16.12.04, 09:33
Czy każda kobieta posiada taką konstrukcję psychiczną że niejako
automatycznie jest w stanie pokochać swoje dziecko?
Czy istnieją kobiety które nie potrafią kochać swoich dzieci?
Jeśli tak,to z czego waszym zdaniem to wynika?
Czy każda matka kocha swoje dziecko?
Obserwuj wątek
    • mayessa Re: Matka 16.12.04, 09:45
      Chyba wszystkie matki kochaja swoje dzieci.Tak czy inaczej.Ale niektórym moze
      wydaje sie ze nie kochaja.W kazdym razie nigdy nie slyszalam zeby jakas sie do
      tego przyznala.
    • anek.anek Re: Matka 16.12.04, 11:29
      Nie wiem czy znam taką, ale uważam, że jest miliard rodziców na świecie, którzy
      swoich dzieci nie kochają. Wystarczy pójść do domu dziecka, gdzie większość
      wychowanków to sieroty społeczne, a nie życiowe!
      Nie ma miłości z obowiązku krwi.
    • triss_merigold6 Re: Matka 16.12.04, 11:44
      Nie każda matka kocha swoje dziecko podobnie jak nie każdy ojciec. Biologia
      predestynuje, owszem, ale zdarzają się ludzie (podobnie jak zwierzęta)
      zaburzeni, którzy zamiast chronić potomstwo atakują je lub porzucają.
      Żywym ogranizmom prokreację i powielanie swoich genów nakazuje instynkt. Ludzi
      mają dzieci z mnóstwa powodów a miłość u wielu niekoniecznie jest na pierwszym
      miejscu. Często na pierwszym miejscu jest brak antykoncepcji.
      Tak jak poprzedniczka napiszę:
      - sieroty społeczne
      - maltretowane dzieci
      - dzieci sprzedawane przez rodzicieli na służbę, do burdeli - Azja
      - dzieci żebrzące - częsty widok na stołecznych ulicach
      - dzieci zostawiane komukolwiek bo mamuśka za ocean jedzie dorobić i nie wraca
      (znam osobiście taki przypadek)
      Czy miłość macierzyńska jest produktem kulturowym?
      • joanna35 Re: Matka 16.12.04, 12:25
        Poza tym, że zgadzam się z przedmówczyniami to gdzieś czytałam, nie pamiętam
        tytułu, ale było to jakieś opracowanie naukowe na temat macierzyństwa, że
        bezwarunkowa i oczywista jest miłość dziecka do matki, w drugą stronę
        niekoniecznie. Pozdrawiam.
        • kasia_sapulka Re: Matka 16.12.04, 12:54
          Też słyszałam o tym że dzieck kochana swoją matkę bezwarunkowo, ale niestety
          nie zawsze jest odwrotnie. Znam dziewczynę, która zaraz po urodzeniu zostawiła
          maleństwo ze swoimi rodzicami i wyjechała do Anglii "kształcić się. Jest tam
          już 6 lat w domu byla tylko dwa razy przez cały ten czas na kilka dni. Chyba
          nikt nie powie, że ona kocha swojego syna.
          • mayessa Re: Matka 16.12.04, 15:30
            A , to ja sobie o takich normalnych sytuacjach pomyslalam, ze ktos wychowuje
            swoje dzieci , jest dla nich dobry ale ma watpliwosci co do tego czy je kocha
    • mackowy4 Re: Matka 16.12.04, 14:54
      Gdyby wszyskie matki kochały swoje dzieci i im to okazywały, świat mógłby być
      naprawdę piękny. Jestem pewna, że miłość okazywana dzieciom, czas z nimi
      spędzany, wspólne zabawy, wyprawy do kina, wycieczki, czy po prostu bycie razem
      procentuje na przyszłość stabilnością emocjonalną. I może być przekazywana na
      następne pokolenie. Kiedy ten proces przekazywania "dobrej" miłości gdzieś
      zostaje przerwany, rodzące się dzieci są nieszcześliwe, niepewne i zagubione.
      Jeśli one mają dzieci to już prawdziwa katastrofa.
      • joanna35 Re: Matka 16.12.04, 22:16
        Z natury nie jestem osoba specjalnie "kochliwą", raczej taką z dystansem. Nie
        padłam z zachwytu i miłości na widok mojego starszego syna - miłość czy raczej
        zachwyt i ...chyba zakochanie pojawił sie gdy mały skończył mniej wiecej 2 i
        pół miesiąca i zaczął się do nas uśmiechać i bardziej na nas reagować. Gorzej
        sytuacja przedstawiała się z młodszym dzieckiem, które, jak pisałam wcześniej
        ma porażenie mózgowe i od początku było ciężko. Gdy mijał ósmy miesiąc jego
        życia a ja poza obowiązkiem i strachem co będzie dalej nie odczuwałam nic
        cieplejszego zaczęłam wpadac w panikę, jako dziecko nie zaznałam matczynej
        miłości, zachwytu - tak jest zresztą do dzisiaj i dlatego moim dzieciom
        chciałam oszczędzić takich doswiadczeń. Możecie mi wierzyć, że dla mnie brak
        miłości we mnie do mojego synka byłby dużo gorszą sprawą niż to mózgowe
        porażenie z całą otoczką problemów razem wzięte. Na szczęście dla mnie
        przyszedł dzień kiedy poczułam, że kocham to dziecko, a później pojawił się i
        zachwyt i zakochanie, ale o tym już było na tym forum, więc nie będę się
        powtarzać. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka