Dodaj do ulubionych

Martwe morze. Pustka.

15.09.16, 20:41
No. Taka sytuacja. Ostateczne "sprawdzam" wyszło marnie. Czarna dziura. Najboleśniejsze wspomnienia tańczą przed oczami. Nikt cie nie chciał. Dalej nie chce. Chociaż stara sie przedłożyć ci, że w sumie to moze by o chciał, gdybyś była inna. Lepsza. W sumie to twoja wina, że nie chce.
Mąż sie wkurza za łzy, dzieci domagają sie atencji.
Czujesz pustkę i ból. Ale sie starasz. W końcu co dzieci winne.
Tak tylko.
Obserwuj wątek
    • edelstein Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 20:46
      Ke?
      • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:22
        Nic edel. Wykorzystaj okazje i zamilcz. Proszę.
      • rosapulchra-0 Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 22:31
        Kryzys na linii autorka wątku - rodzice. Ciągnie się od kilku lat, jeśli nie od początku. Współczuję. Szczerze. Sporo do przepracowania, szczególnie przez autorkę wątku. A potem będzie tylko z górki.
        • rosapulchra-0 Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 22:31
          Kurcze, napisałam to nie czytając w ogóle wątku..
    • cosmetic.wipes Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 20:50
      Ale osochozi?
    • wuika Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 20:52
      Nic nie rozumiem, poza tym, że raczej nie jest dobrze.
    • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 20:53
      Po kiego czorta Ty gadasz z matka to ja nie rozumiem...
    • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:03
      Matka odeszła. Ojciec domaga sie weryfikacji testamentu. Bo wystarczającym wianem dla niechcianego jest zycie. Resztę powinni dostać bardziej chciani. Obowiązkiem niechcianych jest pochować i zapłacić za pomnik. U notariusza powinni sie zrzec czegokolwiek. W końcu żyją. Taki bonus.
      • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:06
        Czyli Ty? I ojciec chce, żebyś zrzekła się spadku, za to wszystko załatwiła i zapłaciła? Współczuję.
      • wuika Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:10
        Nie rozmawiaj z nim w takim razie. Męża opieprz, że powinien bardziej wspierać.
      • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:26
        No to nie gadaj z ojcem. Juz wiesz na czym stoisz, wiec niech sp...dala.
      • allut5 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 00:08
        a, no to ojcu powiedz "spier..alaj" i rób to co tobie na rękę a nie przeżywaj tego że on coś tam, widać nigdy konkretu nie usłyszał smile
      • ichi51e Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:12
        gadaj z nim tylko przez prawnika uncertain
      • ewa_mama_jasia Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 09:27
        Ojciec może sobie chcieć. A Ty masz prawo do swoich emocji, opinii, zadbania o interes własny i dzieci. Masz prawo do części spadku, nie masz obowiązku (jak nie chcesz) płacić za pogrzeb i nagrobek. Trochę egoizmu okaż.
        Dzieciaki przytul, powiedz że masz problem niezależny od nich, wyślij do ojca. W ostateczności posadź przed komputerem / telewizorem i zajmij się swoimi emocjami. Dzieciakom nic się nie stanie jak trochę więcej pooglądają / pograją, a Ty będziesz miała swój czas. Męża olej, jak nie jest w stanie Ci pomóc. Wymóż na nim opiekę nad dzieciakami a resztę olej.
      • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:36
        zawsze w drodze, blagam cie nie pisz po pijaku bo nikt nic nie rozumie. Nie wszyscy pamietaja twoje watki i kojarza co to za wpisy robisz. Trzeba jasno i klarownie. emama to kobieta racjonalna, szpeszialistka a nie jakis krytyk poetow.
    • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:04
      Przytulam.
      Mężowi przekazuję kopniaka w zadek, ma pocieszać a nie się wkurzać.
    • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:07
      Polecam leki. Alkohol jest depresantem.
      Ojca zlać - w sensie olać jego "chce, żebyś się zrzekla" i żyć dalej.
      • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:21
        Cały spadek symboliczny raczej. W stosunku do. No wlasnie.
        • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:32
          A jak symboliczny to pewnie ze się zrzec i zająć się pogrzebem / grobem na tyle, żebys ty poczucia winy nie miała wobec siebie, nie matki czy ojca.

          Ja już się przyzwyczaiłem że u mnie to ja jestem od załatwiania bo reszta nie umie i tyle.
          • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:46
            No to sie zrzecz tego spadku, zabierz pamiatki, postaw pomnik jaki Tobie sie podoba i nadal niech reszta rodziny spierd....la.
    • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:15
      Mąż się wkurza za łzy? Bo matka Ci zmarła i masz trudną sytuację? Niech się opamięta.
      • memphis90 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:23
        Mąż pewnie czuje się bezradny i uważa, że szkoda ronić łzy z powodu takich rodziców, lepiej powiedzieć "a mam was w d..pie, nie zasługujecie na mój żal i moje nerwy". A przynajmniej mam nadzieję, że to właśnie mąż ma w głowie.
    • jaulfa Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:16
      Czy to jest kontynuacja innego wątku?
      Czytam i nic nie rozumiem.
      Myślałam, że o podróżach będzie
      • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:19
        A to przepraszam.
        O podróżach co najwyżej przenośnie tym razem.
        • jaulfa Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:31
          Nie ma za co przepraszać, tytuł mnie zmylił.
          Ale ja nowa jestem, jeszcze nie przywykłam do forumowego języka.
          I empatią się nie wykazałam. Przepraszam
        • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 21:34
          A tak wogole to serio przeżyj żałobę, ale się w niej za długo nie pław, bo utoniesz.
          Piszę z doświadczenia.
    • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 22:08
      No uświadomiłam sobie że nie mam nie tylko matki ale i ojca.
      taka sytuacja.
      • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 22:52
        No nie masz. Z drugiej strony - po co Ci taki ojciec?
        Ja wiem ze to strasznie brzmi ale - po co na sile trzymac w swoim zyciu osobe ktora nie chce w nim byc?
        Odetnij sie. Uwolnij sie. Przepracuj to, sama albo na terapii.
        I ciesz sie reszta zycia.
        Pomysl jakie bedzie piekne - zapelnione wylacznie ludzmi ktorzy Cie chca. Nie dlatego ze czegoś od Ciebie potrzebują, że masz im cos dac - tylko dlatego ze bez Ciebie ich zycie bedzie mialo mniej sensu. Dlatego ze CHCĄ Ciebie.
        Bedzie dobrze. Nie zaraz, nie jutro, ale bedzie.
        A rodzinka niech sie utopi we wlasnych zalach.
        Powodzenia.
        • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 23:06
          Mamo czemu płaczesz? Nieee płacz proszeeee.... Grzeczni juz beeeed.ziemyyyyy...Cicho siedź!!! Mama płacze. Czemu płacze???? Idź spac!
          Opanuj sie!!! Dzieci chca spac!
          Mamoooooo... A kochasz mnie?! A czemu płaczesz? Nie płacz!
          No mówiłem. Nie mozesz sie ogarnąć?! Co ten twój ojciec ma do powiedzenia?'
          Pas
          • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 23:15
            Dzieci, jestescie bardzo grzeczne, to nie przez was, mamie ktos powiedzial coś przykrego i musi poplakac zeby sie lepiej poczuc. Usmiechnijcie sie do mnie i idzcie sie pobawic z tatusiem.
            Mezu, potrzebuje czasu dla siebie, zajmij sie prosze dziecmi. Pogadamy pozniej.
            Masz prawo do emocji, nie pozwol go sobie odebrac.
            • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 23:24
              Dzięki dziennik. Staram sie. Doceniam. Ogarniać sie próbuje. Jutro pewnie bedzie lepiej. Musi byc.
              Dzieci śpią.
              • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 23:29
                Nie ogarniaj sie na sile. Jak musisz to placz w opor. Krzycz, rycz, wal poduszke. Wywal to z siebie, za dlugo to w sobie tlamsisz.
                Jutro bedzie lepiej - troche. Ale z kazdym dniem coraz bardziej.
                Mysl tylko o tym co zyskujesz- spokoj serca, czysta glowe, radosc zycia. Juz nic nikomu nie bedziesz musiala udowadniac i na nic zaslugiwac. Czyz to nie super perspektywa?
                Powodzenia. Trzymam kciuki. Serio serio.
                • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 15.09.16, 23:51
                  "Kochać sie w skargach jest rzeczą niewieścią"...poważnie, to słyszę cały czas...
                  • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 00:58
                    No i dobrze. Kobieta jesteś, wolno Ci. Ty tylko chlopaki nie placza.
            • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:27
              Dobra. Ty nie masz problemu z ojcem. Twój mąż ma problem z radzeniem sobie w sytuacjach kryzysowych. Zamiast się nad sobą uzalac weź się zepnij i powiedz, że oczekujesz wsparcia, a nie ucieczki.
            • turzyca Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 08:03
              Dobre. I jeszcze bym dolozyla:

              >No mówiłem. Nie mozesz sie ogarnąć?! Co ten twój ojciec ma do powiedzenia?'

              To wlasnie robie. Utrata czlonka rodziny zalicza sie do najsilniejszych czynnikow stresogennych u ludzi. Placz obniza poziom kotyzolu czyli hormonu stresu. (Przytulanie zreszta tez.) Nie musisz mnie pocieszac, nie musisz dawac dobrych rad, (mozesz mnie przytulic/poglaskac/co Ci tam akurat pasuje do sytuacji). Ale dla dobra naszej rodziny, ja musze przezyc zalobe, wiec zajmij sie dziecmi.
          • madi138 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:48
            Jezu, dziewczyno zamiast pisać to na forum, idź natychmiast do dobrego psychologa. Uzyskasz fachową pomoc i jakoś sobie z tym poradzisz. Widać, że jesteś w totalnej rozsypce. Być może twój mąż jest tym przerażony i próbuje cię zmotywować do wzięcia się w garść. Nie bronię go, ale sama reaguję podobnie w takich sytuacjach.
        • ichi51e Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:15
          dokladnie a nie "dzieci domagaja sie atenacji" uncertain tak bo mysla ze maja matke ktora je kocha ale dla mamy sa wazniejsze rzeczy jak widac. zajmij sie swoja rodzina dzieckiem juz nie jestes w przeciwienstwie do twoich wlasnych dzieci
          • ichi51e Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:17
            *atencji.
            ale tak tak ty tu jestes najbiedniejsza. zastanow sie co robisz wlasnym dzieciom
            • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:23
              Zastanawiam sie. Oczywiście. Nie spałam całą noc. Wolno mi okazać słabość? Nie bardzo. Dzieci mam.
              • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:32
                Wolno, ale jesteś dorosła i masz dzieci oraz męża dupka. Więc przy dzieciach bądź dojrzała i stabilna. Jak zasną weź wino, chusteczki i wtedy rycz do oporu.
              • ichi51e Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:44
                wolno. ale zrozum ze im tez robisz krzywde traktujac je w ten sposob. serio chcesz zeby za 70 byly na twoim miejscu?
              • memphis90 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:33
                Ale przecież nie beczysz cały czas. Znajdź chwilę, kiedy czujesz się lepiej i wytłumacz dzieciom co się dzieje. Powiedz im co mogą zrobić, żeby Ci pomóc (przytulić? zostawić w spokoju? przynieść chusteczkę? zadzwonić po kogoś- męża, przyjaciółkę?), żeby nie czuły się bezradne.
            • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:32
              Co robi złego? Płacze po śmierci matki? Choćby i złej? Co w tym nieodpowiedniego? Czy to znaczy, że nie kocha dzieci? Pomyśl, co piszesz, bo jakieś straszne głupoty Ci wychodzą.
              • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:44
                Daj spokój. Kobieta ma problem z emocjami. Mąż ma problem z emocjami i w tym wszystkim są dzieci, którym umarła babcia.

                Dzieci widzą rycząca, rozciapcianą matkę i poirytowamego ojca. Zaje....fajnie.
                Straciłam ojca i przeszłam przez żałobę, więc doświadczenie mam. Ba! Kiedy mój mąż umierał (nie umarł) byłam sama z dziećmi i było ciężko, odchprowalam to potem, ale jako matka nie mogłam pozwolić sobie na rozklejanie przy nich, mimo że mój świat się rozpadał.

