Tłumaczę sobie dokumenty jednej pani, która pracuje w międzynarodowej, ogromnej firmie. W tej chwili jest w zarządzie, jest dyrektorem generalnym ds. zakupów, zaopatrzenia i czegoś tam, nie na Polskę, tylko na obszarze międzynarodowym. Dojście do tego stanowiska w obrębie tej 1 firmy zajęło jej ponad 4 lata, po drodze wprowadziła ileś tam usprawnień, oszczędności, wyszkoliła dobre kilka zespołów pracowników. Wcześniej jeszcze kilka lat pracowała w innych firmach - i zdobyte doświadczenie doprowadziło ją właśnie do tej korporacji-giganta.
I tak się zadumałam. Ile potrzeba czasu, żeby być dobrym w swoim zawodzie? Ile, żeby być poszukiwanym na rynku? Ile, żeby uzyskiwać wynagrodzenie z pięcioma zerami miesięcznie?
Jakie są wasze doświadczenia? Mnie w każdej podjętej pracy frustrowało to, że minął rok, dwa, a ja miałam wrażenie, że g... umiem i nikt się ze mną tak naprawdę nie liczy, wynagrodzenia też były niespecjalne. Teraz zaczynam rozumieć, dlaczego tak było. Chociaż z drugiej strony - są też na pewno zawody, w których możliwości awansu wzwyż są ograniczone i ja prawdopodobnie właśnie takie między innymi wykonywałam (nauczycielka, lektorka, pilotka wycieczek).
Teraz zajmuję się tą samą działalnością praktycznie od momentu, kiedy córka skończyła tak ze 2 lata. Też nie uważam się za porywającą specjalistkę, rozwijam się tylko praktycznie i to chyba błąd (podyplomówki itp. wymagają wyjazdów na całe weekendy, co pociąga za sobą spore dla mnie koszty). Ale zleceniodawcy przynajmniej reagują na moje lata doświadczenia

.
I tak się zastanawiam, czy mnie wszystko idzie tak wolno, bo zawsze pracowałam na odp.dol w porównaniu do wielu zaangażowanych jednostek ludzkich (zawsze uważałam i do dziś uważam, że jest mnóstwo ciekawszych rzeczy niż zajmowanie się pracą) - czy zdobycie doświadczenia i pozycji faktycznie wymaga sporo czasu?
Oczekiwanie na efekty przeraźliwie mnie zniechęca BTW.