Tytuł trochę na wyrost. Jest taki dowcip - o dziewczynie w tramwaju. Wsiada i prosi pasażera, żeby jej ustąpił miejsca, bo ona jest w ciąży. Facet od razu ustępuje, ale po chwili jej się przygląda, brzucha nie widzi, więc pyta:
- Przepraszam, a pani długo w ciąży?
- Och proszę pana, 20 minut! Jeszcze mi się nogi trzęsą.
U mnie podobnie się sytuacja przedstawia, chociaż może deko dłużej niż 20 minut. Po prawie 10 latach czytania "na sępa" i czerpania z krynicy mądrości wszelakich

będę mogła powiedzieć, że "jestę ematką". Jeszcze się nie przywiązuję za bardzo i nie ogłaszam po rodzinie, bo potem ewentualnie odwoływać, że to już nieaktualne - nie mam ochoty. No to chociaż tutaj z Wami się podzielę.