                To co robi autorka to egoizm. Egoistycznie zachowuje się też mąż. Serio żal mi dzieci.
                • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 07:46
                  Autorki nie jest mi żal, bo sądząc po melodramatycznych opisach, jest osobą lubującą się w uzalaniu nad sobą. Zauważcie, że nie płacze za mama, ale nad tym jaka ona jest biedna i nikt jej nie kocha i nie rozumie.
                  • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 09:24
                    zmarła matka. człowiek w takiej chwili się regresuje. I pewnie bardzo różnie to przezywa, pokazuje. I ostanie czego chce od ojca - to usłyszeć od niego rodzinne s........j.
                    Jak pisze autorka w jej przeżyciu to podwójna żałoba. Po matce i ojcu. Może jej być przykro? Może? Może przezywać żal?
                    czy trzeba wytrzeć nos i być taką silną jak sheller.ka oczekuje?
                    Która jest jak mąż autorki- wkurza się za zły. Niechże płacze a mąż niech organie i tłumaczy dzieciarni, ze mama płacze bo jej przykro i nie ma to nic z nimi wspólnego. Jak ktoś upada, niech ktoś w tym momencie ogarnia towarzystwo.
                    • araceli Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:08
                      zapalka.na.zakrecie napisała:
                      > Jak pisze autorka w jej przeżyciu to podwójna żałoba. Po matce i ojcu. Może jej
                      > być przykro? Może? Może przezywać żal?

                      Problem autorki wątku z rodzicami trwa od lat i od lat jest rozdrapywany i przepłakiwany zamiast leczony.
                      • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:13
                        nie znam historii autorki.
                        wiec nie wiem, czy ona cos rozdrapuje
                • ewa_mama_jasia Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 09:42
                  Każdy ma prawo do chwilowego egoizmu. Szczególnie, jak mu źle i nie może się pozbierać. Nie róbmy z siebie takich siłaczek, co to i męża obsłużą, rodziną zaopiekują, w pracy, domu i w zagrodzie. A własne uczucia tłamszą, bo ... no właśnie, bo co? Bo mniej ważne? Niż interes męża, dzieci, dalszej rodziny?
                  • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:00
                    No nie wiem. Przy moich dużych dzieciach pewnie bym sobie pozwoliła na rozklejanie. Bo one by zrozumiały powód. Trzylatka nie ogarnie. Nie zrozumie, że to nie jej wina. Wyczuje tylko nerwy.
                    Jestem ostatnia w byciu nadopiekuncza matka, ale wiem, że najgorsze dla dziecka są jazdy emocjonalne i tych rodzic powinien dziecku oszczędzić nawet kosztem siebie. Sorry ale łkanie cały dzień, bo tatuś nie kocha kontra rozwalenie emocjonalne małego dziecka = wybór oczywisty.
                    Jak nie umie się zebrać sama do kupy, to są leki wyciszajace. A wieczorem ryczeć mężowi w rękaw do us... ania.
                    • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:02
                      Autorka nie ma komu ryczeć. Mąż ma w nosie, ojciec jeszcze bardziej.
                      • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:06
                        Może gdyby nie zawodzila cały dzień, wieczorem miałaby komu ryczeć.
                        • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:21
                          Mocno bezlitosna jesteś. Jak ci Norwedzy, którzy uznali, że dziewczynka nie ma prawa być smutna, bo babcia umarła. Moje dziecko miało 3 lata, gdy zmarł mój tata. I udało się mu wytłumaczyć, czemu płaczę, czemu jestem smutna. Traumy nie ma, świat mu się nie rozpadł.
                          • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:37
                            Bo ja wiem, czy bezlitosna? Mam tylko alergie na egzaltacje.
                            Moje dzieci przeżyły śmierć mojego i męża ojców w krótkim czasie. W wieku 3,5 i 0,5 roku. Uczestniczyli w potrzebach. Wcześniej wiedział - starszy, że dziadkowie chorują. Widzieli, że jest nam źle. Ale tłumaczylismy, że tak już jest. Na spokojnie, bez histeryzowania. Widzieli nasz płacz, ale nie non stop. Pomogło mi relanium przypisane zresztą przez ich pediatrę.
                            Jestem tylko człowiekiem, ale nie będę obarczac swoją histeria dzieci.
                            Jednego wieczora mąż widząc że ledwo się trzymam, ale daje rade, kupił wódkę i pozwolił mi się upic, wyryczec i wywalić z siebie wszystko.
                            Chodzenie i łkanie po kątach nic nie daje. Serio. Ktoś tu napisał że to jedynie rozdrapywanie ran.
                            • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:39
                              Ale wiesz, że ludzie są różni?
                            • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:13
                              relanium jest silnie uzależniające
                              • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:19
                                I dlatego nie łyka się go ot tak, tylko w takich momentach jak np. pogrzeb rodzica.
                                • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:30
                                  zgoda. i najlepiej gdy przepisze to psychiatra a nie pediatra..
                            • ewa_mama_jasia Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:43
                              Tak, szczególnie przeżył stratę ten półroczny.
                              • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:46
                                Przecież napisałam - starszy.
                                I tak, przeżył.
                    • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:11
                      tak jest realność tych dzieci. mają matkę w żałobie. Podwójne. jakiś świat się skończył, rozpadł. z czymś się skonfrontowała. Wszystko jest świeże. tak ma ona, taka ją widywać będą dzieci. one tez musza się nauczyć w tym funkcjonować, ze czasem ktoś bliski obok nas cierpi. I jak matka nie jest na ten moment przytomna, to ma męża, który przypuszczam- przypisując mu dobre intencje- nie radzi sobie i jest bezradny z jej smutkiem, stąd jego pohukiwanie pt. "ogarnij się". Wyobrażam sobie, ze osoba w kryzysie ostanie czego potrzebuje, to zewsząd słyszeć " ogarnij się, nie użalaj się nad sobą, jesteś zła matką".
                      Ona kiedyś ten nos wytrze.. chwilunia. a mąż niech się sam ogarnie
                      • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:14
                        Poczytaj jej wpisy. Jeśli uważasz że są normalne...
                        • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:37
                          shell, wybacz, ale widac nie dostałaś nigdy emocjonalnie w ryj, przepraszam. ona dostała. moze gdyby jej pozwolono normalnie odreagowac to byłoby lepiej. ale jak zewsząd ma pokrzykiwania, pohukiwania i nakazy ogarnięcia się, to nic dziwnego ze to tyle trwa.
                          • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:43
                            Albo odwrotnie. Dostałam tyle razy, że się uodpornilam?
                            • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 14:36
                              Nawet jesli - czy to znaczy ze inni tez juz koniecznie maja byc uodpornieni?
                              Dziewczyna przezywa dramat. Nie jest napisane ze ryczy od tygodnia, moze 'pekla' ostatecznie wczoraj po poludniu - kurrrr...a niechze sobie poplacze, czemu jej kazesz sie ogarniac??
                          • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:47
                            Ujmę to wprost. Laska ma za dużo czasu na rozkminianie swojego nieszczęścia.
                            Nie bardzo widzę ja w roli kogoś ogarniajacego pochówek, pomnik itp.
                            I mocno się dziwię że ktokolwiek od niej tego oczekuje.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:34
                      od tego jest w chałupie mąż, ktorego psim obowiązkiem jest ogarnąć dzieci kiedy matka się sypie.
                • turzyca Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 09:44
                  >Dzieci widzą rycząca, rozciapcianą matkę i poirytowamego ojca. Zaje....fajnie.
                  Straciłam ojca i przeszłam przez żałobę, więc doświadczenie mam.

