niewidzialna_w_pracy
03.10.18, 01:10
Jest sobie duża firma z wieloma oddziałami.
Na tych samych stanowiskach, przy tym samym stażu pracy pensje są takie same.
Kilka oddziałów znalazło się w tarapatach - ubyło pracowników a znacząco przybyło zadań.
W głównym, największym oddziale są płatne nadgodziny, premie i dodatki w konkretnych wysokościach.
W jednym z małych oddziałów zażądano od pracowników wykonywania tej samej pracy (lub inaczej- tej samej ilości) co ich koledzy robią w płatnych nadgodzinach - ale mają to robić w podstawowym czasie pracy, bądź w niepłatnych nadgodzinach.
Może dostaną za to jakiś symboliczny dodatek, ale nic nie damy na piśmie. Nikt ich tu pod pistoletem trzymał nie będzie.
Szef dużego oddziału jest dość obrotny, załatwił marchewkę, obiecał pracownikom dodatkową kasę, kto chce pracuje więcej i dostaje więcej. Obowiązku nie ma.
Szef małego oddziału wybrał metodę kija, jak zrobicie to coś wam dorzucimy. Może. A że w dużym oddziale jest inaczej, to się tym nie interesujcie, tu jest mały oddział i ma być jak powiedziałem. Jak się nie podoba, droga wolna, czeka rzesza chętnych i las rąk. Osób kilka, nie kilkadziesiąt więc inna siła przebicia i stawienia oporu.
Można rzucić wypowiedzeniem.
Oddział mały, miasto małe, o pracę nie jest najłatwiej. Jeszcze młodsi coś znajdą (i prawdę mówiąc dziwię się trochę, że nie chcą- może mniej stabilnie i gorsze godziny pracy ale i chyba znacznie lepsze pieniądze) ale starsi, 5-10 lat do emerytury rozumiem, że się boją.
Można hurtowo wręczyć wypowiedzenia.
Młodzi gniewni przyjdą, jedni zrezygnują po tygodniu, drudzy po 2 dniach, a są i tacy co od razu po poznaniu kwoty na umowie. Wszystkie w/w osoby rozpoczęły (i zakończyły) pracę w ostatnim czasie, choć może o tym się mówi, a o tych co zostają już znacznie mniej.
Można uderzyć do kierownictwa całego interesu- ale kierownictwo interesuje rozwiązanie kłopotów, skoro w taki sposób chce to rozwiązać szef małego oddziału, co się będziemy wtrącać.
Można do sądu- ale tu znów obawa, że będzie jak w puncie 1, sami siebie wpędzą w tarapaty.
Można do Inspekcji Pracy - jeszcze się nie zorientowałam co ona może. Miasto małe, każdy każdego zna, wiadomo jak jest. Ja bym na to poszła, zobaczę czy coś się da wskórać, macie jakieś doświadczenia z inspekcją?
Można- co jeszcze można?