żona żołnierza

10.07.05, 22:41
Czy jest tu jakaś żona żołnierza? Bo ja jestem i chciałabym pogadac, bo mam
problemy.
    • berecik7 Re: żona żołnierza 10.07.05, 22:57
      mój ojczym był żołnierzem; nie wiem, czy będe umiała coś ci pomóc;
    • marzenalach Re: żona żołnierza 10.07.05, 23:22
      Ja jestem, możesz pisać na priv.
    • lucia74 Re: żona żołnierza 10.07.05, 23:28
      i ja
    • sylvia2005 Re: żona żołnierza 11.07.05, 00:07
      Dzięki, napisze na priv.
    • kalina_1804 Re: żona żołnierza 11.07.05, 07:40
      też jestem żoną żołnierza... Możemy pogadać smile
      • fioolka Re: żona żołnierza 11.07.05, 07:52
        Moj mąz jest po testach kwalifikacyjnych do oddziałow specjalnych Zandarmerii
        Wojskowej aktualnie czekamy na ostateczną decyzje o ewentualnym
        przyjęciu.Przyznam ze perspektywa takiej pracy budzi we mnie wiele obaw mam
        prosbe do Was napiszcie o wszytkich minusach pracy w wojsku.Dziekuje i
        pozdrawiam.
        • denay Fioolka - WAZNE!!! 11.07.05, 11:17
          fioolka a gdzie Twoj maz bedzie stacjonowal?? W Minsku czy w Gliwicach??
          Daj znac na priva... Moge Ci baaaardzo duzo pomoc smile)))
          Buziaki
          • fioolka Re: Fioolka - WAZNE!!! 11.07.05, 11:25
            Denay moj maz startuje do Gliwic,bardzo Cie prosze o jakiekolwiek info!!!smile
            • denay Re: Fioolka - WAZNE!!! 11.07.05, 11:27
              masz GG?? moj nr. 1159849
        • denay Re: żona żołnierza 11.07.05, 11:26
          zycie zony zolnierzez to nie tylko same minusy... Rzeczywiscie zycie moze i nie
          jest latwe, bo nie mozna zaplanowc np. urlopu, ale... Ja np. lubie jak go nie
          ma przez jakis czas. Nie mowie tutaj o polrocznej rozlace, ale jak szedl na
          24godz. Teraz jak chodzi na 12godz. Mam czas dla siebie, mam czas ogarnac
          chalupe, ma czas wlezc na 3godz. do wanny i sie taplac, mam czas wyjsc z
          kumpelami na piwko/kawe bez jeczenie "czemu mnie zostawiasz samego???", moge
          sobie pojsc na zakupy, gdzie nikt mi nie patrzy na rece i od czasu do czasu
          moge sobie z czyms zaszalec smile))) Jest naprawde peeelno plusow tylko czesc
          zycia trzeba sobie zagospodarowac samemu. Zolnierz nie nadaje sie na meza dla
          kobiety-bluszcza smile))
          Oczywiscie - jest lek, ze go wysla do Afganistanu czy innego Iraku. To
          normalne. Ale wiedzialo sie za kogo sie wychodzilo. Sluzba jest sluzba, a
          rozkaz rozkazem i nie ma zmiluj, chociaz bede klela, plakala, wrzeszczala i
          grozila. Pozostaje sie pogodzic z tym i modlic. Moj kiedys mi powiedzial cos
          takiego: Tobie sie wydaje, ze tam talibowie czekaja na granicy z moim zdjeciem,
          zeby mnie zlapac i zastrzelic. Tylko mnie i nikogo wiecej. Przyznaje, ze mnie
          to troche otrzezwilo. A, niestety, na rozlake nic nie poradzisz, chociaz w
          dobie dzisiejszej techniki kontakty sa dosc regularne.
          Moj o tym wie i stara mi sie to jakos rekompensowac. Ostatnio jakby mniej, bo
          zyjemy w cieplym ku..dolku, ale i to sie niedlugo skonczy.
          No i chyba tyle na razie.
          Zona zolnierza wink))
        • lucia74 Re: żona żołnierza 11.07.05, 11:34
          Zalety: służbowe mieszkanie, raczej pewna praca w miarę dobrze płatna.
          Wady: Życie z dala od rodziny i przyjaciół, misje, szkolenia, poligony. Na
          dziesięć lat małżeństwa, pięć spędziliśmy osobno.
          • denay Re: żona żołnierza 11.07.05, 11:40
            sporo zalezy od tego w jakiej formacji pracuje zolnierz.
            Co do mieszkan sluzbowych - sluzby stalej tak, ale kontraktowi dostali mocno po
            dupie w nowej ustawie.
            • lucia74 Re: żona żołnierza 11.07.05, 11:55
              W nowej ustawie po dupie dostali wszyscy. Mój mąż niestety kocha to co robi.
              Pozdrawiam
              • denay Re: żona żołnierza 11.07.05, 12:10
                Luciu... a mojego to co myslisz tam trzyma??? smile)))
                • lucia74 Re: żona żołnierza 11.07.05, 12:31
                  Jeżeli to samo to wiesz o czym mówię
          • purzyki Re: żona żołnierza 11.07.05, 16:51
            lucia74 napisała:

            > Zalety: służbowe mieszkanie, raczej pewna praca w miarę dobrze płatna.
            > Wady: Życie z dala od rodziny i przyjaciół, misje, szkolenia, poligony. Na
            > dziesięć lat małżeństwa, pięć spędziliśmy osobno.


            Cóż z tym służbowym mieszkaniem to raczej różnie bywa i niestaty kłopoty nie
            dotyczą tylko kontraktowych indifferent Co do pensji, to raczej tez nie kokosy, ale
            pewnie dużo zależy kim małżonek jest wink Ja bym nie powiedziała, że ta pensja
            jest w porządku.... to pewnie tez zależy w jakim mieście się mieszka.

            Aha, ja też jestem żoną żołnierza big_grin
            • lucia74 Re: żona żołnierza 11.07.05, 17:18
              Napisałam, że praca w miarę dobrze płatna. Oczywiście, że to nie kokosy i
              zalezy gdzie się mieszka. W Warszawie np. jest to pensja głodowa. Ja mieszkam
              na zachodzie a tu mało kto zarabia więcej. Tak samo jest z mieszkaniami, zależy
              od tego gdzie się mieszka, ja mam do nich szczęście, aktualnie mam trzecie i za
              każdym razem w nowym bloku. Może przenieście się na zachódsmile))))))))
    • adsa_21 żona policjanta.. 11.07.05, 13:51
      jaj estem żona policjanta- moze byc?smile
    • mamaania2 Re: żona żołnierza 11.07.05, 14:21
      ja tez jestem zona zolnierza smile daleko od Polski jestesmy
      • denay Re: żona żołnierza 11.07.05, 21:41
        ooo! A gdzie jesli wolno zapytac??? smile)))
        bo cos wiem na ten teamt smile
        • gabrysia_s Re: żona żołnierza 11.07.05, 21:58
          > bo cos wiem na ten teamt smile


          Ja też...
          • mamaania2 Re: żona żołnierza 12.07.05, 22:08
            mieszkamy na poludniu Francji , jezeli ktoras z Was ma ochote pogadac to
            piszcie na priva smile serdecznie pozdrawiam wszystkie zony i "niezony" zolnierzy
            ( moj wraca do domu juz w sobote :p)
    • joanna7 Re: żona żołnierza 11.07.05, 21:23
      Wi8tam
      ja tez jestem zona zolnieza od 6 lat. Widzialy galy co braly a lekko nie jest.
      na szczescie maz ma prace na miejscu bo przeniesienia sobie nie wyobrazam. Co
      do pensji to zalezy kokosy to nie sa, ale gdyby mieli nadgodziny to ho
      ho smile))))))))))))))))
    • sylvia2005 Re: żona żołnierza 11.07.05, 21:43
      Dzięki za tak szeroki odzew - nie wiedziałam, że tyle nas tu jest!
      Dziś też miałam dzień do tyłu (mężuś wrócił po dobie baaaardzo zmęczony -
      nadawał się tylko do gry komputerowej i rozmrożenia lodówki), znowu pretensje o
      bzdety.
