pavlaczka A nie boicie się przeprowadzek? 02.08.05, 14:19 Nie boicie się, że któregoś dnia przerzucą Waszych mężów gdzieś w Polskę i będziecie się musiały przeprowadzać?? Odpowiedz Link Zgłoś
mamamarti Re: A nie boicie się przeprowadzek? 02.08.05, 15:46 Powiem szczerze,że na razie nie.Pewnie dlatego, że nie czujemy, aby miejsce, w którym własnie mieszkamy, było tym NASZYM i właściwym. I tak jestesmy daleko od naszych rodziców i rodzeństwa, przyjaciół. Teraz mieszkamy już w drugim mieście- zarówno z pierwszym, jak i z tym nie jesteśmy szczególnie związani, bo to nie są nasze "ziemie". Być może dlatego także się nie boję (na razie), bo moje dziecko nie chodzi jeszcze do szkoły, w związku z tym nie ma stresu, że będzie musiało wejść w nowe środowisko. Ale może kiedyś..? Kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: A nie boicie się przeprowadzek? 02.08.05, 19:27 lucia, mój mąż skończył WAT a na AONie robił teraz tylko podyplomowe, w tym roku. co do przeprowadzki - nie boję się, ale nic nie wiadomo i własciwie już się przyzwyczaiłam, że ciągle coś wymyślają, odwołują itd, ale zanim dzieci pójdą do szkoły to jeszcze trochę, no i jesteśmy niedaleko W-wy, gdzie kiedyś mieszkaliśmy, jakby mnie wysłali gdzieś w lasy, sama, wszędzie daleko to może bym inaczej myślała. już pisałam, że tryb rozkazujący u nas nie przechodzi, chociaż różne odzywki zostają, np ktoś puka a mój mąż zamiast proszę mówi 'wejść' aż mi wstyd a nasza Majka do psa mówi 'naprzód' Odpowiedz Link Zgłoś
gosia0674 Re: żona żołnierza 02.08.05, 15:44 Hej ja tez jestem zona zołnierza od 10 lat ,mieszkamy w Zmigrodzie , mąż pracuje we Wrocławiu moje GG 4727125 Odpowiedz Link Zgłoś
pavlaczka A kursy i szkolenia ? :) 03.08.05, 07:28 Mój mąż ma coprawda pracę stacjonarną, choć była możliwość przerzucenia nas do Bydgoszczy (mieszkamy pod Warszawa).Często jednak zdarzają się jakieś kursy i szkolenia które trwają miesiąc lub dłużej...przypuszczam,że Wasi mężczyźni mają podobnie.Jak sobie wtedy radzicie...? Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: A kursy i szkolenia ? :) 03.08.05, 08:17 taaaa... kursy, szkolenia... ostatnio Marcina wysłali na szkolenie w kwietniu, oczywiście dowiedział się z dnia na dzień, jakby nie można chociaż 3 dni wcześniej ja oczywiście wypłakałam co moje, nie żebym miała nadzieję, że to coś zmieni, ale tak mi było cholernie przykro, że na 2 miesiące zostaję sama, 2 letnie dziecko do tego w drugiej ciąży, nie czułam się najlepiej. musiałam organizować nianię do Majci, bo ja prowadzę zajęcia popołudniami - tak że Marcin z nią zostawał, no chyba że miał służbę albo coś tam. ciężko było, ale co zrobić, taki los teraz też go chcieli wysłać na angielski, na 3 miesiące od września do grudnia, ale ja mam termin na październik - wściekłam się, na szczęście to się dało odkręcić. mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mu się trafi okazja, a dzieci raczej więcej nie planujemy i chyba bym do końca życia wypominała, że go nie było wtedy. Odpowiedz Link Zgłoś
pavlaczka Re: A kursy i szkolenia ? :) 03.08.05, 08:35 Ja miałam taki stres w lutym (synka urodziłam w grudniu).Mieszkamy daleko od rodziców...ja mam do swoich ok 500 km. więc praktycznie od dnia porodu byłam sama z Maleństwem.W dodatku w styczniu miałam sesję...a tu komunikat,że w lutym rozpoczyna się szkolenie nad morzem na okres 2-3 miesięcy.Jestem córką oficera i wiedziałam co robię wychodząc za żołnieża,ale wtedy naprawdę mi uszy oklapły.Na szczęście Artur zapanował nad sytuacją i został.Ale i tak jest na każde wezwanie i często nie ma Go w domu.Nauczyłam się z tym żyć i staram się być zaradną Mamą (chyba wszystkie musimy takie być) Odpowiedz Link Zgłoś
lucia74 Re: A kursy i szkolenia ? :) 03.08.05, 08:52 Mój mąż we wrześniu wyjeżdża na kurs językowy a ja zostaję sama z bliźniakami. Odpowiedz Link Zgłoś
pavlaczka Na SŁUŻBIE z dzieckiem! 03.08.05, 09:16 Przypomniało mi się,że kiedyś będąc w sytuacji bez wyjścia mój mąż zabrał Marcinka (8 mies) do siebie na służbę.Nie powinien...wiadomo,ale przełożeni popatrzyli na ten przypadek przez palce...zresztą maleństwo nie było 24 h tylko ok 8 Macie jakieś fajne przygody związane z miejscem pracy Waszych mężów? Odpowiedz Link Zgłoś
cezarynka74 kochane może przeniesiemy się na forum do którego 03.08.05, 10:08 podawałam wcześniej link. Chciałbym pogadac a na tym forum zwyczajnie krępuję sie. Cezarynka Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: kochane może przeniesiemy się na forum do któ 03.08.05, 12:04 a proszę bardzo! ja się mogę przenosić! tylko niech ktoś tam też pisze lucia, a gdzie jedzie? do łodzi może? bo mojego Marcina właśnie chcieli do łodzi wysłać na trójkę z angielskiego od 14 września, o jak ja dziękuje, że to się udało 'załatwić' i zostanie w domu! no to uciekam na forum żony żołnierzy... Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: kochane może przeniesiemy się na forum do któ 03.08.05, 12:09 to jeszcze raz link do forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26794 Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 szczęście z mężem żołnierzem?Autor: perelka1976 05.08.05, 12:27 jestem ciekawa ,czy można być szczęśliwą z mężem żołnierzem? mnie ostatnio nie wychodzi... Może jestem zbyt wymagająca? bo nie odpowiadają mi krzyki w domu (nie jestem szeregowym...) i przekleństwa! jesteśmy małżeństwem z 3 letnim stażem, a mój książę swojego rumaka odstawił po ślubie do stajni i zmienił się w nerwowego, wybuchowego faceta, który dla dziecka ma dziennie około 15 minut, a ja ponieważ od niedawna nie pracuję zawodowo (będę znowu mamą) powinnam być piękna,wypoczęta i oczywiście robić wszystko o co mnie poprosi leżąc na kanapie... Może macie jakieś ciekawe zdanie na ten temat ,bo ja już sama nie wiem, kto oszalał? Odpowiedz Link Zgłoś
pavlaczka Re: szczęście z mężem żołnierzem?Autor: perelka19 05.08.05, 13:15 Ja jestem żoną żołnierza od 2 lat...pierwszy rok to było piekło!Nie będę się wdawała w szczegóły,bo niektóre były drastyczne W ogóle razem jesteśmy od 6 lat i od pewnego czasu widzę w nim spowrotem tego super faceta w którym byłam (i jestem) zakochana mimo żalu jaki we mnie pozostał. Nie wiem czy wady, które zaczęłam dostrzegać to wynik właśnie jego pracy...ten ton rozkazujący,który czasem zamienia się wręcz w despotyzm...Teraz kiedy poszłam do pracy wszystko zaczyna się zmieniać...kiedyś mój mąż był wstanie doprowadzić mnie do depresji...dzisiaj wiem,że mimo młodego wieku (21) jestem silną kobietą, mądrą matką i zawsze dam sobie radę Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: szczęście z mężem żołnierzem?Autor: perelka19 05.08.05, 13:43 wiesz, ja myślę, że niezależnie od zawodu, czasem w związku jest lepiej, a czasem gorzej. oczywiście zależy to od obydwu stron, u nas kiepsko było jak Majcia miała ok 8 miesięcy, Marcin ciągle w pracy, ja ciągle z dzieckiem, jakieś awantury i niewyjaśnione sprawy, czepialiśmy się jedno drugiego o drobiazgi. ja myślałam wtedy tak samo chyba jak Ty teraz - nie dosyć, że wszystko ma być w domu zrobione, dziecko szczęśliwe i grzeczne, obiad podany a ja zawsze gotowa... bo pan i władca wraca do domu zmęczony... długo by pisać. pogadaliśmy poważnie, tak z przygotowaniem, spisaliśmy różne punkty, pretensje, co nam się nie podoba, co byśmy chcieli zmienić - co jakiś czas sobie wyciągaliśmy te listy i czytaliśmy. bo łatwo jest wypominać i sobie zarzucać, trudniej pracować nad tym żeby było dobrze. myślę, że Wy sami najlepiej wiecie co jest nie tak i od Was zależy jak będzie dalej. kiedyś na studiach bawiłam dziecko, mama nie pracowała, tata był prawnikiem, takim dosyć wziętym - jak porównuję do mojego męża to jeszcze gorzej wypada, więc chyba z czasem to nie u żołnierzy najgorzej. a jeżeli chodzi o ton i sposób traktowania to jak ja tylko zauważałam cień tonu niepożądanego (wiadomo) to spokojnie mówię 'uważaj kochanie, nie jesteś w pracy' albo jakoś zwracam uwagę, albo odmawiam rozmowy takim tonem.... teraz raczej nie zauważam. chyba to dużo też zależy od człowieka, jaki ma charakter, M się dużo zajmuje małą, oczywiście czasem jest wkurzony na pracę, albo ma zły dzień, albo coś, ale kto nie ma? czekamy na drugą dzidzię i wiem, że znowu nie będzie łatwo, ale kochamy się i jakoś sobie to wszystko poukładamy. Tobie też tego życzę. jak masz ochotę pogadać albo się wyżalic to zapraszam na priv kamilakoska@o2.pl pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
perelka1976 Re: szczęście z mężem żołnierzem?Autor: perelka19 05.08.05, 15:09 Cześć Camilcia! Chętnie bym z kimś pogadała, ale nie mam tu nikogo znajomego, więc jeśli tylko uświadomisz mnie jak przejść na ten tajemniczy priv (jestem na forum od kilku dni), to bardzo chętnie czasem coś do Ciebie napiszę. Pozdrawiam Perelka PS.Z jakiego jesteś województwa? Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: szczęście z mężem żołnierzem?Autor: perelka19 05.08.05, 16:37 podałam swój adres mailowy, a priv to nic innego jak login z końcówką @gazeta.pl ale ja gazetowego maila nie sprawdzam nigdy i nie wiem cz Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: szczęście z mężem żołnierzem?Autor: perelka19 05.08.05, 16:39 czy przekierowanie jeszcze działa. pisz na mail, jestem z łódzkiego, ale długo byliśmy w Warszawie przepraszam że na dwie części ale Majcia mi wcisnęła coś, siedzi i mówi 'mamaaaaa, proszę pozwolisz mi popisaaaaaaaaaaać?' więc uciekam Odpowiedz Link Zgłoś
pavlaczka Re: żona żołnierza 10.08.05, 10:45 Wpadnijcie na forum Żony Żołnierzy fajnie tam jest Odpowiedz Link Zgłoś
sylvia2005 Re: żona żołnierza 10.08.05, 13:33 Już wpadłam. I chyba tam zostanę na stałe. Odpowiedz Link Zgłoś
emi28 Re: żona żołnierza 10.08.05, 17:40 ja też jestem żoną żołnierza. Przetrwaliśmy Wat (ja w Poznaniu, ostatni rok studiów sama z synkiem mąż na dojezdne, potem koszmarny przydział - obiecana iejscowośc 20 km od rodziców, trafilismy ...700 km. Obec miejsce, obcy ludzie. I średnio dwa razy w miesiącu informacje o tym, że będziemy się przenosić, bo jednostka w trakcie roeorganizacji. I tak przez trzy lata....W tym czasie nasz synek dorósł (ma 4,5 roku), poznaliśmy fajnych ludzi, było już całkiem nieźle 9pmijając naturalnie ciągłe informacje o natychmiastowych przeniosinach, ale w końcu i do tego można się przyzwyczaić). I wreszcie we wrześniu zeszłego roku wiadomośc, że nas przerzucają 200 km dalej.... Mój mąż to silny facet, nie widzę żadnego własciwie wpływu tego (w naszym przynajmniej przypadku) koszmarnego środowiska. Jednostka na wschodnim krańcu Polski, dowództwo 300 km dalej, możecie sobie wyobrazić, co się działo. Jednak info o pewnej już przeprowadzce nas dobiło. tym bardziej, że jednoxześnie przyszła wiadomośc, że po jakimś czasie znowu rzucą ich gdzie indziej. No i w jednej chwili własciwie spakowaliśmy się i ...wróciliśmy do siebie. W tej chwili mój mąż jest na etapie - Bogu dzięki!!!! - rozliczania się z wojskiem. Wg mnie ciagłe przeprowadzki to pomyłka. Mam przyjaciólkę, córkę majora, która w ciągu 18 lat przeprowadzała się 11 razy. tatus jest alkoholikiem, mama i przyjaciólka mają nerwicę. Gdyby praca była stacjonarna - nie ma problemu. W chwili, kiedy nieustająco trzeba się przeprowadzać ja nie widzę żadnych plusów. Pozdrawiam dziewczyny i trzymam kciuki za te, które przeprowadzać się muszą. Odpowiedz Link Zgłoś
swku Re: żona żołnierza 10.08.05, 17:48 a jest jakas mama zona żołnierza z dolnego sląska? Odpowiedz Link Zgłoś
begonia4 Re: żona żołnierza 14.08.05, 14:39 Witam po przerwie, Włączę się w rozmowy o przeprowadzkach - my w ciągu 6 lat małżństwa przeprowadziliśmy sie tylko raz, na naszą prośbę zresztą. Jednostkę męża zlikwidowano,a i ja pracowałam w innym mieście. Musielibyśmy oboje dojeżdżać do pracy ok. 40 - 50 km w różne strony, więc złożyliśmy wniosek o przyzanie kwatery w mieście, w którym ja pracuję. Tak się szczęśliwie złożyło, że po stosunkowo krótkim okresie oczekiwania ( ok.1,5 roku) udało się. Nie mogę więc narzekać. Jednak nie powiem, że mozliwość kolejnego rozwiązania jednostki albo reorganizacji nie napawa mnie lękiem. Zwłaszcza, że pracuję zawodowo i mam możliwiść awansu. Główny minus to ten, ze mieszkam daleko od swojej rodziny, więc nie mogę liczyć na pomoc - a mam przedszkolaka w domu. Teraz jestem troszkę zdołowana, bo mój M jedzie za kilka dni na poligon i nie będzie go miesiąc, a ja w tym czasie prawdopodobnie zmienie pracę i przydałoby mi się trochę wsparcia. Ale wiem że dam radę. Przetrwałam juz wiele takich poligonów, szkoleń itp. Czy są wśród was kobietki z Warmii i Mazur? Chętnie pogadam z kimś, kto jest blisko.. Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: żona żołnierza 15.08.05, 08:52 po wsparcie zapraszamy na forum i na pogaduchy też forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26794 Odpowiedz Link Zgłoś
denay do ZŻ z Gizycka... 15.08.05, 12:14 ... w Gizycku nie jest zle, a Mazury sa baaardzo fajne. dobrze wiem, bo moj pochodzi z niedalekiego garnizonu saperow ))) aczkolwiek saperem nie jest ) Jak cos chcesz wiedziec to pisz na forum - link wyzej albo pisz na priva. Pzdr. denay Odpowiedz Link Zgłoś