                  Zaloba zalobie nierowna. Nawet po smierci tych samych czlonkow rodziny mozna ja przezywac roznie - gdy ja przez pol roku nosilam wylacznie czern, bo nic innego zalozyc nie moglam, moja siostra juz trzy miesiace pozniej nosila kolorowe ciuchy, za to przy innym czlonku rodziny ona byla w pelnej rozsypce, a ja mialam poczucie dopelnienia, jakby zrozumienia sensu smierci i zycia.
                  Jesli uznajemy, ze w ogole placz jest w jakis sytuacjach ok, to placz rodzicow tez jest ok. Rodzice to nie pomniki z kamienia, tylko ludzie, powinni przezywac emocje i powinni moc pokazac dzieciom, jak sie przezywa emocje, wyparcie uczuc miewa bardzo zle skutki.
                  >Egoistycznie zachowuje się też mąż. Serio żal mi dzieci.

                  Zgadzam sie z Toba, ze zal dzieci i ze maz zachowuje sie egoistycznie. Bo powinien pokazac dzieciom, jak sie nalezy zachowywac, gdy ktos przezywa tragedie. Ze trzeba byc, wspierac, pozwolic byc smutnym, okazywac milosc. Ze po to sie prowadzi zwiazek, zeby rozjasniac swoje zycie, wprowadzac do niego wartosc dodana, a to czasem oznacza, ze trzeba druga strone wesprzec. To obciazenie, ale za to czasem samemu dostaje sie wsparcie, druga osoba odciaza nas, gdy nam jest trudno. Jesli tego mechanizmu wymiany i dazenia, zeby nam jako grupie bylo jak najlepiej, nie ma, to trzeba sie zastanowic, czy warto prowadzic zwiazek.


                  >Kiedy mój mąż umierał (nie umarł) byłam sama z dziećmi i było ciężko, odchprowalam to potem, ale jako matka nie mogłam pozwolić sobie na rozklejanie przy nich, mimo że mój świat się rozpadał.

                  A to jest zupelnie inna sytuacja.
                  • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:03
                    Nie rozumiemy się.
                    Czytając kilka melodramatycznych wpisów autorki mam ochotę nią potrząsnąć. I myślę, że to samo właśnie czuje mąż. Rozpacz po śmierci rodzica to co innego niż taplanie się w uzalaniu nad SOBĄ
                    • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:06
                      jak to różnicujesz? gdzie jest granica m-dzy żałobą a użaleniem się nad sobą?
                      • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:12
                        Kiedy ryczysz z tęsknoty za rodzicem - żałoba.
                        Kiedy ryczysz: nikt mnie nie kocha, nikt nie rozumie, jestem samotma i taka biedna jak to morze czarne i bezkresne i inne bzdury rodem z książek LL Montgomery - uzalanie nad sobą i taplanie w tym.
                        • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:23
                          A człowiek nie ma prawa się przez chwilę poużalać na sobą?

                          Czy jesteś osobą, która nie wierzy w istnienie depresji i uważa, że "wystarczy się ogarnąć"?
                          • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:38
                            Chwila to wieczory, kiedy dzieci spia.
                            Nie całe dnie.
                            • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:10
                              Pytałam o depresję? Nie wierzysz?
                              • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:21
                                Ależ wierzę, bo miałam.
                                Przestałam sobie radzić sama, miałam dość bycia silna i pękło.
                                Z mocnym zwątpieniem w sens, poszłam do specjalisty.
                                Co też radzę autorce ja i kilka racjonalnych dziewczyn.
                              • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:23
                                I najgorsze co można zrobić osobie w depresji to wg mnie pozwalać jej w niej tkwić. A to robicie pisząc i utwierdzajac, że to zamykanie się w swoim smutku jest ok.
                                • miss_fahrenheit Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:54
                                  Sądzę, że mylisz epizody depresyjne z depresją. Osobie w depresji mówienie "weź się w garść" przyniesie więcej szkody, niż pożytku.
                                  • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:05
                                    Sądzę, że nie mylę. Epizod depresyjny to jest ta ckliwa pisanina na forum. Depresja jest wtedy, kiedy nic nie ma sensu, a już bankowo nie Ematka. Poprostu. Jesteś w akwarium, a cały świat jest na zewnątrz.
                                    • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:10

                                      Shellerko, z całym szacunkiem, ale o depresji to ty g...ucio wiesz.
                                      • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:24
                                        A ty g wiesz o mnie.
                                    • miss_fahrenheit Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:23
                                      Rozumiem, że znasz autorkę osobiście. Ja tej wiedzy o autorce nie posiadam i mogę oceniać tylko to, co jest napisane. Mnie też nie podoba się taka nadmierna egzaltacja, ale każdy reaguje inaczej. Jeśli masz doświadczenie z depresją, to wiesz, że nie da się po prostu wziąć w garść, a leczenie nie polega na jednokrotnym wzięciu relanium, tylko jest długotrwałe i wychodzi się z tego powoli. Natomiast dobrą radą jest zwrócenie się po profesjonalną pomoc i terapię.
                    • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:28
                      Potrząsanie nie pomaga.
                • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 09:46
                  Bo powinny widzieć, że matka po śmierci swojej matki fika koziołki i radośnie się zaśmiewa? Jaka ma być po śmierci swojej matki?
                  • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:04
                    Nie. Coś pośrodku. I dużo zależy od wieku dzieci.
                    I niestety, ale będąc rodzicem trzeba być czasami silniejszym niż by się chciało.
                • demonii.larua Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:09
                  A co złego w tym, że dzieciaki widzą matkę w żałobie? Lepiej, żeby udawała robota? Każdemu w życiu jet potrzebna odrobina egoizmu o cholery, w żałobie zwłaszcza. Szkoda tylko, że autorka nie ma wsparcia w mężu. Dzieci widziałyby wtedy, że w ciężkich chwilach, gdy człowiek rozwalony na maksa, jest ktoś na kogo wsparcie można liczyć.
                • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:52
                  "Dzieci widzą rycząca, rozciapcianą matkę i poirytowamego ojca. Zaje....fajnie."

                  dziewczyna przezywa śmierć matki. mąż nie musi, ostatecznie to nie jego matka była. ale jesli mu zalezy na żonie, to niech da jej spokoj i niech ona sie w koncu porządnie wypłacze.
                  w tej sytuacji to mąż nawala, i to ostro.
                  • miss_fahrenheit Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:57
                    O, zgadzam się. Mąż powinien stanąć na wysokości zadania. Nie rozumiem, dlaczego to od autorki wymaga się tej siły i spokoju, której, jak widać, brakuje mężowi.
    • allut5 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 00:04
      radykalnewybaczanie.com.pl/zalozenia.htm
      www.metoda-tippinga.pl/
      • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:53
        radykalne wybaczanie to filozofia z zalozenia chrzescijanska tudziez ezoteryczna. O wybaczeniu mozna mowic GDY KTOS ZDAJE SOBIE SPRAWE Z BLEDU I PROSI O WYBACZENIE. Ale nie zloczyncy ktory ma gdzies nasz bol i jeszcze siebie uwaza za ofiare. Pewnych rzeczy sie nie wybacza i czesto czas najwyzszy przestac byc wybaczajaca ofiara. Zwyczajnie nalezy sie wsciec i przestac probowac wybaczyc komus kto na to nie zasluguje.
        • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:04
          "Proponuje więc coś, co z punktu widzenia zdrowego rozsądku wydaje się nie do zaakceptowania, a mianowicie otworzenie się na możliwość, że wyrządzona nam krzywda była tak naprawdę darem dla nas, więc nie ma czego, ani komu wybaczać. "

          boze co to za stek ezoterycznych bzdur. Kobieta zgwalcona tudziez ktorej zamordowano dziecka ma uwazac to za...dar?? Sorry ale autor tego jest szkodliwym szarlatanem. Proponuje jakies pranie mozgu.
          Wiekszosc problemu polega na czyms odwrotnym. Z powodu kodow religijnych ludzie maja zakodowane wybaczanie: ze tak trzeba, tak nalezy i jest jakis podswiadomy program, ze jesli sie nie wybaczy to spotka nas dodatkowa kara w chorobach, w kolejnych takich sytuacjach.
          Z powodu wlasnie takiego podejscia ludzie po urazach cierpia bo maja wewnetrzny konflikt. Uwazaja ze powinni przebaczyc, a zwyczajnie sie nie przebacza tym ktorzy ani tego nie chca ani nie zasluguja.

          "To co w świecie ludzkim jest krzywdą zasługującą na karę i zadośćuczynienie, w świecie duchowym jest darem dla nas, szansą na uzdrowienie i wzros" => terefere... no mowilam ze ezopomyje. to moze wybaczanie logicznie powinno nastapic w owym domniemanym swiecie duchowym a nie tu. TU obowiazuja prawidla ZIEMSKIE. Zloczyncy ida do wiezienia, a sady dzieki bogy dobrotliwie im nie wybaczaja.


          "- przechodzimy zawsze pięć etapów procesu wybaczania:
          -Opowiedzenie historii zranienia (na warsztatach odbywa się to mentalnie).
          -Wyrażenie uczuć związanych ze zranieniem.
          -Porzucenie fałszywych przekonań, np. "nie jestem godny miłości", powstałych w wyniku pierwotnego zranienia, a odpowiedzialnych za nasze późniejsze wybory, zachowania i emocje.
          -Przyjęcie duchowej perspektywy, w której otwieramy się na możliwość, że w tym, co nas spotkało jest ukryty jakiś dar, szansa na uzdrowienie.
          -Zintegrowanie lekkości, radości oraz miłości doświadczonych jako efekt Radykalnego Wybaczenia, za pomocą aktywności fizycznej, takiej jak oddech, ruch, śpiew, taniec, pisanie, mówienie itp."

          Tak tak... lekkosc trwa tak dlugo jak sie jest pod programujacym wplywem owego szarlatana. Po warsztatach problem wraca bo to jest stek glupot a nie zalecenia ktore daja cos praktycznego. To dopiero tworzy w psychice dysonas: "musze wybaczyc, musze wybaczyc, musze myslec "duuuuchoooowo" mimo zem czlek z krwi i kosci", musze musze czuc sie lekko, nie wazne ze zgwalicil czy zamordowal JAAAA muuusze".

