Dodaj do ulubionych

Znów ten kot wrrrr :(

14.07.05, 15:36
Już kiedyś pisałam o kocie sąsiadki uspokoiło sie na chwilę kot nie chodził po
klatce, ale znów powstał problem kot przesiaduje na klatce.
Ja trzymam tam wózek, fotelik- zresztą sąsiedzi też mają troszkę gratków,
fotelik corki jest cały w siersci wózek również - już mam dość smród jak fiks
pełno piasku !!!!!!
Sąsiadka jakoś się nie przejmuje mój mąż już ma pomysł na pozbycie się kota
poprostu otworzyć drzwi od klatki i niech idzie w pieron!
Ile razy można mówić, ze kot nie jest do trzymania na klatce tylko w domu i
sąsiadzi nie muszą tolerować zwierzątka.
Co z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • szaramysz2 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 15:41
      a "wózek, fotelik" i "troszkę gratków" to sprzety do trzymania na klatce???
      chyba wolalabym kota, nie trzeba sie potykac, jak czlowiek przechodzi to
      wskoczy taki na parapet i pomruczy milo.
      Nic mnie tak nie wq...a jak ramole sasiadow zalegajace pod sciana na klatce crying
      • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 16:06
        Klatka jest zamykana i nie mają do niej dostępu inni jest dość duża i niestety
        ja nie mam gdzie trzymać wózka i fotelika (balkon odpada) i nikomu z sąsiadów to
        nie przeszkadza bo każdy coś tam sobie trzyma ma szafeczki itp i nie jest
        zagracona!!
        ale dyskusja nie jest na temat gratów na klatce tylko kota to taka drobna uwagawink
        Ten kot byłby miły gdyby nie sikał na moją wcieraczkę, nie syfił na moje rzeczy
        i ogólnie nie brudził i rozwalał, bo graty do smrodu- nie ma porównaniacrying
        Co do miałczenia to nocami wq...a niemiłosierniecrying


        Pozdrawiam Pola
    • iwoniaw Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 15:50
      Ta sąsiadka to rzeczywiście jakaś bezmyślna kobita. Też mam kota, ale w życiu by
      mi nie przyszło do głowy wypuszczać zwierza na wspólny korytarz. Jeszcze raz bym
      jej zwróciła uwagę.
      Inna sprawa to te "graty na klatce" - skoro dopuszczacie możliwość urządzania z
      korytarza przechowalni, to w sumie co się dziwić, że inni urządzają wybieg dla
      kota. Moim zdaniem wspólna przestrzeń powinna być tak użytkowana, aby inni mogli
      z niej swobodnie korzystać - czyli: żadnych utrudniających przejście czy umycie
      podłogi rupieci, żadnych zwierząt, no i nie urządzania palarni bez zgody
      _wszystkich_ zainteresowanych. Ale nie wiem, jak u Was się umawialiście, czy też
      jakie "niepisane prawa" tam obowiązują. W końcu zapewne jesteście członkami
      wspólnoty czy spółdzielni i jest tam jakiś regulamin - może czas go
      zmienić/poszerzyć o nowe zapisy na najbliższym zebraniu?
      • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 16:11
        Co do trzymania rzeczy na klatce to jest umówione przez mieszkańców piętra każdy
        ma zamykane klatki i trzyma tam np: właśnie wózek czy np mała szafeczka na butysmile
        Nawet gdy nie ma tam nic to kot chodzi i zostawia masę sirści, sąsiadka trzyma
        piasek dla kota często ten do wymiany i śmierdzi potwornie!!!
        Już nie wiem co zrobić??
        Zresztą ak umyć klatkę po takim kocie każda ścierka do wywalenia!!
        Zwierzęta trzyma sie w domu.
        • kasia64 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 17:01
          p_swiat napisała:

          > Zwierzęta trzyma sie w domu.


          Wózki i foteliki także- nie ma sie wtedy pretensji do sąsiadów.
          Nie mniej jednak zgadzam się z autorką wątku i proponuję wystawiać na klatkę
          schodową zużyte pampersy.
    • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 16:15
      p_swiat napisała:

      > Już kiedyś pisałam o kocie sąsiadki uspokoiło sie na chwilę kot nie chodził po
      > klatce, ale znów powstał problem kot przesiaduje na klatce.
      > Ja trzymam tam wózek, fotelik- zresztą sąsiedzi też mają troszkę gratków,
      > fotelik corki jest cały w siersci wózek również - już mam dość smród jak fiks
      > pełno piasku !!!!!!
      > Sąsiadka jakoś się nie przejmuje mój mąż już ma pomysł na pozbycie się kota
      > poprostu otworzyć drzwi od klatki i niech idzie w pieron!
      > Ile razy można mówić, ze kot nie jest do trzymania na klatce tylko w domu i
      > sąsiadzi nie muszą tolerować zwierzątka.
      > Co z tym zrobić?
      >

      Zastrzelić lub otruć kota.
      Lepiej otruć , bo bezgłośnie.
      Dać mu mleczka a w niej trucizna na
      szczury.
      I po kłopocie.
      Ja też bym nie zniosła siersci jakiegoś
      kocura w wózku mego dziecka.
      • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 16:20
        nie do tego to ja się nie będę posuwać, bo tak naprawdę ten kot nie jest tu
        winny, ale bezmyślność sąsiadkisad
        Cały wózek muszę czyścić prać obicie i fotelik - chyba jej to dam bo już
        wystarczy, ze 3 wycieraczki zmieniałam zalane przez kota wrrrrrrrr
        • r.kruger politycznie 14.07.05, 16:29
          po pierwsze foliowy pokrowiec na dziecięce sprzęty-lub/i rachunek za czyszczenie
          z miłym usmiechem poinformowałabym sąsiadke że jeśli jeszcze raz będzie
          nieczysto straż miejska przywoła ją do porządku.
          ja zrobiłam drastyczniej ponieważ obiecałam zostawiać śmierdzące pampersy-
          sąsiadka zostawiała gnijące resztki(fuj) no i się doczekała...
          jakoś podziałało smile))
        • babka71 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 18:02
          Dlaczego ta sąsiadka wypuszcza kota na klatkę???, rozmawiałaś z nią i dlaczego
          koci piasek jest na klatce, (piasek ??chyba żwirek ) piasku już się nie używa
          pogadaj z babą i zapytaj dlaczego KOT chodzi po klatce jaki ma w tym cel...
          po co go wypuszcza bo nie rozumiem???
          • marta_i_koty Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 21:13
            Mama oli napisała:

            Zastrzelić lub otruć kota.
            Lepiej otruć , bo bezgłośnie.
            Dać mu mleczka a w niej trucizna na
            szczury.
            I po kłopocie.

            Mamo oli, czy zamierzasz swą miłośc i tolerancję w stosunku do zwierząt
            przekazywać swojemu dziecku?????
            To co napisałas jest żenujące - to po prostu obciach i tyle....Mamunia...
            • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 21:21
              A ironii nie wykryłaś?
              Tak się składa , ze mam 2 koty...
              • marta_i_koty A, to sorki.... 14.07.05, 21:34
                ale nie wykrylam ironii, a niestety takie opinie mamusiek nie sa mi obce....
      • limetka77 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 22:02
        Najlepiej to w ogóle wszystkie zwierzaki wytruć, bedzie spokój i higiena,
        prawda? uncertain Na szczęście na świecie jest miejsce i dla matek z dziećmi i dla
        kotów.
        • limetka77 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 22:03
          Ja też wzięłam to serio...
          • limetka77 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 22:04
            Sorry, nie doczytałam - to do mamaloli.
      • neska555 [...] 15.07.05, 17:06
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :(do neski555 15.07.05, 19:27
        • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :(do neski 15.07.05, 19:31
          To Ty się puknij w
          głowę i czytaj dokładnie.
          I nie porównuj kota do dziecka.
          Jak ktoś pisze <zastrzelić...>
          to chyba normalne , ze żartuje.
          • neska555 Re: Znów ten kot wrrrr :(do neski 18.07.05, 09:04
            dlaczego mam nie porownywac kota do dziecka, bo co?
            nie pomyslalas o tym, ze dla kogos kot moze byc wazniejszy od dziecka, bo ten
            ktos: jest stary, nie moze miec dzieci, lub cos rownie "prozaicznego"?
            Zart? Macie tu swietne poczucie humoru.
            Wiec ja tez zartowalam. Lepiej ci?
            To zalatwia sprawe?
      • laurka22 Re: Znów ten kot wrrrr :( 21.07.05, 22:40
        To ma być żart??
        No doprawdy, dziwne masz poczucie humoru

        nóż się w kieszeni otwiera...
    • palka_zapalka Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 21:55
      Nie mam juz siły sąsiadka po śmierci męża zaczełą popijać i nie jest teraz łatwo
      sie z nią dogadaćsadBo poprostu nie jest w stanie gadać więc ja nawet nie
      zaczynam gadki bo po co?!
      Wózek mogę schować ,fotelik też wszystko mogę zabrać, ale to nie zmieni faktu,
      ze bedzie kot który zostawia sierść na mojej wycieraczce bo na niej leży, a
      czasam sie zesikasadŻe śmierdzi itp itp.
      Szkoda, ze córcia już wyrosła z pampersów bo bym jej położyła na wycieraczkę tak
      jak mam pełno żwirku koło wycieraczki.
      • palka_zapalka Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 21:56
        to ja pisałam p_swiat smile
        • aleksandrynka Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 22:18
          Wkurza mnie już ten kot Twojej sąsiadki smile
          Skoro piszesz, że on ma żwirek na klatce, to ja się nie dziwię, dlaczego na
          niej mieszka. Tam ma kibel, sam z domu nie wyjdzie. Oczywiście nie pochwalam,
          tylko klaruję pozycję wygodnickiej sąsiadki. Skoro tak, skoro żadne rozmowy nie
          pomogły wywal tą kuwetę przed klatkę razem z kotem smile Byle tylko sąsiadka się
          nie odwdzięczyła i nie wystawiła Waszych rzeczy uncertain Pogadaj z nią po raz ostatni
          i kategorycznie, powiedz, że jeśli jeszcze raz kot zniszczy/zabrudzi Wasze
          rzeczy wywalasz go z klatki, oddajesz do schroniska, nie wiem. A następny krok
          to na pewno straż miejska. Ja bym tak powiedziała, bardziej w formie
          postraszenia, bo oczywiście daleka jestem od fundowania kotu traumy w postaci
          schroniska, nie mniej jednak tak dłużej być nie może. Mój kocur ma kuwetę w
          kibelku i nie przyszłoby mi do głowy stawianie jej na klatce pod nosem
          sąsiadów, ale jak widać pomysłowość ludzka i wygodnictwo nie zna granic.
          Powiedz jej, że skoro ona nie ma zamiaru zaopiekować się swoim kotem Ty to
          zrobisz, na jej odpowiedzialność. Pisz co dalej smile
    • marcelino1 Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 22:09
      Mnie też wnerwiałby taki kot.
      Niech sobie ten kot żyje i ta baba też ale niekoniecznie pod moimi drzwiami.
      Dlaczego niby miałabym to znosić? Bo co, kot to niby święte zwierze czy co?
      Niech go babsztyl pilnuje i trzyma u siebie w domu, a nie zmusza innych do
      obcowania z sierściuchem.
      • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 14.07.05, 22:25
        sprostowanie - on nie ma kuwety na klatce tylko tam leży worek ze żwirkiem z
        którego sie sypie wszystko pod moją wycieraczkęsad
        Wogóle wkurza mnie mieszkanie tam bloczysko, sąsiedzi syfiący dramat!!!!
        Jak można zostawiać papierki, śmieci w windzie, palić w windziesad
        Ten kot to już na dokłądkę aby mi sie lepiej mieszkałosad
        Ja kocham zwierzęta, ale ten kot nie jest pilnowany i brudzi gdzie popali.
        Ja jutro idę i powem jej stanowczo, ze albo kot w domu, albo go nie ma!!!
        Dziś sąsiadka nie jest w formie do rozmów
      • neska555 Re: Znów ten kot wrrrr :( 18.07.05, 09:12
        A Twoj bachor zawsze daje sasiadce spac po nocach? Jestes bez winy?
        • palka_zapalka Nie mam bachora!!!!!!!!! 18.07.05, 23:17
          Wiesz miałam tego nie komentować, ale ponieważ dziś jestem wściekła do granic to
          się na Tobie wyżyje!!!!
          Bachora to może Ty masz, ale ono niczemu nie winne , ze ma głupią mamę!!
          Moje dziecko śpi rewelacyjnie i nie płacze i nie robi kup na jej wycieraczkę,
          ani nie smrodzi klatki to róznica Jak nie pojmujesz dyskusji to jesteś głupsza
          niż myślałam!!!!!!!!!
          • cleo_1 Re: Nie mam bachora!!!!!!!!! 20.07.05, 15:29
            Skoro boli Cie, jak kto nazywa Twoje dziecko bachorem, nie nazywaj z laski
            swojej czyjegos kota siersiuchem. Przyjmij do wiadomosci, ze dla kogos jego kot
            jest cenniejszy niz Twoje dziecko. Na przyklad dla mnie moj kot jest cenniejszy
            niz Twoje dziecko, wiec jak chcesz pogadac, to nie obrazaj innych.
            • umasumak Cleo.... 20.07.05, 16:08

              Przyjmij do widomości, że dziecko Pałki Zapalki lub kogokolwiek, OBIEKTYWNIE
              jest ważniejsze niż Twój (lub kogokolwiek) kot. Taka prawda.
              • neska555 Mamusiu... 20.07.05, 16:44
                ni wiem, co na to cleo, ale przyjmij do wiadomosci, ze to co moje i co ja
                kocham, jest dla mnie wazniejsze niz to co nie moje i czego nie kocham (czy nie
                lubie). SUBIEKTYWNIE, a to jedyny prawdziwy punkt widzenia. Taka jest prawda.
                • umasumak Kocia Mamusiu.... 20.07.05, 18:00
                  neska555 napisała:

                  > ni wiem, co na to cleo, ale przyjmij do wiadomosci, ze to co moje i co ja
                  > kocham, jest dla mnie wazniejsze niz to co nie moje i czego nie kocham (czy
                  nie
                  >
                  > lubie). SUBIEKTYWNIE, a to jedyny prawdziwy punkt widzenia. Taka jest prawda.

                  Wedle prawa. Moje dziecko jest wazniejsze, niż Twój najbardziej ukochany kot
                  • cleo_1 Re: Kocia Mamusiu.... 20.07.05, 18:11
                    Moja droga, mowimy o ludzkich uczuciach nie o prawie.
                    I w wypadku ratowalabym swego kota, nie Twoje dziecko, cokolwiek prawo mialoby
                    w tym wzgledzie do powiedzenia.
                    Neska - tak sie zlozylo, ze prawnik.
                    • umasumak Re: Kocia Mamusiu.... 20.07.05, 21:12
                      cleo_1 napisała:

                      > Moja droga, mowimy o ludzkich uczuciach nie o prawie.

                      Ale ja mówię o prawie, a o czym Ty, Twoja sprawa. Także według ogólnie
                      przyjętych, międzyludzkich norm, życie mojego dziecka jest ważniejsze, niż
                      życie Twojego kota.

                      > I w wypadku ratowalabym swego kota, nie Twoje dziecko, cokolwiek prawo
                      mialoby
                      > w tym wzgledzie do powiedzenia.
                      > Neska - tak sie zlozylo, ze prawnik.


                      Może jeszcze sędzią?
                      Boże chroń nas od takich prawników, którzy przedkładają życie kota nad ludzkie.
                      Choć i tak jest budujące, że nie okazałaś się lekarzem...
                      >
                      • brenya Re: Kocia Mamusiu.... 20.07.05, 22:31
                        Czy przypadkiem sie nie zagalopowujesz? Przedkladamy zycie kota nad zycie
                        dziecka? Dzizus. A coz to za historia tragiczna nam sie tu zrobila. Ja myslalam,
                        ze chodzi o srajacego kota i wozek, a tu jakis dramat sie zrobil. Zaraz
                        dojdziemy do aktu, w ktorym glowny bohater w akcie desperacji, nie moglszy
                        dokonac wyboru moralnego, zastrzeli siebie, kota i dziecko i... wozek.

                        Jak rany. Robi sie goraco.
                        • umasumak Re: Kocia Mamusiu.... 20.07.05, 23:05
                          brenya napisała:

                          > Czy przypadkiem sie nie zagalopowujesz? Przedkladamy zycie kota nad zycie
                          > dziecka? Dzizus. A coz to za historia tragiczna nam sie tu zrobila. Ja
                          myslalam
                          > ,
                          > ze chodzi o srajacego kota i wozek, a tu jakis dramat sie zrobil. Zaraz
                          > dojdziemy do aktu, w ktorym glowny bohater w akcie desperacji, nie moglszy
                          > dokonac wyboru moralnego, zastrzeli siebie, kota i dziecko i... wozek.
                          >
                          > Jak rany. Robi sie goraco.

                          Nie ironizuj, tylko dobrze przeczytaj co napisała neska vel clio. Wraźnie na
                          pisała, że w razie wypadku ratowałaby kota, a nie dziecko. No chyba, że znów
                          żartowała?
                          >
                          • brenya Re: Kocia Mamusiu.... 20.07.05, 23:09
                            Czy Ty przypadkiem nie bierzesz wszystkiego zbyt doslownie? Wyhamuj - na razie
                            nie bylo zadnego wypadku i nikt nie musial ratowac ani kota, ani dziecka.
                            • umasumak Re: Kocia Mamusiu.... 21.07.05, 07:24
                              brenya napisała:

                              > Czy Ty przypadkiem nie bierzesz wszystkiego zbyt doslownie? Wyhamuj - na razie
                              > nie bylo zadnego wypadku i nikt nie musial ratowac ani kota, ani dziecka.

                              Kochana, to jest forum i słowa na nim napisane odbiera się tak właśnie jak
                              zostały napisane.
                              Ciekawe, że tego co Wy piszecie, nie trzeba brać na poważnie, a Was
                              zbulwersował post Mamyloli do tego stopnia, że od kilku dni tłumnie zalegacie
                              forum dla głupich mamuś ;-P. A może to Wy traktujecie swoją kocią misję zbyt
                              serio ?
                              >
                              >
                • p_swiat Re: Mamusiu...do neska 20.07.05, 22:24
                  ale ja tego kota nie musze kochać,a moje dziecko nie siedzi na klatce (wspólnej
                  klatce)a ten kot tak i własciwie ingeruje w moje prywatne dobro!!!!!!
                  Kocham zwierzęta, i własiwie problem tkwi w właścicielce bo co ten kot winny!!!!!
                  Niech sika, robi kupy zostawia sierść w domu, a nie tam gdzie przebywają inni
                  mieszkańcy!
                  • brenya Re: Mamusiu...do neska 20.07.05, 22:27
                    > Niech sika, robi kupy zostawia sierść w domu, a nie tam gdzie przebywają inni
                    > mieszkańcy!

                    Mysle, ze koniecznie musisz z nim pogadac. Jak kobieta z kotem...
              • brenya Re: Cleo.... 20.07.05, 17:12
                > Przyjmij do widomości, że dziecko Pałki Zapalki lub kogokolwiek, OBIEKTYWNIE
                > jest ważniejsze niż Twój (lub kogokolwiek) kot. Taka prawda.

                Obiektywnie? Ja tu zadnego obiektywizmu nie widze. To raczej Twoje SUBIEKTYWNE
                odczucia.

                Dla mnie wazne sa tak samo dzieci, jak i koty. A jezeli chodzi o kota, ktory
                jest moj i dziecko, ktore jest nie moje, to, o ile nie zajdzie jakas wazna
                sytuacja zyciowa, to jednak moj kot wygra ta rywalizacje.

                PS. Za wazna sytuacje zyciowa uwazam sytuacje, w ktorej musze zdecydowac, czy
                zjesc kota, czy zjesc dziecko. I wcale nie jestem pewna, czy wtedy dokonalabym
                jakiegokolwiek wyboru, ani tego, ze ewentualny wybor bylby po Twojej mysli...
                • umasumak Brenya 20.07.05, 17:58
                  brenya napisała:

                  > PS. Za wazna sytuacje zyciowa uwazam sytuacje, w ktorej musze zdecydowac, czy
                  > zjesc kota, czy zjesc dziecko. I wcale nie jestem pewna, czy wtedy
                  dokonalabym
                  > jakiegokolwiek wyboru, ani tego, ze ewentualny wybor bylby po Twojej mysli...

                  Więc przyjmij do wiadomości, że w przypadku gdybyś zjadła dziecko, pomiosłabyś
                  karę, przypuszczam, że nawet dożywocia, natomiast gdybyś zjadła kota,
                  zapłaciłabyś co najwyżej grzywnę.
                  • cleo_1 Re: Brenya 20.07.05, 18:13
                    Tyle, ze zjedzonemu dziecku niz zycia nie wrocismile
                    heh, wchodzimy na niezly poziom abstrakcjismile
                    • brenya Re: Brenya 20.07.05, 18:22
                      Kurcze. Az sie glodna zrobilam od tych dyskusji... smile)
                  • brenya Re: Brenya 20.07.05, 18:21
                    > Więc przyjmij do wiadomości, że w przypadku gdybyś zjadła dziecko,
                    pomiosłabyś
                    > karę, przypuszczam, że nawet dożywocia, natomiast gdybyś zjadła kota,
                    > zapłaciłabyś co najwyżej grzywnę.
                    >

                    Nie. No naprawde??? Zartujesz?!
            • p_swiat do cleo_1 20.07.05, 22:20
              a gdzie ja napisałam o tym kocie sierściuch?!!! to mnie nie boli,ale słowo
              bachor a sierściuch ciut sie rózni i takie słowa tylko świadcza o kulturze
              piszącego - a niestety kultury brak!!!!
          • cleo_1 Re: Nie mam bachora!!!!!!!!! 20.07.05, 15:32
            Palka_zapalka, w ogole to ten post nie byl do Ciebie (chyba, ze Twoja druga
            ksywka tu to Marcelinka), on byl do swinki-marcelinki, ktora obraza cudze
            zwierzeta
      • kawka74 Re: Znów ten kot wrrrr :( 18.07.05, 14:30
        Bo co, kot to niby święte zwierze czy co?
        Oczywiście wink) przypomnij sobie dawne dobre czasy w starożytnym Egipcie wink)
    • neska555 gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 17:14
      po prostu.
      wtedy nie bedziesz miec siersci w wozku.
      gdybym ja byla wlascicielka kotka, wlasnie to bym ci powiedziala.
      • dorka.3 Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 17:31
        przecież napisała, że jak nie ma wózka i fotelika, to załatwiona jest
        wycieraczka. może dla wygody sąsiadki (bo kot bogu ducha winny) zabrać
        wycieraczke do domu?
      • p_swiat Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 18:01
        wycieraczkę wsadzę do domu to też przecież jakieś wyjscie! - problemem tutaj
        jest kot!! nie graty bo sąsiadka sama trzyma rożne rzeczy na klatce każdy z nas
        ma prawo trzymać co chcemy byle to nie przeszkadzało - nie wiesz o co biega a
        piszesz o gratach- ło matko czytać ze zrozumieniem.
        Graty nikomu nie brudzą innych rzeczy nie leżą przy przejściu wszystko w miejscu
        nie zawadzającym, a kot łazi i brudzi i to jest ta zasadnicza różnica!
        Gdyby klatka była pusta smród i brud po kocie nadal będzie i jeśli nie będzie
        brudziłmego wózka to będzie syfił ogólnie klatkę.
        Sąsiadka pojechała sobie gdzieś kotek w domku miałczy cały czas i nie jestem w
        stanie z nią pogadać, ale nie zostawię tego tak bo dziś chyba znów musze wywalić
        wycieraczkę mam na niej stos sierści makabra potem to wnosze do domu - rewelka!
        • neska555 Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 18.07.05, 09:11
          Posluchaj, mam dzieci i psy i koty. Koty to zwierzeta czyste, jesli chowaja sie
          w domu. Jak to mozliwe, ze kot zalatwia sie pod drzwiami??? Nie ma kuwety w
          domu? Moja kicia niesie wszystko do domu, nawet jak na dzialke jade, musze brac
          jej kuwete, bo dolka se nie wykopie.
          Sprobuj spryskac miejsca, gdzie sie zalatwia, tanimi perfumami (takimi za 10 zl
          z marketu) najlepiej w czasie, kiedy wyczailas, ze sie kot zalatwia. Koty nie
          znosza zapachu perfum i dlugo go czuja. Sprobuj.
          PS Graty na korytarzu moga zachecac kota do przebywania na nim. Jakby korytarz
          byl pusty, kota nic by tam nie ciekawilo, i niechetnie by tam przebywal. A na
          pewno mniej chetnie.
      • wieczna-gosia Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 18:06
        Na graty typu wozek czy fotelik czesto w domu nie ma miejsca. kot jest mniejszy
        w gabarycie.
        Ja np wozek trzymam na klatce, lecz kota w domu.
        Kota nie trzeba skladac zeby go trzymac w domu.
        Kot nie miewa ubloconych kolek po spacerze.

        Poza tym clue sprawy polega na tym ze KOT BRUDZI rzeczy wlascicielki. Oraz
        SMIERDZI na klatce jego zwirek. Gdyby nie brudzil i nie smierdzial to pewnie
        swiatowi kot by zwisal.

        Moim sasiadom akurat nie przeszkadza ani moj wozek ani dzieci ani kot, co mnie
        niezmiernie zadziwia wink
        • p_swiat Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 18:14
          otóż towink gdyby ten kotek spacerował sobie po klatce co jakiś czas no problem,
          ale ten kotek załatwia sie na klatkę, niszczy inne rzeczy wiadomo kot
          nieświadomy, ale własicielka kota chyba czuje zapach na klatce.
          Ja fotelik trzymam sporadycznie bo czasami zamieniam do innego auta, ale wóżek
          stoi oparty o ściane w kąciku i jest niewielki, a daszek i pokrycie ma całe z
          śierści kota bo kotem bawi się pewnie i włazi sobie tamsad
          Jak jak mam potem posadzić dziecko do wózka?!
          I ta wycieraczka juz mam dość ona nie kosztuje majątek, ale kupują ją nie dla
          własnego widzi misięsad
          • marcelino1 Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 18:27
            Zapach od kota jest okropny i dobrze Ciebie rozumiem.
            Na dodatek, jak ta babka taka nieodpowiedzialna, to może ten kot niezadbany i
            choroby przenosi, np. pasożyty. Jego obecności w wózku z pewnością nie
            zniosłabym.
            • dorka.3 Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 15.07.05, 20:02
              w końcu jakieś sensowne odpowiedzi, bo juz myślałam, że dla dobra kotka i jego
              pani wskazane byłoby zmienić mieszkanie.
              • zuzafonia Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 20.07.05, 12:41
                pewnie, te, którym nie podobają się graty na korytarzu to jakieś niewyrozumiałe
                baby. Sama mieszkałam w bloku i pamiętam, jak walczy się o każdy centymetr w
                małym mieszkaniu. Wprawdzie nie wystawiałam wózka na korytarz, bo by mi go
                natychmiast ukradli (spróbowałam z sankami i w wigilijny wieczór zniknęły -
                może Mikołaj był w potrzebie? - tak tłumaczyłam małemu synkowi), ale nie widzę
                nic złego w takim korzystaniu z korytarza - ostatecznie dom służy przede
                wszystkim LUDZIOM, koty to dodatek, który ma nie przeszkadzać. O. I już!!!
      • aleksandrynka Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 17.07.05, 20:02
        szybko bym jej odpaliła, że kotów też sie nie trzyma na korytarzu.
        • aleksandrynka to było do neska55 n/t 17.07.05, 20:04

        • wieczna-gosia Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 17.07.05, 20:36
          albo mozna sie spytac czy zamiast wozka mam zaczac trzymac arszenik wink
          w koncu zajmuje mniej miejsca wink
          • verdana Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 18.07.05, 09:51
            Są specjalne substancje, które sie rozpyla, aby koty i psy nie załatwiały się w
            danym miejscu. Do kupienia w sklepach zoologicznych.
            • palka_zapalka Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 18.07.05, 12:56
              wiem wiem tylko dlaczego ja mam to kupować?!to nie mój kotwink
              Marzę aby sie z tąd juz wyprowadzić ja sie chyba nie nadaję do mieszkania w blokucrying
              Sąsiadka ostatnio zapukała o 6:30 aby jej skoczyć po piwo !!!!!koszmar jak nie
              kot to teraz sąsiadkasad
              • aleksandrynka buhahahaha! :) 18.07.05, 14:06
                skoczyłaś po to piwko? big_grin
                • palka_zapalka żartujesz ?;) 18.07.05, 14:25
                  zapytałm wściekła do granic, ze moze innym razem prosze o 5:00 - zwariowała!!!!
                  • grzybnia przynajmniej szczerze;-) 18.07.05, 14:37
                    Jeszcze za czasów mojego dzieciństwa pamietam odwiedziny (w podobnych
                    nieludzkich godzinach rannych) naszego sąsiada w celu pożyczenia pieniędzy na
                    żółty serbig_grin poważnie tak się głupio tłumaczył. Przychodził często mimo, że
                    nikt mu nic nigdy nie dawał, wytrwały był...
              • grzybnia UCIEKAĆ NA WIEŚ:-) 18.07.05, 14:06
                My ucieklismy. Nie mielismy wprawdzie srającego kota na klatce. Mieszkała za to
                pod nami pani, której przeszkadzały wszelkie oznaki zycia dochodzące z naszego
                mieszkania. Np. przeszkadzało jej jeżeli ktoś w nocy CHODZIŁ po mieszkaniu np.
                do kibelka. Wpadała wtedy ze straszną awanturą, waliła w drzwi, wrzeszczała.
                Kiedyś kupiła nam komplet papuci żebyśmy poruszali się ciszej po domu. Dodam,
                że ani my ani nasze dzieci nie zachowywalismy się głosno, szanowalismy ciszę
                nocną, itd. No ale niestety takie są uroki mieszkania w bloku: nawiedzeni
                sąsiedzi, brud, smród i srające koty.Ciężko się z tym uporać i coś wywalczyć, a
                ile nerwów się przy tym traci...My nie wytrzymalismy i mieszkamy w domku z
                ogrodem, na wsi. Polecam.
                • palka_zapalka Re: UCIEKAĆ NA WIEŚ:-) 18.07.05, 14:27
                  uciekamy uciekamysmile tylko jeszcze tyle przed nami
                  • gloria2 Re: UCIEKAĆ NA WIEŚ:-) 18.07.05, 19:25
                    Ja mieszkam na wsi, ale oprócz mojej kotki czasem w ogrodzie pojawiają się obce
                    kocie kawalery smile
                    Oj żeby nie było z deszczu po rynnę smile)
                    • maria_rosa Re: ale ciała dałyście - niektóre 18.07.05, 20:39
                      Tematem wątku był zdaje się kot, a nie to co się trzyma na klatce.
                      Zdaje się, że autorka wątku wyjasniła zwyczaje panujące na jej klatce.

                      Niestety nie może być mowy o normalnej dyskusji bowiem niektórzy muszą wsadzić
                      swoje złośliwe, przysłowiowe trzy grosze.


                      Reasumując: sąsiadka ma kota a kot to idiota.

                      I więcej luzu, proponuję.
                      Ponadto zabicie kota automatycznie uznałam za żartobliwe rozładowanie atmosfey,
                      niektórzy jednak nie, a co za tym idzie w odwecie za przedmiotoewgo kota życzą
                      śmierci dziecku.

                      pozdrawiam sierściuchów smile
                      • mamaloli Re: ale ciała dałyście - niektóre 18.07.05, 20:50
                        Przynajmniej Ty zrozumiałaś i
                        dzięki Ci za to.
                        A'propos neski555 - co to za człowiek ,
                        który dziecku życzy śmierci ?!!!!
                        • maria_rosa Re: ale ciała dałyście - niektóre 18.07.05, 21:13
                          A czego tu nie rozumieć, ot żarcik i tyle ( ja się uśmiałam )
                          Co do neski, to szkoda słów...
                          • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 18.07.05, 23:39
                            Ale neska tez pewnie zartowala. Nie wylapalyscie takiego subtelnego zartu
                            slownego?
                            • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 18.07.05, 23:40
                              Dodam jeszcze, ze ja sie z niego bardzo usmialam. Ukatrupic kota, ukatrupic
                              dziecko. HA HA HA. Ale smieszne...
                              • mamaloli [...] 19.07.05, 08:47
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • brenya [...] 19.07.05, 13:07
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                  • mamaloli Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 13:14
                                    Tak? Jesli ktoś jest inteligentny
                                    to nie potrzebuje dopisków w nawiasie,
                                    zeby odczytac ironię.
                                    Twoj styl jakoś dziwnie jest podobny
                                    do stylu neski555 a zadna z
                                    was sie tu wczesniej nie udzielała.
                                    Pachnie mi tu starą zgorzkniałą panna
                                    której jedynym towarzystwem jest
                                    kot , bo ludzie nie wytrzymują jej
                                    toksycznej obecności.
                                    • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 13:23
                                      Udzielamy sie, poniewaz na forum koty jest link do Twojego kretynskiego zarciku.

                                      I nie odwracaj kota (!) ogonem. Twoj post nie nosil SLADU ironii. Byl dosadny i
                                      chamski.

                                      I szkoda, ze skoro tak dobrze poslugujesz sie ironia, nie wyczulas takowej w
                                      poscie neski i piszesz "jakim trzeba byc czlowiekiem, zeby zyczyc dziecku
                                      smierci". smile))

                                      I od starych panien mnie nie wyzywaj - jak brakuje argumentu to oczywiscie
                                      kazda sfiksowana mamuska ze swoim dzieciatkiem uwaza inne kobiety za
                                      zgorzkniale stare panny. Zenada. Jestes potwierdzeniem zasady (w ktora nie
                                      wierze, ale ktora w Twoim przypadku doskonale sie sprawdza), ze kupki i zupki
                                      robia z coponiektorych kobiet kompletnie zidiociale kretynki. Zreszta spojrz na
                                      swoj nick - ja jakos nie uzywam nicka typu brenya_mama_dwoch_kotow.
                                      • mamaloli Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 16:36

                                        A jednak potwierdziło sie-stara panna!
                                        Jesteś mama tych kotów czy
                                        je adoptowałaś?
                                        Zmień nicka , zmień .
                                        Bedzie bardziej adekwatny do
                                        twojego świra na temat kotków
                                        Miau
                                        • brenya [...] 19.07.05, 17:49
                                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                        • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 17:52
                                          Zreszta nie chce Cie dolowac. Bardzo sie ciesze, ze masz meza. I dziecko. To
                                          doprawdy przeogromne osiagniecie zyciowe. Awans spoleczny sobie zalatwilas.
                                          Przynajmniej wies nie wytyka Cie palcami. Istny powod do dumy. "No bo ja mam
                                          meza". smile))))))))))))))))))
                                          • villemo77 Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 20:40
                                            Skąd u Ciebie taka frustracja i złość? Jesli masz dzieci to nie chciałabyś
                                            chyba , zeby ktoś mu życzył śmierci ?
                                            A swoimi inwektywami i obrażaniem dajesz niestety obraz tylko i wyłacznie
                                            swojego chamstwa i głupoty !
                                            Opanuj się bo robi się to smieszne.
                                            • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:17
                                              Dzizus. A czy ja komus smierci tu zycze??? Chyba piszesz do niewlasciwej
                                              osoby... Moze przeczytaj uwazniej kto co napisal i kto pierwszy kazal truc kota...

                                              Sfrustrowana jestem polmozgimi mamuskami co to koty by katrupily i jeszcze
                                              uwazaja, ze to takie smieszne i ironiczne i ze ich dzieciatka i ich wozeczki sa
                                              najwazniejsze na swiecie. Dziecko nie jest od tego aby sie nad nim trzasc. A na
                                              pewno nie zaszkodzi mu pare klaczkow kocich w wozku. Nie wpadajmy w paranoje!
                                              Nie moge sie doczekac kiedy moje koty beda spaly z moimi dziecmi - bo koty to
                                              cudowne, pachnace i MADRE stworzenia. W przeciwienstwie do niektorych ludzi.

                                              Jestem sfrustrowana, bo glupota ludzka frustruje - a mszczenie sie na kocie bo
                                              zostawia siersc, albo jego wlasciciel trzyma piasek na korytarzu uwazam za objaw
                                              braku inteligencji wlasnie.

                                              Zreszta jak przeczytalam watek pt. "co dzis ugotowalyscie na obiad" to juz mi
                                              sie nawet smiac nie chce.
                                              • marcelino1 Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:24
                                                brenya napisała:

                                                Dziecko nie jest od tego aby sie nad nim trzasc. A na
                                                > pewno nie zaszkodzi mu pare klaczkow kocich w wozku. Nie wpadajmy w paranoje!
                                                > Nie moge sie doczekac kiedy moje koty beda spaly z moimi dziecmi - bo koty to
                                                > cudowne, pachnace i MADRE stworzenia.

                                                Parę kłaczków w wózku to dla mnie o te parę kłaczków za dużo. Kot, jeśli jest
                                                niezadbany, może przenosić pasozyty i inne odzwierzęce choroby.

                                                A co do spania z kotami - mi osobiście kolacja sie podnosi. Ale są i takie
                                                osoby, które potrafią talerz po obiedzie dać do wylizania. Ja mam generalnie
                                                wysoki poziom brzydliwości, Ty możesz robić jak uważasz.
                                                • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:39
                                                  > A co do spania z kotami - mi osobiście kolacja sie podnosi. Ale są i takie
                                                  > osoby, które potrafią talerz po obiedzie dać do wylizania. Ja mam generalnie
                                                  > wysoki poziom brzydliwości, Ty możesz robić jak uważasz.

                                                  ?? A tu juz mnie naprawde zdziwilas. Ale coz. Kazdy lubi co lubi.
                                              • villemo77 Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:33
                                                Po co więc wchodzisz na to forum, skoro śmieszą Cię wątki tutaj zakładane ?
                                                Wiem ,ze nie Ty zyczyłaś smierci , tylko twoja koleżanka z forum o kotach ale
                                                Ty ją poparłaś.
                                                Wr+acaj na swoje forum dla kocurów i problem będzie z głowy .Nie będziesz
                                                zmuszona do frustrowania się z powodu ;
                                                -+ jak sama napisałaś - półmózgich mamusiek. Dla mnie osobiście ,żałosne jest
                                                zachwycanie się fałszywymi kocurami ( osmiomiesięczne dziecko mojej siostry
                                                zostało strasznie podrapane przez takie MADre stworzenie zupełnie bez powodu)
                                                ale nie poniżam się z tego powodu do wchodzenia
                                                na wasze forum i ubliżania miłośniczkom kotków. Więc nie brnij w to dalej i
                                                nie ośmieszaj się!!!

                                                • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:48
                                                  Dyskusje na temat zlosliwosci badz nie kotow uwazam za smieszne. Jak rowniez
                                                  historie o przegryzionych przez koty grdykach malych dzieci. Zenada. Jak slysze
                                                  takie teksty to sie nawet temu nie dziwie, bo od dawna wiadomo, ze polskie
                                                  spoleczenstwo to w 90% polanalfabeci. NIe zachwycam sie kotami (chyba, ze
                                                  swoimi), ale mam po prostu rozum i wiedze na temat. I potrafie rozpoznac
                                                  przewrazliwienie wynikajace z niedoinformowania. Umiem tez wlasciwie kierowac
                                                  zlosc - gdyby wkurzal mnie kot to trzasnelabym jego wlasciciela, a nie kota. Bo
                                                  kot nie kontroluje ani wypadania wlasnej siersci, ani tego, ze wlasciciel
                                                  wypuszcza go na klatke. Ale tej prostej prawidlowosci najwidoczniej wiele mamus
                                                  nie potrafi pojac.

                                                  Nie poparlam nikogo. Neska nie jest moja kolezanka z forum. Zwrocilam uwage na
                                                  to, ze kolezanka, ktora sama posluguje sie ironia (tzn. wydaje sie, ze sie
                                                  posluguje) oburza sie na to, ze ktos pisze takie same teksty jak ona. Tylko tyle.
                                                  • villemo77 Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:53
                                                    A tekst o półózgich mamuśkach to co ?, tylko zwrócenie uwagi ?
                                                    Daruj sobie kocia mamo. Dziękuję za uwagę !
                                                  • melmire Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:57
                                                    No orlami nie sa, jesli nie widza kto z pary kot-wlasciciel jest odpowiedzialny
                                                    za zaistniala sytuacje. Zwierzak moze juz przyplacil sprawe zyciem, a jego
                                                    wlascicielka moze sobie sprawi nowego? I co, tez do schroniska, do uspienia?
                                                  • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 21:58
                                                    Mowilam o COPONIEKTORYCH bezmozgich mamuskach...
                                                  • mamaloli Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 22:00
                                                    Brenya spadaj do kocurków
                                                    i nie ośmieszaj się.
                                                    a twoja kolezanka neska
                                                    zapłaci kiedys za to, ze zyczyła
                                                    smierci mojej corce.
                                                    Wierze tylko ,ze nie jest
                                                    całkiem zdrowa psychicznie a i
                                                    Ty do madrych nie nalezysz.
                                                    I uwazaj na monitor - bo jadem
                                                    go oplujesz !!!
                                                  • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 19.07.05, 22:02
                                                    Oj dziecko dziecko... Nawet czytac nie umiesz...
                                              • umasumak Brenya 20.07.05, 13:58
                                                brenya napisała:

                                                > Sfrustrowana jestem polmozgimi mamuskami co to koty by katrupily i jeszcze
                                                > uwazaja, ze to takie smieszne i ironiczne i ze ich dzieciatka i ich wozeczki
                                                sa
                                                > najwazniejsze na swiecie.

                                                Bo są. Tzn dzieci, nie wózeczki. Dzieci Moja Droga to przyszłość narodu i Twoja
                                                emrytura. Koty Ci jej nie zapewnią. Porównywanie dziecka do kota jest nie na
                                                miejscu pod żadnym względem.

                                                Dziecko nie jest od tego aby sie nad nim trzasc. A na
                                                > pewno nie zaszkodzi mu pare klaczkow kocich w wozku.

                                                A właśnie, że może zaszkodzić. Moje dziecko np sie dusi od sierści kota, a na
                                                rekach robią się jej odczyny alergiczne, które mają tendencje do pękania i
                                                krwawienia. Przez to, nasze koty i pies dostały eksmisję do ogrodu.

                                                Nie wpadajmy w paranoje!
                                                > Nie moge sie doczekac kiedy moje koty beda spaly z moimi dziecmi - bo koty to
                                                > cudowne, pachnace i MADRE stworzenia. W przeciwienstwie do niektorych ludzi.

                                                Nie mam nic przeciwko kotom, ale z tym spaniem to uważaj, bo może się okazać,
                                                że Twoje dziecko będzie alergikiem i co wtedy?
                                                >
                                                > Jestem sfrustrowana, bo glupota ludzka frustruje - a mszczenie sie na kocie bo
                                                > zostawia siersc, albo jego wlasciciel trzyma piasek na korytarzu uwazam za
                                                obja
                                                > w
                                                > braku inteligencji wlasnie.

                                                Tu masz racje, tyle , że jeżeli właściciel nie przejawia żadnych chęci, żeby
                                                egystencja kota nie była uciażliwa dla postronnych, co Twoim zdaniem należy
                                                zrobić? Podadaj, proszę jakiś pomysł.
                                                >
                                                > Zreszta jak przeczytalam watek pt. "co dzis ugotowalyscie na obiad" to juz mi
                                                > sie nawet smiac nie chce.

                                                No i na koniec: Co jest w tym wątku, co świadczyłoby o inteligencji, lub jej
                                                braku wśród mamusiek?
                                                • brenya Re: Brenya 20.07.05, 14:21
                                                  umasumak napisała:

                                                  > Porównywanie dziecka do kota jest nie na
                                                  > miejscu pod żadnym względem.

                                                  Totez w zadnym miejscu takich porownan nie dokonuje.

                                                  > A właśnie, że może zaszkodzić. Moje dziecko np sie dusi od sierści kota, a na
                                                  > rekach robią się jej odczyny alergiczne, które mają tendencje do pękania i
                                                  > krwawienia. Przez to, nasze koty i pies dostały eksmisję do ogrodu.

                                                  No to masz pecha - dziecko jest alergiczne. Jednak nie wszystkie dzieci sa
                                                  alergikami i nie wszystkim dzieciom szkodzi siersc kota.

                                                  > Nie mam nic przeciwko kotom, ale z tym spaniem to uważaj, bo może się okazać,
                                                  > że Twoje dziecko będzie alergikiem i co wtedy?

                                                  Wtedy bede je probowala odczulac. A jezeli to nie pomoze to koty z dziecmi spac
                                                  nie beda.


                                                  > Tu masz racje, tyle , że jeżeli właściciel nie przejawia żadnych chęci, żeby
                                                  > egystencja kota nie była uciażliwa dla postronnych, co Twoim zdaniem należy
                                                  > zrobić? Podadaj, proszę jakiś pomysł.

                                                  1. Przestac trzymac rzeczy na korytarzu. Pusty korytarz nie zacheca kota do
                                                  przebywania na nim - po prostu nie ma sie on gdzie bawic/spac.

                                                  2. Jezeli trzymanie rzeczy na korytarzu musi sie odbywac to - przykrywac wozek
                                                  i wycieraczke folia (ktorej koty nie lubia, a przynajmniej latwo mozna ja
                                                  wyrzucic/otrzepac z futra itp.).

                                                  3. Kupic odstraszacz i wypsikac tym wozek i wycieraczke.

                                                  No, ale przeciez latwiej toczyc boje, truc koty i wywozic je do schroniska, niz
                                                  troche pomyslec. Sorry, zapomnialam tez, ze folia kosztuje (jakies 2,50 za 5
                                                  metrow kwadratowych), a odstraszacz jakies 30. To moze rzeczywiscie lepiej juz
                                                  kota wywiezc do schroniska (ironia zamierzona).


                                                  >> No i na koniec: Co jest w tym wątku, co świadczyłoby o inteligencji, lub jej
                                                  > braku wśród mamusiek?

                                                  Dyplomatycznie, nie odpowiem na to pytanie.
                                                  • umasumak Re: Brenya 20.07.05, 15:02
                                                    brenya napisała:

                                                    >
                                                    > Totez w zadnym miejscu takich porownan nie dokonuje.

                                                    Faktycznie, bezpośrednie porównanie poczyniła Neska, jednak Ty to zrobiłaś
                                                    pośrednio uznając, że okrutna riposta Neski na wątpliwy zresztą "żart" Mamyloli
                                                    jest słuszna.


                                                    >
                                                    > No to masz pecha - dziecko jest alergiczne. Jednak nie wszystkie dzieci sa
                                                    > alergikami i nie wszystkim dzieciom szkodzi siersc kota.

                                                    To prawda, lecz dzieci alergicznych jest wiecej niż Ci sie wydaje.

                                                    > Wtedy bede je probowala odczulac.

                                                    Odczulać można dopiero od pewnego wieku.



                                                    > 1. Przestac trzymac rzeczy na korytarzu. Pusty korytarz nie zacheca kota do
                                                    > przebywania na nim - po prostu nie ma sie on gdzie bawic/spac.

                                                    Niby rozsądne rozwiąznie, ale dlaczego wszyscy lokatorzy mają cierpieć z tego
                                                    powodu, że jakaś pańcia nie może sie zdecydować czy chce, czy też nie chce mieć
                                                    kota? Jeśli naprawdę chce, to niech trzyma go w domu i niech sama znosi
                                                    wszelkie uciązliwości z tym związane, kot powinien spać/bawić sie u niej w
                                                    domu, a jeśli nie chce go trzymać w domu, to niech na miły Bóg nie uszczęsliwia
                                                    innych na siłę, tylko znajdzie kotu dom.
                                                    Sąsiedzi Poli umówili się, że trzymają rzeczy na korytarzu, natomiast nie było
                                                    mowy o tolerowaniu na nim sikająceo i zostawiającego sierści zwierzaka.
                                                    >
                                                    > 2. Jezeli trzymanie rzeczy na korytarzu musi sie odbywac to - przykrywac
                                                    wozek
                                                    > i wycieraczke folia (ktorej koty nie lubia, a przynajmniej latwo mozna ja
                                                    > wyrzucic/otrzepac z futra itp.).

                                                    Cały czas zastanawiam się nad tym, czy musi się odbywać trzymanie kota na
                                                    korytarzu, bo trzymanie sprzętów zostało przecież ustalone, prawda?


                                                    >
                                                    > No, ale przeciez latwiej toczyc boje, truc koty i wywozic je do schroniska,
                                                    niz
                                                    >
                                                    > troche pomyslec.

                                                    ja myślę, że najlepiej byłoby znaleźć temu kotu dom, bo korytarz, w opisanych
                                                    okolicznościach, na dom dla kota się nie nadaje.

                                                    Sorry, zapomnialam tez, ze folia kosztuje (jakies 2,50 za 5
                                                    > metrow kwadratowych), a odstraszacz jakies 30. To moze rzeczywiscie lepiej
                                                    juz
                                                    > kota wywiezc do schroniska (ironia zamierzona).

                                                    No właśnie, o te 32 zł za dużo, zresztą nawet nie o finanse chodzi, tylko o to,
                                                    żeby kot się po korytarzu nie plątał. I tego folia i spray nie rozwiąrze. >
                                                    >

                                                    > Dyplomatycznie, nie odpowiem na to pytanie.

                                                    Dlaczego? przecież już i tak wykazałaś brak dyplomacji, co Ci szkodzi zrobić
                                                    krok dalej wink?
                                                    >
                                                  • brenya Re: Brenya 20.07.05, 15:19
                                                    > Faktycznie, bezpośrednie porównanie poczyniła Neska, jednak Ty to zrobiłaś
                                                    > pośrednio uznając, że okrutna riposta Neski na wątpliwy zresztą "żart"
                                                    Mamyloli jest słuszna.

                                                    Blad logiczny. Nie uznalam ani posrednio, ani bezposrednio ze riposta Neski
                                                    byla sluszna. Odnioslam sie jedynie do analogii, ktora zaszla na forum: okrutny
                                                    zart, ktory w mniemaniu Mamyloli byl smieszny (choc nie byl) i drugi okrutny
                                                    zart, ktory Mamaloli uznala za niesmieszny. Ot, taka mala niekonsekwencja z jej
                                                    strony.

                                                    > To prawda, lecz dzieci alergicznych jest wiecej niż Ci sie wydaje.

                                                    Ale to nalezy sprawdzic doswiadczalnie, a nie twierdzic, ze "mojemu dziecku
                                                    napewno szkodzi". Po tonie mamyloli ("nie znioslabym mysli, ze kocia siersc
                                                    znajduje sie w wozeczku mojego dziecka", czy cos w tym stylu) wnosze, iz jest
                                                    ona zbyt przewrazliwiona na punkcie dziecka. A ja nie lubie zadnych skrajnosci.]

                                                    > Odczulać można dopiero od pewnego wieku.

                                                    No to zobaczymy jak bedzie. Napewno nie jestem w stanie powiedziec jak bedzie
                                                    dopoki to sie nie stanie.

                                                    > Niby rozsądne rozwiąznie, ale dlaczego wszyscy lokatorzy mają cierpieć z tego
                                                    > powodu, że jakaś pańcia nie może sie zdecydować czy chce, czy też nie chce
                                                    mieć
                                                    >
                                                    > kota? Jeśli

                                                    A to dlatego, ze na takich dywagacjach mozna spedzic nastepne sto lat. Skoro
                                                    nie mozna rozwiazac problemu w jeden sposob to nalezy szukac innego
                                                    rozwiazania, a nie biadolic co powinna sasiadka. Oczywiscie, ze sasiadka
                                                    powinna dbac o kota. Ale tego nie robi! Pytanie, czy dalej dywagujemy nad jej
                                                    zaniedbaniami, czy probujemy znalezc wyjscie z sytuacji. Ja wybieram to drugie.

                                                    > No właśnie, o te 32 zł za dużo, zresztą nawet nie o finanse chodzi, tylko o
                                                    to,
                                                    >
                                                    > żeby kot się po korytarzu nie plątał. I tego folia i spray nie rozwiąrze. >
                                                    >

                                                    Folia i spray pomoga. A wtedy obecnosc kota nie bedzie stanowila problemu. No
                                                    chyba, ze jednak nie o siersc w wozku i sikanie na wycieraczke tu chodzi, tylko
                                                    o SAMA OBECNOSC kota, ktora jest sama w sobie przykra dla zalozycielki watku.
                                                    Ale na to to juz chyba nic nie poradzimy. Sa ludzie, ktorym przeszkadzalby kot
                                                    nawet w zamknietym mieszkaniu (bo pewnie futro moze przefrunac do wozka mimo
                                                    tego, ze kot nigdy na klatke nie wychodzi).
                                                  • umasumak Re: Brenya 20.07.05, 15:25
                                                    brenya napisała:

                                                    > Blad logiczny. Nie uznalam ani posrednio, ani bezposrednio ze riposta Neski
                                                    > byla sluszna. Odnioslam sie jedynie do analogii, ktora zaszla na forum:
                                                    okrutny
                                                    >
                                                    > zart, ktory w mniemaniu Mamyloli byl smieszny (choc nie byl) i drugi okrutny
                                                    > zart, ktory Mamaloli uznala za niesmieszny. Ot, taka mala niekonsekwencja z
                                                    jej
                                                    >
                                                    > strony.

                                                    Zostawmy na razie Mamęloli wink i jej niekonsekwencję wink.

                                                    Jednak z tego odniesienia wyszło czy tego chcesz czy nie, porównanie smile
                                                  • p_swiat Re: Brenya 20.07.05, 22:40
                                                    do tego dochodzi Brise aby wytępić zapach kota na klatce ja złużyłam juz jeden
                                                    ten zapach mnie dobija crying
                                                  • nanuk24 Re: Brenya 20.07.05, 21:22
                                                    A moj kot wlasnie uwielbia foliesmile Spac na niej, bawic sie nia i takie tamsmile
                                                    To tak na marginesie napisalamsmile))))D
                                                  • brenya Re: Brenya 20.07.05, 22:34
                                                    nanuk24 napisała:

                                                    > A moj kot wlasnie uwielbia foliesmile Spac na niej, bawic sie nia i takie tamsmile
                                                    > To tak na marginesie napisalamsmile))))D

                                                    Bawic sie kulka foliowa, jak najbardziej, ale spac na plachcie folii? Nie, tego
                                                    moje nie lubia smile

                                                    Zreszta jak sie kot zleje na folie to przeciez mozna wyrzucic - i o to chodzi...
                                              • nanuk24 Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 21:16
                                                Brenya. Ja osobiscie mam kota(ktorego zreszta bardzo kocham i nie pozwole mu
                                                krzywdy zrobic) i dziecko(ktore tez kocham nad zyciesmile
                                                I jak to sie mowi: jak ktos kocha swoje zwierze, to i polubi jego sierscsmile
                                                Ale... Siersci cudzego kota nie toleruja, gdzieby ona nie byla! Czy to na moim
                                                ubraniu, czy na wycieraczce. Nie mowiac juz o wozku. No sorry, ale siersc obcego
                                                kota/psa w wozku mojego dziecka doprowadzilaby mnie do szalu! Tak samo, jak do
                                                szalu doprowadziloby mnie obce dziecko brudzace jedzeniem m0oj wozek. Mnie to po
                                                prostu obrzydza.

                                                i uwazam, ze jesli wlasciceil nie potrafi sie zajac swoim pupilem, wtedy w akcje
                                                powinna wkroczyc strasz miejska.
                                                • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 22:39
                                                  Nanuk - a co zrobisz jak zaczniesz jezdzic z dzieckiem np. autobusem i jacys
                                                  brudni ludzie beda sie ocierac o Ciebie, o dziecko? Dziecko pobrudzi sie
                                                  wszedzie, nie jedna kupe wezmie w lapki zanim sie nauczy, ze to be itp. a koty
                                                  akurat, jak sama wiesz, to bardzo czysciutkie zwierzeta i ich siersc nie jest
                                                  brudna. Chociaz rozumiem w czym rzecz, ja pewnie nie moglabym spac z psem w
                                                  jednym lozku (no ale psy akurat do pachnacych zwierzat nie naleza...) smile
                                                  • nanuk24 Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 23:49
                                                    Tymi autobusami to lepiej mnie nie straszsmile Widzisz. Ja mam taka
                                                    przypadlosc...jestem po prostu czlowiekiem brzydliwym. Im jestem starsza tym
                                                    glupszawink ja nie napije sie nawet z tej szklanki, co moj maz. Nie mowiac juz o
                                                    namietnym pocalunku:-0)

                                                    A wracajac do zwierzat. Tak, koty sa czyste. Ale ja obcego kota nie dotkne,
                                                    chociazby dlatego, ze nie wiem czy jego wlasciciele maja czysto w
                                                    mieszkaniusmileMam zajoba na punkcie bakterii, roztoczy kurzu domowego. Ogolnie
                                                    brudu. No taki ze mnie idiotsmile I wcale nie musze tolerowac cudze
                                                    zwierzeta/dzieci/przedmioty w moim wozku. Wymagam szanowania mojej wlasnosci!

                                                    A na brudne rece syna mam antybakteryjne mydlosmile Choc nie wychowuje go
                                                    sterylniesmileOn nie musi, bo jak na razie tej glupiej przypadlosci po mnie nie
                                                    odziedziczylsmile
                                                  • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 22.07.05, 11:55
                                                    Widzisz, sama sie smiejesz ze swojej "dolegliwosci". I dobrze. Nadmierna
                                                    higiena nie jest nikomu wskazana, a juz na pewno nie dziecku (nie mowie o
                                                    dwudniowym noworodku), ktore musi miec na czym cwiczyc uklad odpornosciowy. I
                                                    nie myj mu rak antybakteryjnym mydlem. Prosze smile

                                                    A z ta szklanka i namietnym pocalunkiem to juz naprawde przesadzilas? smile
                                              • p_swiat Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 22:36
                                                Brenya te parę kłaczków czyściłam godzinę bo wlazły wszędzie gdyby to było parę
                                                kłaczków byłabym przeszczęśliwa, i proponuje wpaść do mnie i powąchać tę cud
                                                pachnącą klatkę kotkiem crying
                                                Ja nie trzęsę sie nad dzieckiem, ale ja nie wiem czy ten kot jest zdrowy itp
                                                dlaczego do cholery jasnej skoro mieszkam tam mam sie dostosowywać do głupoty
                                                innych - tracę na tym czas i nerwy!!!!!!!
                                                Już pisałam kot nic nie jest winny , ale niestety cwany jest potrafi juz mój
                                                wózek oparty o ściane wywrucić i siąść na siedzisku!
                                                Ten kot pozostawie niezliczoną ilość kłaków - to makabra!
                                                • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 22:52
                                                  P_swiat. Sluchaj, sprobuj z ta folia. Tj. przykrywaj nia caly wozek, tak, zeby
                                                  kot nie mogl wlezc pod ta folie - moze uszyj jakis pokrowiec z ortalionu?
                                                  Trudne, ale wykonalne. Z wycieraczka bedzie latwiej. Kup jakis odstraszacz dla
                                                  kota - lepiej wydac 30 zl niz psuc sobie nerwy.

                                                  Nie musisz tolerowac kota - ale nie walcz z wiatrakami, tylko szukaj sposobow
                                                  jak rozwiazac problem. Skoro wlascicielka to beton - nic z nia nie wskurasz,
                                                  zebys na rzesach stanela. Jezeli klatka smierdzi to pomysl, ze to tylko korytarz
                                                  - szczesliwie sasiadka nie wstawia Ci tej klatki do domu. Popsikaj odswiezaczem.

                                                  Przede wszystkim pomysl pozytywnie. Ten kot to biedne zwierze. I zapewne jest
                                                  bardziej niezadowolone ze swego terrarium, niz Ty z jego obecnosci. Kot nie
                                                  rozumie, ze w wozku sie nie spi, kot nie rozumie, ze jego sierc jest dla Ciebie
                                                  obrzydliwa. Ale to tylko zwierze. Sprobuj podejsc do niego z sympatia. Zmiana
                                                  nastawienia naprawde pomoze Ci laskawszym okiem spojrzec na ta siersc w koszyku.
                                                  Siersc naprawde nie zabija. Wiem, ze nie wiesz czy kot jest zdrowy. Obejrzyj go
                                                  - zobacz czy nie ma jakichs strupkow na skorze i nieowlosionych plam (grzybica),
                                                  zobacz czy ma czyste uszy (swierzb). Jezeli wszystko jest ok, to z kotem tez
                                                  pewnie wszystko ok i Twojemu dziecku nic nie zaszkodzi tych pare klakow.

                                                  Na marginesie - polecam bardzo takie walki z tasma klejaca do czyszczenia ubran.
                                                  Poniewaz moje koty najbardziej kochaja spac na praniu swiezym to zostawiaja tych
                                                  klakow mnostwo (zwlaszcza na bialych koszulkach). Te walki sprawdzaja sie
                                                  fantastycznie. Naprawde.

                                                  Glowa do gory i wiecej optymizmu. Kot nie taki straszny jak go maluja wink
                                                • nanuk24 Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 23:56
                                                  a mnie jeszcze wpadlo do glowy. Jesli kot ma kuwete w domu, kuweta jest
                                                  regularnie przez wlascicielke czyszczona, to kot po prostu zaznacza swoj teren.
                                                  A wybral sobie Twoja wycieraczke, niestety. W takim wypadku najlepszym
                                                  rozwiazaniem bylaby sterylizacja kota(pod warunkiem, ze nie jest on juz za
                                                  stary). Musialabys wtedy porozmawiac z sasiadka na ten temat. Po sterylizacji
                                                  koty nie zaznaczaja terenu.
                                          • mamaloli Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 12:52
                                            mieszkam w miescie kocia mamo!
                                            Taaa- twoim osiągnieciem zyciowym jest
                                            adoptowanie kotka i sypianie z nim .
                                            Czyzby substytut kochanka?
                                            "No bo ja mam kotasmile)))))))))))))))))"
                                            myslisz ze bedziesz bardziej popularna
                                            na swoim forum dla skretyniałych(twoje słowa)
                                            kocich mam?!!!
                                            Powodzenia!!!
                                            Miau
                                            • mamaloli Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 13:02
                                              słyszałaś o toksoplazmozie?
                                              I ty chcesz ,zeby kotki z dziecmi spały?
                                              Powodzenia życzę!
                                              • melmire Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 13:32
                                                My slyszalysmy, ty widac nie skoro myslisz ze po pirwsze jest to grozne dla
                                                dzieci, po drugie ze lapie sie przez spanie z kotem.
                                              • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 14:14
                                                Moze sie lepiej doucz najpierw, a potem wypowiadaj takie madrosci.

                                                Matko, co za beton intelektualny.
                                              • umasumak Mamololi 20.07.05, 14:16
                                                mamaloli napisała:

                                                > słyszałaś o toksoplazmozie?
                                                > I ty chcesz ,zeby kotki z dziecmi spały?
                                                > Powodzenia życzę!

                                                Toksoplazmozą prędzej zarazisz sie jedząc rzodkiewke, sałatę, czy szczypiorek,
                                                niż od kota.
                                              • neska555 Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 15:57
                                                Mamaoli po raz kolejny wykazala sie kolosalna wiedza na wypowiadany temat. Kto
                                                Cci powiedzial o tej chorobie, tesciowa? Po nie sadze, zebys w zyciu jakas
                                                ksiazke przeczytala poza harlequinem.
                                            • brenya Re: ale ciała dałyście - niektóre 20.07.05, 14:13
                                              To moze przeczytaj jeszcze raz uwaznie kto kogo wyzywal od starych panien.

                                              Dziewczyno, jestem zbyt inteligentna na to, zeby dzielic ludzi na mezatki i
                                              stare panny, bo ani jedno ani drugie nie jest ani zadnym powodem do dumy, ani
                                              powodem wysmiewania. Ty najwidoczniej tego nie rozumiesz, skoro wyjezdzasz mi z
                                              tekstami o starych pannach i bardzo Cie to smieszy i wydaje Ci sie, ze taka
                                              cwana jestes i hej do przodu. Otoz - nie jestes.
                                      • neska555 glupie mamki 20.07.05, 15:42
                                        Mamooli (biedna ola, nawiasem mowiac), moj post byl "zartem", takim samym
                                        wysublimowanym zartem, jak ten o zabiciu kota, co wy takie inteligente, nie
                                        zalapalyscie ironii? chyba w takim razie jestescie inteligentne inaczej.
                                        Zadnemu zywemu stworzeniu nie zycze smierci (widac jednak glupie jestcie, skoro
                                        nie zalapalyscie tak prostego zartu).
                                        I nie jestem stara panna, tyle ze dla mnie facet, dom czy dziecko nie sa
                                        synonimem podwyzszonego statusu spolecznego. Mam mozg i go uzywam. Jak sie
                                        wstawia glupie teksty, nalezy oczekiwac rownie glupich odpowiedzi. Jasne?
            • zuzafonia Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 20.07.05, 12:34
              Ale te substancje po pierwsze primo wink
              -cuchną tak, że i czlowiekowi się odechciewa, więc jak w taki popryskany wózek
              pakować dzieciaka
              - zwisają kotom
              • melmire Re: gratow nie trzyma sie na korytarzu 20.07.05, 14:01
                Mozna popsikac pomarancza/cytryna, na mojego kota dziala, a dziecku chyba tez
                by nie przeszkadzalo smile
    • izia30 Re: Znów ten kot wrrrr :( 19.07.05, 13:17
      kiedys tez mialam taka sasiadke, nie trzymalam coprawda wozka czy butow na
      klatce ale siusiajace bydle mi przeszkadzalo, wyjace po nocach. nie wiem ile
      rozmow sie odbylo, bez efektu. w koncu powiedzialam jej ze jak kota nie bedzie
      trzymac w domu to zwierzak zniknie, dodam ze uwielbiam zwierzeta, kotow nie lubie.
      no i zwierzak zniknal. skusilam smakolykiem do koszyka, zostal zamkniety i
      wywieziony do schroniska dla bezdomnych. i tyle bajki.
      • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 19.07.05, 13:20
        kobieto co ty piszesz?!
        Zaraz neska555 vel brenya
        napisze Ci ze zyczy Twemu dziecku smierci.
        Strzezmy sie przed taką wielbicielka
        zwierzat!!!
        • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 19.07.05, 13:29
          Nie nie napisze nic takiego, bo nikomu nigdy nie zyczylam smierci.

          Uwazam tez, ze obwinianie zwierzat ZA TO, ZE SA jest przejawem skrajnej
          glupoty - zwierze nie jest winne lekkomyslnosci swoich wlascicieli, nie jest
          tez winne temu, ze zostawia futro.

          Trucie, albo odwozenie Bogu ducha winnego zwierzecia do schroniska (czyli
          umieralni) i chelpienie sie tym jest skrajnie okrutne, nieodpowiedzialne i
          niechrzescijanskie. Taki czlowiek nie jest czlowiekiem - jest bezmyslna
          kreatura, ktora nie potrafi wlasciwie oceniac sytuacji i kierowac swej niecheci
          we wlasciwym kierunku. Zamiast rozprawic sie z wlascicielem pastwi sie nad
          jedyna istota, nad ktora moze miec wladze - czyli nad zwierzeciem. Zalosne to
          jest.

          I zapewniam Cie, ze milosc do zwierzat uczy takze milosci do ludzi. I jakos tak
          w swiecie bywa, ze ten kto traktuje zwierzeta jak smiecie, tak samo traktuje
          ludzi.
          • izia30 Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 10:08
            uwoerz mi ze gdybym mogla zatruc sasiadke lub osadzic ja w wschronisku to bardzo
            chetnie bym to zrobila a kota zostawilabym w spokoju.
            waszym zdaniem mialam prac codzkiennie obszczana i obsrana wycieraczke jeszcze
            pare lat do smierci kota?????????????//
            i omijac szerokim lukiem kupy na schodach, bo leniwej babie nie chcialo sie
            czyscic kuwety??????????
            • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 12:24
              Alez spokojnie. Przede mna nie musisz sie tlumaczyc. Jezeli czujesz, ze
              zrobilas dobrze... Twoja sprawa.
              • dorka.3 Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 12:40
                Brenya, większość tutaj osb pisała, że to właścicielka kota jest
                nieodpowiedzialna a nie kot. to właścicielka kota powinna zadbać o to, żeby kot
                załatwiał się w jej domu (ew. na jej wycieraczkę), a wychodzi na to, że autorka
                wątku powinna zabrać z korytarza swoje rzeczy (chociaż jak wspomniała, jest to
                umowne ze wszystkimi sąsiadami). Przecież to jakiś absurd, kot jeśli ma
                właściciela powinien załatwiać się w swoim domu, ja nie widzę tu w ogóle tematu
                do dyskusji. ja jak miałam kiedyś swoje zwierzęta, to pilnowałam je i
                sprzątałam jesli nabrudziły i tego samego wymagam od innych właścicieli
                zwierząt i tyle.
                • marcelino1 Dorka 20.07.05, 12:44
                  Myślę dokładnie tak samo jak Ty. To nie chodzi o kota, psa, czy dzikie węże.
                  Chodzi o właścicielkę.
                • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 12:47
                  Wszystko to prawda, ale prawda jest to ze za wlascicielke zaplacil kot. Byc
                  moze zyciem, w najlepszym razie ciezkim stresem.
                  Moze trzeba bylo zainteresowac administracje? Moze poszukac kogos kto marzy o
                  kocie ( i wie ze nie zamyka sie go na klatce) i kota mu podarowac?
                  Moze mozna bylo kota zlapac i schowac, i postraszyc sasiadke ze kot nie wroci
                  jesli nie obieca ze bedzie go trzymac w domu?
                  Moze mozna bylo popsikac rzeczy i wycieraczke sprayem przeciwkotnym?
                  • zuzafonia Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 13:00
                    melmire napisała:

                    > Wszystko to prawda, ale prawda jest to ze za wlascicielke zaplacil kot. Byc
                    > moze zyciem, w najlepszym razie ciezkim stresem.
                    > Moze trzeba bylo zainteresowac administracje? Moze poszukac kogos kto marzy o
                    > kocie ( i wie ze nie zamyka sie go na klatce) i kota mu podarowac?
                    > Moze mozna bylo kota zlapac i schowac, i postraszyc sasiadke ze kot nie wroci
                    > jesli nie obieca ze bedzie go trzymac w domu?
                    > Moze mozna bylo popsikac rzeczy i wycieraczke sprayem przeciwkotnym?
                    ... a może kucnąć cichutko i machnąć kupę na wycieraczce właścicielki???
                    i jeszcze uprzejmie poprosić o papier toaletowy???
                    • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 13:24
                      O tym tez pomyslalam big_grin
                      • ekan13 Re:A ja bym zrobiła tak 20.07.05, 15:57
                        Po pierwsze to ładnie drzecie kotysmile))

                        Ja zgłosiłabym sprawę do administracji na piśmie uzasadniając swoje stanowisko
                        Jeśli administracja nie zareagowoała by to.....
                        zbiła bym budę, pożyczyła jakiegoś znajomego psa i parę dni potrzymała na korytarzu na takim sznurku, że kończył by się niewielkie centymetry przed mieszkaniem sąsiadki, tak aby musiała się trochę nagimnastykować wchodząc do swego mieszkaniasmile)) A co jak ona może kota, to czemu nie ja psa. Można też pomyśleć o prosiaczku albo skunksie.
            • neska555 [...] 20.07.05, 15:47
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 18:53
                Neska ty jestes obłakana!
                Na twoim miejscu już
                dawno rzuciłabym klątwę na mnie i izię za
                posrednictwem internetu.
                A słyszałaś ,ze zle zyczenia rowniez wracaja
                do ich autorów?!
                Mam kolezankę która zaraziła się toksoplazmoza
                od swojego kota własnie i poroniła.(kot został zbadany)
                Trochę cie rozumiem - jesli ktoś
                nie potrafi nawiązać normalnych relacji z ludzmi
                caLa swą miłośc i zainteresowanie
                przenosi na koty lub inne
                stworzenia ale w twoim
                wypadku to juz fanatyzm!
                Zarzcacie mi , nam , ze jesli
                ktoś jest bezduszny dla
                zwierzat to dla ludzi takze ale
                chwila- dla mnie ktoś kto w personifikuje
                zwierzę a człowiekowi , dziecku zyczy smierci
                - jest niestety niereformowalny i powinien
                zasięgnąć rady psychiatrycznej.
                Jednak na pierwszym miejscu są lu\dzie(mów
                co chcesz) wszak to oni mają duszę ,uczucia
                a kot , no cóż to tylko kot (najbardziej inteligentnymi
                zwierzętami są ośmiornice)i ktoś kto na zart(wyobrazasz to
                sobie- strezelanie w bloku do kota?) reaguje
                z taką nienawiscią i zażartością to
                wybacz - powinien się leczyć!!!
                A teksty typu - głupia , niedouczona
                szczerze powiedziawszy mnie nie ruszaja
                bo to tylko słowa w dodatku fanatyczki
                a poza tym to tylko net a zła energia ma to
                do siebie , ze powraca do autora.
                A jesli ty zyczac smierci mojemu dziecku(zastanów się nad tym!)
                zartowałas , to masz poczucie humoru godne ubolewania
                niestety!!!
                Sugeruję leczenie poki nie jest
                za pózno!!!



                • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 19:45
                  Mamololi. Prosimy Cie grzecznie - Ty juz wiecej nie pisz. Bedzie lepiej i dla
                  nas i dla Ciebie. To zbyt duzy wysilek umyslowy jak dla Ciebie. Uwierz mi.

                  > Mam kolezankę która zaraziła się toksoplazmoza
                  > od swojego kota własnie i poroniła.(kot został zbadany)

                  No to moze kuzwa poczytaj troszke o tej toksoplazmozie i kto sie nia zaraza i w
                  jaki sposob. Rozumiem, ze kolezanka zbadala kota dopiero po poronieniu? To
                  rzeczywiscie madroscia nie grzeszyla. To po pierwsze. Po drugie, zarazenie od
                  kota toksoplazmoza (jezeli nawet byl nosicielem) jest niezwykle rzadkie i wynika
                  praktycznie tylko i wylacznie z zaniedban czlowieka (zostawienie kociej kuwety
                  przez pare dni i grzebanie w tym rekami). Po trzecie. W dalszym ciagu jest
                  bardziej prawdopodobne, ze kolezanka i tak zarazila sie np. po zjedzeniu kawalka
                  surowego miesa niz od swojego kota, mimo iz ten okazal sie nosicielem.

                  I po ostatnie - toksoplazmoza jest grozna TYLKO i wylacznie dla kobiet w ciazy
                  (bo zagraza plodowi). Poza tym to choroba zupelnie niegrozna. Nie zagraza
                  dzieciom, ktore z kotami spia. Wielu ludzi w wiekszosci przeszlo toksoplazmoze
                  nawet o tym nie wiedzac. To tyle wiadomosci z serii "czego nie powie Ci tesciowa".

                  I przestan juz bronic swojego glupiego zartu, bo mam wrazenie, ze mowilas serio
                  tylko Ci sie glupio zrobilo, ze tak glupio napisalas. Prawda, ze sie nie myle?
                  • mamaloli Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 21:08
                    Bawimy się w adwokata diabła?
                    Badz łaskawa nie odpowiadać na posty nie kierowane
                    do ciebie.
                    "Prosimy cie grzecznie"= kto ?
                    ty i twoje koty? haha
                    Nie należe do osób ktorym się robi głupio
                    bo jakieś fanatyczki oburzyły sie zarcikiem.
                    A wykłady na temat tpksoplazmozy mozesz sobie
                    darować, bo mam je głeboko- wiesz gdzie!
                    Nawet gdybym nie
                    zartowała (a podkresliłam ze mam 2 koty a raczej-o
                    rany! moja tesciowa) to nikt nie ma prawa
                    mówić takich rzeczy o moim
                    dziecku. Gdybyś była matką, podkreslam matką dziecka
                    nie kota, zrozumiałabys.
                    Nie bronioę swojego żartu, dla niektórych nie żartu
                    ale swojego dziecka i tego co o nim napisano.
                    Swoja drogą ;jak można być tak tępym
                    , żeby tego
                    nie pojmować?!!Skoro takie żałosne jest
                    to forum to czemu wciąż sie udzielasz?

                    • marcelino1 Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 21:35
                      Miłość do zwierząt, a ślepe zakochanie graniczące z fanatyzmem i chorobą to
                      dwie różne rzeczy. Ja nie mam nic przeciwko zwierzętom ale jak widzę te kocie i
                      psie mamy z cyklu Violetta Villas to mi szkoda takich kobiet.
                      A może Violetta Villas jest normalna tylko wszyscy wokól chcą ją i jej
                      zwierzęcy przytułek zniszczyć???
                      A jeśli mam wybór z cylku zbieramy pieniądze na schronisko dla zwierząt albo
                      zbieramy pieniądze na prezenty gwiazdkowe dla dzieci z domów dziecka, to jakoś
                      nie mam wątpliowści na co dać.
                      • mamatominka Re: Mamooli 20.07.05, 22:13
                        Przeczytałam wszystkie posty. I postanowiam napisać. Mam dzieci i kocham
                        zwierzęta. I nasunął mi się jeden wniosek: niektórzy nie umieją czytać.
                        mam na mysli osobę o nicku mamaoli. Nie będę Cię obrażała, ale ty powinnaś się
                        zbadać na poziom testosteronu i androgenów. Takiej agresji słownej to dawno nie
                        widziałam. Nie masz co robić? Masz jakieś inne zainteresowania oprócz forum?
                        Tragedia. Pozdrawiam. Jednorazowo i mam nadzieję, ze nigdzie się nie natknę na
                        większą głupotę.
                        Czemu tylu ludzi daje sie prowokować??
                      • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 23:04
                        marcelino1 napisała:

                        > > A jeśli mam wybór z cylku zbieramy pieniądze na schronisko dla zwierząt albo
                        > zbieramy pieniądze na prezenty gwiazdkowe dla dzieci z domów dziecka, to jakoś
                        > nie mam wątpliowści na co dać.


                        A ja nie musze dokonywac takiego wyboru w ogole...
                    • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 23:03
                      mamaloli napisała:

                      > A wykłady na temat tpksoplazmozy mozesz sobie
                      > darować, bo mam je głeboko- wiesz gdzie!


                      I masz chyba jeszcze pare rzeczy gdzies. Edukacja szwankuje. I to niestety
                      bardzo rzuca sie w oczy. Radze troszke ponadrabiac braki, bo niestety nie jestes
                      dobra partnerka do jakiejkolwiek merytorycznej rozmowy na poziomie. Ale w sumie
                      po co? Wazne, ze masz meza i dziecko, nie? Wiecej nie trzeba.



                      > Nawet gdybym nie
                      > zartowała (a podkresliłam ze mam 2 koty a raczej-o
                      > rany! moja tesciowa) to nikt nie ma prawa
                      > mówić takich rzeczy o moim
                      > dziecku. Gdybyś była matką, podkreslam matką dziecka
                      > nie kota, zrozumiałabys.

                      Rzucasz sie zupelnie niepotrzebnie. NIkt nie zyczyl Twojemu dziecku nic zlego.
                      Uczepilas sie tego tak, gdyz przemawiaja do Ciebie tylko doslownosci. Ktore w
                      dodatku zle interpretujesz. Prosty umysl, ot co.


                      > Skoro takie żałosne jest
                      > to forum to czemu wciąż sie udzielasz?


                      Bo mnie ono bawi.

                      Na marginesie - co ugotowalas na jutro na obiad? Nic? To szybciutko do roboty...
                      Poki sie maz nie zorientowal.
              • kiniaan Uwielbiam koty... 20.07.05, 22:11
                Tak na wstępie, żeby nie było wątpliwości, bo mnie pani neska555 zaraz potworem
                nazwie...
                Mam kota w domu i byłam w sytuacji kiedy koty sąsiadki (11 sztuk i wszystkie
                chore na jakieś paskudztwo skórne, fuj!) załatwiały swoje potrzeby pod naszymi
                drzwiami i właziły na wózek mojego dziecka. Środki odstraszające koty nie
                działały.
                Pewnego dnia koty zniknęły. Idę o zakład, że któryś z sąsiadów nie wytrzymał. I
                pomimo, że uwielbiam kociaki nie mam mu tego za złe...
              • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( do izii30 20.07.05, 22:48
                neska a pisałaś wyżej o głupocie innych widocznie się zaraziłaścrying
    • liberata Re: Znów ten kot wrrrr :( 20.07.05, 22:47
      Ja zrobiłabym tak: Wypuściłabym kota za bramkę (rozumiem,że wasz korytarz jest
      zamykany)i po 10 minutach poszłabym do właścielki powiedzieć, że kotek uciekł.
      Pani goniłaby kotka. Po kilku dniach (albo jutro), znów by kotek uciekł. Nic
      nie poradzę, kot ucieka. Po kilku razach, kot, zaznawszy wolności rzeczywiście
      zacznie uciekać, gdy tylko ktoś otworzy drzwi. Jeśli pani kocha kotka, weźmie
      go do domu, jeśli nie, kot zwieje i będziesz miała spokój.
      • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 20.07.05, 23:58
        Podejrzewam ze wlascicielka kota ma go gleboko gdzies, inaczej trzymala by go u
        siebie, a nie na klatce schodowej. Bo rozumiem ze on tam caly czas siedzi, czy
        przez wiekszosc czasu?
        Najlepiej byloby znalezc kogos kto kota chce, i go z tej klatki ukrasc smile
    • maxim31 Problem polega na tym 20.07.05, 22:48
      że niektóre z Was mylą pojecia. Chodzi mi mianowicie o to - co jest wazniejsze
      wygoda kota czy ludzi mieszkajacych wokół? Czy moze najwazniejszy jest komfort
      psychiczny włascicielki rzeczonego kota?
      • melmire Re: Problem polega na tym 21.07.05, 00:06
        Wina jest po stronie wlascicielki kota, i chyba nikt nie ma ty watpliwosci. Nie
        dosc ze zaniedbuje kota trzymajac go na klatce, to jeszcze nie reaguje na uwagi
        sasiadki ze ww.kot brudzi jej rzeczy.
        Natomiast kot jako taki nie ponosi winy zadnej, bo co on moze zrobic?
        Natomias wiekszosc planow skupia sie na kocie - wywiezc, wyrzucic z klatki. I
        problem z glowy. Tyle tylko ze kot wyrzucony na zewnatrz nie odejdzie
        podskakujac w strone zachodzacego slonca, tylko bedzie glodowal, chorowal,
        cierpial. To ze nie na naszych oczach, faktu nie zmienia.
        Tak samo kot w schronisku - jesli nie zabija gona dzien dobry, to spedzi
        prawdopodobnie duuuuzo czasu zamkniety ze stadem innych kotow w boksie, bo
        najlepiej "schodza" kociaki, albo koty o orginalnym typie urody, nie dorosle
        burasy.
        To sroga kara za to gubienie siersc...
        Wiem ze w takich sytuacjach trudno cos zrobic malym kosztem, a autorka jest
        mama malego dziecka, co sprawia ze ma jeszcze mniej czasu i energii na
        rozwiazanie problemu. Ale kota szkoda, moze mozna bylo mu znalezc nowy dom,albo
        chociaz dom zastepczy na czas szukania domu stalego. Zawsze mozna szukac na
        miau.pl, moze ktos pochyli sie nad kocim nieszczesciem?
    • beti1970 Dziewczyny !!! super dyskusja 21.07.05, 00:13
      Jak czytuję posty na tym forum ( a czytuję od jakiegoś miesiąca ) nigdy się tak
      nie ubawiłam, no naprawdę centralnie polałam się w majtki ze smiechu. niektóre
      posty wyborne !!! a jako że jestem w ciąży (termin na pojutrze) i zwieracze mi
      tak mocno nie trzymają - musiałam lecieć do kibla prędziutko, bo już nie
      wytrzymałam. dyskusja super - dawno nie śmiałam się tak serdecznie. chyba sobie
      wydrukuję cały wątek i będę czytać w chwilach przygnębienia. pozdrawiam i
      piszcie dalej. dla mnie ten wątek jest number one w całym forum.pozdrawiam.
      • maxim31 Poczytaj sobie wątki historyczne. 21.07.05, 00:14
        Zapewniam - bywały zabawniejszesmile
        • marta.kunc do mamyoli i tym podobnych 21.07.05, 00:53
          Immanuel KANT ( to taki FILOZOF=> patrz słownik wyrazow obcych)
          powiedział: "Miara naszego czlowieczenstwa jest to jak traktujemy zwierzeta".
          W zwiazku z powyzszym twoje czlowieczenstwo osiagnelo poziom rozwoju mniej
          wiecej ameby. Moim zdaniem nie ma nic gorszego niz zadawanie krzywdy niewinnym
          a takie sa z pewnoscia zwierzeta i niektore (nieskazone przez tak ograniczone i
          prymitywne matki jak mamaoli) dzieci. Ja wole zwierzeta od dzieci bo nie
          klamia, nie sa podle i interesowne a takze kochaja nas po prostu a nie
          proporcjonalnie do przeznaczonych na nie nakladow finansowych.
          Pogodzcie sie wszystkie MAMYOLI, ze dzieciecy placz, lepkie palce i efekty tzw.
          bezstresowego wychowania moga byc rownie lub bardziej irytujace co kocia siersc
          i siki na klatce.
          pozdrawiam

          PS. Zeby nie bylo niedomowien : nie jestem stara panna, prowadze wysoce
          satysfakcjonujace zy cie sexualne totez moj kot nie jest dla mnie zadnym
          substytutem, moj partner takze kocha zwierzeta niezmiernie, zadne z nas nie
          jest nienormalne a do tego niezle wyksztalcone - on 2 a ja 3 fakultety.
          • maxim31 Marto - nie przesadzasz? 21.07.05, 00:58
            Sama jestem właścicielka kota. Jak również mamą dwójki dzieci. I co z tego
            wynika?
            Nie moge powiedziec, że wolę kota od swoich dzieci. Czy miarą człowieka jest
            to, jaki ma stosunek do zwierzat? Moge pokusic się o dalsze dywagacje i
            zapytac - skoro wolisz zwierzeta od dzieci - jakim Ty jesteś człowiekiem?
            I czy ja mam prawo Tobie narzucic mój punkt widzenia?
            Niektórzy lubią rybki - inni akwaria.
          • lulka77 Re: do mamyoli i tym podobnych 21.07.05, 01:36
            marta.
            Immanuel KANT ( to taki FILOZOF=> patrz słownik wyrazow obcych)

            = zadziwiajace, chyba kazda miała na I-szym roku studiów.daruj sobie, matki tez
            mają po 2-3 fakultety.pchi


            Moim zdaniem nie ma nic gorszego niz zadawanie krzywdy niewinnym

            =czyli dzieciom, tym niewinnym z niewinnych-rzec chciałaś

            kunc napisała dalej:
            Ja wole zwierzeta od dzieci bo nie
            > klamia,

            =otóż jesli chodzi o dzieci to ich kłamstwa są raczej nie groźne, u dorosłych
            gorzej. zwierzeta kłamia inaczej-patrz kameleon (a raczej kamelełon-jak mówi
            mój synuś)

            bezstresowego wychowania moga byc rownie lub bardziej irytujace co kocia siersc

            =jeżeli to bezstresowe wychwanie nie jest dla nikogo uciazliwe (tylko dla matki-
            niestety) to odbij, nieproszona kocia siersc moze wkurzyć


            Zeby nie bylo niedomowien : nie jestem stara panna, prowadze wysoce
            > satysfakcjonujace zy cie sexualne totez moj kot nie jest dla mnie zadnym
            > substytutem, moj partner takze kocha zwierzeta niezmiernie, zadne z nas nie
            > jest nienormalne a do tego niezle wyksztalcone - on 2 a ja 3 fakultety.

            =gratuluje ja tez mam 2 i do tego podyplomowe. czyli mysle, masz jakies 31 lat.
            proponuje zacząć zastanawiać sie nad potomkiem, bo pózniej mozna chcieć, ale
            juz nie móc. ale zawsze jest ten kot, niby niesubstytut, ale zawsze moze sie
            przykiziać i jest cool.

            ziew
            • marta.kunc do lulki77 21.07.05, 10:55
              lulka77 napisała:

              > marta.
              > Immanuel KANT ( to taki FILOZOF=> patrz słownik wyrazow obcych)
              >
              > = zadziwiajace, chyba kazda miała na I-szym roku studiów.daruj sobie, matki
              tez
              >
              > mają po 2-3 fakultety.pchi
              >
              >
              > Moim zdaniem nie ma nic gorszego niz zadawanie krzywdy niewinnym
              >
              > =czyli dzieciom, tym niewinnym z niewinnych-rzec chciałaś
              >
              > kunc napisała dalej:
              > Ja wole zwierzeta od dzieci bo nie
              > > klamia,
              >
              > =otóż jesli chodzi o dzieci to ich kłamstwa są raczej nie groźne, u dorosłych
              > gorzej. zwierzeta kłamia inaczej-patrz kameleon (a raczej kamelełon-jak mówi
              > mój synuś)
              >
              > bezstresowego wychowania moga byc rownie lub bardziej irytujace co kocia
              siersc
              >
              > =jeżeli to bezstresowe wychwanie nie jest dla nikogo uciazliwe (tylko dla
              matki
              > -
              > niestety) to odbij, nieproszona kocia siersc moze wkurzyć
              >
              >
              > Zeby nie bylo niedomowien : nie jestem stara panna, prowadze wysoce
              > > satysfakcjonujace zy cie sexualne totez moj kot nie jest dla mnie zadnym
              > > substytutem, moj partner takze kocha zwierzeta niezmiernie, zadne z nas n
              > ie
              > > jest nienormalne a do tego niezle wyksztalcone - on 2 a ja 3 fakultety.
              >
              > =gratuluje ja tez mam 2 i do tego podyplomowe. czyli mysle, masz jakies 31
              lat.
              >
              > proponuje zacząć zastanawiać sie nad potomkiem, bo pózniej mozna chcieć, ale
              > juz nie móc. ale zawsze jest ten kot, niby niesubstytut, ale zawsze moze sie
              > przykiziać i jest cool.
              >
              > ziew
              po pierwsze wyraznie napisalam do jakiego rodzaju mam(PRYMITYW) adresowany jest
              ten post.
              po drugie dziecko, ktore wydlubuje zabie oczy lub podpala ogon kotu nie jest
              dla mnie niewinne tylko jest zwyrodnialym bachorem.
              po trzecie dzieci czesto klamia w celu uzyskania doraznych korzysci - to fakt
              naukowo potwierdzony- dla jednych jest to urocze dla innych irytujace. na moje
              pozostale argumenty nie widze kontry smile
              po czwarte bezstresowe wychowanie predzej czy pozniej zaczyna byc uciazliwe dla
              otoczenia gdyz dziecko ze swymi nawykami staje sie czescia spoleczenstwa.
              po piate mam 26 lat i na potomka zadnej ochoty. jak sie wyjdzie poza tradycyjne
              ramy postrzegania roli kobiety w spoleczenstwie to mozna zrobic bardzo duzo w
              stosunkowo niewielkim okresie czasu i jeszcze miec z tego wiele satysfakcji.
              PRZEDE WSZYSTKIM TO NIE JEST TAK ZE JA NIENAWIDZE DZIECI
              WSZYSKIE MAMY KTORE WYCHOWUJA SWOJE DZIECI NA WRAZLIWE, PELNE EMPATII I
              KOCHAJACE CALY SWIAT ISTOTY PODZIWIAM, SERDECZNIE POZDRAWIAM I TRZYMAM ZA NIE
              KCIUKIsmile
          • umasumak Boszzzz... toż to istny najazd ;-DDD 21.07.05, 07:33

            • beti1970 koty, psy, dzieci i blok 21.07.05, 09:57
              • beti1970 Re: koty, psy, dzieci i blok 21.07.05, 10:34
                lubię koty, ale moje, obcych się brzydzę bo nie wiem jak są pielęgnowane, a
                wogóle to mam takie poglady:

                zwierzęta w blokach się męczą - mówię o psach i kotach, nie mają gdzie pobiegać
                itd. i jak mieszkałam w bloku to nie mieliśmy kota ani psa, tata miał akwarium
                a ja świnkę morską.

                jak się wyprowadziłam do domu wolnostojącego - wtedy koleżanka dała mi takiego
                kocurka boroczka - kotkę - nazwałam ją Mućka i bardzo ją lubię - i bardzo o nią
                dbałam (kapiel co kwartał, odrobaczanie, szczepionki, dobre jedzenie itd.)
                Mućka z nami spała i z dziećmi - ale tak jak mówie kot był zadbany.

                trzymanie kota i psa w bloku uważam za nieporozumienie - gdzieś tą kuwetę
                trzeba trzymać, najczęściej ludzie mają ją w łazience lub w WC, i mimo że te
                żwirki naprawdę zatrzymują zapachy to nie ma cudów i z tego "pachnie" a jak się
                ma dom to jest i garaż i piwnica duża, różne ganki i klatki schodowe i jest
                więcej opcji na trzymanie kuwety. poza tym zwierzątka te lubią przestrzeń - do
                pobiegania, spacerów itd. koty mają instynkt łowny - muszą łapać myszki i mieć
                o co ostrzyć pazury (drzewka itp.).

                jak mieszkałam w bloku to sąsiadka obok miała takiego ratlerka - pieska i
                piesek całymi dniami przebywał na balkonie obok naszego i szczekał, potrafił
                tak szczekać dniami i godzinami, a z kolei pod nami mieszkała wdowa z 6 dzieci
                o rozpiętości wieku około 10 lat i dzieci miały pianino i sobie brzdąkały cały
                dzień - od 8 rano do 20:00 wieczór. my też mielismy pianino (moja siostra gra)
                ale moja siostra ćwiczyła tylko 2 godziny dziennie o określonej porze - od 2-4
                po południu. uwierzcie mi: zarówno piesek jak i dzieci sąsiadki dawały czadu po
                równo. myślę że tu nie ma znaczenia co to jest - czy kot, pies, dzieci, sąsiad
                pijak awanturnik - trzeba mieć po prostu wyobraźnię że mój hałas który generuję
                dociera do innych i że komuś przeszkadza.
                moje dzieci (chłopcy) też w deszczowe dni nudziły się w domu i wpadały na
                pomysły typu - gra w piłkę w pokoju - i nigdy im nie pozwalałam na żadne
                hałaśliwe zabawy, zwłaszcza generujące rytmiczne hałasy, uderzenia, bieganie po
                domu itp. bo przede wszystkim mi to przeszkadza i innym również, i mimo że się
                wynieśliśmy do domu prywatnego - chłopcy wiedzą że nie wolno "grandzić" po domu
                ani w jego otoczeniu - jeśli obok blisko mieszkają ludzie.

                ale ja wymagam od siebie i innych też - i nie popuściłabym nikomu kto mi
                przeszkadza, wózek trzymałabym w wózkowni, fotelik w aucie - a sprawę kota
                zgłosiłabym sąsiadce - jak by nie pomogło to spółdzielni, pies nie musi sikać
                ani robić kupy, wystarczy że notorycznie hałasuje - to się nazywa chyba
                immisja - to można załatwic. jak mam psa w mieszkaniu to go wyprowadzam na
                spacer a nie wywalam na balkon jak są goście żeby nie zawadzał, tak samo z
                kotem - co ten kot robi na klatce? czy mąż tej pani też siedzi na klatce
                schodowej?

                ten cały problem sprowadza się wg mnie tylko do kwestii kultury osobistej i
                wyobraźni osób zainteresowanych - bo dla mnie nie ma znaczenia czy to kot, pies
                czy dzieci.

                po pierwsze trzeba się zastanowić - czy ja sama jestem OK, czy nie
                przeszkadzam innym i czy przestrzegam przepisów regulaminu bloku w którym
                mieszkam, jeśli jestem OK, to wymagam tego również od innych - co nie zmienia
                faktu że czasem prośba nie skutkuje- wtedy można:

                a) zgłosić sprawę do spółdzielni
                b) wybudować dom lub wyprowadzić się gdzie indziej

                w moim przypadku wybrałam b) ale wiem że nie każdy ma taką możliwość z racji
                ograniczonego budżetu. niestety z życia wiem że prośby najczęściej nie odnoszą
                żadnego skutku (może na chwilę doraźnie) ponieważ osoby które nie mają
                wyobraźni - od naszych próśb jej nie nabędą - im po prostu nie przeszkadzają
                koty, szczekanie psa, hałas dzieci i tyle - i nie wyobrażają sobie że komuś to
                przeszkadza. tych ludzi się raczej nie zmieni.

                jest to przykre ale wiele osób nie ma kultury osobistej na poziomie
                wystarczającym i myślę że nigdy jej nie nabędzie, a już na pewno jakieś kłótnie
                z tymi ludźmi nie odnoszą pozytywnego skutku - tylko wręcz odwrotnie.

                nie odniosłam żadnych sukcesów w kwestii nauczenia dzieci sąsiadki aby grały na
                paininie np.4 godziny dziennie o ustalonych porach czy też aby piesek był w
                domu a nie na balkonie - po prostu jak grochem o ścianę. wyprowadziłam się i
                problem znikł. jedyny sukces jaki odniosłam to było zlikwidowanie obozowiska
                namiotów które w lecie dzieci rozbijały pod naszym balkonem i darły się całą
                noc (grały na gitarach, śpiewały, śmiały się i gadały przez noc całą), po
                zwróceniu im uwagi (po 22 godzinie) i braku odzewu z ich strony, zadzwoniłam na
                policję i powiedziałam że w tych namiotach kogoś chyba gwałcą bo ktoś krzyczał,
                przyjechały dwa radiowozy, spacyfikowały wioskę namiotów, dzieci poszły do
                domu, rodzice zapłacili grzywnę za zakłocanie porządku i stał się spokój.
                dzieci do dziś mi się kłaniają na ulicy z daleka (respekt!!). i wcale nie czuję
                sie jak jakaś wredna baba z tego powodu - uważam wręcz że jak rodzice ich nie
                uczą kultury to dobrze że ktoś obcy choć się nimi interesuje.

                jak się mieszka w zbiorowisku ludzkim (osiedle domów, bloki) trzeba mieć
                kulturę i tyle. i wyobraźnię.
    • kubusala Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 11:28
      Jeśli kot mieszka na klatce schodowej a nie w domu to znaczy,że jest bezpański
      i nalezy go oddac do schroniska, zawiadamiając o tym straż miejską.
      • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 11:44
        Na tej samej zasadzie stojacy na klatce wozek jest niczyj smile
        • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 11:53
          Melmire bardzo prosze o dokładne czytanie odpowiedziwinkNa wózek itp mieszkańcy
          sie zgodzili i nie ma problemu, ale na kota nikt sie nie zgadzał - wózek
          zabrałam graci mi balkon, ale to lepsze niz codzienne pranie obicia.
          Wózka nie ma kot jest smród też i pełno latających kłakówcrying
          Nie znam sie, ale czy koty aż tyle kłaków zostawiają??? matko to chyba dywanów
          ludzie przy kotach nie mają.
          Ja już nawet klatki nie myję bo mnie ta sierść obrzydza masa jej po kątach i za
          każdym razem szmaty wywalamcrying
          To nie mije zwierzę i mogę sie brzydzić i bać - najgorsze jest to, ze sąsiadka
          ma to gdzieś wiec niech sama sprząta.
          • p_swiat Dodam tylko... 22.07.05, 12:01
            jestem przeciwna trzymania zwierząt w bloku raz, ze sie męczą dwa ze niestety
            własiciele ( przynajmniej w mojej klatce)nie przywiązują wagi do czystości i
            śmierdzi w windzie zwierzakami bo np siknie sobie taki psiaczekcrying
            Mieszkam tu od niedawna,ale nigdy nie wyrzucam nic na klatkę do widny itp.
            Bo nie tylko czystość w moim mieszkaniu jest ważna, a dozorczyni sama
            powiedziała, ze nasza klatka jest najbrudniejsza w całym bloku - niestety nie
            świadczy to dobrze o mieszkańach i niestety przy okazji o mnie też - ho mnie to
            rybka co o mnie mówią,ale źle mi jak jest smród, bałgan itp
            • melmire Re: Dodam tylko... 22.07.05, 12:07
              Przy okazji zapewniam cie ze moj kot sie nie meczy w bloku, a jesli kiedys sie
              przeprowadzimy do domu...........to i tak bedzie mial szlaban na wychodzenie smile
          • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:02
            To dobrze, ze ten wozek zabralas. Nie wiem czy czytalas moja odpowiedz powyzej,
            jezeli nie to przeczytaj prosze.

            Jezeli chodzi o trzymanie rzeczy na korytarzach, to na szczescie tu gdzie
            mieszkam cos takiego jest nie do przyjecia. Nikt nic nie trzyma, a jezeli
            sprobuje wystawic chocby worek ze smieciami na 5 minut to juz krzywo na niego
            patrza. I uwazam, ze tak powinno byc. Korytarz to korytarz, a nie przybudowka
            do mieszkania. To sie nazywa kultura po prostu.

            Jak czasem jezdze do kolegi na Ursynow i widze te kawalki odcietych krata
            korytarzy i na nich wszystko: szafki na buty, buty, szafki na ksiazki, wozki,
            rowery, i generalnie wszystko co ludzie maja, to mi sie slabo robi. Straszny
            zwyczaj. Okreslilabym to mianem - gnoj. I nie o kota tu chodzi, bynajmniej.

            Jezeli cos takiego popierasz - ok, Twoja sprawa, ale uwierz mi mnie bardziej
            przeszkadzalby ten pie..ik w postaci wozkow, szafek i innych gratow na
            ktorych zbiera sie brud przywleczony z podworka niz jakis tam kot. Ze tez
            akurat wlasnie ten kot Cie brzydzi, a to, ze takie graty to siedlisko
            wszystkiego co tylko mozliwe, to Cie w ogole nie rusza...?
            • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:12
              nie uważam, ze wózek to siedlisko niewiadomoczego. Na klate tylko ja trzymam
              wózek, a inni inne szpargały tak było przyjęte zanim sie tu wrowadziłam( nawet
              jeśli mi sie to nie podobało to ja tu mieszkam krócej niż inni), ale kot
              brudzący jest wnerwiający bo ileż razy moge kupować wycieraczkę i wnosić siersć
              do domu, sąsiedzi nie wnoszą brudu z mojego wózka bo ja za każdym razem myję
              kółka to takie manictwo jak dawniej trzymałam wózek w domuwink
              Rusza mnie to, ze mieszkam tu!! dostaliśmy to mieszkanko więc ucieszyliśmy sie,
              ze mamy swoje,ale niestety nie mieszka sie tu dobrze i mam nadzieje, .ze juz
              niedługo tu posiedzęwink
              • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:16
                Pociesz sie ze moglas miec jako sasiedztwo pijacka meline, i kaluze wymiocin
                zamiast kociej siersci. Zawsze moze byc gorzej smile
                Jezeli naprawde naprawde naprawde kota nie da sie wytrzymac, to zapisz go moze
                w watku adopcyjnym na miau.pl, moze ktos go zechce?
                • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:22
                  sasiadka własnie pije,ale na szczęście nie ma tam jakiś bib czasami tylko zapuka
                  aby jej po piwo skoczyć o nieludzkich porach, ale juz wie, ze my jej nie kupimy.
                  Raz na jakiś czas pośpiewa głośniej, ale nie jest to nie do wytrzymania.
                  • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:24
                    Kurcze to masz prawie total. Nie zazdroszcze, ale za to lepiej
                    rozmiem "bezwlad" sasiadki.
              • brenya Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 13:20
                Kochana. Potrzeba jest matka wynalazku. Naprawde dziwie sie, ze pierzesz
                wycieraczke, kupujesz nowe, otrzepujesz z siersci, a do tej pory nie polozylas
                na nia po prostu folii.

                Z drugiej strony naprawde nie rozumiem, ze nie brzydzi Cie to, ze z dworu
                codziennie nanosisz na wycieraczke brud wszelkiej masci, lacznie z gowienkami
                psimi i siuskami (wiadomo, po czym czlowiek stapa?), a tej siersci nie mozesz
                na wycieraczce zniesc. Dla mnie to conajmniej nielogiczne. I mysle, ze
                zaczynasz przesadzac.

                To troche tak jak z tymi paniami domu co to na kibel leja codziennie domestos,
                ale nigdy nie myja np. drewnianej deski do krojenia - wot, tylko przetra, albo
                lekko ochlapia woda - podczas gdy ilosc zarazkow w kibelku nie moze sie nawet
                rownac z tym co zyje na codziennie uzywanej desce do krojenia, czy zmywaku do
                naczyn...
          • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:05
            To nie o to chodzi. Tez bym sie nie zgadzala na kota na klatce, z tym ze
            bardziej ze wzgledu na niego niz na klaki. Moj kot tyle klakow nie gubi, bo
            jest czesany, dobrze zywiony i nie zyje w stresie na klatce schodowej - tak ze
            moje wykladziny maja sie calkiem dobrze wink Oprocz wyszarpanych miejsc rzecz
            jasna smile
            Sasiadki ci nie zazdroszcze - co ona mowi na wasze uwagi? W ogole nie reaguje?
            Przeciez jakis powod trzymania kota na klatce musiala chyba podac? Moze ona go
            nie chce, i marzy zeby sie go pozbyc? Wtedy mozna byloby kotu znalezc nowy dom,
            i po ptokach.
            O ile nie zgadzam sie z metoda wyrzucic kota/odwiezc do schroniska , to
            bardziej rozmumiem ciebie niz sasiadke.
            Natomiast postawa "kota na korytarzu, mimo ze wiem do kogo nalezy,uznam za
            bezpanskiego" nie jest uczciwe, a co gorsza prowadzi do wojny podjazdowej- ja
            ci kota, ty mi wozek, itd itd.
            • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:18
              sasiadka za każdym razie twierdzi, ze kot jej ucieka z domu jak tylko otworzy
              drzwi, ale ja jej tłumacze to po co je otwiera??? bez powodu, chyba własnie po
              to by nie był w domu.
              • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:23
                Pewnie otwiera drzwi jak wchodzi albo jak wychodzi smile Ale na litosc boska, kota
                da sie w drzwiach zatrzymac! Jeszcze moge zrozumiec ze wypuszcza go na 10
                minut "na spacer" - moja sasiadka tak robi, ale jej drzwi sa ciagle uchylone a
                i ona sama jest blisko (nasz korytarz nie jest okratowany).
                A potem co ,nie moze go zabrac z korytarza bo kot nie da sie zlapac? To akurat
                moze byc prawda, ale kota na dajacego sie zlapac lepiej nie wypuszczac.
                Napiszcie jej moze list otwarty, podpisany przez wszystkich,moze cos do niej
                dotrze. Kurcze, ja na jej miejscu bym sie bala, ze wlasnie ktos kotu krzywde
                zrobi - jej to nie rusza, czy co?
                • p_swiat Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:31
                  chyba nie rusza bo by zareagował na nasze prośby o trzymaniu kota w domu!
                  Ach szkoda juz nerwów chyba sie poddam no chyba, ze znów będzie kupa na
                  wycieraczce to niedaruję! oznajmie, ze dopilnuje by kot znalazł lepszego własiciela!
                  • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 12:46
                    Serio, zapostuj na miau'owej kociarni, moze ktos sie skusi, tym bardziej ze
                    alternatywa byloby schronisko. Albo moze chociaz powiedzieliby ci ktore jest
                    najlepsze , oni sie znaja smile

                    PS ja staram sie upchnac stado (12!!) poldzikich kotow, koniecznie jednej
                    osobie, zyczcie mi powodzenia ^^
                    • dzindzinka Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 15:16
                      Tylko nie schronisko! W schroniskach koty żyją bardzo krótko i są głęboko
                      nieszczęśliwe.
                      Melmire jak dzikie są te koty? Dr Dorota Sumińska w TOK FM mówiła, że lepiej,
                      aby dzikie koty pozostały dzikie. Lepiej je po prostu dokarmiać. Ja kiedyś
                      przygarnęłam takiego kotka (a właściwie dałam go moim rodzicom), siedział cały
                      czas w piwnicy, nie dał się dotknąć, wreszcie nawiał.
                      • melmire Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 16:04
                        Koty sa dziko-poldzikie i takie zostana, tylko ze nie moga zostac na
                        dotychczasowym terenie uncertain Wiec ktos musi terenu udzielic, i dokarmiac dwa razy
                        w tygodniu smileMam nadzieje ze "ktos" sie znajdzie smile
                        • dzindzinka Re: Znów ten kot wrrrr :( 22.07.05, 17:41
                          Mam szczerą nadzieję, że się znajdzie dobra dusza smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka