Dodaj do ulubionych

Przeżyć ... do pierwszego

04.11.04, 20:54
Dziewczyny,piszę pod zmienionym nickiem bo mi zwyczajnie wstyd.
Jest 4 listopad a my nie mamy już kasy!
Żeby chociaż mieć jakieś grzechy na sumieniu,jakieś kino,książki,ciuchy,pizzę
w lokalu!...
Ale nie.Z naszych wypłat ani złotówka nie poszła na rozrywkę
itp.roztrwonienie,jedyne co to kupiłam sobie spódnicę za 47 zł bo miałam tylko
jedną i wstyd mi było bo już była podniszczona,mam też jedne spodnie i
zamiennie nosiłam do pracy ale mam nową szefową,która preferuje spódnice sad i
często to podkreśla.Mam różne ciuchy ale do tej pracy muszę bardziej elegancko
się ubierać.
Ludzie ja nie wiem czy my jesteśmy tacy głupi???
Jest nas trójka:mąż,nasza córeczka i ja.Łącznie zarabiamy 2800zł.Wydaje mi się
że to nie jest mało???Ile ludzi żyje z dużo niższymi dochodami i radzą sobie?!
Wypłatę miałam 28 października,mąż 1 listopada.Zapłacilismy opłaty stałe
(czynsz,kablówkę,spłatę debetu,rata do pracy-pożyczka),rachunek za
prąd,rachunek za wodę,zrobiliśmy jedne duże zakupy(dzięki którym mamy teraz
trochę zapasów żywnościowych-ale na ile to starczy,tydzień?...)i dwa razy
mniejsze.Przez zakupy rozumiem żywność oraz artykuły dla
dziecka,pieluchy,deserki.Kupilismy 4 znicze i 50 zł na paliwo żeby pojechać na
groby bliskich.Aha,no i 200 zł oddalismy dług moim rodzicom.
No i właśnie mamy ostatnie 200 zł.
Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej ale to jest apogeum.
Nie mam pojęcia co dalej.Właściwie to do napisania tego postu skłoniła mnie
rozmowa z mężem.Ja postawiłam pytanie jak sobie radzą inni.Na co on
odpowiedział,że wszyscy jego koledzy z pracy mają pomoc rodziców.Albo w formie
materialnej(finansują określone koszty,np.rachunki,pieluchy itp.),albo przez
np.zapraszanie na obiad itp.Po prostu ich odciązają.Gros ludzi mieszka z
rodzicami przez co odchodzi im sporo kosztów.
To są tezy mojego męża,a ja już sama nie wiem.Wyjaśnienie bardzo
nęcące,najłatwiej sobie powiedzieć to nie nasza wina,jakby rodzice nam
pomagali to byśmy jakoś sobie dali radę.
Sama już nie wiem i czuję się głupia sad
Wszystkie niemal zakupy robimy w hipermarketach,sprawdzamy ceny każdego
produktu żeby kupić taniej,kupujemy tylko najpotrzebniejsze artykuły.Jak już
wspominałam nie wydajemy na żadne rozrywki i tzw.bzdety,choc tylko ja mól
książkowy i maniaczka kina sprzed lat wiem ile mnie to kosztuje sad
I to wszystko na nic sad
Pocieszcie,czy mąż ma rację?
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 21:04
      Bazooka, powinnaś zpojrzeć prawdzie w oczy. Skoro z 2800 zł zostało Ci 200 zł,
      to na pewno coś jest nie takwink

      Mąż nie ma racji - każdy Ci to napisze na tym forum. Ma rację w tym sensie, że
      rodzice mogą pomagać dorosłym dzieciom doświadczonym przez los (bezrobocie
      itp), ale nie w Waszym przypadku! Macie całkiem przyzwoity budżet, nawet jeśli
      wynajmujecie mieszkanie.

      Proponuję ostry rygor: zeszycik i spisywanie KAŻDEGO wydatku. To naprawdę
      działasmile

      A supermarkety wcale nie są tanie. Ja przez dłuższy okres czasu zaopatrywałam
      się w Leader Price - ale, na Boga, miałam o wiele mniejszy budżet i musiałam
      się skazywać na niepiorące proszki i niezjadliwy makaronwink

      A więc - zeszycik i do dzieła. Powodzeniasmile
      • renica45 Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 21:53
        Nie napisałaś jakie są te wydatki na czynsz, wodę itp.Od tego dużo zależy.
        Także od tego gdzie mieszkasz czy w mieście-dużym małym czy na wsi.Jeśli nam
        napisałabyś takie konkrety, myślę,że nasze odpowiedzi byłyby bardziej pomocne
      • p.hadam Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 16:56
        > Proponuję ostry rygor: zeszycik i spisywanie KAŻDEGO wydatku. To naprawdę
        > działasmile

        Dokladnie. W jakiejs ksiazce czytalem, ze samo ewidencjonowanie wydatkow moze je
        obnizyc o pare(dziesiat) procent. Ze wzgledu na swiadomosc tych wydatkow
        czlowiek sam sie zaczyna ograniczac. U nas to kiedys dzialalo. Ale teraz dzialam
        od dupy strony smile Tzn. licze ile mi zostalo do nastepnego pierwszego i wydaje
        tak, zeby tego co zostalo zawsze byla w miare rozsadna ilosc. Po prostu mniej
        mam notowania smile

        Ale kiedys to autentycznie kazdy rachunek wklepywalem do kompa i mialem na
        koniec miesiaca raporty ile poszlo na jogurty truskawkowe a ile na wisniowe smile,
        ile w jakim sklepie wydano, ile ktorego dnia itp itd...

        Pozdrowka
        Hadzio
    • bazooka5 Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 21:12
      A,no i zapomniałam dodać opiekunkę do dziecka.
      • katse Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 21:20
        splata debetu - moze wpadliscie w jakas petelke kredytow i tyle.
        moj maz jest maniakiem placenia karta kredytowa i zawsze jak splacimy karte to
        okazaloby sie ze zostalo 400 zl.
        No i znowu placimy karta kredytowa...i tak w kolko. ja tego nie lubie, on tak.

        K
    • agacz2905 Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 21:33
      Hm....aktualnie nasz budzet wygląda nędzniej od Waszego, bo ja dopiero wróciłam
      do pracy i dostanę wypłatę za 3 tygodnie. mamy dwoje dzieci, starsze chodzi do
      złobka, młodsze od 4 dni jest z nianią w domu. Jakoś nam starcza na wszystkie
      opłaty i rachunki,ratę kredytu mieszkaniowego,benzynę, solidne zakupy w
      sklepach typu Tesco, zbytki, czuyli moje piwo i winogrona od czasu do czasusmile).
      Moje młodsze dziecko je obiadki Bobo Vita, pije mleko modyfikowane, smakowe
      kaszki. Czasem zamawiamy pizzę, łazimy do kina (np. wczoraj byłam z mamą
      na "Weselu"). Nikt nam nie pomaga finansowo, w okresie mojeo urlopu
      wychowawczego mój ojciec, który jest przy kasie nie dał nam ani złotówki
      (wyjątek: sponsoruje nam zawsze karnety na basen w każdą sobote od października
      do maja). Oszczędności zero, ale żyjemy naprawdę...zadowalająco, stać mnie aby
      w kazdym m-cu kupić jakiś dobry ciuch dziecku, np. bluzę Endo na wyprzedaży,
      ostatnio obkupiliśmy nasze dzieci w dobre buty. Twój mąż nie ma racji, inni
      przy skromniejszym budżecie doskonale sobie radząsmile). Powodzenia w
      racjonalizacji wydatków.
      Agnieszka
    • edytka73 Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 21:55
      Był tu kiedys taki wątek

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12199000&a=12199000
      zajrzyj, niektóre pomysły były super.

      Od siebie powiem, że prowadzę zeszycik, dochody mamy większe, ale stałych
      miesięcznych wydatków (czynsz, rata kredytu mieszk., przedszkole, prąd, gaz,
      internet, telefony) ok. 2000. A w zeszłym miesiącu poszło ponad 250 na
      lekarstwa...
    • kasjana Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 22:22
      Oboje z mężem dostaliśmy wypłatę 30 października. Łącznie 2400 zł. Byliśmy 100
      zł na minusie. Opłaty już porobione. I dzisiaj przyszedł wyciąg z banku.
      Wyszło, że do końca miesiąca zostało nam 500 zł na koncie i jakieś 200 zł w
      portfelu, ale jeszcze przedszkole nie zapłacone.

      Nie mamy żadnej pomocy od rodziców i nie dlatego, że ich nie stać. To ja zawsze
      powtarzam że mamy pieniądze, nawet jak ich nie mamy. Po prostu wolę zadłużyć
      się banku na minus niż przyznac się, że znów nam brakuje do pierwszego. Ale
      wydatki też mamy większe, bo kupiliśmy w maju większe mieszkanie i jeszcze się
      urządzamy. Wystarczy więc, że rodzice dołożyli się do mieszkania. Nie chcę
      jeszcze ich naciągać co miesiąc.

      Sobie ciucha już dawno nie kupowałam. Byle dla mojej córci starczyło, bo nie
      chcę, żeby gorzej wyglądała. Poza tym w tym miesiącu (gdzieś tak pod koniec
      miesiąca) mąż dostaje dodatkowe pieniądze i jakoś to będzie.smile
    • anet22 Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 22:25
      Ech, bazooka, mamy tak samo...
      Podobne dochody i podobne uczucie... rozpływania się pieniędzy nie wiadomo
      gdzie.
      Prowadzenie zeszyciku jest wbrew mojej naturze!!! I tak sie juz zrobilam
      oszczedna jak diabli...
      Kiedys myślałam, ze tak suma zapewnia dobrobyt. Okazuje się, ze się myliłam sad
      Nie mam pojęcia jak ludzie żyją gdy maja tylko 1000 zł, albo jeszcze mniej.
      Chyba po prostu popadają w długi!

      Rozumiem Twoją frustrację- naprawdę...

      Pozrówki
      Anet
      • mayessa Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 22:29
        Ludzie żyją za 1000 nawet w 4 osoby i żyją, więc (oczywiście jeśli się nie ma
        dużego kredytu)to uważam że 2500-2800 na 3-4 osoby to jak na polskie warunki
        więcej niż przyzwoicie
        • sysysy Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 22:34
          MY mamy 600-700 z tego odliczyc opłaty,bilety, zostaje niewiele,nikt nam nie
          pomaga,zyjemy strasznie, nic nie mozemy kupic,długi,mamy małe dziecko,
          wynajmujemy pokój.
          • cubus1 Re: Przeżyć ... do pierwszego 04.11.04, 22:54
            Nie nie jest tak ze rodzice pomagaja kazdemu.Ze wszystkim radzimy sobie
            sami.Gdy cos od nich dostaniemy czuje sie w obowiazku jakos im to zwrocic.Np za
            cotygodniowe obiadki dla mojego malca ostatnio kupilam tesciowej perfumy.
            Ja mieszkam w Warszawie i niestety oplaty sa okropnie wysokie.
            Co do oszczedzania to tak wychodzi mi plus-minus.Staram sie jednak wydawac na
            konkretne rzeczy.
            To calkiem trudne przy 3 latku...
            Powodzenia
            P.S. Ostatnio odkrylam Allegro jako swietny sposob sprzedazy rzeczy po
            maluchu.A za zarobione pieniadze kupuje mu nowe.Moze tez sprobujesz?
            • allija Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 00:29
              W Warszawie naprawdę trudno jest utrzymać się za te, jak piszecie, przyzwoite
              pieniądze. Szczególnie jak dzieci są juz uczące się.
              Ja robię tak, że odliczam z pensji wszystkie stałe wydatki. To co zostaje
              dzielę na 30 czy 31 dni, i wiem ile moge dziennie wydać. Staram sie trzymać tej
              sumy bo wiem, że inaczej to oznacza debet.
              Przy niezbyt dużych dochodach niestety, potrzebny jest rygor i pilnowanie się w
              wydatkach.
              No, ale oczywiście trzeba mieć co dzielic na te 30 dni. U mnie opłaty stałe to
              jakieś 1500-2000 zł, nie wiem dokładnie bo to maz opłaca. Czyli przy tych
              przyzwoitych dochodach /2800 zł/ to zostałoby mi jakieś, załóżmy, 1000 zł co
              daje dziennie ok. 35 zł. Na wszystko czyli zarówno jedzenie jak i chemię,
              higienę. A tak naprawde to powinnam wydawac 25-27 zł żeby zostal jakis zapas na
              chociażby nowe ubranie dla dziecka /rośnie!/ czy dla nas, na ew. lekarstwa,
              szkołę, no w ogóle na nieprzewidziane wydatki.
              25 zł - to ja nie wiem jak tym się rządzić, naprawdę. Szczególnie, że jest nas
              czwórka.
              W każdym razie życzę wam wszystkim i sobie pokaźnych kont.
    • evee1 Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 00:30
      >Prowadzenie zeszyciku jest wbrew mojej naturze!!! I tak sie juz zrobilam
      >oszczedna jak diabli...
      Hm, kazda dobrze radzaca sobie instytucja prowadzi jakis budzet smile).
      Z tym spisywaniem wydatkow, to nie chodzi o to, zebys zyla z zeszycikiem w
      reku przez cale zycie (aczkolwiek niektorzy robia to z wyboru nawet jezeli
      starcza im do pierwszego smile), ale przez miesiac-dwa spisywala wszystko, zeby
      sie przekonac na co faktycznie ida te wszystkie pieniadze. Wtedy mozesz
      planowac i WIESZ co sie dzieje z Twoimi pieniedzmi, nawet jezeli Ci ich nie
      starcza. Sa napewno oplaty, ktorych nie da sie uniknac, ale moze przy dobrej
      gospodarce pozostalymi pieniedzmi nie bedzie tak zle. Przede wszystkim nie
      bedziesz miala poczucia, ze pieniadze Ci sie rozplywaja nie wiadomo gdzie.
      Zeby nie bylo watpliwosci, ja nie spisuje wszystkich wydatkow, ale byl okres,
      kiedy prowadzilam budzet, zeby wlasnie przekonac sie na co wydajemy pieniadze.
      I teraz na przyklad wiem, ze jak nie zrobie sobie albo mezowi do pracy kanapek,
      tylko jemy na miescie to wiem, ze to sie odbije na naszym budzecie. Ale to jest
      swiadomy wydatek z mojej strony i wiem czego sie moge spodziewac. No, moze
      jedna kanapka dziury w buzdzecie nie zrobi, ale jak tych kanapek bedzie 10
      albo 20, to juz jest pewna roznica.
      Mam znajomych, ktorzy zarabiaja od nas mniej, ale my mamy ogromne oplaty
      stale, ktorych oni nie maja i oni od lat mowia, ze nia stac ich na to, czy na
      tamto, ale jak sie blizej przyjrzec, to oni maja do dyspozycji znacznie wiecej
      pieniedzy niz my. Na co im te pieniadze ida, nie mam pojecia i oni tez chyba
      nie bardzo...
      A wiec ja zachecam jednak do wziecia tego zeszyciku w garsc. Przynajmniej na
      jakis czas smile)).
      • izuhaha Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 10:16
        ja dla naszej rodziny od dwóch miesięcy prowadzę regularny cash flow. Zajmuję
        się tym w pracy, to pomyślałam, że prywatnie też mogę. My miesięcznie mamy
        około 3000-4000 tysięcy. Z tego 200 czynsz, 900 kredyt mieszkanie, 200 karta
        kredytowa, 600 opiekunka, 700 kredyt auto. Do tego trzeba jeszcze doliczyć
        benzynę, i różne wydatki ekstra - zawsze spółdzielnia coś wymyśli, albo trzeba
        kupić jakieś lekarstwa. Tak więc na życie pozostaje nam niewiele. Musimy bardzo
        oszczędzać. Z ostatnich pomysłów - zaczęliśmy palić tańsze papierosy,
        miesięcznie oszczędzamy ok. 100,00 zł i sama jeżdżę na zakupy do marketów -
        zauważyłam, że gdy robię je sama wychodzi mi taniej o 50% - mam czas aby się
        skupić i nie muszę gonić za małą.
        Jest nam ciężko, nie mam na ciuchy, kosmetyki - przez całe wakacje nie
        kupowałam kremu, u fryzjera nie byłam chyba od pół roku.
        To niestety nasza wina - przeinwestowaliśmy, ale mam co chciałam - duże
        mieszkanie i własne auto. W marcu kończymy spłacać auto i wtedy będzie już
        lepiej. Pomagają nam rodzice męża: 200 zł miesięcznie. A tak radzimy sobie
        wyłącznie sami.
        • mamuna1 izuhaha 05.11.04, 11:38
          bys sie wstydzila brac od rodziców 200 zł przy zarobkach 3000-4000.Ja mam z
          mężęm i dzieckiem 400 zł po opłaceniu czynszu.mąż zarabia najniższą krajową.ja
          nie pracuję,nie mam zasiłku,nam nikt nie pomaga, a rodzice jak pożyczyli nam
          pieniadze to w żębach musieliśmy odwieźć,100 zł.Bardzo skromnie żyjemy, co to
          można chciec? za 400 zł?
      • jasmina251 Re:a ja Wam coś powiem 05.11.04, 10:17
        My mamy do dyspozycji 830 zł pensji męża.ja jestem po studiach i nie mogę
        znależć pracy od 2,5 roku.
        Córka poszłą do przedszkola i doszłą nam dodatkowa opłata co miesiąć.
        Opłat co miesiąc mamy 500zł-550zł
        czyli 300 na zycie
        Nikt nam nie pomaga regularnie.Jedynie moja siostra czasem 100zł podrzuci.
        moi rodzice mają dochodu co miesiąc 5000zł i w tym spłacają 1500zł kredytu i mi
        nie pomagaja.Jak nie mam na chleb to mi rzucą czasem 20 zł (to jest raz w
        miesiącu)
        Żyjemy dzieki kredytowi odnawialnemu,który nam się powiększa z miesiąca na
        miesiąc.
        Od 1,11 stacja paliw ,miejsce gdzie mój mąż pracuje tonie w długach,nie ma
        paliwa i są wysyłani na urlopy -nie wiem co będzie.
        Nawet nie mam się komu wyżalić
        Oszczędzamy juz na wszystkim i wierzcie za 1000zł mozna wyżyć sad(((
        pozdrawiam Justyna
        • 26magda3 Re:a ja Wam coś powiem 05.11.04, 10:43
          zeszyt to naprawdę dobry pomysł - a oszczędzić na czymś zawsze mozna!!!
          chociazby kupowanie na śniadanie chleba a nie bułek to przez miesiąc juz
          oszczędność!!!

          ale rozumiem te problemy bo sami też je mamy a zarobki wcale nie małe
        • sysysy do jasminy 05.11.04, 11:43
          widzisz u nas tak samo krucho.U nas też żyjemy na debet,kredyt odnawialny itp.
          Żeby nie to to chyba z głoduu byśmy poumierali, naprawdę.Tylko że mąż ma
          najniższą krajową,i ona się waha, to zależy od okresu rozliczneiowego, no i
          zasilek na dziecko 43 zł.Także jest rożnie 650 zł,690 zł.to jest katastrofa, i
          powiem więcej, mąż szuka pracy, ja też.Dziecko chcę oddać do żlobka, ale
          narazie nie mogę bo finanse nie pozwolą.
          • anek.anek Re: do jasminy 05.11.04, 12:12
            Sysysy,musi być wam naprawdę cięzko. może poza zasiłkiem na dziecko, należą wam
            się jakieś celowe pomoce z Ośrodka Pomocy Społecznej. Żeby przynajmniej raz na
            kwartał dali parę złotych na chleb, albo "kupon" na kurtkę dla dziecka.Nie wiem
            dokładnie jak to się odbywa, ale wydaje mi sie, że zeswoją średnią na osobę w
            rodzinie, mieścicie się w ramach takiej pomocy i powinniście z niej skorzystać.
            • sysysy Re: do jasminy 05.11.04, 12:49
              dostaję nie raz pomoc 100-150 zł,ale nie co miesiac,w tym roku 3 razy,
              pieniądze na żywienie i środki czystości.Oni mają cennik,80-120 zł żywienie,40
              środki czystości. zł, to z opieki.Więcej nie dostaniemy,bo wiadomo przyzaliby
              nam.Była nawet opiekunka u nas i niestety po wywiadzie więcej nam nie
              dali.dopiero mam się udac w przyszłym roku.
    • czarna_ms Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 11:49
      Witajcie wink
      No cóż, brak kasy to chyba taka oznaka dzisiejszych czasów...
      Ja oczywiście też żyję z miesiąca na miesiąc, w dodatku pogłębiając się w
      długach sad((
      W październiku postanowiłam spróbować "systemu zeszytowego" i wreszcie jak na
      dłoni mam wszystkie wydatki, nawet najmniejsze duperele! Ucieka kasa jak szlag!
      Ale najlepsze było to: po podsumowaniu wszystkich wydatków stałych, czyli:
      czynsz, prąd, gaz, kredyt na mieszkanie, kredyt na samochód, kablówka, niania
      (wcześniej był żłobek ale mała tak chorowała, ze ją musieliśmy zabrać sad)
      telefon stacjonarny (ale chyba go zlikwiduję) wychodziłam już na minusie!!! A
      gdzie żarcie, pieluchy, chemia, benzyna...w dodatku ostatnio u małej lekarka
      stwierdziła alergię pokarmową i jestem zmuszona chwilowo kupować jej jedzenie w
      słoiczkach, nie mówiąc o ogromnej ilości smarowideł do ciałka (ma straszne
      uczulenie), leków odczulających, pudrów i innych świństewek; a poza tym mleko
      dla niej kupuję w aptece....szkoda słów bo znacie to z autopsji...

      trzymajcie się

      Monika
      • izuhaha Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 12:43
        z telefonem masz rację - my wcale nie założyliśmy w nowym mieszkaniu. Myślę, że
        to duża oszczędność - przecież nawet jak się nie dzwoni, to i tak trzeba płacić
        abonament. Mąż bardzo naciska na Canal +, chce oglądać mecze - jednak na razie
        nas na to nie stać.
    • izuhaha Re: Przeżyć ... do pierwszego do mamuna 1 05.11.04, 12:36
      ubawiła mnie Twoja odpowiedź. Ja nie muszę oddawać w zębach, chcą, to nas
      wspierają. Nie przeszkadza mi to, bo wiem, że bez tych 200 zł też byśmy sobie
      poradzili. Aczkolwiek, świadomość, że dostaniemy te pieniądze bardzo nam służy.
      Nie oczekuję tego, ale się cieszę i jestem wdzięczna. Teściowa poza tym szyje
      śliczne ciuszki dla małej i na tym też oszczędzamy bo praktycznie nic nie muszę
      jej kupować. Nie widzę problemu. Pozdrawiam
      • kolorko Re: Przeżyć ... do pierwszego do mamuna 1 05.11.04, 13:07
        Otóż to- izuhaha mogłaby się wstydzić, gdyby "żerowała" na rodzicach, a tak?
        Być może rodziców na to stać, by pomagać dzieciom, może po prostu dobrze czują
        się ze swiadomoscią, że pomagająwink My generalnie utrzymujemy sie sami, ale od
        czasu do czasu rodzice wciskają nam jakieś pieniążki- głupio mi brać, ale wiem,
        ze zrobiłabym im wielka przykrość odmową- a ja ze swej strony czasem robie dla
        nich zakupy, lub po prostu kupuje im coś miłegowink
        • jasmina251 Re: Czyli.... 05.11.04, 13:11
          przykro to stwierdzić ale jest nas więcej -żyjących z poniżej 1000zł na rodzinę.
          Oj co to będzie -nawet mysleć mi się nie chce sad(
          Pozdrawiam justyna
          • le_lutki Re: Czyli.... 05.11.04, 13:24
            Hej Jasmina - nie wiem, czy jest Was wiecej. Mysle raczej, ze te dziewczyny,
            ktore maja wiecej przestaly sie na ten temat wypowiadac na forum - po pewnych
            niemilych przejsciach.
            Pozdrawiam
            • maria_rosa Re: Czyli.... 05.11.04, 13:48
              Witam,
              Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to zrezygnowałam z telefonu stacjonarnego w
              TP.SA., założyłam Sferię, którą chwalą sobie moi znajomi już od x czasu.
              Rachunek jaki miałam ostatnio to 26zł za rozmowy .-łacznie z abonamentemsmile))
              W TP ok, 70zł z abonamentem.

              pozdrawiam serdecznie,
              Ewel.
            • jasmina251 Re: Droga le lutki 05.11.04, 16:01
              Nie myśl że chciałam dokonać wyliczeń -ile jest osób na forum co mają dużo a
              ile takich co mają mało-NIE!!!
              Wręcz przeciwnie.Zawsze miałam wrażenie że takich jak ja to na forum nie ma,a
              tu nie miła niespodzianka -jest nas trochę.Tylko tyle.
              Wcale się nie dziwie że osoby o większych zarobkach coraz rzadziej o tym się
              wypowiadają bo pamiętam te posty kiedy były kierowane do nich ostre słowa
              krytyki.Dziś tak mało osób jest życzliwych ,a lepszy standard życia zawistne
              osoby boli.
              Pozdrawiam Justyna
              • le_lutki Jasmina 05.11.04, 16:28
                Hej Jasmino!

                Nie posadzilam Cie ani przez sekunde o jakies "niecne" zamiary smile
                Podszepnelam tylko co mi sie nasunelo na mysl - z doswiadczenia.
                Bo rzeczywiscie masz racje.

                Byl tez taki watek o samochodach - i tam glownie wypowiadaly sie mamy, ktore
                mialy dobre auta, jakos brakowalo tych, ktore korzystaja z komunikacji
                miejskiej.
                Niestety tak sie stalo, ze po niemilych doswiadczeniach w roznych watkach rozne
                osoby nie smia sie juz wypowiedziec (obojetnie czy dlatego, ze takie majetne
                czy wrecz przeciwnie) zeby sie po prostu nie narazic na zarzuty czy komentarze.
                Nastapil swoisty "podzial" pewnych watkow.
                To tylko stwierdzenie tak ot.
                Pozdrawiam cieplo
                • jasmina251 Re: le lutki 05.11.04, 19:07
                  ja nie wypowiadałam się w wątkach o samochodach dlatego że nie mam czym się
                  chwalić-samochodem co juz jutro idzie na złom???
                  jakoś nie miałam ochoty...
                  pozdrawiam Cię serdecznie
                  masz bardzo subtelny nick i chyba Ty też taka jesteś bo na forum bije odCiebie
                  ciepło-Justyna
    • blecku Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 13:58
      Oj kochana gdybyśmy dostawali 2800 to bym skakała do góry. U nas sytuacja jest
      ciężka, ja nie pracuje mąż nie zarabia powyżej 700 zł, wprawdzie mieszkamy z
      teściową ale ona ma takie długi, że aż głowa boli na samą myśl. Opłaty i
      pieniędzy brak. A mamy jeszcze małą coreczkę. Całe szczęście że mamy pomoc
      moich rodziców. Może nie finansową, ale zawsze zaproszą na niedzielny obiad i
      dadzą małe co nieco. Dobrze że 10 jest wypłata bo przez ostatni tydzień nie ma
      już nawet złotówki. Ciężko ale jakoś sobie radzimy.
      Radzę kupywać najpotrzebniejsze rzeczy i tańsze od popszednich. Pozdrawiam
      serdecznie i powodzenia w oszczędzaniu.
      • sysysy Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 14:04
        jak ja Wam zazdroszczę ze macie takich wspaniałych rodziców.Moi to nawet
        złamanego grosza by nie dali, nawet pożyczyli, męża rodzice mogą pożyczyć 100-
        200 zł ale na parrę dni i zaraz dopominaja się długu.Nie mówiąć o niedzielnych
        obiadkach, już nie pamiętam jak smakują obiady,nawet własne.Przy takich
        zarobkach to nawet nie stac nas nieraz na zupę żeby ugotowac.Jemy suchy
        prowiant albo czasem głodujemy,bo ciągle brac na debet i nie pokrywac to
        wreszcie zablokują konto.
        • blecku Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 14:26
          Bardzo dobrze wiem co czujesz. My też czasem głodujemy. Ciężko wyżyć za 700 zł.
          A jak w telewizji jakiś poseł mówił że mu ciężko wyżyć za 3700, to aż mi się
          śmiać chciało z jego głupoty. Trzymaj się cieplutko. Pa
    • izka100 Re: Przeżyć ... do pierwszego 05.11.04, 21:36
      Cześć
      2800! Chcialabym tyle mieć! Chociazitak jest teraz dużo lepiej niz było. Ja
      zarabiam 1200, maz dostał w tym miesiącu 900 więc wyszło 2100, wiec jest
      dobrze, ale bywaly miesiace gdzie byka tylko moja pensja. My mieszkamy z
      rodzicami,n na osobne mieszkanie nas nie stac
      Wiec siedzimy w jednym pkoju. Dokladamy sie do zycia i dzielimy oplaty, a i
      jeszcze uda nam sie nieraz odłożyć. Mama męza wspomaga nas nieraz ale jakos
      głupio tak brać, W sumie uważam ze jakos sobie dajemy, mojemu synkowi nic nie
      brakuje. Przeciez inni maja gorzj ode mnie. Co prawdanie mam swojego mieszkania
      i jeżdzimy autobusami ale jestesmy szczesliwi i sdrowi
      izka i Kubus ju zprawi 2 letni
    • jo.an.na Re: Przeżyć ... do pierwszego 06.11.04, 16:59
      Smieszy mnie takie uzalanie sie na brak kasy. Jesli kasy starcza wam do 4., to
      moze trzeba zrezygnowac np. z kablowki zamiast produkowac debilne posty?
      • zanetastocka Re: Przeżyć ... do pierwszego 06.11.04, 20:34
        Witam!
        Ja mam podobny problem tylko że mój mąż zarabia z nadgodzinami ok 1500 zł, jest
        nam dosyć ciężko mimo iz mieszkamy z rodzicami, mamy 2,5 letniego synka, i
        obydwoje jescze studiujemy. Więc 2 razy w roku musimy zapłacic czesne ok 3000
        zł, dojechac na studia i kupic coś małemu (odziez, obuwie). Oczywiście
        przyznaje, że gdybyśmy mieszkali sami musięlibyśmy zrezygnować ze studiowania
        ale i tak nam jest ciężko. Ja po prostu wybrałam wariant taki że jak wychodze z
        dzieckiem na spacer to albo nie zabieram portfela albo biorę pare złotych. Bo
        nie wiem czy u was tak jest że jak wychodzicie z dzieckiem na spacer to nagle
        maleństwo chce albo chrupki, albo soczek lub jeszcze cos innego i wchodzimy do
        tego nieszczęsnego sklepu i przy okazji bierzemy niepotrzebne nam rzeczy? To u
        mnie poszło w odstawkę.
        I jakos pieniążków starcza ale z ledwością, dokładamy sie także za opłaty, a
        szczerze wam powiem że mieszkanie z rodzicami wcale nie jest przyjemne, co z
        tego że pomogą jak nie ma prywatności.
        Pozdrawiam.
        Żaneta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka