kiedys_bylam_slodka
11.12.16, 21:19
Dobry dobry. Kiedys bywalam tutaj stale. Teraz wracam z nowym nickiem i mam nadzieje na Wasze podpowiedzi.
Syn 10.5 miesiaca. W zasadzie 100% czasu spedza ze mna w domu. Nikogo tu nie mamy, bliskich przyjaciol, rodziny, nie mam go z kim zostawic. Gdy maz wraca z pracy maly albo juz spi albo sie do spania szykuje. Maly przechodzi ostro lek separacyjny. Placz jest jak tylko znikne z pokoju, konczy sie tak kazde moje wyjscie do toalety. Ale ostatnio znalazlam sobie hobby. Dwa razy w tygodniu. Raz wieczorem - wychodze gdy juz spi, problemu nie ma. Drugi raz w niedziele w poludnie. Miedzy jego drzemkami. Mlodziak zostaje z tata i starszym bratem i... no ryczy. Od momentu zamkniecia drzwi, do momentu gdy nie padnie ze zmeczenia. Nie mozna niczym odwrocic jego uwagi, tata probowal go karmic, zabawiac, nosic, wsadzic do wozka, nic nie dziala. Jest tak juz drugi miesiac, z kazda kolejna niedziela mysle sobie, ze moze juz mu mija, moze tym razem bedzie lepiej i nie ma roznicy... No i co byscie zrobily? Jak to rozwiazac? Zrezygnowac? Bardzo nie chce - to jest to co lubie, w czym jestem dobra i na czym mi zalezy. I w zasadzie moj jedyny czas bez dzieci. Nie rezygnowac? Strasznie mi mlodziaka zal... niby mu sie krzywda nie dzieje, ale ewidentnie bardzo ciezko to znosi. Co byscie zrobily?