          Szkodliwy belkot
    • kozica111 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 05:52
      Trzymaj się, będzie lepiej już niedługo.
    • memphis90 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:27
      Rodzice powinni kochać swoje dzieci- ale Twoi tego nie robili. Trudno.
      Za to masz męża, który kochać Cię wcale nie musi - a jednak kocha, z wyboru, bo Ciebie właśnie chce, z Tobą chce być. I masz dzieci, które Cię kochają "biologicznie" i raczej nie przestaną, choćbyś to i owo zrobiła źle i nie tak. W końcu Ty swoich nadal jakoś tam kochasz, skoro tak Cię boli ich traktowanie. Ale to oni są słabi, ułomni, oni dali ciała - z Tobą jest wszystko w porządku.
      • rosapulchra-0 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 15:54
        O swoim mężu już pisała w sylwestra 2013 czy 2014 roku. Bardzo nieciekawa postać.
    • baba_za_kolkiem Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:44
      Zrób wszystko, żeby twoje dzieci za kilka lat nie pisały podobnych wątków jak ty - że nie były wystarczająco dobre, a mama wolała opłakiwać siebie czy swoje straty, zamiast cieszyć się nimi.
      • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 10:46
        Lubie to.
        • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:34
          Lubie to tez.
      • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:24
        opłakiwanie swojej straty chyba nie wyklucza miłości do własnych dzieci. To ze ktoś w tej chwili jest w rozpaczy i w zw. z tym jest rozbity czy tzn. ze nie cieszy się swym potomstwem
        • baba_za_kolkiem Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:49
          Z tego co kojarzę, autorka jest na straconej pozycji od młodych lat, nie chodzi mi tu o fizyczną utratę ale raczej o duchową stratę, brak uznania w oczach rodziców, bycie na gorszej pozycji.
          Ewidentnie ciągnie ją w dół ta "utrata" rodziców, a sama pisze, że jej dzieci domagają się uwagi. Czyli "tracą" swoją mamę z powodów takich, że ta żyje swoim życiem zamiast życiem ich wspólnym jako nowej rodziny, własnej.
          • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:02
            Dokładnie
          • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:06

            Uczucia to mają do siebie, że są. Nikt ich nie "reżyseruje".
            Mówienie - nie powinnaś tak czuć, weź przestań. - jest najgorszym błędem.
            • araceli Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:13
              iwles napisała:
              > Mówienie - nie powinnaś tak czuć, weź przestań. - jest najgorszym błędem.

              Naprawdę? Z wpisów autorki wątku wynika, że jest gnojona emocjonalnie przez rodzinę od lat. Rozumiem, że trzeba jej napisać 'tak - powinnaś czuć się winna, powinnaś czuć się zerem, tak - powinnaś czuć się nikim'?
              • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:21

                ale ona TAK czuje i co ? powiesz jej: no weź przestań, nie powinnaś tak czuć ?

                Nie, ona powinna usłyszeć: nie pozwól tak się traktować.
                Uczucia już są, istnieją, nie da się zrobić "pstryk" i postanowić, że od teraz czuję inaczej.
                Teraz to ona powinna zrozumieć, że te uczucia są złe, niszczące i dlatego dobrze byłoby poddać się leczeniu.
                • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:25

                  aha, i mówię o uczuciach wobec rodziców, którzy emocjonalnie ją zjechali.

                  Absolutnie nie mówię o uczuciu straty po śmierci matki, bo jaka by matka nie była, żałobę dziewczyna przeżywać i tak będzie, może nawet podwójnie, bo nawet przed śmiercią matka nie naprawiła swoich błędów i nie ma już szansy na naprawienie.
                  • lokitty Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:29
                    Dlatego powinna iść na terapię, zamiast pić i pisać - pewnie, że nie każdy jest w stanie sprostać swoim problemom, zamknąć je i iść dalej bez sensownego wsparcia i ukierunkowania.
                • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:33
                  A co ja napisałam?...
            • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:20
              Człowiek poza uczuciami ma też rozum.
          • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:00
            dzieki baba za kolkiem. Wiecej sie dowiedzialam z twojego watku niz z jej wpisow. Serio pisze...
        • lokitty Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:27
          Jest czas płakania i czas otarcia łez.
          Nie jest fajnie, jeśli dzieci cały czas widzą mamę we łzach, dosłownie czy w przenośni.
          Moja mama przez dobre 20 lat i więcej "opłakiwała" swoje złe małżeństwo i rozwód.
          Nie chodzi o to, żeby sztucznie się uśmiechać, ale żeby starać się przerobić problemy - żeby cię nie ciągnęły jak kamień młyński za szyję. Dzieci to widzą i wyczuwają.
          • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:02
            swieta prawa lokitty.

            Sa jednak ludzie ktorzy lubia lizac rany. Jakos tak lubia taka postawe meczennicy i rozdrapywac. Lubia uwage na sobie i okazane wspolczucie. Gdzies niedawno czytalam w prasie psychologicznej ze to to jeden z objawow narcyzmu. No i dokladnie jak mowisz to obciaza dzieci ktore chca zyc i ruszyc do przodu. Obarcza je to. Wygrawerowuje w nich schematy "meczenstwa" itd
    • rycerzowa Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:31
      Tylko że my na razie nie wiemy, czy autorka rozpacza, bo straciła matkę ( o bólu z tego powodu raczej nie pisze), czy dlatego, że ojciec każe jej zrzec się spadku.
      • zapalka.na.zakrecie Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:36
        przecież to chodzi o znaczenie jakie autorka przypisuje tym wydarzeniom. Najwyraźniej dla niej to oczekiwanie zrzeczenie spadku = ostatecznie potwierdzenie tego, ze czuje się nieważna dla ojca.
    • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:33
      zawsze-w- drodze

      gdybam:

      1. napisalas to po pijaku
      2.masz 24 lata i jestes nieco opozniona jak na swoj wiek bo to opis wyjety z ust 17 latki
      3. jestes egzaltowana poetka.
      • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:35
        princesswhitewolf

        gdybam:

        1. Nie przeczytałaś wątku
        2. Chcesz sobie poprawić samopoczucie czyimś kosztem
        3. Empatia jest ci obca.
        • lady-z-gaga Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:48
          Ja przeczytałam wątek, uważam komentarz Princesswhitewolf za trafny i zgadzam się z nią. Sama coś w tym duchu napisałam wczesniej, ale nie zdecydowałam się wysłać.
      • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:46
        Bo wszyscy muszą być odporni, silni i dojrzali najlepiej od urodzenia?
        • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 11:49
          >Bo wszyscy muszą być odporni, silni i dojrzali najlepiej od urodzenia?

          masz racje, ludzie z autyzmem i zaburzeniami psychicznymi tez maja prawo do istnienia.
          • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:00
            Nie no, naprawdę, szczerze mówiąc poziom dosrywania na ematce sięgnął poniżej dna.
            • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:07
              nie no ruslanka oczywiscie ze autorka watku nie ma zadnego autyzmu i pisze o tym odbiegajac od tematu w odpowiedzi na to co milka napisala.

              Autorki jej wpis nie jest logiczny. Wiec gdybam 1. pije i to jest po pijaku pisane 2. jest nieco niedojrzala bo 17 laty tak pisza. 3. jest jakas poetka i to ma byc wpis"poetycki"
              • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:10
                Może i piła, czy jest zakaz pisania po pijaku? Kobieta jest nieszczęśliwa, straciła matkę, dla ojca jest mniej niż nikim. Ma powody do rozpaczy. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, niech nie czyta.
                • araceli Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:16
                  rulsanka napisała:
                  > Może i piła, czy jest zakaz pisania po pijaku? Kobieta jest nieszczęśliwa, stra
                  > ciła matkę, dla ojca jest mniej niż nikim. Ma powody do rozpaczy. Jeżeli ktoś t
                  > ego nie rozumie, niech nie czyta.

                  Tyle, że ona nie jest w tej sytuacji od wczoraj.
                  • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:35
                    No właśnie wygląda to na świeżą sprawę. śmierć, spadek itd.
                    • araceli Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:40
                      rulsanka napisała:
                      > No właśnie wygląda to na świeżą sprawę. śmierć, spadek itd.

                      A nie jest:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,162216328,162216328,Plakala_ktoras_ze_zlosci_Bezsilnosci_Zawodu_.html?p=162216379

                      Wydaje mi się, że różnice wypowiedzi w wątku są głównie kwestią znania kontekstu.
                      • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:09
                        To, że była niechcianym dzieckiem to stara sprawa. Nowa jest śmierć matki i kwestie spadkowe po niej.
                        • araceli Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:22
                          rulsanka napisała:
                          > To, że była niechcianym dzieckiem to stara sprawa. Nowa jest śmierć matki i kwe
                          > stie spadkowe po niej.

                          A w poście otwierającym:
                          'Czarna dziura. Najboleśniejsze wspomnienia tańczą przed oczami. Nikt cie nie chciał. Dalej nie chce. Chociaż stara sie przedłożyć ci, że w sumie to moze by o chciał, gdybyś była inna. Lepsza. W sumie to twoja wina, że nie chce. '

                          Nieeee... przecież jedno z drugim nie ma nic wspólnego...
                          • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:33
                            Nowe problemy dołączyły do starych i otworzyły stare rany.
                            • araceli Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:47
                              rulsanka napisała:
                              > Nowe problemy dołączyły do starych i otworzyły stare rany.

                              Nie - problem jest permanentny od lat. Jak się jest stale kopanym to nie ma 'starych ran'.
                              • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:54
                                Matka umarła teraz niedawno. śmierć rodzica to ciężkie przeżycie.
          • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:01

            princesswhitewolf , cyborg to twoje drugie imię ?
            • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:09
              iwles, nie jestem cyborgiem. Jestem dojrzala i logiczna kobieta ktora czyta wpis ktory brzmi jak belkot i postawila 3 hipotezy. Normalny czlowiek pisze jasno i klarownie:
              "Mam taka sytuacje ze moj ojciec to i to... Czuje sie tak i tak..."

              A tu mamy jakis belkot i nie wiem jak to ugrzc: brac za egzaltowanie i niedojrzalosc, pijacki belkot czy probe poezji?

              Litosci dla czytelnikow.
              • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:13

                Jakoś większość zrozumiała,, jeśli nie po pierwszym, to po kolejnych postach. Nie ma sensu bić piany, że post startowy nie jest jasny i klarowny, niczym instrukcja odkurzacza.
                • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:51
                  widac jestem mniej inteligentna lol

                  Nadal nie wiem czy dramat z powodu nie pomagajacego meza

                  czy

                  Z powodu ze ojciec chce by zrzekla sie swojej doli z testamentu matki


                  czy tez sa jakies inne powody?
                  • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:01

                    widocznie dramat ogólny, a źródło potrafiłby prawdopodobnie znaleźć tylko dobry psychoterapeuta.
                    • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:08
                      wiec jak rozumiem to sytuacje nie od dzis i juz jakis czas temu doszlyscie do wniosku ze dziewczyna ma problemy psychologiczne. Dobrze wiedziec bo sie zastanawialam czy poetka czy na rauszu czy co...
              • miss_fahrenheit Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:26
                Faktycznie, błędem autorki wątku jest to, że napisała na forum.
          • miss_fahrenheit Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:02
            Owszem, ty też masz prawo do istnienia
            • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:10
              no oczywiscie. Stad oczywisty wpis na pytanie milki ktore jest niedorzeczne i jakies dramatyzujace w kontekscie 3 moich gdyban.
              • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:01
                Nie, nie dramatyzujące. To Twoja ocena jest bezwzględna, nie dająca prawa do innych niż Twoje dojrzałe i opanowane uczucia.
                • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 13:15
                  milka skad wnioskujesz ze uwazam, ze osoba pijaca, osoba niedojrzala, osoba egzaltowana nie ma jakichs praw? Ja tu gdzies pisalam o zakazie jakis praw dla tych grup osobniczych?

                  Raczej odnosze wrazenie ze to TY zabraniasz od momentu mojego wpisu mi nawet podjac sie gdybania czy ona jest pijana, czy poetka czy niedojrzala. Zastanow sie dlaczego moje gdybanie o co chodzi i kto to pisze zaraz interpretujesz jakos dramatycznie jako brak praw.

                  Jesli jest poetka to inaczej podchodze do wpisu ( i albo odpuszczam albo usiluje wczytac sie w przekaz metafory), jesli pijana inaczej ( raczej nie wnikam i zostawiam to adminom), jesli niedojrzala ( staram sie sprowadzic na ziemie, oddramatyzowac by przyblizyc rzeczywistosc vs emocje)

                  uwazam ze twoja wypowiedz wprowadza element niepotrzebnego dramatu bo ktos smie osadzac co czyta. Tylko krowa nie wyciaga wnioskow i nie osadza tego co widzi. Mozemy sie mylic w sadach ale faktem jest ze wpis wstepny jest dosc dziwny i malo przekazujacy tresc.

                  Znudzilo mi sie juz to walkowac i szczegolnie uczestniczyc w jakichs "alez nie osadzaj" gdzie ktos zwyczajnie pyta o co loto i gdyba
        • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:01
          Decydując się na dziecko - wypadałoby.
          Takie histerie są ok kiedy faktycznie jest się samemu.
          • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:04

            jakie histerie ? Płacz !
            Ja rozumiem jakiś szał, amok, ale płacz ?
          • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:08
            Czyli teraz zawsze-w-drodze ma dodatkowy powód do załamywania się, że nie sprawdza się jako matka. Tak działa depresja. Opie...nie mobilizuje, a tylko dobija. W tym przypadku prawo do depresji i wypłakania jest jak najbardziej. Do psychiatry warto się wybrać, na terapię też. Niemniej tak jak piszę, mówienie "weź się w garść" do osoby rozsypanej daje efekt przeciwny. Osoba nawet jeśli spróbuje wziąć się w garść, to potem posypie się jeszcze bardziej, psychicznie lub fizycznie.
            • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:11
              a skad wiesz ze autorka watku ma depresje? Tu czesto kobity po pijaku tak pisza. Albo wpadaja nastolaty. Skad pomysl o terapii jakiejs jesli nie znamy calosci? Ja przynajmniej nie znam
              • zawsze-w-drodze Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:29
                Oczywiście. Jestem 24 latka pisząca po pijaku. Lepiej ci?
                Pewnie powinnam stylizacje na pogrzeb wybierać. To by było cool.
                Tak. Mam przesrane rodzinnie. Tak. Nie od wczoraj. Tak. Czuje że straciłam grunt. Tak. mąż nie pomaga. Tak. Płacze. Tak. Czuje, że wszystko we mnie pęka i sie rozpada. Tak. Mam dzieci. Tak. Są w szkole. Umyte. Ubrane. Nakarmione. Nie. Nie wiem co powstanie na gruzach. Na razie jest rozpad.
                • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:37
                  A do lekarza zamierzasz się wybrać?... Czy wolisz sobie trwać w tym swoim syfie wewnętrznym i pozwalać rodzicom (tu i zza grobu) marnować tobie twoje dalsze życie i rodzinę?
                  • lady-z-gaga Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:44
                    albo na terapię AA
                  • milka_milka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 14:03
                    Tak, bo lekarz da cudowną pigułkę i świat stanie się różowy...
                    • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 16:45
                      Ojp.... Tak, lekarz przepisze doraźnie lek wyciszajacy i skieruje na terapię.
                      Na nfz. Bo zara se tłumaczyć będziecie, że nie każdego stać.
                • princesswhitewolf Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:49
                  >Oczywiście. Jestem 24 latka pisząca po pijaku. Lepiej ci?
                  >Pewnie powinnam stylizacje na pogrzeb wybierać. To by było cool.

                  Rzuc na twoj pierwszy wpis okiem osoby ktora nie sledzi twojego kazdego watku i nie kojarzy faktow z twojego zycia. No na litosc boska... Miejze szacunek dla czytelniczek jesli chcesz byc brana powaznie i pisz jasno i klarownie/

                  Mnie ciuchy nie interesuja, ani stylizacje weselne ani pogrzebowe.

                  >Tak. Mam przesrane rodzinnie. Tak. Nie od wczoraj. Tak. Czuje że straciłam grunt. Tak. >mąż nie pomaga. Tak. Płacze. Tak. Czuje, że wszystko we mnie pęka i sie rozpada. Tak. >Mam dzieci. Tak. Są w szkole. Umyte. Ubrane. Nakarmione. Nie. Nie wiem co powstanie na >gruzach. Na razie jest rozpad.


                  Troche wiecej informacji podalas, i ciut jasniejsze co mowisz acz niewiele. Ale nadal moim zdaniem styl jest bardzo egzaltowany i dramatyzujacy bez podania szczegolow.

                  Wielu facetow nie pomaga. Wspolczuje ale... ja takich paru mialam w zyciu i zapewne nie tylko ja.
                  Wnioskujac z wypowiedzi "pekasz" "rozpada sie" i "gruzy": bo maz nie pomaga?? Naprawde z tego powodu taki dramat? No ale to chyba nie sytuacja od wczoraj by nagly dramat wywolac.

                  Kobito! Pisz jasniej!
            • shell.erka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:23
              Weź się w garść = nie radzisz sobie sama, idź do specjalisty, bo mąż nie ma obowiązku znać się na zawilosciach uczuciowych i zdrowiu psychicznym.
              • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:27

                Shellerko, każdy terapeuta ci powie, że tekst "weź się w garść" to podstawowy błąd.

                Tak to możesz powiedzieć do dziecka, które rozpacza, bo dostało 4+ zamiast 5 z klasowki.
                • lokitty Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:30
                  Ja rozumiem "weź się w garść" jako "zrób coś ze sobą".
                  Ratuj siebie, po prostu, jeśli trzeba, to i fachowo.
                  • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:33
                    Osoba w depresji tak tego nie rozumie. Rozumie to tak: mam się wziąć w garść - nie umiem - jestem do niczego.
                    • lokitty Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:34
                      Fakt, że to jest bardzo ogólnikowe określenie wink.
                  • iwles Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:42

                    no widzisz, każdy ten skrót "weź się w garść" rozumie inaczej, dlatego osobie potrzebującej pomocy nie mówi się truizmów i takich banałów, tylko słowa konkretne do jej sytuacji, a właściwie naprowadzające, by sama doszła do mogących jej pomóc wniosków.
                • rulsanka Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 12:31
                  no właśnie
              • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 14:22
                Ale ma obowiazek chociaz starac sie zrozumiec zone i wesprzec ja psychicznie. Zapewne zna ja na tyle zeby wiedziec jakie ma problemy.
                • rosapulchra-0 Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 16:38
                  Ale jej mąż tego nie zrobi. Sama o tym pisała kilka lat temu.
              • dziennik-niecodziennik Re: Martwe morze. Pustka. 16.09.16, 14:24
                A dla mnie Twoje 'wez sie w garsc' znaczy 'przestan jeczec nad pie...mi, robisz z igly widly, ludzie maja powazniejsze problemy'.

                Jak wiec wiedzisz, precyzja wypowiedzi rządzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka