Dodaj do ulubionych

Faceci to jednak świnie

13.10.17, 19:45
Odchodzi taki od żony po 16 latach pożycia -z najlepszą przyjaciółką żony. Młodszą, piękniejszą i szczuplejszą. Na drugi dzień po powrocie z cudownych wakacji które spędzili razem oświadcza jej że to koniec. Pakuje sie i wyprowadza. Dziewczyna przeżyła wstrząs, jest całkowicie załamana, kompletnie niczego nie podejrzewała. W najczarniejszych snach nie przewidziała że jej ukochany mężuś taki numer wykręci. Zawsze jak dwa gruchające gołąbki a tu takie coś.
A ja sie zastanawiam jak można osobie której sie przysięgało takie podwójne świństwo zrobić.
I tak jak za tą dziewczyną nie przepadałam tak teraz szczerze jej współczuję sad(( nikogo nie powinno spotykać takie coś.
Obserwuj wątek
    • bergamotka77 Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 19:53
      Ameryki nie odkryłas. Z tego wniosek, ze nie warto mieć młodszej, szczuplejszej i piękniejszej przyjaciółki wink
      • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:01
        Stare porzekadło mówi: najlepsza koleżanka -męża kochanka uncertain
        • ga-ti Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 22:53
          "Najlepsza kochanka to żony koleżanka" smile tak znam
          • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 23:03
            ga-ti napisała:

            > "Najlepsza kochanka to żony koleżanka" smile tak znam

            A przyjaciółka nie?
      • claudel6 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:27
        dookładnie. ja mam ładniejszą i szczuplejszą. młodsza niby jest, ale o rok, więc to się już w naszym wieku nie liczy. ale ma jeden podstawowy feler: nie jest matką naszego dziecka. nie ma żadnych szans w tej konkurencji.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Faceci to jednak świnie 19.10.17, 00:30
        bergamotka77 napisała:

        > Ameryki nie odkryłas. Z tego wniosek, ze nie warto mieć młodszej, szczuplejszej
        > i piękniejszej przyjaciółki wink

        Ale tę prawdę to dziewczęta znają już w liceum i nigdy nie przyprowadzają ładniejszych od siebie.

        Xsioonc
    • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 19:53
      Kobity też - patrz przyjaciółka.
    • no_easy_way_out A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 20:04
      czyhajace na czyichs mezow, udajace przyjaciolki.

      Dowod: Twoja przedstawiona historia
      • znowu.to.samo Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 20:06
        No, przyjrzyjcie sie dobrze swoim przyjsciółkom 😀
        Ja zaś dziś ciesze sie że żadnej nie mam 😁
      • jem.gluten.i.cukier Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 20:16
        Ukraść to można rower, facet sm chciał zmienić kobietę, chyba nie jest bezwolną rzeczą
        • issa-a Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 21:35
          >facet sm chciał zmienić kobietę, chyba nie jest bezwolną rzeczą

          a widziałas gdzies mozg w penisie?
          • jem.gluten.i.cukier Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 21:48
            Wszystkie penisy jakie widziałam były jednak połączone z mózgiem, nie widziałam, żeby hasały luzem w oderwaniu od reszty ciała.
            • moni_kaw Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 22:08
              To złudzenie optyczne a połączenie jest pozorowane ; nie wiedziałas?
              • jem.gluten.i.cukier Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 22:10
                Badałam dokładnie i wydawały się mocno przytwierdzone smile
            • arwena_11 Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 22:29
              Jestes pewna, że są połączone z mózgiem? Z ciałem - tak, ale czy z mózgiem? Ja mam wrażenie, że u niektórych działa to na zasadzie jakiś przełączników - jak działa penis - nie działa mózg i odwrotnie. Jakby miały te dwa organy zacząć działać jednocześnie - mogłoby nastąpić spięcie.
              • jem.gluten.i.cukier Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 22:43
                To wyłącznie idiotyczne tłumaczenie tych, którzy nie chcą ponosić odpowiedzialności za swoje decyzje. tak samo jak tłumaczenie, że kobietki to takie trzpiotki, ktore hi, hi, hi, kompletnie nie myślą, jak widzą szpilki do kupienia.
                • issa-a Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 17:14
                  >To wyłącznie idiotyczne tłumaczenie tych, którzy nie chcą ponosić odpowiedzialności za swoje decyzje


                  "tłumaczenie" nie znaczy "usprawiedliwienie".
                  Niemniej mając wiedzę powyzsza wiedzę, warto przygladac się "przyjaciółkom".
                  Szczególnie, jesli są dzieci.
            • memphis90 Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 19:07
              Niestety, mężczyzna ma za mało krwi aby oba narządy funkcjonowały jednocześnie 😂
              • jem.gluten.i.cukier Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 21:01
                W życiu nie zdecydowałabym się na dziecko z kimś, kogo tak oceniam.
                • moni_kaw Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 21:42
                  Chyba krótko jesteś na forum, bo byś wiedziała że dzieci urodzone jako świadoma decyzja to promil, reszta po prostu się pojawia bo w 21 wieku w środku Europy wpadka to norma
                  • taki-sobie-nick Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 23:13
                    moni_kaw napisał(a):

                    > Chyba krótko jesteś na forum, bo byś wiedziała że dzieci urodzone jako świadoma
                    > decyzja to promil, reszta po prostu się pojawia bo w 21 wieku w środku Europy
                    > wpadka to norma

                    W XXI wieku, w środku Europy, społeczeństwo nie umie używać środków antykoncepcyjnych?
                    • tt-tka Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 23:21
                      taki-sobie-nick napisała:

                      >
                      > W XXI wieku, w środku Europy, społeczeństwo nie umie używać środków antykoncepc
                      > yjnych?

                      No wyobraz sobie. W XXI wieku w srodku Europy pewna czesc spoleczenstwa nie umie. Albo z powodow roznych - od swiatopogladowych po oswiadczenie (zwykle polowy pary) "nie lubie" - nie chce. Albo nie ma funduszy. Albo nie dostanie recepty. I inne. Spoleczenstwo to nie tylko wyksztalceni, nie uzywajacy przemocy/presji, zasobni i z oswojonym lekarzem.
                      • taki-sobie-nick Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 23:26
                        To ja poproszę konkrety. Jaki procent społeczeństwa nie umie (i dlaczego), jakiemu procentowi się nie chce, jaki procent nie ma funduszy, a jaki procent nie dostanie recepty.

                        Na pytanie pierwsze proszę nie odpowiadać "bo nie ma edukacji seksualnej", jako że same ematki wychowały się bez takowej, a antykoncepcji, jak mniemam, używać potrafią.
                        • tt-tka Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 15.10.17, 00:24
                          taki-sobie-nick napisała:

                          > To ja poproszę konkrety. Jaki procent społeczeństwa nie umie (i dlaczego), jaki
                          > emu procentowi się nie chce, jaki procent nie ma funduszy, a jaki procent nie d
                          > ostanie recepty.

                          Sama sobie poszukaj. Ja moge podpowiedziec gdzie - w raportach pontonu, towarzystwa na rzecz kobiet i rodziny, organizacjach antyprzemocowych.


                          >
                          > Na pytanie pierwsze proszę nie odpowiadać "bo nie ma edukacji seksualnej", jako
                          > że same ematki wychowały się bez takowej, a antykoncepcji, jak mniemam, używać
                          > potrafią.

                          Ja edukacje seksualna mialam, i nie tylko z domu. Kolezanki rowiesnice tez. Ulotek stosownych w kazdej poradni K bylo jak naplute, popularne ksiazeczki typu "O dziewczetach dla dziewczat", "Co kazdy chlopiec wiedziec powinien" byly powszechnie dostepne i co wazniejsze czytane (z zainteresowaniem i zrozumieniem) i nikt nam nie macil w glowach - nawet na religii - tym, czym obecnie jest czestowana mlodziez. Oraz dorosli.
                • banksia Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 19.10.17, 00:59
                  W życiu nie zdecydowałabym się na dziecko z kimś, kogo tak oceniam.

                  10/10
                  wedlug mnie oznaczaloby to brak szacunku dla samej siebie.
      • miss_fahrenheit Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 20:21
        no_easy_way_out napisał:

        > czyhajace na czyichs mezow, udajace przyjaciolki.
        >
        > Dowod: Twoja przedstawiona historia

        Pan wziął ślub, co oznacza, że nie był ubezwłasnowolniony.
        • taki-sobie-nick Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 20:24
          miss_fahrenheit napisała:

          > no_easy_way_out napisał:
          >
          > > czyhajace na czyichs mezow, udajace przyjaciolki.
          > >
          > > Dowod: Twoja przedstawiona historia
          >
          > Pan wziął ślub, co oznacza, że nie był ubezwłasnowolniony.

          A bez ślubu byłby ubezwłasnowolniony? tongue_out Chyba coś źle sformułowałaś. On świnia i ona świnia, pytanie, która większa.
          • znowu.to.samo Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 20:31
            Obie po równo. Ja miałam sytuacje że sie do mnie przystawiał mąż wtedy jeszcze przyjaciółki e czasie jej nieobecności ale olałam go. A on sie potem na mnie obraził. Zupełnie sobie tego nie wyobrażałam i nawet jej o tym nigdy nie powiedziałam..
          • coztym Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 21:01
            A tam od razu świnie... zakochali się... Akurat dzisiaj widziałam film" mała moskwa" ... kibicowałam kochankom, nie małżonkom
            • arwena_11 Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 21:03
              No ten film jest specjalnie tak zrobiony, żeby kibicować kochankom.
            • memphis90 Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 19:09
              Czyżby dlatego, że sama chcesz aktualnemu partnerowi rogi doprawić...?
          • miss_fahrenheit Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 21:26
            taki-sobie-nick napisała:

            > A bez ślubu byłby ubezwłasnowolniony? tongue_out Chyba coś źle sformułowałaś. On świnia i ona świnia, pytanie, która większa.

            Po prostu z wątku otwierającego wiemy, że pan jest żonaty, a to oznacza, że nie może być ubezwłasnowolniony (bo wtedy nie mógłby zawrzeć związku). Skoro nie jest ubezwłasnowolniony to znaczy, że nie jest głęboko upośledzony, chory psychicznie itd. A to jedyne sytuacje, które przychodzą mi na myśl, kiedy słyszę/czytam, że kobieta ukradła jakiegoś faceta.
            No, ok, mógł być jeszcze nieprzytomny, ale po co taki nieprzytomny kobiecie?
            • znowu.to.samo Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 13.10.17, 23:42
              A może właśnie pod wpływem hormonów i chemii dopada niektórych panów coś w rodzaju choroby psychicznej??? Może to wszystko jakoś ubezwłasnowalnia człowieka że przestaje myśleć racjonalnie??? Są kobiety które mają w jednym palcu sztuczki które działają na facetów w taki sposób że penis przejmuje nad nimi władze 😁😁😁 i żona oraz dzieci przestają sie liczyć. Stąd tyle zdrad i tego typu afer...
              • konsta-is-me Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 12:14
                A może idealizujemy facetow?
                Moze czas przyznac, ze sa bardziej egoistyczni/prymitywni emocjonalnie, niz chcemy sadzic?
                • whitney85 Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 15.10.17, 20:02
                  Zgadzam się z tą teorią.
              • alexa0000 Re: A kobiety to jednak podstepne zlodziejki 14.10.17, 21:14
                Ależ oczywiście, że dopada coś w rodzaju choroby psychicznej.Co to w ogóle za pytanie? Mózg jest zlasowany, jak na kokainie,nic nie dociera.Znam, mile uczucie, choć oglupiajace doszczętnie.
    • moni_kaw Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:28
      Numer stary jak świat, no ale mnóstwo kobiet będzie zaprzeczać ze w życiu, mowy nie ma żeby ich mis z koleżanką???! A gdzie tam! A za przyjaciółke to już w ogóle, recza dosłownie taka porządna dziewczyna; no a potem takie historie jak Twoja czy tam Hani L
      • jem.gluten.i.cukier Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:36
        Ufam facetowi i jestem przekonana, że by tego nie zrobił. okaże się, że moje przekonanie jest błędne/ trudno, każdy popełnia błędy, a związku bez kredytu zaufania sobie nie wyobrażam.
        • moni_kaw Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:39
          Ufaj i sprawdzaj jak mawiał klasyk smile a tak poważnie to pomimo że masz rację to jednak na ogół widać kiedy jest chemia między ludźmi ale żona jakoś zawsze ostatnia zauważa
        • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:48
          Jak się mówi - kontrola podstawą zaufania.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:00
            Nie kontroluję, nie czuję takiej potrzeby. Nie chcę też być kontrolowana. Wolę ponieść ryzyko, że facet mojego zaufania nadużyje, niż żyć w związku opartym na wzajemnym kontrolowaniu się.
            Zresztą co mielibysmy sobie kontrolować? Maile? Grzebać w telefonach?
      • mamolka1 Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:37
        Też mnie zawsze zadziwiała ta bezgraniczna wiara... Kurczaki za samą siebie nie jestem w 100% pewna a za męża czy przyjaciółkę/koleżankę mam być ?..
        Przykra historia bo dziewczynie pewnie "świat” runął ale niestety trywialna do bólu.
        • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:49
          Mam nadzieje że dziewczyna ma wsparcie w rodzinie.
          W takiej sytuacji łatwo zrobić coś głupiego szczególnie gdy oboje zdrajców darzyło sie miłością i zaufaniem 😔😕 a teraz została sama z nastoletnim dzieckiem. Ja ze swojej strony podesłałam kobiecie namiar na dobrego psycho 😔
      • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:37
        zasada numer jeden: nikomu nie ufać na 100 proc. nawet sobie.... i mieć oczy szeroko otwarte.
        "Przyjaciółka" była na tyle beszczelna że zostawiała komentarze pod zdjęciami z wakacji gdzie pan z żoną całowali sie pod palmą wiedząc, co będzie potem.
        • bistian Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:42
          znowu.to.samo napisała:
          > "Przyjaciółka" była na tyle beszczelna że zostawiała komentarze pod zdjęciami z
          > wakacji gdzie pan z żoną całowali sie pod palmą wiedząc, co będzie potem.

          Może przyjaciółka nie jest zazdrosna?
      • vodyanoi Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:39
        Dzień, w którym przyznam, że mój miś mógłby z moją przyjaciółką, byłby ostatnim dniem z misiem i przyjaciółką. To chyba logiczne, prawda? Nie mogłabym być z kimś, komu nie ufam.
    • tanebo2.0 Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:40
      Oby w barze zawsze mógł kupić tylko karmi
      • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:51
        Że co????
      • domowapani Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 08:56

        😂👍
      • bromba11 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 12:02
        neee takee suotkeee jakmyshlish wink
      • biceps_of_steel Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 18:09
        Piles? Nie pisz.
        • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 19:12
          Albo wyłącz wifi
    • coztym Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 20:58
      Musi byc beznadziejnie zakochać się w mężu kumpeli. Na pewno się nie będę zapierać, że w życiu bym sobie nie pozwoliła na taki romans.... nie wiem co bym zrobiła.... Szczęśliwie żaden mąż koleżanki mnie nie kręci
      • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:37
        coztym napisał(a):

        > Musi byc beznadziejnie zakochać się w mężu kumpeli.

        Raczej tak - zakochać się w kimś, wiedząc, że ten ów ktoś jest oszustem i łajdakiem niewartym zaufania to faktycznie nieprzyjemna rzecz. Ale wszystko jest do przepracowania na terapii.
        • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:39
          Ale wszystko jest do
          > przepracowania na terapii.

          Mit. Nie wszystko jest "do przepracowania". Psychologia zbłądziła pod strzechy i oto mamy taki efekt, że ludność uważa, że psycholog ma się do umysłu jak mechanik do samochodu. Tak go po prostu może przestawić, tu stuknąć, tu dokręcić i gotowe.
          • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:42
            No nie, nie stuknąć, ani dokręcić, ale uświadomić sobie czego w życiu brakuje, że się wiąże z człowiekiem tego typu.
            • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 22:52
              miss_fahrenheit napisała:

              > No nie, nie stuknąć, ani dokręcić, ale uświadomić sobie czego w życiu brakuje,
              > że się wiąże z człowiekiem tego typu.

              I od uświadamiania przestajemy się wiązać. Aha. Albo na przykład przestajemy się w pewnych typach zakochiwać. Bo mamy przepracowane.

              • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 00:30
                Nie, nie kpij, bo to nieładnie. Możemy wzmocnić samoocenę, zrozumieć, co nami kieruje itd. To może (choć oczywiście nie musi) wpłynąć na nasze relacje z ludźmi, w tym to, jakie i z kim związki zakładamy.
                • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 00:38
                  miss_fahrenheit napisała:

                  > Nie, nie kpij, bo to nieładnie.

                  A niby dlaczego? Będę sobie kpić, zwłaszcza iż - że tak to ujmę - kpię z autopsji.

                  Możemy, nie musimy, ale jeśli nam się przypadkiem nie uda, to na pewno źle pracowaliśmy nad sobą i tak naprawdę wcale nie chcieliśmy się zmienić - prawda?

                  Cacy jest ten, kto przepracuje skutecznie i główkę sobie przestawi.


                  Stąd moja paralela z warsztatem samochodowym.
                  • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:09
                    taki-sobie-nick napisała:

                    > A niby dlaczego? Będę sobie kpić, zwłaszcza iż - że tak to ujmę - kpię z autopsji.

                    Ja również.

                    > Możemy, nie musimy, ale jeśli nam się przypadkiem nie uda, to na pewno źle pracowaliśmy nad sobą i tak naprawdę wcale nie chcieliśmy się zmienić - prawda?

                    To trochę wyjaśnia twoje kpiny. Skąd takie wnioski? Jeśli się nie uda - to raczej porażka terapeuty, terapii, a czasem faktycznie - wspólny problem obu stron. Wspólny. Przy czym - nie mam na myśli zmian w rodzaju "jestem nowym człowiekiem ze świeżym umysłem", tylko taki w stylu - "zaczynam rozumieć dlaczego robię to, co robię i jak mogę na to wpłynąć"

                    > Cacy jest ten, kto przepracuje skutecznie i główkę sobie przestawi.

                    Nie.

                    > Stąd moja paralela z warsztatem samochodowym.

                    Nawiązując - jeśli samochód po wizycie w warsztacie nie działa, to znaczy, że mechanik coś spartolił i trzeba szukać lepszego.
                    • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:22


                      > To trochę wyjaśnia twoje kpiny. Skąd takie wnioski? Jeśli się nie uda - to racz
                      > ej porażka terapeuty, terapii, a czasem faktycznie - wspólny problem obu stron.
                      > Wspólny. Przy czym - nie mam na myśli zmian w rodzaju "jestem nowym człowiekie
                      > m ze świeżym umysłem", tylko taki w stylu - "zaczynam rozumieć dlaczego robię t
                      > o, co robię i jak mogę na to wpłynąć"


                      A jeśli rozumiem, a mimo to nie mogę wpłynąć, to co? tongue_out I nie na to, co robię, ale na to, co się ze mną (= moją psychiką) dzieje.


                      > > Stąd moja paralela z warsztatem samochodowym.
                      >
                      > Nawiązując - jeśli samochód po wizycie w warsztacie nie działa, to znaczy, że m
                      > echanik coś spartolił i trzeba szukać lepszego.

                      Czyli jednak do upadłego trzeba szukać lepszego i skutecznie główkę sobie przestawić, a jak nie, to się jednak nie jest cacy.


                      • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:29
                        taki-sobie-nick napisała:

                        > A jeśli rozumiem, a mimo to nie mogę wpłynąć, to co? tongue_out I nie na to, co robię, ale na to, co się ze mną (= moją psychiką) dzieje.

                        Jeśli jesteś w stanie wpłynąć na to, co robisz, zmienić coś, to już bardzo dużo. Skąd w ogóle pomysł, że to się tak łatwo wszystko da zmienić za jednym pstryknięciem? To raczej powolny proces.

                        > Czyli jednak do upadłego trzeba szukać lepszego i skutecznie główkę sobie przestawić, a jak nie, to się jednak nie jest cacy.

                        Jeśli chcesz dokonać zmian (zakładam, że się chce, skoro obecny stan nie jest ok), to niestety tak, trzeba szukać. Ale nie, nie oznacza to, że jeśli się nie szuka, to jest się "nie cacy". Czasem może zabraknąć sił na szukanie.

                        • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:32

                          >
                          > Jeśli jesteś w stanie wpłynąć na to, co robisz, zmienić coś, to już bardzo dużo.

                          Nie jestem w stanie wpłynąć na to, co się ze mną dzieje, czyli np. na zakochanie się. Rozumiesz wreszcie?
                          • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:02
                            Piszemy o różnych rzeczach zupełnie. Skąd pomysł, że terapia może wpłynąć np. na zakochanie się? Terapia może wpłynąć na to, że inaczej będziesz postrzegać swoją rolę w związku, albo na to, że mimo zakochania będziesz umieć zrezygnować z nierokującej relacji.
                            • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:06
                              miss_fahrenheit napisała:

                              > Piszemy o różnych rzeczach zupełnie. Skąd pomysł, że terapia może wpłynąć np. n
                              > a zakochanie się?

                              No stąd, że to byłby efekt przestawienia główki. tongue_out

                              Terapia może wpłynąć na to, że inaczej będziesz postrzegać sw
                              > oją rolę w związku, albo na to, że mimo zakochania będziesz umieć zrezygnować z
                              > nierokującej relacji.

                              Tyle to ja się sama nauczyłam i bez terapii. tongue_out
                              • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:13
                                taki-sobie-nick napisała:

                                > Terapia może wpłynąć na to, że inaczej będziesz postrzegać swoją rolę w związku, albo na to, że mimo zakochania będziesz umieć zrezygnować z nierokującej relacji.
                                >
                                > Tyle to ja się sama nauczyłam i bez terapii. tongue_out

                                No widzisz, jak pozytywnie wink Sama sobie "przestawiasz główkę" smile
                                • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:17

                                  > No widzisz, jak pozytywnie wink Sama sobie "przestawiasz główkę" smile

                                  No i co z tego, dalej się zakochuję i dalej mam nerwicę. To tak jak w tym kawale, co facet się moczył i bardzo wstydził, a jak poszedł do psychologa, to moczył się dalej, tylko był z tego dumny.
                                  • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:34
                                    Dobra terapia raczej nie wpłynie na zakochiwanie się, ale powinna wpłynąć na nerwicę. Kawał może i zabawny, ale nielogiczny wink psychologia nie rozwiązuje wszystkich problemów całościowo, podobnie, jak nie zajmuje się fizyką, astronautyką itd. Traktując ten kawał poważnie - zadaniem terapii nie jest wyeliminowanie moczenia się, a wpłynięcie na to, żeby moczący się człowiek nie zaniżał swojej samooceny z powodów zdrowotnych, żeby zamiast myśleć - moczę się i jest mi wstyd z tego powodu, pomyślał - moczę się, powinienem szybciutko pójść do lekarza, żeby zbadać, co się dzieje z moim zdrowiem.

                                    • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:41
                                      miss_fahrenheit napisała:

                                      > Dobra terapia raczej nie wpłynie na zakochiwanie się, ale powinna wpłynąć na ne
                                      > rwicę.

                                      Otóż leczą się te nerwice, na które zapadliśmy w ciągu życia. Nerwice, które ma się "od zawsze", nie leczą się.


                                      Kawał może i zabawny, ale nielogiczny wink psychologia nie rozwiązuje wszy
                                      > stkich problemów całościowo (...)

                                      Traktując ten kawał poważnie - zadaniem terapii nie jest wyeliminowanie m
                                      > oczenia się, a wpłynięcie na to, żeby moczący się człowiek nie zaniżał swojej s
                                      > amooceny z powodów zdrowotnych (...)

                                      Jeśli traktujemy ten kawał poważnie, to zakładamy, że facet moczy się nerwowo, a przyczyny somatyczne zostały wykluczone.

                                      No więc poszedł właśnie - do psychologa - i proszę, moczy się nadal, a samoocena śliczna. tongue_out
                                      • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 03:42
                                        taki-sobie-nick napisała:

                                        > Jeśli traktujemy ten kawał poważnie, to zakładamy, że facet moczy się nerwowo, a przyczyny somatyczne zostały wykluczone.

                                        Raczej - moczenie się jest objawem somatycznym problemów natury psychicznej? Wtedy zadaniem terapii byłoby dotarcie do tego, czym są te problemy, które wywołują moczenie się, a w wersji idealnej - wyeliminowanie/rozwiązanie ich, jeśli to możliwe.

                                        > No więc poszedł właśnie - do psychologa - i proszę, moczy się nadal, a samoocena śliczna. tongue_out

                                        To też jest jakaś korzyść, jakby nie patrzeć wink
                            • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:08
                              miss_fahrenheit napisała:

                              > Piszemy o różnych rzeczach zupełnie. Skąd pomysł, że terapia może wpłynąć np. n
                              > a zakochanie się?

                              Jeśli jest to jakieś niewłaściwe zakochiwanie się, które tylko męczy osobę zakochaną, to niezakochiwanie się byłoby efektem przestawienia główki, prawda?
                              • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:10
                                Jestem zdania, że na zakochanie trudno wpłynąć. Na to, co się z tym zakochaniem zrobi - łatwiej.
                      • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:30
                        Jeśli się nie uda - t
                        > o racz
                        > > ej porażka terapeuty, terapii, a czasem faktycznie - wspólny problem obu
                        > stron.
                        > > Wspólny.

                        Czyli - jednak czyjś problem, musimy zacząć jeszcze raz i jeszcze raz i jesz... Nie zakładasz, że terapia może nie pomóc (a zakłada to psychologia).


                        Nie zakładasz, że terapeuta, pracując z pacjentem rok, wpłynie tylko na to, że ten np. JEDEN RAZ bez stresu np. wszedł po schodach (czyli pomoc prawie nieistniejąca w zestawieniu z włożoną pracą).
                        • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:08
                          Owszem, może nie pomóc. Owszem, czasem ilość włożonej pracy jest nieadekwatna do wyniku. Dlaczego sądzisz, że uważam inaczej? Jeżeli praca przez ten jeden rok na terapii przynosi wynik w postaci jednego wejścia po schodach bez stresu, to nie zmienia to faktu, (1) że przed tą terapią nie można było przewidzieć jej wyniku, a trudno odrzucać coś, o czym się nie wie, jaki da wynik, (2) terapia jest do kitu, bo nie rzecz w tym, żeby wchodzić po schodach bez stresu, tylko żeby ogólnie ten stres opanowac, (3) przyjmując wersję optymistyczną - to jedno wejście po schodach może okazać się wystarczające, w zależności od tego, dokąd wchodzisz i w jakim celu.
                          • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:15

                            > Owszem, może nie pomóc. Owszem, czasem ilość włożonej pracy jest nieadekwatna d
                            > o wyniku. Dlaczego sądzisz, że uważam inaczej?

                            A skąd ja mam wiedzieć, co ty konkretnie uważasz? "Przepracować na terapii" to zwrot, jakiego używa pół forum, zapewne za babskimi pismami. To, że ty akurat wiesz więcej i nie klepiesz banałów, to cieszy, ale nie mogłam wiedzieć z góry.


                            (1) że przed tą terapią nie można było przewidzieć jej w
                            > yniku, a trudno odrzucać coś, o czym się nie wie, jaki da wynik,

                            Aha, nie odrzucamy czegoś, a potem się okazuje, że góra urodziła mysz.



                            (2) terapia je
                            > st do kitu, bo nie rzecz w tym, żeby wchodzić po schodach bez stresu, tylko żeb
                            > y ogólnie ten stres opanowac,

                            może delikwent miał akurat taki stres schodowy, zaburzenia są różne


                            (3) przyjmując wersję optymistyczną - to jedno we
                            > jście po schodach może okazać się wystarczające

                            Niemniej ja bym rozważała różne wersje, tak optymistyczną, jak pesymistyczną.
                            • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:27
                              taki-sobie-nick napisała:

                              > Niemniej ja bym rozważała różne wersje, tak optymistyczną, jak pesymistyczną.

                              Czyli trzeba też wziąć pod uwagę, jak napisałaś, że "góra urodzi mysz". "Zły", nieadekwatny do oczekiwań itd. wynik terapii nie jest winą osoby jej poddanej. W zasadzie sukcesem jest już sam fakt pójścia na tę terapię (coś jest nie tak, chcę to zmienić). Tak, terapia może nic nie dać, co jest o tyle denerwujące, że w pewnym momencie można z niej zrezygnować, odpuścić, uznać (często słusznie), że terapia przynosi więcej szkody, niż pożytku, dać sobie zwyczajnie spokój. A tymczasem ta następna próba mogłaby coś zmienić. No niestety, tego się przewidzieć nie da. Do tego, kiedy ospuszczasz, dochodzą jeszcze wyrzuty sumienia, że się "nic nie robi" i oskarżenia z zewnątrz o to samo, co raczej nie pomaga.

                              Odnoszę wrażenie, że zrobił się tu niezły podwątek.
                              • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:36
                                "Zły", nieadekwatny do oczekiwań itd. wynik terapii nie jest winą osoby jej poddanej.

                                A czy jest winą psychologa, hę?

                                Poza tym mam wrażenie, że wiele osób właśnie obwinia osobę terapeuconą tongue_out. Patrz nasz samochodzik w warsztacie.
                                • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 03:52
                                  taki-sobie-nick napisała:

                                  > "Zły", nieadekwatny do oczekiwań itd. wynik terapii nie jest winą osoby jej poddanej.
                                  >
                                  > A czy jest winą psychologa, hę?

                                  Może, choć oczywiście nie musi.

                                  > Poza tym mam wrażenie, że wiele osób właśnie obwinia osobę terapeuconą tongue_out.

                                  No, ale to odrobinę nielogiczne. Jeśli osoba wymagająca terapii ma problem, który m.in. powstrzymuje ją przed podjęciem/korzystaniem w pełni z terapii, to trudno ocenić to jako jej winę. Oczywiście może się zdarzyć, że ta osoba tak naprawdę tej terapii nie chce, nie chce też nic zmieniać i wcale nie ma żadnego problemu (to ten przypadek, kiedy można byłoby powiedzieć, że to ona jest winna). Ale to jest na poziomie intencji, których nie widać, więc siłą rzeczy trudno to ocenić. Logicznie rzecz biorąc winą za brak terapii, albo "niewłaściwy" efekt tej terapii może obarczyć się tak naprawdę tylko ona sama, jeśli jest ze sobą szczera. Terapeuta może jedynie przypuszczać. Nie-terapeuta, osoba postronna nie wie nic.
                                  • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:00
                                    Logicznie rzecz biorąc winą za brak terapii, albo "niewłaściwy" efekt tej terapii może obarczyć się tak naprawdę tylko ona sama, jeśli jest ze sobą szczera.

                                    Czyli jednak osoba terapeucona jest winna. Przeczysz sobie.
                                    • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:16
                                      taki-sobie-nick napisała:

                                      > Czyli jednak osoba terapeucona jest winna. Przeczysz sobie.

                                      Nie, nie przeczę sobie w żadnym punkcie. Napisalam, że istnieje możliwość, że osoba poddająca się terapii, może być winna jej niepowodzenia i podałam przykład takiej możliwości, dodając przy tym, że nawet jeśli zachodzi możliwość winy tej osoby, to w zasadzie tylko ona sama może tę winę stwierdzić. Teraz jaśniej?
                                      • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:25
                                        miss_fahrenheit napisała:

                                        > taki-sobie-nick napisała:
                                        >
                                        > > Czyli jednak osoba terapeucona jest winna. Przeczysz sobie.
                                        >
                                        > Nie, nie przeczę sobie w żadnym punkcie. Napisalam, że istnieje możliwość, że o
                                        > soba poddająca się terapii, może być winna jej niepowodzenia i podałam przykład
                                        > takiej możliwości, dodając przy tym, że nawet jeśli zachodzi możliwość winy te
                                        > j osoby, to w zasadzie tylko ona sama może tę winę stwierdzić. Teraz jaśniej?


                                        Hmmm, ja poniższe:

                                        [i] Logicznie rzecz biorąc winą za brak terapii, albo "niewłaściwy" efekt tej terapii może obarczyć się tak naprawdę tylko ona sama, jeśli jest ze sobą szczera[//i]

                                        odczytałam tak:

                                        "Logicznie rzecz biorąc, winna brakowi efektu terapii lub efektowi niewłaściwemu może być jedynie osoba terapeucona, nigdy psycholog."
                                        • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:47
                                          To jest to odczytanie niezgodne z moimi intencjami.
                                          • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:49
                                            miss_fahrenheit napisała:

                                            > To jest to odczytanie niezgodne z moimi intencjami.

                                            W takim razie przeformułuj to tak, żebym odczytała zgodnie z twoimi intencjami.
                                            • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 22:37
                                              Przeformułowałam wyżej, na wszelki wypadek, gdybym to jednak ja napisała niejasno. Sądzę jednak, że jeśli nie wyrwiemy zdania z kontekstu, wszystko okaże się bardziej zrozumiałe.
                                              • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 22:46
                                                miss_fahrenheit napisała:

                                                > Przeformułowałam wyżej, na wszelki wypadek, gdybym to jednak ja napisała niejas
                                                > no. Sądzę jednak, że jeśli nie wyrwiemy zdania z kontekstu, wszystko okaże się
                                                > bardziej zrozumiałe.

                                                Nie bądź taka protekcjonalna i ironiczna i przeformułuj jeszcze raz.
                                                • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 23:05
                                                  Nie jestem.

                                                  Niemniej:
                                                  (1) owszem, istnieje możliwość, że osoba poddająca się terapii, może być winna jej niepowodzenia (tak napisałam ja) - przy czym istnienie możliwości nie jest tożsame z tym, że zawsze winna jest osoba poddawana terapii (tak odczytałaś ty) - to są dwa zupełnie różne kwantyfikatory
                                                  (2) jeśli zachodzi możliwość winy osoby poddawanej terapii, to i tak tylko ona sama może tę winę stwierdzić, terapeuta może jedynie tę winę podejrzewać, ale nie stwierdzić.
                                                  • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 23:08
                                                    miss_fahrenheit napisała:

                                                    > Nie jestem.
                                                    >
                                                    > Niemniej:
                                                    > (1) owszem, istnieje możliwość, że osoba poddająca się terapii, może być winna
                                                    > jej niepowodzenia (tak napisałam ja) - przy czym istnienie możliwości nie jest
                                                    > tożsame z tym, że zawsze winna jest osoba poddawana terapii (tak odczytałaś ty)
                                                    > - to są dwa zupełnie różne kwantyfikatory
                                                    > (2) jeśli zachodzi możliwość winy osoby poddawanej terapii, to i tak tylko ona
                                                    > sama może tę winę stwierdzić, terapeuta może jedynie tę winę podejrzewać, ale n
                                                    > ie stwierdzić.

                                                    A. No i teraz zrozumiałam!
                                  • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:05
                                    miss_fahrenheit napisała:

                                    Dodam jeszcze, gwoli ścisłości, że nie przestawiłam sobie główki sama. W kwestii zasadniczej obecnie nerwicy wspierał mnie lekarz psychiatra (oficjalnie tylko osoba od leków) oraz trzy bliskie osoby, z których ŻADNA nie jest psychologiem, hehe.


                                    Do psychologów usiłowałam chodzić, ale byli tak beznadziejnie głupi, upierali się przy wykutych na studiach schematach i w dodatku nie tylko nie wiedzieli, po co się upierają (terapia powinna mieć jakiś cel, prawda?) ale wręcz nie zdawali sobie sprawy, że to robią.

                                    Ciekawa jestem, czy podwątek czyta któraś z moich forumowych nieprzyjaciółek, żeby przy jakiejś okazji oznajmić jego treść całemu forum lub wykorzystać przeciwko mnie, a zdarzało się już.
          • coztym Re: Faceci to jednak świnie 29.10.17, 17:36
            Psycholog nie prowadzi terapii, a przynajmniej nie powinien. Nie ma takich kompetencji ani uprawnień
      • korag100 Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:38
        A ja powiem inaczej. Jak w związku wszystko gra to szansa na takie coś jest bardzo mała. Opowiadamy się zawsze za stroną zranioną. Tylko być może pani się zapuściła niemiłosiernie, nie chce seksu, traktuje chłopa jak własność (bo już mam to po wuj coś zrobić), jest marudna, krzyczy, jest ciągle niezadowolona. Gość ma dość. Oczywiście powinien odejść jak mu nie pasuje a dopiero potem układać sobie życie na nowo. Z drugiej strony może czekał na zmiany, nikogo nie szukał i dlatego przyjaciółka żony? Inaczej z przyjaciółką. Zamiast w porę zareagować to zrobiła numer.
        • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:40
          jest marudna, krzyczy, jest ciągle niezadowolona.

          A marudną być nie wolno.
        • miss_fahrenheit Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 21:44
          Według tej logiki - jeśli pani się zapuściła, nie chce seksu itd. to może być wina pana, bo przecież, gdyby w związku było wszystko w porządku, to pani by o siebie dbała.
        • vodyanoi Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 22:01
          Mam taki przykład obok siebie. Wspieram stronę zranioną, bo jest jedną z najbliższych mi osób na świecie. A z drugiej strony, patrząc na to obiektywnie, to sama bym z nią w życiu nie wytrzymała i dziwię się, że to trwało tak długo. Ja bym już dawno miała dość i poszła w diabły, między innymi z powodów powyższych.
          • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 23:33
            To akurat nie dotyczy znajomej. Jest dość zadbaną kobietą, włoski zawsze zrobione, makijaż, paznokcie, ciuchy ...Chyba nawet chodziła na botoks.
            • bi_scotti Re: Faceci to jednak świnie 13.10.17, 23:51
              Well ... nihil novi sub sole wink Poczytaj sobie bio Shania Twain.
              Tu na zachete: On May 15, 2008, a spokesperson for Mercury Nashville announced that Twain and Lange were separating after Lange allegedly had an affair with Twain's best friend, Marie-Anne Thiébaud.Their divorce was finalized on June 9, 2010.On December 20, 2010, Twain's manager said that Twain was engaged to Frédéric Thiébaud (the Swiss former husband of her former best friend Marie-Anne Thiébaud), an executive at Nestlé. They married on January 1, 2011 in Rincón, Puerto Rico.
              Kwestia przetasowania kart, eh tongue_out Cheers.
              • bywalec.hoteli Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 00:38
                Interesującą historie przytoczyłeś z kanadyjskiego podwórka. Czyli wymieniły sie mężami? Strange. Cheers.
                • rosapulchra-0 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:04
                  Na polskim podwórku tez się takie zdarzają.
                • bi_scotti Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:07
                  Hmmm ... to jest bardziej international niz (just) Canadian big_grin W kazdym razie kanadyjsko-szwajcarska mieszanka uczuc, miedzykontynentalna mozna powiedziec. Czekamy na miedzygalaktyczna tongue_out Serwus!
        • 71tosia Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:41
          jak wiadomo Kinga Rusin sie zapuscila tak ze Lis zaczal sie interesowac jej najlepsza pyzjaciolka Hania, ktora zapuszczona nie byla. Fajne masz terorie tylko nie koniecznie przystajace do zycia.
          • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 01:42
            71tosia napisała:

            > jak wiadomo Kinga Rusin sie zapuscila tak (...)

            Ha ha, dobre.
          • babcia.stefa Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 16:39
            Oj tam, oj tam, na pewno pracując, wychowując dwójkę dzieci i zajmując się budową domu zapuściła się intelektualnie.
          • coztym Re: Faceci to jednak świnie 29.10.17, 17:39
            Ale gdzie tu porównywać inge Rusin do Hani... Dziwne to było, że on z tą Kingą.... a nie to że ją zostawił
      • domowapani Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 09:01
        Raczej absurdalnie. Mężowie każdej z moich koleżanek, czy nawet znajomych (o przyjaciołkach już nawet nie wspominając) staja się dla mnie momentalnie aseksualni. Prosta metoda na jakiekolwiek złudne uczucie chemii i pokusy to traktowanie ich jak rodziny. Z kuzynem do łóżka się nie idzie, choćby nie wiadomo jak przystojny był.
        No i druga sprawa, że pomijając już aspekt podrywania kogoś, kto jest w związku, to jak kobieta kobiecie może takie świństwo zrobić?
        • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 09:44
          Mogę się podpisać. Dodam tylko, że jeżeli to pan robi pierwszy krok - sprowadzam go na ziemię, a nie daję się radośnie podrywać.
          • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 17:09
            To często skutkuje wielką obrazą pana jak to było w moim przypadku, i nastawianiem przyjaciółki przeciwko mnie. Od tej pory odwiedziny i wizyty były z wielkim fochem pana o ile udało sie przyjaciółce mężusia do mnie zaciągnąć. Dupek powinien był mi dziękować że go nie podkablowałam wtedy żonie.
            • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 18:04
              a po ch..uj ci na spotkaniach jej mężuś? Na twoim miejscu wolałabym spotykać się bez niego
              • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 23:10
                Ona była nieświadoma że on sie do mnie przystawiał- więc go do mnie ciągała, na sylwestra na przykład. On niechętnie, ale szedł. A potem siedział na tym sylwestrze jak na stypie. Chyba moja odmowa ostro weszła mu na ego. Dla mnie to był zupełnie obojętny człowiek, głównie dlatego że był mężem mojej przyjaciółki. W innych okolicznościach mógłby mi sie podobać, ale z powodu obrączki był aseksualny. Nie zrobiłam afery, ale z perspektywy czasu jednak zadbałabym by przyjaciółka dowiedziała sie że jej mąż to dupek.
    • jola-kotka Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 02:07
      Zycie.
    • regina-phalange Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 08:56
      Tak, te podstępne harpie czekające na cudzych misiów. Misie skarbami narodów.
      Piosenka na dzisiaj:


    • 18lipcowa3 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 18:49
      hehe znam znam
      te zony co sie zapierają ze ich misie nie
      ....ehhh
      nie takich misiów widziałam, nie takich misiów wyrywałam
      • jem.gluten.i.cukier Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:03
        A co widzisz dziwnego w tym, że w związku ludzie sobie ufają? Owszem, zakładam że mnie facet nie zdradzi, bo gdybym nie zakładała to bym z nim nie była. Wolę zaufać i zaryzykować, że nadużyje tego zaufania niż wiecznie go kontrolowac - nie pasuje mi taka relacja.
        • 18lipcowa3 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:23
          trzeba byc jeszcze realistą i znać trochę męską konstrukcję psychiczna po prostu
          plus doswiadczenie i obserwacje
          • jem.gluten.i.cukier Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 17:38
            Owszem, zakładam, że może mnie zdradzić, podobnie jak zakładam, że za 10 lat u nas może być Rosja albo kalifat. Gdybym uważała, że prawdopodobieństwo jest wyższe to bym z nim nie była. Zresztą on darzy mnie podobnym zaufaniem.
        • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:26
          Przestań, Lipcowa ma tak niską samoocenę, że musiała sobie ją podnieść podrywając cudzych mężów. Zwykła dz..ka
          • alexa0000 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:38
            Po co pieprzysz głupoty. Lipcowa lipcowa, a mężczyzni mężczyznami. Są jacy są, od tysięcy lat, wybzykac ich żaden problem. Nie ewoluowali nic .
            • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 23:10
              Co nie zmienia faktu, że niekoniecznie masz bzykać żonatego - nawet jak on się pcha. Przecież cię nie zgwałci.
              • 18lipcowa3 Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 11:44
                No jasne że nie każdego ,tylko tego który się podoba to chyba oczywiste.
                • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 11:52
                  Nie, dla normalnych kobiet - żonaty jest nie do ruszenia. I nie ma do tego nic jak mocno facet chce. Ale do tego trzeba mieć klasę i honor.
                  • 18lipcowa3 Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 11:55
                    dla mnie jest do ruszenia o ile mnie pociąga, ich sumienie i ich żony pozostawiam tym panom
                    nie ma znaczenia jak mocno chce jesli mnie nie rusza
                    • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 12:10
                      No przecież piszę, że trzeba mieć honor i klasę. Ciebie o takie cechy nie posądzam.
                      • 18lipcowa3 Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 12:19
                        Nie interesuje mnie kompletnie o co mnie posadzasz.
                  • rosapulchra-0 Re: Faceci to jednak świnie 17.10.17, 22:18
                    arwena_11 napisała:

                    > Nie, dla normalnych kobiet - żonaty jest nie do ruszenia. I nie ma do tego nic
                    > jak mocno facet chce. Ale do tego trzeba mieć klasę i honor.



                    Myślisz, że licpowa wie, co to jest klasa i honor?
                    • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 17.10.17, 23:51
                      Chyba nikt lipcowej nie podejrzewa, że ona wie co to takiego jest.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 17:40
            Lipcowa nie ma zobowiązań wobec cudzych zon i może sobie podrywać, przyzwoitość nakazuje zajętemu panu powiedzieć Lipcowej, żeby spadała. Mojego chłopa może podrywać i złego słowa na nią nie powiem - to z nim się na coś umawiałam, nie z nią.
            • milka_milka Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 06:56
              Patrz, a ja oczekuję uczciwości i przyzwoitości od wszystkich ludzi.
              Swoją drogą ciekawe, czy mąż lipcowej zna jej poglądy i bujną przeszłość oraz ma przyzwolenie na skoki w boki. W końcu to mężczyzna...
              • 18lipcowa3 Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 08:05
                Zna zna. Tak się poznalismy że moim kochankiem był.
                Od 10 lat jesteśmy razem i ja w bok nie skacze. Czy on nie skacze? Nie wiem. Powodow mi nie daje a ja sobie głowy tym nie zaprzatam. Grunt że dziećmi się zajmuje czas i zarobki inwestuje w rodzinie więc o co mam się czepiać?
                • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 19:07
                  Takim ludziom jak Lipcowa się nie wierzy. Ani jako współmałżonek ani partner ani jako przyjaciel. Jest to ktoś ze zdradzieckim charakterem, niegodzien zaufania
                  • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:21
                    10/10
                  • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:25
                    Jest to ktoś ze zdradzieckim charakterem, niegodzien zaufani
                    > a

                    Gadasz jak PiS.
                    • milka_milka Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:32
                      Nie. Ona napisała prawdę. Komuś bez kręgosłupa moralnego bałabym się zaufać w jakiejkolwiek sytuacji.
                      • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:51
                        Dokładnie. To tak jak z wyrwanym jakiejś żonie misiem. Można spokojnie założyć, że jak trafi mu się okazja - pozwoli się wyrwać następnej. Po prostu nie można mu zaufać. Tak jak i kobiecie, którą interesują cudzy mężowie.
                        Kiedyś w pracy miałam taką. Opowiadała, że ją interesują tylko żonaci faceci - bo mniej z nimi kłopotu. Można się zabawić, ale proza życia cię nie dopada.
                        A potem była mocno zdziwiona, że przyjaciółka nie zaprosiła jej na rocznicę ślubu czy inna znajoma na ślub, a w ogóle to nie ma gdzie iść na sylwestra.I była mocno zdziwiona "że ci wredni znajomi wyjeżdżają w góry w 8 par i nawet jej nie wspomnieli o tym wyjeździe, dowiedziała się przez przypadek".
                        Jakoś do niej nie docierało, że skoro takie "mądrości" opowiadała niesparowanym przyjaciółkom - to one po sparowaniu ją odstawią daleko od swojej rodziny, dla własnego komfortu psychicznego.
                      • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:52
                        milka_milka napisała:

                        > Nie. Ona napisała prawdę. Komuś bez kręgosłupa moralnego bałabym się zaufać w j
                        > akiejkolwiek sytuacji.
                        >
                        Dlaczego twierdzisz, że lipcowa nie ma kręgosłupa moralnego? Pytam serio, bo nie orientuję się w życiu tej postaci.
                        • arwena_11 Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:57
                          Poczytaj sobie nawet to co tu pisała - że wyrywała żonatych i nie ma z tym problemu. Dla mnie taka postawa jest nie do pomyślenia.
                          Ale jak mówi forum "karma wraca" i mam nadzieję, że Lipcowa odczuje na własnej skórze swój brak zasad moralnych. Znajdzie się sprytniejsza od niej, a może już się znalazła tylko Lipcowa jeszcze o tym nie wie?
                          • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:03
                            Lipcowa hula po foru od grubo ponad 10 lat... oj nieraz tu pokazała że przyzwoitość i moralność to pojęcia dla niej obce...
                        • milka_milka Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 21:12
                          Ja nie twierdzę, że ona nie ma, bo jej nie znam. Mogę tylko wnioskować w tej jednej sferze życia, bo o tym dość swobodnie pisze, nie krępując się za bardzo. Co do reszty jej życia - nie wiem i nie wnikam, jej sprawa. Ja twierdzę, że osoby, które zachowują się, jak opisała Arwena, nie mają. Lipcowa głosi co głosi, ale czy to jest zgodne z prawdą, nie wiem.
                    • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 22:57
                      Akurat nie jestem za Pisem. Powiem więcej: nie jestem za żadną partią. A mimo to mam swoje zasady których sie trzymam od lat. Między że mężczyzna żonaty jest nietykalny oraz że nie zdradza się kogoś komu sie obiecywało wierność itd. I jak na razie dobrze na tym wychodze.
                      • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:00
                        znowu.to.samo napisała:

                        > Akurat nie jestem za Pisem.

                        Nie imputowałam ci tego. Mówiłam tylko o stylu wypowiadania się.

                        Powiem więcej: nie jestem za żadną partią.

                        O! A dlaczego?


                        • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:08
                          Wiesz co? Nie chce mi sie rozwodzić o polityce zwłaszcza w tym wątku 🤔🤔🤔
                          • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:11
                            znowu.to.samo napisała:

                            > Wiesz co? Nie chce mi sie rozwodzić o polityce zwłaszcza w tym wątku

                            Szkoda. Rzadki przypadek, ani z PiS-em, ani za PO, zaciekawiłam się.
                            • tt-tka Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:47
                              taki-sobie-nick napisała:


                              > Rzadki przypadek, ani z PiS-em, ani za PO, zaciekawiłam się.

                              Nie taki znowu rzadki, sadzac po frekwencji wyborczej...
                            • jem.gluten.i.cukier Re: Faceci to jednak świnie 17.10.17, 08:45
                              To dopisz sobie mnie do listy - ani za PiS - em ani za PO. I takich osob jest sporo, nie każdemu pasuje system dwupartyjny i nie kazdy w tym się odnajduje.
                • jola-kotka Re: Faceci to jednak świnie 19.10.17, 01:33
                  Jak niewiele ci trzeba do szczescia hehe,pustak
      • issa-a Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:26
        >hehe znam znam
        te zony co sie zapierają ze ich misie nie
        ....ehhh
        >nie takich misiów widziałam, nie takich misiów wyrywałam


        mnie to też smieszy nieslychanie, takie zarzekanie sie...
        Osobiscie to nigdy takich "misiow" nie wyrywałam bo jestem corką takiego wyrwanego misia (napisałabym; niech go szlag, ale juz nie zyje) i mam jedna zasadę "żonaty - nie rusz".
        Natomiast pracuję w środowisku wybitnie sprzyjajacym tego rodzaju zachowaniom i niejedno widziałam, niejednego misia "wyrwanego", ktorego żona mowi "a skąd! nigdy".
        Ilez to ja romansów, romasikow i odejsc widziałam, nie zliczę.
        Wiem jedno, nie ma faceta, którego wyrwac nie mozna. No, chyba, ze impotent. Albo zona to przykrywka.
      • vodyanoi Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 22:10
        A kogo aktualnie puka twój mężuś? Sąsiadkę spod jedynki czy koleżankę z pracy? No bo chyba się nie będziesz tu zarzekać, że ten twój to na pewno nie. Więc ten twój to na pewno tak. Chyba, że już się rozwiodłaś.
    • butch_cassidy Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 19:00
      Znam podobną historię. Zawsze mną trzęsie, gdy mi się przypomni... Tacy ludzie są dla mnie jak z innego wymiaru, nie ogarniam, jak można postąpić aż tak bardzo po łajdacku.
    • wiosennaburza1 Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 21:12
      mąż koleżanki: właśnie odszedł do kochanki, zostawił żonę w mieszkaniu ( łaskawca) z potężnym kredytem hipotecznym. i dzieckiem. albowiem właśnie uświadomił sobie, że zawsze kochał swoją pierwszą niespełnioną miłość. Pierwsza Niespełniona Miłość rok temu została opuszczona przez męża-łajdaka. a ma dwoje dzieci, biedaczka. to sobie chybcikiem przypomniała o byłych-zakochanych. i biedny miś pobiegł w podskokach ratować biedną uciśnioną. a że po drodze gdzieś zgubił własną żonę i dziecko... się mówi trudno.
      moda na sukces, jak nic.
      a ja pamiętam, x lat temu... jak ów mąż ( in spe) biegał za przyszłą żoną. ona wcale nie była przekonana, to on przekonał ją że to tak naprawdę i na zawsze.
      a potem mu się odmieniło
      • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 22:55
        No i kto zrozumie faceta??? A ten kredyt to zdaje sie na oboje był brany???
        • wiosennaburza1 Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 12:06
          kredyt był brany na oboje, oboje go spłacali, oboje swego czasu mocno zastanawiali się czy podołają - brali pod uwagę obie pensje i wspólne życie.
          mamusia misia chwali go na wszystkich odpustach: nie dość, że żonie mieszkanie zostawił ( a mógł zażądać spłaty) to jeszcze syna odwiedza ( cudo po prostu, taki dobry chłop).
          a że była żona nie ma z czego kredytu spłacać, sprzedać też za bardzo nie może - to już jej sprawa.
          że dziecko przez pół roku moczyło się w nocy , a za duże na posikiwania - też jej sprawa.
          swoją drogą, wrócić pewnego dnia z pracy i oznajmić żonie i dziecku że tatuś się wyprowadza , ot tak, bez wcześniejszych oznak złego - to trzeba mieć fantazję.
          • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 19:09
            Dajcie spokój ale kanał. Wziąć z takim kredyt to chyba jeszcze gorzej niż sie ochajtać. Rozwód przynajmniej jest tańszy
      • coztym Re: Faceci to jednak świnie 29.10.17, 17:43
        Jeśli moda, wróci... nic się nie bój
    • milamala Re: Faceci to jednak świnie 14.10.17, 23:32
      Znam podobny przypadek. Ale porzucona zona w koncu sie otrzasnela. Przez stres schudla 20 kilo co jej na dobre wyszlo. Dzieci na ojca sie obrazily i nie chca z nim zadnych kontaktow. A matka spotkala mlodszego pana, za ktorego wyszla za maz i jak narazie wszystko jest ok.
      • szalona-matematyczka Re: Faceci to jednak świnie 15.10.17, 22:54
        A ja znam przypadek, ze misio opuscil pania i dziecko dla kochanek i dziw*EK, zas po kilku latach takiego zycia nagle chce wracac do zony i dziecka, bo zachorowal na powazna chorobe wymagajaca opieki.
        • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 00:05
          Ojej, biedny misio..
          • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 00:20
            znowu.to.samo napisała:

            > Ojej, biedny misio..
            >
            A dlaczego kochanka nie chciała zadbać o biednego misia?

            Nawiasem mówiąc, podobno najlepszym sposobem na kochankę jest wysłanie do niej męża wraz z toną brudnych skarpet tegoż. tongue_out
            • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 19:01
              Świetny pomysł. Brudne gacie i skarpety to coś, co może skutecznie ostudzić chcicę pani 😁😁😁
    • feel_good_inc Ciekawe 16.10.17, 07:03
      Dwoje ją wpuściło w ten kanał, ale tylko facet to świnia? big_grin
      • znowu.to.samo Re: Ciekawe 16.10.17, 19:04
        Toć już sprostowałam wyżej że oboje takie same świnie. Ale facet jednak troche większa bo jednak on jej publicznie i przy świadkach przysięgał, a przyjaciółka nie.
    • baltycki Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 20:50
      Od 3 dni obrazacie mnie.

      Faceci to jednak świnie

      Jak dlugo bedzie wisial watek

      "Kobiety to jednak świnie"?
      (mam sprawdzic?)

      Bez klikniecia w kosz nie widac, ze tytul obraza?
      • szalona-matematyczka Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 22:02
        Faktycznie, baltycki. To okreslenie obraza ... przede wszystkim swinie. Bo swinie to wbrew pozorom inteligentne i mile stworzonka, zas mezczyzni, no coz....
      • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 22:58
        Będzie wisiał jeszcze dłuuuuuugo hłe hłe 😁😁😁😁
        • taki-sobie-nick Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:02
          znowu.to.samo napisała:

          > Będzie wisiał jeszcze dłuuuuuugo hłe hłe

          Wredna jesteś.
          • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 16.10.17, 23:07
            ...troszeczkę 😁😁😁
      • issa-a Re: Faceci to jednak świnie 18.10.17, 01:25
        >Jak dlugo bedzie wisial watek
        >Bez klikniecia w kosz nie widac, ze tytul obraza?

        uderz w stół...
    • znowu.to.samo Re: Faceci to jednak świnie 18.10.17, 20:38
      Update: pan zaczyna sie zastanawiać nad powrotem, bo rodzinka wzięła pana w niezłe obroty, a i z kochanką coś zgrzyta. Zwrot akcji wcika w fotel 😁😁😁 ciekawe jak sie sytuacja rozwinie i czy pan otrzeźwieje i wróci skruszony na łono rodziny... czy przeczeka najgorsze udając że wraca ale o kochance nie zapomni...ja bym takiego dziada już nie przyjęła ale znam przypadek gdzie pan już miał nawet dziecko z kochanką, a wrócił do żonki.
      • szalona-matematyczka Re: Faceci to jednak świnie 18.10.17, 23:56
        CZyli klasyka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka