Zainspirował mnie wątek Vaikirii.
Czy dostrzegacie różnice między złośliwymi komentarzami, takimi wynikającymi z bezmyślności, a takimi wynikającymi z pozytywnych przesłanek? Czy jedna cholera, każdy ma prawo robić jak uważa, a wujek dobra rada niech zachowa swoje mądrości dla siebie? Chodzi o sprawy lightowe, nie jakieś poważne życiowe.
Przykład - koleżanka farbuje się na ciemny brąz. No nijak nie pasuje jej ten kolor, aż w oczy was gryzie i znacznie lepiej wyglądałaby w jasnym, ciepłym brązie. Oczywiście, jej może się podobać i jej prawo, najważniejsze to samemu się dobrze czuć ze sobą. Ale z drugiej strony m.in. programy o metamorfozach (nie Sablewska, te bardziej udane) jednak pokazały, że istnieje jakieś obiektywne "dobrze wyglądać" czy też, że komuś coś pasuje lub nie.
Komentujecie? Same przyjmujecie uwagi wygłoszone w dobrej wierze - nie takie, ze np. koleżanka z udem grubszym niż wasza talia mówi, że z takimi chudymi nogami jak wasze, to raczej nie w mini (z autopsji). Czy niech każdy robi co chce, a jak psiapsiółka Krysia założyła kieckę o rozmiar za małą, a Zosia dekolt do pępka na płaski biust i wystające obojczyki, to co mnie to obchodzi, one wyglądają źle, nie ja? A może uprawiacie, znane z innego wątku, fejsbuniowanie i lizanie się po c..., czyli każdy wygląda super, pięknie i ostatnio schudł?