Dodaj do ulubionych

co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja????

01.06.05, 10:25
Oświećcie mnie tylko dlaczego nic o mamach nie piszecie,że One coś tam
blebleble źle zrobiły, tylko zawsze teściowa! Ja też mam teściową, wprawdzie
żyjemy w zgodzie, ale też mnie wkurza i nieraz mnie szlag trafia ale wiem,ze
moja mama tez się czasami głupio zachowuje i jakoś wtedy mnie szlag nie
trawia. No ale ja mam tę świadomośc,że tak się dzieje bo mamę kocham, a
teściową tylko lubię, więc nie czepiam się. A Wy klapki na oczy i czasami mam
wrażenie,że choćby ta teściowa parasol w tyłku rozłozyła to i tak byłoby źle.
Dlaczego tak jest? Ja tez będe tesciową i na prawde mam ciarki na plecach juz
dziś, bo jak po tych cudownych latach spędzonych z moim synkiem będe potem
musiała się z moja synową obchodzić jak świętą krową, to ja to pierdzielę,
wyśle syna do zakonusmile
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:34
      Kubusalo nie przesadzaj, o matkach też dziewczyny pisząsmile
      • kubusala Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:36
        no tak, ale zdecydowanie rzadziej i to juz w sytuacji gdy na prawde matka
        przegina. A teściowa za drobne przewinienia jest zbluzganasmileAaaaa Ja się boję
        byc teściową !!!!!!! A jak mnie do domu do mojego ukochanego synka nie wpuści???
        • june26 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:39
          bo tak sie utarło. tesciowa jest be i tyle.to że bywają wstretne to inna sprawa
          zwłaszcza te od maminsynków,tez sie boje teraz gadam na swoją ale czy bede
          inna?!!
    • kasik751 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:39
      Tesciowa jest obca babka z obcej rodziny, ktora ma obce dla nas zwyczaje i
      nawyki, ktore ciezko jest strawic i w dodatku pojawia sie znikad, gdy juz
      jestesmy dorosle i zabiera czesc przestrzeni, do tej pory zajmowanej wylacznie
      przez wlasna matke. Uszanowac to trzeba, bo to matka partnera, wiec glupio
      stwierdzic, ze najfajniej by bylo, gdyby partner byl sierota albo przylecial z
      kosmosu smile) Poza tym tesciowa bywa przydatna, wiec skreslanie jej na starcie
      byloby nierozsadne, ale zwyczajnie duzo latwiej jest obrobic tylek obcej
      kobiecie, ktora najwyzej sie lubi, niz wlasnej matce smile)
      Nawet jesli ma sie okropna matke bardzo trudno po niej pojechac po calosci,
      poniewaz to matka, ktora cale zycie jednak sie kocha, nawet jesli jest
      potworem, ma sie bolesne wspomnienia, trudno jest o nich mowic bez emocji i ze
      wzgledu na te emocje czesto zyje sie latami nadzieja, ze cos sie uda poprawic.
      Ciezko w takiej sytuacji po prostu pluc jadem. Na tesciowej malo komu zalezy,
      no moze o tyle, zeby nie wkurzyc meza, bo to jego matka w koncu.
      Ja troche sobie zartuje, ale mysle ze w wielu przypadkach ten mechanizm na tym
      wlasnie moze polegac.
      Pozdrawiam.
      • kubusala Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:49
        kasik751 napisała:

        > Tesciowa jest obca babka z obcej rodziny, ktora ma obce dla nas zwyczaje i
        > nawyki, ktore ciezko jest strawic i w dodatku pojawia sie znikad, gdy juz
        > jestesmy dorosle i zabiera czesc przestrzeni, do tej pory zajmowanej
        wylacznie
        > przez wlasna matke. Uszanowac to trzeba, bo to matka partnera, wiec glupio
        > stwierdzic, ze najfajniej by bylo, gdyby partner byl sierota albo przylecial
        z
        > kosmosu smile) Poza tym tesciowa bywa przydatna, wiec skreslanie jej na starcie
        > byloby nierozsadne, ale zwyczajnie duzo latwiej jest obrobic tylek obcej
        > kobiecie, ktora najwyzej sie lubi, niz wlasnej matce smile)
        > Nawet jesli ma sie okropna matke bardzo trudno po niej pojechac po calosci,
        > poniewaz to matka, ktora cale zycie jednak sie kocha, nawet jesli jest
        > potworem, ma sie bolesne wspomnienia, trudno jest o nich mowic bez emocji i
        ze
        > wzgledu na te emocje czesto zyje sie latami nadzieja, ze cos sie uda
        poprawic.
        > Ciezko w takiej sytuacji po prostu pluc jadem. Na tesciowej malo komu zalezy,
        > no moze o tyle, zeby nie wkurzyc meza, bo to jego matka w koncu.
        > Ja troche sobie zartuje, ale mysle ze w wielu przypadkach ten mechanizm na
        tym
        > wlasnie moze polegac.
        > Pozdrawiam.

        W 100% się z Toba zgadzam, tyle tylko,że ja mam obraz zupełnie inny. no nie
        wiem dlaczego, mój syn ma dopiero 2,5 roku, a ja po czytaniu wątków na foprum
        mam czarne wizje:
        Synowa to obca babka, z obcej rodziny, ma inne zwyczaje, pojawia sie znikąd,
        owija wokół palca mojego synka, który pogryzł mi w trakcie karmienia brodawki
        do krwi, któremu chyba z 500.000 razy podcierałam tyłek, dmuchałam na
        wszelkeigo rodzaju ała, ała , 250.000 razy w nocy podawałam piciu, po czym było
        sisiu, po czym trzeba było wstawac do pracy,nie powiem o stresie wieku
        szkolnego, wieku dorastania itd, nie wspomne o cięzkiej pracy, wydanych
        pieniądzach, za które mogłaby zwiedzić cała kule ziemską itd. i ...nagle
        zaczyna byc najwazniejsza Ona, pal licho jak miła i sympatyczna, mozna polubić
        tego natreta, ale jak trafi sie zołza, która bedzie wyznaczały mi godziny wizyt
        i spotkań z moim synkiem, cokolwiek zrobie będzie beeee, najchetniej jakbym
        przedwczesnie umarła.

        • kasik751 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 11:05
          Tak nie bedzie, bo zauwaz, ze w wiekszosci opisywanych przypadkow, synowie
          staja po stronie matek, twierdzac, ze zona przesadza, a synowe cierpia w
          milczeniu nie artykuujac swoich potrzeb i wymagan smile)
          Zołza moze wyznaczyc ci tryb spotkan i postepowania z wnukiem i bedziesz
          musiala to zaakceptowac, ale nie z Twoim synem, prawda?
          I jakby zołzowata zołza nie była ma prawo swoje dziecko wychowywac jak chce.
          Taki life smile
          Ja szczerze mowiac uwazam, ze stosunki ze starszym pokoleniem sa u nas jakos
          kiepsko zdefiniowane i owiane pewna zgnilizna. Nie wiadomo czy wolno czegos
          chciec, czy nie, czy babcia moze, czy powinna, czy diadkowie obowiazki wobec
          wnukow maja, a moze jednak nie maja itd... I tak sie wszyscy bujaja latami w
          sieci pretensji i niecheci, a wokol tylko smrod, bo nikt na glos szczerze nie
          powie..
          Pozdrawiam.
    • g0sik Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:39
      Ja też się boję ale mam nadzieję, że będzie trochę lżej bo mam córkę. I chyba
      na wszelki wypadek zacznę odkładać po parę groszy bo jak mi się pazerny zięć
      trafi to będzie jak znalazł smile
      • ledzeppelin3 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:46
        No jak to, no jak to, teściowa to przecież też mama, więc gdzieżby o niej
        pisać, jak nie na emamie?
    • lajlah Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 10:47
      Dobrze, że moja daleko i w "porzo babka", ale ale , my też kochane mamuśki
      będziemy kiedyś teściowymi, brrrsmilei może o nas też będą pisać na jakiś forum w
      cybberprzestrzeni, a może nawet załączą zdjęcie 3D, coby wszyscy obejrzeli
      wstętną teściówęwink
    • umasumak Ekmmm Kubusalo..... ;-) 01.06.05, 11:36
      Sama, niedalej jak kilka miesięcy temu, założyłaś wątek o teściowej i jej
      niezbyt zdrowych relacjach z Twoim mężem. Nie chcę broń Boże Ci niczego
      wymawiać, ale tak było prawda? Pzdr
      • kubusala Re: Ekmmm Kubusalo..... ;-) 01.06.05, 12:33
        umasumak napisała:

        > Sama, niedalej jak kilka miesięcy temu, założyłaś wątek o teściowej i jej
        > niezbyt zdrowych relacjach z Twoim mężem. Nie chcę broń Boże Ci niczego
        > wymawiać, ale tak było prawda? Pzdr

        Tak Umo, ale o ile pamietasz moje zarzuty były skierowane nie w strone
        teściowej, lecz w strone męża. Gdyz mój mąż miał manię wyręczania sie tesciową,
        jak tylko mógł cos załatwic sam, to z lenistwa dzwonił do mamy i załatwione.
        Miałam pretensje do Niego, nie do Niej, a to chyba różnica?
        Na szczescie sytuacja sie zmieniła i wreszcie moja druga połowa sie
        usamodzielniłasmile)
    • izabela1976 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 11:43
      Dlaczego piszę o teściowej? Poprostu mojej mamy nie ma już na tym świecie...
      • kasik751 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 11:58
        A ja z identycznych powodow nie pisze o tesciowej.
        Natomiast o mamie nie pisze, poniewaz to zbyt krepujace. Mysle izabela, ze
        jednak zgodzisz sie, ze o mamie pisze sie inaczej niz o tesciowej i innych slow
        sie uzywa, bo co innego sie czuje do kazdej z nich, a takze inne rzeczy
        przeszkadzaja.
        Gdyby facetom chcialo sie to roztrzasac, pewnie powstalby niezly dym dotyczacy
        ich tesciowych a naszych matek na odpowiednim forum smile)
        Pozdrawiam.
        • sofi84 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 12:14
          ja swoja make ustawiam do pionu bez opie..nia sie a tesciowej nie moge ze
          wzgledu na to ze to nie moja matka i powinien zrobic to maz tak jak ja ustawiam
          swoja problem w ty, ze mi niebardzo pomaga on olewa co mowi jego mama a ja nie
          on jej stanowczo nie ustawi wiec ona olewa co mowi on a ja swiruje i zale sie
          na forum sad
    • skitmamusia Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 12:23
      ja odpowiem na swoim wlasnym przykladzie: kiedy klade dziecko do lozeczka i nakrywam je pielucha flanelowa: moja mama pyta: czy nie bedzie mu za zimno?odpowiadam napewno nie-moja mama mowi: skoro tak to dobrze, moja tesciowa : gdy wyjde z pokoju otula je koceykiem a jak wracam synek jest zlany potem, przed chrzcinami mama pyta czy podamy do obiadu po kieliszku wina, ja odpowiadam ze nie zycze sobie alkoholu na chrzecie mojego dziecka,moja mama odpowiada: ladnie by bylo podac lampke wina ale skoro nie chcecie to nie,moja tesciowa: nie mowi nic ale przynosi butelke wódki, moje malenstwo placze bo jest glodne,pomimo ze jadlo 2 godziny wczesniej-moja mama pyta:moze chce mu sie pic,ja odpowiadam ze na pewno nie bo poznaje kiedy jest spragniony a w tej chwili jest na bank glodny,moja mama mowi:jestes matka wiesz lepiej czego chce twoje dziecko, moja tesciowa: ja dawalam pic pop kazdym posilku,ty tez musisz tak robic, a co gdyby tak tobie pic nie dali?I nie wazne ze synek pluje piciem i drze sie jak opetany bo glodny-przeciez jemu MUSI sie chciec pic, kiedy robie na obiad mielone moja mama mowi: moze troche za duzo tej cebuli córeczko?-moja tesciowa: ile ty tej cebuli tam naladowalas?Przeciez to niedobre bedzie!!!Kiedy zwracam mezowi uwage zeby podtrzymywal dziecko gdy sadza je sobie na kolanach bo maly jeszcze czasem obala sie na boki, moja mama mowi: nic mu sie nie powinno stac bo na lozku siedzi,ale lepiej faktycznie podtrzymaj go pod paszkami, moja tesciowa: przeciez nic mu nie bedzie, a musi sie nauczyc sam siedziec jak sie przewroci na lozku to nic mu nie bedzie (dodam ze jej najmlodszy syn ma poparzona twarz i cala reke,bo zostawila na stole dzbanek z goraca herbata jak byl maly, sciagnal obrus i zawartosc dzbanka wylal na siebnie wiec na temat bezpieczenstwa chyba powinna miec uczulenie) To po krótce dlaczego narzekam na swoja tesciowa a na swoja mame nie!!!!
      • madelaine6 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 13:02
        Kubusala dzieki za tego posta,bo ja bede
        miala dwie synowe i dostaje czasem gesiej skorki wink
        he he
    • mola_mama Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 13:24
      Fakt, czasami teściowe przeginają, ale tak jak piszecie to obca kobieta do
      której trzeba się przyzwyczaić i do jej nawyków, zachowań, tak jak do męża - też
      na początku trzeba się dotrzeć. Moja też ma trochę za uszami smile, ale staram się
      ją zrozumieć (w końcu nie ma córki, więc nie wie jak postępować z drugą babą).
      Może niekiedy się nie da, ale czasami też odnoszę wrażenie, że to synowe
      przesadzają, można od czasu do czasu przymknąć oko.
      Poza tym, pamiętam swoje relacje z babciami z dzieciństwa. Jak fajnie było:
      można było oglądać filmy po "Dzienniku", co w domu by nie przeszło; ukochane
      babunie robiły do jedzenia co tylko zachciały wnuki; szybciej "naciągnęło" się
      je na zakup czegoś kompletnie niepotrzebnego a fajnego...Nie sądzę, żebym
      wyrosła przez to na rozkapryszonego bachora.
      Ale już od postu o składaniu życzeń (a raczej nieskładaniu) zastanawiam się nad
      jednym:
      Co zrobicie z tymi wrednymi teściami za 20-30 lat, a może niedługo???
      Ja mam świadomość, że na starość trzeba będzie się nimi zająć (tak jak moimi
      rodzicami) i że nie zawsze jest tak że polega to na robieniu zakupów. Wiem, że
      nie będzie łatwo (choć najbardziej obawiam się zajmowania moim tatem), ale zdaję
      sobie sprawę, że może będą mieszkać z nami, że może trzeba będzie teściową kąpać
      (brrrr wink, itd. Jakoś nie widzę tego, że do wszystkiego wołam pielęgniarkę,
      owszem ktoś do pomocy, bo ja do pracy, ale to ja i mąż będziemy głównie się nimi
      zajmować. Po co więc o wszystko drzeć koty? Jeszcze wówczas szybciej coś im się
      stanie i po co mi to smile. Albo mnie nerwica zeżre.
      Więcej luzu mamuśki i pozwólmy naszym dzieciaczkom mieć super babcię i dziadka
      smile - z ich małego punktu widzenia.
      Pozdrawiam.
    • lippy Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 13:50
      Kubusala,
      święte słowa, ja mam córkę więc obaw mniej, ale planuje jeszcze jakieś
      potomstwo i szczerze powiem nie chiałabym syna ze względu na to o czym piszesz!
      • a.m.a Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 14:27
        Wiesz co - ja tez mam corke, ale po tym watku to mi przybylo tyle obaw, ze hej!
        A jak moja ukochana, wypieszczona, wycalowywana, wynoszona na rekach,
        obgryzajaca moje brodawki do krwi, ktorej to pupcie chyba z milion razy
        przecieralam dostanie jakas wredna tesciowa, co sie na niej bedzie wyzywac,
        robic wszystko po swojemu, przeszkadzac, wtracac i Bog wie, co jeszcze? A do
        tego jakis jej synus z nieodcieta pepowina zostanie moim zieciem? HORROR! Ja
        chyba tez zaczne odkladac jakies pieniadze..., albo corcie do jakiegos zakonu
        wysle wink Pozdrawiam was - potencjalne tesciowe mojego najukochanszego
        dziecka! smile
    • aleksandrynka Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 14:10
      A Wy klapki na oczy i czasami mam
      > wrażenie,że choćby ta teściowa parasol w tyłku rozłozyła to i tak byłoby źle.

      no, wtedy to byłoby na prawdę źle, sama przyznaj smile
    • cruella kubusala! 01.06.05, 14:39
      Ja kiedyś napisałam o mamie i po d... mi się dostało. No bo jak to można coś
      złego na M powiedzieć?

      Można.
      • kubusala Re: kubusala! 01.06.05, 15:15
        cruella napisała:

        > Ja kiedyś napisałam o mamie i po d... mi się dostało. No bo jak to można coś
        > złego na M powiedzieć?
        >
        > Można.

        smile) Cruello nie popadajmy w skrajności, oczywiście,że mozna. forum to miejsce
        do tego przeznaczone. Dla niektórych matka jest gorsza niz 10 tesciowych. Nie
        sądzisz jednak,że wściekanie sie na tesciową za to,że przykryła dziecko
        kocykiem.lub tam wcisneła cukierka... to lekka przesada?
        Mnie to osobiście przeraża, bo przy takiej uważającej osobie to ja bałabym sie
        za przeproszeniem ...pierdnąćsmile Wiem,że są teściowe, które nigdy nie pogodzą
        sie z utrata syna i będa gnębic, intrygować i zatruwac życie, no tak czasami
        jest. Ale nie wierzę,że jest ich aż tyle! a tak by wynikało z tego forum.
        Wiekszosc z nasz na pewno wolałaby oglądac teściową na tamtym świecie albo
        milion km stąd. To przykre, na prawdę. Jak już wspomniałam ja tez nie mam
        idealnej teściowej(bo chyba takiej nawet nie ma) ale pozwalam Jej na pewien
        udział w naszym życiu, bo rozumiem Jej potrzeby jako matka.
        • cruella Re: kubusala! 01.06.05, 17:07
          kubusala napisała:


          Nie
          > sądzisz jednak,że wściekanie sie na tesciową za to,że przykryła dziecko
          > kocykiem.lub tam wcisneła cukierka... to lekka przesada?

          W całej rozciągłoścismile)) przesada. Czasem sama się zastanawiam nad taką oto
          rzeczą. Mam dwóch synów a więc żywot złośliwej teściowej i mnie dopaść może.
          Przechowuję skrycie wszelkie cenne rady: nie przykrywać kocykiem, nie kupować
          zabawek, ubranek, nie brać na ręce, nie udzielać rad, nie gaworzyć, nie wyrażać
          swojej opinii, nie karmić. Zaczynam się bać, czy w odpowiednim momencie cenna
          rada z głowy mi nie ulecismile))))

          > Mnie to osobiście przeraża, bo przy takiej uważającej osobie to ja bałabym
          sie
          > za przeproszeniem ...pierdnąćsmile

          No wiesz...smile)

        • cruella Re: kubusala! 01.06.05, 17:36
          A co do tych wątków o teściowych to faktycznie powstają czasem z byle powodu.
          Sądzę jednak, że to co dla mnie czy Ciebie jest błahe, dla kogoś innego ma
          ogromne znaczenie.
          Czasem jedyną formą wyżalenia się jest forum. Sama nieraz zakładałam wątek pod
          wpływem impulsu, gdy jednak emocje opadły biłam się w piersi. Ludzie stają się
          sobie coraz bardzie obcy, sprawiają sobie przykrość zbyt często i bezmyślnie.
          Tak, jakby człowiek był jak kartka, która wszystko przyjmie.

          Moja teściowa, jaka jest taka jest. Nie pogodziła się z tym, że mąż odszedł,
          syn się ożenił a ja urodziłam dwóch synów (a nie córki). Do końca nie chciała
          uwierzyć, że drugi też będzie chłopiec. Zdarzało się, że mówiła wprost: "no
          chyba czegoś takiego mi nie zrobicie"( i to nie w formie żartu!!). Jeszcze pół
          roku po urodzeniu młodszego syna zwracała się do niego "Dorotko". Poprosiłam,
          by tego nie robiła (poprosiłam, nie krzyczałam, nie robiłam wymówek, jedynie
          grzecznie poprosiłam) i usłyszałam: "ty nawet takiej rzeczy jak urodzenie córki
          nie potrafisz".

          Taka jest moja teściowa.

          Pomimo wielu gorzkich słów, złośliwych uwag mam w pamięci, że z pewnością
          chciała dobrze. Ona po prostu nie przyjmuje kilku rzeczy do wiadomości: nie
          uznaje innego poglądu niż swój, nie znosi sprzeciwu.

          Cóż...każdy ma swoje wady, ja teżsad(
          • kubusala Re: kubusala! 01.06.05, 22:59
            cruella napisała:

            > A co do tych wątków o teściowych to faktycznie powstają czasem z byle powodu.
            > Sądzę jednak, że to co dla mnie czy Ciebie jest błahe, dla kogoś innego ma
            > ogromne znaczenie.
            > Czasem jedyną formą wyżalenia się jest forum. Sama nieraz zakładałam wątek
            pod
            > wpływem impulsu, gdy jednak emocje opadły biłam się w piersi. Ludzie stają
            się
            > sobie coraz bardzie obcy, sprawiają sobie przykrość zbyt często i bezmyślnie.
            > Tak, jakby człowiek był jak kartka, która wszystko przyjmie.
            >
            > Moja teściowa, jaka jest taka jest. Nie pogodziła się z tym, że mąż odszedł,
            > syn się ożenił a ja urodziłam dwóch synów (a nie córki). Do końca nie chciała
            > uwierzyć, że drugi też będzie chłopiec. Zdarzało się, że mówiła wprost: "no
            > chyba czegoś takiego mi nie zrobicie"( i to nie w formie żartu!!). Jeszcze
            pół
            > roku po urodzeniu młodszego syna zwracała się do niego "Dorotko". Poprosiłam,
            > by tego nie robiła (poprosiłam, nie krzyczałam, nie robiłam wymówek, jedynie
            > grzecznie poprosiłam) i usłyszałam: "ty nawet takiej rzeczy jak urodzenie
            córki
            >
            > nie potrafisz".
            >
            > Taka jest moja teściowa.

            No to dla mnie nie jest byle powód do nie lubienia teściowej, zachowała się
            po świńsku.


            > Pomimo wielu gorzkich słów, złośliwych uwag mam w pamięci, że z pewnością
            > chciała dobrze. Ona po prostu nie przyjmuje kilku rzeczy do wiadomości: nie
            > uznaje innego poglądu niż swój, nie znosi sprzeciwu.
            >
            > Cóż...każdy ma swoje wady, ja teżsad(

            Wiesz mnie najbardziej przeraża fakt,że ten konflikt teściowa-synowa to z
            pokolenia na pokolenie przechodzi. Może powinien powstać jakis poradnik w
            stylu : teściowe są z Marsa a synowe z Venus, albo jak zostać idealną
            teściową...smile))
        • aleksandrynka Re: kubusala! 01.06.05, 18:21
          Kubusalo, tu chodzi przecież o coś więcej, niż przykrycie kocykiem, danie
          cukierka czy co tam jeszcze. Nie domyślasz się? To wszystko o
          stawianiu/przestrzeganiu/łamaniu granic i norm nowej, samodzielnej rodziny -
          piszącej matki, jej męża i dzieci... To tak w wielkim skrócie, jak rozumiem
          takie posty...
          • czajkax2 Dokładnie Aleksandrynko 01.06.05, 19:36
            A taki przykładowy "kocyk" czy "cukierek" może pełnić rolę katalizatora po
            prostu. Idealnych ludzi nie ma,są lepsze i gorsze teściowe,synowe. A posty
            powstają często pod wpływem jakiegoś incydentu czy chwili, kiedy wydaje nam się
            że już więcej nie zniesiemysmile
            Tak sobie myślę ile to ja bym takich postów nastukała jakiś rok temusmile))))) Z
            milion chyba, hehe a teraz jakoś się dotarłyśmy. Moje spokojne prośby i uwagi
            zaczęły chyba odnosić skutek. I teraz nie mogłabym powiedzieć że mam złe
            stopsunki z teściową. Nie są one może jeszcze super,ale nie są już złe. Mimo że
            teściowa nadal mnie nie lubismile) A "być obecną" w naszym życiu nikt jej nie
            zabrania. Nie wyobrazam sobie,ze mam pozbawic dziecko babci,bo między nami są
            zgrzyty. Trzeba rozgrabniczyc relacje teściowa/synowa,a babcia/wnuk czy
            wnuczka. Pozdrawiam
            • czajkax2 Re: Dokładnie Aleksandrynko 01.06.05, 19:38
              Inna sprawa że tesciowa sama nie zabiega o kontakty z wnuczką. Ciekawa jestem
              ile razy moje dziecko by widziało babcię,gdybym przestała jeździc do nich co
              tydzien?
          • lila1974 Re: Aleksandrynko i Czajko 02.06.05, 15:19
            Zdajemy sobie sprawe, ze pewne rzeczy to iskra zapalna, ziarenko, które
            przewaza szale i nie o to w tym poscie chodzi. Jest nam czasem przykro, ze z
            tak wielu postów saczy sie jad. Tesciowe sa niektórych Pan przyslowiowym
            chlopcem do bicia. Juz wszelkie rekordy pod tym wzgledem bije forum "Mlode
            mezatki...".

            Z drugiej strony zdaje sobie sprawe z faktu, ze jak jest dobrze to czlowiek o
            tym nie pisze, bo to nikogo nie interesuje. To jak z Wiadomosciami w TV, im
            gorsze wiesci, tym wyzsza ogladalnosc.
            • kubusala Re: Aleksandrynko i Czajko 02.06.05, 15:24
              Oczywiście,że nalezy pisac, po to mamy forum przecieżsmile i na tesciowa i na mamę
              i na własnego chłopa zawsze można się pożalićsmile tu przynajmiej poza krytyką
              forumowiczek żadne konsekwencje nam za to nie grożąsmile wygadamy się a potem i
              tak jakoś musimy ten problem rozwiązać.
            • czajkax2 Re: Aleksandrynko i Czajko 02.06.05, 16:04
              Mi też jak czytam narzekania na teściowe robi się przykro,ale jestem w stanie
              uwierzyc że między synową a teściową może " negatywnie iskrzyć".
              O ile sobie przypominam to nie założyłam nigdy watku o swojej teściowej i
              starałam się nie pisać bardzo niepochlebnych rzeczy o niej.
              Przez osoby z mojego otoczenia(zorientowane w kontaktach moich z teściową)
              uważana jestem za conajmniej dziwną osobę. A to dlatego,że mimo pewnych bardzo
              przykrych rzeczy, które zafundowała mi teściowa(i nie mam tu na myśli
              kocyka,czy lizaczka,tylko sprawy napradę wilekiego kalibru), ja nadal staram
              się być miła i utrzymywac wzajemne kontakty. Szanuję ją że jest matką mego
              mężai babcią mojej córki. I w imię tego ciągle się staram aby nasze kontakty
              przekształcały sięw coraz pozytywniejsze. Chociaz czasem mi przykro jak sobie
              przypomnę pewne sprawy i czasem sama się sobie dziwię że nie ma we mnie
              NIENAWISCI,bo teoretycznie to nie powiinam była odpuścic tych spraw. Pozdrawiam
              • lila1974 Re: Czajko 02.06.05, 16:17
                wlasnie o to mi chodzi.
                Masz prawo ale z niego nie korzystasz - to jest wlasnie klasa.

                A niektore dziewczyny wypisuja bzdury o swoich tesciowych, nie dostrzegajac, ze
                to co pisza swiadczy zle o nich samych.

                Ja nie mam nic przeciwko temu, aby sie ktos poskarzyl, gdy faktycznie tesciowa
                daje w kosc, czy przez to, ze jest wredna, czy nawet przez to, ze jest
                nadgorliwie uczynna i mila. Jednak jest roznica miedzy wpisem a wpisem.
                Niektore posty sa tak zenujace, ze az rece opadaja.
                • cocollino1 Lila 02.06.05, 16:29
                  Nie wiem, ale chyba to kiedys napiusalas i zapadlo mi to w pamiec, ze to tez z
                  wiekiem przychodzi, ze na poczatku czesto czlowiek burzy sie o byle co, obraza
                  sie o byle co, takie troche dziecine to, pozniej jakos inaczej sie do tego
                  podchodzi. Ja przynajmniej tak zauwazylam u siebie, nauczylam sie, ze to, ze ja
                  powiem pare slow za duzo to tesciowej nie zmieni (zreszta jest fajna), a jedyne
                  co z tego wyjdzie to nieciekawa sytuacja w rodzinie. Wiec wiem ze czasem moja
                  wielce urazona niewiadomo czemu dume lepiej schowac do kieszeni i dobrze
                  wyjdzie na tym tesciowa i ja.
                  • lila1974 Re: Coco 02.06.05, 16:40
                    Choc zgadzam sie z opinia, która tu zaprezentowalas, to jednak chyba nie ja to
                    napisalam.
                    Wiele razy przekonalam sie, ze polowa konfliktow miedzy ludzmi bierze sie stad,
                    ze sie ma do sprawy zbyt powazne podejscie. A wystarczyloby sie troszke
                    zdystansowac.

                    Coco po Twoich wypowiedziach widze, ze Ty nalezysz do osób, które to potrafia.
                    Zreszta mialam okazje sie przekonac rowniez na czacie, ze jestes pogodna i
                    zyczliwie do otoczenia nastawiona jednostka.
                    • cocollino1 jednostka stara sie zeby tak bylo:)) n/t 02.06.05, 16:41
        • iwoniaw Re: kubusala! 02.06.05, 14:37
          Wiem,że są teściowe, które nigdy nie pogodzą
          > sie z utrata syna i będa gnębic, intrygować i zatruwac życie, no tak czasami
          > jest. Ale nie wierzę,że jest ich aż tyle! a tak by wynikało z tego forum.

          No trochę ich na pewno jest, a z drugiej strony - weź pod uwagę, że jak ktoś ma
          normalną i sympatyczną teściową, to nie potrzebuje porady i w zw. z tym nie
          zakłada wątku na ten temat. No bo co - mam napisać "teściowa nie narzuca swojej
          wizji wychowywania dziecka, interesuje się wnukiem, prezenty przynosi, w razie
          potrzeby w miarę możliwości zostanie z małym etc., etc."? Nawet gdyby ktoś wpadł
          na pomysł takiego panegiryku na forum, zaraz by 2. "frakcja" go dopadła, że się
          "wywyższa", "nie rozumie", "nie ma pojęcia o życiu", "nie powinien się odzywać"
          itd.
          A w ogóle to forum przecież po to jest, żeby sobie pogadać - myślę, że niejedna
          mama po "wypisaniu się" trochę ochłonie i nie robi afery w realu, co tylko na
          dobrze wszystkim wychodzi.
    • gusia40 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 18:18
      Mamusiu Powiedz mi czy twoja wstrętna teściowa to jest ta moja ukochana
      babusia?
      • kubusala Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 23:00
        gusia40 napisała:

        > Mamusiu Powiedz mi czy twoja wstrętna teściowa to jest ta moja ukochana
        > babusia?


        smile)))))
    • twinmama76 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 19:29
      Moją teściową znasz (wnioskuję z tego, jak ją bronisz, a mnie odmawiasz prawa
      do racji), może inne tez mialas okazje poznać? Skoro wszystkich teściowych tak
      bronisz...
      Równie dobrze ja mogłabym napisać: "Co drugi wątek jest o mężach. Tak
      najeżdżacie na tych biednych facetów, że ja się boję o mojego synka, bo jak mu
      sie w przyszłości taka zołza za żone trafi, to biedny będzie sad"
      Może lepiej przyjąć do wiadomości, że ludzie są różni - czasami teściowa jest
      naprawdę wredna, czasami mąż naprawde zdradza, bije czy oszukuje, czasami
      synowa jest wredna dla teściowej, czasami to żona zdradza i bije.
      Sama napisałaś, że trudno wydawać obiektywne sądy bez poznania wersji drugiej
      strony - więc nie wydawaj. Nie broń na siłe cudzej teściowej, bo może nie znasz
      całej prawdy. Czasami głupi problem jest wierzchołkiem góry lodowej, która
      rosła przez lata, czasami ten problem wcale nie jest głupi.
      • kubusala Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 01.06.05, 23:13
        twinmama76 napisała:

        > Moją teściową znasz (wnioskuję z tego, jak ją bronisz, a mnie odmawiasz prawa
        > do racji), może inne tez mialas okazje poznać? Skoro wszystkich teściowych
        tak
        > bronisz...


        No akurat w tej walce to teściowe są bez szans, bowiem nie mają okazji się
        wypowiedzieć.


        > Równie dobrze ja mogłabym napisać: "Co drugi wątek jest o mężach. Tak
        > najeżdżacie na tych biednych facetów, że ja się boję o mojego synka, bo jak
        mu
        > sie w przyszłości taka zołza za żone trafi, to biedny będzie sad"
        > Może lepiej przyjąć do wiadomości, że ludzie są różni - czasami teściowa jest
        > naprawdę wredna, czasami mąż naprawde zdradza, bije czy oszukuje, czasami
        > synowa jest wredna dla teściowej, czasami to żona zdradza i bije.
        > Sama napisałaś, że trudno wydawać obiektywne sądy bez poznania wersji drugiej
        > strony - więc nie wydawaj. Nie broń na siłe cudzej teściowej, bo może nie
        znasz
        >
        > całej prawdy.

        No skoro Ty pisząc wątek o sytuacji na działce pytasz nas o opinię, to
        rozumiem,że przedstawiłać całą prawdę, bo inaczej na jakiej podstawie tę opinię
        mam wygłosić?
        Jeśli cała prawda jest taka jak opisałaś, to dla mnie totalnie zrobiłaś z igły
        widły, po prostu znalazłas byle powód do kolejnego ataku na teściową.
        Po pierwsze moim zdanie dzieciom nic by się nie stało gdyby chwile potaplały
        sie w wodzie - babcia byłaby szcześliwa że przyczyniła sie do radości wnucząt.
        Po drugie: no Twoje dzieci i Ty decydujesz gdzie będa przebywały, więc po
        prostu sama przeniosłabym ten basen. wybacz ale nie uwierzę że gdybyś to
        zrobiła to teściowa złapałaby Cię za ręcę i Ci je wykręciła.

        Czasami głupi problem jest wierzchołkiem góry lodowej, która
        > rosła przez lata, czasami ten problem wcale nie jest głupi.

        Ja nikomu nie każę kochać swojej teściowej, możesz Jej niecierpieć jak ja
        Leszka Milera. Mnie po prostu przeraża sam fakt odwiecznych konfliktów między
        teściową a synową i totalny brak dobrej woli z obu stron.
        • twinmama76 Re: co drugi wątek o teściowej, jakaś paranoja??? 02.06.05, 08:31
          kubusala napisała:
          > No skoro Ty pisząc wątek o sytuacji na działce pytasz nas o opinię, to
          > rozumiem,że przedstawiłać całą prawdę,
          Tzw. "cała prawda" nie istnieje. Każdy ma swoją, własną prawdę. Co do wątku na
          działce - moja relacja wyglądała tak, inaczej wyglądałaby relacja teściowej,
          jeszcze inaczej mojego męża, a zapewne zupełnie inaczej - relacja osoby
          postronnej.
          Jest to oczywiste i nie chodziło mi o to, żeby odpowiedzi były wyłącznie
          przychylne mojemu punktowi widzenia.
          Ale pisanie z góry, że moja rekacja wynika z uprzedzenia do teściowej,
          która "na pewno" jest uosobieniem dobroci jest juz troche śmieszne. Chyba, że
          pisze to osoba, która moja teściową zna.
          W w/w watku okazało sie, że przynajmniej według niektórych forumek moja
          reakcja wynikała z troski o dzieci.
          A spory na lini teściowa-synowa będą zawsze, jedynie stopien nasilenia bedzie
          różny.
          Tak jak pisała Aleksandrynka, chodzi o wytyczanie granic autonomii nowej
          rodziny. Czasami te granice sa naturalne dla obu stron, a czasami trzeba je
          sobie pazurami wyszarpać.
          • kubusala Twinmamo.... 02.06.05, 09:24
            twinmama76 napisała:

            > Tzw. "cała prawda" nie istnieje. Każdy ma swoją, własną prawdę. Co do wątku
            na
            > działce - moja relacja wyglądała tak, inaczej wyglądałaby relacja teściowej,
            > jeszcze inaczej mojego męża, a zapewne zupełnie inaczej - relacja osoby
            > postronnej.
            > Jest to oczywiste i nie chodziło mi o to, żeby odpowiedzi były wyłącznie
            > przychylne mojemu punktowi widzenia.
            > Ale pisanie z góry, że moja rekacja wynika z uprzedzenia do teściowej,
            > która "na pewno" jest uosobieniem dobroci jest juz troche śmieszne. Chyba, że
            > pisze to osoba, która moja teściową zna.


            Mam prośbę..wskaż mi w którym ja momencie napisałam,że Twoja teściowa jest "na
            pewno" uosobieniem dobroci??? bo jakoś nie mogę tego odnaleźć, a widzę ,że taką
            wypowiedź mi przypisujesz.
            Po drugie jeśli kiedyś znów założysz wątek pt. czy ja jestem nienormalna? to
            proszę zaznacz w nawiasie, że czekasz na odpowiedzi tylko przeczące temu
            pytaniu, bowiem Twoja reakcja na moje wypowiedzi świadczy o tym iz wcale nie
            jest to takie oczywiste iż nie chodziło Ci o to żeby wypowiedzi były tylko
            przychylne twojemu punktowi widzenia.
            Czy Ci się to podoba czy nie moja opinia jest obiektywna i nie możesz mieć do
            mnie żalu,że ją wygłaszam. Pamiętam Twój wątek, w którym byłas święcie obrażona
            jak tesciowa zwróciła sie do Twoich dzieci "córusiu" "synusiu", wybacz ale dla
            mnie Twoje podejście jest chore i wiele osób Ci to wtedy napisało, ale Ty
            oczywiście lubisz czytac tylko to co Ci sie podoba. No to moich wypowiedzi na
            ten temat nie czytaj, bowiem nie spodobają Ci się. Nie znam przestępstw jakie
            popełniła Twoja teściowa w stosunku do Ciebie-pewnie coś musiało byc, skoro tak
            Jej nie lubisz, ale sytuacje które opisujesz to dla mnie czepianie się totalne.



            > W w/w watku okazało sie, że przynajmniej według niektórych forumek moja
            > reakcja wynikała z troski o dzieci.
            > A spory na lini teściowa-synowa będą zawsze, jedynie stopien nasilenia bedzie
            > różny.
            > Tak jak pisała Aleksandrynka, chodzi o wytyczanie granic autonomii nowej
            > rodziny. Czasami te granice sa naturalne dla obu stron, a czasami trzeba je
            > sobie pazurami wyszarpać.
            • twinmama76 Re: Twinmamo.... 02.06.05, 09:39
              kubusala napisała:
              > jeśli kiedyś znów założysz wątek pt. czy ja jestem nienormalna? to
              > proszę zaznacz w nawiasie, że czekasz na odpowiedzi tylko przeczące temu
              > pytaniu, bowiem Twoja reakcja na moje wypowiedzi świadczy o tym iz wcale nie
              > jest to takie oczywiste iż nie chodziło Ci o to żeby wypowiedzi były tylko
              > przychylne twojemu punktowi widzenia.

              Nie założyłam wątku pt "czy jestem nienormalna". I chyab jednak sie nie
              rozumiemy, a szkoda.
              Jeszcze raz - nie, nie chce czytac tylko przychylnych mi wypowiedzi. Co więcej,
              uważam, że te nieprzychylne sa cenne, bo pokazuja inny punkt widzenia. Cenna
              informacja dla mnei było, że inne mamy ( w tym Ty) pozwalają dzieciom przebywac
              na słońcu w stopniu większym niz ja.
              > Czy Ci się to podoba czy nie moja opinia jest obiektywna i nie możesz mieć do
              > mnie żalu,że ją wygłaszam.
              Bardzo mi sie podoba, że wygłaszasz swoją opinię, ale obiektywna to ona nie
              jest na pewno - chyba, że znasz moją teściową. Jeżeli nie, to twoja opinia jest
              wyrobiona na podstawie jedynie mojej relacji + twoich wyobrażeniach o mojej
              osobie.
              > dla mnie Twoje podejście jest chore i wiele osób Ci to wtedy napisało, ale Ty
              > oczywiście lubisz czytac tylko to co Ci sie podoba. No to moich wypowiedzi na
              > ten temat nie czytaj, bowiem nie spodobają Ci się.
              OK przyjmuje do wiadomości, że mamy rózne podejścia, ale gdybym nie lubiła
              czytac krytyki, tobym z Tobą nie dyskutowała smile
              Nie mogę się po prostu oprzeć wrażeniu, że gdybym napisała np. "teściowa
              chciaławyrzucic moje dziecko z 4 piętra", Ty odpisałabyś "jesteś uprzedzona i
              się czepiasz - babcia chciała tylko pokazać wnuczkowi świat za oknem" smile)))
              Ale koniec już, bo sie nie dogadamy. Naprawde nie chodzi mi o przekonywanie Cię
              (ani nikogo) do moich racji. Chciałabm tylko, aby krytyka mojego postepowania
              była konstruktywna.
              Pozdr.
              • kubusala Re: Twinmamo.... 02.06.05, 09:59
                twinmama76 napisała:

                > kubusala napisała:
                > > jeśli kiedyś znów założysz wątek pt. czy ja jestem nienormalna? to
                > > proszę zaznacz w nawiasie, że czekasz na odpowiedzi tylko przeczące temu
                > > pytaniu, bowiem Twoja reakcja na moje wypowiedzi świadczy o tym iz wcale
                > nie
                > > jest to takie oczywiste iż nie chodziło Ci o to żeby wypowiedzi były tylk
                > o
                > > przychylne twojemu punktowi widzenia.
                >
                > Nie założyłam wątku pt "czy jestem nienormalna". I chyab jednak sie nie
                > rozumiemy, a szkoda.
                > Jeszcze raz - nie, nie chce czytac tylko przychylnych mi wypowiedzi. Co
                więcej,
                >
                > uważam, że te nieprzychylne sa cenne, bo pokazuja inny punkt widzenia. Cenna
                > informacja dla mnei było, że inne mamy ( w tym Ty) pozwalają dzieciom
                przebywac
                >
                > na słońcu w stopniu większym niz ja.
                > > Czy Ci się to podoba czy nie moja opinia jest obiektywna i nie możesz mie
                > ć do
                > > mnie żalu,że ją wygłaszam.
                > Bardzo mi sie podoba, że wygłaszasz swoją opinię, ale obiektywna to ona nie
                > jest na pewno - chyba, że znasz moją teściową. Jeżeli nie, to twoja opinia
                jest
                >
                > wyrobiona na podstawie jedynie mojej relacji + twoich wyobrażeniach o mojej
                > osobie.
                > > dla mnie Twoje podejście jest chore i wiele osób Ci to wtedy napisało, al
                > e Ty
                > > oczywiście lubisz czytac tylko to co Ci sie podoba. No to moich wypowiedz
                > i na
                > > ten temat nie czytaj, bowiem nie spodobają Ci się.
                > OK przyjmuje do wiadomości, że mamy rózne podejścia, ale gdybym nie lubiła
                > czytac krytyki, tobym z Tobą nie dyskutowała smile
                > Nie mogę się po prostu oprzeć wrażeniu, że gdybym napisała np. "teściowa
                > chciaławyrzucic moje dziecko z 4 piętra", Ty odpisałabyś "jesteś uprzedzona i
                > się czepiasz - babcia chciała tylko pokazać wnuczkowi świat za oknem" smile)))

                Idiotyczne....


                > Ale koniec już, bo sie nie dogadamy. Naprawde nie chodzi mi o przekonywanie
                Cię
                >
                > (ani nikogo) do moich racji. Chciałabm tylko, aby krytyka mojego postepowania
                > była konstruktywna.
                > Pozdr.
                >
                >
    • lila1974 Re: Kubusalo specjalnie dla Ciebie :) 01.06.05, 20:22
      Pochwale moja tesciowa.
      Byla u nas przez 5 dni i ani troche nie jestem nia zmeczona.

      Nasze stosunki mogly sie ulozyc katastrofalnie, bo rozni nas skrajnie odmienny
      swiatopoglad i przez to byly pierepalki ze slubem np. Laly sie lzy, padaly
      ostre slowa, wiec mialam pelne prawo czuc do niej zal, a moze nawet wstret
      (zreszta odwrotnie rowniez). A jednak nie!!! Podejrzewam, ze w imie milosci do
      tej samej osoby, czyli jej syna, a mojego meza zakopalysmy topor wojenny, ktory
      juz powoli zaczynal swistac w powietrzu. Malo tego, moglysmy wszak byc dla
      siebie sztucznie grzeczne, ale zamiast tego wolalysmy zapomniec o wasni, o tym,
      ze wzajemnie sie zranilysmy. Teraz po prostu wiemy, ze pewne tematy musimy
      omijac szerokim lukiem. To wszystko.

      Wystarczyla odrobina dobrej woli z obu stron.

      Dzis podziwiam moja Tesciowa za wiele rzeczy. Mam swiadomosc, ze pewnie
      wolalaby inna synowa ... a mimo wszystko potrafimy ze soba rozmawiac. Ucieszyly
      mnie jej odwiedziny. To dobra i madra kobieta. Razem z tesciem wychowala mi
      meza swojego syna na porzadnego czlowieka i swietnego meza. I chwala im za to!
      • kubusala Re: Kubusalo specjalnie dla Ciebie :) 01.06.05, 23:21
        lila1974 napisała:

        > Pochwale moja tesciowa.
        > Byla u nas przez 5 dni i ani troche nie jestem nia zmeczona.
        >
        > Nasze stosunki mogly sie ulozyc katastrofalnie, bo rozni nas skrajnie
        odmienny
        > swiatopoglad i przez to byly pierepalki ze slubem np. Laly sie lzy, padaly
        > ostre slowa, wiec mialam pelne prawo czuc do niej zal, a moze nawet wstret
        > (zreszta odwrotnie rowniez). A jednak nie!!! Podejrzewam, ze w imie milosci
        do
        > tej samej osoby, czyli jej syna, a mojego meza zakopalysmy topor wojenny,
        ktory
        >
        > juz powoli zaczynal swistac w powietrzu. Malo tego, moglysmy wszak byc dla
        > siebie sztucznie grzeczne, ale zamiast tego wolalysmy zapomniec o wasni, o
        tym,
        >
        > ze wzajemnie sie zranilysmy. Teraz po prostu wiemy, ze pewne tematy musimy
        > omijac szerokim lukiem. To wszystko.
        >
        > Wystarczyla odrobina dobrej woli z obu stron.
        >
        > Dzis podziwiam moja Tesciowa za wiele rzeczy. Mam swiadomosc, ze pewnie
        > wolalaby inna synowa ... a mimo wszystko potrafimy ze soba rozmawiac.
        Ucieszyly
        >
        > mnie jej odwiedziny. To dobra i madra kobieta. Razem z tesciem wychowala mi
        > meza swojego syna na porzadnego czlowieka i swietnego meza. I chwala im za to!

        Dziękuję Ci za ten postsmile Mądra z Ciebie kobieta.
        Myślę,że gdyby synowa zawsze zdawała sobie sprawę ile teściową kosztuje oddanie
        Jej ukochanego syna, a teściowa zrozumiała jak ciężko synowej rywalizować z
        obiadkami mamusi to konfliktów byłoby mniej.
        Twoja wypowiedż tylko mnie utwierdza w tym, że najważniejsza jest dobra wola
        obu stron.

    • zona_mi :))) 01.06.05, 23:11
      kubusala napisała:

      czasami mam
      > wrażenie,że choćby ta teściowa parasol w tyłku rozłożyła to i tak byłoby źle.

      Jestem przekonana, że gdyby tak się stało, BYŁOBY ŹLE wink))
    • kalina_p a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 06:58
      Niestety, Kubusalo...Jest w ty wiele racji.
      To pewnie wynika z tego, że żona i tesciowa to 2 zuplnie obce kobiety, które w
      jakims sensie ywalizuja o wpływy - na męża, na dzieci...A skąd to sie bierze?
      Pewnie tesciowa na poczatku jest najeżona, że jakas kobita zabiera jej syna i
      jeszcze w dodatku ma inne poglady na zycie, pewnie żna najeżona od poczatku, bo
      tesciowa NA PEWNO będzie sie wtrącać i w ogóle teściowe zawsze są BE...
      A własna mama jest przyjacielem, nie wrogiem, jest po tej samej stroniewink

      Tez mam wrażenie, że zeby tesciowa na uszach przysłowiowych stawała, i tak cos
      zrobi nie tak i sie narazi. Z drugiej strony jest to dość skomplikowany układ
      między dwoma niezależnymi kobietami. W dodatku jesli mieszka się z tesciowa, na
      pewno nie jest łatwo.
      Ja na moja nie narzekam, coraz bardziej ja lubie. Ale obie sie staramy,
      naprawde. I jest baaaardzo fajnie.

      P.S. Czy na matke męża nie mówi sie "świekra"? Teściowa to matka żony...Czy
      źle słyszałam? Cos mi sie tak obiło o uszy a nie chce mi sie teraz sprawdzać...
      • zona_mi Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 09:00
        > P.S. Czy na matke męża nie mówi sie "świekra"? Teściowa to matka żony...Czy
        > źle słyszałam? Cos mi sie tak obiło o uszy a nie chce mi sie teraz
        sprawdzać...

        Tak, Kalinko, świekra to matka męża. To ja pisałam smile))
        Pozdrawiam
        Zona
      • kubusala Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 09:03
        kalina_p napisała:

        > Niestety, Kubusalo...Jest w ty wiele racji.
        > To pewnie wynika z tego, że żona i tesciowa to 2 zuplnie obce kobiety, które
        w
        > jakims sensie ywalizuja o wpływy - na męża, na dzieci...A skąd to sie bierze?
        > Pewnie tesciowa na poczatku jest najeżona, że jakas kobita zabiera jej syna i
        > jeszcze w dodatku ma inne poglady na zycie, pewnie żna najeżona od poczatku,
        bo
        >
        > tesciowa NA PEWNO będzie sie wtrącać i w ogóle teściowe zawsze są BE...
        > A własna mama jest przyjacielem, nie wrogiem, jest po tej samej stroniewink
        >
        > Tez mam wrażenie, że zeby tesciowa na uszach przysłowiowych stawała, i tak
        cos
        > zrobi nie tak i sie narazi. Z drugiej strony jest to dość skomplikowany układ
        > między dwoma niezależnymi kobietami. W dodatku jesli mieszka się z tesciowa,
        na
        >
        > pewno nie jest łatwo.
        > Ja na moja nie narzekam, coraz bardziej ja lubie. Ale obie sie staramy,
        > naprawde. I jest baaaardzo fajnie.
        >
        > P.S. Czy na matke męża nie mówi sie "świekra"? Teściowa to matka żony...Czy
        > źle słyszałam? Cos mi sie tak obiło o uszy a nie chce mi sie teraz
        sprawdzać...


        świekra??smile) pierwsze słyszęsmile))
        • cruella Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 09:34
          Tak się mówić powinnosmile))

          Poza tym uważam, że teściowa (zaborcza) jest święcie przekonana, że kolejna
          kobieta w życiu jej syna będzie, tak jak ona:
          -gotowała zupki i trzydaniowe posiłki
          -krochmaliła tak jam ona pościel
          -prasowała w kosteczkę slipki jej syna
          -dbała w taki sam sposób jak ona o jej dziecko....

          Tonem żartobliwym to powiedziałam ale...wydaje mi się, że tu gdzieś jest pies
          pogrzebany. Moja teściowa od razu pokazała mi, jak powinna prowadzić dom
          pożądna żona, z ilu dań powinien składać sięobiad (niemal codziennie
          sprawdzając, co i ile ugotowałam). Gdyby tylko tą wiedzę przekazała to może
          jakoś by poszło bez zgrzytów (jak każda dobra gospodyni jest skarbnicą wiedzy,
          tu nie żartuję). Ale po co dorzucać złośliwe komentarze: "mama cię nie
          nauczyła..."?
          A tak, im bardziej ona mi wytykała, tym bardziej mnie było przykro.
          • cruella Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 10:06
            K..."porządna żona" miało byćsad((((

            Wstyd.
            • zona_mi Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 12:53
              Cruella -
              Trzeba było udać, że zjadłaś A w "pożądAnej" smile))
              Kubusala -
              Owszem, świekra. A wuja od stryja odróżniasz? smile))
              • cruella Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 12:55
                Dobra radasmile
                Dziękismile)
                • zona_mi Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 12:57
                  Na zdrowie!
                  smile
                  • kasik751 Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 19:44
                    No wlasnie, a ten stryj to kto? Znam to slowo, ale w mojej rodzinie nie
                    funkcjonuja wujenki i stryjenki oraz siotry cioteczne, jest tylko babcia,
                    dziadek, wujek, ciocia i kuzyni.
                    Pozdrawiam, k.
                    • zona_mi Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 19:48
                      smile))
                      Wuj to brat matki a stryj - brat ojca.
                      • kasik751 Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 20:37
                        Wiedzialam, ze to czyjs brat, ale nie az tak szczegolowo, ale w takim razie
                        stryjenka to zona stryja czy siostra ojca? Zona chyba, co?
                        • zona_mi Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 20:52
                          Zona to mi smile))
                          • kasik751 Re: a nie mówi się "świekra"? 02.06.05, 21:15
                            ostatnie pytanie- w takim razie siostra ojca to kto? powiedz prosze, ze
                            ciocia smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka