pewnie mi powiecie ze jestem stuknięta albo że problemów w życiu prawdziwych
nie mam...
ale dla mnie to staje sie niestety problemem - ja mam komplex starości - nie
śmiejcie sie - słowo daje...
coraz częściej staje przed lustrem , przyglądam sie sobie , szukam nowych
zmarszczek - tak , tak mam 24 lata i juz sie pojawiły w okolicach oczu...
przyglądam sie swojej cerze która do bezproblemowych nie nalezy...
patrze na swoje nieco obtłuszczone ciało i przypominam sobie siebie sprzed
kilku lat - 50kg , zgrabna , talia osy , sterczące cycki
musze coś z sobą zacząć robić!przejść na diete , zacąć ćwiczyć... moze jak
schudne poczuje sie lepiej... ostatnio kupuje dużo kosmetyków do twarzy w
nadzieii ze coś pomogą...
no ale co bym nie robiła i tak sie starzeje... moze to dziwnie brzmi mowić o
tym w tym wieku ale tak jest... wizja przyszłosci mnie przeraża... nie
wyobrażam soebie siebie jako 30latki nie mówiąc już o 40latce... boje sie ze
nie będe potrafiła zestarzeć sie z godnością...
moze ja na jakąś terapie do psychologa powinnam iść
z zazdrościa patrze na 16 , 18 latki...
ja poprostu czuje sie staro...
zawsze miałam w sobie na tyle rozsądku ze nie popadałam w jakies paranoje
związane z wyglądem ale teraz to już zaczynam sie bać!
czy któraś z was tez sie tak czuje...?