      Kalina-1804: wysyłam Ci list na priv, dzięki za wyciągnięcie ręki.
      denay: masz rację, te służby są ok, pełen spokój i luz, tylko dlaczego następny
      dzień jest do...
      lucia74: ja też mieszkam na Zachodzie, woj. Zachodniopomorskie, pensja jest
      spoko.
      joanna7: co do nadgodzin - zgadzam sie w 100-u %
      adsa-21: dałaś mi do myślenia i oto wnioski: kiedyś grałam w żeńskiej
      orkiestrze w barwach marynarskich i miałam piękny mundurek; około 5 lat byłam
      dziewczyną policjanta, no a teraz zostałam żoną żołnierza. To kurde, jak to
      jest, w gwiazdach zapisane, czy za mundurem Sylvia sznurem?
      Do wszystkich: dzięki, że jesteście.
    • walker22 Re: żona żołnierza 11.07.05, 22:07
      mój mąż właśnie w Afganistanie... To są te negatywne aspekty bycia żoną
      żołnierza...
      a reszta u nas fajna: mieszkamy w Holandii, jeszcze rok, potem może gdzie
      indziej, więc kasa spoko, napewno nie taka jak w pl, dużo większa, ale w
      porównaniu z innymi nacjami jest głodowa...
      Możesz pisać na priva... Mam nadzieję, że Twego męża nie wyślą w takie miejsce
      jak mego...
      pozdrawiam
      • denay Re: żona żołnierza 12.07.05, 11:50
        Walker w Brunsum jestescie??? wink)) Bo ja troche bardziej na poludnie smile jakies
        300km smile I zgadzam sie, ze zycie tutaj jest o wieeeele prostsze smile))

        Co do wyjazdow mezow na misje: TO JEST ICH ZAWOD!!!! Mysmy przed slubem
        przeprowadzili milony rozmow na ten temat i bylo powiedziane jasno: to jest moj
        zawod i chce to robic. Moglo mi sie to nie podobac (czasami nie podoba nadal),
        ale nic nie jestem w stanie zrobic, a zabronic mu przeciez nie zabronie.

        Sylwia: no coz.. Jak ktos nie spal 24godz. to trudno oczekiwac radosnego
        ozywienia smile)) a znam i to niestety uncertain
        • walker22 Tak, w Brunsum!! 12.07.05, 21:44
        • walker22 Tak, w Brunsum!! 12.07.05, 22:16
          Sorry, za szybko mi się kliknęło. A gdzie Wy jesteście?
          pozdrawiam serdecznie
          • denay Re: Tak, w Brunsum!! 12.07.05, 23:12
            Ramstein smile ale 28lipca juz zjezdzamy - jak cos pisz na priva smile))
    • zzeta Re: żona żołnierza 12.07.05, 13:28
      Melduje się, żona żołnierza od 9 lat i córka żołnierza od 34 lat.
    • begonia4 Re: żona żołnierza 13.07.05, 10:16
      To i ja się zamelduję, a co mi tam...
      Żona żołnierza od 6 lat, mieszkamy w już drugim mieście, ale nie narzekam.
      Praca nerwowa, mój mąż jakoś jej wcale nie kocha - raczej poszedł tam z racji
      rodzinnej tradycji. No i co tu ukrywać start mał na pewno troszkę ułatwiony.
      My mieszkamy na Mazurach, ja pochodzę z Polski centralnej - czyli do rodziny i
      przyjaciół z lat "młodzieńczych" mam ponad 300 km - ale to nie jest rekord
      prawda?
      • denay Re: żona żołnierza 13.07.05, 10:25
        qrde... az mi jest glupio pytac o te Mazury, bo moj maz wlasnie stamtad??
        Gizycko, Orzysz czy Wegorzewo??
        Jak moj byl w Orzyszu to nerwowa byla taka, ze chodzil i klal na czym swiat
        stoi, ale chyba to lubi wink
        • lidka.kwiecien Re: żona żołnierza 27.07.05, 15:13
          Witajcie,
          Tu żona żołnierza od 4 lat i od 1 sierpnia mieszkanka Giżycka smile. Nie powiem
          żebym była zachwycona, dotychczas mieszkaliśmy w Szczecinie i tak mi jakoś
          dziwnie teraz.... Siedzę w pracy i liczę dni do wyjazdu. Jeszcze siedzę w
          pracy.... Czy myślicie, że będzie mi tam tak dobrze jak w Szczecinie??
          Już chcę wracać....
          Ciekawe co nas czeka za trzy lata....
          Pomocy
    • sylvia2005 Huuurrrrrrrra!!!!!!!!!! 16.07.05, 13:49
      Dziewczyny - chcę się pochwalic - JADE NA URLOP!!!!!!!!!!!!
      • sylvia2005 Re: Huuurrrrrrrra!!!!!!!!!! 16.07.05, 13:51
        Za szybko poszło. Jade na 10 dni z mężem i dzieckiem w góry. Ale fajnie! Mam
        nadzieję, że ten czas spędzony razem z dala od domu i pracy pozytywnie wpłynie
        na nasze małżeństwo i ralecje taty z synkiem. Wyjazd we wtorek, ale już lecę
        się pakowac!!!!!
        Do miłego.
    • joanna7 Re: żona żołnierza 20.07.05, 09:27
      Jednak sporo nas. Ciekawe co z urlopem bedzie niby ma byc od 1 sierpnia ale nie
      wiadomo czy bedzie w domu czy bedzie musial do pracy jezdzic - a z dziecmi
      trzeba wyjechac. Znacie moze jakies fajne, ciche i nie bardzo tloczne miejsce
      nad morzem dla rodzinki z dwojka maluchow?
      • ingrid123 zajrzyj tu 20.07.05, 10:22
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=20873380
        • joanna7 Re: zajrzyj tu 20.07.05, 10:31
          dzieki smile
    • matylda.kluska Re: żona żołnierza 21.07.05, 01:28
      Też jestem żoną żołnierza, od niemalże 10 lat! Problemów sporo, to jasne, ale i
      są pewne plusy. Na przykład nikt nie patrzy krzywo na L4. Choroba to choroba.
      Opieka to opieka. Ale przyznam, że największe problemy biorą się ze sposobu
      zachowania wyuczonego w pracy. Wiecie, o czym myślę smile Pozdro, piszcie.
      • joanna7 Re: żona żołnierza 21.07.05, 09:06
        To wiem ale staram sie nie pozwalac mezusiowi smile))) praca to praca a dom to
        dom smile)) trzeba byc stanowczym smile
      • camilcia Re: żona żołnierza 21.07.05, 09:06
        no to ja też się dopiszę smile
        przetrwałam Akademię, teraz druga jednostka, mieszkamy pod W-wą, na mieszkanie
        służbowe chyba się nie doczekamy sad za dopłatą do wynajmu chodziłam tyle, że
        już miałam wszystkiego dosyć. dopłacili prawie pół... o pensji nie będę pisać,
        wiadomo - tutaj to bardzo mało.
        ja mam taką pracę, że wszędzie mogę się załapać, więc przeniesienie nie takie
        straszne, ale denerwuje mnie to że ciągle nie wiem gdzie będziemy za jakiś
        czas. ciągle coś 'się okazuje' np ostatnio - M wysłali na kurs na 2 miesiące,
        oczywiście z dnia na dzień, nikogo nie obchodziło, że ja zostaję sama z 2latką,
        w połowie ciąży... i muszę zorganizować niańkę na popołudnia bo pracuję, na nic
        płacze i lamenty. teraz go chcieli wysłać na angielski od września do grudnia,
        ale to na szczęście się udało odkręcić, ja w październiku rodzę - więc bez
        przesady.
        teraz jest ok, M jest w sztabie, więc wcześnie w domu i praca od-do,
        przynajmniej na jakiś czas, czas na kompanii wspominam koszmarnie - nie dosyć
        że w pracy nieraz od 5tej do wieczora to jeszcze jakieś kontrole nocne,
        weekendowe, służby i inne cuda. ciężko było, prawie się nie widywaliśmy

        u nas na szczęście problemów typowych zachowań wojskowego przynoszonych do domu
        nie ma. a może za wcześnie wink ? to dopiero 7 lat, nie licząc wojskowego liceum.
        taaaa.... mój mąz też sobie nie wyobraża innej pracy i ciągle mówi, że jest
        urodzonym dowódcą wink

        pozdrawiam Was wszystkie żony i nieżony żołnierzy smile

        po świecie to bym sobie chętnie pojeździła, chociaż to pewnie trudne z dziećmi.
        • joanna7 Re: żona żołnierza 21.07.05, 09:10
          Moj tez w sztabie i praca od do to bajka przynajmniej w naszym przypadku,
          raczej sprawdza sie od rana do wieczora niestety sad a ja sama po pracy z dwojka
          maluchow bo moja mam wraca do domu - zrozumiale
    • jobeel Re: żona żołnierza 21.07.05, 10:26
      Witajcie! Ja też się melduję! Jestem zoną oficera Wojska Polskiego już od 10
      lat. Mieszkam w warszawie.
      Pzdr.
      • mamamarti Re: żona żołnierza 26.07.05, 15:37
        Hej hej!
        Ja tez jestem zoną zołnierza od 3 lat. Mamy 2 letnią córeczkę. Mieszkamy już w drugim miescie, ale teraz trafilismy lepiej. Fakt, nie jest łatwo, ale ten zawód ma tez sporo zalet, o których piszecie w poprzednich postach (święty spokój przez jakiś czas itp.smile). Mój mąż był w Iraku rok temu na 7 miesięcy, nie było łatwo, ale jakoś to przezyłam - nie pracowałam wtedy, więc siedziałam większośc czasu u mojej rodziny. Do Rodziców mam 350 km, a do Teściów 700 (to chyba dobrze, cowink?). Poza tym nie jest źle, miałam sąsiadke, której mąż był kierowcą TIRa i przyjeżdżał na jeden weekend w miesiącu!! To jest dopiero zycie.
        pozdrawiam!!!
    • katklos Re: żona żołnierza 27.07.05, 14:02
      Hej i ja się dołączamsmile Jestem zoną żołnierza od 4 lat, mamy 1,5 rocznego
      synka. Wiadomo, bywa roźnie, są okresy spokojne i sympatyczne, ale po nich
      zwykle pojawiają sie jakieś niespodzianki - a to kurs, a to dłuższy niż
      planowano poligon, a to, a tamto. Mąż nie kocha swojej pracy, nie przenosi do
      domu wojskowych wzorców zachowań, większosć czasu po powrocie z pracy poswieca
      nam, wspolnie opiekujemy sie synkiem.
      Drażni mnie potwornie wojskowa "kwitologia" - mąż non stop produkuje jakieś
      bzdurne papiery, konspekty, tabelki, uzupełnia mnóstwo dziennkiów, liczy
      średnie - istna paranoja! Oczywiscie wszystko musi być na komputerze, do
      ktorego w pracy dostępu oczywiscie prawie nie masmile
      No i ta niepewność czy i jak długo pomieszkamy tu, gdzie obecnie jesteśmy....
      POzdrawiam, Kasia, gg 3006429
    • abetta Re: żona żołnierza 27.07.05, 18:55
      od 9 lat -żona, od 32-córka, od równiez 9 lat synowa i szwagierka
      bardzo proszę, jezeli ktos ma ochotę pogadać
    • reszka2 Re: żona żołnierza 27.07.05, 23:14
      Ja też żona żołnierza. Stacjonarnego, na szczęście - źle znosze przeprowadzki...
      • camilcia Re: żona żołnierza 28.07.05, 08:58
        Abetta, przebiłaś wszystkie z nas wink
        Kasiu, zgodzę się - kwitki i papierki w ilościach hurtowych. ja pamiętam czasy
        WAT jak pisałam konspekty mojemu mężowi, ich treść porażająca wink jak kupiliśmy
        nowy komputer to stary mąż wziął do pracy, ktoś tam inny przyniósł drukarkę i
        radzą sobie jakoś. ja też bym chciała wiedzieć gdzie będziemy... bo narazie
        jedna wielka niewiadoma, ciągle coś się okazuje a my mamy myślówkę, a potem się
        okazuje że jednak zostaje, taaaa...
        • lucia74 Re: żona żołnierza 28.07.05, 22:48
          Ja mam ojca żołnierza, męża żołnierza i dwóch braci żołnierzy.
    • matylda.kluska ale tłum! :) 28.07.05, 22:03
      Ojej, sporo nas, sporo... Pozdrawiam wszystkie Żony i Kobiety z żołnierzami
      związane.
      Właśnie wróciliśmy znad morza. I kilka smaczków "wojskowych": chłop zaledwie
      kilka dni na urlopie, a już telefony - bo kontrola, bo się jakiś kwit zagubił i
      nikt nie wie, gdzie leży, bo ktoś miał przejąć służbę, ale zachorował był. Isty
      cyrk!
      Za 2-3 tygodnie odbieramy klucze do wyczekiwanego, wymarzonego mieszkania.
      Oczywiście z kategorii "na czas służby". Może to i lepiej, bo mieszkanie w
      Szczecinie (a nie w ukochanym Poznaniu), do którego przygnało mojego męża 1,5
      roku temu, a mnie w marcu tego roku - jak przyszła na świat nasza córeczka
      (drugie dziecko). Samej z jednym dzieckiem jakoś szło, przedszkole miałam
      blisko pracy, a poza tym perspektywa przeprowadzki do Słupska (tam wtedy służył
      mąż) nie była kusząca. Przez jakiś czas (około 2 lat) miałam męża weekendowego.
      Ale druga ciąża pomogła w podjęciu decyzji i już wiedziałam, że czas znowu być
      razem. A teraz kolejne doświadczenie przede mną: mieszkanie w mundurowym
      getcie. Rozumiecie, osiedle wojskowe smile
      No i jeszcze muszę się wytłumaczyć z "typowo wojskowych zachowań", bo mąż się
      obrazi. Po prostu czasem zamiast mowić do naszego prawie sześcioletniego syna,
      próbuje wydawać rozkazy. Krótkie i zwięzłe. Na szczęście synek jest
      stuprocentowym cywilem, więc nie reaguje smile
      Ściskam Was, Dziewczyny!
      I mam nadzieję, że ten wątek pozostanie w czołówce.
      Piszcie.
      PS Czy Wasi synowie (jeśli macie) też lubią nosić się "po wojskowemu"? Jak tata?
      • katklos Re: ale tłum! :) 28.07.05, 22:22
        Oj, tak, telefony w sprawach ARCYWAŻNYCH dzwonią w każdy urlop i jakiekolwiek
        wolne dni - tym razem też były, a jakżesmile
        A kontrole, to nawiedzają ich bez przerwy - i wtedy to dopiero drukarka
        rozgrzewa sie do czerwoności!!! Jedna "megakontrola" miała miejsce 1,5 roku
        temu, pech chciał, ze akurat wtedy lezałam na porodówcesad Razem rodziliśmy,
        owszem, ale już potem były duuuże problemy z wyrwaniem sie z pracy, by odebrać
        mnie i synka ze szpitala !!! - taki moj mąż był niezastąpiony - hehe. Nigdy nie
        zapomnę tej cholernej kontroli! I jak tu wytrzymać z tym wojskiem???smile
        Pozadrawiam Was serdecznie !
      • lucia74 Re: ale tłum! :) 28.07.05, 22:55
        Myślę, że mieszkanie na osiedlu wojskowym w Szczecinie nie będzie takie złe,
        mieszkałam kiedyś w osadzie wojskowej, osiedle w lesie i sami wojskowi to był
        dopiero koszmar. Weekendowego męża też przerabiałam, całą ciążę byłam sama, na
        szczęście na poród zdażył. Obecnie mieszkamy w trzecim garnizonie a mąż w końcu
        wraca do domu o 15.30.
    • silvia30 Re: żona żołnierza 28.07.05, 22:20
      Jestem żoną żołnierza, a ponadto sama pracuję w mundurówce. Do tego wychowuję
      dwójkę dzieciaczków, ciekawe co znich wyrośnie?
      • matylda.kluska Re: żona żołnierza 28.07.05, 23:15
        Na pewno wspaniali ludzie, z których rodzice będą dumni smile I nieważne, czy
        pójdą w stronę bycia karnymi i megazorganizowanymi, stworzonymi do dowodzenia
        istotami, czy bujającymi w obłokach pacyfistami z dewizą "nic na rozkaz".
        Pozdrawiam! smile
        • camilcia Re: żona żołnierza 29.07.05, 04:06
          lucia, no to też jesteś niezła - prawdziwa 'żołnierska' kobieta smile ciekawe
          swoją drogą jak to jest mieć 4 bliskich facetów w mundurach smile
          my w zeszłym roku pojechaliśmy na 3 tyg nad morze, po paru dniach telefon, że
          męża odwołują, ale jeszcze nie ma rozkazu. nie było go przez najbliższe 2 tyg,
          ale urlop do bani, nie wiedzieliśmy czy już się pakować, czy rezygnować z
          kwatery, niby wtedy koszty zwracają, ale... w końcu sami wróciliśmy parę dni
          wcześniej, tak mieliśmy dosyć!
          zazdroszczę mieszkanka! my dostaliśmy niedawno decyzję że nam łaskawie mogą
          przyznać ale 1. dlaczego w miejscu gdzie mąż był ponad 2 lata temu!?!
          2. za chwilę urodzi się 2gie dziecko, więc zmieni się norma
          napisał wyjaśnienie, pewnie sobie poczekamy następne parę lat uncertain

          jak rodziłam Majkę to miałam jakiegoś czuja, uparłam się żeby mąż przełożył
          służbę, miał mieć 16/17 i całe szczęście bo Maja się urodziła 16go - dopiero
          bym na wojsko wyzywała, jakby się okazało że muszę rodzić sama!

          Majka ma 2,5r, ostatnio niania opowiadała, że szła z nią a mała nagle
          krzyczy 'żołnierz, Gosia! zobacz! żołnierz!' my mieszkamy od jednostki jakieś
          20km, więc taki widok to nie codzienność, facet się mógł zdziwić i pyta 'taka
          mała i poznaje?' a Majka do niego 'mój tata jest oficerem' smile to dopiero gość
          się uśmiał - a tatuś jak usłyszał to jaki dumny był wink
          • lidka.kwiecien Re: żona żołnierza 29.07.05, 09:11
            Witajcie,
            ja juz niestety siedze na walizkach, dzisiaj wyjeżdżamy do Giżycka. A tak było
            miło w Szczecinie, a tylu znajomych tu mamy, a mieszkanie mieliśmy dostać
            piękne i nowe choć może nie zbyt duże, a..... ach, rodzinka blisko....
            Dziewczyny tak mi źle.... to moja pierwsza przeprowadzka bo jesteśmy dopiero 4
            lata po ślubie. Mamy rocznego synka, który urodził się podczas poligonu
            oczywiście smile, ale na szczęście mężuś był przy mnie dzięki przychylności
            wodza smile
            Dziewczyny czy wy też macie takie rozterki przy przeprowadzkach, ja chyba
            zwariuje, płakać mi się chce....., nawet mazurskie klimaty mnie nie kręcą.
            Niby lepiej, bo nie będzie już tam wojska, młodego rocznika, ćwiczeń, nadzorów
            itp. a praca do 15.30 ale i tak mi smutno... bardzo smutno....
            Dzisiaj ostatni dzień w pracy i z tej rozpaczy jemy od rana same ciasteczka, a
            co mi tam, na Mazurach schudnę.
            Pozdrawiam i odezwę się już z Giżycka
            Lidka Kwiecień
            • iskra14 Re: żona żołnierza 29.07.05, 09:46
              Jeśli któraś ma ochotę nawiązać kontakt, będzie mi miło. Żona żołnierza z
              Warszawy . Przed przeprowadzką się uchroniliśmy ale kosztem awansu męża - bo
              etat taki a nie inny - chyba to znacie. Ale bałam sie co będzie na krańcu
              Polski. tumamy mieszkanie - malutkie ale jednak no i na razie ja mam
              pracę.maluch w przedszkolu. Gdyby przeprowadzka zdarzyła sie w czasie
              wychowawczego pewnie bym się nie zastanawiała, ale teraz.........
    • pavlaczka Agnieszka 29.07.05, 11:23
      Cześć.Ja również mam ten przywilej bycia żoną żołnierza zawodowego (w dodatku
      mój tata też jest oficerem smile).Mam 21 lat, 8-śmio miesięcznego synka...no i
      właśnie znalazłam pracę w sekretariacie.
      Jeśli masz ochotę się pozwierzać to chętnie nawiążę kontakt.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • mamamarti och, jak dobrze 02.08.05, 10:40
        No dziewczyny, cieszę się, że jest nas tak dużo. Ja mieszkam na osiedlu
        wojskowym, ale dopiero niedawno sie przeprowadziłam, więc nie mam jeszcze
        kontaktu z innymi kobietami - cieszę się, że można sobie tutaj pogadaćsmilei
        naprawde się pocieszyćsmile. Ale powiem Wam szczerze,że takie osiedle wojskowe,
        to nic przyjemnego, nie wiem, co Wy o tym sądzicie. U nas kobiety wysiadują pod
        blokiem, chmara dzieciaków biega sobie, wszyscy wiedzą, co sie naokoło dzieje...
        Ale całkiem źle nie jestsmile
        Pozdrawiam.
        Aga.
        • lucia74 Re: och, jak dobrze 02.08.05, 11:48
          Piją kawę na ławce i obrabiają d.... Skąd ja to znam.
          • mamamarti Re: och, jak dobrze 02.08.05, 12:56
            Dokładniesmile). Kto ma jaka firankę, dlaczego ta chodzi sama, a tej mąż jest
            wredny itp. itd...A dzieciarnia się kotłujesmile).

            • cezarynka74 haha kto i dlaczego pajdę dostał, czyj mąż ma koch 02.08.05, 13:11
              anke. Życie w wojskowym jest uciązliwe.
              A nie daj Boże jak facet przyjdzie po wódce i zrobi awanturę wtedy wszyscy w
              okolicy o tym wiedzą i plotkują.
              Koszmar!!!
              • iskra14 Re: haha kto i dlaczego pajdę dostał, czyj mąż ma 20.08.05, 10:28
                Ja mieszkam na osiedlu wojskowym ale
                1. duże osiedle w warszawie, więc nie ma tego, o czym piszecie
                2. sporo tu byłych wojskowych, którzy obecnie pracuja w cyilu
                3. maz nie przychodzi po wódce, a tym bardziej nie robi awantur
                Ale to, co mnie denerwuje obecnie to niestabilność w wojsku i ustawa, która
                bardzo ogranicza.
    • cezarynka74 witam 02.08.05, 11:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26794&w=21340567 to jest odpowiednie
      forum.
      Witam się również jako wnuczka emerytowanego wojskowego, oprócz tego kilku
      wujków w słuzbie czynnej i przyjaciółka żołnierza.
      mam nadzieję że przyjmniecie mnie do swego grona
      • camilcia Re: witam 02.08.05, 11:46
        też znalazłam to forum, ale tam jakoś cicho
        • lucia74 Re: witam 02.08.05, 11:51
          Camilcia, mój mąż też skończył AON. Może się znają?
    • pavlaczka Re: żona żołnierza 02.08.05, 11:57
      Czy Wasi mężowie też przenoszą do domu tryb rozkazujący...czy tylko mój to
      ewenement?
      • mamamarti Re: żona żołnierza 02.08.05, 12:55
        Mój stara się, przekraczając próg mieszkania, nie wnosic nic z pracy do domu.
        Ale trybu rozkazującego niestety nie udaje mu sie zawsze wyłączyćsmile. Bardziej
        w stosunku do naszej córki, niż do mnie. poza tym nie gada nic o pracy, tylko
        włóczy się po domu jakis nerwowy i marudzi-a ja nie wiem, o co mu
        chodzi.Dopiero po kilku godzinach można się dowiedzieć, że to w pracy go
        zdenerwowali. Takie życiesmile
        Pozdrawiam. A.
Pełna wersja