riki_i
02.09.16, 00:53
Trzy lata temu, w wątku forumki 14cze.rwiec o ewentualnym rodzinnym powrocie do Polski po 15 latach emigracji, rozgorzała ożywiona dyskusja na temat, a cóż to w ogóle znaczy "być u siebie"?
Dokładnie ujmując, to ja i parę innych osób użyło tego zwrotu w swoich postach, no i zaraz kilka pań i jeden pan po nas mocno pojechało. Z ogólną myślą taką, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak "bycie u siebie".
Parę cytatów:
Najma78 Ja czuje sie tu gdzie mieszkam jak najbardziej u siebie, /.../ jakos nie czujemy sie nie u siebie, jestesmy obywatelami nie tylko tego kraju ale i spolecznosci lokalnej i czujemy sie u siebie./.../ Tozsamosc kulturowa istnieje ale jest ona rozna w zaleznosci od wielu czynnikow./.../ Mieszkancy pewnych rejonow na swiecie utozsamiaja sie z podobna kultura wynikajaca z historii, religii itp a poszczegolne kraje oczywiscie roznia sie jednak nie na tyle aby tworzyla sie przepasc.
Laquinta Sa ludzie dla ktorych swiat jest Ojczyzna, a nie jakis zakatek w swiecie./.../ Kiedy np. widze maszerujace stado sloni na sawannie, lub kiedy podziwiam alaskanskie szczyty i Aurore nad nimi, to mysle sobie jaki ten moj swiat jest piekny, a potem tesknie do tych widokow. Czy myslisz, ze tesknic mozna tylko za chlebem poznanskim lub Rynkiem w Krakowie? Tesknie do Prowansji, tesknie do Toskanii, do Nowej i starej Szkocji.
Olena.s Ja po prostu kwestionuję jednoznaczność kategorii 'bycia u siebie' jako nierozłącznie związaną z przebywaniem w miejscu urodzenia. Oraz, oczywiście, kwestionuję jednoznaczność przeciwnej sytuacji, czyli 'nie bycia u siebie' jako nierozłącznie związanej z zamieszkaniem poza swoim miejscem urodzenia.
Busuanga7 Ja poki co nie mam takiego mojego miejsca. Jestem bardzo elastyczna./.../Ja od 10 lat ciagle sie gdzies przemieszczam smile. Od stycznia- kanada vancouver. Moze jesli faktycznie gdzies bardziej osiade, urodze dziecko to powiem to jest to moje miejsce. Teraz jestem otwarta, elastyczna, wszedzie znajduje znajomych./.../Mnie to odpowiada, nie czuje sie bardzo zwiazana z zadnym miejsce, teraz tez wiem, ze niedlugo wywieje mnie stad ale poznam nowe, ciekawe miejsca.
Cherry.coke Ludzka swiadomosc jest zlozona, sklada sie owszem z doswiadczen z dziecinstwa, kultury, jezyka, ale i doswiadczen doroslych, zwiazkow uczuciowych, nowych kultur i nowych jezykow. Zmienia sie w czasie i przyswaja nowe elementy, ktos wzenia sie w miejscowa rodzine, czyjes dzieci wrastaja w nowe srodowisko, poznaje sie nowa kulture. Zostawia sie owszem wspolnote Barei, a zyskuje wspolnote Monty Pythona albo zandarma z Saint-Tropez, rodzinna, kolezenska, swiatopogladowa. Czegos ci brakuje, a uczysz sie czegos innego, wrasta to w ciebie i po jakims czasie jestes mieszanka, a nie tylko deficytem.
jamesonwhiskey To jest wyjatkowo idiotyczne pytanie bo zaklada ze cale dnie mysle czy jestem u siebie czy nie jestem cokolwiek to znaczy a kwestie bycia u siebie znam wlasciwie z debilnych polskich forow.
bo jeszcze nie spotkalem sie z takim tematem dyskusji wsrod emigrantów na temat bycia u siebie
Ciekaw jestem, czy po głosowaniu ws. Brexitu, wyraźnej zmianie nastawienia do cudzoziemców w UK oraz ostatnim zamordowaniu Polaka w Harlow tylko za to, że mówił po polsku, świadomość tego czym jest "bycie u siebie" wśród polskich emigrantów i emigrantek jakoś wzrosła? Czy nadal jesteście skłonne w ogóle kwestionować fakt, że na emigracji nie jesteście u siebie i nigdy nie będziecie?