schnac. Przez te wilgoc nie moge polubic Barcelony, chociaz sie staram.
              Ja chyba tez nieszczegolnie bym sie czula na poludniu. Mentalnosc ludzi jest bardzo rozna, andaluzyjczycy sa bardziej religijni, bardziej wylewni, na polnocy ludzie bardziej zamknieci ale po blizszym poznaniu bardzo fajni.‎
              Polnoc jest sucha, mamy 4 pory roku i centralne ogrzewanie wink
              Sciany sa cienkie wszedzie i wszystko slychac.‎

              A teraz w Hiszpanii zyje sie dobrze, pod warunkiem, ze ma sie prace, a z ta ciezko, wiec wielu emigrantow wraca.‎
              • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:53
                No wlasnie oni byli na poludniu. Tez wlasnie mowili, ze mieszkania nieogrzewane. Trudno mi bylo w to uwierzyc, a jednak.
                • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:16
                  Haha, to popatrz na to: wynalazek właśnie południowohiszpański chyba, wciąż w użyciu. Włącza się grzejnik, nakrywa stół wielkim obrusem, siada przy stole, nogi pod obrus i już cieplutko big_grin

                  https://estaticos1.milanuncios.com/fg/1889/65/mesas-en-chiclana-de/mesa-camilla-con-estufa-188965137_1.jpg
                  https://cloud10.todocoleccion.online/tc/2014/10/01/20/45504626_21994906.jpg
                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:18
                    haha znakomity ten stolikogrzejnik big_grin big_grin big_grin
                • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:03
                  w bardzo wielu krajach nie ma centralnego ogrzewania. Jak ja bylam pierwszy raz w UK 20 lat temu to moze i juz bylo ale uzywane oszczednie i niechetnie - do tego wylaczano je np wychodzac z domu i przy kazdej mozliwej okazji uncertain
                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:16
                    ichi51e napisała:

                    > w bardzo wielu krajach nie ma centralnego ogrzewania. Jak ja bylam pierwszy raz
                    > w UK 20 lat temu to moze i juz bylo ale uzywane oszczednie i niechetnie - do t
                    > ego wylaczano je np wychodzac z domu i przy kazdej mozliwej okazji

                    Hm, ja jestem "nieswiatowa" i pojecia nie mialam. Zylam w przeswiadczeniu, ze ogrzewanie to standard (nie mowiac oczywiscie o tropikach). Dziwne, bo oszczedzanie na ogrzewaniu to zysk tylko pozorny- budynki niedogrzane i zawilgocone niszczeja.
                    • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:19
                      tak smierdzi wilgocia i grzybem uncertain jeszcze jak klimat cieply to przewaznie lekkie konstrukcje ktore sie praktycznie nonstop wietrzy. Za to Anglia to byl koszmar bo tam byly budynki ceglane ogrzewane kominkami czego im niemal z dnia na dzien zakazano a ludziom sporo czasu zajelo zeby sie dostosowac
                      • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:48
                        No ale są różne domy i mieszkania w Anglii smile Tam jest klimat jednak ździebełko inny i widać kiedyś w starym budownictwie właścicielom wydawało się, ze bardziej ekonomiczne są inne rozwiązania.
                        • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:50
                          Rdzę brać to pod uwagę bo potem taka Ada trafi do GB i się jej nie będzie zgadzać.
                          • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:53
                            >Rdzę brać to pod uwagę bo potem taka Ada trafi do GB i się jej nie będzie zgadzać


                            zabrzmialo wyraznie lekcewazaco w moim kierunku. Chcialas cos o mnie powiedziec miedzy wierszami?
                            • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:59
                              Trochę tak, bo mam wrażenie, że twoje posty i twój udział w tej dyskusji też ma takie zabarwienie z deka lekceważące (chociaż to może niekoniecznie adekwatne określenie). Zaznaczam to moje wrażenie i nie zamierzam się już wtrącać tongue_out
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:37
                      niszczeją do tego w zastraszającym tempie

                      ale w Anglii chyba gorsze są te nieszczelne okna z jedną szybą, obrzydliwość
                      • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:39
                        riki_i napisał:

                        > niszczeją do tego w zastraszającym tempie
                        >
                        > ale w Anglii chyba gorsze są te nieszczelne okna z jedną szybą, obrzydliwość

                        W slumsach chyba, w takich mieszkales riki czy twoi znajomi?
                        A super szczelne okna to brak wentylacji i wilgoc niestety.
                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:45
                          Dlaczego w slumsach? W typowych wiktoriańskich domkach w jednej z dzielnic Londynu. Takich jak na teledysku Madness "Our House ". To są slumsy? Tak Angole mieszkają. Dla mnie obrzydlistwo wizualne, ale slums to nie jest.
                          • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:50
                            riki_i napisał:

                            > Dlaczego w slumsach? W typowych wiktoriańskich domkach w jednej z dzielnic Lond
                            > ynu. Takich jak na teledysku Madness "Our House ". To są slumsy? Tak Angole mie
                            > szkają. Dla mnie obrzydlistwo wizualne, ale slums to nie jest.

                            Masz male pojecie jak mieszkaja. Stare wiktorianskie terraced houses moga byc zawilgiconymi slumsami a moga byc nowoczesnymi przyjemnymi i drogimi mieszkaniami.
                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:53
                              Tak, krynico mądrości. Stare kamienice w Warszawie mogą być zawilgoconymi slumsami, a mogą być nowoczesnymi przyjemnymi i drogimi mieszkaniami. Zaiste, oświeciłaś mnie.
                              • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:03
                                riki_i napisał:

                                > Tak, krynico mądrości. Stare kamienice w Warszawie mogą być zawilgoconymi slums
                                > ami, a mogą być nowoczesnymi przyjemnymi i drogimi mieszkaniami. Zaiste, oświec
                                > iłaś mnie.

                                W koncu cos do ciebie dotarlo. W Polsce jest mnostwo zawilgoconych kamiemic, w dodatku czesto pala w nich czym sie da, zanieczyszczyne powietrze od pazdzierniaka do maja w starych dzielnocach miast i miasteczkach nie jest rzadkim zjawiskiem.
                                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:12
                                  Co niby do mnie dotarło, bo nie ogarniam? Cała masa starych domów w Anglii ma nieszczelne okna z jedną szybą, o tym pisałem. A ty na mnie wsiadłaś z perlistym humorem jak to riki w slumsach mieszkał. No daj żesz spokój i nie wywracaj kota ogonem.
                                  • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:17
                                    riki_i napisał:

                                    > Co niby do mnie dotarło, bo nie ogarniam? Cała masa starych domów w Anglii ma n
                                    > ieszczelne okna z jedną szybą, o tym pisałem.

                                    Cala masa ma double glazed a nowe domu maja czesto triple glazed. Stare wiktorianskie terraced houses tez maja najczesciej wymienione okna i drzwi, tanie slumsy,ktorych wlasciciele maja to gdzies ale wynajmuja (najczesciej tanio biedakom) takie sa.
                                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:24
                                      Łojezusicku, ależ dowaliłaś. Po pierwsze, jak chyba wiesz, nie jestem dwudziestolatkiem, więc dlaczego zakładasz, że ja w tym Londynie mieszkałem teraz? Po drugie, nawet w obecnych czasach okna z jedną szybą nie są rzadkością.
                                      • claudel6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 02:26
                                        oczywiście, że nie są. są raczej normą.
                                        • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 10:11
                                          claudel6 napisała:

                                          > oczywiście, że nie są. są raczej normą.

                                          Czyzby?

                                          1.32 The most common type of windows were PVC-U double glazed units with
                                          69% of dwellings having these as the main or only type of window. Only 8%
                                          of dwellings had single glazed wood casement windows as the main type,
                                          although 22% had at least some windows of this type. Dwellings built before
                                          1919 were the most likely to have single glazed timber windows – 17% of
                                          casement type and 16% of sash type, Figure 1.23. Only half (50%) of dwellings
                                          of this age had PVC-U double glazed windows. Newer dwellings were more
                                          likely to have wood double glazed windows than older ones. Over a quarter
                                          (28%) of dwellings built after 1990 had this type of window compared with
                                          9% for the stock as a whole

                                          Zrodlo: English Housing Survey 2008
                                    • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 10:25
                                      nie no z triple glazed to nie przesadzaj bo to juz wyjatkowe sytuacje gdzie to wstawiaja. Triple glazing mniejszosc. Zreszta nie sa zalecane bo energetyka domu to jedno ale problem z congestion sie tworzy i wilgocia.
                                      Wiekszosc ma double glazing i niekoniecznie PVC ale tez sporo ma wooden double glazing bo jednak PVC wyglada dosc specyficznie a te wiktorianskie domki chca jednak utrzymac charakter XIX wieczny i udaje sie to swietnie z drewnianymi double glazing produkowanymi masowo.


                                      Zreszta w UK jesli chodzi o energetyke domu to nie okna sa wcale problemem ale izolacja scian i jej beznadziejna wymiana a to juz precedence na skale PPI scam....
                                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 12:06
                                    Za to nawet stare zawilgocone kamienice w maluch miastach mialy takie smieszne podwojne okna - riki ma racje ze w UK tego nie bylo kiedys. Klimat inny po prostu. Mnie brakuje tych nieszczelny h okien btw. Zamrozow dzis nie uswiadczysz - szkoda troche
                                • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:12
                                  no dokladnie - w Polsce tez centralne jest nie wszedzie. Znam ludzi z Choszczowki co sie koza opalaja. Moja babcia (zamieszkala pod koniec zycia w Ostrowie Wlkp) mieszkala w kamienicy gdzie byly piece kaflowe (takie same zreszta miala jej szwagirka mieszkajaca na Smolnej w Wwie aczkolwiek tych nigdy nie widzialam odpalonych wiec nie wiem czy byly wylacznie reliktem przeszlosci) te u babci byly codziennie rano odpalane - kto pierwszy wstal rozpalal. nie opalalo sie wszystkich pokoi tylko te uzywane - salon dzieciecy pokoj babci. W korytarzu i czesci opalanej panowal grobowy chlod. najgorsze moje wspomnienie z dziecinstwa to poranna wizyta w toalecie - deska byla jak sopel lodu.
                                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:13
                                    nie opalanej oczywiscie ;P
                                    • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:19
                                      Wiel mieszkan do dzis ma piece a czesto pala czym sie da niestety uncertain
                                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:22
                                    JAsne, ja tez pamietam piec w domu. U mojej babci wink
                                    Ale to bylo 40 lat temu. Obecnie nie potrafilabym wskazac ani jednego mieszkania czy domu, gdzie nie ma centralnego. Mowie o miastach, ale nawet wiekszosci wsi. Kresow wschodnich nie znam.
                                    • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:33
                                      ada1214 napisała:

                                      > JAsne, ja tez pamietam piec w domu. U mojej babci wink
                                      > Ale to bylo 40 lat temu. Obecnie nie potrafilabym wskazac ani jednego mieszkani
                                      > a czy domu, gdzie nie ma centralnego. Mowie o miastach, ale nawet wiekszosci ws
                                      > i. Kresow wschodnich nie znam.

                                      40 lat temu powiadasz, to dane z 2015 roku:

                                      serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/868476,mieszkania-w-polsce-niemal-milion-bez-ubikacji-ponad-2-5-miliona-bez-centralnego-ogrzewania.html

                                    • echtom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:39
                                      W mojej kamienicy nie zrobili centralnego od 1911 roku smile
                                  • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 04:25
                                    Centrum Warszawy - okolice Pl. 3 Krzyży - Bracka, Żurawia, Hoża, Mokotowska, Now Świat, Al. Ujazdowskie, Nowogrodzka, Książęca - znajdziecie tam mnóstwo kamienic z pojedynczymi szybami w oknach, bez c.o., ciepłej wody i gazu. Powtórzę, żeby dotarło - centrum Warszawy, XXI wiek, tylko prąd dociągnięty, a w niektórych kamienicach wspólny wychodek na korytarzu lub podwórku.
                                    • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 12:12
                                      Bez przesady pojedynczych szyb jak w Uk w pl nigdy nie widzialam - kamienice mialy podwojne okna - z przestrzenia posrodku - najpierw otwieralas jedno okno potem drugie. znam kamienice na Nowogrodzkiej i akurat tam wszystko jest - jesli chodzi o wod-kan. Za to jako dziecko wychowalam sie na Krochmalnej i faktycznie sasiednia kamienica miala wychodek i mieszkania sublokatorskie w amfiladzie z umywalka na klatce.
                                      • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 12:13
                                        Zreszta skanalizowali jak bylam w podstawowce bo wychodek zniknal.
                                      • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 23:22
                                        Zaraz na rogu Nowogrodzkiej i Brackiej jest ukryta mała kamienica, tuż przy Ministerstwie Płacy i Polityki Socjalnej. Tylko front ma kanalizację, reszta wychodek i brak dostępu do bieżącej wody. Kamienica jest w tej chwili w takim stanie, że nie da się w niej mieszkać. A to nie jest jedyna kamienica. Obejrzyj sobie kamienicę na rogu Hożej i Mokotowskiej. Spójrz sobie na ukryte kamienice na Hożej i rogu Kruczej. Wtedy możemy pogadać. Takich kamienic w centrum Warszawy jest znacznie więcej, na Nowogrodzkiej o jednym z pierwszych numerów do dziś jest tylko zimna woda. A obok nowoczesny budynek z wielką reklamą LV.
                                        • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 08:40
                                          A teraz napisz, w których z tych kamienic mieszkają ludzie, a z których zostali wykwaterowani.
                                        • karrioka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 15:11
                                          Lubię Cię, Rosa za to, że pamiętasz o tych domach i że o tym napisałaś.
                      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:32
                        Hartują się, dzięki czemu dorośli i dzieci są tam dużo zdrowsi niż w Polsce. Nie czytałeś wątku o zimnych wychowie angielskich dzieci gwarantującym super zdrowie i odporność dzieci, a w przyszłości dorosłym?
                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:16
                    a piecyki takie sa tez w Japonii (ciekawe kto od kogo pomysl sciagnal tongue_out)
                    https://i.ytimg.com/vi/KBdKKisEv9s/maxresdefault.jpg
                    https://www.allnitegraphics.com/wp-content/uploads/pix-for-kotatsu-cat.jpg
                    https://media.treehugger.com/assets/images/2015/10/kotatsu-japanese-heating-bed-table-31.jpg
                    tylko tam koldra nakrywaja. rowniez brak centralnego
                    • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:21
                      tak szczerze mowiac to balabym sie sama spac pod takiem grzejnikiem. Jedna iskra i palisz sie, bo lezysz pod tym.
                      • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:17
                        to elektryczne - pomysl ze kiedys uzywali porcelanowych/zeliwnych "piecykow" z rozzazonymi weglikami big_grin niby nie jest tam w zimie bardzo zimno ale powiem ci ze 5 stopni o swicie w domu ktory jest z papieru i drewna (plus obecnie jedna szyba) sprawia ze myslisz wole sie spalic niz zamarznac tongue_out kiedys mysle gorsze i bardziej prawdopodobne bylo zaczadzenie w sumie. W ogole kiedys ludzie zyli blizej ognia i sie go niej bali - tradycyjny japonski dom mial wlasnie palenisko na srodku do okola ktorego spala rodzina - czasem ktos sie nie budzil - wlasnie zatrucie czadem, zdarzalo sie tez ze dzieci wpadly.
                        • mysiulek08 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 07:23
                          O budownictwie lokalnym moge elaboraty pisac, dosc powiedziec, ze sa okresy w zimie, kiedy bywa podobnie, choc do 5 stp rano nigdy nie doszlismy, ale za spore rachunki za prad.

                          Blogoslawie (koty rowniez) genialny wynalazek pt koc elektryczny. Lozko mam cieple, a z kaloryfera olejowego sciagam rano cieple ciuchy smile

                          Tylko, ze bardzo zimne dni trafiaja sie raptem kilka razy w ciagu zimowej pory. Podobnie jak snieg.
                    • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:53
                      Hahaha, świetnie koty dupki grzeją big_grin
                  • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:30
                    ichi51e napisała:

                    > w bardzo wielu krajach nie ma centralnego ogrzewania. Jak ja bylam pierwszy raz
                    > w UK 20 lat temu to moze i juz bylo ale uzywane oszczednie i niechetnie - do t
                    > ego wylaczano je np wychodzac z domu i przy kazdej mozliwej okazji uncertain
                    >


                    A ja tez wylaczam ogrzewanie gdy nas nie ma tzn jest to sterowane czyli nastawiamy na okreslone godziny np zima wlacza sie 1h przed naszym planowanym powrotem a wylacza o 10 w nocy i nie ogrzewamy,wlacza sie o 5 .30 czyli na godzine wczesniej zanim wstaniemy. Nie ma sensu ogrzewac gdy spimy (to zreszta nam nie pasuje, zle sie spi) albo gdy nie ma nas w domu. Ogrzewanie wlaczamy gdy jest zimno, jesiania czesto uzywamy tylko kominek na kilka godzin, bo jeszcze bardzo zimno nie jest. Nie lubie marnowac energi i pieniedzy.
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:42
                      W Polsce tak się nie da za bardzo. Byłem w zimie nad morzem w domu opalanym węglem. Wieczorem gospodarz nawalał do tego pieca ile się dało, ukrop jak cholera, a rano było już wstrętnie zimno
                      • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:52
                        Ano właśnie. Ja w zimie włączam na dwie godziny po powrocie z pracy (w nocy nie lubię mieć ciepło).
                        Rano temperatura może być i na minusie, za to po południu, jak słońce świeci, to i do 18 stopni dochodzi. A pół mieszkania ma okna zajmujące całą ścianę, wychodzące na południe, więc się grzeje.
                        • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 04:59
                          Nie wyobrażam sobie włączonego ogrzewania non stop.To znaczy.. wyobrażam, bo tak miałam w Warszawie, nie było możliwości wyłączenia kaloryferów, więc non stop mieliśmy otwarte okna, co było zwykłym marnotrawstwem po prostu, co było winą administracji, z którą użeraliśmy się wiele lat. Za to w poprzedniej kamienicy oprócz prądu i zimnej wody nie było niczego. Centrum Warszawy.
                          W UK grzeje w domu, gdy jest zimno, najczęściej wieczorem i rano, a okres grzewczy zaczyna się u nas w okolicach października. Normalna temperatura u nas to jakieś 18 -20 stopni. Całkowicie wystarczająca do funkcjonowania i życia.
              • echtom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:42
                > Przez te wilgoc nie moge polubic Barcelony,

                To mnie zmartwiłaś, bo zakochałam się w Barcelonie od pierwszego wejrzenia i to jest jedno z tych miejsc na świecie, gdzie chciałabym jeszcze pojechać i mogłabym trochę pomieszkać. Byłam w grudniu, 16-17 stopni i słoneczko, moja najstarsza kąpała się w morzu smile
                • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:59
                  Ja któregoś lata, w upał, po przylocie do Barcelony postanowiłam się upić w związku z przykrymi przeżyciami w podróży.
                  Nie dało się.
                  WSZYSTKO wypociłam!
                  • 31stopniwcieniu Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:03
                    Byłam w Barcelonie tylko wiosną, ale słyszałam, że kiedy trafi się kiepska zima, to właśnie przez wilgoć +5 stopni potrafi być odczuwalne jako -10. To prawda?
                    Też zakochałam się w Barcelonie, mogłabym mieszkać w okolicach El Born, Barcelonety, Poblenou. Lub na Sarria, jeśli dalej od centrum. smile
                    • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:08
                      Prawda. Byłam w listopadzie i właśnie czegoś takiego doświadczyłam.
                      Ale wciąż daję jej szansę, jadę teraz w połowie października.
                      Bo wciąż twierdzę, że wszystko zależy od towarzystwa - a to tym razem będę mieć wyśmienite smile
                      • 31stopniwcieniu Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:24
                        Hmm, koleżanka była w listopadzie i kąpała się w morzu. Widać, że tam zima to jak u nas lato - nie wiadomo, co się trafi. smile
                        • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 05:03
                          Podobnie odczuwa się temperaturę w UK. Masz na liczniku +10, a czujesz wilgotny mróz. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu na widok ludzi ubranych w krótkie spodenki, t-shirty w środku listopada, grudnia czy lutego.
                    • sylwiastka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 11:33
                      Mieszkam w Barcelonie 5 lat i kilka zim juz przezylam. Zdecydowanie nie jest komfortowo marznac w domu, chodzic w kilku warstwach cieplych ubran. Grzyb bierze sie z niewietrzenia. Nawet zima zostawiam okna lekko uchylone, ale sasiedzi maja szczelnie pozamykane. Wilgoc i brak ogrzewania powoduja grzyb.
                      Born i Barcelonete odradzam, na Born sie imprezuje (a nie mieszka) tam sa naprawde stare mieszkania (200+ lat), na nizszych pietrach nie dochodzi swiatlo sloneczne i lazienki sa malutkie. Barceloneta to rewir przejety w calosci przez turystow, na plaze jezdzi sie poza Barcelone. Poblenou jest OK, mieszkania nowe, z ogrzewaniem i gazem (w starych dzielnicach gaz z butli), tylko troche tam nudno. Sarria jest super burzujska i baaaaardzo droga, bez skutera czy samochodu ciezko. Ja mieszkam na Eixample i polecam, Gracia tez jest fajna (bardzo katalonska i coraz bardziej turystyczna) i Les Corts. Wg mnie glowny problem z mieszkaniami w Barcelonie to ich uklad. Okan na klatki schodowe, malo swiatla mikre lazienki, okna na jedna strone (brak przewiewu).
                      • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 15:29
                        >Grzyb bierze sie z niewietrzenia.

                        niekoniecznie. To co opisujesz to plesn wynikajaca z kondensacji i szczelnosci budynku bez wywietrznikow. Jest to do opanowania przez zalozenie odpowiedniej wentylacji nad oknami itd

                        Duzo wiekszym problemem i czestszym jest problem z niewlasciwym uszczelnieniem izolacja scian ( cavity insulation) i gromadzaca sie plesnia. Tego wietrzenie nie zalatwismile
                        • sylwiastka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 17:22
                          pisalam o barcelonskim grzybie... Uwierz mi tutaj budynki nie sa izolowane (ocieplane), gole cegly. Duzo ludzi natomiast ma okna PCV, ktore sa cala zime zamkniete.
                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 01:04
                            Jak widać, pierwszy świat ma problemy z zimnymi mieszkaniami w zimie i z grzybem na ścianach.

                            • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 23:23
                              Warszawa również ma taki problem. Zapewniam.
                              • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 08:10
                                To chyba wstyd, że tak bogate państwo ma te same problemy co kraje postkomunistyczne, z dużo niższym PKB?
          • fifiriffi Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:57
            cauliflowerpl napisała:

            > Navarra, polnoc Hiszpanii.
            > m.youtube.com/watch?v=dkvOgOxXV_8


            i po sie chwalisz? no po co ?suspicious
            • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:03
              Hihi big_grin
              Choć do wątku "która godzina", tam czasem fotki wrzucam wink
      • sasanka4321 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:51
        Ty jestes emigrantka z biednego kraju w innym biednym kraju - to zupelnie inna sytuacja. Tak samo Amerykanin czy Francuz moze wyemigrowac dokad chce i zasadniczo wszedzie bedzie przyjmowany zyczlliwie - czasem ze zdziwieniem, z zaciekawieniem, ale zyczliwie. Co innego przecietny Rosjanin, Polak czy Wietnamczyk, emigrujacy do znacznie bogatszego kraju niz jego ojczyzna. Jeszcze gorzej, jesli jest to kraj juz wypelniony innymi Rosjanami, Polakami czy Wietnamczykami (zyjacymi w znakomitej wiekszosci na nizszym poziomie niz tubylcy, wykonujacymi w wiekszosci prostsze fizyczne prace i w duzej czesci korzystajacymi z pomocy socjalnej.)
        • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:03
          Zalezy od czlowieka - taki Abramowicz np. Mieszkaniec swiata nikt mu chyba ze Rusek nie wyrzuca
        • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:08
          A ja bym powiedziała, że niezależnie od tego, skąd przybywasz, ile masz kasy, jeżeli się nie zintegrujesz to zawsze będą do Ciebie podchodzić jak pies do jeża.
          Jasne, aspekt "bo oni zabierają nam pracę" jest istotny w budowaniu niechęci do emigrantów.
          Ale Anglicy z andaluzyjskich "gett" też nie cieszą się wielką sympatią: mieszkają od lat, mają swoje szkoły, swoje sklepy, swoich lekarzy i weterynarzy... ale dogadać się z nimi ciężko, bo niektórzy przez 20 lat nie nauczyli się hiszpańskiego.
          Tyle, że dają miejsca pracy i zostawiają tu swoje emerytury. Więc to inna kategoria. Ale Hiszpanie to lokalni patrioci i "wymagają" od obcego wrośnięcia w tutejszą rzeczywistość, ba, wymagają pokochania jej całym sercem wink
          • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:09
            Jak dobrze, że jestem u siebie...
            • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:21
              no wlasnie najgorzej chyba to jak juz ktos sie przyzwyczi zasiedzi a tu mu inni mowia zeby wyp..l. Jak Polska w 68
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:39
                Ci co w 68 w Polski wyjeżdżali, to faktycznie się trochę zasiedzieli... na kierowniczych stanowiskach
                • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:19
                  rece opadaja.
        • mysiulek08 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 07:18
          Tak samo Amerykanin czy Francuz moze wyemigrowac dokad chce i zasadniczo wszedzie bedzie przyjmowany zyczlliwie - czasem ze zdziwieniem, z zaciekawieniem, ale zyczliwie.

          O, to, to i jeszcze czasem z niesmialoscia i niestety czasem strachem. Bo przeciez my jestemy z tej dalekiej, bogatej, wspanialej Europy i jak to tak, zyjemy Chile ???

          Kiedys przeczytalam takie zdanie (chyba w ktorejs ksiazce Lysiaka "Asfaltowy saloon'?), ze jak zaczynasz myslec i snic w jezyku kraju, w ktorym mieszkasz (na emigracji), to znaczy ze jestes u siebie.
          Mnie jest dobrze, zapewne lepiej w wielu aspektach lepiej niz w Polsce czy innym kraju np Europy, ale nie moge powiedziec na 1000%, ze jestem u siebie. Nie czuje tego.
    • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 09:54
      riki_i napisał:

      > Ciekaw jestem, czy po głosowaniu ws. Brexitu, wyraźnej zmianie nastawienia do c
      > udzoziemców w UK oraz ostatnim zamordowaniu Polaka w Harlow tylko za to, że mów
      > ił po polsku,

      Podejmiesz się wyjaśnić czym się rożni zamordowanie Polaka w Harlow od zamordowania Polaka maczetą przez kibola w Krakowie albo zamordowania Polaka przez bojówki ONR w Białymstoku?

      > Czy nadal jesteście skłonne w ogóle kwestionować fakt, że na emigracji nie jesteście u > siebie i nigdy nie będziecie?

      Jestem bardziej u siebie na emigracji tu gdzie jestem niż byłbym w Białymstoku czy Bydgoszcu....
      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 11:10
        Tak, podejmuję się.

        Chodzi o motyw zabójstwa. W Polsce nie zabija się nikogo tylko za to, że jest Polakiem i mówi po polsku.

        A jeśli chcesz mi wmówić, że w Białymstoku jest mniej bezpiecznie niż w Harlow, to się ośmieszasz. W rankingu "Gazety Wyborczej" (to dla Ciebie chyba wiarygodne źródło), Białystok zwyciężył jako najlepsze polskie miasto do życia.

        > Jestem bardziej u siebie na emigracji tu gdzie jestem niż byłbym w Białymstoku czy Bydgoszcu....

        No to pozostaje mi tylko współczuć Twego stanu psychicznego...
        • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:17
          Gdyby do Bialegostoku czy Bydgoszczy w ciagu kilku lat zjechalo kilkanascie tysiecy obcokrajowcow to tez nie jednego by poturbowano. Zreszta wystarczy miec inny kolor skory i mozna zostac obrzuconym wyzwiskami,miec podpalone drzwi do mieszkania i byc pobitym. To sie w Polsce wydarzylo. Uspokoj sie wiec riki i zajmij czyms relaksujacym, udaj tez do specjalisty bo ta emegracja to jakies natrectwo u ciebie,zaburzenie psychiczne, moze ci psychiatra pomoze.
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:49
            Ale powiedz mi , dlaczego niby miałoby zjechać i dlaczego my mielibyśmy na to pozwolić? Do swojego domu też dokwaterowałabyś 15 lokatorów z ulicy, ponieważ wyrazili taką chęć? Polska jest własnością ludzi z polskim obywatelstwem i mogą oni decydować , kogo sobie życzą, a kogo nie.

            • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:56
              riki_i napisał:

              > Ale powiedz mi , dlaczego niby miałoby zjechać i dlaczego my mielibyśmy na to p
              > ozwolić? Do swojego domu też dokwaterowałabyś 15 lokatorów z ulicy, ponieważ wy
              > razili taką chęć? Polska jest własnością ludzi z polskim obywatelstwem i mogą o
              > ni decydować , kogo sobie życzą, a kogo nie.

              Mam polskie obywatelstwo i na podstawie powyższego zapewnienia Rikiego chcę zaprosić do mojej części Polski, której jestem właścicielem i o której mogę decydować 15 uchodźców z Syrii i 15 z Czeczenii (czy ilu się tam zmieści)....
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:34
                Jesteś właścicielem swojego mieszkania, ale dzielisz także część wspólną tego domu o nazwie Polska (ulice, pola, lasy itp.) z innymi obywatelami. A ci nie muszą sobie życzyć Twoich (pseudo) uchodźców. W takich przypadkach decyduje procedura demokratyczna, czyli głosowanie. Jak na razie absolutną większość w parlamencie dzierży partia, która w tej sprawie prezentuje poglądy takie jak moje, a nie Twoje. Przykro mi.
                • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:48
                  riki_i napisał:

                  > Jesteś właścicielem swojego mieszkania, ale dzielisz także część wspólną tego d
                  > omu o nazwie Polska (ulice, pola, lasy itp.) z innymi obywatelami. A ci nie mus
                  > zą sobie życzyć Twoich (pseudo) uchodźców. W takich przypadkach decyduje proced
                  > ura demokratyczna, czyli głosowanie. Jak na razie absolutną większość w parlame
                  > ncie dzierży partia, która w tej sprawie prezentuje poglądy takie jak moje, a n
                  > ie Twoje. Przykro mi.

                  Ach czyli po chwilach wzniosłości wróciliśmy to retoryki: rządzi 18.5% jak chce, a reszta ma wy**dalać... No i po co Morawiecki pojechał się wygłupiać do Londynu, no po co?

                  Pozwól, ze Ci zacytuję dobry tekst:

                  --------------------------
                  Jest poparcie? Jest. Czy to jest poparcie dla głupot, dziwactw, bredni, szaleństw? Nie. Lud popiera Kaczyńskiego nie dlatego że jest starym, otyłym, kurduplowatym, bezzębnym dziadygą i pędąłęm motającym jakieś bezsensowne oskarżenia. To samo z Pięknym Antonim, równie pięknym Szyszką i dziwacznym Morawieckim. Entuzjazmu ludu nie wywołuje też likwidacja gimnazjów (większość ma to w tyle), apele smoleńskie i znęcanie się nad Rzeplińskim ani urąganie Arabom. To może cieszyć nielicznych i 40% poparcia nie zapewni. To poparcie bierze się z nadziei na jakąś gwałtowną odmianę losu a 500+ jest dosłownie zaliczką na poczet bogactwa które prosty lud za chwilę dostanie. Prosty lud cierpi wielkie męki bo jest bidny i musi wykonywać rozkazy. Zawsze i wszędzie. I zawsze i wszędzie lud wierzy, że istnieje wielkie bogactwo które do niego należy, ale zostało mu podstępem odebrane.

                  Krew nasza długo lały katy
                  Płynęły ludu gorzkie łzy
                  Nadejdzie jednak dzień zapłaty
                  Sędziami wówczas będziem my!

                  Lud uwierzył, że brzuchaty staruszek o dziwacznej kompleksji seksualnej odmieni Polskę w taki sposób, że zaraz, za chwilę skończy się wykonywanie rozkazów i tyrka za grosze. Bo ta nędzna egzystencja nie wynika z ograniczeń natury tylko ze złej woli. Czyjej? Rzeplińskiego choćby. Ale też ze strony wielkich i tajemniczych sił, "kapitału zagranicznego" i innych demonów które lud okradają. Wszystkie inne Inki, Smoleński, Szczerbce, glany, tatuaże, krzyże celtyckie i bicie Araba to nic nie znaczące kwiatki niezbędne przy każdym kożuchu. Mogą nawet śmieszyć ale wizja Wielkiej Polski czyli " ja będę miał dużo pieniędzy i nikt mną nie będzie pomiatał" i tylko ona sprawia, że wariactwa obecnie rządzących nie są w ogóle brane pod uwagę. Ta tolerancja dla świrów będzie trwać tak długo, jak lud będzie miał nadzieję na swoją Wielką Polskę. Wielka Polska oczywiście nigdy nie nastanie, biedacy się nie wzbogacą i pozostaną, upokarzani i wykorzystywani, na dole społecznej drabiny i będą tam cierpieć. Będą cierpieć miliony starych czy z jakichś innych powodów cierpiących frustratów, niespełnionych wściekle ambitnych, zawiedzionych w kartach lub miłości. Spełnienie ich oczekiwań jest NIE MOŻLlWE! Teraz mają nadzieję na odmianę losu . Nadzieja jest podsycana na różne sposoby. Te sposoby się w końcu wyczerpią i lud od brzuchatego staruszka i otaczających go świrów się odwróci. Nie dzięki wysiłkom krytyków, bo ci dla ludu w ogóle nie istnieją, lud tych krytyk w ogóle nie odbiera.

                  Gdy się nadzieja wyczerpie lud wróci do tyrki i znoszenia moralnych cierpień. Na jakiś czas. Aż się smuta skończy i przyjdzie kolejny Mesjasz. To może być Krzysio Bosak.
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:56
                    Zaraz, zaraz. Tylko dzieciak, osoba niedojrzała lub fanatyk partyjny przyjmuje bezkrytycznie WSZYSTKIE poglądy danej partii politycznej. Rządy PiS-u generalnie uważam za nieszczęście dla Polski. Tak się jednak składa, że w sprawie (pseudo) uchodźców partia ta rzetelnie prezentuje poglądy większości Polaków, do których się zaliczam. 57% rodaków jest BEZWZGLĘDNIE przeciw (badania CBOS z lutego 2016)
                    www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2016/K_024_16.PDF
        • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:21
          riki_i napisał:

          > No to pozostaje mi tylko współczuć Twego stanu psychicznego...

          Módl się wiec za mnie i za moje zdrowie żarliwie mój mały faszysto!
      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 15:07
        Odniosę się do zamordowania maczetą Polaka przez kibola - też Polaka, bo miało to miejsce w moim mieście. Była to kwestia porachunku między dilerami narkotykowymi, ofiara miała sporo za uszami i od dawna była znana policji.
        • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:37
          kaz_nodzieja napisał(a):

          > Odniosę się do zamordowania maczetą Polaka przez kibola - też Polaka, bo miało
          > to miejsce w moim mieście. Była to kwestia porachunku między dilerami narkotyko
          > wymi, ofiara miała sporo za uszami i od dawna była znana policji.

          Wiedziałem, że na Ciebie zawsze można liczyć! Dobrze usprawiedliwione morderstwo przestaje być morderstwem! Good job!
          • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:06
            Nie, niemniej jednak przypadkowa ofiara to nie była.
    • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 10:09
      Taaaa, pamiętam tą dyskusję, kuriozalna. Udowadnianie, że różnice kulturowe nie istnieją i wszyscy jesteś braćmi. Co oczywiście samo w sobie jest szlachetne, szkoda tylko, że zazwyczaj do pierwszego kryzysu. Brexit to niestety bardzo dobitny przykład na to, kto faktycznie jest "u siebie".
      • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 10:36
        Rzady PiS w Polsce to bardzo dobitny przyklad na to,kto faktycznie jest "u siebie".
        • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:08
          Znaj proporcje. Polak się w Polsce wstydzi albo boi mówić po polsku? Ktoś w Polsce uważa, że Polacy zabierają mu pracę? Ktoś chce żeby Polacy opuszczali Polskę bo zaniżają płace albo dlatego, że są Polakami? Skoro wszędzie jesteśmy u siebie, dlaczego napis na murze w UK i w Polsce "Polacy wracajcie do domu" ma zupełnie inny wydźwięk?
          • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:41
            Tak np.w Wawie tak sie mowi o sloikachtongue_out
            • biala_ladecka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:47
              touche
          • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:04
            "Polacy wracajcie do domu" na murze w Polsce - ohydny rasizm, podchodzący niemal pod groźby karalne.
            "Polacy wracajcie do domu" na angielskim murze - troska, życzliwe zainteresowanie.
      • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:21
        Nie, Brexit pokazał co oznacza nastawianie jednych przeciw drugim, tworzenie antagonizmów i tak dalej. Tak, ci jedni czują się bardziej w prawie. Kwestia aby z tej sytuacji wynieść jakąś naukę, a nie zacierać rączki bo naszym obywatelom za granicą pokazali palec lub gorzej. W Polsce też nie musisz być u siebie. Tak po drodze. Słynne "słoiki" w Warszawie. Już samo to określenie i fakt, ze powstało pokazuje jak prosto wpaść w klimaty "nie u siebie".

        Ja czuję się u siebie tam gdzie są dzieci, mąż i pediatra moich dzieci wink
        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:51
          Co poradzisz, słoje lubelskie podnoszą ciśnienie Warszawiakom swoimi rozlicznymi zwyczajami prosto z pola. Takie zjawisko jest wszędzie na świecie, gdzie z prowincji do metropolii zjeżdżają tabuny migrantów ekonomicznych. W Moskwie powstał nawet oficjalny kodeks mieszkańca, w którym wyłożono przyjezdnym, jak należy się zachowywać w mieście.
          • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:57
            Co ja poradzę? Z zasady nie biorę udziału w tworzeniu antagonizmów. Nawet jeśli te antagonizmu maja jakąś genezę. Jeśli zapytasz czy lepiej się poczuję, że ktoś zwracający mi uwagę, ze nie jestem u siebie lub próbujący pobić z tego powodu mówi po Polsku, to odpowiem - nie. Wręcz na odwrót.
          • karrioka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 12:43
            "słoje lubelskie podnoszą ciśnienie Warszawiakom"

            Ja tam nie wiem, wszyscy z Lublina i okolic, z którymi pracowałam czy się "znajomiłam", fascynowali mnie niespożytą wytrwałością, ambicją i brakiem tendencji do narzekania (w tym wymyślania bzdurnych i rzekomych wad miasta, które sobie wybrali do życia). Silni, zdecydowani, otwarci ludzie, jak jeden mąż. Aż się zastanawiałam czy to jakiś lubelski folklor wychowywać dzieci na tak nierozmemłane jednostki tongue_out
            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 13:16
              jednym słowem "po trupach do celu" - z tym się zgodzę akurat

              btw nie umieją jeździć samochodami po Warszawie, prawie każdy wypadek i stłuczka jest z udziałem auta na blachach typu LLU. Na tvnwarszawa.tvn24.pl w ramach poprawności politycznej starają się już nie pokazywać tablic rejestracyjnych.
              • karrioka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 13:53
                Nie wiem, może u niektórych to jest "po trupach do celu", nie wykluczam. Ale jeśli chodzi o temat, który poruszyłeś to, wg moich doświadczeń, są to ludzie z założenia świadomi, że są odpowiedzialni za swoje decyzje, nie ma w tym klimatu "niech zniknie Warszawa" i sugestii, że ktoś ich tam wysłał za karę. A przecież to chyba właśnie taka postawa najbardziej irytuje autochtonów u przyjezdnych (wszędzie)?

                To nic złego, że ludzie chcą wykorzystać te szanse, które zaważyły na ich decyzji o zmianie miejsca zamieszkania. Wg mnie bardzo fajnie, że robią to sami, a nie jęczą, że ktoś powinien już uszykowane podstawić pod nos i być wdzięcznym, że zechcieli spróbować.

                Zresztą, w ogóle dzięki temu, że Warszawa jest miastem, do którego się przyjeżdża, ciekawie jest być Warszawiakiem na "obczyźnie". Pewne rzeczy z założenia masz zaobserwowane, przemyślane "z drugiej strony". Możesz sprawdzać w praktyce co z Twoich założeń, oczekiwań, w ogóle się trzyma kupy, a co jest nadmierne. Co dla tej drugiej strony jest trudne, a co łatwe, tylko ludziom się np nie chce. Jak rozpoznać lokalnego patriotę, a jak pieniacza, który z założenia chce dochrzanić się do każdego przyjezdnego, bo np sam czerwieniłeś się ze wstydu przy takim znajomym/znajomej. Jak wygląda od wewnątrz "integracja negatywna" tzn przebywanie z innymi przyjezdnymi, którzy tworzą wspólnotę poprzez kontestację zastanego i jak łatwo być podwójnie wykluczonym (bo np grupa narzekaczy odrzuca nienarzekającego jako wazeliniarza tongue_out) Jak dziwnie słucha się w absolutnie dobrej wierze i bez złośliwości podawanych rad np jak korzystać ze świateł na przejściu dla pieszych (to w ogóle jest piękne, te surrealistyczne wizje nt Polski i jej sąsiadów) Fajnie jest badać to wszystko, znając drugą stronę medalu. Ja się na razie bawię bdb. I taka zabawna rzecz, że dopiero tu przestałam się pultać na sugestie moich bliskich przyjaciół z innych miast, że czegoś nie pojmę, bo jestem z Warszawy więc z cieplarnianych warunków. Pogodziłam się i z tym, że oni nigdy nie pojmą, że na Jasnej po 1995 były mieszkania z WC na korytarzu i że milion śmietników w okolicach Placu na Rozdrożu nie równoważy wszystkich ulic, którymi ze śmieciami paradować trzeba kilometr, i z tym, że są punkty w których absolutnie mają rację. Bo teraz dostrzegam te punkty - i swój sceptyczno-pobłażliwy stosunek do rozwiązań, które współemigrant z innego miasta uznaje za fantastyczne. I dostrzegam jak irytująca, wkurzająca mogę w tym być, jaki joykilling jest w - niezamierzonym przecież - podsumowywaniu cudzych aspiracji miną pt. myśmy to mieli i dużo lepsze. Złościło mnie, ale teraz rozumiem, dlaczego najbliższa mi osoba czasem zanim się odezwę w sklepie czy gdziekolwiek mówi "Tak, wiem, twoja babcia takie na Wołówce kupowała" tongue_out Reasumując - Warszawa nie przypadkiem jest Alfa i pogodziłam się z tym; pogodziłam się też z tym, że ludziom wygodniej ze stereotypami i nie sposób wymuszać empatii do monolitu, obrazu, ikony. Bo to taka ikona np w kwestii zatrudnienia i nijak nie przetłumaczysz, że dzielnica dzielnicy nierówna, ulica ulicy i że chodziłeś do klasy z dzieciakami, które obiady miały z Caritasu. A nas wkurza prawdopodobnie całkiem naturalna reakcja sporej satysfakcji na własnoręczne odkrycia, że monolit ma szczeliny. Takie - ha, przyłapałem, tu wada, tam imperfekcja, tu bezrobotny od pokoleń, tam socjalny lokal bez łazienki!
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 14:52
                  Wątków "słoikowych" było na e-matce kopy, więc nie ma większego sensu, żebym ja teraz przytaczał główne powody niechęci miejscowych do przyjezdnych oraz kontrargumenty tychże.

                  W każdym razie ludzi w Warszawie wkurzają zarówno drobne rzeczy typu te nieszczęsne śmieci i buty zostawiane na klatce schodowej, jak i sprawy grubszego kalibru, typu ogólnie nielojalne zachowania w pracy. Ci ludzie generalnie uosabiają taki przyspieszony awans społeczny, wyrywany do tego przez nich pazurami, przy czym z tyłu pleców mają namalowaną sławojkę. I z tej sławojki cieknie gnojowica.

                  Ponieważ zjawisko słoików jest tu silnie obecne już od schyłkowej komuny (wcześniej był zakaz meldunku dla przyjezdnych i starano się odgórnie ograniczać ich napływ), są też wypracowane metody postępowania z nimi. Przede wszystkim izolacja towarzyska i ograniczanie kontaktów do absolutnego minimum. Najlepiej traktować ich jak powietrze.
                  • whitney85 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 16:52
                    W pracy potwierdzam, najbardziej bezwzględne osoby, odnoszące i knujace intrygi by się pozbyć konkurencji, to były osoby przejezdne. Które z uporem maniaka nie placily też podatków w miejscu zamieszkania.
              • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 15:26
                W Krakowie podobnie jeśli chodzi o parkowanie. Jak ktoś zaparkował jak ciul to w 8 przypadkach na 10 słoik.
        • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:12
          kropkacom napisała:

          > Nie, Brexit pokazał co oznacza nastawianie jednych przeciw drugim, tworzenie an
          > tagonizmów i tak dalej. Tak, ci jedni czują się bardziej w prawie.

          Nie czują się, są. Dlatego to oni decydują, a nie Polacy.

          > Kwestia aby
          > z tej sytuacji wynieść jakąś naukę, a nie zacierać rączki bo naszym obywatelom
          > za granicą pokazali palec lub gorzej.

          nie oceniaj po sobie.

          > W Polsce też nie musisz być u siebie. Tak
          > po drodze. Słynne "słoiki" w Warszawie. Już samo to określenie i fakt, ze pows
          > tało pokazuje jak prosto wpaść w klimaty "nie u siebie".

          O czyli jednak istnieje zjawisko "nie bycia u siebie"?
          • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:15
            larrisa napisała:

            > kropkacom napisała:
            >
            > > Nie, Brexit pokazał co oznacza nastawianie jednych przeciw drugim, tworze
            > nie an
            > > tagonizmów i tak dalej. Tak, ci jedni czują się bardziej w prawie.
            >
            > Nie czują się, są. Dlatego to oni decydują, a nie Polacy.
            >
            Polacy ktorzy sie naturalizowali i uzyskali obywatelstwo tez glosowali, wielu za Brexit,bo wielu wybralo taka opcje wcale nie z nienawisci do emigrantow.
            • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:20
              Pokaż dane, ilu było Polaków głosujących za Brexitem?
              • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:29
                larrisa napisała:

                > Pokaż dane, ilu było Polaków głosujących za Brexitem?

                Dane to sobie poszukaj. Mam kilka znajomych Polakow,majacych brytyjskie obywatelstwo ktorzy glosowali za Brexit i nie sa oni napewno wyjatkami.
                Na Brexit glosowalo ok 53% z czego wiekszosc to nie rasisci ziejacy nienawoscia. Ludzie mieli rozne powdy dla ktorych wybrali akurat tak.
                • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:34
                  yamilca197 napisał(a):

                  > Dane to sobie poszukaj. Mam kilka znajomych Polakow,majacych brytyjskie obywate
                  > lstwo ktorzy glosowali za Brexit i nie sa oni napewno wyjatkami.

                  Czytaj: "nie mam zielonego pojęcia ilu, ale stworzę swoją teorią na podstawie jednostkowych przypadków".
                  • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:43
                    larrisa napisała:

                    > yamilca197 napisał(a):
                    >
                    > > Dane to sobie poszukaj. Mam kilka znajomych Polakow,majacych brytyjskie o
                    > bywate
                    > > lstwo ktorzy glosowali za Brexit i nie sa oni napewno wyjatkami.
                    >
                    > Czytaj: "nie mam zielonego pojęcia ilu, ale stworzę swoją teorią na podstawie j
                    > ednostkowych przypadków".

                    Ty tez nie masz zielonego pojecia ale uwazasz ze nie glosowali. Bo co?
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:37
                  tak yamilca197, najlepsze jest zaklinanie rzeczywistości i jak ktoś pluje w twarz to mówienie, że deszcz pada
                  www.nto.pl/tag/dlaczego-glosowali-za-brexitem/
              • claudel6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 02:34
                niestety byli tacy kretyni i ja jednego znam.
                • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 09:56
                  claudel6 napisała:

                  > niestety byli tacy kretyni i ja jednego znam.

                  Dlaczego kretyni? EU ma pos i cons.
          • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:23
            Istnieje w tym seansie, że to hasło wytrych. I na zasadzie dokładnie tej jak napisałaś: "NIE bycia u siebie". Tylko, że to "nie bycie" nie dotyczy osoby posługującej się tym hasłem. Chodzi tylko i wyłącznie o tworzenie antagonizmów.

            > Nie czują się, są. Dlatego to oni decydują, a nie Polacy.

            O czym decydują? Chodzi o referendum? Czy o to co spotyka obecnie Polaków w GB?
    • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 10:32
      Jestem u siebie.Za to w Polsce jestem lewackim wrogiem ojczyzny,zdeprawowanym przez homoseksualizm i brak chodzenia do kosciola.Czyli nie jestem w Pl u siebie,a moje dziecko,ktore byles uprzejmy nazwac niemczurem i mieszancem tym bardziej nietongue_out
      • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 10:39
        edelstein napisała:

        > Jestem u siebie.Za to w Polsce jestem lewackim wrogiem ojczyzny,zdeprawowanym p
        > rzez homoseksualizm i brak chodzenia do kosciola.

        O to prawie tak jak ja!

        Właśnie, właśnie, najpierw gostkowie pokroju rikiego kazali nam wy**alać (albo ewentualnie zdychać - to Ci bardziej prawdziwi) a teraz mamy wracać, bo im się dudki na dobrą zmianę kończą... he he he niedoczekanie....
        • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 10:53
          No ktos musi pracowac i robic za chlopca do biciatongue_out
          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:17
            edelstein napisała:

            > No ktos musi pracowac i robic za chlopca do biciatongue_out

            Dobry tekst pokazujący, kto tak naprawdę może czuć się "u siebie" w Polsce:

            www.facebook.com/piotr.ikonowicz/posts/10206552710088815
            • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:19
              Nie.. to niemożliwe.. rasizm w Polsce? To tylko obszczekiwanie swojego terenu, jak jeden troll pisał..
              Nie wierzę, ktoś na pewno sobie tę bajkę wymyślił uncertain
              • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:02
                To co w linku jest ohydnym rasizmem. Zaś wszelkie marsze antyimigracyjne czy wypowiedzi Polaków w Internecie, że są przeciwni "uchodźcom", sondaże z których to wynika, dyskusje itp. to właśnie profilaktyczne obszczekanie terenu.
            • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:07
              Poplakalam sie uncertain straszne. Jak mozna cos takiego dzieciom robic?
              • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:42
                Można, można.. np. to: www.gazetakrakowska.pl/wiadomosci/malopolska-zachodnia/a/brzeszcze-skatowali-w-sklepie-ukrainca-zdjeciawideo,9872311/
                • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:56
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Można, można..

                  Zaraz gazeciarz wyjaśni, że to był dealer, wielokrotnie notowany, były to porachunki gangów i w ogóle nic się nie stało, bo przecież przeżył....

                  A policja zamiast wyjaśniać to tuszuje, zgodnie z głoszoną przez rikiego zasadą, że przecież nie był "u siebie" oraz tzw. prezydenta, że to nie był obywatel, albo przynajmniej nie do końca.
      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:07
        Twoje dziecko nie jest mieszańcem, ponieważ o ile dobrze pamiętam, jest spłodzone z Polakiem i urodzone w Polsce. Z aktualnym Panem Niemcem dziecko jest dopiero robione (mam nadzieję, że to poprawny zwrot, bo zaraz koleżanka Morgen przylezie i zacznie wypominać mi rzekomo obleśny język).

        Niemczura ze swojego dziecka robisz Ty, i owszem, zwracałem na to wielokrotnie uwagę. To, że wywiezione do DE dziecko nie chce mówić po polsku nie jest niczym nadzwyczajnym, natomiast folgowanie chciejstwu dziecka prowadzi do jego wynarodowienia. I tak faktycznie się dzieje u wielu wyjechanych Polek, że już drugie pokolenie (sic!) nie ma prawie nic wspólnego z Polską.

        Co do wychowania dziecka, to jest elementarnie prosta metoda, którą m.in. zastosowała moja powinowata, która ma z Niemcem aż troje dzieci. W domu Niemiec mówi do dzieci wyłącznie po niemiecku (choć nauczył się polskiego), a ona wyłącznie po polsku. Mimo, że z tej trójki tylko najstarsze złapało jakieś głębsze więzi z Polską, wszystkie jednak mówią normalnie po polsku.
        • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:12
          A czemu ciebie riki tak boli ze jakies dziecko nie mowi/nie chce mowic/rodzicom nie zalezy zeby mowilo po polsku? Co ciebie to wlasciwie obchodzi? Nie twoje dziecko przeciez. Masz kilkanascie milionow dzieci w Polsce ktore mowia swietnie po polsku.
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:21
            yamilca197 , wszystko mi opada jak czytam takie wpisy

            nawet nie wiesz tego, ile w Polsce jest dzieci!!!

            Nie żadne kilkanaście milionów, tylko niecałe 7 , a i to licząc razem dzieci i młodzież do 17 roku życia. Dane z 2014 roku.

            Argument "co to mnie obchodzi" jest szczytem debilizmu. Równie dobrze ja mogę Ciebie nim potraktować, jak Cię obejdzie COKOLWIEK.
            A co cię obchodzi porzucony piesek przed schroniskiem - przecie nie Twój, a co obchodzi napadnięta staruszka - przecie to nie Twoja babcia, a co cię obchodzi głód na świecie - przecież to nie Ty głodujesz.

            Masakra intelektualna.
            • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:29
              riki_i napisał:

              > Nie żadne kilkanaście milionów, tylko niecałe 7 , a i to licząc razem dzieci i
              > młodzież do 17 roku życia. Dane z 2014 roku.

              7 milionow to tez duzo jak na jednegi riki, prawda?

              > Argument "co to mnie obchodzi" jest szczytem debilizmu. Równie dobrze ja mogę C
              > iebie nim potraktować, jak Cię obejdzie COKOLWIEK.

              Odpowiedz na pytanie co ciebie to obchodzi? Brak sensownych argumentow? Spodziewalam sie. Poszukaj sobie psychiatry jak najszybciej i zacznij leczyc swoja emigracyjna obsesje.
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:53
                Jesteś przelogowanym starym nickiem, który usiłuje zakrzyczeć mnie swoją udawaną głupotą.

                Jeśli ktoś nie ma JAKICHKOLWIEK sensownych argumentów, to Ty.
                • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:05
                  riki_i napisał:

                  > Jeśli ktoś nie ma JAKICHKOLWIEK sensownych argumentów, to Ty.


                  No wiec pozostaje przy swoim - psychiatra to dla ciebie koniecznosc, ta obsesja jednak ci szkodzi choc nie zdajesz sobie z tego sprawy.
            • aniorek Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:58
              watpie, czy moje dziecko wychowane w innym kraju nagle bedzie chcialo przeprowadzic sie do PL, zeby zapitalac na splacenie horrendalnych dlugow wynikajacych z pisowskiego, komuszego rozdawnictwa. gest kozakiewicza ode mnie.
              • aniorek Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:00
                co nie zmienia faktu, ze mowie z dzieckiem tylko po polsku. ale tylko dlatego, ze jest to moj ojczysty jezyk i fajnie jest byc dwujezycznym (ma to rowniez dobry wplyw na mozg).
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:00
                a Ty nie zapitalasz na obcych emerytów kraju, w którym teraz mieszkasz? pracujesz na czarno i nie płacisz składek? czy może żyjesz z zasiłków?
                • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:27
                  Według ciebie każdy polski emigrant tak żyje? OJP. Riki, ogarnij się, proszę.
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:39
                    Ja jestem ogarnięty. Skoro ona pisze, że nie będzie jej dziecko zapitalało na naszych rodaków w PL, to przytomnie zwracam jej uwagę, że z jej poborów zagranicą też są odciągane składki i podatki. No chyba, że robi na czarno, albo żyje z zasiłku.
                    • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:53
                      riki_i napisał:

                      > Ja jestem ogarnięty. Skoro ona pisze, że nie będzie jej dziecko zapitalało na n
                      > aszych rodaków w PL, to przytomnie zwracam jej uwagę, że z jej poborów zagranic
                      > ą też są odciągane składki i podatki.

                      Zwróć też uwagę, że za granicą za te składki i podatki dostaje się godne warunki do życia i rozwoju. A w Polsce w zamian za płacone podatki przychodzą takie rikie i każą wypier**lać, bo udało się raz wielkim fartem uciułać 18.5% w wyborach.... i teraz są panami wszechświata!
                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:03
                        Jeszcze raz Ci tłumaczę, że nie jestem pisowcem. Poglądy WSZYSTKICH Polaków masz tutaj , proszę, drugi raz ten sam link especially for you
                        www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2016/K_024_16.PDF
                        • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:59
                          Ja też nie.
                  • triss_merigold6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:03
                    Rosa, Rosa... Ty sąsiadujesz z Cyganami więc sorry, to nie świadczy dobrze o poziomie dzielnicy.
                    • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:14
                      tris - rasistka wielką gębą. Ci Cyganie, którzy są moimi sąsiadami pracują legalnie, płacą podatki i asymilują się z miejscową społecznością. Wiem, do twojego mikrego móżdżku to nie dotrze.
                    • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:15
                      A ty gdzie mieszkasz w Warszawie?
                      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:58
                        Raczej nie w sąsiedztwie Romów.
                      • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:44
                        ona mieszka na Pradze.
                        • triss_merigold6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:07
                          Te, warszawianka, Praga to dla Ciebie tylko okolice Ząbkowskiej i Mińskiej i syf Szmulek?
                          Nie mieszkam tam, ani nawet w okolicy.
                          Mieszkam na czystym strzezonym osiedlu na którym nie ma ani pół mieszkania kwaterunkowego czy innego niewłaśnościowego.
                          • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 05:05
                            Coraz bardziej żałosna jesteś. Coraz bardziej.
                          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 10:19
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Mieszkam na czystym strzezonym osiedlu na którym nie ma ani pół mieszkania kwat
                            > erunkowego czy innego niewłaśnościowego.

                            A skąd ten pomysł, że ja się siedzi za kratami i jest pilnowanym przez jakiegoś oblecha opłacanego 4 PLN na godzinę to to jest prestiż?

                            Normalnie się na to więzienie mówi...

                            ...ale ty ciaśniutka jedna jesteś....
                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 00:57
                              Nie napisała nic o prestiżu, tylko o tym, że ma czysto i bez meneli. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

                              • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 15:24
                                riki_i napisał:

                                > Nie napisała nic o prestiżu, tylko o tym, że ma czysto i bez meneli. Czytanie z
                                > e zrozumieniem się kłania.

                                Stary, rozumiem, że nie ogarniasz komu i na co odpowiadam, ale właśnie dla Ciebie był zacytowany dokładny fragment do którego się odniosłem....
                                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 21:09
                                  To wklejaj tekst do którego się odnosisz.
                                  • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 12:46
                                    riki_i napisał:

                                    > To wklejaj tekst do którego się odnosisz.

                                    Ty ślepy jesteś?
                                    Czy skończyły Ci się prochy a psychiatra na urlopie i nie może wypisać nowych?
                                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 19:00
                                      Mam wywoływać drzewko i szukać jednego postu sposrod ponad 500 ? Sorry ale mam ciekawsze rzeczy do roboty. W opcji "od najnowszych" akurat nie widać do czego konkretnie się przychrzaniłeś
                • aniorek Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:15
                  Nie zrozumiales. Zapitalam z przyjemnoscia, a w dodatku place bardzo wysokie podatki. Wiem, ze te pieniadze wydawane sa SENSOWNIE, a rzad nie zajmuje sie rozdawnictwem i hodowaniem nierobow, tak jak to ma miejsce obecnie w PL.
                  • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:57
                    Czyli nie ma u Was gromad zdrowych i młodych mężczyzn żyjących z zasiłku, często jako już kolejne pokolenie tak żyjące?
                    • aniorek Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:48
                      gromad nie ma na pewno. to nie UK. panstwo potrafi motywowac ludzi do pracy, mimo ze zasilek przyznawany jest na caly okres bezrobocia i da sie z niego wyzyc.

                      to, co obecnie wyprawia w PL rzad jest bardzo szkodliwe, szczegolnie dla przyszlych pokolen, ale nieroby tego nie widza, dla nich sie liczy tylko to, co moga wyrwac od panstwa tu i teraz.
                      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:22
                        W jaki sposób motywować? Dając darmowe mieszkania i suty zasiłek?
                        • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:24
                          wlasnie tez sie zastanawiam jak to niby w UK motywuja. Moim zdaniem problem w tym ze nie motywuja....
                          • claudel6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 02:38
                            przecież napisała, że nie UK.
        • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:15
          I tak faktycznie się dzieje u wielu wyjechanych Polek, że już drugie pokolenie (sic!) nie ma prawie nic wspólnego z Polską

          I to taka tragedia? Tragedią byłoby to gdyby nie mógłby się porozumiec z ojcem. Z tym, że kolejne pokolenia mają zwykle coraz mniej wspolnego z krajem przodków trzeba się pogodzić.

          • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:18
            BTW riki, migracje są czyms oczywistym od wieków i tego nie zmienisz. Czego Ty oczekujesz od ludzi? Żeby byli "u siebie" w Timbuktu jednoczesnie bojąc sie, że ich dzieci zostaną "wynarodowione?" Nie widzisz paranoi w takim myśleniu?
            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:57
              Migracje, a raczej wędrówki ludów, owszem. Tylko popatrz na skutki. Jak skończył kulturowo Egipt najechany przez Arabów? Co się dziś dzieje w RPA?
              • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:01
                A co w Korei Północnej? Naprawdę chcesz się przerzucać przykładami?

                Rozumiem też, że pisząc o RPA masz na myśli złe skutki tego, że zostali najechani przez białych? Czy już wszytsko Ci się myli?
                • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:03
                  A to, że ktoś nie może czuć się "u siebie" tam gdzie wyjechał na stałe, to "dzięki" takim ludziom jak Ty.
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:07
                  Dziesiątki razy tłumaczyłem, że Biali w RPA byli pierwsi! To były tereny bezludne, mieszkali tam nieliczni Khoikhoi (Hotentoci). Czarne ludy Bantu , z których dziś głównie składa się ludność RPA, przybyły tam dużo później niż Biali.

                  A co do tego ma Korea Północna? Że niby co? Że jak nie chcę się zgadzać na uchodźców to od razu jestem wyznawcą idei dżucze?

                  Zimny lód na głowę polecam.
                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:18
                    Nie, Korea, to byl przykład na miarę Twoich przykładów.

                    "mieszkali tam nieliczni Khoikhoi (Hotentoci)"

                    Czyli wg Twojej teorii jednak biali najechali te tereny?

                    Rozumiem też, że akcpetujesz imigrantów w dużej częsci Bieszczadów?

                    I Ty mówisz o dualizmie marksistowkim??? big_grin

                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:42
                      Musisz jeszcze trochę nad sobą popracować. Tu masz ściągę
                      realizatorzy.prv.pl/chwyty.html
                      • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:45
                        Nie riki, masz podstawowe braki w wiedzy. Ideologia i poglady to nie jest wiedza. To nie jest kwestia poprawnosci politycznej tylko braku wiedzy. Tylko i wyłącznie. Masz pecha, bo na tym forum są osoby, którcyh wiedza o RPA jest trochę więcej niż przeciętna.
                  • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:15
                    powiedz mi skad wziales pomysl ze do XV wieku poludnie afryki bylo prawie bezludne. bantu ci sie pomylili z zulu chyba.

                    rozumiem ze masz swoja ideologie pt u siebie i jest ona oparta na tym kto u siebie nie jest, ale nie opowiadaj prosze bzdur. wiem ze sa ludzie ktorzy podpisuja sie pod idaa ze afryka, australia i ameryki byly prawie puste i stad biali ludzie sa tam pierwszymi prawdziwymi ludzmi ale to z takim ideologicznym skrzywieniem nie da sie powaznie dyskutowac.
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:53
                      z historii RPA, nic nie poradzę że jest niepoprawna politycznie
                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:25
                    bzdury gadasz. Afryka poludniowa byla jedna z kolebek ludzkosci. To ze mieszkajacy tam Khoisan sa niezbadani specjalnie nie znaczy ze ich tam byly sladowe ilosci (pomijajac juz lekcewazenie miejscowych na podstawie ich wyimaginowanej liczby) poza tym byli tam jeszcze Pigmeje, San i na polnocy Bantu. Europa odkryla tamte tereny pod koniec 15w i jedynym powodem dla ktorego sie zawziela na te tereny to kopalnie diamentow.
                    Co do plusow migracji chyba jednak najlepszym przykladem dlugookresowych jednak sukcesow sa Europa i Stany.
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:33
                      Jeszcze raz powtarzam. Południowe wybrzeże Afryki było niezamieszkane, bezludne. Jakieś tam śladowe ilości Hotentotów to było wszystko. Kolonizacja białych nie zaczęła się od interioru na północy, więc mi nie pisz o Bantu, Pigmejach, San etc. Kupcy z Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w okolicach Cape Town nie zastali nikogo. Późniejsi holenderscy chłopi których tam sprowadzono również nikogo nie wyganiali.
                      • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:46
                        Jesteś niedouczony, riki. Twoje teorie są równie warte jak "Bieszczady są niezmaieszkane"
                      • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:06
                        doksztalc sie. to ze nie bylo ludow osiadlych nie znaczy ze nie bylo tam psa z kulawa noga www.geni.com/projects/Indigenous-People-of-South-Africa/10004
                        • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:08
                          moj pan od historii w liceum tez twierdzil ze biali sa orginalna ludnoscia Afryki poludniowej. nie jest to prawda tylko anegdota historyczna
                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:10
                          Przestań lać tanią propagandę! Migrujące małe grupy Hotentotów mają być jakimś argumentem za pierwotną murzyńskością tych ziem? Bantu tam wtedy nie było, powtarzam, nie było. Biali byli pierwsi. Wszelkie ględzenie, że Biali kogoś w RPA skolonizowali to bujda na resorach. Poza tym wygooglaj sobie, jak Bantu odnosili i odnoszą się do Hotentotów. Ale to nie jest rasizm, co to, to nie. Tylko zła biała człowiek to wstrętna rasista.
                          • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:17
                            riki, kiedy pojawili się "biali" nie było jeszcze RPA. To nie jest wiedza tajemna wink

                            Masz powazne luki w wykształceniu i nie próbuj się wykpić brakiem "poprawnosci politycznej" to brak wiedzy, umiejętnosci analizy i tyle. Fakt, takim łatwo wcisnąć kit.

                            A próba zmiany tematy na to, że wśród czarnoskórych też są rasiści ma odwrócić uwagę od braku Twojej wiedzy? wink

                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:42
                              joa66, co z tego, że formalnie nie było RPA? Chodzi o początki osadnictwa na tym terenie i o to, kto był pierwszy - biali czy czarni

                              • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:07
                                czarni
                              • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:32
                                No własnie czarni, czego nie rozumiesz?
                          • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:20
                            angielskiego nie znasz i potrzebujesz pomocy z tekstem ktory zalinkowalam?
                          • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:22
                            oza tym wygooglaj sobie, jak Bantu odnosili i odnoszą się do Hotentotów. Ale to nie jest rasizm, co to, to nie. Tylko zła biała człowiek to wstrętna rasista.

                            alez oczywiscie jest to rasizm, taki sam jak twoj. dalej czekam na zrodla twojej alternatywnej histori poludniowej afryki.
                            • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:28
                              dalej czekam na zrodla twojej alternatywnej histori poludniowej afryki.

                              Też jestem ciekawa tych źródeł, zapewne nie są "poprawne politycznie" wink

                              riki - nie bądź sobek, podziel się z nami źródłami swojej wiedzy na temat RPA, może też poczytamy i się douczymy wink
                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:40
                                Źródła są liczne i nie trzeba znać africaans. Źródłem był m.in. profesor historii z RPA przebywający na kongresie w Durbanie. Niestety, cholera jasna, biały! ;-( Oczywiście, pewnikiem wstrętny, ohydny, obrzydliwy rasista. Być może kolega Walusia. Tfu!
                                • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:42
                                  A nazwisko tego profesora? Jakieś jego prace?
                                  • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:45
                                    morgen_stern napisała:

                                    > A nazwisko tego profesora? Jakieś jego prace?

                                    Przecież jakby pamiętał to by podał, prawda? Oczywistą oczywistością jest, że zapomniało się biedaczkowi....
                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:16
                                    Tak, może jeszcze rozmiar mojego fiuta mam Ci podać. Bądźmy poważni. Rozmowa była prywatna, zresztą przecież to i tak nie ma znaczenia, skoro Ty wiesz lepiej.
                                    • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:18
                                      Bądźmy poważni. Rozmowa była prywatna, zresztą przecież to i tak nie ma znaczenia, skoro Ty wiesz lepiej.

                                      big_grinbig_grinbig_grin

                                      sorry, riki - wiedza zerowa, same emocje i ideolo.
                                      • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:20
                                        Ale sam pomysł, żeby podac RPA jako dowód na to, że nie należy wpuszczać imigrantów - boski ! big_grin
                                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:23
                                          Czy Ty dzisiaj masz jakieś zaćmienie rozumu? RPA było przykładem na to, do czego prowadzi folgowanie wielokulturowości i smutnym przykładem tego, gdzie kończą biali . Przypomnę ci, że po 1994 roku z tego "raju" uciekło już do Australii ponad 2 mln białych
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:38
                                        Historia RPA jest wiedzą ogólnodostępną. Nawet najbardziej politycznie poprawne źródła nie twierdzą, że w połowie 17 wieku na południowym wybrzeżu żyły osiadłe ludy Bantu. Te ludy napłynęły tam dopiero wtedy, gdy biały człowiek zrobił tam cywilizację.
                                        • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:46
                                          Jakie źródła? big_grin

                                          Bo żadne znane mi źródła (a mam ich nawet trochę w domu) tak nie twierdzą. Poza tym - rozumiem, że ten profesor powiedział Ci to w tajemnicy i teraz nie chcesz podać jego nazwiska? Czy jak normalny profesor publikuje i jego zdanie na ten temat jest znane, więc nie zdradzisz 'wielkiej tajemnicy?? big_grin
                                    • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:19
                                      riki_i napisał:

                                      > Tak, może jeszcze rozmiar mojego fiuta mam Ci podać. Bądźmy poważni.

                                      Właśnie, spróbuj przez chwilę być poważny....

                                      Poza tym słowa na f.... przy damie to się chyba używa w kulturze afrykańskiej - profesor Cię tego nauczył?
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:25
                                        Fiut to fiut. Jak wolisz mogę zmienić na rozmiar członka. Morgen chyba się nie uważa za damę (przynajmniej w wersji dworskiej), z tego co pamiętam to glany, rammstein i te klimaty.
                                        • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:43
                                          I kot. Nie zapomnijmy o tym ważnym atrybucie kobiet bez rodziny w pewnym wieku.
                                          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:00
                                            kaz_nodzieja napisał(a):

                                            > I kot. Nie zapomnijmy o tym ważnym atrybucie kobiet bez rodziny w pewnym wieku.

                                            Kota to ma samotny facet, pełniący obowiązki Prezesa Polski. A nawet dwa koty....
                                            • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:13
                                              ja mam 3
                                    • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:24
                                      riki_i napisał:

                                      > Tak, może jeszcze rozmiar mojego fiuta mam Ci podać. Bądźmy poważni. Rozmowa by
                                      > ła prywatna, zresztą przecież to i tak nie ma znaczenia, skoro Ty wiesz lepiej.

                                      Płaczę big_grin Ale się wygłupiłeś.
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:26
                                        Rozmowa ,a w zasadzie cykl wielogodzinnych rozmów był prawdziwy. Z tego hotelu nie dało się wyjść, był otoczony przez policję. Tak tam cudownie i bezpiecznie.
                                        • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:31
                                          Ale my pytamy o źródło naukowe, ogólnodostępne, nie o stenogramy prywatnych rozmów, ogarnij się.
                                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:36
                                            Ogólnodostępne źródła mówią to, co wcześniej napisałem. Nie było tam żadnych Czarnych z ludów Bantu. Zero, null, nic.
                                            • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:38
                                              Ale jakie źródła? Podanie tytułu cię przerasta, czy znów mnie zaczniesz wyzywać od kretynek?
                                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:39
                                                Paluszek boli wbić historia RPA w google?
                                                • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:42
                                                  Człowieku, ale zasada dyskusji jest taka, że przytaczając rzeczowe argumenty należy samemu wskazać źródło, a nie każe się rozmówcy szukać ich samodzielnie. To świadczy albo o nieudolności, albo po prostu o źle skrywanej niewiedzy. Przykro się patrzy, co ty tu dziś wyprawiasz, ale spoko, już wszystkie chyba zajarzyły, że ty tego po prostu nie wiesz.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:44
                                                    Nie, głupio usiłujesz mnie podpuścić, doskonale wiedząc, że podając cokolwiek więcej niż to co podałem, de facto się tutaj przedstawię z imienia i nazwiska

                                                    nie mam na to najmniejszej ochoty, więc łaskawie zamilcz
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:46
                                                    Jak podasz nazwisko profesora, to podasz jednocześnie swoje nazwisko? Znaczy ty jesteś tym profesorem? big_grin big_grin big_grin
                                                    Dziewczyny, ja chyba śnię, co on wygaduje big_grin
                                                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:41
                                                    Wiesz co Morgen, obserwuje Cie od jakiegos czasu i nie da sie przeoczyc, ze skaczesz Rikiemu do gardla przy kazdej nadarzajacej sie okazji. Twoja strategia to: wejsc w kazda dyskusje gdzie on jest, zaczaic sie, udajac, ze niby Cie nie ma w watku, i czekajac cierpliwie na moment az ktos z innych dyskutantow zacznie z nim "walczyc". Wtedy na tak przygotowane pole walki wkraczasz Ty, okladajac go ile wlezie. Chyba liczysz na to, ze oslabiony odpieraniem atakow wreszcie sie ugnie pod naporem Twoich strzalow. Jeszcze nie widzialam, zebys choc raz zagadala do niego merytorycznie. Kobieto, ogarnij sie, bo to zaczyna byc smieszne.

                                                    Rikiego nie znam, nie wiem kim jest gosciu, na ematce bywam rzadko, i nie staram sie mu teraz podlizac. To na wypadek, gdybys chciala mnie tym twierdzeniem teraz znokautowac.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:57
                                                    Przykro mi, uwielbiam go dręczyć, a dlaczego to nie wiesz, gdyż jak sama piszesz " na ematce bywasz rzadko". Gdybyś bywała częściej, albo trochę wcześniej wiedzialabys, że riki w stosunku do mnie bywał bardzo chamski, namiętnie wyciągając w kazdym możliwym temacie jakieś elementy mojej przeszłości, o których tu pisałam, czy było to w temacie, czy też nie. A ja wtedy próbowałam jeszcze merytorycznej z nim dyskusji. W końcu odpuscilam, a czasem, kiedy mam humor to trochę sie z niego nasmiewam, dziś z tymi swoimi "zrodlami" podłożył się koncertowo, ja tylko merytorycznie prosiłam go o podanie tychże źródeł, no ale jak widać kolega sobie z tym nie radzi. Więc następnym razem zanim przybiegniesz w obronie pomyśl najpierw, czy może moje zachowanie nie wynika z czegoś, co riki kiedyś nawywijal.
                                                    Swoją drogą miałam rację, poza rikiego typu "elokwentny swiatowiec kulturalnie dyskutuje" sie przyjęła. Na szczęście starsze stażem forumki znają go trochę lepiej.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:34
                                                    Ślepy widzi, o co chodziło, więc się nie tłumacz. Życzę miłego wieczoru.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:51
                                                    ada1214 napisała:


                                                    > Rikiego nie znam, nie wiem kim jest gosciu, na ematce bywam rzadko, i nie stara
                                                    > m sie mu teraz podlizac. To na wypadek, gdybys chciala mnie tym twierdzeniem te
                                                    > raz znokautowac.

                                                    Tak z ciekawości zajrzałam do twojej historii, czy rzeczywiście jesteś tu tak rzadkim gościem i dość szybko znalazłam potwierdzenie, że w powyższym dość mocno mijasz się z prawdą, bo raptem w zeszłym roku również miałaś wobec niego krytyczne uwagi, wtedy nie wydawał się ci się taki biedny i atakowany przez niedobre forumki? I z tego cytatu wynika dość jasno, że gość jest ci znany i znasz dobrze jego działalność na emtace:

                                                    Re: Jak skończyły żeńskie "gwiazdy" Waszej młodoś
                                                    ada1214 14.07.15, 11:16
                                                    Riki, jestes na jakims meskim forum? Tak ogolnie.
                                                    Twoja chec brylowania na ematce, a przy tym dosrywania obecnym tu kobietom* jest pewnym ewenementem. Probuje sobie wyobrazic mojego meza w takiej akcji i za nic mi nie wychodzi- no ale on jest prawdziwym mezczyzna.

                                                    jesli babki miedzy soba sie nawalaja, to jedno, ale jesli facet w obcowaniu z kobietami posuwa sie do wyzwisk to zupelnie inny wymiar. Chamstwo i buractwo, i nawet chwalenie sie slynnymi i pieknymi znajomymi Cie nie wyniesie wyzej niz sam sie ulokowales

                                                    Tu link do dyskusji, jakbyś nie dowierzała:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,158186087,158186087,Jak_skonczyly_zenskie_gwiazdy_Waszej_mlodosci_.html?s=1#p158190209
                                                    Cóż to się nagle stało, że riki w twoich oczach nagle z chama i buraka awansował na uciśnionego, zupełnie nieznanego ci forumowicza, za którym się ujmujesz?
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:56
                                                    Morgen, weź może napij się ziółek z melisy. To tylko forum. Jakbyś dobrze pogrzebała, to każdy z każdym tu się kiedyś prztykał. Także ja z triss i bergamotką, które wg Ciebie są moimi klakierkami.
                                                  • triss_merigold6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:03
                                                    A, owszem, owszem. Głównie na tle stosunku do przeszłości i podejścia pragmatyczny cynizm vs sentymentalny romantyzm oraz obozu, jaki podobno robię chłopu w domu.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:07
                                                    Ależ ja doskonale wiem, że to tylko forum, dlatego mam z ciebie w tym wątku taka polewkę, nawet się nie zdenerwowałam, jak mnie od kretynek tu wyzwałeś wink więc doprawdy nie wiem, kto z nas tu bardziej potrzebuje melisy, bo ewidentnie profesor z RPA sprawił, że zacząłeś się zachowywać nieco histerycznie. Ale co się uśmiałam, to moje.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:15
                                                    Morgen, ja chyba wreszcie wiem o co tu chodzi. Nie wiem tylko po co, ale się pewnie dowiem. Na razie.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:23
                                                    Tak, riki, czekam z drżeniem serca na twoją sensację typu "zakochała się we mnie" albo "jest zazdrosna o triss" albo coś równie głębokiego. Oszczędzę ci wysiłku - po prostu działasz mi na nerwy, jesteś skończonym chamem i oblechem, który się nieudolnie maskuje, mitomanem, typem, którego w realu wyjątkowo nie trawię. Ot i cała tajemnica, nie dziękuj.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:24
                                                    Zapomniałabym o mizoginie! Jak mogłam smile
                                                  • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:25
                                                    Riki_i nie jest mizoginem. Lubi kobiety. Ale nie w Twoim stylu big_grin
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:25
                                                    Czyżby? Zobaczymy.
                                                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:59
                                                    > Cóż to się nagle stało, że riki w twoich oczach nagle z chama i buraka awansowa
                                                    > ł na uciśnionego, zupełnie nieznanego ci forumowicza, za którym się ujmujesz


                                                    Nic sie nie stalo, ja go w ogole nie pamietam, ani to ze do niego pisalam. Najwyrazniej nie mam takiej orientacji jak Ty. Przede wszystkim nie zyje forum i szybko zapominam o czym do kogo pisalam. Ta nasza biezaca wymiane zdan tez najdalej za miesiac zapomne. A Ty przypuszczam bedziesz to pamietac do konca zycia. No to roznimy sie.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:05
                                                    Najwyraźniej masz zbyt słabą pamięć na takie forumowe analizy, więc może następnym razem po prostu ugryź się w język? Bo potem nie ogarniasz, kto jest chamem, a kto uciśniona ofiarą, skoro po takiej dokładnej analizie rikiego sprzed roku dziś patrzysz na jego posty i nie pamiętasz o jego istnieniu. Wyszło to, powiem ci, mało przekonująco.
                                                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:17
                                                    Dokladnej analizie? MNiej wiecej tak dokladnej jak analiza Ciebie dzisiaj: wchodze na ematke po kilku miesiacach niebytu, przez pare dni widze Morgen podgryzajaca Rikiego w w dupe, wyciagam wniosek i pisze post. Pamietam o tym tak dlugo, dopoki "jestem" na emamie. Potem czasu brakuje i znowu przez kilka miesiecy mnie tu nie ma. W tym czasie zapominam. Kiedy wracam, saldo jest wyzerowane. Boze, zrozum, nie wszyscy odwalaja dniowki na forum 365 dni w roku.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:25
                                                    Ja martwiłabym się, gdybym tak mocno posuniętą sklerozę, która potem wychodzi w dyskusjach i mocno osłabia argumenty, ale ok, powiedzmy, że jakoś wybrnęłaś smile
                                                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:30
                                                    morgen_stern napisała:

                                                    > Ja martwiłabym się, gdybym tak mocno posuniętą sklerozę, która potem wychodzi w
                                                    > dyskusjach i mocno osłabia argumenty, ale ok, powiedzmy, że jakoś wybrnęłaś

                                                    To w ogole nie bylo smieszne. Owszem, mam luki w pamieci na skutek choroby i prawdopodobnie rowniez jako skutek zazywanych lekow. Ale grunt, ze TY sie znakomicie bawisz.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:40
                                                    Jak rany, skoro wiesz, że masz z tym problemy, to po jaki wuj sie do mnie przychrzaniasz? Nie przyszło ci do głowy, że może robię tak z powodu, którego nie pamiętasz? A teraz uderzasz w płaczliwe tony, jak to naśmiewam się z twojej choroby, o której słyszę pierwszy raz w życiu, litości...
                                                  • ada1214 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:43
                                                    No, jezeli tak niewiele trzeba, zebys komus wsiadla na ogon, to nie wierze w to "niebywale chamstwo Rikiego wobec Ciebie". Czuje, ze i mnie od dzisiaj bedziesz sledzic i dowalac przy kazdej okazji. Zalozymy sie? A wszystko przez 1 krytyczny wpis.
                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:50
                                                    Odpuść, dziewczyno, naprawdę. Przyjmuję krytykę, ale tym razem trochę popłynęłaś zważywszy na wcześniejsze wpisy o rikim. Krytyka ok, bezsensowne dowalanie - nie. Tyle w temacie. I nikogo na tym forum nie śledzę i nie "dowalam przy każdej okazji". Nawet rikiego ostatnio na ogół omijam, dziś mnie jakoś sprowokował tym nieudolnym wiciem się przy źródłach. Teraz będzie strach cokolwiek wpisać pod twoim postem, bo zaraz będziesz krzyczeć, że cie prześladuję, postaram się zatem omijać cię z daleka - z troski o twoje zdrowie.
                                                  • claudel6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 02:46
                                                    a, taki Dzień Świstaka? wink
                                                • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:55
                                                  ale google twierdzi co innego niz ty wiec przytocz wreszcie zrodlo tej alternatywnej histori.

                                                  co do pomyslu ze ktos cie bedzie identyfikowal na podstawie nazwiska profesora z RPA to delusions of grandeur much? wrocmy moze chociaz na chwile do rzeczywistosci.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:58
                                                    dlaczego? przecież to jest działanie proste jak budowa cepa! wy w ogóle nie umiecie kojarzyć danych i korzystać z wyszukiwarek???? ja na podstawie strzępów informacji potrafię się z netu dowiedzieć masę rzeczy. I nie tylko ja - podejrzewam, że kaz_nodzieja też nie jest głupi.
                                                  • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:24
                                                    no nie umiemy, oswiec nas prosze. przytocz te strzepy informacji i zaleznosci przyczynowo skutkowe ktore dla ciebie sa oczywiste a dla nas nie.

                                                    ach kaznodzieja vel gazetamiplaci czyli lustrzane odbicie rosy. case in point jak praktycznie nigdy nie odniesc sie do tematu rozmowy albo postu na ktory sie odpowiada. akurat tutaj macie duzo wspolnego.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:29
                                                    Rosa często jest "za, a nawet przeciw" oraz ma zmienne nastroje, ale potrafi się czasem z sensem wypowiedzieć. Przeglądałem tamtą archiwalną dyskusję i miała niektóre całkiem niegłupie posty.

                                                    Gazeta umie węszyć i kojarzyć fakty, czym zdradza inteligencję.
                                                  • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:04
                                                    milo mi ze masz poczucie wspolnoty z etatowymi ematkowymi trolami a teraz prosze odnies sie do tego o czym rzeczywiscie rozmawiamy czyli twoich rewelacji na temat histori poludnia afryki.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:21
                                                    ja? ja już wszystko powiedziałem
                                • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:45
                                  nazwisko pofesora? chetnie sobie poczytam
                                • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:53
                                  nazwisko moze pamietasz? wygooglam sobie
                                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:56
                                    albo chociaz rok tego kongresu - znajde go sobie i dojdziemy do nazwiska
                                    • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:05
                                      to? en.wikipedia.org/wiki/World_Conference_against_Racism_2001#Compensation_for_Colonialism_and_Slavery
                                      jesli to to zauwazyles ze byla to konferencja na ktorej rozpatrywano rekompensaty za kolonializm i niewolnictwo - nic dziwnego ze rozne wersje historii rozpatrywano rowniez i takie ktore twierdzily ze w Afryce to zadnych Murzynow nie bylo.
                                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:42
                                      tak, i do mojego przy okazji....
                                      • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:11
                                        powolujesz sie na konferencje o ktorej Polska (wycofujac sie z kolejnej) oswiadczala:
                                        "Niestety mamy jednak podstawy, aby obawiać się, że Konferencja zostanie wykorzystana ponownie - tak jak miało to miejsce w 2001 r. w Durbanie - jako forum niedopuszczalnych wystąpień, działań sprzecznych z duchem szacunku dla innych ras i religii. Nasz szczególny sprzeciw budzą wszelkie zapowiedzi wprowadzania w trakcie konferencji antysemickich wątków. Nie tylko zdyskredytuje to jej przesłanie, lecz także uniemożliwi obiektywną, merytoryczną dyskusję o problemie rasizmu, czytamy w komunikacie."
                                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:35
                                          tak, tak, i jeszcze zapisałem się do world apartheid movement, dopisz koniecznie
                                          • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:35
                                            nie brnij. /naprawde czasem warto uznac ze sie nie mialo racji.
                                            Wszystko jest wzgledne. jedni przychodza drudzy odchodza a karawana jedzie dalej - nei ma dobra/zla w wedrowkach ludow jest zmiana. tym ktorym odchodzom zal tym ktorzy przychodza nie. Oceni historia. Czasem krok wstecz byl krokiem w przod
                                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:41
                                              żartujesz, prawda? złupienie starożytnego Rzymu przez plemiona germańskie to było względne? upadek Konstantynopola był względny? na odrodzenie się niektórych instytucji społecznych, jakie były w starożytnym Rzymie trzeba było czekać ponad 1000 lat!!! nie mówiąc już o takich drobiazgach jak ponowne życie w higienie
                                              • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:55
                                                oczywiscie ze wzgledny widocznie jak to ujales za bardzo sie zasiedzieli na wysokich stanowiskach
                                                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:40
                                                  upadek Rzymu i Konstantynopola dotknął wszystkich mieszkańców obu cesarstw
                                                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 07:29
                                                    No ale jakie to ma znaczenie obecnie po za tym gdyby nie upadli historia potoczylaby sie inaczej?
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 12:49
                                                    Ma gigantyczne znaczenie. Bo po tym jak zostali najechani przez barbarzyńców nastąpiło tysiąc lat cywilizacyjnego regresu i ciemnoty.

                                • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:05
                                  Źródła są liczne i nie trzeba znać africaans

                                  Africaans oczywiście znasz, ale nazwiska profesora nie pamiętasz. Szczegółów "konferencji w Durbanie też nie pamiętasz.

                                  Ale nie ma sprawy, źródła w Afrikaans też możesz podać.
                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:18
                                    Nie mam zamiaru się odkrywać na forum. Każdy kto nie ma złej woli i posiada mózg, bardzo łatwo dojdzie do historii tych terenów. Nawet nie znając angielskiego.
                                    • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:25
                                      Aha aha, czyli źródła nie podam, nazwiska profesora nie podam, jak masz mózg to sobie znajdź smile i nagle maska dobrotliwego dziadunia z ostatniego wątku o pięknych kobietach spadła smile
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:28
                                        Nie udawaj głupiej. Dane o kongresie i nazwisko profesora pozwoliłyby mnie w 3 sekundy zidentyfikować. Podaj tutaj swoje imię i nazwisko to pogadamy.
                                        • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:30
                                          Chyba sobie jaja robisz - samo nazwisko profesora i tytuły jego prac pozwolą cie zidentyfikować?? Ten profesor przesiaduje na ematce, śledzi wpisy na gazecie? Błagam powiedz, że żartujesz, są pewne granice robienia z siebie idioty.
                                          • riki_i [...] 02.09.16, 16:35
                                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                            • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:37
                                              Czyli trafiłam celnie, skoro posunąłeś się centralnie do wyzwisk. Nie masz po prostu tego nazwiska i teraz wijesz się jak piskorz nie wiedząc jak wybrnąć. Cóż, sam się pięknie przedstawiłeś i twoje "argumenty" w powyższym wpisie. Wstyd.
                                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:41
                                                Przedstaw się z imienia i nazwiska, powtarzam.

                                                RPA to nie Nowy Jork. Międzynarodowych imprez nie odbywa się tam wiele. Nie mam zamiaru występować tutaj pod imieniem i nazwiskiem. EOT
                                                • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:44
                                                  No po prostu parsknęłam śmiechem big_grin podaj choć nazwisko tego profesora, powtarzam po raz enty, zostaw już te konferencję nieszczęsną. Jeśli to profesor, to musi mieć publikacje. W jaki niby sposób jego nazwisko ma nas doprowadzić do ciebie? big_grin zlituj się po literalnie płaczę ze śmiechu w tej chwili.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:51
                                                    Dobrze, sama się prosisz o moją złośliwość.

                                                    No więc nawet barmanka w ..... i okazjonalna konserwatorka powierzchni płaskich powinna wiedzieć, że profesorowie zazwyczaj mają swoje strony z detalicznie wymienioną wszelką aktywnością. Bo są z tego rozliczani i za to im płacą. Mając nazwisko gościa odnajdujesz tę stronę i patrzysz w jakich to międzynarodowych kongresach w Durbanie brał udział. Znajdujesz archiwalną stronę tego kongresu i klikasz listę uczestników , wypatrując tam ludzi z Polski. Potem sprawdzasz w google każdego rodaka i dokonujesz niezbyt trudnej sztuki dedukcji, który to z nich może być riki. Jakieś 5-10 minut i masz wynik.

                                                    A teraz klikaj kosz i wal swoje święte oburzenie.
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:54
                                                    riki sam pisałes , że konferencji miedzynarodowych w Durbanie jest niewiele , i tak możemy Cię znaleźć big_grin Jest to więc wymówka .
                                                  • joa66 Konferencja w Durbanie 02.09.16, 16:55
                                                    https://img05.deviantart.net/d192/i/2013/084/7/1/secret_agent_man__by_seanmciny-d5zaxln.jpg
                                                  • joa66 I tajemniczy profesor 02.09.16, 16:55
                                                    https://images.buycostumes.com/mgen/merchandiser/jr-secret-agent-child-costume-bc-68843.jpg?zm=1600,1600,1,0,0
                                                  • morgen_stern Re: I tajemniczy profesor 02.09.16, 17:27
                                                    A czy ten tajemniczy profesor nie nazywa się czasem PIRANIA??? big_grin
                                                  • dyzurny_troll_forum Re: I tajemniczy profesor 02.09.16, 17:33
                                                    morgen_stern napisała:

                                                    > A czy ten tajemniczy profesor nie nazywa się czasem PIRANIA??? big_grin

                                                    ja myślę, że chodzi tu o wybitnego naukowca, biologa, profesora Baltazara Gąbkę....
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:56
                                                    no teraz to jeszcze tak nie do końca. Musiałabyś przelecieć wszystkie z ponad dwudziestu lat , no i nie znasz szczegółowej dyscypliny / tematu/ okazji
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:58
                                                    riki - ok, ten tajemniczy profesor jest jedynym źródłem Twojej wiedzy? big_grin
                                                  • riki_i [...] 02.09.16, 17:01
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:04
                                                    historia RPA jest wiedzą powszechnie znaną

                                                    No właśnie, riki. Powiem więcej - historia południa Afryki jest powszechnie znana.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:05
                                                    Joa66 tę historię zna. Zły biały człowiek najechał kwitnące murzyńskie wioski i wypędził dobrego czarnego człowieka. Wielka niepowtarzalna rozwinięta cywilizacja poszła się ......
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:11
                                                    Nie, ja nic takiego nie pisałam big_grin Ale kontynuuj , bo jest coraz zabawniej big_grin
                                                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:53
                                                    jakie wioski? stuknij sie w globus bo nie myslisz. wiosek nie bylo bo miejscowi prowadzili tryb zycia koczowniczy - co jednak nie znaczy ze ich tam nie bylo. Naprawde wydaje mi sie ze od XVw dokonalismy jakiegos rozwoju i juz troche wiecej rozumiemy native cultures uncertain
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:32
                                                    ironii nie chwyciła, oj nie chwyciła - pokolenie netu w całej okazałości

                                                    doskonale mi wiadomo, że nie było żadnych wiosek ani wysokiej kultury, to był taki żart
                                                  • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:37
                                                    no ale kula w plot niestey - pokazuje tylko ze argumentow ci zabraklo.
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:01
                                                    Faktycznie , okazje i tematy mogły być różne big_grin

                                                  • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:30
                                                    A ten twój tajemniczy profesor jest jedynym źródłem twojej wiedzy? Podaj choć tytuł jakiejś pracy, gdzie twoje teorie znajdują oparcie, zlituj się nad prostą dziewczyną, chciałabym poszerzyć wiedzę, ale dalibog nie wiem, które źródła są właściwe i z tej dyskusji wynika, ze tylko ty możesz pomóc!
                                    • elle-hivernale Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 11:18
                                      Riki, wstydzę się za ciebie. Normalnie wstydzę się jak cię czytam. Zostań może w tematyce przeszczepiania włosów, a trudne zagadnienia antropologiczne zostaw dziewczynkom. Profesora sobie wsadź w buty, Pawłowicz też jest profesorem. I Szyszko smile
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 01:02
                                        Jedź biała egzaltowana paniusiu do RPA i pomieszkaj trochę w takim Johannesburgu. A potem rób wykłady z polit poprawności.
                                        • elle-hivernale Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 10:17
                                          Z politpoprawnością można dyskutować, z historią nie bardzo. Jaka egzaltacja? Wstydzę się jak czytam jak brniesz w kocopały bez najmniejszego poczucia żenady, za to w rozpaczliwej nadziei, że ktoś kupi te bzdety smile Pozostań lepiej przy imagu Casanovy ze Zbuczyna, taki ci leży naturalnie.
                                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 15:12
                                            Historia jest taka, ze dzisiejsza czarna ludnosc RPA (ludy Bantu itp.) przybyla na te tereny duzo pozniej niz biali osadnicy z Europy. W polowie 17 wieku tereny wokol wybrzeza pld byly bezludne, z niewielka populacja wedrownych Hotentotow. To jest prawda, wybitnie nielezaca zwolennikom teorii zlego bialego czlowieka.
                                            • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 15:20
                                              I cały czas nie podasz źródeł tej prawdy? big_grin (I nie chodzi o to kiedy ludy Bantu tam się pojawiły)

                                              p.s. Naprawdę zatrzymałeś się na etapie Czterech Pancernych i psa i historia jest dla Ciebie zapisem walki dobrych i złych ludzi? big_grin
                                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 21:13
                                                Podałem źródła oficjalne - nawet czytając wikipedię i mając minimum intelektu można wywnioskować jak tam naprawde było. Nigdzie nie znajdziesz informacji , że w 1650 r. wokół Cape Town mieszkały osiadłe ludy Bantu. Ale rozumiem, że ideolo grzeje móżdżek i uciska myślenie.
                                                • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 22:46
                                                  riki - jaką prawdę? big_grin Taką, że nie tylko Bantu są w Afryce a w 1650 r nie było RPA? I to, ze historia jest bardziej skomplikowana niż kapitan Kloss ? Radzę staranniej dobierać przykłady dla swoich tez big_grin Na razie się ośmieszasz.
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 23:11
                                                    O co ci chodzi z tym RPA? Czepiasz się tego jak pijany płotu. Co ma formalne ustanowienie państwowości RPA do podnoszonej przeze mnie kwestii tego, kto tam był pierwszy - biali czy czarni?

                                                    Napisałem tu już nie wiem ile razy, że pierwsi na tych ziemiach byli biali, ponieważ tereny te były bezludne (za wyjątkiem wędrujących nielicznych Hotentotów, których to dzisiejsze czarne ludy RPA , takie jak Bantu, w kolejnych wiekach tępiły gorzej niż biały człowiek).

                                                    I co ma do tej dyskusji kapitan Kloss? Zajmował się sprawami rasowymi? Jakoś nie pamiętam.
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 08:38
                                                    Sam przyznajesz, że jednak nie biali byli pierwsi, riki big_grin

                                                    "I co ma do tej dyskusji kapitan Kloss? Zajmował się sprawami rasowymi? Jakoś nie pamiętam"

                                                    Boże ..... big_grin
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 18:56
                                                    Ci Hotentoci którzy tam byli pierwsi, to uciskana mniejszosc mniejszosci. Czarni , ktorzy przejeli ten kraj sa z ludow, ktore przyszly po Bialych.
                                                  • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 19:05
                                                    Dobrze, nie będę już kopac leżącego wink big_grin
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 21:57
                                                    Pfff !!! No comment.
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:55
            joa66 napisała:

            > Z tym, że kolejne pokolenia mają zwykle coraz mniej wspolnego z krajem przodkó
            > w trzeba się pogodzić.

            Powiedz to Żydom.
            • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:59
              Nie, Tobie to mówię, bo dla Ciebie to ważne. A mieszanie w to "Żydów" pokazuje jedynie Twój poziom.
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:03
                Jaki niby mój poziom? Argumentów zabrakło? Żydzi nie wynarodowili się przez setki lat! To jest namacalny konkret. Rozumiem, że ten fakt mam sobie przyjąć do wiadomości "bo tak jest", a z utratą języka i więzi z Polską przez polskich emigrantów w drugim pokoleniu "po prostu się pogodzić". Dialektyka marksistowska w wydaniu joa66.
                • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:07
                  Nie, to Ty uprawiasz dialektykę marksistowską i nawet tego nie widzidsz. "Wynarodowianie" Polaków złe - wynarodowianie innych dobre.

                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:43
                    Twoja narracja - "wynarodowienie Polaków - ok, trzeba się pogodzić", brak wynarodowienia u Żydów "co to w ogóle za argument, spier...j faszysto"
                    • joa66 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:48
                      Nie, ja nic takiego nie pisałam , riki. Masz problem , chłopie. I braki w wiedzy.
                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:04
                        Jakie braki? Proszę wyszczególnić.

                        Co niby nie pisałaś? Taki był sens Twojej wypowiedzi.
        • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:16
          No coz riki b.zle pamietasz.Moje dziecko ani nie jest splodzone z Polakiem,ani urodzone w Polsce.Nie wiem skad masz takie informacje,ale je zweryfikuj i nie rozpowszechniaj klamstw.
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:59
            W tej materii dyskutował nie będę, bo do Twego łóżka zaglądać nie chcę. Powtarzam co wyczytałem w jakichś personalnych dowalankach, na które zawsze tu można natrafić.
            • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:24
              Ahh nie zagladasz mi do lozka...laskawy panbig_grinnie powtarzaj woec klamstw dotyczacych mojego lozka.
            • baltycki Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:10

              > Powtarzam co wyczytałem w jakichś personalnych dowalankach,
              -wszystko mi opada jak czytam takie wpisy
              kaznodzieja wiarygodnym zrodlem informacjibig_grin. i to dla kogo...
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:12
                No on tu siedzi non stop i śledzi wszelkie powiązania. wink Musi, że coś wie big_grin
                • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:56
                  Urodzone w Niemczech, ale kwestię biologicznego ojca i jego pochodzenia forumowiczka zawsze przemilcza, w każdym razie sądząc po postach bardzo szybko przestała mieć z nim kontakt po narodzinach potomka. Na pewno nie jest to jej obecny partner życiowy. Jeżeli nie chce nic mówić o biologicznym ojcu potomka niech nie mówi, ma do tego prawo.
                  • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:22
                    Ze co prosze.Chyba z milion razy pisalam,ze jest Niemcem i moj syn nosi niemieckie nazwisko.No b.szybko przestalam miec z nim kontakt,ostatni raz w ten wtorekbig_grin
                    • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:13
                      We wtorek ma widzenia z synkiem? Czy też dowolnie kiedy chce po ustaleniu z Tobą? Ciekawe co będzie jak zajdziesz w ciążę z obecnym w kontekście tego ile razy dowalałaś Triss, że ma "dwoje dzieci z dwóch ojców"....
                      • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:25
                        Juz zamierzam ci sie zwierzacbig_grinto nie twoj interestongue_out triss dostawala po glowie za przebiegtongue_out
                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:28
                          Ale ona wcale nie ma Bóg wie jakiego przebiegu!
        • zla.m Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:02
          Jesteś obleśny w ogóle pisząc o dziecku "mieszaniec", niezależnie od tego, czy łaskawie uznajesz, że nim nie jest. Oraz, zgadzam się, co cię obchodzi, że ktoś nie chce swojego dziecka zmuszać do mówienia po polsku? I nie wyskakuj z babciami przywiązanymi pod schroniskiem do psa, bo jest ogromna różnica pomiędzy krzywdzeniem (psa, staruszki itp.), a pozwalaniem dziecku na mówienie w wybranym języku. Owszem, ja osobiście uważam, że warto dzieci uczyć języków i wykorzystać okazję, że mogą być łatwo dwujęzyczne, bo to po prostu rozwija. Ale nikt, poza wariatami, nie zmusza dzieci do wszystkiego (języki, muzyka, sport, szachy itd.), co mogłoby je potencjalnie rozwinąć i edel ma prawo wybrać, że bedzie "cisnąć" syna w kierunku matematyki, szydełkowania albo zgoła pozwoli mu wybrać samemu. To styl wychowania, a nie krzywda porównywalna do wyrzucenia psa pod schroniskiem.

          A jeśli chodzi o to, że to są polskie dzieci i mają takie pozostać, bo... bo co w sumie? patriotyzm? nacjonalizm? podatki? - no cóż, ja uważam, że narodowość nie powinna decydować o tym, kim człowiek jest, kim się czuje i gdzie żyje. I skoro państwo oraz naród nie ma sensownej oferty dla dziecka edel (i uważa, że ma prawo nazywać je mieszańcem i niemczurem), to dla czego ten dzieciak ma się czuć Polakiem, śpiewać Bogurodzicę i płacić tu podatki?
          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:08
            zla.m napisała:

            > naród nie ma sensownej oferty dla dziecka edel (i uważa, że m
            > a prawo nazywać je mieszańcem i niemczurem), to dla czego ten dzieciak ma się c
            > zuć Polakiem, śpiewać Bogurodzicę i płacić tu podatki?

            I tu się muszę zgodzić, wolałbym by mi ręką uschła niż maiłbym dulara zapłacić na rikiego czy inne łyse pały z ONR....
            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:49
              To ja będę płacił na Ciebie, jak tu zjedziesz na starość leczyć się bezpłatnie na NFZ
              • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:55
                riki_i napisał:

                > To ja będę płacił na Ciebie, jak tu zjedziesz na starość leczyć się bezpłatnie
                > na NFZ

                Leczyć się na NFZ!? Nawet jak mieszkałem w Polsce to oszczędzałem sobie tej przygody!

                Proponuję sobie zaordynować dobrego psychiatrę na NFZ, może coś zrobi z tymi urojeniami.... chociaż wątpię....
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:05
                  Chyba masz 16 lat, przynajmniej mentalnie. Poczytaj sobie o przypadkach typu śp. Kasia Sobczyk.
              • black_halo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:59
                riki_i napisał:

                > To ja będę płacił na Ciebie, jak tu zjedziesz na starość leczyć się bezpłatnie
                > na NFZ

                Wypelnia sie stosowny druczek europejski i placi ten kraj co wyplaca emeryture albo rente, Polacy tez moga tak zrobic.
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:05
                  Tylko przy nagłym zachorowaniu.
                  • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:11
                    riki_i napisał:

                    > Tylko przy nagłym zachorowaniu.

                    Podoba mi się, że mimo nie wyściubienia nosa ze swojej wiochy jesteś naczelnym specem od emigracji.

                    To weź mi wyjaśnij w prostych słowach na jakiej podstawie NFZ będzie mnie leczył za darmo jak zjadę do Polski na emeryturze?
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:17
                      Różnie. Może dostaniesz 0,40 zł brutto emerytury z ZUS za przepracowany 1 miesiąc w PL i będziesz miał z tego tytułu ubezpieczenie zdrowotne, może zarejestrujesz się jako bezrobotny i też je dostaniesz, może zgłosisz się do MOPS-u, a może do Markotu. Nie wiem. W każdym razie tytułów do bezproblemowego nabycia ubezpieczenia dla osoby z polskim obywatelstwem jest wiele (a obecny minister zdrowia ogłosił, że chce w ogóle znieść system EWUŚ i każdy Polak ma mieć prawo do darmowego leczenia na podstawie tego, że jest Polakiem).
          • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:30
            Dyskusja z rikim nie ma sensu bo
            a)powtarza plotki dotyczace mojego lozka
            b) ani on moim partnerem,ani kumplem,ani sasiadem wiec jego wiedza na temat znajomosci jezyka polskiego przez moje dziecko jest oparta na jego domyslach
            c)mowienie o kims per "niemczur" i twierdzenie,ze mu w Pl bedzie lepiej sie mocno kloci.
            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:46
              Sama wielokrotnie pisałaś o braku znajomości polskiego u swego dziecka oraz o tym, że nic z tym nie robisz, bo dziecko nie chce mówić po polsku. Reszta punktów to głupoty, nie będę się odnosił, bo szkoda czasu.
              • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:57
                Aha wielokrotnie,aha.I ty wiesz najlepiej czy nie zachcialo,a nawet jesli nie zachcialo to dlaczego polski a nie niemiecki ma byc tym pierwszym jezykiem.
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:05
                  Edel, z Ciebie to już Niemki nie będzie, uwierz mi.

                  A dziecko - no cóż, Twój wybór. Rób jak chcesz. Nie dziw się tylko, że ktoś może wyrazić swoje zdanie.
                  • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:53
                    Ona to wie, przecież nie przesiadywała by tyle na polskim forum, w piątki i świątki.
                  • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:24
                    Martw sie swoim pochodzeniem.
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:19
                      A to kaz_nodzieja ma jakieś specjalne pochodzenie? nie zauważyłem
                      • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:26
                        Drzewka czytac nie potrafisz?
                      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:44
                        Polak z dziada pradziada (głównie z dziada sad ).
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:49
            zla.m, owszem można dziecka w ogóle do niczego nie zmuszać, bo się zmęczy i zdenerwuje biedactwo

            dorosły efekt - Piotr Kukulski (taki synuś śp. tatusia, możesz sobie wygooglać)
            • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:54
              Dlaczego nie odniesiesz się merytorycznie do tego, co napisała?
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:07
                Odniosłem się wcześniej, to są takie argumenty jak u yamilca197 i edel
                • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:09
                  Nie zauważyłam, moim zdaniem po prostu zabrakło ci słów na w sumie rozsądne argumenty. Zastosuj się sam do zalinkowanej przez ciebie ściągi, bo bardzo często używasz tanich chwytów, kiedy argumentów zabraknie.
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:11
                    Ty takoż.

                    • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:20
                      Należy do nich także odbijanie piłeczki, bardzo prymitywny dziecinny chwyt - chyba nie chcesz dyskutować w tak prymitywny i obraźliwy sposób jak ja, prawda? wink
                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:37
                        Tobie nigdy nie dorównam, Gwiazdo Forumowa. wink

                        Zresztą staram się, jak chyba zauważyłaś, schodzić Ci z drogi.
                        • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:40
                          Aha, czyli lecisz dalej w ten deseń. No cóż, jasno zatem pokazałeś, że merytorycznie dość łatwo cię pokonać, lecisz potem w tanie chwyty i personalne przytyki albo "napisałem wyżej komuś innemu coś innego, chcesz, to se znajdź".
                          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:48
                            morgen_stern napisała:

                            > Aha, czyli lecisz dalej w ten deseń. No cóż, jasno zatem pokazałeś, że merytory
                            > cznie dość łatwo cię pokonać,

                            Merytorycznie może i słabo, ale za to ma za sobą 57%, które też popiera wypędzenia....
                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:50
                            Wręcz przeciwnie, nikt mnie w tej dyskusji nawet merytorycznie nie drasnął. Jednak nie będę w kółko odnosił się do tych samych powtórzonych, miałkich argumentów. Ja nie dyskutuję w stylu owiec Orwella.
                            • morgen_stern Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:56
                              Grunt to samozadowolenie smile po prostu podnosisz tu sobie wątłe ego, już kumam smile
                  • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:14
                    morgen_stern napisała:

                    > kiedy argumentów zabraknie.

                    Szczerze mówiąc to nie wiedziałem, że kiedykolwiek były jakieś argumenty.... Widzę jedynie projekcje urojeń o charakterze paranoicznym.... typowa ofiara tragicznego dostępu do opieki psychiatrycznej w Polsce....
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:19
                      Chłopie, to Ty nie masz żadnych argumentów.

                      Zresztą, zobaczymy jak cieniutko zaśpiewasz, jak ci banda piętnastoletnich wyrostków kiedyś skopie tyłek. Bo śmiałeś znaleźć się w "ich" Harlow.
                      • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:35
                        riki_i napisał:

                        > Chłopie, to Ty nie masz żadnych argumentów.
                        >
                        > Zresztą, zobaczymy jak cieniutko zaśpiewasz, jak ci banda piętnastoletnich wyro
                        > stków kiedyś skopie tyłek. Bo śmiałeś znaleźć się w "ich" Harlow.

                        Cały czas nie dostrzegam wielkiej różnicy ze znalezieniem się w "ich" Białymstoku.

                        Oczywiście z tym zastrzeżeniem, że w UK nie ma poparcia władzy centralnej dla chuligaństwa, nie ma poparcia dla segregacji rasowej czy religijnej. A w PL nawet tzw. prezydent mówi wprost, że Ci co zostali spaleni w tej stodole to nie byli tacy do końca obywatele, przekładając na język rikiego spalili ich bo nie byli "u siebie"....
                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:48
                          Różnica jest taka, że w Białymstoku nikt Cię nie pobije, za to że mówisz po polsku.

                          Mord w Jedwabnem jest dziełem komanda SS, kierowanego przez Obersturmführera Hermanna Schapera. Na szczęście obecny prezes IPN jest uczciwym człowiekiem i publicznie prostuje kłamstwa Grossa.
                          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:52
                            riki_i napisał:

                            > Różnica jest taka, że w Białymstoku nikt Cię nie pobije, za to że mówisz po pol
                            > sku.

                            A to jest oczywiste kłamstwo. Mówienie po polsku jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym, żeby nie zostać pobitym w Białymstoku.

                            > Mord w Jedwabnem jest dziełem komanda SS, kierowanego przez Obersturmführera He
                            > rmanna Schapera. Na szczęście obecny prezes IPN jest uczciwym człowiekiem i pub
                            > licznie prostuje kłamstwa Grossa.

                            A to jest kolejne oczywiste kłamstwo. Uczciwi ludzie w IPN to teraz natychmiast drukują albo preparują co sobie władza kochana zażyczy.
                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:01
                              Tak chcesz dyskutować i taki jesteś mądry? To wyjdź na ulicę w Kairze, puść sobie na full w telefonie "Skrzypka na dachu", a potem donieś, czy wyszedłeś żywy (mój kolega próbował tej sztuki z hotelowego balkonu i ledwie uszedł z życiem).

                              Jak na ulicę wypuścisz babę z brodą to też budziła niezdrowe zainteresowanie, niezależnie od tego, czy mówi po polsku, czy nie.

                              Co do Jedwabnego, to rozumiem, że wersja pana Grossa jest cacy "bo tak", mimo, ze dziesiątki źródeł historycznych temu przeczy (w tym liczne spisane relacje świadków, badania na miejscu Strzembosza i innych). Nie mówiąc już komunistycznej władzy, która dziwnym trafem sądziła w 1948 roku grupę Polaków za "pomocniczość", a nie za "sprawstwo". We władzy tej , a zwłaszcza w UB, zasiadali wielką ławą Żydzi. Jakoś się dopatrzyli wtedy owej Wielkiej Zbrodni Polaków. Dopiero Pan Gross w 2000 roku się dopatrzył.
                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:02
                                miało być "jakoś się nie dopatrzyli"
                              • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:09
                                riki_i napisał:

                                > Tak chcesz dyskutować i taki jesteś mądry? To wyjdź na ulicę w Kairze, puść sob
                                > ie na full w telefonie "Skrzypka na dachu", a potem donieś, czy wyszedłeś żywy
                                > (mój kolega próbował tej sztuki z hotelowego balkonu i ledwie uszedł z życiem).

                                Czy chcesz przez to napisać, że pobicie czy też usiłowanie zabójstwa w pewnych okolicznościach jest w pełni uzasadnione i jest na nie pełne przyzwolenie?
                                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:17
                                  Chcę napisać, że w wielu krajach świata jest określony kontekst kulturowy, do którego trzeba się bezwzględnie dostosować. W Omanie już w samolocie Oman Air, grubo przed wylądowaniem, dostałem wielką epistołę w języku prostym angielskim (vel 'globish') , co mogę, a czego nie mogę w tym państwie robić. Były tam także wymienione jako zabronione rzeczy, które zaliczam do najbardziej oczywistych pod słońcem. Ty sobie życzysz, żeby w Białymstoku jakiś cia....y mógł paradować pod rękę z tamtejszą blondynką. Lokalna społeczność sobie jednak tego wyraźnie nie życzy. Para wróciła do Londynu, gdzie się zresztą zapoznała i mam nadzieję, że żyje sobie zgodnie i szczęśliwie. Czy to źle? W Bhutanie wielu rzeczy nie wolno, o osiedleniu się nawet nie ma co marzyć, a mimo to ludzie z całego świata czekają grzecznie w kolejce, a potem płacą 200 USD extra opłaty ZA KAŻDY DZIEŃ, aby tylko tam się znaleźć.
                                  • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:06

                                    Je*nąłeś epistołę, ale na pytanie oczywiście nie odpowiedziałeś.

                                    Tak więc pozwolę sobie odpowiedzieć, w krajach wyznających europejskie wartości nie bijemy za kolor skóry, wyznanie, noszenie znaczka KODu, orientację seksualną, napis na koszulce czy puszczanie piosenki na ulicy. Jeżeli taki przypadek ma jednak miejsce, lokalna policja natychmiast interweniuje, broni osoby napadniętej, ściga sprawcę a sąd wymierza karę.

                                    To są właśnie ponadczasowe, uniwersalne wartości europejskie, o które walczono już podczas rewolucji francuskiej. I którym hołdujemy dziś w Europie. Doprawdy nie rozumiem czemu podajesz przykłady, że w Afryce (Kair) czy Azji (Białystok) jest inaczej. No jest, i dlatego tam nie mieszkamy i tam nie czujemy się "u siebie", ponieważ zwyczaje są jakieś dzikie a wartości jakieś chore....

                                    Dotarło?
                                    • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:11
                                      Ilu sprawców osądzono po atakach w Kolonii? Bo wydaje mi się, że po pół roku (ataków było około 1000) znaleziono dwóch, w tym jednego wypuszczono następnego dnia, a drugi odpowiadał tylko za paserstwo?
                                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:33
                                      Nie rozśmieszaj mnie. Powiedz może, jak te "ponadczasowe, uniwersalne wartości europejskie, o które walczono już podczas rewolucji francuskiej" przestrzegane są w Seine-Saint-Denis, w Clichy Montfermeil, w Barbès i ok. 750 innych muslimskich zakazanych strefach we Francji.

                                      A najlepiej weź dupę w troki i się tam przenieś.
                          • rosapulchra-0 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:41
                            riki_i napisał:

                            > Różnica jest taka, że w Białymstoku nikt Cię nie pobije, za to że mówisz po pol
                            > sku.
                            >
                            Ciekawe.. Ten mówił po polsku, tylko z silnym akcentem: www.gazetakrakowska.pl/wiadomosci/malopolska-zachodnia/a/brzeszcze-skatowali-w-sklepie-ukrainca-zdjeciawideo,9872311/
            • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:06
              Riki to pocjwal sie ilu jezykow sie nauczyles pod przymusem?Nie chodzi mi o wydukanie jak sie nazywasz i skad jestes.
              Hmm KGB,Mosad i inni tacy wiedza jak ludzi zmusic do mowienia.Niestety nie mam zamiaru stosowac ich metod.
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:17
                Edel, bój się Boga, mówienie do własnego dziecka po polsku to KGB i Mossad? Przecież ono może ci odpowiadać po niemiecku. Najprawdopodobniej właśnie tak będzie robić po złości i to długo, może nawet udawać, że nie słyszy. Ale jak będziesz konsekwentna, to nauczy się w tej sposób polskiego.
                • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:24
                  No Riki ilu jezykow sie nauczyles w ten sposob?Osluchac a nauczyc to 2rozne pary butow.
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:28
                    Edel, jakby mi ktoś parę lat uporczywie brzęczał nad uchem to podejrzewam, że nauczyłbym się nawet chińskiego.
                    • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:38
                      Ja nie wiem czy wiesz,ale z reguly rodzice nie spedzaja 24h z dzieckiemtongue_out
                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:42
                        wystarczy te parę godzin dziennie
                        • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:53
                          No to czekam ile jezykow tak sie nauczyles albo kogos nauczyles?
                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:55
                            Edel, wycisz. Napisałem, że osoba z dalszej rodziny tak nauczyła polskiego dwoje z trójki swoich dzieci (najstarszy sam się nauczył, bo całe wakacje spędzał u dziadków).
                            • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:20
                              a Emil Krebs to sam 50 jezykow sie nauczyl... coz stoi na przeszkodzie w sumie
                            • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:42
                              Tak z pewnoscia.Nauczyly sie plynnie mowic,pisac i czytac po polsku,bo matka od czasu do czasu do nich zagadala.
                        • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:22
                          mylisz sie moja babcia cioteczna mimo mieszkania w Uk lat 60 nigdy nie nauczyla sie angielskiego. Do dzieci mowila po polsku one odpowiadaly po angielsku co rozumiala albo dziadek jej tlumaczyl. Corka mowi po polsku syn nie.
                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:43
                            o jezusicku, przecież to nie babcia cioteczna miała się nauczyć angielskiego, tylko jej dzieci polskiego! A ten syn może i teraz nie mówi, ale swego czasu co najmniej rozumiał, skoro polecenia wykonywał i jej odpowiadał (po angielsku)
                            • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 22:08
                              Ale nie mowil i nie mowi (siostra zauwaz mowi) co pokazuje ze jedno dziecko sie nauczy a drugie nie.
                              • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 22:08
                                Do tego suostra akcent ma koszmarny - ja tam wole z nia po angielsku gadac :p
                                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 00:31
                                  akcent rzecz względna, ja jak słyszę szwajcarski niemiecki to mnie skręca
        • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:08
          Coz moze wymadrzaj sie jak bedziesz mial wlasne doswiadczenia w wychowywaniu dziecka wielojezycznego bo na razie to tylko teoria
          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:10
            ichi51e napisała:

            > Coz moze wymadrzaj sie jak bedziesz mial wlasne doswiadczenia w wychowywaniu dz
            > iecka wielojezycznego bo na razie to tylko teoria

            Zamiast słowa "teoria" proponował bym używać "urojenie" - lepiej oddaje naturę rzeczy....
            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:20
              Nie teoria tylko praktyka osoby z mojej rodziny. Efekt - dzieci mówią po polsku. Żadne przymuszanie nie było potrzebne.
              • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:30
                no to moze napisza na ten temat ksiazke albo dadza prelekcje - zaloze sie ze w przeciwienstwie do ciebie nie beda twierdzili ze bylo to latwe i bezproblemowe i w ogole cud i miodek.
              • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:28
                Taaa jasneeeee.
    • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 10:33
      >Czy nadal jesteście skłonne w ogóle kwestionować fakt, że na emigracji nie jesteście u siebie i nigdy nie będziecie?

      no ale ja nadal sie czuje w UK "U Siebie". W Polsce sie nie czuje "U Siebie" bo polowe zycia tam nie mieszkam.

      Mieszkalam kiedys 5 lat w Kalifornii i tam nie czulam sie "U Siebie" mimo ze bardzo lubilam San Francisco Bay Area
      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:14
        Kolega ma znajome małżeństwo w DE, które wyjechało w ostatniej fali azylantów na początku 1989 roku. Powiedzieli mu, że do tej pory nie czują się "u siebie", zawsze będą Auslaenderami, natomiast mają nadzieję, że ich córka będzie już miała normalne życie. Hamburg.
        • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:18
          Niech jada tam gdzie czuja sie u siebie.
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:50
            Podejrzewam niestety, że oni już nigdzie nie poczują się u siebie. To jest właśnie ta choroba emigracji w pierwszym pokoleniu (nie dotyczy boskiej Edelstein).
            • aniorek Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:14
              nic nie stoi na przeszkodzie, zeby przeniesli sie z powrotem do PL. czy moze niemiecki socjal stoi?

              ty po prostu nie rozumiesz, ze mlodzi ludzie mysla obecnie innymi kategoriami i emigranci w pierwszym pokoleniu potrafia zaaklimatyzowac sie lepiej niz poprzednie pokolenia. tylko zeby to zrozumiec, prawdopodobnie trzeba byloby wyjechac z wlasnego grajdola i zobaczyc, jak zyja inni.
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:19
                sraty pierdaty

                myślą innymi kategoriami dopóki nie dostaną kijem bejsbolowym w Harlow
                • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:01
                  >sraty pierdaty
                  >myślą innymi kategoriami dopóki nie dostaną kijem bejsbolowym w Har

                  a to ja mam na czole napisane ze 22 lata temu mieszkalam w Polsce? Przeciez rozmawiajacy ze mna najczesciej nie wiedza skad jestem. Czas robi swoje
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:06
                    Ty może już nie. Ja raczej też bym w tym Harlow z buta nie dostał, bo na typowego Polaka nie wyglądam. Nasz zabity rodak niestety już z samego wyglądu miał napisane na czole POLSKA.
                    • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:08
                      Ona też nie wygląda jak typowa Angielka big_grin
                      • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:14
                        "typowych" ludzi to juz w UK malo. Wszystko sie miesza i rozmnaza pomiedzy przeciez...
              • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:51
                Od jakiej wielkości, ilości mieszkańców itp. dane państwo nie jest "grajdołem"? Dziękuję.
                • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:53
                  to chyba od PKB zalezy
                  • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:09
                    A dlaczego akurat od PKB, a nie np. wielkości, powierzchni i tak dalej?
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:19
                      Amerykanie uważają ludzi ze środkowych stanów jako mieszkańców "grajdoła"
                    • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 20:24
                      bo sama powierzchnia i wielkosc jak masz tam piach i skaly †o nic ci nie daje. Patrz Japonia na koncu swiata zloz nie maja zajeli sie przetwarzaniem i prosze. Musisz miec cos co ktos chce kupic. jak nikt nie chce tego kupic to tak jakbys nie mial
            • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:31
              no to pozostaje im tylko zapic sie z rozpaczy - a zaraz moze maja to po prostu w dupie? ciezko sobie wyobrazic jak ktos przyspawany do ojcowizny sad((
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:38
                ci, którzy nigdzie nie są u siebie "mają to w dupie"?????

                pierwsze słyszę

                raczej cierpią ostro

                Jak mój daleki wujek, który mieszkał w Polsce, Paragwaju, Argentynie, Urugwaju, USA, Kanadzie, a na koniec parę lat przed śmiercią przyjechał do Polski i pokazując mi rodzinny grobowiec powiedział , że w nim "wreszcie będzie u siebie". No i tak się stało. Jest już u siebie.
                • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:44
                  Współczesny "Latarnik"?
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:57
                    Nie, absolutnie nie. To nie była kryształowa postać. Po powstaniu warszawskim uciekł z transportu do Pruszkowa i przedostał się na Kielecczyznę. Tam przystał do Brygady Świętokrzyskiej , która współpracując z wycofującymi się niemieckimi wojskami Wehrmachtu dotarła do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Wyemigrował do Argentyny, później do Paragwaju i ożenił się z Niemką. Nikt nie wie co robił i czym się zajmował, w każdym razie później znalazł się w USA, a jeszcze później w Kanadzie. Słyszałem na pogrzebie plotkę, że był agentem CIA. We wczesnych latach 90-tych, dawno uznany przez rodzinę za zmarłego, pojawił się znienacka w Warszawie, jako król życia z młodą Brazylijką jako którąś z kolei żoną przy boku. Parę lat później, bawiąc w Paryżu, trzasnął znienacka zdrowotnie, był częściowo sparaliżowany i robił pod siebie. Mieszkał już wtedy w Kanadzie. Pogrzeb w Polsce zorganizowała Brazylijka, która wiernie trwała przy nim do samego końca. Niestety, ten drugi raz (na pogrzeb) przyjechała już do Polski jako może nie zgrzybiała staruszka, ale bardzo bardzo bardzo sterana życiem dojrzała kobieta. Nie do poznania. Więc to absolutnie nie był "Latarnik", nawet nie stał koło niego.

                    • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:59
                      ale widzisz ze nie byla to osoba ktora ze swojej woli zyla poza Polska? wiec nie ma co tu porownywac.
                      • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:10
                        ichi51e napisała:

                        > ale widzisz ze nie byla to osoba ktora ze swojej woli zyla poza Polska? wiec ni
                        > e ma co tu porownywac.

                        dobrze, że mu napisałaś, bo zapewne sam nie zauważył, że walnął z dudy....
                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:11
                          no przecież wy też nie z własnej woli żyjecie poza Polską! wyrzucili was pisowcy oraz riki
                          • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:15
                            riki_i napisał:

                            > no przecież wy też nie z własnej woli żyjecie poza Polską! wyrzucili was pisowc
                            > y oraz riki

                            wyrzuciła nas niechęć przebywana w bezpośredniej bliskości pisowców oraz rikich... póki co, jeszcze możemy wrócić i nie grozi nam -teoretycznie- aresztowanie
                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:17
                              No w Twojej narracji , to grozi Ci obicie pałą przez ONR-owców w Białymstoku. Więc nie był bym taki pewny z tym bezpiecznym powrotem.
                          • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:17
                            ludzie zaczeli wyjezdzac jak tylko przepisy na to pozwolily. nikt nikogo nie wyrzucal za wiekszoscia az sie kurzylo
                    • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:13
                      Podejrzewam, że "Latarnik" gdyby zgłębić się w detale też nie byłby kryształowy wink
                • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:55
                  no ale to twoi znajomi tak maja nie mozesz tego przenosic na WSZYSTKICH. Jedni sie czuja dobrze na obczyznie inni zle - to naprawde bardzo od charakteru i okolicznosci zalezy.
        • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:00
          >Kolega ma znajome małżeństwo w DE, które wyjechało w ostatniej fali azylantów na początku 1989 >roku. Powiedzieli mu, że do tej pory nie czują się "u siebie", zawsze będą Auslaenderami, natomiast >mają nadzieję, że ich córka będzie już miała normalne życie. Hamburg.

          no ale ja mam normalne zycie. Moje zycie w PL z pol angielskim dzieckiem i chlopem dukajacym po Polsku byloby trudne.
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:04
            No wiesz, możesz sobie gdybać. Nie wiadomo. Taka Warszawa się bardzo zmieniła nawet na przestrzeni ostatnich kilku lat. Być może by się zaaklimatyzowali.
            • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:12
              na sile? a po co?
              • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:13
                poza tym ja nie jestem z Warszawy ale z okolic Poznania i niespecjalnie za Warszawa przepadam...
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:20
                nie wiem czy na siłę, po prostu mogłoby się kiedyś okazać , że jest taka opcja i że jest rozpatrywalna
                • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:23
                  Przyszlosciowa wizja Polski jako oazy pokoju na oceanie Europejskim gdzie panuje krwiozercza wojna huh?
                  przeciez ja w Polsce nie mam nawet ubezpieczenia ani NIP czy jak sie tam ten numer zowie bo tam nigdy nie pracowalam...smile)
                  no i co ojciec mojego dziecka ze swoim dukajacym Polskim mialby w Polsce robic? Szybciej bysmy wyjechali do jego rodziny w USA.
                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:21
                    napisałem już detalicznie dyżurnemu_trollowi_forum, jak można mieć w 5 minut ubezpieczenie, nr NIP wyrabiają od ręki. Ojciec dziecka może być native speaker na początek
                    • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:00
                      ahahahahah....riki odnosze wrazenie ze zalezy ci bym swoje pupsko przeniosla nie dosc ze do Polski to jeszcze do Warszawysmile)) ... do ciebie do domu? a ty wszystko mi zalatwisz lacznie z NIP <zart>

                      uroczy jestes
                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:02
                        tutaj jesteś u siebie i masz łatwy powrót i kolejny start

                        tylko to chciałem Ci napisać
                        • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 17:11
                          milo mi. Nie jestem jednak taka optymistka. Pamietaj ze zawirowania w jakimkolwiek kraju zachodu= kryzys ekonomiczny w Polsce= mniej pracy zwlaszcza dla kogos bez polskich miejsc pracy na CV.

                          Mialam 2 lata temu oferte pracy dyrektora pewnego oddzialiku na Polske pewnej duzej korporacji miedzynarodowej. Ale warunek byl, ze trzeba zamieszkac w Polsce, bo ten oddzial jest we W-wie. Nie skorzystalam. Ojciec mojego dziecka nie rzuci roboty tu bo lubi co robi a w PL tego nie ma. Jakos tez nie bardzo mi sie usmiecha przenosic + male dziecko = nie moge miec wydluzonych godzin pracy ktora taka praca wymagalaby
                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:25
                            wszystko to są tzw. szczegółowe warunki kontraktu, a skoro w kontrakcie można doskonale ująć żonę, z czego korzystają liczne tutejsze forumki z oleną.s na czele, to tak samo można ująć i męża

                            korpo zobowiązuje się, że mąż będzie miał co robić i albo coś się pracowego na poczekaniu wymyśla, albo w ostateczności dopisuje się stosowny dodatek na niego. W myśl światłych zasad tego forum, gdyby mąż zajął się siedzeniem w domu, gotowaniem obiadków i prasowaniem, to byłby szczyt postępu i szczęśliwości wszelakiej

                            osoby, które mają podpisywane kontrakty zagranicą, zwłaszcza w centrali, zazwyczaj dostępują zaszczytu całkowicie nierealnych stawek na rynku lokalnym. Więc ja najpierw zapytałbym za ile i z jakimi benefitami w pakiecie, a dopiero potem się zastanawiał. Życie na samej górze drabiny zawodowej jest piękne również w Tralala City. Pisała tutaj pewna forumka o miodach swego pobytu w Baku.

                            Jak jest kasa, to i dzieckiem ma się kto zajmować. Nawet całodobowo. Znajoma żona pewnego prezesa sprowadziła już drugą nianię z Filipin.
                            • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:20
                              >to tak samo można ująć i męża

                              jego nie da sie "ujac w kontrakcie" lol. A co niby inzynier od circular dichroism spektroskopii mialby robic w firmie o moim profilu? W ogole w Polsce? Najblizej to Zeiss jest w Niemczech gdzie mialby zatrudnienie kolo Polski lol..A poza tym przeciez on zarabia tyle ze im sie to nie oplaciloby smile))


                              >gdyby mąż zajął się siedzeniem w domu, gotowaniem obiadków i prasowaniem, to >byłby szczyt postępu i szczęśliwości wszelakiej

                              na pewno nie dla niego. To naukowiec nie potrafiacy zyc bez tego co tam dlubie


                              >Więc ja najpierw zapytałbym za ile i z jakimi benefitami w pakiecie, a dopiero potem się zastanawiał.

                              no chyba zakladasz ze sie zastanowilismy. Moja pensja bylaby tylko odrobine wieksza niz ta tutaj. TYle ze w Polsce to naprawde duze pieniadze. A ojciec mojego dziecka bylby bezrobotny tam i nieszczesliwy ze nie robi tego co lubi zawodowo. Ponadto on zarabia tyle samo co ja. Wiec komu to sie oplacaloby?

                              >Jak jest kasa, to i dzieckiem ma się kto zajmować. Nawet całodobowo.

                              No ale ja jestem matka a nie niania z Filipin. Poza tym tu tez nas przeciez stac na opiekunke.
                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:57
                                mógłby sobie grant europejski załatwić i stanąć na czele jakiejś katedry na wyższej uczelni technicznej. szukają takich, a praca prestiżowa, do tego lekka, łatwa i przyjemna. Kasa pewnie byłaby mniejsza, ale odnalazł by się wyśmienicie, to ci ręczę

                                jakbyś zawodowo zaopiekowała męża, no to największa przeszkoda z głowy

                                a sama piszesz, że ta kasa w Polsce byłaby ogromna
                                • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 22:00
                                  >stanąć na czele jakiejś katedry na wyższej uczelni technicznej

                                  myslisz swoimi kategoriami. Jego nie interesuje praca na uczelni jak wykladowca. Jego interesuje to co robi. To wynalazca a nie wykladowca. Praktyk a nie teoretyk. Nie typ ktory ma checi sie produkowac i poprawiac egzaminy dzieciakom.
                                  W ogole to czlowiek ktory nie zdecydowalby sie na zmiany. Jak wielu naukowcow ma syndrom aspergera i w jego przypadku emigracja jest wykluczona z wyjatkiem sytuacji jakichs kryzysowych: bomby spadajace na UK itd

                                  >że ta kasa w Polsce byłaby ogromna

                                  tak ale tu mamy dwie pensje tego rozmiaru. Tam jedna tylko ze tansze zycie.

                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 22:02
                                    >jakbyś zawodowo zaopiekowała męża, no to największa przeszkoda z głowy

                                    na to chetnie by poszedl moj ex- maz, Polak. Typ co to chetnie bylby utrzymywany. ALe nie ten, o nie... To by rozwalilo wszystko.
                                  • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 22:42
                                    Wynalazca? Wynalazł rower u Niemca na strychu? big_grin
                                    • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 22:54
                                      kaznodzieja napisalam wyzej ze buduje spektrometry z metoda dichronizmu kolowego. Development engineering. Inzynieria rozwoju chyba po polsku czy jak to tam sie zowie, ale to po prostu wynalazca co to siedzi i kombinuje jak stworzyc co i buduje prototyp ktory potem przekazuje inzynierom w fabryce do budowy masowej. To waska branza.
                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 00:30
                                    W Polsce powstały teraz za przeogromne pieniądze miejsca, gdzie właśnie mają być robione wynalazki np. Cezamat na Politechnice Warszawskiej czy EIT Plus we Wrocławiu . Szukają praktyków z pomysłami. Nie trzeba być klasycznym wykładowcą. Poza tym to nie byłaby darmowa posada, więc jednak dwie pensje.

                                    • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 00:56
                                      riki ale nie za tyle ile on tu dostaje na reke tudziez i jasmile)) po kie mamy sie przenosic? nedze tu mamy czy jak? my mamy zarobki duzo powyzej przecietnej. przeciez opcje rozwoju zawodowego tu w UK nadal sa wieksze niz w Polsce. Po co sie w ogole przenosic? Tu cala jego rodzina, a ja mam w PL tylko siostre ktora lubi latac samolotemsmile) Zle nam tu czy co? Po co narazac go na stresy i brak znajomosci j. polskiego.?
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 01:06
                                        nie, no właśnie "opcje rozwoju zawodowego" w takich krajach jak Polska są większe. W UK większe są tylko pieniądze. Jak zdobywać świat to na emerging markets. Zresztą, nie mój wóz, nie moje konie - ja tylko piszę, co można -ewentualnie- zrobić.
                                        • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 01:25
                                          riki, dzialy R&D firm tego swiata nie mieszcza sie w Polsce. W Polsce sa tylko oddzialy produkcji ( tansza sila robocza) i dzialy sprzedazy na Polske i Europe wsch tudziez srodkowa. Dzialy badawcze gdzie sa rozwijane prototypy sa blisko serca firmy czyli centrali. W Philips w ktorym pracowalam niegdys centrala i R&D bylo w Holandii. W Canon ... w Japonii. etc
                                          Jakies tam fundusze badawcze z UE to drobiazgi sa w porownaniu z tymi jakie patenty maja miejsce w komercyjnych firmach.

                                          Ja nie mam planu zdobywac swiata ani robic zabojczej kariery. Niedawno zmienilam prace z pewnej korporacji amerykanskiej na placowke relacji rzadowych. A to dlatego ze mam dosc zycia na walizkach i z dala od dziecka. Zreszta to co robie teraz jest ciekawsze np bywam w Westminster na rozmaitych spotkaniach.
                                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 01:51
                                            Jest w Polsce wielkie ciśnienie na rozwijanie jednostek badawczych, które powstały w ramach klastrów różnych podmiotów naukowych, za monstrualne pieniądze z Unii. Można tam rozwijać badania, również w porozumieniu z komercyjnymi firmami. Jest akurat taki historyczny moment, że można w to wejść i od razu samo poniesie w górę. Oczywiście, jeśli zacznie się najpierw działać w UK i ma tam pewne możliwości. Fundusze badawcze z UE to nie są żadne drobiazgi, to mogą być wielomilionowe kwoty.

                                            Nie chcesz zdobywać świata, ok - doskonale to rozumiem. Ale skoro postawiłaś pewną kwestię na tapecie, no to ja merytorycznie się do tego odnoszę.

                                            Ps. Faceta z Aspergerem faktycznie profilaktycznie nigdzie ruszać nie należy. No, ale ta informacja padła dopiero w którymś kolejnym poście. Nie mogłem o tym wiedzieć z góry.
                                            • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 10:10
                                              >est w Polsce wielkie ciśnienie na rozwijanie jednostek badawczych, które ?>powstały w ramach klastrów różnych podmiotów naukowych, za >monstrualne pieniądze z Unii.

                                              nie w sferze optyki bo to nie jest jakis nadrzedny priorytet. To jest kilka koncernow ktore w to inwestuja i tyle.

                                              >Można tam rozwijać badania, również w porozumieniu z komercyjnymi firmami.

                                              cos ty to odwrotnie dziala. Czasem male firmy ubiegaja sie o dotacje z funduszy europejskich jesli maja pomysl a same nie maja mozliwosci tego rozwijaz ze wzgl na koszta. Pracowalam w narodowym zakladzie fizyki www.npl.co.uk i wlasnie tam mozna bylo sie ubiegac. Nie, nigdy to nie byly wielomilionowe kwotysmile))

                                              >Ale skoro postawiłaś pewną kwestię na tapecie, no to ja merytorycznie się do tego odnoszę.

                                              Polska jako kraj gdzie mozliwosci sa wieksze niz w UK? Przesadziles. Moze za 60 lat jesli UK nagle zacznie systematycznie upadac ekonomicznie a Polska rosnac. ALe przeciez wiesz ze tak nie bedzie.
                                              Wyjscie z Unii pewno zakonczy sie na modelu a la szwajcarski. A dodatkowo juz wiele krajow no Australia, Nowa Zealandia chca otwartego rynku z UK
                                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 13:11
                                                Na pewno to umrzemy. Przyszłość UK w ramach UE, jak i samej Unii jest wielką niewiadomą. Na razie to my w Polsce szybko się rozwijamy na unijnych sterydach, a Wlk. Brytania cofa (poczytaj sobie może o sile nabywczej brytyjskich wynagrodzeń na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, b. ciekawa lektura). Fizycy działają dziś w międzynarodowych wielkich grupach badawczych i pieniądze idą tam przeogromne , no choćby na Large Hadron Collider i inne tego typu pomysły. Wiesz, człowiek zawsze znajdzie sobie całkiem dobrze umotywowane uzasadnienie, żeby nic nie robić. W każdym razie nasze dalsze wymienianie argumentów jest kontrproduktywne. Pozdrawiam
                                                • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 22:29
                                                  >poczytaj sobie może o sile nabywczej brytyjskich wynagrodzeń na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, b. ciekawa lektura

                                                  tak jakby to dotyczylo tylko UK he he... To dotyczy wszystkich krajow Europy zach rowniez i USA.
                                                  Zreszta sila nabywcza sie nie zmniejszyla tylko ZMIENILA. NIegdys zakup 1 dlugopisu to byl wydatek. A jak sie taki dlugopis czy kiecke szanowalo. A teraz? Ile mam kiecek czy dlugopisow? Eh te drobne chinskie raczki..
                                                  Zmierzam do tego ze dystrybucja sily nabywczej sie zmienila co nie oznacza ze zmniejszyla

                                                  >Large Hadron Collider

                                                  Przeciez LHC CERN to nie polska wlasnoscsmile)) CERN jest Europejska organizacja czyli nawet nie Unii Europejskiej. DO roboty

                                                  >Wiesz, człowiek zawsze znajdzie sobie całkiem dobrze umotywowane uzasadnienie, żeby nic nie robić.
                                                  Tzn mam jechac do Polski Przyszlosci Wszystkich Narodow? I to jest to COS robienie?
                                                  Ja nie wiem o czym w ogole mowisz, bo jesli chodzi o "cos robienie" to zapraszam na email na princesswhitewolf@gazeta.pl i wysle ci link do mojego profilu na LinkedIn.com. Porownamy wtedy kto ile o co robil w zyciusmile)))))) Nie naleze do ludzi leniwychsmile
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 23:57
                                                    Kompletnie się nie rozumiemy.

                                                    1. Nie, absolutnie nie masz racji. Od 2008 roku nominalne płace rosną co prawda średnio o 2% rocznie, ale płace realne (uwzględniające inflację) spadły aż o 10%. Dodatkowo, wzrosły nierówności i spadła produktywność. Są też niezwykle niepokojące głębsze tendencje.
                                                    finanse24.co.uk/poziom-zycia-w-wielkiej-brytanii-najnizszy-od-50-lat/
                                                    2. Nie wiem czy to zła wola, złośliwość, czy ograniczenie umysłowe, ale własność LHC nie ma tu nic do rzeczy. Co z tego, że CERN nie jest agendą UE, skoro powstał z pieniędzy UE (6-ty Program Ramowy UE) , a badania są finansowane m.in. z grantów europejskich? O co ci chodzi???

                                                    3. "Coś robienie" o jakim mówimy, nie jest abstrakcją, tylko ma wymiar konkretu - ewentualnego przeorientowania swojego życia w ten sposób, aby wrócić do Polski wraz z rodziną. Sama wywołałaś ten temat, a ja tylko dopowiadam, co jest możliwe, a co nie jest możliwe w rzeczywistości roku 2016. Z tej wymiany zdań coraz bardziej wyziera Twoje najgłębsze przeświadczenie, że złapałaś Pana Boga za nogi opuszczając kiedyś Polskę , a powrót tu, to byłoby mniej więcej coś takiego jak przenosiny z pałacu do lepianki. W związku z tym, uprzejmie raczę cię doinformować, że czas nie stoi w miejscu, stosunki społeczne nie stoją w miejscu, a i rozwój gospodarczy takoż. Choroba emigracji m.in. polega na tym, że "zamraża" człowieka w czasie, w którym opuścił on swoją ojczyznę. Ewentualne wakacyjne pobyty nie zmieniają tu wiele - emigrant postrzega Polskę taką, w jakiej żył. Polska w roku 2016, pomimo rządów PiS-u na karku, jest niesłychanie dynamicznie rozwijającym się krajem, stwarzającym olbrzymie możliwości. Nie ma w tym stwierdzeniu cienia ironii. Jeśli jednak ty masz nadal w głowie coś takiego
                                                    data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxQTBhIUEhQUFBUUFxkZGRcXGB8XFhkXHBcWHRoVGhQZHCghGRwlHhQVITEjJikrLi8wGB8zODM4NygtMDcBCgoKDg0OGg8QFCsdHRwsLCwsLCs3LCw3LDcsLCwsLCwrLCsrLCw3NywrLCsrKywrLCssLCs3KywrKysrKysrK//AABEIAFwAPAMBIgACEQEDEQH/xAAbAAACAwEBAQAAAAAAAAAAAAAFBgMEBwIAAf/EADkQAAEDAgMFBQYDCQEAAAAAAAECAxEABAUSIQYiMUFRE2FxkcEHMkKBodEjkrEmM1JicnOC4fAU/8QAFwEBAQEBAAAAAAAAAAAAAAAAAQIAA//EABsRAAMBAQEBAQAAAAAAAAAAAAABAhEhMXES/9oADAMBAAIRAxEAPwBiYVppxqwzw16egqHD24WQeYq9aHukcPoPtQi6Z5pGulMODogUIzpRqogd1XLbENNOFdEcb1kuIufjESKCXrkipLxJVe5ihRkiCCAPKuHFgTmGp6/eihlYCLg6cKHODeo5dFH/AJtOOvCheKZRd6CBA591c8O36GRy2S0JdhGnMwT/AI0LxHHBqGwQPImgzi3HF8zPM/7rt1tDIzOET/MoRRrfw2JBKxt1LOZR48B0ote3rVth5W6sISkak+g4ml252qat7ffBzxISBG71kxpWa7VbUm6uMy/cGgR0EgxPyrtM4tONPXg/4f7Qw8VQ0kJ5Sd+Oqh9q5Y2+ZVdKbeR2ZSSCZzJkGPECsqw/Kq6SsKypChKpgx0KeYiqrN8VYotcneJ7jEmPnUxWvGXUpTqN6U2hbQW2RBEgpMg+VUXbdWfkaB+z/GQpCmCQYlSRM/1D1ptWjepqVppp4Cxh6exCQSCOJ9NKo4xsiq4tJS5CwITI3T3KFHrZBUqf+Jow0mE0KQqsMS2jtbmzyM3aw+2s ZkpQd9uIGdEjdPIjgeB5UDctbVQTFw43Ik9q1xB4ZQ0VfU07+0yzL22dq2N0qbAk+6d9Z4d3PxFVdntgjcuodfOVlASkIHvqy9T8I8CSe6nX4HBbw9+yS5lSy46RxW6oAKHTsk6JHzJr2IMWgvpbGQdAcyZ8FSfrTN7T9lkot2nmEBCEDIpKRAA+E+lZqBCxM6UL0X1Ggezlf7SwDoEK/ToTpWpGsd2IbIx9kpJnNB8INa+VVdBBNaqhobqtfD71fB3arNOSmunXYHAny9awMRts3AvaJCU6raQkT/DnKlEzyMIb+Sj0pxwlMYagd0+etZ/f3ag9cONkS/coTJTmIShPAA/3Ip3wN0nC0ZlFahoVGASQY4JAH0qUzNEW1zwTgDxUnOCkiIka6AnuBisQuLcG2JAlUgCNTJMAQONaH7T8eItzbNnUiVkaEa6D1oBsBs649ct3Dv7pBkA/EocNByFS+stcRF7MLdSsXUSDDaTx5E6RWn9rXTNk22txSEpSXFZlkD3lQBJ8v161G4N6rMgi2da6dUOzM8IM+FQpXVTFrnLhrp6IV+lYkScGUlWJg8E5llInQqAUdPzD8opnwXEEtbMF1ZgDMfHUwB40oWLnZ4OXCYHZgiYnMvOuPHRHnRbE8LW7s5btoVlygFQiQZFRJdIU7HDbm6Rc3OXtA4qBHvaTqlJ4gTGlaPsugpwJoFJSQDIIgzJ5HhQjZ+5LNmGlRu9NKOIvAeBpQF8q0qqtetcl/vqMua1QFvNVe9M26h1FfAvWuLj3flWMJe00yzbpA/GKPyJSJPhoKP4Ha9lZlEgiSY1gTyEk6Uts67VuEkns0gJn4QZkCmlte7ULhb6Vr5vfqC3dIVVi741STxoMFUP1KHtKGpVXec1SA//Z
                                                    no to nie mamy o czym rozmawiać. Siedź dalej w UK, napawaj się swoją karierą, pieść męża z Aspergerem i głoś wszem i wobec, że wygrałaś życie. Powodzenia.
                                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 00:48
                                                    >płace realne (uwzględniające inflację) spadły aż o 10%.

                                                    aha to wg ciebie w UK jest taka wielka inflacja. Riki... do niedawna byl odwrotny problem, zahaczalismy o deflacje i do momentu halasu o Brexit juz mieli podwyzszac stopy procentowe.
                                                    Jest aktualnie nadal rynek pracownika a nie pracodawcy jesli chodzi o zatrudnienie. UK wyszla najszybciej w Europie z kryzysu.

                                                    >ograniczenie umysłowe,

                                                    no oczywisciesmile))

                                                    >skoro powstał z pieniędzy UE (6-ty Program Ramowy UE) , a badania są finansowane m.in. z grantów europejskich?

                                                    to ze zdarzylo sie ze sa tam kraje z UE nie oznacza ze jest to progra UE. Szwajcaria gdzie sie miesci nie jest w Unii. Jest 22 krajow czlonkowskich CERN w tym i Izrael. CERN powstal zanim jeszcze UE w dzisiejszym ksztacie powstala bo w 7 lat po 2 wojnie swiatowej. Z zalozenia nie jest organizacja przypisana do jakichkolwiek Unii politycznych.

                                                    >Choroba emigracji m.in. polega na tym, że "zamraża" człowieka w czasie, w którym opuścił on swoją ojczyznę.

                                                    ale ja nigdy przenigdy nie uwazalam Polski za jakis zacofany kraj, Ae gadanie o jakich cyt olbrzymich mozliwosciach to pomylka. Moze za 6o lat jak EUrope zachodnia jakas bomba pochlonie itd. lol Owszem Polska wiele zyskala na wejsciu do Unii i wiecej miala zysku niz wkladow jak to z zalozenia jest z nowymi krajami czlonkowskimi ale to jest do pewnego momentu. Niestety W Europie licza sie interesy niemieckie i francuskie a nie jakies dla kraju ktory sluzy jako poduszka oddzielajaca ich od Rosji. Polska ma niestety niewesole polozenie geopolityczne i to sie szybko nie zmieni.

                                                    >Siedź dalej w UK, napawaj się swoją karierą, pieść męża z Aspergerem i głoś wszem i wobec, że wygrałaś życie.

                                                    Zycie to nie gra moj drogi. Wlasnie to mnie zadziwia w rodakach moich ze maja takie infantylne podejscie do zycia chyba spowodowane jakims wyglodzeniem finansowym czy jakiejs pseudo nobilitacji kulturowej. Wygral ( bo bogaty, a maz to Lewandowski), Przegra ( bo biedniejszy, a maz to Misu).
                                                    >coraz bardziej wyziera Twoje najgłębsze przeświadczenie, że złapałaś Pana Boga za nogi opuszczając kiedyś Polskę ,
                                                    No i tu sie mylisz i to bardzo. Ja sie urodzilam dosc zamozna jak na polskie warunki.
                                                    Kiedys wyjechalam bo dostalam stypendium. Poza tym w Polsce sie potwornie nudzilam. Problem jaki ja mam z Polska to czy to biedniejszy kraj czy nie ( moi rodzice byli dosc zamozni, lekarze ojciec byl wzietym chirurgiem a mama pracowala jako neurolog w wojewodzkim szpitalu neuropsychiatrycznym.. i nie mialam ciezkiego stratu a pierwsze mieszkanie mialam majac 21 lat w PL, pierwszego nowego opla juz w wieku 19 lat), ale sek w tym ze mnie Polska potwornie nudzila. Jak jade na wakacje nadal sie nudze. Dlaczego? bo jest to spoleczenstwo MONOKULTUROWE. 99.9% obywateli to Polacy czystej krwi.
                                                    Tak, wiem riki, zaraz powiesz ze tu sie zrobia kalifaty itd.. Narazie ich nie ma a ja mam przekroj niesamowity wrecz pod wzgledem kulturowym wokol. Ja sie lubie w zyciu uczyc, poznawac, miec wyzwania, a moje zycie w Polsce byloby zdecydowanie za latwe. Widze to po mojej siostrze.
                                                    Poza tym po 20+ latach poza Polska ja w ogole bym nie miala ochoty sie przyzwyczajac do jakichs cudow i przenosin z kcliwych nostalgicznych powodow. Tu jest moj dom teraz i to jest moja ojczyzna.

                                                    A co do partnera z Aspergerem to... nie wiem czy wiesz, ale kazdy costam ma. Jak znam ludzi, a znam wielu to jeden ma nerki chore, inny leczy sie na bipolar, inny na cukrzyce... No coz, on jak wielu naukowcow jest aspergerykiemsmile Moje zycie jest barwne, musialam do wielu rzeczy sama dojsc, a nie jesc prosto z tacy. Zycie to przygoda a nie "dorabianie sie" czy udowadnianie sobie ze jest sie lepszym. To sa wg mnie kompleksy czeste u Polakow.
                                                    Ja nie chce pracowac tak jak pracowalam w paru korporacjach i nie widywac mojego dziecka. A jeszcze byc dyrektorem jakims <odruch wymiotny>. Ja prowadze dzial marketingu i publikacji w 200 osobowej firmie i wiem ile mozliwosci "pracy z domu" ma moj szef a ile ja mam. Roznica zarobkow nie jest przekladalna w tym
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 01:47
                                                    1. Nie będę dalej linkować, sama użyj wyszukiwarki. Jest takie powiedzenie, że jeśli 10 kolejnych napotkanych osób, mówi Ci, że jesteś pijany/-a, to znaczy, że czas się położyć do łóżka, choćbyś czuł się całkowicie trzeźwy/-a. Dane są jednoznaczne, Brytyjczycy zarabiają coraz mniej.

                                                    2. Po co się zaczęła nasza dyskusja o zderzaczu hadronów? Wymieniłem go jako kontrprzykład do Twojej tezy, że w fizyce i w badaniach tej dyscypliny naukowej nie ma wielkich pieniędzy. O to chodziło, a nie o wtórny i całkowicie nieważny w tym kontekście fakt, czyją własnością jest CERN. W fizyce są pieniądze, również pieniądze europejskie , które z uporem godnym lepszej sprawy kwestionujesz. W swoim zaperzeniu całkowicie zgubiłaś tutaj główny sens dyskusji i jak stara panna czepiasz się z uporem doniosłej kwestii kąta ustawienia doniczki z kwiatkiem w sekretariacie dyrektora.

                                                    3. To, że korzyści z przystąpienia do UE są tylko do pewnego momentu, to wiadomo wszystkim. Wyobraź sobie, że w Polsce np. już 10 lat temu odbywały się na ten temat polsko-hiszpańskie konferencje naukowe. Natomiast na razie to jest tak, że my szybko gonimy i nadrabiamy zaległości, a na zachodzie UE nie zmienia się nic , albo bardzo niewiele. Poza tym naprawdę trzeba mieć dużo złej woli, aby nie widzieć jak kosmiczny postęp dokonał się choćby na zwykłej ulicy - śródmieście Warszawy a śródmieście Monachium to kiedyś była przepaść, a dzisiaj? Bardziej peryferyjne dzielnice śmiem twierdzić, że wyglądają dokładnie tak samo. Co do Londynu, to wiadomo, Kensington czy Chelsea dalej deklasują, ale taki południowy Londyn? My niepostrzeżenie dokonaliśmy gigantycznego skoku cywilizacyjnego. Niemcy doskonale to widzą.
                                                    natemat.pl/188081,niemka-przyjechala-do-polski-i-jest-w-szoku-warszawe-porownala-do-nowego-yorku-a-to-nie-koniec-zachwytow

                                                    4. Życie, owszem, jest grą, bo wiele zależy w nim od przypadku i bycia we właściwym miejscu we właściwym czasie. Wiem, że to mało poznańskie spostrzeżenie, ale tak właśnie jest. Nie każdy ciężko i rzetelnie pracujący dostępuje stosownej nagrody. Niektórym wszystko przychodzi samo i lekko, a inni się całe życie mordują i góvno z tego mają.

                                                    5. Matka natura bardzo różnie ludzi sformatowała. Jeden lubi fistaszki, a drugi morele. Jeden świetnie odnalazł by się za PRL-u, a drugi w średniowieczu. Z najnowszych badań CBOS-u, które tu linkowałem, jednoznacznie wynika , że prawie 60% dzisiejszych Polaków uważa monokulturowość Polski za wielką wartość, której należy bronić. Skoro masz inne zdanie, a kraj jednoetniczny cię śmiertelnie nudzi, no to nie wracaj. Btw byłem w Argentynie, gdzie też prawie sami biali ludzie i jakoś się nie nudziłem. Czechy i Słowacja też mnie nie nudzą, a koczowisk romskich tamże za żadną wartość nie uważam. W ogóle nie pojmuję, czym miałoby mnie pociągać życie w ludzkiej zbieraninie z całego świata (pomijam jakieś nocne zmazy facetów typu młode Brazylijki i świeży import pań z Pattaya).

                                                    6. Doskonale wiesz, że na pewnym poziomie korpo taki typowy zasuw się kończy. Mam wielu kumpli z bogatą historią podobnych karier, w momencie kiedy osiągali poziom członka zarządu lub menagera na całą Europę Środkowo-Wschodnią , to już wyglądało to całkiem inaczej. Ciągłe wyjazdowe omawianie strategii w ciepłych i przyjemnych miejscach świata, potem podróże w celu implementacji owej strategii na niższe szczeble korpo, dość iluzoryczna odpowiedzialność za wyniki i gigantyczny pakiet benefitów do wykorzystania. A facet który centralę miał na Tajwanie, to już w ogóle robił co chciał, dwa razy w roku musiał tam pojechać i pokazać jakie-takie wyniki sprzedażowe i to było wszystko. Zajmował się głównie bzykaniem pewnej blondyny w tajemnicy przed żoną i spekulacją nieruchomościami na własny rachunek. Przyjmij do wiadomości, że wszędzie są woły robocze i kasta nierobów - tak było, jest i będzie.

                                                    3.
                                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 11:47
                                                    1. jak wszystkie kraje Europy zachodniej i USA ogolnie. Naprawde studiowalam ekonomie... Czytujesz jakies wycinkowe arylkuly cytujace jobhunterow ze wsi angielskich.

                                                    >kontrprzykład do Twojej tezy, że w fizyce i w badaniach tej dyscypliny naukowej nie ma wielkich pieniędzy

                                                    nigdzie tego nie napisalam. Napisalam ze W POLSCE NIE MA. Konkretnie w Polsce. Sa bardzo bardzo ograniczone. NIe widzisz roznicy? CERN to nie Polska ale Europejska instytucja. Nie czytasz uwaznie albo celowo przekrecasz.
                                                    Wyniki osiagniec w fizyce Polakow nie sa znaczace. Costam wynalezli ale nie tyle co w NIemczech, Szwajcarii Francji czy ANglii. I nie dlatego ze w tych krajach wiecej "geniuszy" ale dlatego ze mozliwosci i fundusze sa a w PL sa nadal ograniczone.



                                                    >ale taki południowy Londyn

                                                    naprawde znasz tak dobrze Londyn? Naprawde nie znasz. Poludniowy Londyn to ogromny obszar i masz tam tak zamozne dzielnice jak Blackheath, West Brompton, Wimbledon, Fulham, Carsthalton etc. Sa tez i biedniejsze dzielnice. Poludniowy Londyn jest rozny. Na zachodzie tez masz zamozniejsze i biedniejsze dzielnice. Najbiedniejszy byl wschodni Londyn ale od czasu inwestycji olimpijskich to tez radykalnie sie zmienilo

                                                    Poza tym naprawdę trzeba mieć dużo złej woli, aby nie widzieć jak >kosmiczny postęp dokonał się choćby na zwykłej ulicy - >śródmieście Warszawy a śródmieście Monachium to kiedyś była przepaść, a >dzisiaj?

                                                    oczywiscie ze tak. Ale jak juz tlumaczylam to idzie z pakietu UE i ma na celu dociagniecie Polski do poziomu wzglednie bliskiego krajom EUropy zachodniej. Tak bylo z kazda grupa krajow dochodzach do UE na poczatku. Potem te fundusze stopniowo sa obcinane a skupienie trwa na innych nowych krajach czlonkowskich.
                                                    Liczenie na to ze Kraje zachodniej Europy beda nadal wstrzykiwaly tyle samo do Polski jest mylne. Oni traktuja to jako nowe rynki zbytu i trzeba w nie tez inwestowac. W pewnym momencie rynek jest nasycony, wtedy uwaga pada na inne kraje. Polecam tez artykul: www.uwazamrze.pl/artykul/981500/doplacamy-do-unii dla zapoznania sie z faktami ile DOPLACAMY do Unii a ile zyskujemy.

                                                    >Nie każdy ciężko i rzetelnie pracujący dostępuje stosownej ?>nagrody. Niektórym wszystko przychodzi samo i lekko, a inni się >całe życie mordują i góvno z tego mają.

                                                    Dyskusje na temat karmy pozostawiam bo to nie temat. Ponadto jest kwestia polaczenia paru faktorow: przemyslanej inwestycji w wysilek biorac pod uwage realia + sam wysilek + wnioski wyciagniete.
                                                    Ponadto nie wszystko w zyciu nalezy sprowadzac do pieniedzy. Naprawde nie kazdy potrzebuje w zyciu byc milionerem.

                                                    >Btw byłem w Argentynie, gdzie też prawie sami biali ludzie i jakoś się nie nudziłem.

                                                    a ty tak powaznie? Dlugo byles w Argentynie i nie zauwazyles? Mam przyjaciolke z Argentyny. ALe zes przyklad podal...lol.Przeciez to bardzo zroznicowany w pochodzeniu kraj. Przeciez tam jest ogromna ilosc dzieci immigrantow. To dopiero w paru ostatnich latach zamknieto granice dla Immigracji. en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Argentina#Immigration_to_Argentina

                                                    Aha... wiekszosc Argentynczykow nie jest biala poza potomkami Europejczykow. Wiekszosc to Latina ( mestizos) a to nie Caucasians.

                                                    >W ogóle nie pojmuję, czym miałoby mnie pociągać życie w ludzkiej zbieraninie z całego świata

                                                    Argentyna jest taka zbieranina... Na pewno tam byles?

                                                    > że prawie 60% dzisiejszych Polaków uważa monokulturowość >Polski za wielką wartość, której należy bronić. Skoro masz inne >zdanie, a kraj jednoetniczny cię śmiertelnie nudzi, no to nie wracaj.

                                                    no nudzi. Jednonarodowosc sprzyja podobienstwom w mysleniu. A ja lubie rozmaitosc. DOdatkowym kryterium na nie dla mnie... i to chyba jeszcze mocniejszym jest SKATOLICYZOWANIE. Ogromny wplyw KK w Polsce ktory uwazam za sredniowieczne wstecznictwo. Ja wole kraje gdzie religia nie ma dominujacego wplywu.
                                                    Inny faktor to temperatury zima. Ja nie lubie upalow ale tez temperatur ponizej 0 stopni C

                                                    >Doskonale wiesz, że na pewnym poziomie korpo taki typowy zasuw się kończy

                                                    WIesz ale ty opisujesz jakies relacje w Polsce. Poslugujesz sie stereotypami. Tu w UK sytuacja sie rozni w zaleznosci od tego gdzie w jakiej korporacji jestes. Np. nie powiedzialabym aby w Philips ( holenderska firma) jakos ludzie specjalnie zasuwali. Wychodzi sie tam do domu o normalnych godzinach. Zasuwa sie w koreanskich korporacjach typu Samsung, LG etc. Bo juz w japonskich ( Canon, Nikon) jest to na tyle ustrukturyzowane ze wszystko wlecze sie jak slimak i czasem nie ma co robic ale dlugie godziny "odsiadki bez sensu" sa oczekiwane.

                                                    >Ciągłe wyjazdowe omawianie strategii w ciepłych i przyjemnych miejscach świata,

                                                    to chyba specyfika Polska. W korporacjach Amerykanskich czy tych w UK kazdy jeden wydatek MUSI miec uzasadnienie. Nikt nie robi zgrupowan w egzotycznych miejscach bo mu tego nikt nie zartwierdzi. Owszem bylam na rocznych ( i tylko rocznych) zjazdach managerow w Teksasie czy w Kalifornii ale tylko dlatego ze to byly amerykanskie korporacje i mialy siedziby rozsiane po calym USA.
                                                    Moim szefami byli ludzie czesto na samej gorze drabiny i nie wyobrazam sobie by ktorykolwiek zatrwierdzil jakies atrakcje integracyne na Karaibach. WYsmialby mnie.
                                                    Korporacje maja regularnie obcinane wyjazdy wsrod pracownikow nawet te zawodowe ...gdy sie zbliza ostatni kwarta roku finansowego. W ogole o imprezach integracyjnych dowiedzialam sie z polskich portali. Tutaj takich cudow nie ma. Moze impreza gwiazdkowa w pobliskiej restauracji, albo jakis kurs dla konkretnej grupy. Te wyjazdy egzotyczne na integracje to czytalam naprawde tylko na onecie czy gazeta.plsmile)))
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 12:11
                                                    Nie no, daruj, to nie są wycinkowe artykuły, tylko omówienia m.in. oficjalnych danych statystycznych. Ja nie rozumiem, jak na takim poziomie konkretu można coś podważać. Jak w Polsce urząd podaje, że jest deflacja, no to jest deflacja i tyle. To nie PRL, że nikt nie wierzy w oficjalne statystyki.

                                                    Oczywiście chodziło mi o ten średnio ubogi południowy Londyn, na osi czarnej linii metra. Przywołałem to nie w celu rozważania street viev z konkretnej ulicy, tylko jako przykład doganiania przez nas krajów rozwiniętych.

                                                    W Argentynie byłem 3 miesiące i jeździłem głównie po prowincji (poza lotniskiem i krótką wizytą w centrum handlowym praktycznie nie byłem w Buenos Aires). Z większych ośrodków Santa Fe, Parana, Rosario, Cordoba i jeszcze taka miejscowość turystyczna już pod granicą z Chile, której nazwy nie pamiętam. W małych miasteczkach, gdzie głównie przebywałem, żyła biała ludność typu europejskiego, silnie zintegrowana towarzysko i niezmiernie podobna do polskiej etnicznej monokultury.

                                                    KK ma różne wpływy w różnych miejscach kraju. W wielu dzielnicach Warszawy można się zagubić i swobodnie żyć bez dostosowywania się do widzimisię księdza proboszcza.
                                                    Co do temperatur, to są niezwykle zmienne. Pamiętam klimat w Polsce w latach 70-tych i 80-tych, imho był dalece różny od tego, co jest teraz. Bardzo często zdarza się zima praktycznie bez śniegu.

                                                    No widzisz, a ja pracowałem w korpo, nawet mogę podać nazwę, a co! , był to Centertel (obecnie Orange), gdzie cały staff dyrektorski i menadżerski regularnie jeździł sobie rozrywkowo na Karaiby jako prezent od firmy za wyniki.
                                                    Imprezy integracyjne w Polsce są WSZĘDZIE. Jest to rytuał, który już nawet doczekał się filmów ("Wyjazd integracyjny" komedia z Karolakiem 2011).
                                                    Moja Ex , która pracuje w firmie farmaceutycznej, niedawno miała integrację na Kubie. A była zwykłym Customer & Shopper Marketing Specialist.
                                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 17:26
                                                    >jak w Polsce urząd podaje, że jest deflacja, no to jest deflacja i tyle

                                                    w Polsce nie ma deflacji ale jest inflacja. Deflacji nie bylo nigdy. Zreszta deflacja nie jest tez dobrym zjawiskiem wbrew pozorom. Odnosze wrazenie ze nie rozumiesz roznicy ( no nie kazdy musi sie znac na ekonomii) i dlatego nie rozumiesz o czym napisalam. Przeczytaj znaczenie,
                                                    Ja nie zaprzeczam ze pensje w UK sie zmienily na przestrzeni lat, ale nie standard zycia. ALe po to wkleilam ponizej obrazek bys zobaczyl jak to sie zmienia. To zjawisko dotyczace calej Europy zachodniej a nie tylko UK>

                                                    >W małych miasteczkach, gdzie głównie przebywałem, żyła biała ludność typu europejskiego, silnie >zintegrowana towarzysko i niezmiernie podobna do polskiej etnicznej monokultury.
                                                    60% Argentyny to mezoamerykanie. Pozostale 40% to tez nie tylko Europejczycy.

                                                    >W wielu dzielnicach Warszawy można się zagubić i swobodnie żyć bez dostosowywania się do >widzimisię księdza proboszcza.

                                                    Polska to nie Warszawa. Tak samo jak UK to nie tylko Londyn. Gdyby kierowac sie takimi kryteriami to Brexit by nie mial miejsca ( np dzielnica w jakiej a mieszkam glosowala 70% na pozostanie), a w Polsce nie wygral PIS. Nie rozwazalabym nigdy przenosin do kolejnego molochu jakim jest Warszawa. Po to mieszkam w Hampton by nie mieszkac w centrum Londynu, NIe biore pod uwage nawet mieszkania w kolejnym molochu. Lata w mlodosci mieszkania w Londynie czy San Francisco mam za soba. Mamy tez drugi dom na wsi nad morzem i gdyby nie praca to najchetniej tam bym sie wyniosla na stale.

                                                    >Imprezy integracyjne w Polsce są WSZĘDZIE. Jest to rytuał, który już nawet doczekał się filmów >>.("Wyjazd integracyjny" komedia z Karolakiem 2011).

                                                    Slyszalam o tym. ALe jak mowilam czytalam o tym w polskiej prasie. Tutaj nie ma takich cudow i nikt nie jezdzi na Kube za firmowe pieniadze bo by go rozszarpali. Zarowno dyrektora jak i podwladnych- ktokolwiek jest decydentem. Takie szalenstwa sa raczej charakterystyczne dla krajow nieregulowanych gdzie istnieje korupcja.
                                                    Zagraniczne korporacje w PL maja rozmaity status i to zalezy od firmy: np. niektore sa po prostu oddzialem na Polske czy Europe Wsch i sa scisle regulowane, a inne maja zasade pt "robta co chceta trzymajcie sie tylko corporate branding ichcemy widziec konkretnie takie i takie zyski". W tych ostatnich jest jak w Rosji: lokalny oligarcha decyduje co sie dzieje.

                                                    >Pamiętam klimat w Polsce w latach 70-tych i 80-tych, imho był dalece różny od tego, co jest teraz. >Bardzo często zdarza się zima praktycznie bez śniegu.

                                                    Moja siostra i przyjaciolki mieszkaja w PL. Nie wspominaja ani jednej zimy bez temperatur ponizej zera. Wiec nie ma o czym mowic. W Pl jeszcze palmy nie rosna w ogrodkach. Tu mam zasadzona fige, palme w ogrodzie, pare yucca i maja sie dobrze.

                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 18:54
                                                    princesswhitewolf napisała:

                                                    > w Polsce nie ma deflacji ale jest inflacja. Deflacji nie bylo nigdy.

                                                    stat.gov.pl/sygnalne/komunikaty-i-obwieszczenia/lista-komunikatow-i-obwieszczen/komunikat-w-sprawie-sredniorocznego-wskaznika-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-ogolem-w-2015-r-,50,3.html
                                                    > Ja nie zaprzeczam ze pensje w UK sie zmienily na przestrzeni lat, ale nie standard zycia.

                                                    I jeszcze może wiarygodne źródło, ale zawsze...zaczerpnięte z Daily Mail
                                                    www.mojawyspa.co.uk/artykuly/28275/Zycie-w-UK-gorsze-niz-w-Polsce
                                                    > Slyszalam o tym. ALe jak mowilam czytalam o tym w polskiej prasie. Tutaj nie ma
                                                    > takich cudow i nikt nie jezdzi na Kube za firmowe pieniadze bo by go rozszarpa
                                                    > li. Zarowno dyrektora jak i podwladnych- ktokolwiek jest decydentem. Takie szal
                                                    > enstwa sa raczej charakterystyczne dla krajow nieregulowanych gdzie istnieje ko
                                                    > rupcja.

                                                    Co ma korupcja do tego? Kto jest korumpowany? Pracownicy? Kierownictwo prywatnej firmy może robić z pieniędzmi co chce, również firmy notowane na polskiej giełdzie nie mają problemów ze strony udziałowców, że wydają pieniądze na imprezy integracyjne! Problemem są jedynie kłopoty z urzędem skarbowym, który często zmienia interpretacje odnośnie tego, co na takiej imprezie jest kosztem, a co nie.
                                                    Kolega który pracował w dziale sprzedaży czysto polskiego producenta wód gazowanych opowiadał, że dwóch panów prezesów zamawiało nawet prostytutki (hostessy znaczy), coby panowie regionalni handlowcy poczuli się docenieni. O czwartej rano jedna z tych pań robiła loda panu prezesowi przy pracownikach.
                                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 20:15
                                                    spadek cen to nie wskaznik inflacji/deflacji.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Inflacja_w_Polsce Tu masz dane jak wyglada inflacja.

                                                    a tu w UK. www.marketoracle.co.uk/Article49008.html W UK mielismy deflacje i juz mieli stopy procentowe podwyzszac ale sprawe wyrownal halas o Brexit. I dobrze bo by mortgages poszly do gory.

                                                    >I jeszcze może wiarygodne źródło, ale zawsze...zaczerpnięte z Daily Mail

                                                    aha... to Daily Mail to wiarygodne zrodlo? lol To tak jakbys uznal fakt.pl za wiarygodnysmile)
                                                    Przeciez to konserwatywny tabloid czyli brukowiec od dziesiatek lat w ciaglych procesach sadowych uwiklady. Ostatnio nawet z Melania Trump. Jesl juz chcesz znac wiarygodniejsze prawicowe zrodla to wybierz Telegraph. Lewicowe zas to The Guardian, albo cos po srodku czyli Independent. BBC news jest pomiedzy srodkiem a lewica.
                                                    Tu masz artykulik z lista niewiarygodnych zrodel: en.wikipedia.org/wiki/Wikipediatongue_outotentially_unreliable_sources

                                                    Zapewniam cie ze w UK ludzie zyja wygodniej niz w Polsce. Pamietaj ze nie nalezy mierzyc kryteriami Warszawki czy Londynu ale caly kraj brac pod uwage


                                                    Korupcja? No sa kraje mniej czy bardziej skorumpowane i pieniadze sa tam mniej kontrolowane. Oczywiscie jest to kwestia stopnia. W Pl jest nie znowu az tak tragicznie ale transparencja pewnych procesow nie jest taka jak w innych krajachstatic.independent.co.uk/s3fs-public/styles/story_large/public/thumbnails/image/2016/01/27/09/global-corruption.jpg
                                                    >Kolega który pracował w dziale sprzedaży czysto polskiego >producenta wód gazowanych opowiadał, że dwóch panów >prezesów zamawiało nawet prostytutki (hostessy znaczy), coby >panowie regionalni handlowcy poczuli się docenieni. O czwartej >rano jedna z tych pań robiła loda panu prezesowi przy >pracownikach.

                                                    no to jest to niewyobrazalne. Specifika nadal polska. ale i to w PL minie
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 22:57
                                                    Że jak?! Spadek cen nie jest wskaźnikiem deflacji? Kobito, bój się Boga! Zalinkowałaś dokładnie te same dane, na które się powołałem. W 2015 r. w Polsce inflacji nie było, tzn. wskaźnik inflacji wyniósł minus 0,9%. Czyli wystąpiła deflacja. To właśnie ogłosił GUS w komunikacie, który przytoczyłem. To jest proste i oczywiste, tak jak dwa i dwa równa się cztery.

                                                    Przy deflacji stopy procentowe są obniżane, a nie podwyższane jak błędnie piszesz. Obniżka stóp procentowych powoduje tańszy kredyt i rozkręcenie gospodarki. Z kolei gdy zaczynają rosnąć ceny towarów i usług, czyli rośnie inflacja, wtedy stopy procentowe są podwyższane , tak aby zaczęło się znowu opłacać trzymanie pieniędzy w banku oraz mniej opłacało się branie kredytów. W ten sposób nawis inflacyjny jest ściągany z rynku. To jest elementarz klasycznej ekonomii. Dziś oczywiście wiele rzeczy się zmienia, pojawiło się gdzieniegdzie zjawisko trwałych ujemnych stóp procentowych, no, ale podstawy ekonomii są takie jakie były.

                                                    Zjadło mi słowo "mało", miało być oczywiście "mało wiarygodne" źródło, co zresztą wynika z szyku zdania. Brukowiec wyskoczył mi jako pierwszy na liście wyników, ale są także dużo poważniejsze prace wskazujące na realny spadek siły nabywczej wynagrodzeń w Wlk. Brytanii w ostatnich latach. To jest zresztą zjawisko dotyczące całej zachodniej Europy - największa siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia w RFN była w połowie lat 80-tych XX wieku. Niestety, to są te mniej miłe skutki terapii neoliberalnych w gospodarce.

                                                    W każdym kraju część ludzi żyje bardzo wygodnie. Nawet na Haiti są pałace.

                                                    Korupcja w Polsce imho nie jest gigantyczna, większym problemem jest dominacja zamkniętych układów personalnych w życiu społecznym i gospodarczym. Wszędzie bierze się "swoich", niekoniecznie kompetentnych.

                                                    Praca w firmie, gdzie prostytutka obciąga prezesowi jest ciekawa, jednak powoduje nieodwracalne zmiany mentalne wśród załogi. Tego producenta wód i napojów kupił wielki fundusz inwestycyjny i w krótkim czasie wymienił cały personel. Większość miała gigantyczne problemy z zaadoptowaniem się w nowych, bardziej normalnych miejscach pracy.
                                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 00:07
                                                    wcale niekoniecznie. Ceny produktow niekoniecznie odzwierciedlaja stan gospodarki bo rowniez istotne sa sprawy takie jak rynek nieruchmosci, zilosc skladowanego zboza itd

                                                    >są także dużo poważniejsze prace wskazujące na realny spadek siły nabywczej wynagrodzeń w Wlk. Brytanii w ostatnich latach.
                                                    w calej Europie zachodniej ma to miejsce. Juz kolejny raz ci to powtarzam.
                                                    W Uk najwiekszym zagrozeniem jest zamieszanie wokol Brexitu i zwiazane z tym brak zaufania do gospodarki ale... i to minie. Podam przyklad. Aktualnie wszystkie firmy UK prowadza analizy na ile bedzie Brexit mial wplyw. ALE: Brexit oznacza tez , ze wiele stanowisk pracy wroci z EU do UK.

                                                    >Korupcja w Polsce imho nie jest gigantyczna
                                                    no gigantyczna nie jest jak mapa pokazuje, ale wieksza niz w wiekszosci krajow zachodnich.
                                                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 11:53
                                                    kwestia pensji w UK - to sa pewne chwilowe perturbacje zwiazane z chwilowym kryzysem oraz pozniej tym ze byla masa wykwalifikowanych osob i owszem popyt na nich ( niskie bezrobocie) ale niekoniecznie byli tak wyjatkowi by podwyzszyc pensje. To tez wiaze sie z tym ze relacja mezczyzn pensji do kobiet spadla na korzysc kobiet itd
                                                    https://blogs.lse.ac.uk/politicsandpolicy/files/2015/03/Machin-Fig-1.jpg
                                        • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 10:25
                                          riki_i napisał:

                                          > nie, no właśnie "opcje rozwoju zawodowego" w takich krajach jak Polska są więks
                                          > ze. W UK większe są tylko pieniądze.

                                          Odstaw te srogie piguły dostarczane przez aptekarza, bo ci robią dziury w mózgu....

                                          > Jak zdobywać świat to na emerging markets.
                                          > Zresztą, nie mój wóz, nie moje konie - ja tylko piszę, co można -ewentualnie-
                                          > zrobić.

                                          Ty piszesz co Ci się ewentualnie wydaje, z rzeczywistością to nie ma nic wspólnego...
                                    • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 05.09.16, 10:23
                                      riki_i napisał:

                                      > W Polsce powstały teraz za przeogromne pieniądze miejsca, gdzie właśnie mają by
                                      > ć robione wynalazki np. Cezamat na Politechnice Warszawskiej czy EIT Plus we Wr
                                      > ocławiu . Szukają praktyków z pomysłami.

                                      Za 2500 PLN brutto? Czy też dołożyli ostatnio z pińcet?
                                      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 00:58
                                        W takich miejscach ma się pieniądze z kilku źródeł (etat, granty, drugi etat, zlecenie, dodatki etc.)
                                        • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 15:27
                                          riki_i napisał:

                                          > W takich miejscach ma się pieniądze z kilku źródeł (etat, granty, drugi etat, z
                                          > lecenie, dodatki etc.)

                                          I to jest ta twoja normalność tak?

                                          ... i się umiera jak pewien lekarz anestezjolog po czterech dobach na dyżurze? Wsadź se ten rozwój i te możliwości w dude.....
                                          • black_halo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 18:30
                                            > I to jest ta twoja normalność tak?
                                            >
                                            > ... i się umiera jak pewien lekarz anestezjolog po czterech dobach na dyżurze?
                                            > Wsadź se ten rozwój i te możliwości w dude.....

                                            Nie ma co klawiatury marnowac, niektorzy nie zrozumieja dopoki nie doswiadcza.
                                          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 21:26
                                            To nie jest normalność, tylko stan faktyczny. Co najmniej od czasów PRL-u , statystyczny Polak więcej wydaje niż zarabia. Gdyby wierzyć oficjalnym statystykom, gdzie w drugi próg podatkowy (zaledwie 85.528 zł dochodu rocznie) wchodzi ok. 2% Polaków, nie dałoby się wytłumaczyć polskiej rzeczywistości. Rzeczywistości, gdzie po ulicach jeżdżą auta po 200 tys. zł, a masa ludzi kupuje nieruchomości w cenie powyżej miliona złotych.

                                            Ps. Oczywiście po takim info każda forumowa wsza i nienawistna menda zaraz zacznie drążyć kolejnymi pytaniami - a jak to? a kto to ? a może podaj przykłady? a najlepiej pesele takich, co tak robią. I już wszystkie wici, rzęski i nibynóżki gorączkowo poruszają się z podniecenia, jakby to przyjemnie było donieść na takiego do skarbówki. Lepiej jak trafienie w EuroMillions. Sukces mierzony miarą swojej śmierdzącej nory w emigranckim bejzmencie.
                                            • triss_merigold6 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 21:29
                                              Jak to szło? Polak zarabia 2,5 tysiąca, wydaje 4 tysiące, a resztę odkłada na samochód.
                                              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 06.09.16, 21:32
                                                No tak właśnie jest, wszyscy wiemy, ale mnie skręca, bo takich dyskusji ćwiczyłem już dziesiątki i zawsze kończy się tak samo, czyli pseudo cwanym wypytywaniem o szczegóły. Najbardziej by chcieli żeby podać im pesele i adresy meldunkowe tych, co wydają więcej niż zarabiają wraz z dokładnym opisem modus operandi.
                                                • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 12:55
                                                  riki_i napisał:

                                                  > No tak właśnie jest, wszyscy wiemy, ale mnie skręca, bo takich dyskusji ćwiczył
                                                  > em już dziesiątki i zawsze kończy się tak samo, czyli pseudo cwanym wypytywanie
                                                  > m o szczegóły. Najbardziej by chcieli żeby podać im pesele i adresy meldunkowe
                                                  > tych, co wydają więcej niż zarabiają wraz z dokładnym opisem modus operandi.

                                                  Wiesz, ja jednak wybieram nienormalność emigracyjną! Płacę podatki od tego co zarabiam, wydaję tyle ile zarabiam, nie muszę kombinować, nie muszę niczego ukrywać....

                                                  Ale rozumiem, że niektórzy w Polskim kombinatorstwie i cwaniactwie czują się jak ryba w wodzie i nie mogą bez tego po prostu żyć. Miłego walenia skarbówki po rogach więc życzę!
                                                  • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 19:04
                                                    Miej pretensje do państwa polskiego , które instytucjonalnie promuje w takich miejscach dwuetatowość, dodatkowe zarabianie z grantów oraz dopuszcza jeszcze własna jednoosobowa działalność gospodarczą.
                                          • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 08:14
                                            W Polsce lekarze nie żyją biednie, a są wśród nich pracoholicy czy pazerni na kasę jak wszędzie.
            • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:34
              big_grin moje dziecko i facet z ulga wracaja do domubig_grin Polska jest fajna ,na urlop.
              • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:36
                edelstein napisała:

                > big_grin moje dziecko i facet z ulga wracaja do domubig_grin Polska jest fajna ,na urlop.

                Przypomniał mi się, żart jak to Polacy masowo wracają z UK....

                .... po psa i resztę rzeczy!
              • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:09
                A dla mnie Niemcy nie są fajne nawet na urlop. I ta ciężka, okropna kuchnia sad
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:21
                  Hłasko pisał że Niemcy to temat dla stolarza wink
                • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:27
                  Zoelonego pojeciano niemieckiej kuchni nie masz.
    • po-trafie Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 11:28
      U siebie czuje sie w miejscach mi przyjaznych, znanych, moich. Czuje sie "u siebie" w swoim mieszkaniu, nawet jesli jest ono za granica. Czuje sie "u siebie" w swojej pracy, tam gdzie stoja moje rzeczy, gdzie otaczaja mnie ludzie, do ktorych sie usmiecham. Czuje sie "u siebie" na silowni czy basenie, na ktore chodze codziennie, ktore sa mi bliskie i bezpiecznie.


      Nie czuje sie u siebie na ulicy: nie wazne czy w Harlow czy w Poznaniu, gdzie ktokolwiek moze mnie obrazic za to ze jestem Polka, lub za to ze jestem kobieta, lub za to ze jestem blondynka lub za to ze ide i jestem.
      Nie czuje sie u siebie w nocy w parku, nie wazne gdzie on bedzie. Nie czuje sie u siebie przechodzac przez ulice lub jadac rowerem lub nawet idac chodnikiem: bo musze uwazac na otoczenie, byc swiadoma tego, ze wkolo mnie sa pojazdy i ludzie, i ze nie moge jak swieta krowa pojsc gdzie mi sie podoba i kiedy mi sie podoba bez narazania sie na ryzyko wejscia komus pod kola, nogi, hulajnogi czy lokcie.
      Nie wazne, czy jest to Polska, UK, Norwegia czy Nigeria.
      • po-trafie Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 11:30
        Ah i mimo zycia na emigracji od 8 lat Brexit nie zrobil mi zadnej roznicy w tym poczuciu: nadal w domu, w pracy czy na silowni, do ktorej uczeszczam od dluzszego czasu czuje sie u siebie.
        Nadal na ulicy sie u siebie nie czuje, tak jak nie czuje sie w Polsce.
      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 14:50
        Ja w nocy w parku czuję się nieswojo, ale nie "nie u siebie". Na ulicy czuję się u siebie, a że muszę uważać na innych? Takie koszty życia społecznego.
    • jak_matrioszka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 11:40
      Jak czasem czytam "prawdziwych Warszawiakow" wypominajacych "sloikom" ich pochodzenie, to nie mam watpliwosci ze u siebie to bardzo trudno byc. Ja nawet w iejscu urodzenia nie bylam 100% u siebie, wiec mi wyboru nie mam.
      Tu gdzie mieszkam dla jednych jestem "swoja", a dla innych zawsze bede "obca". Czesciej slysze glosy tych, dla ktorych jestem "swoja", wie zle nie jest. No ale tutaj nie ma exitu, tutaj nawet enteru nie bylo.
      • lady-z-gaga Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 11:57
        Mało dokładnie czytasz.
        Przejawy niechęci pojawiają się nie wobec pochodzenia, a wobec traktowania Warszawy jak emigracji zarobkowej. Niektorzy napływowi mieszkańcy nie czują się tu jak u siebie, nie mają zamiaru nigdy tak się poczuć i nawet nie próbują. Krytykują wszystko i na wszystko narzekają, co nie przeszkadza im odbierać miejsca pracy stałym mieszkańcom i przyczyniac się do zaniżania płac.
        Do tych, ktorzy tutaj zechcieli zamieszkać i traktują to miasto, jak swoje własne, nikt nie ma pretensji o pochodzenie.
        • yamilca197 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:12
          O to jak wielu emigrantow takze z Polski w UK,De,Norwegii i innych krajach.
          • lady-z-gaga Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:31
            Owszem. I oni też nie mają co liczyć na miłość tubylców. Dziwi to kogoś?
            • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 12:35
              Proszę, zapytaj tutaj forumek, które mieszkają w Warszawie a się w niej nie urodziły, czy narzekają na stolicę, nie czują się u siebie. Ja takich nie widzę. Wręcz na odwrót. One w ogólnej samoświadomości jednak zostały słoikami.
        • jak_matrioszka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:27
          lady-z-gaga, czytam dokladnie i mam takie odczucie jakie mam: bywa ze Polak w Polsce nie jest "u siebie" na takich samych zasadach jak imigrant zagraniczny nie jest "u siebie" w nowym kraju pobytu. Dlatego dyskusje co to znaczy byc u siebie, nalezaloby zaczac od zdefiniowania znaczenia tego zwrotu, co (niestety dla niektorych) doprowadzi do sytuacji, w ktorej trzeba bedzie przyznac, ze za granica tez mozna sie czuc u siebie. Gdybym teraz wyjechala do Przemysla czy Elblaga, to nie czulabym sie tam w domu i z pewnoscia niektorzy tubylcy daliby mi to odczuc. Jak wtedy nalezaloby zdefiniowac moja sytuacje: bylabym u siebie czy nie? Czy Polka mieszkajaca 20 lat w Oslo i 3 miesiace w Bydgoszczy ma z automatu praw czuc sie jak u siebie w domu w nieznanej jej Bydgoszczy, ale obowiazkowo musi czuc sie obca w miescie w jakim mieszkala najdluzej ze wszystkich miejsc w jakich kiedykolwiek przebywala?
          Mnie meczy postawa "nie mozesz sie tak czuc" bo "ja" nie uwazam zeby to bylo mozliwe. I jak dla mnie to jest sedno tego watku: niby pytanie do tych ktorych dana sytuacja dotyczy, a w rzeczywistosci chodzi tylko o to, zeby tym myslacym inaczej niz zalozyciel watku, udowodnic ze sie w tym swoim odczuciu myla.
      • fadilla Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:28
        Warszawiaków nie lubimy w Trójmieście i na Mierzei Helskiej, więc jest kwita.
        • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:42
          W Krakowie też. Znajomi górale twierdzą, że i u nich.
    • 7dosia Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 12:59
      Niestety, ale zwykli ludzie w kwestii "bycia u siebie" mają równie mało do powiedzenia, jak w każdej innej. Mogą się czuć u siebie, ach och, tylko co z tego, skoro jeden zawrót dziejowy i bez pytania o zgodę mogą zostać wysiedleni z miejsc, które ich przodkowie zajmowali od pokoleń, jak to było na przykład po II wojnie na Kresach i nie tylko. Przesiedlano Polaków, przesiedlano Niemców i inne nacje i nikt tych ludzi nie pytał czy czują się u siebie, bo nikogo to nie obchodziło. Tak w sumie może zdarzyć się zawsze i wszędzie, pod byle jakim pretekstem. Subiektywne poczucie bezpieczeństwa i "bycia u siebie" jakiegoś szaraczka nie ma żadnego znaczenia.
      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 13:10
        7dosia, dużo racji jest w tym , co piszesz, no ale ja wychodzę z zastanej sytuacji. Sytuacja owa jest taka, że "Hitler i Stalin zrobili co swoje" (copyright by Muniek Staszczyk), no i mamy dziś taki kraj, a nie inny. Monoetniczny niczym za pierwszych Piastów. Według sondaży, Polakom w PL bardzo to odpowiada i uznają to za wartość, której trzeba usilnie bronić.
        • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 14:47
          Ale Polakom "za granicom" to nie odpowiada big_grin
          • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:05
            Masa Polakow zostala tuz po wojnie przesiedlona z terenow wschodnich na tereny Pn Zach Polski. Stad duzo ludzi ma tam wschodnie nazwiska Kazimierczuk, Bednarczyk, Malkiewicz itd...

            No i co? zaaklimatyzowali sie i malo kto o tym pamieta
            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:13
              Zaaklimatyzowali się na pustym terenie. 3 mln Niemców wysiedlano partiami. Dopóki jeszcze byli, grasował Werwolf i miło nie było.
              • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:19
                no ale bylo to przeniesienie.

                Ogolnie uwazam ze cala sprawe emigracji widzisz w kategoriach zerojedynkowych i tu popelniasz blad. czyli masz wizje kraju gdzie jest monolityczna praktycznie kultura ( jak np. w Polsce) i tu nagle 3-4 mln ludzi z EU w tym 800 tys z Polski najezdza. No i mieszkaja w odrebnych gettach, nie mieszaja sie .No ale w praktyce tak to nie wyglada. To PROCES a nie nagle wydarzenia.
                Fale emigrantow przybywaly do UK nieustannie i mieszali sie predzej czy pozniej. W wyniku czego jest to spoleczenstwo o ogromnych zroznicowaniach w wielu partiach kraju.
                • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:26
                  Śledzę wypowiedzi Pani Theresy May, regularnie przytaczane na polskich portalach i ja nie widzę u niej akceptacji stanu rzeczy, o jakim piszesz. Raczej chce to wszystko odwrócić.

                  Chciałbym ci przypomnieć, że w byłej Jugosławii w latach 70-tych i 80-tych podziały etniczne były uważane za coś zaprzeszłego, małżeństwa mieszane uważano za coś najnormalniejszego pod słońcem, a społeczeństwo było w praktyce wielokulturowe. Co się później stało, wiadomo. A dziś masz np. takie piękne państwo o nazwie Bośnia i Hercegowina , którego ustrój polityczny zajeży resztki włosów każdego zwolennika polit poprawności (obsada najwyższych stanowisk w państwie jest rozpisana etnicznie).

                  Więc nie uważaj stanu obecnego w UK za docelowy. Wszystko tam się może zmienić i to szybko. Jak 3 lata temu, w tamtym wątku pisałem o Brexicie , to też mnie wyzywali od psychicznych.
                  • princess_yo_yo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:51
                    Śledzę wypowiedzi Pani Theresy May, regularnie przytaczane na polskich portalach i ja nie widzę u niej akceptacji stanu rzeczy, o jakim piszesz. Raczej chce to wszystko odwrócić.

                    interesujace, gdzie te wiadomosci na temat odwracania fal emigracyjnych albo procesow integracji? prosze o cytaty najlepiej z theresy may oczywiscie a nie rozprawke na temat co tez moze theresa may miala na mysli wg pismaka z polski, niemiec, rosji albo japoni.
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 01:39
                      princess_yo_yo , jesteś wprost prześmieszna

                      proszę masz tutaj newsa z wczoraj, ze źródła w którym na pewno żaden "pismak z polski, niemiec, rosji albo japonii" nic nie przekręcił
                      www.emito.net/artykuly/imigracja_kluczowa_kwestia_w_negocjacjach_z_unia_zapowiada_theresa_may_2059649.html
                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:52
                    > i ja nie widzę u niej akceptacji stanu rzeczy, o jakim piszesz. Raczej chce to wszystko odwrócić.

                    ze niby genetycznie bedzie zmieniac polFrancuza- PolAnglika czy ludzi bedacy obywatelami z Brytyjskim paszportem wysiedlac?

                    No wez sie zastanow...

                    Ona chce ograniczyc naplyw NOWYCH potencjalnych emigrantow. Aktualnie tu przebywajacy nawet bez paszportow brytyjskich NA PEWNO nie zostana wysiedleni bo to by oznaczalo ze 4 miliony Brytyjczykow ( tak, 4 miliony az) zamieszkalych w EU ( glownie Francja i Hiszpania) musialoby porzucic swoje zycie i tamtejsze domy i wracac sromotnie do UK...

                    >Chciałbym ci przypomnieć, że w byłej Jugosławii w latach 70-tych i 80-tych podziały >etniczne były uważane za coś zaprzeszłego, małżeństwa mieszane uważano za coś >najnormalniejszego pod słońcem, a społeczeństwo było w praktyce wielokulturowe.

                    Wcale nie. Mam kolezanke Chorwatke o imieniu Drazenka ktora tu wyemigrowala w trakcie wojny. Ona mowi ze scalona przez Tito Jugoslawia byla sztucznym tworem a ludzie wbrew pozorom stanowili odrebnosci etniczne ktore wcale sie masowo nie mieszaly.
                    Tam na Balkanach religia stanowila wielki element roznicujacy i przyczyne durnej wojny. Tak jak tu w UK tacy Pakistanczycy nie bardzo sie mieszaja z Anglikami bo Pakistanczycy z zalozenia nie mieszaja sie z nie-muzulmanami.

                    >Jak 3 lata temu, w tamtym wątku pisałem o Brexicie , to też mnie wyzywali od psychicznych.

                    Ja nie wyzywam cie od psychicznych i sama dobre 6 lat temu namawialam juz kolezanki tu z Polski na wystapienie o obywatelstwo UK. Przewiduje dalszy rozpad Unii i wyjscie innych krajow w sensie politycznym, ale nikomu sie nie oplaca powrot do sytuacji gdzie nie ma unii ekonomicznej.

                    Ja przewiduje, ze beda znow wizy do UK. Polacy beda mogli przyjechac na wizach turystycznych bez prawa do pracy. Tak bylo jak tu mieszkalam w latach 90tych. Beda wizy pracownicze na konkretne umowy zawodowe.

                    Nie oznacza to jednak ze nagle cale fabryki opuszcza chmary juz przebywajacych tu Europejczykow bo UK ich wygania. Przeciez to by byl strzal w stope i cala gospodarka by runela i Brytyjczycy rdzenni w efekcie by potracili prace. Wiekszosc tutejszych korporacji i firm ma jakies 50% pracownikow pochodzenia europejskiego. W firmie gdzie pracuje jest to dobre 40%, a to instytucja para-rzadowa nazwijmy to.
              • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:23
                riki_i napisał:

                > grasował Werwolf i miło nie było.

                Tiaaaa, Werwolf razem z Chupacabrą... zakopywali słynny pociąg ze złotem!

                riki, w każdą komunistyczna propagandę wierzyłeś? Czy miałeś swoje wybrane, ulubione historyjki?
    • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 13:59
      Bycie u siebie jest kwestia zlozona i indywidualna. Zalezy od czlowieka od srodowiska w ktorym sie znajdzie. Znam takich co juz 15lat na emigracji (w kraju marzen) dzieci zona a placza za bazarem na natolinie. I znam takich co bardzo szybko dom na obczyznie znalezli (inna sprawa ze w miejscu urodzenia NIGDY nie czuli sie u siebie) i takich co przez 3 kontynenty domu szukali i w koncu znalezli go w kraju ktorego nawet urzedowego jezyka nie znaja. Roznie bywa.
    • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 14:46
      Najma mocno zamilkła po Brexicie, szkoda bo niegdyś regularnie krytykowała Polskę (tu na tym forum) co najmniej kilka razy w tygodniu, a teraz od dłuższego czasu cisza. Mimo wszystko trochę się martwię o nią. Niemniej jednak jej wyśmiewania przez niektórych strategia (w miejscach publicznych nawet do męża Polaka tylko po angielsku) okazała się prorocza. Mniejsze ryzyko obicia.
      • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:01
        najma jest nauczycielka z tego co pamietam - pewnie ma teraz po prostu wiecej pracy bo sie nowy rok szkolny zaczal - pewnie sie przygotowywala dlatego bylo jej mniej nie laczylabym tego z brexitem
        • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:12
          Wrzesień mamy dopiero drugi dzień, a jej nie ma dłużej.
          • ichi51e Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:15
            ale nauczyciel musi sie wczesniej chyba przygotowac a nie pierwszego wrzesnia zaczyna
          • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:16
            Zauważ, kaz_nodzieja, że najbardziej zaperzone i jednostronne nicki, z czasem po prostu cichcem znikają. Tak jak znikła przesławna Shakirra z forum "Faceci z Egiptu" big_grin big_grin big_grin
            • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:20
              a co to byla za jedna? W ogole co to za idiotyczne forum?
              • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:28
                princesswhitewolf napisała:

                > a co to byla za jedna? W ogole co to za idiotyczne forum?

                Shakri nie znałem, ale forum to była przednia rzecz.... Długo płakałem jak zamknęli....
                • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:32
                  oo to wesolo bylo jak wnioskuje...
                  • cauliflowerpl Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:27
                    Och, na chandrę przednie!
                    Zamknięte, ale poczytać można big_grin
                    forum.gazeta.pl/forum/f,24864,Faceci_z_Egiptu.html
              • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:31
                Aaaaaa, to była gwiazda forumowa, że hej!

                Głosiła jedyną słuszną prawdę cudownego i absolutnie bezproblemowego życia w Egipcie u boku miejscowego habisia.

                Bidulka zamilkła jeszcze gruuubo przed upadkiem Mubaraka.

                Być może habiś odciął jej dostęp do netu wink
            • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 16:58
              riki_i napisał:

              > Zauważ, kaz_nodzieja, że najbardziej zaperzone i jednostronne nicki, z czasem p
              > o prostu cichcem znikają.

              Po czym po chwili pojawiają się zupełnie nowe nicki ze starymi poglądami.
              • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 18:30
                Ale my larrisko mamy stare nicki smile
                • larrisa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:10
                  Dlatego nie piszę o nas kropciusiu.
                  • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:25
                    A o kim piszesz? Bo jeśli na przykład o przywołanej w poście startowym Cherry.coke to wątpię aby miała nowy nick. Skutecznie została przepędzona przy okazji takich dyskusji. Szkoda. Najma może wchodzi z innego nicku, ale jeśli już to nie pisze z niego regularnie. Za to gazeta ma drugi nick big_grin Co pewnie wiesz. A akurat w tym wątku są prawie same stare nicki.
                    • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:27
                      Te nicki, które przywołałem w poście otwierającym, raczej tutaj się nie odezwą, bo i tamte wypowiedzi w większości za mądre nie były ,a do tego dziś brzmią znacznie gorzej niż wtedy.
                      • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:35
                        Raczej niekoniecznie.
                      • olena.s Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 23:50
                        A przeciwnie. W całej rozciągłości podtrzymuję moją wypowiedź. Nadal kwestionuję jednoznaczność kategorii 'bycia u siebie' jako nierozłącznie związaną z przebywaniem w miejscu urodzenia. Oraz, oczywiście, kwestionuję jednoznaczność przeciwnej sytuacji, czyli 'nie bycia u siebie' jako nierozłącznie związanej z zamieszkaniem poza swoim miejscem urodzenia.
                        • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 00:32
                          To jest doskonale pusta wypowiedź. Wzajemnie znosząca się.
                          • olena.s Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 08:12
                            Nie. Zwyczajnie a) podważam twoje zdanie na temat mojego zdania,smile
                            b) twierdze, że "poczucie bycia u siebie" nie jest bynajmniej kategorią zero-jedynkową, przyjmującą daną wartość w zależności od tego, czy mieszkasz w miejscu urodzenia czy nie
                            (nb. film Łozińskiego o takim tytule też mógłby być pendanat do dyskusji).
                            Możesz bowiem mieszkać tam, gdzieś się urodził i nie czuć się "u siebie" - bo jakoś różnisz się od otoczenia poglądami, pochodzeniem, aspiracjami, religią, wyglądem, ekspresją. Rozważ tu przypadek pracownicy banku z gwiazda Dawida, KODowców w Gdańsku, słoików w Warszawie oraz tych wszystich ludzi, którzy marzą o wyrwaniu się z duszącego, ograniczającego lub odwrotnie - anonimowego i bezlitosnego środowiska.
                            I możesz mieszkać całkiem gdzieś indziej niż żyłeś wcześniej i czuć się u siebie - albo dlatego, że taką masz naturę i byłbyś "u siebie" nawet w spódniczce z trawy u Papuasów, albo dlatego, że otoczenie 'obce' dzieli jakieś twoje najistotniejsze cechy, których nie dzieliło otoczenie 'swoje'.
                            • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 13:03
                              @ olena.s

                              Jest określone poczucie przynależności cywilizacyjno-kulturowej. To coś więcej niż sąsiedzi w małym miasteczku, którzy mogą -lub nie- wytwarzać duszną atmosferę, albo wielkie miasto, które stwarza -ale nie wszystkim i nie zawsze- anonimowe i bezlitosne środowisko. Jest coś ponad te odczucia, które są zresztą bardzo indywidualne i wysoce zmienne (panienka z podlaskiej wsi, która trafi do L.A. po pierwszym zachłyśnięciu się wielkim światem, może nieoczekiwanie złapać Heimweh , tęsknotę właśnie za tym, co kiedyś ją wielce uwierało).

                              Nie można problemów adaptacyjnych migrantów wewnętrznych w ramach jednego kraju (słoiki) porównywać z emigracją np. do USA. Nie można podziałów politycznych (KOD) łączyć z poczuciem przynależności etnicznej. Nie można wreszcie historii pani zafascynowanej naszyjnikiem z gwiazdą Dawida (bo ładnie wygląda i się świeci) , skonfrontowanej z panem, któremu ów symbol źle się kojarzy uznawać za jakiś wyznacznik "bycia nie u siebie". Kto w tym konkretnym przypadku nie jest u siebie? Pani, która za pół roku może się zafascynować naszyjnikiem z Buddą? Jacyś realni łódzcy Żydzi, których w tej historii w ogóle nie było? Wrzucasz 50 różnych zjawisk społecznych do jednego wora i glajszachtujesz je ze sobą , po to, aby udowodnić, że poczucie "bycia u siebie" jest tak różne, że w zasadzie można je uznać za nieznaczące. A tak nie jest.

                              Masz duże problemy z metodologią, kategoryzacją, wyróżnianiem poszczególnych zjawisk społecznych i określaniem ich granic. I zauważam to nie od dzisiaj. Mówiąc wprost - mieszasz wszystko ze wszystkim w pseudointelektualnym mętniackim bełkocie.
                              • olena.s Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 23:29
                                Riki, biedaku. Ja ci po prostu mówię, że ludzie są różni, i różne kwestie decydują u nich o poczuciu bycia, czy nie bycia u siebie. Tu nie ma żadnych zewnętrznych obiektywnych zasad - no, chyba że mówisz nie o tym, jak ludzie się czują, ale o tym, czy i w jakich warunkach jakies fragmenty otoczenia mają prawo dawać im do zrozumienia, że u siebie nie są.
          • kropkacom Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:21
            Tam się chyba wakacje wcześniej skończyły...
          • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:39
            I co z tego?moje dziecko juz dawno zaczelo rok szkolnybig_grin
    • dyzurny_troll_forum Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 15:34
      riki_i napisał:

      > Werwolf gnębił polską ludność, głąbie.

      Werwolf to była legenda stworzona przez komunistów, żeby takie gupki jak ty popierały władzę ludową, która zaprowadzi spokój, porządek i obroni ich przed złymi.

      Obecnie PiS stworzył -w oparciu o ten sam sprawdzony wzorzec- mit araba mordercy i gwałciciela, przed którym oczywiście tylko PiS jest w stanie obronić gupków!
      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 01:43
        Gdybyś nie czytał tylko polskiej wikipedii , to może dowiedziałbyś się czegoś więcej. Sięgnij do wersji angielskiej.
    • echtom Bycie-niebycie "u siebie" ma różne wymiary, 02.09.16, 18:39
      nie trzeba wyjeżdżać za granicę i nie zawsze podłożem są antagonizmy. Przez 9 lat mieszkałam na wsi w ościennym województwie, byłam ceniona i lubiana, wszyscy zapraszali mnie na kawę, ale nigdy nie przebiłam się przez klanowość tej społeczności i w różnych sytuacjach wychodziło, że jednak jestem obca. Przyjezdni mieszkający tam od 20-30 lat mieli podobne odczucia.
      Moja mama przyjechała we wrześniu 1945 z Wilna do zrujnowanego Gdańska, wysiadła z pociągu i od razu poczuła się "u siebie". To chyba łatwiejsze w miejscu, gdzie mieszkają sami napływowi smile
      • larrisa Re: Bycie-niebycie "u siebie" ma różne wymiary, 02.09.16, 19:09
        echtom napisała:

        > nie trzeba wyjeżdżać za granicę i nie zawsze podłożem są antagonizmy.

        To prawda, ludzie od zarania dziejów łączyli się w grupy, bo w pojedynkę były zbyt małe szanse by przetrwać, grupy rywalizowały między sobą o pokarm, terytorium, kobiety i wszelkie inne dobra. Ważny był więc podział i oznaczenia na "my" i "oni" żeby odróżnić własnych od obcych, zwłaszcza gdy małe grupy zaczęły się rozrastać w coraz większe plemiona. Niechęć do innego, obcego jest po prostu wdrukowana ewolucyjnie w nasze mózgi. To był warunek przetrwania. "Swój" pomagał nam przetrwać. "Obcy" niósł zagrożenia. Oczywiście w dzisiejszym globalnym i cywilizowanym świecie to wdrukowanie staje się często bezużyteczne a nawet szkodliwe. Trudno jednak hurraoptymistycznie udawać, że wszędzie jestem/będę u siebie. Im większe różnice tym bardziej jestem obcy.
        • triss_merigold6 Re: Bycie-niebycie "u siebie" ma różne wymiary, 02.09.16, 19:15
          Stereotypy mają wartość adaptacyjną, m.in. umożliwiają szybką ocenę ewentualnego zagrożenia i kwalifikację do kategorii "swój-obcy".
          Przodkowie mało czujni i nadmiernie przyjaźni nie posłali swojego dna w przyszłość.
    • edelstein Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 02.09.16, 19:35
      Ta kobieta jest podobno u siebie,w Lodzi...
      m.lodz.wyborcza.pl/lodz/1,106512,20633200,klient-do-pracownicy-banku-nie-bedzie-mnie-zydowka-obslugiwac.html#Z12
      • riki_i Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 19:43
        Łódź to specyficzne miejsce wink
        • t.tolka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 02.09.16, 21:25
          Trudno jest jednoznacznie zdefiniowac pojecie "u siebie", bo dla kazdego bedzie znaczylo co innego.
          Ja sie czuje mentalnie u siebie, mam znajomych, dobra i ciekawa prace, czuje sie na miejscu. Natomiast samo miejsce jest niezbyt moje. Jeszcze nie wiem, gdzie jest moje i czy je znajde. Ale poszukam.
          Czyli wychodzi, ze dla mnie "u siebie" to ludzie i ich mentalnosc.

        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 00:28
          riki_i napisał:

          > Łódź to specyficzne miejsce wink

          Polska to specyficzne miejsce.

          Xsionnc
          • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 01:12
            kazde miejsce jest... specyficzne i niepowtarzalne lol
    • karrioka Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 03.09.16, 12:09
      Ja się absolutnie tu, gdzie mieszkam, nie czuję "u siebie" - zawsze w porównaniu do autochtonów będę turystką nieznającą polowy kontekstów. Mogę te konteksty badać, dowiadywać się, obserwować. Mogę być częścią teraźniejszej i mieć wpływ na przyszłość powstającej wspólnoty - każdy taki wpływ ma. Ale pewnej płynności nie zyskam bo wiąże się z przeszłością.

      Odkryłam to jednak jeszcze w Polsce - najdłuższą "podróż" odbyłam i największe poczucie obcości i niemożności czucia się "u siebie" przeżyłam po przeprowadzce kilka dzielnic od mojej. Tam miałam poczucie absolutnego mieszkania na końcu świata, barier większych niż języku, totalnej niemożności uwspólnienia czy zrozumienia czegokolwiek. Czułam się jak kosmitka przez cały, dla mnie niewiarygodnie długi, rok mieszkania tam.

      Innym doświadczeniem było zamieszkanie w innym mieście w Polsce (i to tzw Polsce B) Tu niesamowite kontrasty backgroundu łagodził mi euforyczny zachwyt nad miejscem w którym mieszkałam. Pozwolił mi też błyskawicznie przełamać wiele obiektywnie całkiem sporych barier. Bardzo pragnęłam zrozumieć i wchłonąć choć część backgroundu tego miejsca.

      Teraz jestem w UK i nie jestem ani zachwycona, ani przerażona, nie czuję się kosmitką, nie staram się uczynić tego miejsca niezaprzeczalnie "moim". Uwielbiam dzielnicę w której mieszkam i badam jej historię, lubię miasto, którego jest częścią. Nad krajem zastanawiam się najmniejsmile Wiem, że w Polsce a nawet w moim rodzinnym mieście jest masa kwartałów na których czułabym się tysiąc razy bardziej "nieproszona". Wiem, że nie jest to jednak mój dom w rozumieniu miejsca do którego zawsze przynależałam i zawsze będę. Ale mam wewnętrzną zgodę na to, nie czuję potrzeby, by było inaczej. Dopóki to miejsce mnie ciekawi, jest dobre.
    • mamusia1999 Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 03.09.16, 19:41
      właśnie wyremontowałam nowe pomieszczenia w domu, będą naszą małzenską oazą spokoju. poszłam do parafii opodal i zakwestionowałam tryb bicia dzwonu, bo zaczął mi przeszkadzać. no i zmienili. a od dzisięcioleci albo i dłużej tak bił. ty też jesteś aż tak u siebie?
      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 03.09.16, 19:54
        Ciekawe czy gdyby to był meczet (a jest ich wiele w Twoim państwie) też byś poszła i też by Cię wysłuchano? I czy w sumie w ogóle (jesteś białą kobietą, zapewne ubierającą się po europejsku) byś wróciła do swojego wychuchanego gniazdka? Druga opcja - zamknęliby Cię za próbę dyskryminowania religijnego smile
    • baltycki Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 04.09.16, 00:18
      We wtorek lece do siebie, do Polski, do Gdanska, tam jestem u siebie.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 00:29
        baltycki napisał:

        > We wtorek lece do siebie, do Polski, do Gdanska, tam jestem u siebie.

        Uważaj na portfel!

        Xsionnc
        • baltycki Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 01:01
          W Cerbere (Franca) ukradli mi samochod, w Palandze (Litwa) kase, paszporty..
          W Polsce nic jeszcze...
          Jeszcze...
      • black_halo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 04.09.16, 23:32
        Po 30 latach z kawalkiem w Niemczech nadal jak u siebie czujesz sie w Gdansku ... o jezusie.
    • black_halo Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 04.09.16, 23:40
      > Ciekaw jestem, czy po głosowaniu ws. Brexitu, wyraźnej zmianie nastawienia do c
      > udzoziemców w UK oraz ostatnim zamordowaniu Polaka w Harlow tylko za to, że mów
      > ił po polsku, świadomość tego czym jest "bycie u siebie" wśród polskich emigran
      > tów i emigrantek jakoś wzrosła? Czy nadal jesteście skłonne w ogóle kwestionowa
      > ć fakt, że na emigracji nie jesteście u siebie i nigdy nie będziecie?

      To zalezy co sie rozumie przez fakt "bycia u siebie". Ja po 10 latach na emigracji nie czuje sie w swoim rodzinnym miescie jak u siebie na pewno. Ostatnio jak bylam to musialam na ulicy zapytac grupke nastolatkow gdzie jest pewna kawiarnia bo sie umowilam w miejscu, ktorego nie bylo jeszcze jak wyjezdzalam.

      Tu gdzie mieszkam czuje sie u siebie. Znam sasiadow, mam kolezanki, kolegow, prace i zycie towarzyskie. Polskie zycie towarzyskie rozjechalo sie po calej Polsce i jak sie spotykamy przy roznych okazjach to nawet ci co wyjechali do innych miast twierdza, ze tam czuja sie bardziej u siebie niz w rodzinnym miescie.

      Co do samej emigracji zas, to poczucie bycia u siebie zalezy glownie od stopnia integracji. Jezyk, praca i znajomi.
      • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 latach 07.09.16, 09:05
        To ta kawiarnia gdzie cena kawy, nawet u takiej światowej damy zarabiającej w euro spowodowała podwyższenie ciśnienia? big_grin
        • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:36
          kaznodzieja, przecietni ludzie zarabiajacy w Euro czy funtach sa tylko pozornie bogatsi. Moze to sa duze sumy w Polsce przy polskim standardzie zycia ale pomysl ze zywnosc na zachodzie jest drozsza, oplaty za mieszkanie, rachunki , komunikacja.

          • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:40
            Mi przez lata chciano wmówić, że tam (w skrócie) wszystko jest tańsze. Nawet wywlekano jakieś niemieckie gazetki Lidla w celu udowodnienia swojej "tezy".
            • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:43
              P.s. I jeszcze co do rachunków. Kiedyś była taka dyskusja - niepłacącej bardzo długo za prąd młodej matce w końcu elektrownia odcięła prąd (w Polsce). Emigrantka z Anglii napisała, coś w stylu "co za dziki kraj, u mnie nie do pomyślenia by było by matce z niemowlakiem odcinać prąd". Puenta była piękna: "Tak, Polska to dziki kraj, rachunki trzeba płacić".
            • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:45
              pewno chodzilo im o produkty markowe ( np ciuchy). Te maja taka sama cene wszedzie a z jakiegos powodu w Polsce narzucaja wysoka marze czasami...


              powiedziawszy to zaczynam myslec Lidl... Lidl... Przeciez to sklep gdzie nawet warzywa nie sa dojrzale, wiec nie ma nic markowego hmmm....
              Moze jakas super obnizke przyciagajaca klientow ci pokazali. To fakt. Na zachodzie jest wiecej promocji i sa to masywne obnizki jak juz sa i wtedy moze byc i taniej w sklepie.

              No ale na milosc boska to nie sa stale ceny rynkowe...
              • kaz_nodzieja Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:50
                Ja już znam tych manipulantów. W sumie jest mi ich żal. Gdyby czuli by się tam gdzie są "u siebie" lub zwyczajnie dobrze nie mieliby potrzeby udowadniać za wszelką ceną jak to dobrze wybrali i że nawet przeceniona niemiecka kiełbasa z Lidla jest jeszcze tańsza niż ta sama w Polsce.
                • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:57
                  niewielu jest Polakow ktorzy po przyjezdzie do UK mialo taki sam standard zycia jak w UK. Prawie zawsze jest to gorszy. W PL mieli jakies tam przyzwoite mieszkanie a nie pokoj z 2ma na spole itd...

                  wiesz prawda jest taka ze wiekszosc emigrantow wyjechala ze wzgledu na korzystny przelicznik zl do Euro czy funta. Jesli juz tam oszczedzaja to owe pieniadze w Polsce po wymianie pozwolily im szybciej na zbudowanie domu, wyremontowanie domu, splacenie dlugow, zalozenie biznesu itd itp. Przeciez Tusk swego czasu dlatego tak promowal wyjazdy emigracyjne bo przeciez widzieli ze to zastrzyk w polska gospodarke. Tam zarobia, tu wydadza. Zakladal ze wszyscy wroca.

                  Tylko, ze czesc awansowala, przyzwyczaila sie do jakiegos tam stylu zycia, zwiazala z tubylcem ( itd itp) i nie planuje powrotu do Polski. No i to juz ma zly wplyw na demografie Polski
                  • princesswhitewolf Re: Co znaczy "być u siebie"? - po 3 lata 07.09.16, 09:57
                    *** w pierwszym zdaniu mialo byc:

                    niewielu jest Polakow ktorzy po przyjezdzie do UK mialo taki sam standard zycia jak w Polsce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka