odnawialna
10.01.17, 00:22
w sprawie o odebranie praw rodzicielskich matce, która jest moją koleżanką.
W skrócie: dziewczyna jest uzależniona od hazardu.
Miała próbę samobójczą, odbyła terapię uzależnień, nie grała około roku i znów zaczęła grać. Długi, wierzyciele, komornik i kradzież, za którą najprawdopodobniej lada moment zostanie skazana. Teraz jest w trakcie leczenia, jednak mąż powiedział dość, chce rozwodu i zaczyna się szarpanina o dziecko.
Pytanie brzmi: o co sąd może mnie pytać? chcę sobie poukładac myśli, nie chciałabym stawać ani po jednej, ani po drugiej stronie, najchętniej stanęłabym po stronie dziecka...
Jak sądzicie, czy faktycznie mogą jej te prawa odebrać w takiej sytuacji? Sama nie wiem, czy to byłoby złe, czy dobre dla dziecka...
bo jeśli miałabym podać fakty, to nie mam niczego do zeznania przeciwko tej dziewczynie. Nigdy nie widziałam, żeby zrobiła jakąś krzywdę swojemu dziecku, wręcz przeciwnie, widziałam bliską więź. Czasem miałam wrażenie, że dziecko wchodzi jej na głowę, nieustannie czegoś się domaga, co z kolei może świadczyć, że tej uwagi poświęcano mu za mało. Jednak to moje osobiste wrażenia, czy o takie sąd też pyta?