Dziewczyny,piszę pod zmienionym nickiem bo mi zwyczajnie wstyd.
Jest 4 listopad a my nie mamy już kasy!
Żeby chociaż mieć jakieś grzechy na sumieniu,jakieś kino,książki,ciuchy,pizzę
w lokalu!...
Ale nie.Z naszych wypłat ani złotówka nie poszła na rozrywkę
itp.roztrwonienie,jedyne co to kupiłam sobie spódnicę za 47 zł bo miałam tylko
jedną i wstyd mi było bo już była podniszczona,mam też jedne spodnie i
zamiennie nosiłam do pracy ale mam nową szefową,która preferuje spódnice

i
często to podkreśla.Mam różne ciuchy ale do tej pracy muszę bardziej elegancko
się ubierać.
Ludzie ja nie wiem czy my jesteśmy tacy głupi???
Jest nas trójka:mąż,nasza córeczka i ja.Łącznie zarabiamy 2800zł.Wydaje mi się
że to nie jest mało???Ile ludzi żyje z dużo niższymi dochodami i radzą sobie?!
Wypłatę miałam 28 października,mąż 1 listopada.Zapłacilismy opłaty stałe
(czynsz,kablówkę,spłatę debetu,rata do pracy-pożyczka),rachunek za
prąd,rachunek za wodę,zrobiliśmy jedne duże zakupy(dzięki którym mamy teraz
trochę zapasów żywnościowych-ale na ile to starczy,tydzień?...)i dwa razy
mniejsze.Przez zakupy rozumiem żywność oraz artykuły dla
dziecka,pieluchy,deserki.Kupilismy 4 znicze i 50 zł na paliwo żeby pojechać na
groby bliskich.Aha,no i 200 zł oddalismy dług moim rodzicom.
No i właśnie mamy ostatnie 200 zł.
Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej ale to jest apogeum.
Nie mam pojęcia co dalej.Właściwie to do napisania tego postu skłoniła mnie
rozmowa z mężem.Ja postawiłam pytanie jak sobie radzą inni.Na co on
odpowiedział,że wszyscy jego koledzy z pracy mają pomoc rodziców.Albo w formie
materialnej(finansują określone koszty,np.rachunki,pieluchy itp.),albo przez
np.zapraszanie na obiad itp.Po prostu ich odciązają.Gros ludzi mieszka z
rodzicami przez co odchodzi im sporo kosztów.
To są tezy mojego męża,a ja już sama nie wiem.Wyjaśnienie bardzo
nęcące,najłatwiej sobie powiedzieć to nie nasza wina,jakby rodzice nam
pomagali to byśmy jakoś sobie dali radę.
Sama już nie wiem i czuję się głupia

Wszystkie niemal zakupy robimy w hipermarketach,sprawdzamy ceny każdego
produktu żeby kupić taniej,kupujemy tylko najpotrzebniejsze artykuły.Jak już
wspominałam nie wydajemy na żadne rozrywki i tzw.bzdety,choc tylko ja mól
książkowy i maniaczka kina sprzed lat wiem ile mnie to kosztuje

I to wszystko na nic

Pocieszcie,czy mąż ma rację?