Dodaj do ulubionych

Zmiany w Was

31.10.21, 06:54
Widzę jak wręcz zachodzą, jak good doctor jak przebudowują się siatki w moim mózgu smile sprawy, które są dla mnie dziś oczywistością, kiedyś były nie do pomyślenia. Gdyby przyjrzeć się istocie zmian, to poglądy skręcają mi coraz bardziej na lewo.
Jako osoba też się bardzo zmieniłam. Kiedyś byłam wcieleniem profesjonalizmu, od a do zet, teraz moim naturalnym stanem jest: okaże się, zobaczy się. Oczywiście faktem jest że mam nieporównanie wyższy poziom umiejętności, więc mogę improwizować. Jako mama jestem o wiele bardziej wspierająca a mniej wymagająca niż kiedyś. Jako żona- o wiele bardziej skłonna do zabawy. Zmiany zaczęły się koło 35 roku życia. Teraz zmiany stały się już stałym stanem więc tylko czekam w co tam się przepoczwarzę. A Wy zmieniacie się wyraźnie?
Obserwuj wątek
    • juzjesien Re: Zmiany w Was 31.10.21, 07:09
      Ja się wyraźnie zmieniłam kiedy przeszlam ze stanu wiecznie szukającej niezadowolonej singielki w powazny związek. Mam oparcie i czuje się bardziej pewna siebie.Mam prawdziwego przyjaciela obok siebie. Wszystko mi juz jedno gdzie mieszkam jestem zadowolonasmile chociaz perspektywa emigracji mnie cieszy.
    • picathartes Re: Zmiany w Was 31.10.21, 07:40
      Metamorfoza #1
      Z wiecznie imprezującej lekko okrągłej studentki z paczką fajek zawsze pod ręką stopniowo (proces trwał dobrych kilka lat) przepoczwarzyłam się w osobę regularnie uprawiającą sport, kochającą naturę, trekkingi, wspinaczkę, jogę, pichcenie we własnej kuchni. Oczywiście fajki już wiele lat temu poszły w niebyt, tak samo jak 8 zbędnych kilogramów tongue_out

      Metamorfoza #2
      Przestałam wydawać pieniądze na zbytki. 10 lat temu wydawałam ostatnie oszczędności na buty od Prady, podkoszulki w cenie skórzanych torebek i inne naprawdę durnowate zachciewajki, na które tak naprawdę nie było mnie stać. Obecnie na zbytki mnie stać, za to w życiu bym ich nie kupiła. Ubrania i buty noszę do dosłownego zdarcia (muszą mieć naprawdę sporo dziur, by poszły w kosz big_grin), liczę się z każdym groszem, część rzeczy (łącznie z meblami, książkami) kupuję z drugiej ręki i w ogóle oszczędzam niczym zawodowa sknera. Choć fakt, że nowe rzeczy kupuję dobrej jakości z założeniem, że przetrwają całe lata.

      Metamorfoza #3
      Środowisko. Kiedyś miałam słabe pojęcie o zmianie klimatu, latałam samolotami ile się dało i w ogóle temat mnie nie obchodził.
      Obecnie nie tylko żyję environmentally friendly, włączając niemalże zerowe użycie samochodu (zamiast tego rowery dla całej rodziny przez okrągły rok), ograniczając podróże, plastik, itp, ale jestem również czynnie zaangażowana w pewien międzynarodowy projekt.

      Metamorfoza #4
      Ta niefajna metamorfoza. Kiedyś byłam oazą spokoju i opanowania; od urodzenia pierwszego dziecka mi się zmieniło i jestem chodzącym nerwem i stresem. Usiłuję z tym walczyć na różne sposoby, czasem jest lepiej, czasem nie - i nie mam pojęcia, co z tym zrobić sad Ktoś ma pomysł co z tym zrobić i jak?
      • extereso Re: Zmiany w Was 31.10.21, 07:44
        Fajne te Twoje metamorfozy! Co do ostatniego, wydaje się z tych innych punktów, że masz w ogóle tendencje do skrajności, może złagodzenie tego by pomogło na stres?
        • picathartes Re: Zmiany w Was 31.10.21, 07:51
          > Co do ostatniego, wydaje się z tych innych punktów, że masz w ogóle tendencje do skrajności, może złagodzenie tego by pomogło na stres?

          Masz rację. Tylko jak złagodzić skrajności? smile

          Mnie się wydaje, że ja potrzebuję dużo spokoju i ciszy, żeby się skupić. Szczególnie, że wzięłam sobie na głowę więcej, niż fizycznie człowiek jest w stanie wykonać, więc każda minuta w ciągu dnia jest na wagę złota. Jakikolwiek hałas (małe dzieci!) czy zmiana rutyny (małe dzieci!) rozpraszają mnie i sprawiają, że jakaś rzecz na liście "to do" nie zostanie odhaczona.
          Żeby nie było, czas "wyłącznie dla dzieci" ma również miejsce na mojej liście big_grin

          Oczywiście nie zawsze jest aż tak skrajnie, ale jednak przez większą część roku tak to wygląda. Wiem, że mogłabym sobie kilka projektów/ zadań odpuścić, ale ja nie potrafię i nie chcę. Gdybym miała więcej czasu, wzięłabym sobie na głowę jeszcze więcej...
          • extereso Re: Zmiany w Was 31.10.21, 08:01
            To chyba się tak nie da że jak jesteś uzależniona ( od aktywności) to bierzesz więcej i liczysz że mała zmiana gdzie indziej Ci pomoże lepiej się poczuć. Jak mnie zaczyna nosić, chce się odcinać żeby odpocząć i tak dalej, to dbam by kolejne tygodnie były luźniejsze. Wiesz, zrobiłam sobie takie dwie granice zleceń: minimum, czyli jeśli tyle biorę to znaczy że wszystko hula na dobrym poziomie, jestem bezpieczna finansowo, i maksimum- to znaczy że więcej nie mogę wziąć, bo będę zbyt zmęczona. I choć klienci zawsze kierują mnie do drugiej granicy, ja zawsze z uporem muła staram się kierować do pierwszej. Może u Ciebie też by pomogło, choć rozumiem że nie chcesz tego
            • picathartes Re: Zmiany w Was 31.10.21, 12:51
              > Jak mnie zaczyna nosić, chce się odcinać żeby odpocząć i tak dalej, to dbam by kolejne tygodnie były luźniejsze.

              Czasem tak robię, ale ja swoje, a życie swoje wink

              > Wiesz, zrobiłam sobie takie dwie granice zleceń: minimum, czyli jeśli tyle biorę to znaczy że wszystko hula na dobrym poziomie, jestem bezpieczna finansowo, i maksimum- to znaczy że więcej nie mogę wziąć, bo będę zbyt zmęczona

              Staram się! Choć wciąż jestem w pierwszych latach własnej działalności i jeszcze trudno spocząć na laurach. Doszłam już do tego, że wszystko hula nawet jak się nie staram.
              Po pierwszym roku przestałam pracować w weekendy. Po drugim roku przestałam pracować z "dziurami" w środku dnia (czyli albo klienci dopasują się do moich godzin, albo ich nie przyjmuję) i zostawiłam sobie tylko jeden pracujący wieczór. Pod koniec trzeciego roku - obecnie - zalazłam kogoś na zastępstwa, kogoś kto będzie odbębniał za mnie najbardziej dochodowe soboty i kto przejmie mój ostatni wieczór. Jak to się rozhula, zostanę wyłącznie z pracą rano lub do najpóźniej 14:00 smile

              Problem w tym, że jak odciążę się z pracą, to sobie wymyślam więcej gotowania, więcej pieczenia, więcej jogi, pływania, spacerów, naukę języków, nowe kursy, powrót na wspinaczkę, weekendowe warsztaty i cały mój spokój diabli biorą big_grin big_grin big_grin

              Zdecydowanie problem w mojej głowie, bo wszystko robię pod własną prywatną presją, niczyją inną. Małż ręce rozkłada, bo jego zdaniem pracować nie muszę wcale, dzieci podrastają, opiekę mamy dla nich zapewnioną, więc zajeżdżam się na własne życzenie uncertain
                • picathartes Re: Zmiany w Was 31.10.21, 13:11
                  > To już tylko psychoterapia że jak ematka pojadę!

                  Zapewne! smile

                  Cały czas liczę, że mnie się magicznie odmieni, jak dzieci przestaną klepać niekontrolowanie (dorosną), bo cały ten stres spowodowany jest przede wszystkim hałasem i niemożnością skupienia się.
                  Nawet zwykłe gotowanie, które normalnie mnie relaksuje, w obecności dwójki nadaktywnych chłopców, którzy albo się biją, albo jedno ryczy, bo drugie mu coś zrobiło, albo mówią do mnie jedno przez drugie, koniecznie naraz, kiedy ja próbuję przeczytać przepis, doprowadza mnie do białej gorączki. Zawsze coś przypalę, czegoś nie dodam, albo całe gotowanie zajmie mi 3 razy tyle czasu ile powinno.
                  Nie wiem czy to normalne, ale przypuszczam że nie uncertain
                  • simply_z Re: Zmiany w Was 31.10.21, 15:15
                    aaa to o tobie kiedyś pisali tutaj, że masz motorek w tyłku i szumnie rozpisujesz się o swojej działalności, która tak naprawdę zabiera ci pare godzin w tygodniu, a całe towarzystwo tak naprawde utrzymuje dobrze dziany mąż?
                    • picathartes Re: Zmiany w Was 31.10.21, 15:23
                      > aaa to o tobie kiedyś pisali tutaj, że masz motorek w tyłku i szumnie rozpisujesz się o swojej działalności, która tak naprawdę zabiera ci pare godzin w tygodniu, a całe towarzystwo tak naprawde utrzymuje dobrze dziany mąż?

                      Oj, ulżyło Ci już?

                      Motorek w tyłku mam, owszem, z kilku godzin na początku działalności zrobił się pół etat + zatrudnienie pomocy, a zarobkami sięgam mężowi już do pasa (prawie 50% jego pensji tongue_out)
              • panna.w.paski Re: Zmiany w Was 31.10.21, 13:01
                Picathartes, fajnie piszesz o swoich zmianach i planach na rozwój. Mam nadzieję, że Cię nie urażę i nie chcę uprawiać poppsychologii, ale czy to nie jest tak, że uciekasz trochę od życia rodzinnego - a głównie od dzieci? Czy to nie tak, że w Twoich oczach sport, języki, podnoszenie kompetencji jest po prostu ciekawsze od zabaw z dziećmi? Nie chcę Cię krytykować ale chciałabym podpytać czy dużo czasu spędzasz w domu z dziećmi w taki sposób, w jaki one chcą?
                • picathartes Re: Zmiany w Was 31.10.21, 13:21
                  Przypuszczam, że spędzam w dziećmi więcej czasu niż większość pracujących matek tongue_out
                  Przede wszystkim mieszkam w kraju, gdzie dzieci chodzą do szkoły w godzinach 8-12, a potem są w domu (!).

                  Wszystkie weekendy spędzam z dziećmi (często zupełnie sama, jeśli mąż pracuje), wieczory poza jednym pracującym, czasem popołudnia, do tego jestem w domu nawet jak dzieci są z nianią. Wieczory i popołudnia mogłabym spokojnie oddać niani, ale od roku celowo przeznaczam ten czas dzieciom.

                  Jasne, że sport jest ciekawszy od zabaw z cztero- i siedmiolatkiem, no nie oszukujmy się big_grin Ale to zdaje się mieści się w normie big_grin
                  A sport to uprawiam w zdrowych proporcjach, często nawet za mało - w ostatnich pięciu kompletnie zajechanych tygodniach wygospodarowałam czas na jedną godzinę joggingu i ZERO czegokolwiek innego.

                  > Nie chcę Cię krytykować ale chciałabym podpytać czy dużo czasu spędzasz w domu z dziećmi w taki sposób, w jaki one chcą?

                  Zależy czego chcą tongue_out
                  Ale spotykamy się z innymi dziećmi, chodzimy na place zabaw, zoo, parki, lasy, strumyki, eventy, czytamy czy robimy bzdury jak dziś, czyli zbrojoną twierdzę z wielkiego pudła z mostem zwodzonym, na którą muszę napadać, a młode jej bronią i ja zawsze muszę przegrać z kretesem big_grin big_grin big_grin
    • iziula11 Re: Zmiany w Was 31.10.21, 13:04
      O tak! Jakbyś mnie opisała!
      Z tym,że ja zawsze byłam socjalistką, teraz tylko to sobie uświadomiłam.
      Cała reszta podobna. Szczególnie macierzyństwo inaczej smakuje, poświęcam więcej czasu na siebie i realizuję plany,które odkładane były na później ( wolontariat, aktywizm)
    • homohominilupus Re: Zmiany w Was 31.10.21, 13:26
      Zrobilam się bardziej introwertyczna a może zawsze bylam tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy.
      Sport stał się dosc ważna częścią mojego życia, jakieś 15 lat temu nie widziałam potrzeby regularnego wysiłku fizycznego.
      W nowym związku staram się nie popełniać błędów z poprzedniego małżeństwa.
      Wiem czego chcę a czego nie chcę w życiu.
      • extereso Re: Zmiany w Was 31.10.21, 14:45
        Na każdym polu. Począwszy od gotowości do rozrywki, wyjazdów a skończywszy na gotowości do bycia rozbawioną w wielu sytuacjach. Mnie się wydaje że to naczynia połączone, przestajesz się spinać, puszczasz i widzisz jaka fajna zabawa może być życie.
    • kasiaabing Re: Zmiany w Was 31.10.21, 17:17
      Też się zmieniłam jakoś po trzydziestce. Złożyło się na to kilka czynników, między innymi urodziłam dziecko. Zweryfikowałam prawie wszystkie znajomości i wreszcie poczułam się wolna. Albo otaczalam się toksykami albo to ze mną było coś nie tak. Nikt mnie nie krytykuje, mojego ubioru, wagi, wyborów życiowych.
      Praktycznie zerwałam kontakt ze wszystkimi koleżankami. Mam w sobie teraz tyle luzu i wdupiemania.
      Przypomniała mi się taka bliska koleżanka która szydziła z mojej nadwagi. Nawet nadała mi taką szyderczą ksywke w stylu " pulpecik". I teraz po 5 latach ja jestem 20 kg szczuplejsza a ona po ciąży przytyła masakrycznie. I jak ją zobaczyłam to nie omieszkalam nazwać ją pulpecikiem. Następnego dnia zaczęła wrzucać na fb jakieś teksty o samoakceptacji, o tym. że kochanego ciała nigdy za wiele 🤭

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka