yukkonaka
12.05.18, 11:35
Czy uważacie, że istnieje coś takiego jak waga "domyślna", czyli taka, do której organizm prędzej czy później dąży i zachowuje ją przy normalnym, rozsądnym ale bez wyrzeczeń, odżywianiu się?
I ta waga domyślna niekoniecznie oznacza waszą wagę "idealną", wymarzoną itd.
Taką teorię głosi dziewczyna na blogu Wilczogłodna, która wprawdzie pisze o zaburzeniach odżywiania, ale podaje też bardzo dużo rozsądnych informacji na temat żywienia ogólnie.
DO czego zmierzam - mam 160 cm wzrostu i ważę 56-57 kg, mam 38 lat. Nie jestem nastolatką z obsesją odchudzania itd, ale nadal najlepiej czuję się w wadze 54 kg, którą, aby osiągnąć i utrzymać - muszę stosować mega reżim dietetyczny (a może mnie wydaje się to reżimem?). Aby ważyć tyle, ile lubię, muszę zrezygnować całkowicie z węgli (pieczywo) i jeść tak, że generalnie zaczynam szybko myśleć wyłącznie o jedzeniu, bo jestem zwyczajnie głodna (i wściekła). Jak jem "normalnie" (czyli śniadanie z pieczywem, drugie śniadanie, obiad i jakaś kolacja, pieczywo w tym jest i od czasu do czasu jakaś słodycz) waga leci do 56,5 i zatrzymuje się. Czy oznacza to, ze jest to waga domyślna dla mnie i generalnie należy ją zaakceptować?
Jakie doświadczenia w temacie ma e-matka?