Dodaj do ulubionych

Ile macie "na życie"?

19.03.05, 12:16
Ja mam 1000zł.Tyle zarabia mój mąż pracując "na czarno"Dostaje jeszcze zaiłek
400+43, który w całości idzie na pokrycie studiów.Jest nas troje
Ja+Mąż+dziecko. Na razie mieszkamy w domu mojego taty, mamy jeden pokoik i
dzięki temu jakoś nam starcza. Jak skończe studia to wtedy chcemy
przeprowadzić sie do własnego "M", Na razie ten 1000 nam starcza, na dziecko
wydaje ok.300zł/m-c, rachunki 300 i reszta zostaje na jedzenie.Mam nadzieje,
że jak skończe studia to dostanę prace, która pozwoli mi na mniej skromne
życie.
Czy jest ktoś , kto ma jeszcze mniej kasy i jakoś sobie radzi, bo na pewno
wiele z Was ma wiecej.Piszcie.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 12:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=21547896&a=21547896
      • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 12:23
        Mam wrażenie, ze "wyżycie" za tą kwotę jest zależne od mieszkania - czynsze w
        prywatnych kamienicach, nie mówiąc o wynajmie, pochłaniają zbyt duże kwoty.
        Trzeba mieć swoje lub mieszkać u rodziców.
    • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 12:50
      W zyciu nie poradziłabym sobie z taką kwotą, z dzieckiem i facetem.
      Pracując, mieszkając u rodziców, nie płacąc im, płacąc tylko za swoje studia,
      reszte miałam dla siebie, zarabiałam 1200 zł i mi nie starczało.
      Teraz mam zasiłek 400 i cięzko mi idzie, czasem dorabiam.
      Mając takie zarobki w życiu nie zdecydowałabym sie na dziecko. I dlatego go nie
      mam.Nie chcę bidować, mieszkać u kogoś kątem itp.
      Chcę mieć mieszkanie, gdzie każdy bedzie miał swoją przestrzeń,musi być mnie
      stać na rozrywkę, dobrą książkę, kino, na to bym nie musiala sobie odmawiać. I
      wtedy mogę mieć dziecko.Inaczej - nie wyobrażam sobie tego.
      • adsa_21 Re: Ile macie "na życie"? 21.03.05, 07:53
        Ja zarabiam dokladnie 950 zl, maz 1300 na reke. Rachunkow nie placimy bo
        mieszkamy u tesciow, pieniadze ida w calosci na nasze potrzeby jedzeniowo -
        rozrywkowo - dzieciowo - remontowe i czesto nam nie starczasad((
        Ale my rozrzutni jestesmy...
    • martka24 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 12:57
      a ja sie zdecydowalam w przeciwienstwie do lipca
      apropos co ty lipiec robisz na emamie skoro dzieci nie masz i mama nie jestes??
      nawet za 1200 na trzyosobowa rodzine mozna sobie niezle poradzic.
      Pozdrawiam cie olga50.
      • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:03
        martka24 napisała:

        > a ja sie zdecydowalam w przeciwienstwie do lipca
        > apropos co ty lipiec robisz na emamie skoro dzieci nie masz i mama nie
        jestes??


        To co wszyscy. Czytam i piszę.

        > nawet za 1200 na trzyosobowa rodzine mozna sobie niezle poradzic.


        Wybacz,ale ja nie chciałabym sobie radzić za 1200 zł na 3 osobową rodzinę.
        > Pozdrawiam cie olga50.
        • martka24 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:06
          nikt ci lipiec nie kaze zyc za takie pieniadze.
          skoro ci potrzeba wiecej do szczescia twoja sprawa.
          pozdrawiam
          • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:14
            Szczęście już mam.
            A pieniądze są niezbędne do normalnego życia, choć nie zawsze szczęscie dają.
      • dzindzinka Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:10
        Tym razem zgadzam się z Lipcem. Nie uważam się za szczególnie rozrzutną, ale nie
        wyobrażam sobie, żeby można było sobie nieźle poradzić mając 1200 zł na trzy
        osoby. Dziewięć lat temu sama tyle zarabiałam, to mi wystarczało, nawet na
        luksusy, ale dla trzech osób? Na przyzwoitym poziomie nie można za taką kwotę
        utrzymać trzech osób, chyba, że się żeruje na rodzinie, co robi większość rodzin
        w tym kraju.
        My nie żerujemy na rodzinie, nikt nam nie pomaga, mąż dużo zarabia (wolę się nie
        przyznawać ile, bo już raz zostałam za to zlinczowana), ja niestety zostałam
        uziemniona z małymi dziećmi w domu, spłacamy kredyt, dużo idzie na opłaty
        (prąd, gaz (zwłaszcza w sezonie zimowym), woda, abonament, samo szambo (jest
        przepisowo szczelne) 120 zł co 3 tygodnie, zwierzaki dodać częste ostatnio
        choroby dzieci to pochłania większą część pensji, a jeszcze żywność i ubrania.
    • maw51 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:00
      Mój mąż zarabia 900 zł ja dostaje zasiłek wychowawczy 400+43zł. Gdyby nie to ze
      mieszkamy u moich rodziców na pewno byśmy nie przeżyli za takie pieniądze. Też
      jest nas trójka ja mąż i dziecko. I też kończę studia, ale widoki na prace są
      na razie beznadziejne.
      • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:14
        Podejrzewam, ze gdyby wszyscy patrzyli podobnie jak Lipiec to co najmniej
        połowa par w Polsce byłaby bezdzietna... Niektórzy nie mają szans na dochody
        większe od 1200 złotych nz rodzinę...
        • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:16
          No i może byłoby dobrze.Dzieci nie byłyby głodne,nieubrane i nikt nie
          narzekałby na brak kasy.
          Ludziom często brakuje wyobraźni. Mi nie -dlatego nie męczę się i nie muszę się
          martwić czy mam dać co jeść dziecku.
          • martka24 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:18
            18lipiec napisała:

            > No i może byłoby dobrze.Dzieci nie byłyby głodne,nieubrane i nikt nie
            > narzekałby na brak kasy.
            > Ludziom często brakuje wyobraźni. Mi nie -dlatego nie męczę się i nie muszę
            się
            >
            > martwić czy mam dać co jeść dziecku.

            moje dziecko nie chodzi glodne ani brudne wiec nie generalizuj
            • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:21
              Ale czemu się obruszasz? nie pisałam o Tobie.

              Ja mam troszkę większe wymagania niż jedzenie dla dziecka. Nie chciałabym ani
              dziecku ani sobie niczego nie odmawiać i nie chodzi mi tu o luksusy.
          • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:19
            Ale nawet nie zdajesz sobie sprawy jek wiele radości Cie omija...
            No i przecież nie wszystkie mniej zamożne dzieci chodzą nieubrane i głodne.
            A na brak kasy najbardziej narzekają ci, którzy ją mają.
            • martka24 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:20
              andaba napisała:

              > Ale nawet nie zdajesz sobie sprawy jek wiele radości Cie omija...
              > No i przecież nie wszystkie mniej zamożne dzieci chodzą nieubrane i głodne.
              > A na brak kasy najbardziej narzekają ci, którzy ją mają.

              I tu sie zgadzam w stu procentach i
              podpisuje sie dwoma rekami.
              • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:23
                Nie rozumiecie mnie. Jedzenie i ubranie to nie są wszystkie wg mnie PODSTAWOWE
                potrzeby.
                • martka24 do lipiec 19.03.05, 13:27
                  Lipiec. rozumiem cie doskonale.
                  Tylko ze ty Bedac niemama nie zrozumiesz tych ktore dzieci maja.
                  Nie masz dzieci twoja sprawa nik nie ocenie i nie wnika w twoje zycie osobiste.
                  Fakt jest taki ze ja sie czlowiek decyduje na dzieci to jednoczesnie musi
                  zrezygnowac z pewnych wczesniejszych przyzwyczajen, i to wcalwe nie dlatego ze
                  mu kasy brakuje..
                  pozdrawiam.
                  • monikadabr martka24 19.03.05, 20:06
                    masz racje!
            • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:22
              Radości? hmmm oj nie. Nie teraz, nie w tym wieku.
              To jest kwestia względna.Jest wiele innych rzeczy ktore dają mi radość.
              • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:28
                18lipiec napisała:

                > Radości? hmmm oj nie. Nie teraz, nie w tym wieku.
                > To jest kwestia względna.Jest wiele innych rzeczy ktore dają mi radość.


                No właśnie kwestia względna. Jak ze wszystkim. Z wiekiem, z pieniędzmi, z
                zainteresowaniami, z radościami...
              • akseinga Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:30
                Decydując się na dziecko, można zarabiać krocie, a potem ( czasami tak sie
                zdaża, z tego co piszesz nawet Tobie, utrata pracy)i co wtedy oddać dziecko do
                adopcji rodzinie lepiej sytuowanej?
                A tak na marginesie czasami jak czytam to co piszesz mam przed oczami siebie
                sprzed kilku lat, i powiem Ci, że życie bardzo zweryfikowało moję poglądy i
                nauczyło pokory, ale Tobie napewno to nie grozi.
                Pozdrawiam
              • dzindzinka Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:30
                Wszystko jest względne. Ja do trzydziestki nie wyobrażałam sobie siebie w roli
                żony i matki, ale moja koleżanka mając 24 lata miała już kompleks starej panny.
                • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:32
                  Kompleks starej panny... hihi dobre. Szczerze, też mam 24 wiosny i wiele osób
                  uważa mnie za starą pannę- mama, babcia, moja zamężna kuzynka - ciągle pyta jak
                  długo bedę na utrzymaniu rodziców - sama będąc na utrzymaniu męża( jakaś
                  róznica? dla mnie żadna)Ehhh szkoda gadac.
                  • creative_m Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:24
                    18lipiec napisała:

                    > ciągle pyta jak długo bedę na utrzymaniu rodziców - sama będąc na utrzymaniu
                    > męża( jakaś róznica? dla mnie żadna)Ehhh szkoda gadac.

                    Mi się wydaje, że jest różnica między kobieta wychowujaca dziezcko, ktora jest
                    na utrzymaniu meza, a dorosla, niepracujaca kobieta bedaca na utrzymaniu matki.
                    • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:31
                      A wg mnie nie ma- utrzymanie to utrzymanie.

                      Dodam ze mam dochód i pracuje od czasu do czasu.Jak pracowałam praktycznie na
                      utrzymaniu nie byłam. Poza tym mieszkalam sama jakis czas i swietnie dawałam
                      sobie rade.
                      • creative_m Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:34
                        18lipiec napisała:

                        > A wg mnie nie ma- utrzymanie to utrzymanie.

                        Jesli kobieta nie pracuje, bo wychowuje dziecko (nie tylko jej, ale i meza),
                        a to facet zajmuje sie strona materialna, to nie jest to bycie na czyjejs
                        łasce. A mieszkanie z mama w sytuacji, gdy pracuje sie zawodowo i korzystanie
                        np. z oplacanego przez nia mieszkania - jest juz wykorzystywaniem tej matki.
                        • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:37

                          > Jesli kobieta nie pracuje, bo wychowuje dziecko (nie tylko jej, ale i meza),
                          > a to facet zajmuje sie strona materialna, to nie jest to bycie na czyjejs
                          > łasce. A mieszkanie z mama w sytuacji, gdy pracuje sie zawodowo i korzystanie
                          > np. z oplacanego przez nia mieszkania - jest juz wykorzystywaniem tej matki.

                          A jeśli np. sprzątam to mieszkanie, szoruję, pucuje, robie zakupy, gotuję
                          obiady,piorę to już nie wykorzystuję mamy?
                          • creative_m Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:40
                            18lipiec napisała:

                            > A jeśli np. sprzątam to mieszkanie, szoruję, pucuje, robie zakupy, gotuję
                            > obiady,piorę to już nie wykorzystuję mamy?

                            A nie wiem, o to musisz mamy zapytac.

                            A kobieta siedzaca w domu tez zazwyczaj pierze, gotuje, robi zakupy, nie jest
                            wiec 'na utrzymaniu' meza, tylko razem z nim sie domem zajmuje, prawda? A ze to
                            on przynosi pienidze, a ona opiekuje sie dzieckiem i nim (mam nadzieje, ze
                            rozumiesz, co mam na mysli), to juz ich wspolna decyzja. Czy Twoje mieszkanie z
                            mama i jej wspolfinansowanie Ciebie jest wspolna decyzja, czy tez rozumie sie
                            samo przez sie (bo przeciez matka dziecka z domu nie wyrzuci)?
                            • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:48
                              Dla mnie utrzymanie to utrzymanie. Czy utrzymuje mąż czy mama.

                              W kwestiach finansowych - chcialam dac mamie, ale nie chciala, co nie znaczy że
                              co jakiś czas nie zapłacę jakiegoś rachunku bo zaplacę, czasem dam mamie, jak
                              tylko potrzebuje sama się też właściwie żywię.
                              • creative_m Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:51
                                18lipiec napisała:

                                > Dla mnie utrzymanie to utrzymanie. Czy utrzymuje mąż czy mama.

                                Ok, niech Ci bedzie - utrzymanie to utrzymanie. Istotny jest tylko powod, dla
                                ktorego ktos nie pracuje, wiec musi byc na utrzymaniu innych. I czym innym jest
                                wychowywanie dziecka, a czym innym bezrobocie (biorac pod uwage, ze mloda,
                                niezalezna i jakze inteligentna kobieta ma tyle mozliwosci dorobienia, ze jest
                                w stanie byc samodzielna).
                                • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:53
                                  Jestem w stanie w chwili obecnej być samodzielna.
                                  To że mieszkam akurat to sytuacja chwilowa. Za jakiś czas wyjeżdzam i jestem
                                  nastawiona że wtedy będę pomagała finansowo rodzicom, mimo iż nie będę z nimi
                                  mieszkać.
                                  • creative_m Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:55
                                    Szcerze mowiac niewiele mnie interesuje, gdzie mieszkasz, dlaczego i jakie masz
                                    plany. Probuje Ci tylko uzmyslowic, ze powod bycia na czyims utrzymaniu jest
                                    istotny w ocenianiu. Mam nadzieje, ze to zrozumialas. W kazdym razie - ja
                                    koncze juz dyskusje, powiedzialam wszystko w tym temacie.
                              • polly6 Re: Ile macie "na życie"? 23.03.05, 13:13
                                skoro nie ma różnicy to może ślub też weź z mamą?
                                • 33agnieszka2 Re: Ile macie "na życie"? 21.05.05, 15:09
                                  polly6 napisała:

                                  > skoro nie ma różnicy to może ślub też weź z mamą?




                                  ..........
                                  heheheheheheheheheh - dobre!!
                                  sama nie odpowiedziała bym nic lepszego na te głupoty...
                                  ...ale spox...lipiec kiedyś z tego wyrośnie....oby tylko nie wówczas jak
                                  zabraknie mamy...męża jeszcze nie będzie...a dzidzi już bedzie...bo tak to
                                  często bywa z takimi "bardzo intelig/samodzielnymi/materialnymi kobitkami....
                                  heheheh
                                  pozdrawiam
                    • monikadabr do lipca 19.03.05, 20:09
                      a własnie jest róznica.A ty jestes pasożytem lipiec
                      • 18lipiec Re: do lipca 19.03.05, 21:06
                        mało o mnie wiesz i o mojej sytuacji więc nie oceniaj.
                • princessa7 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:31
                  bo kobiety po 30 wychodzą za mąż z czego? z miłości? A moze częściej są
                  wyrahowane i na pieniążki lecą, co? Najlepszy towar idzie na początku. Nie
                  oszukujmy się. Jakbym ja miał lat 30 i nie miała męża to też bym uważała sie za
                  starą pannę
                  • aha44 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 20:02
                    Pinceska, Ty harlekiny pisz.
              • princessa7 Re: popieram Cię18 lipiec 19.03.05, 15:29
                Ubranie i jedzenie to nie wszystko. A na dzieci przyjdzie czas.
          • princessa7 Re: popieram Cię 18 lipiec 19.03.05, 15:26
            Jestem też zdania, że dzieci powinno się powoływać na świat z rozumem
    • czajkax2 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:42
      No cóż ja napiszę szczerą ,bolesną prawdę. Na zycie mam ciągle za mało
      niestety. Ale mam nadzieję ze w końcu znajde prace i jakoś sytuacja sie
      unormuje. Moze wygram w totolotka(ciekawe jak skoro nie gramsmile). Ile mam na
      miesiąc to nie mogę napisac,bo jest różnie,w zależności ile mąż zarobi(pracuje
      na czarno). Wiem ze 2 razy była sytuacja ze poopłacałam rachunkai,kupilam
      jedzenie i jeszcze stac nas bylo póść troche sie ubracsmile))
    • koleandra Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 13:55
      Oj... był czas kiedy mielismy z mężem 1600zł miesięcznie i było nam bardzo
      ciężko. Ja jestem ogromnie niegospodarna jesli chodzi o kasę, wielu rzeczy nie
      umiałam sobie odmówić, mąż tak samo. I my wtedy dziecka nie mielismy! potem
      urodziła się Ada i stwierdzilismy, że długo tak nie pociągniemy. Mąż zmienił
      pracę, potem jeszcze raz zmienił, a teraz znów i jest dobrze nareszcie - tzn.
      nie jakoś tam specjalnie fajnie ale chociaż nie musimy od nikogo pożyczać i na
      niektóre przyjemności starcza.
    • mik5 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 14:29
      Odniose się do powyzszej wypowiedzi. Moim zdaniem każdy ma prawo tu pisac, ale
      jeżeli ten sam nick firmuje wypowiedzi ewidentnie złośliwe i nieempatyczne, to
      krytyka pod jego adresem jest słuszna.
      Pozdrawiam
      • 18lipiec Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 14:34
        Krytyka mi nie przeszkadza. Absolutnie.Byleby była konstruktywna. A widzisz coś
        w konstruktywnego w zdaniach "ty 24 smarkulo, nie jesteś zamężna, nie masz
        dzieci to wypad stąd!" Jak to zdanie świadczy o samej autorce?
      • 18lipiec Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 14:35
        Poza tym nie rozumiem co komu przeszkadza że mam 24 lata i nie mam dzieci i
        napisalam że nie wyzyłabym za 1000 zł i dlatego nie mam dziecka. No ?Co komu to
        przeszkadza i która częsc najbardziej? To że mam tylko 24 lata? Pretensje do
        rodzicow moich prosze mieć. Nie mam dzieci? Źle czy jak? Nie chce życ za 1000 i
        nie prosić po rodzinie? Źle?
        • mik5 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:01
          Hej Lipiec,
          napisałam wyżej, co mi w Tobie przeszkadza: złośliwość i brak empatii. Jeśli
          ktoś opisuje swoją sytuację, a Ty piszesz "ja to bym tak nie chciała" to nie
          jest to eleganckie, ok i fair.
          Przypuszczam, że gdybyś musiała - wyżyłabyś za 1000 zł.
          Czy naprawdę masz 100% pewności że Ty i tylko Ty jesteś kowalem swojego losu i
          bedziesz mieć tylko to, czego chcesz i co zaplanujesz?
          Pozdrawiam Cię serdecznie
          • 18lipiec Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:05
            mik5 napisała:

            > Hej Lipiec,
            > napisałam wyżej, co mi w Tobie przeszkadza: złośliwość i brak empatii.

            Mik każdy ma wady. Te które wymieniłaś są moje. Ok, zgadzam się. Jestem
            złośliwa.



            Jeśli
            > ktoś opisuje swoją sytuację, a Ty piszesz "ja to bym tak nie chciała" to nie
            > jest to eleganckie, ok i fair.


            To co mam napisać? Ja wyrażam swoje zdanie i jesli czegoś bym nie chciala to to
            piszę.

            > Przypuszczam, że gdybyś musiała - wyżyłabyś za 1000 zł.
            > Czy naprawdę masz 100% pewności że Ty i tylko Ty jesteś kowalem swojego losu
            i
            > bedziesz mieć tylko to, czego chcesz i co zaplanujesz?


            Tak wierzę, ze wiele mozna zaplanować, a juz szczególnie dzieci.
            > Pozdrawiam Cię serdecznie
            • mik5 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:15
              1. Nie kazdy musi być tak wyrozumiały dla Twoich wad, jak Ty sama - stąd,
              często bardzo emocjonalna, krytyka.
              2. Pewnych rzeczy jednak nie wypada mówić - choćby przez wzgląd na dobre
              samopoczucie ludzi otaczających Cię. Ale to trzeba zrozumieć...
              3. Z tym zaplanowaniem dzieci też nie do końca się zgodzę. Wszak jedyną 100%
              pewną metodą anty jest wstrzemięźliwość, a wątpię,żebyś była tu jej
              orędowniczką. A już napewno nie zaplanujesz tego jakie ma być dziecko...
              • princessa7 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:48
                A to co nie można zaplanować dziecka?
                • mik5 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 17:14
                  Można, tylko nie każdy plan da się w 100% zrealizować.
                  Pozdrawiam Princessę!
              • 33agnieszka2 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 21.05.05, 15:19
                mik5 napisała:

                > 1. Nie kazdy musi być tak wyrozumiały dla Twoich wad, jak Ty sama - stąd,
                > często bardzo emocjonalna, krytyka.
                > 2. Pewnych rzeczy jednak nie wypada mówić - choćby przez wzgląd na dobre
                > samopoczucie ludzi otaczających Cię. Ale to trzeba zrozumieć...
                > 3. Z tym zaplanowaniem dzieci też nie do końca się zgodzę. Wszak jedyną 100%
                > pewną metodą anty jest wstrzemięźliwość, a wątpię,żebyś była tu jej
                > orędowniczką. A już napewno nie zaplanujesz tego jakie ma być dziecko...
                ........
                TO WŁASNIE CHCIAŁAM NAPISAĆ CZYTAJĄĆ TEN WĄTEKsmile
                POPIERAM W PRZEKONANIACH...A WŁASCIWIE TO CHYBA MĄDROŚĆ ZYCIOWAwink))
                POZDRAWIAM
        • princessa7 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:46
          Masz 24 lata i przynajmniej dzieci biedne nie są, bo nie podrzucasz do babci ,
          jak niektóre damy na tym forum
          • natiz Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:49
            A dlaczego dzieci podrzucane do babć są biedne?!
            • princessa7 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:50
              zapytaj babć, one też mają tego często dość
          • mufka51 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:51
            Mam propozycję:ignorujmy wpisy lipca, udawajmy,że ich wcale nie widzimy.Niech
            sobie pisze
        • katse Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 20.03.05, 17:31
          lipice w Twoim wieku mowilam dokladnie tak samo
          a kolesi ktorzy mowili o slubie nie majac pracy wysylalam na ksiezyc

          coz na razie jest mi dobrze, mam nadzieje ze tak zostanie na zawsze, ale nigdy
          nie wiadomo.

          na dziecko sie zdecydowalam gdy ja pracowalam na umowe o dzielo, maz na umowe
          zlecenie wiec nic pewnego
          pomalu wszystko sie super ulozylo

          ale...poprostu czlowiek sie zmienia i to co absurdem dla mnie bylo jak mialam
          25 lat w wieku 28 stalo sie czyms zwyczajnym

          Lipiec fajnie ze piszesz
          K
          • 18lipiec Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 20.03.05, 21:22
            wink)))))))))))))))
      • natiz Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 14:49
        Aleście się czepiły tej Lipiec - mnie osobiście ona ani ziębi ani grzeje.
        Szkoda tylko że ktoś kto nie ma pojęcia o dzieciach udziela porad w tak
        nazwijmy to "agresywny" sposób. Czasem trafi celnie ze swoją ripostą, ale
        wolałabym wykonanie bardziej tolerancyjne i wyrozumiałe, chociażby przez
        szacunek do MATEK.
        Co do finansów to razem z mężem zarabiamy kilka ładnych tysiączków, ale opłat
        stałych też mamy co niemiara- ok. 3000 zł (pieluchy, papierochy męża,
        czynsz,rachunki, kredyty, itp., itd.). No i oprócz tego "trzęsiemy tyłkami", że
        jak któreś z nas straci pracę to i poziom życia się obniży...
        • 18lipiec Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 14:56
          chociażby przez
          szacunek do MATEK.



          Szacunek tylko za to że są matkami?
    • ularita [...] 19.03.05, 14:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • lola211 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 14:34
      Np. na forum Kobieta wypowiadaja sie mezczyźni, co , zabronic im? Jawna
      dyskryminacja.
      Chce sie lipiec tu wypowiadac, jej sprawa.Warto poczytac posty roznych osob,
      zeby poznac ich punkt widzenia.
      Jak sie lipiec myli, to ja rzeczowo "wyprostuj" bez osobistych "wycieczek".
    • martka24 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:01
      no i jak zwykle.....
      jak wygladaja watki w ktorych wypowiada sie lipiec??
      tak samo
      a lipiec siedzi i sie cieszy jak moze komu napisac: "Ale mnie rozbawilas."
      ej lipiec ,lipiec
      zaloz ty sobie forum pt.:"Mam inne zdanie niz ty" gdzie kazdy bedzie mogl sie z
      tobo poklocic, nawrzucacie sobie ile wlezie i bedzie fajnie.
      • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:09
        Moja droga. Czyli rozumiem że w każdym wątku muszę się zgadzać z każdym?
        Post jest o kasie na życie i ja napisałam swoją sytuację. Że myślę inaczej to
        od razu jest afera?

        Wypowiadam się,ale to nie ja rozpętuję burzę. Zostalam nawyzywana od debilek,
        sama nie wyzywałam nikogo.
      • magdalenki1 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:14
        podziwaim Was dziewczyny, te, które żyjecie za 1200 zł w 3 osobowej rodzienie,
        ja 7 lat temu żyłam z dzieckiem za 400 i nikt mi nie pomagała, było ciężko jak
        cholera, ale dzielnie walczyłam, teraz mam 1700, ale na osobę, nie trwonię
        pieniedzy nie jestem rozrzutna, ciągle się boję, ze te czasy mogą jeszcze
        wrócić i jakos staram się zabezpieczać na przyszłość, w naszym popieprzonym
        kraju nikt nie ma pewności jutro obojetnie co ma dzisiaj jutro może nie mieć
        nic. pozdrawiam dzielne walczące kobiety i rodziny, pieniądze są ważne, ale nie
        najważniejsze, mam kilka znajomych par - mają kasy od zarypania, a dzieciaki
        biedne samotne, z jedenych zajęć płatnych na drugie, laski dwie lewe ręcę -
        porażka, wszystko ma swoje plusy i minusy i tak chyba trzeba patrzeć na życie.
        wesołych swiąt wszystkim i mniej zajadliwości (lipiec czemu rozpiprzasz
        wszystkie dyskusjei nie pozwolisz babkom normalnie pogadać?)
        • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:17
          poczytaj jeszcze raz i zobacz kto rozpieprzyl dyskusje.szczególnie poczytaj
          posty mrda i ulirity.
        • mrda Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:21
          Zawsze bedzie rozpieprzac dyskusje matek, bo pisze na chama na temat o ktorym
          pojecia nie ma! z jej wypowiedzi wynika jasno, ze jestescie zadne matki skoro
          zdecydowalyscie sie na dzieci a nie stac was na to czy tamto!No ewidentnie to
          powiedziala tyle, ze baardzo na pokretnie.
    • natiz Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:10
      Dlatego, że są Matkami - nie szanujesz swojej Matki?Dla mnie bycie Matką, danie
      nowego życia to coś "pozaziemskiego" - chodzi mi o matki z powołania, a nie
      zwyrodnialczynie mordujące własne dzieci - ale to już temat na dłuższą dyskusję
      Dlatego, że Twoje posty są "pieprzne" mimo, że dziewczyny piszą kulturalnie i
      nie czepiają się Ciebie.Chcą tylko zasięgnąć porady, a Ty od razu na nie
      naskakujesz - nie każda z nas myśli tak logicznie i klarownie jak Ty, nie
      każdej bozia dała umiejętność perfekcyjnego posługiwania sie językiem. I nawet
      jak niektóre posty są "głupie" - chyba gdzieś tak stwierdziłaś - to może dla
      twórcy nie jest on głupi, a tylko szuka porady, a Ty od razu "kubeł zimnej wody
      na łeb komuś wylewasz". Trochę bez sensu się rozpisałam, ale może wychwycisz
      myśl przewodnią - przecież jesteś b. inteligentna bestia (serio).
      • mrda Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:14
        lipiec nie wychwyci, bo nie jest matka i nie szanuje matek gdyz jak
        napisala:za co ma je szanowac? , tylko za to, ze sa matkami?-to jej wypowiedz,
        przeciez to zenada
        • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:19
          mrda napisała:

          > lipiec nie wychwyci, bo nie jest matka i nie szanuje matek gdyz jak
          > napisala:za co ma je szanowac? , tylko za to, ze sa matkami?-to jej
          wypowiedz,
          > przeciez to zenada


          Żenująca to Ty jesteś. Rozpętałaś aferę a nie umiesz nawet odpowiedzieć na
          zwykłe pytania.
          Tak czy siak czy strzeli Cię szlag czy nie, JA TU SOBIE BĘDE.I będę tyle pisała
          ile będę chciala.
          Finito.
      • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:15
        natiz napisała:

        > Dlatego, że są Matkami - nie szanujesz swojej Matki?Dla mnie bycie Matką,
        danie
        >
        > nowego życia to coś "pozaziemskiego" - chodzi mi o matki z powołania, a nie
        > zwyrodnialczynie mordujące własne dzieci -

        No tak ale nie można kogoś szanować tylko dlatego ze zaszedł w ciążę i urodził
        dziecko. Ja moją matkę szanuję za wiele innych rzeczy.


        ale to już temat na dłuższą dyskusję
        >
        > Dlatego, że Twoje posty są "pieprzne" mimo, że dziewczyny piszą kulturalnie i
        > nie czepiają się Ciebie.Chcą tylko zasięgnąć porady, a Ty od razu na nie
        > naskakujesz - nie każda z nas myśli tak logicznie i klarownie jak Ty, nie
        > każdej bozia dała umiejętność perfekcyjnego posługiwania sie językiem. I
        nawet
        > jak niektóre posty są "głupie" - chyba gdzieś tak stwierdziłaś - to może dla
        > twórcy nie jest on głupi, a tylko szuka porady, a Ty od razu "kubeł zimnej
        wody
        >
        > na łeb komuś wylewasz". Trochę bez sensu się rozpisałam, ale może wychwycisz
        > myśl przewodnią - przecież jesteś b. inteligentna bestia (serio).

        Na to nie mam odpowiedzi. Serio.
    • umasumak do Mrda 19.03.05, 15:20
      Moim skromnym zdaniem pisać moze tu każdy, nawet koleżanka Lipiec. Inna sprawa,
      że forma jej wypowiedzi pozostawia niejednokrotnie wiele do życzenia. Ale
      akurat w tym wątku wypowiedziała swoje zdanie w normalny sposób, wiec nie
      rozumiem tego ataku.
      • mrda Re: do Mrda 19.03.05, 15:24
        Ja tez wypowiedzialam tylko swoje zdanie jako matka.Jesli jej wolno to smiem
        przypuszczac, ze mi tymbardziej.POZDRAWIAM.
        • mrda Re: do Mrda 19.03.05, 15:25
          TYM BARDZIEJ-MIALO BYS OCZYWISCIE
        • 18lipiec Re: do Mrda 19.03.05, 15:25
          Droga szanowna Matko!
          Ja rozumiem że masz o sobie wysokie mniemanie bo jesteś Matką ,a ja nie i
          jestem przez to o wiele gorsza, ale czy moglabyś sensownie odpisac na mój post
          z prosciutkimi pytankami do Ciebie?
          • mrda Re: do Mrda 19.03.05, 15:29
            NIE , bo nie jestes matka jak nareszcie SLUSZNIE zauwazylas.
            • 18lipiec Re: do Mrda 19.03.05, 15:30
              Aha to super argument. Nie ma co. W takim razie lepiej nie dysktujmy w ogóle.
            • umasumak Re: do Mrda 19.03.05, 15:39
              mrda napisała:

              > NIE , bo nie jestes matka jak nareszcie SLUSZNIE zauwazylas.

              A co ma piernik do wiatraka? Na tym forum wypowiada sie wiele niematek i jakoś
              niewydaje mi się, żeby był to problem
              • 18lipiec Re: do Mrda 19.03.05, 15:45
                A widzisz Uma, jednak ma.
                Ta pani ktora tak pisze mysli ze powinna byc wyniesiona na piedestał tylko
                dlatego że ma dziecko.
                • lilian2 "Dyskusja..." 19.03.05, 16:23
                  Kazdy ma prawo sie wypowiadac i teksty typu "co ty robisz na e-mamie" skoro nie
                  masz dziecka sa smieszne. jak mrda tego nie widzi to zawsze moze zalozyc wlasne
                  forum, zamknac je, etc.
                  Lipiec poglady ma "odwazne" i umiejetnosc "rozdmuchania dyskusji...
                  Ale argumenty mrdy dotyczace wieku, czy szacunku z automatu dla matki - to
                  sorry ale nie swiadcza o inteligencji autorki wypowiedzi. Jak mrda tego nie
                  widzi to sorry.

                  Poza tym co w tym zlego, ze ktos chce miec dziecko dopiero wtedy gdy bedzie
                  pewny, ze go na to stac? to chyba ok?

                  Co do watku - jako rodzina wydajemy na zycie ok 4000 miesiecznie i wcale nie
                  uwazam, ze oplywamy w luksusy.
                • kaczaba Re: do Mrda 19.03.05, 17:42
                  Zgadzam sie, że na tym forum może wypowiadać sie każdy nie zaleznie od tego czy
                  jest matką czy nie. Bo to wolny kraj. Każdy może mieć inny pomysł na życie -
                  być może ty Mrda chcesz założyć rodzinę mając te 1200zł miesiecznie, być może
                  kto inny nigdy w życiu by sie na to nie odwazył... Proste... Ale chyba każdy ma
                  prawo do głosu. Ja jestem z Lipcem - aktualnie mam na rękę około 1200zł na
                  siebie i dziecko. Niestety nie mam umowy o prace i napewno nie zdecydowałabym
                  sie narazie na powiększenie rodziny....
                  pozdrawiam
              • mrda Re: do umy 19.03.05, 15:47
                jak zapytasz kiedys TY , na forum emama o rade w sprawie choroby dziecka czy
                awantury z tesciowa tudziez malej wyplaty meza ktory np. nie interesuje sie
                toba i dzieckiem- a lipiec ci bedzie dawac'rady'-to zrozumiesz
                • 18lipiec Re: do umy 19.03.05, 15:50
                  awantury z tesciowa tudziez malej wyplaty meza



                  Widzisz akurat na temat teściowej albo wypłaty no może nie męża, ale partnera
                  wiem coś i to ze swojego zycia.
          • natiz Re: do Mrda 19.03.05, 15:31
            Matko kochana!!!! Dajcie pogadać o finansach. A kto stwierdził, że matki są
            lepsze niż nie -matki??? Dyskutujemy tylko o tonie i sposobie udzielania
            odpowiedzi przez koleżankę zwaną Lipiec na niektóre posty. Nie podoba się on
            niektórym forumowiczkom, ot i tyle. Myślę, że nie zmienimy Lipiec, więc trza ją
            przyjąć taką jaka jest i tyle (najwyżej omijać posty podpisane przez nią, aby
            nie rozstrajać się nerwowo i już...)
            • natiz Re: do Mrda 19.03.05, 15:38
              Myślę, że wszystkie na tym forum poczęłyśmy dzieci " z głową" jak ktoś ujął w
              poście. Szukamy wsparcia, porady związanych z dziećmi,więc świadczy to o tym,
              że je kochamy, że nas interesują, że chcemy się dzielić informacjami o nich.
    • agacz2905 [...] 19.03.05, 15:34
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mrda agacz 19.03.05, 15:36
        rozwalilas mnie smile! normalnie nic dodac,nic ujac!!!
      • princessa7 Re: Popieram 18 lipiec 19.03.05, 15:56
        a ja Ci powiem, że kiedy maialm 19 lat miałam większą wiedzę o dzieciach niż
        Ty teraz i niż nie jedna 35 latka. Z dwóch powodów: pracowałam z dziećmi i
        rodzinkęteż mam sporą. To nie mów, że dziewczyna nie ma o niczym pojęcia.
        • agacz2905 Re: Popieram 18 lipiec 19.03.05, 16:02
          princessa7 napisała:

          > a ja Ci powiem, że kiedy maialm 19 lat miałam większą wiedzę o dzieciach niż
          > Ty teraz i niż nie jedna 35 latka. Z dwóch powodów: pracowałam z dziećmi i
          > rodzinkęteż mam sporą. To nie mów, że dziewczyna nie ma o niczym pojęcia.
          Jeśli to do mnie, to odpowiadam: w którym miejscu napisałam, że ktoś nie ma
          oczymś pojęcia, a konkretnie Lipiec o dzieciach?? Czytanie ze zrozumieniem to
          bardzo potrzebna umiejętność. Napisałam tylko, że ja nie mając dzieci nie
          miałam o nich pojęciasmile) - czyli (jak mniemam) wg. Ciebie nie grzeszę
          specjelnie bystrością umysłusmile) I jeszcze jedno: skąd wiesz, że jako 19-latka
          miałaś większa wiedzę o dzieciach niż ja teraz?? Takie twierdzenie nie jest
          moim zdaniem do końca uprawnione, skoro nie znasz mnie i mojej rodzinysmile).
          Miłego dalszego pisaniasmile)
          Agnieszka
          • mrda princessa 19.03.05, 16:06
            druga doswiadczona emame mamy-to juz mamy stereo, hahaha
            • princessa7 Re: princessa 19.03.05, 16:14
              Nie ty jesteś doświadczona... kaczuszko. ty stara d... jesteś.
              Ha ha ha
    • princessa7 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 15:35
      żeby było jasne, ja mam duzo wiecej niż 24 lata. Druga sprawa te 24 latki bez
      mężów i dzieci są niejednokrotnie dojrzalsze od 35 letnich młodych mamusiek, co
      to nie wiedzą jak karmić, co jeść w ciązy i co to są śpioszki. Znam taka jedną
      osobiście
      • mrda Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' !princessa 19.03.05, 15:37
        nikt cie nie pyta ile masz lat tylko czy jestes matka malutka?
      • aha44 Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' ! 19.03.05, 20:13
        Rany kobieto, gdyby dojrzałość polegała na znajomości rozmiarów śpiochów.
        Przecież takich rzeczy można sie dowiedzieć z gazety.
        Dojrzałość to coś zupełnie innego, jak dojrzejesz to będziesz wiedziała.
        AHA
    • g0sik Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 15:50
      mrda napisała:

      lipiec nie wychwyci, bo nie jest matka i nie szanuje matek gdyz jak
      napisala:za co ma je szanowac? , tylko za to, ze sa matkami?-to jej wypowiedz,
      przeciez to zenada

      Szacunek z automatu tylko za bycie matką ? Śmieszne, bardzo śmieszne....
    • 18lipiec Ja prowokuję, ja zrobiłam zamęt? Nie sądzę! 19.03.05, 15:58


      Na post autorki odpowiedziałam:
      1 odpowiedź.
      "
      W zyciu nie poradziłabym sobie z taką kwotą, z dzieckiem i facetem.
      Pracując, mieszkając u rodziców, nie płacąc im, płacąc tylko za swoje studia,
      reszte miałam dla siebie, zarabiałam 1200 zł i mi nie starczało.
      Teraz mam zasiłek 400 i cięzko mi idzie, czasem dorabiam.
      Mając takie zarobki w życiu nie zdecydowałabym sie na dziecko. I dlatego go nie
      mam.Nie chcę bidować, mieszkać u kogoś kątem itp.
      Chcę mieć mieszkanie, gdzie każdy bedzie miał swoją przestrzeń,musi być mnie
      stać na rozrywkę, dobrą książkę, kino, na to bym nie musiala sobie odmawiać. I
      wtedy mogę mieć dziecko.Inaczej - nie wyobrażam sobie tego."

      2 odpowiedz
      "martka24 napisała:

      > a ja sie zdecydowalam w przeciwienstwie do lipca
      > apropos co ty lipiec robisz na emamie skoro dzieci nie masz i mama nie
      jestes??


      To co wszyscy. Czytam i piszę.

      > nawet za 1200 na trzyosobowa rodzine mozna sobie niezle poradzic.


      Wybacz,ale ja nie chciałabym sobie radzić za 1200 zł na 3 osobową rodzinę.
      > Pozdrawiam cie olga50.
      "



      3 odpowiedz.
      Szczęście już mam.
      A pieniądze są niezbędne do normalnego życia, choć nie zawsze szczęscie dają.




      tak dla przykładu podałam 3 pierwsze.
      1. jak najbardziej na temat
      2. nie obrażające nikogo
      3. wyrażające mój pogląd
      4. nie chamskie, nie złośliwe, nie czepliwe.

      Za to zostałam wyzwana od debilek,smarkul- jedna pani z drugą panią napadły na
      mnie. ZA CO? To nie ja sprowokowałam tą aferę. Jedyną moją winą jest to że się
      bronilam przez co wątek rósł w kierunku "nie na temat"
      • mrda Re: Ja prowokuję, ja zrobiłam zamęt? Nie sądzę! 19.03.05, 16:11
        Bidulko ty jedna!! tylko sie bronilas? a wredne matki na ciebie naskoczyly bez
        powodu, bo ty przeciez nigdy przenigdy nikomu.. a oni tobie tak odplacaja.No
        faktycznie wrede te matki ze mna na czele.

        ps. i jeszcze przytaczasz posty , bo my glupie matki nie dosc , ze o niczym
        pojecia nie mamy to jeszcze czytac nie umiemy bez twojej pomocy.Naprawde
        baardzo ale to bardzo ci dziekujemy za pomoc w czytaniu
        • 18lipiec Re: Ja prowokuję, ja zrobiłam zamęt? Nie sądzę! 19.03.05, 16:14
          mrda napisała:

          > Bidulko ty jedna!! tylko sie bronilas? a wredne matki na ciebie naskoczyly
          bez
          > powodu,


          Nooo Ty wyjątkowo i wyjątkowo wrednie na mnie naskoczyłaś.


          bo ty przeciez nigdy przenigdy nikomu.. a oni tobie tak odplacaja.No
          > faktycznie wrede te matki ze mna na czele.


          Nie, nie wredne matki. Ty- wredna.

          >
          > ps. i jeszcze przytaczasz posty , bo my glupie matki nie dosc


          Głupie????? No skoro sama się tak określiłaś ja się kłócić z Tobą nie będę.


          , ze o niczym
          > pojecia nie mamy to jeszcze czytac nie umiemy bez twojej pomocy.Naprawde
          > baardzo ale to bardzo ci dziekujemy za pomoc w czytaniu


          Tobie akurat nie pomagałam. Nie musiałam.Ty sama dobrze wiesz że zaczęłaś a
          potem nawet nie umialaś normalnie rozmawiać, odpowiedzieć mi itp.Wolisz wyzywac
          jakimiś durnymi, bezsensownymi postami.Twój wybór.
        • umasumak DO MRDA 21.03.05, 08:48
          Gwoli ścisłości, oburzasz sie na Lipiec za naganne zachowanie względem
          piszących tu dziewczyn, lecz przypomnij sobie Kochana, jak to stwierdziłaś w
          którymś wątku parę dni temu, że więkrzość uczestniczek tego forum, to "dno i
          wodorosty". Ja tam koleżanki Lipiec nie zamierzam bronić, ale Twoja
          przewrotność mocno mnie zastanawia. Pzdr
          • 18lipiec Re: DO MRDA 21.03.05, 09:23
            Daj spokój Uma, widzisz że to była jednodniowa postać, czyli gwoli ścisłości
            jedna z emam, ze zmienionym nickiem.
    • natiz Do Princessy 19.03.05, 16:00
      Tak się składa, że podrzucam dzieci babci, tzn. mojej mamie. Wiem, że mama jest
      bardzo szczęśliwa z tego powodu - to jej jedyne długo wyczekiwane wnuki. Jestem
      w tej komfortowej sytuacji, że mogę zostawić dzieci z ukochaną babcią, a nie z
      obcą osobą. Mama również jest zadowolona, bo mieszka sama, nudzi się, więc
      wnuki to jej cała radość, a przy okazji zarobi parę groszy... Wszyscy są
      zadowoleni, wię nie uogólniaj na temat babć, please...
    • princessa7 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:11
      Ja też myślę , że niektóre matki to imbecylki jak nic. Jak można szanować matkę
      za to, ze nas urodziła. To stek bzdur. Przepraszam, ale teraz to we mnie się
      gotuje. Kobiety! Nie ta, która urodziła, ale ta, która wychowała jest matką. A
      dodam jeszcze że i nie zawsze. Odnośnie wypowiedzi 18 lipca to powiem wam, że
      dziewczyna ma rację dzieci należy powoływać na świat z rozumem, a nie jak jedna
      napisała, że nie zawsze się da (wstrzemiężliwość i te sprawy). Nie potrafiszsię
      zabezpieczyć, to jesteś niedojrzała i tyle. nikt mi nie powie, że 4 czy więcej
      dzieci to jest normalne. Są ciężkie czasy, wielkie bezrobocie i mało kasy. Aby
      te 4 dzieci miały sie dobrze ile trzeba pieniedzy? 1000 zł? Nie rozśmieszjacie
      mnie. I pomyślcie, bo dzieci na świat się nie proszą
      • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:18
        princessa7 napisała:

        > Ja też myślę , że niektóre matki to imbecylki jak nic. Jak można szanować
        matkę
        >
        > za to, ze nas urodziła. To stek bzdur. Przepraszam, ale teraz to we mnie się
        > gotuje. Kobiety! Nie ta, która urodziła, ale ta, która wychowała jest matką.
        A
        > dodam jeszcze że i nie zawsze. Odnośnie wypowiedzi 18 lipca to powiem wam, że
        > dziewczyna ma rację dzieci należy powoływać na świat z rozumem, a nie jak
        jedna
        >
        > napisała, że nie zawsze się da (wstrzemiężliwość i te sprawy). Nie
        potrafiszsię
        >
        > zabezpieczyć, to jesteś niedojrzała i tyle. nikt mi nie powie, że 4 czy więcej
        >
        > dzieci to jest normalne. Są ciężkie czasy, wielkie bezrobocie i mało kasy.
        Aby
        > te 4 dzieci miały sie dobrze ile trzeba pieniedzy? 1000 zł? Nie
        rozśmieszjacie
        > mnie. I pomyślcie, bo dzieci na świat się nie proszą



        O! Ale fajnie! Nienormalna jestem! Co jest nienormalnego w większej ilości
        dzieci? Jeżeli kogoś na nie stać?
        • princessa7 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:22
          Dobrze napisałaś JEŚLI JKOGOŚ NA NIE STAĆ!!!! A ile osób na nie stać? Jak
          niewielki odstek? Ile jest matek, które zapewnią tej 4 stabilne życie i
          stabilną przyszłość? Ile? Nie wierzę że rodziny wieloosobowe to mająwszystkiego
          dość. Nie wierzę. Owszem ludzie faktycznie bogaci.
          • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:27
            Ale może nie pisz, że to nienormalne, co? A poza tym ilość pieniędzy, wbrew
            pozorom jest rzeczą względną. Dla jednych godziwym życiem jest polonez, m3,
            wakacje pod namiotem i pełna miska, dla innych mercedes klasy S, pałacyk z
            ochroną, wakacje na Karaibach i kawior zalewany szampanem...
        • princessa7 Re: Koniec rozmowy 19.03.05, 16:25
          Jasne wmów wszystkim, że rodziny z czwórką dzieci mają wszystko!!!!! Bez
          odbioru.
          • mikita10 Re: Koniec rozmowy 20.03.05, 23:00
            Wiem, że 1200 zł na 3 osoby to mało i jest ciężko, ale zauważyłam, że im kto ma
            więcej pieniędzy tym trudniej decyduje się na dziecko. Ja zarabiałam 900 zł,
            więc przynajmniej nie było mi tak żal iść na wychowawczy (dostanę 400zł
            wychowawczego) a moje koleżanki zarabiające ok.3-4tys. nie mogą zdecydować się
            na dziecko bo jednak dużo bardziej żal im tej kasy. Poza tym co mają zrobić
            osoby, które zarabiają 1000zł i nie mają szans na więcej? Do kiedy mają czekać
            na dziecko? A jeśli nigdy nie znajdą lepszej pracy, ani nie wygrają w totka, to
            co mają pożegnać się z myslą o dziecku? "Ja bym się nie zdecydowała na dziecko
            mając mało kasy" tak piszą niektóre z Was. A co będzie jeśli nie zarobicie
            więcej?...
          • musia2002 Re: Koniec rozmowy 22.05.05, 05:16
            Wiesz ja sie bardzo ciesze,ze mam 3 rodzenstwa ale Ty to pewnie jedynaczka
            jestes?Pomysl czasem zanim cos glupiego napiszesz bo obrazilas teraz moja mame
            i mnie....
      • mrda princesso malutka! 19.03.05, 16:36





        Re: do 24letniej, mlodej 'niematki' !
        Autor: 18lipiec
        Data: 19.03.2005 14:56 + dodaj do ulubionych wątków

        skasujcie post

        + odpowiedz cytując + odpowiedz

        --------------------------------------------------------------------------------
        chociażby przez
        szacunek do MATEK.

        lipiec napisala:

        Szacunek tylko za to że są matkami?
        • 18lipiec Re: princesso malutka! 19.03.05, 16:41
          Wszystkie matki nalezy szanować? A nie matki nie?
      • mik5 Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 17:25
        Hallo,
        widzę, ze do mnie pijesz.
        Ale nie rozmawiamy tu o rodzinie z 4 dzieci, tylko z 1 (przeczytaj pierwszy
        post). Czy jeżeli - jak sama wiesz - nie ma kasy, bo zarobki są takie jakie są,
        a do tego bezrobocie, to chcąc działać "z rozumem" mam wogóle nie mieć dzieci,
        albo zacząć je rodzić po 40? Chyba nie to miałaś na myśli, zresz sama jesteś
        mamą. A antykoncepcja czasami zawodzi, nawet tu było wiele postów o tym, i
        również należy być tego świadomym.
        Tym razem bez pozdrowień.
        • inia25 Ile macie "na życie"? 19.03.05, 17:39
          Oj gorąca dyskusja, ale przyznam że ciekawa.
          Nawiązując do tematu: mam na życie około 5000 zł miesiecznie. Czasmi mniej a
          czasami duzo wiecej. Jestem osoba która nie potrafi oszczędzać, więc mega
          zapasów nie mam na koncie. Żyję tak jak mam ochotę, staram się sobie nie
          odmawiać niczego. jednak moje nastawienie i moje potrzeby bardzo się zmieniły i
          bardzo mi sie przewartościowal świat po założeniu rodziny. Myślę, że to
          normalne. Gdybym miała 1000 zl na życie tez bym musiala sobie dac radę i myślę,
          że wtedy nasze potrzeby byłyby inne bo dostosowane do sytuacji. Obecnie jestem
          w doskonałej sytuacji, bo mam samochod sluzbowy, studia mi oplaca firma. Teraz
          to wykorzystuję i to co zarobie wydaje na życie utrzymanie i bzdety!.

          W temacie pobocznym tego watku: uwazam ze atak na lipiec, ktora wyraza swoje
          teoretyczne zdanie na pewne tematy jest niesluszny. Tak z reka na sercu, czy
          kazdy post na ktory odpowiedzialyscie innym dziewczynom odnosil sie do waszych
          wczesniejszych doswiadczen? Czy zawsze dajac rady zalamanym czy zagubionym
          dziewczynom opieralyscie sie na wlasnych doswiadczeniach? watpie!
          Lipiec to szalenie inteligenta osoba i dlatego staracie sie ja atakowac!
          Swiadczy to o atakujacym a nie atakowanym!
          Pozdrawiam wszystkich.

          p.s. Lipiec strasznie mi przypominasz mnie sama sprzed kilku lat! zycze Ci
          powodzenia w zyciu i oby wszystko wyszlo ci tak jak to sobie zaplanujesz.
    • creative_m Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 16:42
      Różnie. Generalnie wystarcza na życie (bez szalenstw, ale tez nie 'na styk').
      Staramy sie wydawac tak pieniadze, zeby w razie czego zawsze jakis maly zapas
      byl (chociazby na leki). A to, ze ktos ma wiecej mnie nie razi - takie zycie,
      ze sa tacy, co maja wiecej, ale i tacy, co maja mniej.
      • aleksandrah Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 17:07
        Witam!
        Nie jestem mamą, i trochę się obawiam pisać na forum dla eMam, po atakach na
        nie-mamę Lipca.
        Jeżeli chodzi o kwotę na miesiąc to zależy od sezonu od 2000-5000 zł (mam firmę
        która dzaiła sezonowo!)
        Mam pytanie do mam forumowiczek: Mam 25 lat, kochającego mężczyznę, mam z czego
        żyć (może nie luksusowo, ale mam) on strasznie chce mieć dzidziusia a ja się
        boję. Czy to jet normalne ?
        • andaba Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 17:09
          aleksandrah napisała:

          > Witam!
          > Nie jestem mamą, i trochę się obawiam pisać na forum dla eMam, po atakach na
          > nie-mamę Lipca.
          > Jeżeli chodzi o kwotę na miesiąc to zależy od sezonu od 2000-5000 zł (mam
          firmę
          >
          > która dzaiła sezonowo!)
          > Mam pytanie do mam forumowiczek: Mam 25 lat, kochającego mężczyznę, mam z
          czego
          >
          > żyć (może nie luksusowo, ale mam) on strasznie chce mieć dzidziusia a ja się
          > boję. Czy to jet normalne ?


          Dla jednych jest normalne dla innych nie... Więc pewnie jednak normalne.
        • 18lipiec Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 17:12
          Jak najbardziej normalne.
    • mamciaestery Re: Ile macie "na życie"? 19.03.05, 17:34
      Co do głównego tematu to na życie mamy 1500 zł na 4 osoby. Po opłaceniu
      rachunków na życie zostaje ok 800 zł i musi starczyć. Na garnuszku u rodziny
      nie siedzimy a nawet staramy się pomagać mojej mamie i teśćiowej bo tylko one
      nam się ostały niestety i ciężej im niż nam. Z pełną świadomością
      zdecydowaliśmy się na drugie dziecko wiedząc że będę musiała iść na
      wuchowawczy, zresztą niewiele więcej zarabiałam niż zasiłek wychowawczy. Żyjemy
      skromnie ale szczęśliwie i chyba to jest najważniejsze.
    • moofka a propos planowania z głową 19.03.05, 17:36
      co to znaczy planowć z głową?
      jak czytam takie mądrości to zastanawiam się skąd autorka nadaje
      bo chyba nie z Polski
      bo co jak co ale ani praca ani dochód nie jest niestety zagwarantowany raz na
      całe życie
      sytuacja może zmienić sie z dnia na dzien
      zmienia sie prace, mieszkania, miasta w którcyh sie mieszka samochody i
      wszystko inne
      a dzieci sie ma i juz przy czym maja one tę przyjemną cechę ze rosną

      pewnie
      ja tez jestem przeciwnikiem mnozenia sie na koszt rodziców, ale bezdzietne
      pasożytowanie na matce, kiedy nawet dzieci nie przeszkadzaja isc do pracy, to
      zasadniczo ta sama forma pasożytowania
      młoda matkę, powiedzmy, mozna jeszcze usprawiedliwic, ze cos dla tego
      społeczenstwa robi, bo młode pokolenie chowa smile

      wracając do tematu - sytuacja finansowa moze zmienic sie z dnia na dzien, tak
      na lepsze jak i na gorsze, o czym pewnie niejedna z nas sie przekonała

      kiedy zaszłam w ciaze pracowałam, maz miał swietną prace wynajmowalismy
      komfortowe mieszaknko, bo wcale nie bylismy pewni, czy akurat w tym miescie
      chcielibysmy osiasc
      ciaza troche mnie zaskoczyła, fakt, ale generalnie cieszylam sie, rodzina, z
      mezem na czele bardzo, w tym czasie firma meza istniec przestała, zmienił prace
      na panstwowa biurowa urzedową, niby pewna ale zarobki żałosne
      po macierzynskim zwolnili mnie z pracy - wiadomo mloda matka z zalozenia jest
      niedyspozycyjna, nie bardzo sie zmartwiłam, bo w sumie chciałam jeszcze z małym
      posiedziec
      z tej panstwowej pensyjki i mojego zasiłku zylismy pare miesiecy, nauczyłam sie
      liczyc i robic zdrowe obiady za 3.50 smile
      w tym czasie mąż znów dostał lepszą prace
      z wynajmowanej kawalerki przeprowadzilismy sie na własnościowe 3 pokoje
      a kiedy mały miał 15 m-cy dostałam prace, nieźle płatna i ciekawa
      te wszytskie zmiany w ciągu niecałych trzech lat
      ale nie boje sie przyszłosci, bo mysle ze biedniej juz nie bedzie, a nawet
      jakby to nie kasa jest najwazniejsza, tylko co innego i kiedy zaczne tesknic za
      drugim dzieckiem, to to bedzie dla mnie sygnał, ze czas je miec, a nie pełne
      konto
      myslenie o dziecku w kategoriach finansowych i rezygnacje z niego li jedynie z
      powodu niewystarczających zarobków uwazam za paskudną forme materializmu
      nasze pokolenie w wiekszosci było z wpadek luksusów nie mielimy a jakos
      wyroslismy i jest OK,
      warto spojrzec na dziecko jak na członka rodziny i skarb najwiekszy a nie
      kosztowną inwestycje i worek bez dna, bo to odbiera radosc macierzynstwa chyba,
      co nie?
      • anulka.p Re: a propos planowania z głową 19.03.05, 18:20
        Moofka - szacuneczeksmile
        • magdalenki1 Re: a propos planowania z głową 19.03.05, 19:49
          to oczywiście było do moofka
      • e_r_i_n Re: a propos planowania z głową 19.03.05, 18:26
        Podpisuje sie pod tym. Bardzo madrze napisane.
      • magdalenki1 Re: a propos planowania z głową 19.03.05, 19:48
        strasznie mi się podoba, jak po takiej burzy i wypluwaniu banialuków,
        przychodzi ktoś rzeczowy i pisze cos tak sensownego, co powinno zakończyć
        bezpłodna dyskusję - popieram w 100%
        • magdalenki1 Re: a propos planowania z głową 19.03.05, 19:56
          wszystko mi się pokręciło i żle powciskałam, chodziło mi o to, ze popieram
          wypowiedź moofki i myslałam, ze spokój pieknie nastał, a tu taka faza, pozwól
          lipiec, ze ja się coś spytam, bez urazy, jesteś kumatą dziewczyną, czemu jesteś
          taka zołaza (nie irytuj się proszę, nie o to mi chodzi zeby się nawalać bez
          sensu, czemu piszesz do dziewczyny, która cie nawet slowem nie zaczepiła i nic
          do Ciebie nie zapiała takie coś? ja wiem, że Ty jesteś z tych walczących i masz
          swoje zdanie, to mnie nie wkurza, ale jak tak przypieprzysz komuś nie wiadomo
          za co, to jestem w szoku, co innego nabijać się, kiedy zart nawet ostry, ale na
          miejscu, a co innego, kiedy poniżej pasa dla innych, po kiego grzyba to robisz,
          powiedz jeśli możesz, bo mnie to bardzo ciekawi, to już nie jest różnica w
          poglądach, może jakieś hobby, nie czaję i nie żucaj się nie o to mi chodziło::
          • 18lipiec Re: a propos planowania z głową 19.03.05, 19:57
            Odpowiem Ci. To Ty tak to odbierasz.Inni też.Ale nie wszyscy.
            • magdalenki1 do lipiec 19.03.05, 20:13
              jak to odbieram, a jak odebrać fakt, ze "przychodzi" tu jakaś babka, coś sobie
              pisze, chyba nie do Ciebie, nie czepia się, a Ty do niej walisz na dzień
              dobry "cześć złodziejko mężów, teretete", no wytłumacz mi proszę, może mi to da
              jakiś lepszy obraz sytuacji, mówią o mnie moi znajomi, że potrafię być straszna
              suka, nikomu nie słodzę, nie cierpię ku.. słodzenia, ale to co wywaliłaś (i 2
              poprzednie razy, które przeczytałam przez przypadek, to dla mnie przesada)
              znasz tą dziewczynę? o co chodzi?
              • e_r_i_n Re: do lipiec 19.03.05, 20:21
                Magdalenki, mam prosbe - nie ciagnij z pania lipiec mojego tematu. Ma ona
                opinie o mnie wyrobiona na podstawie 'bardzo obiektywnych' informacji i sie
                tego trzyma. I powodzenia smile Mnie to naprawde nie rusza.
                • magdalenki1 Re: do lipiec 19.03.05, 20:24
                  no spoko, mi nie chodziło o Twoją osbę, nie znam Cię przecież, chciałabym
                  wiedzieć czemu Ona tak wywala okrutnie, musiałaś jej nieźle dopic, to takie
                  było mocne, jakbyś była żoną jej byłego męża,
                  • e_r_i_n Re: do lipiec 19.03.05, 20:28
                    No coz, widac lipiec tak emocjonalnie do niektorych spraw podchodzi smile
                    A jesli chodzi o moje z nia realcje, to ja jej nie dopieklam. Raczej ona ma
                    jakies dziwne 'zboczenie' na moim punkcie. Ale na to tez nic nie poradze.
                    • kangurzyca2 Re: do lipi 19.03.05, 20:35
                    • kangurzyca2 Re: prosimy o wyjaśniennie 19.03.05, 20:37
                      Prosimy o wyjaśnienie o co chodzi z tym mężem. przecież mogłaś zmienić nicka,
                      bo w ten sposób każdy będzie kojarzył Cię z taką co mężów kradnie.
                      • e_r_i_n Re: prosimy o wyjaśniennie 19.03.05, 20:38
                        Nie widze powodu, zeby sie tlumaczyc, ani zeby zmieniac nicka. I koniec teamt,
                        jesli o mnie chodzi.
                      • magdalenki1 Re: prosimy o wyjaśniennie 19.03.05, 20:46
                        i co następna? jak tak można do kogoś pisać, kiedy się Go nie zna, a co Ona ma
                        Wam wyjaśniać, no mi się zdaje, ze ja śnię;;;
                        • kangurzyca2 Re: prosimy o wyjaśniennie 19.03.05, 20:49
                          Przepraszam nie chciałam nikogo urazić, ale trochę przykro, bo przeczytałam
                          wszystkie posty i szczęka mi opada
            • kalina_p Lipiec 19.03.05, 20:19
              Co do utrzymania...wiesz, od wieków było tak, że kobieta rodziła dzieci,
              przygotowywała strawę i ewentualnie zbierała grzybki a facet polował/orał pole.
              Teraz zamiast tego idzie do pracy zarabać pieniądze. A kobieta swoją pracę
              wykonuje w domu. Gdzie tu jest utrzymywanie? dwie dorosłe osoby dzielą się
              obowiązkami: jedno dba o dom, rodzi dzieci i je wychowuje a drugie dostarcza
              srodków do życia.
              Natomiast mnie akrat mieszkanie u mamy nie "podchodzi", bardzo szybko chciałam
              się usamodzielnic i wyniosłam się, jak miałam 18 latwink

              Co do dzieci - naprawdę niewielki procet ludzi rodzi dzieci "hurtowo" mimo
              braku pieniędzy. Wiele dzieci w ubogich rodzinach pojawia się przypadkiem. Albo
              rodzinę się zakłada dlatego, że się dziecię pojawia. Wiele osób po prostu traci
              pracę. Albo choruje. Wiele osób tez chce mieć dzieci a nie ma perspektyw na
              lepsze zarobki. I starają się utrzymaćza te pieniądze, któr maja.

              Zawsze jest jakaś druga strona, jakies "ale", bierz to pod uwagę. Za bardzo
              kategoryzujesz.
      • 4tuna Re: a propos planowania z głową 23.03.05, 10:23
        Zgadzam sie, że sytuacja finansowa rodziny może się diametralnie zmienić.
        Ja decydowałam " z głową" o zajściu w ciąże. Mieliśmy własne mieszkanie,
        urządzone na tip top, obioje mieliśmy prace i dobre zarobki, zdecydowaliśmy sie
        na dziecko, myśleliśmy, że nic nas złego nie zaskoczy, niestety, stało sie tak,
        że mąż stracił prace , musieliśmy sprzedać mieszkanie i zamieszkac u rodziców ,
        ja dostałam ultimatum w pracy, albo będę do samego rozwiazania pracować albo
        nie mam po co wracać po urlopie macierzyńskim. Stalo się inaczej , z powodów
        zdrowotnych byłam długo na zwolnieniu, kończyłam drugi kierunek studiów......
        ech....
        Było ciężko, ale teraz oboje z meżem teraz mamy dobrze płatna pracę, niedawno
        kupiliśmy nowe mieszkanie.... nie można niczego przewidzieć, a jeżeli chce się
        miec dziecko to nalezy sie na nie decydować a nie ropatrywać jego narodziny w
        kategoriach ekonomicznych . Wiem ,że w trudnej sytuacji ekonomicznej nie mozna
        się poddawać i chiec coś zmienić na lepsze, da się , napewno sie da.
    • naatii Re: mrda 19.03.05, 17:58
      co ty wogóle wypisujesz?
      Lubisz się bardzo kłócić?
      Chyba tak, bo zauważyłam juz parę takich twoich wątków (nigdy miłych)
      chamskich...itp.
      Jaką próbujesz grać rolę na tym forum??
    • kaja5 Re: Bardzo obiektywne informacje?????? 19.03.05, 21:13
      18lipiec napisała:

      > A nie rzuciłaś się na czyjegoś męża?????????
      A NAWET JEŚLI, TO CO CIE TO... CZY TO BYŁ TWÓJ MAŻ?
    • kalina_p Lipiec 19.03.05, 21:44
      Jak masz cos do e_r_i_n to proponuję przejśc ma priv.
      Publiczność chyba nie jest Ci niezbędna?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka