Dodaj do ulubionych

równowaga w rodzinie

23.10.05, 07:52
Witajcie, często czytałem rózne wątki na forum, aż wreszcie zdecydowałem że
sam napiszę.
Celowo pisze to w emamie, bo etata jest (teoretycznie) dla męskiej części, a
temat który chcę poruszyć dotyczy raczej płci pięknej.

Bardzo często narzekacie na swoich partnerów że nic nie robią w domu, żadnego
z nich pożytku, dziecmi się nie zajmują, tyko siedzą w pracy a i tak za mało
przynoszą pieniędzy.

A co powiecie na takiego męża i ojca co:
1 pracuje
2 odprowadza i przyprowadza dziecko z przedszkola (w 80%)
3 sprząta
4 gotuje
5 pierze
6 prasuje
7 robi zakupy
8 a do tego zajmuje się dzieckiem w czasie gdy nie jest w przedszkolu (
popołudnia oraz choroby i wakacje)
9 seks jest z jego inicjatywy

Powiecie że to fantazja? niesad
ja istnieję i jeszcze się mam, nie powiem że dobrze.
A co robi szanowna połowica?
oczywiście pracuje i zajmuje się domem, główne zajecie to robótki ręczne i
polegiwanie, czyli jasnie pani leży i ładnie pachnie.
Czasem ugotuje obiad

Piszecie sobie wzajeminie jakie to z nas nieroby i żadnego pożytku nie ma.
Ciekawi mnie czy tu też będziecie takie zdecydowane we własnych sądach?
Pozdrawiam
zmęczony Tatem
Obserwuj wątek
    • amhali Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 08:33
      Ja tam nic takiego nie pisalam, bo moj maz jest z tych porzadnych-pomagajacych -
      ale nie moge sie oprzec zeby nie napisac, ze Twoj przypadek nie zmieni mezow
      tych kobiet ktore pisaly ze ich partnerzy nie pomagaja.

      A skoro Ty jestes juz tym zmeczony (to sugeruje Twoj podpis) to porozmawiaja z
      zona, w koncu to chyba powinien byc zwiazek partnerski a nie niewolniczy.

      pozdrawiam
      ___________________
      amh
      i <a href="http://lilypie.com/days/060217/4/25/1/+1">
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 08:40
        rozmawiam, ale na niewiele sie to zdajesad
        nadal talerze i szklanki pozostają na stole,
        ubrania na pralce
        Rozmowy nie trafiają na podatny grunt.
        Dalej robi to samo.
        Obawiam się że za mocno nie moge tupnąć nogą,
        o przepraszam, my faceci walimy pięścią w stół,
        bo usłyszę że mogę się wyprowadzić (z własnego mieszkania?)

        A może ma poprostu
        a za dobrego męża
        b ołów w zadku?

        Tatem

    • edorka1 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 08:55
      Niemożliwe.Nie ma żon takich facetów.Tacy faceci funkcjują tylko jako samotni tatusiowie. Jeszcze bez prania i prasowania może bym uwierzyła.
      A jeśli taki facet jest hihi to musi być jakaś rysa na szkle.
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 09:06
        to nie ma takich żon czy facetów?
        bo nie wiem w końcu czy istnieję czy zmyślam to co piszę.
        Pranie jest prostewink gorzej z prasowaniem za którym nie przepadam
        (delikatnie mówiąc)

        rysa na szkle? znaczy skaza? błąd, error, wada?
        • amhali Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 09:38
          To nie prasuj jak nielubisz? Ja tez nieprzepadam za prasowaniem i nie prasuje.

          Jak to taki problem to nie prasuj rzeczy zony, nie pierz jej, nie gotuj dla
          niej, nie sprzataj przez jakis czas. Moze cos zona zrozumie. Jak jest taki uklad
          a do niej rozmowa nie trafia - to przynajmniej rob te rzeczy za siebie -
          zawsze warto sprobowac, moze po tygodniu, dwoch cos zrozumie smile Moj maz np.
          chronicznie nie znosi sprzatania, i ok. nie zmuszam go do porzadkow bo
          wiedzialam ze "ten typ tak ma" - moze Twoja zona tez z tych - aczkolwiek cos
          moze robi dla domu, dla Ciebie? smile W koncu z jakiegos powodu z nia jestes i
          raczej nie z powodu "zadan domowych", a moze zatrudnijcie Pania do pomocy w
          pracach domowych - w koncu malzenstwo to niekoniecznie porzadek w domu i
          poprasowane czyste ubrania - przynajmniej wg mnie wink

          pozdrawiam
          ___________________
          amh
          i <a href="http://lilypie.com/days/060217/4/25/1/+1">
    • ulka271 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 09:37
      Witaj maz wpracy ma koleg ktory jet wpodobnej sytacji zona tlumaczyla sie zawsze
      ze ma do czynienia z pieniedzmi i musi byc wypoczeta teraz ona niepracuje i nic
      sie niezmienilo maz duzo opowiadal i wyobrazilam ja sobie jako paniusie
      ,szczupla wymalowana itp. kiedys ich spotkalismy w markecie jaki szok calkiem
      inna kobieta buty typu relaks i futro o fryzurze nie wspomne, nieobmawiam jej
      ale czym ona sie zajmuje jak on wszystko wykonuje pozdrawiam i zycze duzo
      cierpliwosci
    • gepart_czester Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 09:52
      Jak najbardziej są tacy mężczyźni.
      Mój mąż jest taki, tyle, że ja w ogóle nie jestem podobna do Twojej żony.
      Moja mama powiedziała mi kiedyś, że małżeństwo jest jak wóz ciągnięty przez 2
      konie. Konie to mąż z żoną, natomiast wóz to ich życie (dzieci, obowiązki,
      przyjemności etc.). Jeśli jedno symuluje drugie ma dwa razy więcej do
      ciągnięcia. Chyba coś w tym jestsmile
    • jakw Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 10:02
      Nie pierz i nie prasuj żonie - doskonale może to robić sama. A jedzenie możesz
      jej czasem podać na "zastawie" 1-razowej. Jak będziesz konsekwentny to żona sama
      zacznie rozmowę.
      Podejrzewam, że macie z żoną trochę inny charakter/intensywność pracy?
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 10:09
        dla jasności
        nie prasuje ubrań żony, bez przesady
        prasuje dziecka, swoje oraz pozostałe rzeczy (ręczniki, pościel)

        jedzenie na jednorazówkach? dziekuję ale nie, w domu na czymś takim nie będe
        jadł.
        intensywność pracy?
        ona od 8 do 16 czasem 17
        ja w ruchu ciągłym (noce i weekendy) na zmianach
        • jakw Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 12:43
          Pościeli i ręczników nie prasuję. Mój mąż też nie.
          imho musisz jakiś strajk ogłosić - a potem powinniście usiąść i zrobić podział
          obowiązków.
    • gruba-buba Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 10:06
      Rozumiem, że gdy te opisane przez Ciebie obowiązki wykonuje żona (bo tak jest w
      99% małżeństw), a mąż "poleguje i pachnie", to wtedy wszystko jest ok?
      Jeden facet, który wykonuje obowiązki przeciętnej matki i żony, a on już każe
      sobie pomnik stawiać.
      Owszem doceniam Twoje zaangażowanie w rodzinę (co tu dużo mówić, trochę może i
      zadroszczę tego polegiwania Twojej małżowince), ale Twoja skromność i zawiły
      tok rozumowania powala mnie. Bo jak kobieta za...suwa to ok, a jak facet się
      weźmie do roboty to na piedestały go i po rękach całować.
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 10:13
        gruba-buba, a kto tu mówi i pomnikach i piedestałach?
        chyba raczej nie ja.
        skromność? przy pracy i zajćiach w domu nie bardzo mam czas na samouwielbienie.
        Tok rozumowania?
        chciałbym równouprawnienia w praktyce a nie tylko w teorii.


        • y_y Re: równowaga w rodzinie 28.10.05, 19:44
          powiem z mojej perspektywy, osoby, ktora pozwoliła się wpędzić właśnie w takie
          czynności. obydwoje pracujemy, mąż ma własną działalność, co nie znaczy, ze jest
          zajęty 18 h/dobę, tak jakby chyba chciał, abym ja to widziała. ale wszystkie
          rzeczy w domu (nie licząc okazjonalnego umycia talerzy i wyniesienia gór śmieci
          po dziesiątym moim przypomnieniu) wykonuję ja. czyli wszystko to, co piszesz.
          mogę na niego liczyć w przyprowadzaniu dziecka z przedszkola, ale wowczas, kiedy
          po przedszkolu jest z małą dwie-trzy godziny w domu, raczej woli polegiwac przed
          tv niż umyc talerze czy nastawić pranie.
          zastanawialam sie, co jest problemem. doszlam do wniosku ze chyba nieumiejętnosć
          stawiania przeze mnie granic. nieumiejętnosc bycia konsekwentną - zostawienia
          raz, czy dwadziescia osiem razy brudnych garnków, az do ostatniej łyzeczki. tyle
          ze... - ja w domu jestem od mniej wiecej 17-18 do pozna w nocy sama i to glownie
          ja bym sie meczyla z tym balaganem, a nie on, ktory przychodzi na spanie. je
          rowniez poza domem, czyli wersja "nie ugotuję dla ciebie obiadu" rowniez odpada.
          paradoksalnie moim bledem bylo to, ze wolalam wszystko co trzeba w domu
          wykonywac bez klotni, bez jęczenia "sprzatnij, wynies, przynies, pozamiataj".
          efekty - mizerne wink. paradoksalnie, kiedy zaczelam wrzeszczec, narzekac,
          marudzic, krzyczec, mowic do obrzydzenia, co jest, co mi sie nie podoba, ze masz
          odebrac dziecko z przedszkola, masz sie zająć nim, polozyc spac, porozmawiac,
          dopiero to zaczelo powoli przynosic efekty.
          moze jest pewien typ ludzi, z ktorymi nie mozna lagodnie.
          moze czasami trzeba pokrzyczec.
          ciagle nie jest tak, jak bym chciala, choc przynajmniej dzieckiem teraz moj mąz
          sie troche zajmuje - wczeniej widzial je jedynie w soboty i niedziele, jak
          odganial od lozka, bo spac mu sie chcialo wink

          zeby zakonczyc - znam faceta podobnego do Ciebie. nie wiem, jakie ma relacje z
          zoną, tak do konca, ale jest bardzo przemęczony. bardzo zrezygnowany. i chyba
          najbardziej boli go to, ze probuje porozumiec sie z zoną, a ona prosby o
          przejecie czesci obowiazkow odbiera jako zamach na swoją wolność, na coś, co jej
          sie należy, bo przeciez od początku tak bylo, wiec dlaczego nagle coś sie
          zmienia, jakim prawem?

          trzymaj sie cieplo i sprobuj powalczyć.
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 10:48
        to miała być złośliwość?
        ja na pomnik nie mam czasu, zresztą w piedestału źle się sprząta.
        Ale gdyby ktoś czasem docenił (a nie mówił że docenia) to co robię to byłoby
        naprawdę miło.
        O aktywności po zgaszeniu światła nawet nie marzę.

      • jakw Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 12:48
        hm, ale tatem wcale nie pisał, że chce na piedestał...
        Po prostu czuje, że nie jest sprawiedliwy taki podział obowiązków domowych.
        Na pocieszenie dla tatem - w opisanej przez Ciebie sytuacji znajduje się
        zdecydowana większość pracujących dzieciatych pań. Zyją.
    • 18_lipcowa Drogi panie... 23.10.05, 10:35
      Nie wiem kto tu narzeka, bo ja nie.
      Ja z chęcią obiad ugotuję, sprzątać lubię, pranie i zmywanie nie stanowi
      problemu ale....Facet też musi UMIEĆ to robić i zrobic to jesli istnieje taka
      potrzeba. Dla mnie facet ktory nie umie zrobic zakupów czy ugotować obiadu to
      zwykła niedojda i to tylko dlatego że to proste sprawy ktore powinien umiec
      zrobić kazdy normalny człowiek.
      To co Pan robisz w domu - zadna rewelacja. Zwcyczajna sprawa. Mieszkasz Pan
      tam, założyłeś rodzinę to co to za filozofia ze Pan sprzątasz, zajmujesz się
      dzieckiem, pierzesz?
      Normalka, tak powinno byc w kazdej rodzinie.

      Nie jesteś Pan nierób ale 8 cud świat też ni.
      • tatem Re: Drogi panie... 23.10.05, 10:51
        hmm, co racja to racja.
        mam tylko 1 rękę lewą, robię to co powinienem

        chyba potwierdziło się moje przypuszczenie
        jeśli to kobieta robi wszystko w domu to facet jest szowinistyczną świnią i
        zaniedbuje ją, dom i rodzinę.
        a jeśli robi to facet - "to przecież nic wielkiego"

        Dzięki 18_lipcowa za argumentysmile)
        • 18_lipcowa Re: Drogi panie... 23.10.05, 10:54
          ależ skąd nie zrozumiałeś mnie.
          To jak kobieta coś robi w domu -to jest normalka.
          Jak facet - wyczyn na miarę nie wiem czego.
          Jak kobieta nic nie robi- to jest leniwa egoitka.
          Jak facet nic nie robi - no co to takie normalne.

          Drogi Panie ja nie wiem jak mnie Pan zrozumiałeś tak ale uważam że jesli i
          kobita i facet nic nie robią to są smierdzące lenie, a jak oboje coś robią - to
          super i nikogo tu nie wychwalam. Dom wspolny?To obowiazki tez wspolne.
          Tak wiec to co Pan robi to dla mnie tez zaden wyczyn - NORMALKA ktora powinna
          byc w kazdym domu.
          • tatem Re: Drogi panie... 23.10.05, 11:06
            chyba się nie zrozumiemy

            "jak mnie Pan zrozumiałeś"?
            to jest forma jaką się stosuje (stosowało)
            w stosunku do osób niższego pochodznia.
            Nie zalicza się do form kulturalnych
            • 18_lipcowa Re: Drogi panie... 23.10.05, 11:22
              Oj przepraszam, w takim razie NIE ZROZUMIALES mnie.
              To co robisz to zaden wyczyn. Normalka. Mieszkasz w domu, to dbasz o niego.
              OCzekujesz fanfar?
              • tatem Re: Drogi panie... 23.10.05, 11:43
                hmm, skąd ja to znam
                jełsi facet ma swoje zdanie którego broni, co zwsze słyszy?
                "bo ty NIC NIE ROZUMIESZ"
                masz rację, to co robię to zaden wyczyn, normalka, mieszkam i dbam.
                Dziękuję za rozmowy.
                • 18_lipcowa Re: Drogi panie... 23.10.05, 14:00
                  No dokładnie. Zaden wyczyn.
                  • tatem Re: Drogi panie... 23.10.05, 14:05
                    o, widzę że SZP ma kompleksy? co napisze w jakimś wątku to zaraz musi być
                    komentarz?
                    cóż, uroki internetu.
                    życzę udanego dnia
                    • 18_lipcowa Re: Drogi panie... 23.10.05, 14:15
                      Jak komentarz? Przecież dyskutujemy od jakiegoś czasu.
      • zumaminka Re: Drogi panie... 23.10.05, 10:52
        Oczywiście,ze tacy mężczyźni istnieją jednym z nich jets mój mążsmile))
        Odwozi dziecko do przedszkola,zarabia(b.dobrze),bywa dużo w domu,myje
        podłogi,odkurza,sprząta,myje naczynia,kąpie dziecko,poświęca dziecku mnóstwo
        uwagi i czasu.Nie zrzędzi,nie zdradza.
        Owszem swoje wady też ma- do romantycznych nie należy,zapomina o
        uroczystościach,rzadko zaskakuje.
        My poprostu się uzupełniamy.Choć to chyba on więcej uzupełnia niż jasmile
        • tatem Re: Drogi panie... 23.10.05, 11:20
          Zumaminka
          Hej,pogratuować i pozazdrościć.
          Potrafisz ocenić i docenić wysiłek męża.
          Dzięki takiemu podejściu jesteście szczęśliwi.
          Gratuluję ( i zazdroszczę)
        • mamamonika Re: Drogi panie... 25.10.05, 19:08
          Mamy chyba tego samego męża wink
    • lila1974 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 11:25
      Co Ty do niej czujesz?
      Nie masz przypadkiem dość?
      Taka baba to aż nie do wiary, gdzie Ty miałeś oczy? Przed slubem nie było
      żadnych znaków na niebie i ziemi?

      Oczywiście, że walnij pięścią w stół.
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 11:37
        pewnie że mam dość,
        co czuję? chyba wolę się nie zastanawiać
        Przed ślubem było całkiem fajnie
        chciało jej się jeszcze chcieć

        Z waleniem w stół to nie takie łatwesad(
        jak staram się negocjowac to słysże ROZWÓD
        zdechnę, a dziecka nie pozwolę sobie odebrać.
        A w tym kraju to matka może być pijaczką i dziwką a śąd i tak jej przyzna prawo
        do opieki nad dzieckiemsad
        • lila1974 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 11:44
          W takiej sytuacji to nawet takie przemądrzałe stworzenie jak ja chybsa nie
          pomoże.
          Na mój gust, Twoja żona już położyła krzyżyk na Waszym małżeństwie i niewiele
          da się wskórać. Tylko człowiek, któremu zależy jest skłonny się zmienić.
          Może ona z premedytacją tak się zachowuje licząc na to, że się poddasz i ją
          zdradzisz, uderzysz albo co i wtedy poda o rozwód z Twojej winy.
          Co za dziwaczka.
          • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 11:49
            a niech sobie stawia co chce
            uderzyć nie mogę,
            dziecka nie strace, choćbym miał się ze....ać lub paść na pysk ze zmęczenia.

            Czasem jest taka jaka jest, kiedyś było inaczje, ale wspomnienia pokrył kurz
    • lila1974 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 11:29
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=30704922
      doceniających swoich mężów żon jest dużo więcej smile
    • vibe-b Pozory moga mylic. 23.10.05, 11:41
      tatem napisał:

      > Witajcie, często czytałem rózne wątki na forum, aż wreszcie zdecydowałem że
      > sam napiszę.
      > Celowo pisze to w emamie, bo etata jest (teoretycznie) dla męskiej części, a
      > temat który chcę poruszyć dotyczy raczej płci pięknej.
      >
      > Bardzo często narzekacie na swoich partnerów że nic nie robią w domu, żadnego
      > z nich pożytku, dziecmi się nie zajmują, tyko siedzą w pracy a i tak za mało
      > przynoszą pieniędzy.
      >
      > A co powiecie na takiego męża i ojca co:
      > 1 pracuje
      > 2 odprowadza i przyprowadza dziecko z przedszkola (w 80%)
      > 3 sprząta
      > 4 gotuje
      > 5 pierze
      > 6 prasuje
      > 7 robi zakupy
      > 8 a do tego zajmuje się dzieckiem w czasie gdy nie jest w przedszkolu (
      > popołudnia oraz choroby i wakacje)
      > 9 seks jest z jego inicjatywy




      Pominawszy pkt9, bo w to nie mam wgladu

      Mam znajomych, gdzie jest identyczny uklad. Identyczny. Facet wykonuje
      wszystkie domowe czynnosci, wlacznie z odprowadzaniem/odbieraniem dzieci ze
      szkoly. Zona czasem cos ugotuje.
      I, mozna by rzec, co za wygodnicka leniwa baba, i jaki pracowity mezus.
      Tyle tylko, ze ta leniwa baba przynosi do domu dwa razy wiecej kasy niz maz.
      To chyba naturalne, ze mezus musi sie jakos inaczej przyczyniac do dbalosci o
      ognisko domowe.

      pozdr
      • tatem Pozory moga mylic. 23.10.05, 11:47
        czyli tradycyjnie wracamy do kasy?
        tak zarabia więcej niż ja, ale nie pracuje dłużej.
        Więc to że zarabia więcej ( koszty utrzymania mieszkania i rodziny dzielimy
        prawie po równo,zgadnijcie kto ma oszczędności?) uprawnia do tego że ja robię w
        domu 90% rzeczy? Znaczy Pai i lokaj?

        Hmm, jeszcze bardziej jestem zakręcony.
        Gospoś do wszystkiego i to jeszcze na własnym utrzymaniu?
        Nie potrzebuje któraś takiego jelenia? wystarczy pogłaskać i powiedzieć coś
        miłego i już wcale nie bryka.
      • lila1974 Re: vibe-b 23.10.05, 11:53
        Nie bardzo rozumiem Twój punkt widzenia. To znaczy, że jak mąż zarabia 2razy
        tyle co żona, to jest zwolniony z prac domowych? Zaraz by się larum podniosło,
        że jest leniem i nierobem.
        Kasa nie ma tu NIC do rzeczy. Dom jest naszyą wspólną sprawą. Mój mąż również
        zarabia dużo więcej niż ja a jakoś do głowy mu nie przyjdzie wykręcanie się od
        spraw codziennych.
        Na prawdę tak myślisz, czy jakoś źle sprecyzowałaś swoje zdanie?
        • tatem Re: vibe-b 23.10.05, 12:06
          Lila, to nie ja poruszyłem kwestią pieniędzy
          ilość zarabianych pieniędzy wg mnie nie wpływa na jakość zajmowania sie domem
          ale to jest moje zdanie
        • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:15
          lila1974 napisała:

          > Nie bardzo rozumiem Twój punkt widzenia. To znaczy, że jak mąż zarabia 2razy
          > tyle co żona, to jest zwolniony z prac domowych? Zaraz by się larum
          podniosło,
          > że jest leniem i nierobem.
          > Kasa nie ma tu NIC do rzeczy. Dom jest naszyą wspólną sprawą. Mój mąż również
          > zarabia dużo więcej niż ja a jakoś do głowy mu nie przyjdzie wykręcanie się
          od
          > spraw codziennych.
          > Na prawdę tak myślisz, czy jakoś źle sprecyzowałaś swoje zdanie?


          Owszem ,kasa ma do rzeczy.
          Zarabia dwa razy wiecej nie bez przyczyny, prawda? Za pierdzenie w stolek w
          dzisiejszych czasach sie nie placi. Jesli zapieprza w pracy jak osiol (mezus
          natomiast nie za bardzo) to chyba, dla rownowagi, pasuje, jesli mezeus sie
          bardziej wysili w domu, nie?
          • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:24
            Zeby byla jasnosc. Komentuje sytuacje znajomych, bo te znam. Twojej Lila nie
            znam.
          • wegatka Re: vibe-b 23.10.05, 12:27
            vibe-b napisała:

            > Jesli zapieprza w pracy jak osiol (mezus
            > natomiast nie za bardzo) to chyba, dla rownowagi, pasuje, jesli mezeus sie
            > bardziej wysili w domu, nie?


            Vibe-b, a skąd Ty takie wnioski wysnuwasz??? Tatem nigdzie nie napisał jaką
            pracę wykonuje on i jego żona, ani po ile godzin pracują. Wyobraź sobie, że są
            takie zawody, gdzie się tak natyrać musisz, że nie masz potem siły palcem
            kiwnąć, a pieniądze są z tego marne. I na odwrót. A rodzinę i dom się zakłada
            nie po to, żeby leżeć na kanapie. Jeśli ktoś ma takie podejście do sprawy, jak
            Ty, czyli "dużo zarabiam, więc należy mi się obsługa ze strony tego, co zarabia
            mniej", to nie powinien wychodzić za mąż i zakładać rodziny, tylko zatrudnić
            sobie służbę i wtedy to będzie O.K.
            • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:30
              wegatka napisała:

              > vibe-b napisała:
              >
              > > Jesli zapieprza w pracy jak osiol (mezus
              > > natomiast nie za bardzo) to chyba, dla rownowagi, pasuje, jesli mezeus si
              > e
              > > bardziej wysili w domu, nie?
              >
              >
              > Vibe-b, a skąd Ty takie wnioski wysnuwasz??? Tatem nigdzie nie napisał jaką
              > pracę wykonuje



              Czytanie ma przyszlosc.
              W poscie pietro wyzej napisalam, ze komentuje sytuacje znajomych.
              W poscie kilka pieter wyzej napisalam ze pozory moga mylic.
              A snuc dywagacje i dzielic sie spostrzezeniami chyba na forum mozna?
              • wegatka Re: vibe-b 23.10.05, 16:40
                vibe-b napisała:

                > wegatka napisała:

                > Czytanie ma przyszlosc.
                > W poscie pietro wyzej napisalam, ze komentuje sytuacje znajomych.
                > W poscie kilka pieter wyzej napisalam ze pozory moga mylic.
                > A snuc dywagacje i dzielic sie spostrzezeniami chyba na forum mozna?


                Myślenie również ma przyszłość. Jeżeli komentujesz w tym wątku sytuację
                znajomych, to chyba robisz to w jakimś celu, albo w związku z czymś. Dlatego
                śmiem odnosić wrażenie, że porównujesz ich sytuację do sytuacji Tatema - to
                chyba logiczne, prawda?
          • tatem Re: vibe-b 23.10.05, 12:30
            ??? odważnie oceniasz innych.
            Za pierdzenie mi nikt nie płaci, podobnie jak żonie.
            Poprostu takie wybraliśmy zawody i teraz ona lepiej zarabia.

            mezus sie bardziej wysila, ale jakoś tego nie traktuje w kategotriach
            wielkości zarobków, zresztą już wspomniałem że w utrzymaniu domu, rodziny,
            samochodu partycypujemy po równo, więc takie stwierdzenie jest conajmniej
            niedorzeczne i niegrzeczne.
            • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:33
              tatem napisał:

              > ??? odważnie oceniasz innych.
              > Za pierdzenie mi nikt nie płaci, podobnie jak żonie.
              > Poprostu takie wybraliśmy zawody i teraz ona lepiej zarabia.


              Uff...
              ilez razy musze to napisac jeszcze?
              komentowalam sytuacje znajomych
              pokaz mi, gdzie napisalam, ze pierdzisz w stolek? Albo, ze Ty nic nie robisz w
              pracy? Albo ze Twja zona zapieprza?

              >
              >
              • tatem Re: vibe-b 23.10.05, 12:39
                TU:

                "Owszem ,kasa ma do rzeczy.
                Zarabia dwa razy wiecej nie bez przyczyny, prawda? Za pierdzenie w stolek w
                dzisiejszych czasach sie nie placi. Jesli zapieprza w pracy jak osiol (mezus
                natomiast nie za bardzo) to chyba, dla rownowagi, pasuje, jesli mezeus sie
                bardziej wysili w domu, nie?"


                • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:44
                  Jakbys moj drogi, nie wyrwal tej wypowiedzi z kontekstu, to bys zrozumial
                  calosc.
                  Wiec specjalnie dla Ciebie zlozylam do kupy, czytaj:



                  Mam znajomych, gdzie jest identyczny uklad. Identyczny. Facet wykonuje
                  wszystkie domowe czynnosci, wlacznie z odprowadzaniem/odbieraniem dzieci ze
                  szkoly. Zona czasem cos ugotuje.
                  I, mozna by rzec, co za wygodnicka leniwa baba, i jaki pracowity mezus.
                  Tyle tylko, ze ta leniwa baba przynosi do domu dwa razy wiecej kasy niz maz.
                  To chyba naturalne, ze mezus musi sie jakos inaczej przyczyniac do dbalosci o
                  ognisko domowe.
                  (...)

                  Zarabia dwa razy wiecej (kobieta) nie bez przyczyny, prawda? Za pierdzenie w
                  stolek w
                  dzisiejszych czasach sie nie placi. Jesli zapieprza w pracy jak osiol (mezus
                  natomiast nie za bardzo) to chyba, dla rownowagi, pasuje, jesli mezeus sie
                  bardziej wysili w domu, nie?



                  juz jasne czy tlumaczyc dalej?
                  • tatem Re: vibe-b 23.10.05, 12:50
                    sama się już zagubiłaś w tym co właściwie chcesz przekazać, chwilę temu Lila
                    wyłożyła kwestie dość jasno, więc nie będe mielił już tematu.
                    Tylko prośba jeśli piszesz do kogoś innego niż autor wątku, to zaznaczaj do na
                    początku odpowiedzi
                    • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:53
                      tatem napisał:

                      > sama się już zagubiłaś w tym co właściwie chcesz przekazać, chwilę temu Lila
                      > wyłożyła kwestie dość jasno, więc nie będe mielił już tematu.
                      > Tylko prośba jeśli piszesz do kogoś innego niż autor wątku, to zaznaczaj do
                      na
                      > początku odpowiedzi


                      Jestes w bledzie. Nie zagubilam sie, ale widze ze Ty masz problemy.
                      • tatem Re: vibe-b 23.10.05, 12:57
                        Proszę, odejdź
                        powiedziałas co miałaś do powiedzenia, teraz pozwól wypowiedzieć się innym.
                        Zadbaj o męża, zatyranego po tygodniu pracy po 16godzin,
                        zasłuzył na to, o przepraszam, zapracował
                        • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 13:13
                          tatem napisał:

                          > Proszę, odejdź

                          Szanowny Panie,
                          Nie zagalopowal sie Pan?
                          Chyba Pan nie uwaza, ze ma jakiekolwiek prawo dawac mi polecenia? Bedac tu na
                          wystepach goscinnych?


                          > powiedziałas co miałaś do powiedzenia, teraz pozwól wypowiedzieć się innym.


                          Oczywiscie. Zapraszam innych do wypowiedzi.


                          > Zadbaj o męża, zatyranego po tygodniu pracy po 16godzin,
                          > zasłuzył na to, o przepraszam, zapracował


                          O meza nie boj, bardzo sobie swoja zone chwali. A zona go docenia, czego nie
                          mozna powiedziec o Twojej polowicy.
                          • lila1974 Re: hej hej 23.10.05, 13:17
                            Po co ta pyskówka?
                            Proszę o zawieszenie broni.
                            Jesteście kulturalnymi ludźmi, prawda? Więc nie widze powodu, by skakać sobie
                            do oczu. Możecie się ze sobą niezgadzać ale w jakiś konstruktywny sposób,
                            dobrze?
                            • vibe-b Re: hej hej 23.10.05, 13:19
                              Lilus

                              i znowu sie zgadzam w rozciaglej rozciaglosci smile
                          • tatem Re: vibe-b 23.10.05, 13:23
                            nie wydaję poleceń, ja tylko prosiłem
                            ale skoro już się dogadaliśmy to chyba nie ma co do tego wracać.

                            ostatni akapit nie był miły, ale niestety celnysad(
          • lila1974 Re: vibe-b 23.10.05, 12:41
            Nadal się dziwię i nadal mam nadziję, że jakoś nie precyzyjnie wyrażasz myśli.
            W tym kraju naogół ludzie, którzy zarabiają grosze - tyrają jak woły. Każda
            praca bez względu niesie za sobą stresy i zmęczenie, nawet gdy jest tą
            wymarzoną. I nie ma wykładni - zarabiam więcej, bo pracuję ciężej, bardziej
            odpowiedzialnie itp.

            Kasa nie może być wyznacznikiem NICZEGO, a już tym bardziej poszanowania dla
            drugiego człowieka. Kiedy dwoje ludzi zdecydowało się na założenie rodziny, to
            oboje jednakowo są za nią odpowiedzialni. Oczywiście, że jedno z nich może być
            bardziej zmęczone niż drugie ale to nie powód, by przyjąć pozę horyzontalną i
            mieć wszystko w dupie.

            Fakt, opisujesz sytuację znajomych ale Twój komentarz sugeruje, że dajesz tej
            kobiecie prawo do nic nierobienia, tylko ze względu na fakt, że więcej zarabia.
            • vibe-b Re: vibe-b 23.10.05, 12:52
              lila1974 napisała:

              > Nadal się dziwię i nadal mam nadziję, że jakoś nie precyzyjnie wyrażasz myśli.
              > W tym kraju naogół ludzie, którzy zarabiają grosze - tyrają jak woły. Każda
              > praca bez względu niesie za sobą stresy i zmęczenie, nawet gdy jest tą
              > wymarzoną. I nie ma wykładni - zarabiam więcej, bo pracuję ciężej, bardziej
              > odpowiedzialnie itp.
              >
              > Kasa nie może być wyznacznikiem NICZEGO, a już tym bardziej poszanowania dla
              > drugiego człowieka. Kiedy dwoje ludzi zdecydowało się na założenie rodziny,
              to
              > oboje jednakowo są za nią odpowiedzialni. Oczywiście, że jedno z nich może
              być
              > bardziej zmęczone niż drugie ale to nie powód, by przyjąć pozę horyzontalną i
              > mieć wszystko w dupie.
              >
              > Fakt, opisujesz sytuację znajomych ale Twój komentarz sugeruje, że dajesz tej
              > kobiecie prawo do nic nierobienia, tylko ze względu na fakt, że więcej
              zarabia.
              >

              Nikomu nie daje zadnych praw, nie mam do tego uprawnien.
              Kazdy kij ma dwa konce.
              Moj maz na przyklad ma w tej chwili przychod cztery razy wiekszy od mojego. I
              znowu- nie bez przyczyny. Pracuje jak dziki osiol, a kiedy wraca do domu, to
              nie ma sily sie umyc. Byloby chyba skrajnym absurdem, gdybym oczekiwala, ze
              jego udzial w obowiazkach domowych bedzie rowny mojemu? Ze po 16 godzinach
              pracy bedzie robil pranie i gotowal obiad, bo wczoraj ja to robilam? Tylko
              dlatego zeby utzrymac zasade ROWNEGO podzialu obowiazkow domowych? Badzmy
              powazni.
              • lila1974 Re: vibe-b 23.10.05, 13:01
                O i teraz już wiem, co miałaś na myśli, więc miałam rację, że to problem
                przekazu smile

                Jestem daleka od wyznaczania znaku równości i licytowania się "skoro ja
                zrobiłam to, to Ty to". Nie na tym polega partnerstwo w domu. Jednak gdyby mąż
                zrobił z tego niepomagania zasadę, to chyba byłoby Ci przykro, nieprawdaż? I
                tutaj właśnie mamy do czynienia z taką sytuacją, w której mimo rozmowy żona
                nadal zaniedbuje swojego męża i obowiązki. A straszenie rozwodem, to już
                niestety świadczy o Niej dobitnie i źle.

                Załóżmy, że rzeczywiście wykonuje wysoce odpowiedzialne zajęcie i wraca do domu
                wyjątkowo zmęczona, nie uważasz, że w takiej sytuacji byłoby miłe z Jej strony
                docenienie starań męża? Jemu wówczas też by się bez zgrzytów żyło i nie
                musiałby pisać na forum, że ma leniwą żonę.
                • vibe-b Zgadzamy sie 23.10.05, 13:07
                  ..jak widze.

                  No tak, kwestia niedoceniania to juz inna kategoria. Kwestia taktu, uczuc,
                  poczucia wdziecznosci...a raczej braku tychze.






                  lila1974 napisała:

                  > O i teraz już wiem, co miałaś na myśli, więc miałam rację, że to problem
                  > przekazu smile
                  >
                  > Jestem daleka od wyznaczania znaku równości i licytowania się "skoro ja
                  > zrobiłam to, to Ty to". Nie na tym polega partnerstwo w domu. Jednak gdyby
                  mąż
                  > zrobił z tego niepomagania zasadę, to chyba byłoby Ci przykro, nieprawdaż? I
                  > tutaj właśnie mamy do czynienia z taką sytuacją, w której mimo rozmowy żona
                  > nadal zaniedbuje swojego męża i obowiązki. A straszenie rozwodem, to już
                  > niestety świadczy o Niej dobitnie i źle.
                  >
                  > Załóżmy, że rzeczywiście wykonuje wysoce odpowiedzialne zajęcie i wraca do
                  domu
                  >
                  > wyjątkowo zmęczona, nie uważasz, że w takiej sytuacji byłoby miłe z Jej
                  strony
                  > docenienie starań męża? Jemu wówczas też by się bez zgrzytów żyło i nie
                  > musiałby pisać na forum, że ma leniwą żonę.
                  • tatem Re: Zgadzamy sie 23.10.05, 13:17
                    Cieszę się że udało się osiągnąć porozumieniesmile

                    poczucie wdzięczności? a za co przecież w małżeństwie to obowiązek i się nalezy
                    jak psu miska, takie podejście prezentuje druga strona.
                    Obecnie ja również, pamiętam o imieninach, urodzinach, rocznicy ślubu i
                    swiętach, prezenty ipt.

                    ech, szkoda gadać,
    • wegatka Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 11:52
      Ech kobity, robicie z Tatema jakiegoś nadętego bubka, a ja nigdzie nie
      zauważyłam, żeby gość pomnika żądał. Przecież to normalne, że domem i rodziną
      powinny zajmować się dwie osoby - oczywiście w miarę możliwości, bo jeżeli kogoś
      np. nie ma w domu 16h, to trudno, żeby jeszcze po nocach gary mył, jeśli w tym
      czasie druga połowa ma na to czas. Ale jeśli ktoś po pracy jest w domu i palcem
      w nim nie kiwnie, oglądając się na drugiego, to chyba to nie jest w porządku.

      Lipiec, czy to nie Ty przypadkiem wielkrotnie doradzałaś dziewczynom żalącym się
      na leniwych facetów, że powinny kopnąć ich w zadki, albo porządnie potrząsnąć
      nimi? Czemu więc teraz nie doradzisz tego samego Tatemowi, tylko na niego
      najeżdżasz?
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 12:03
        Hej
        dzięki Wegatka za wsparcie, bo już zaczynałem mysleć że nie otrafię napiać tego
        co myślę.

        Masz racje ta Lipec to jakieś nieźle jątrzące ziółko, chwilę temu trafiłem ja
        pare dyskusji z jej udziałem. Chętna do negocjacji ja ci od biało-czerwonych
        krawatów
        • jakw Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 13:04
          Tatem, a taką sytuację macie od początku czy od pewnego czasu?
          Bo imho Wasze relacje są jakieś nie takie. Ty piszesz o żonie "paniusia", ona
          może myśli o Tobie "facet". Ile czasu spędzacie razem? Rozmawiacie?
          Powinniście chyba porozmawiać nt co do siebie czujecie - jakaś terapia małżeńska
          albo co?
          • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 13:14
            od pewnego czasu, od paru lat, jak wróciła do pracy po wychowawczym.
            Żyjemy razem, w jednym domu, robomu to co robimy.
            Jak ktoś zauważył "postawiła już krzyżyk na tym związku"
            Mnie zależy na dziecku, nie pozwolę sobie na jego utratę.

            Terapią? dzięki zaczeliśmy terapię w przecudownym Pracowni Psychoterapii na
            Saskiej Kępię. Kompetencja pani psycholog przeprowadzającej ze mna wywiad była
            genialna.
            SKasowała ciężke pieniądze za godzinne spotkanie, przyszła 15min po czasie, po
            czym padło pytanie "co pana do mnie sprowadza", przygotowałą się więc do
            spotkania, trzeba przyznac, potem poleciała na 10min poszukiwać dokumentacji
            żony, po 25min rozmowy stwierdziła, to na dziś wystarcvzy, resztę omówimy na
            następnym spotkaniu.
            Czyli 25min spotkania w cenie godziny. Polecam, na zyczenie podam nazwisko tej
            pani.
            • dora1976 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 14:10
              Drogi Tatum no własnie przyczyna tkwi w tym właśnie że coś sie wypaliło w
              waszym związku a właściwie w twojej zonie, nie wiem co ci poradzić czy wogóle
              cokolwiek da się jeszcze uratowac, ona poprostu "położyła lachę" mówiąc wprost.
              Jedynie moge cie pocieszyć tym że ja akurat mam podobną sytuację moze nie aż
              tak dramatyczną jak twoja ale tez nie jestem doceniana za to że to ja wszystko
              robię że prawie cały dzień zajmuje sie dzieckiem, tyle tylko ze nie pracuje
              więc mam na to czas i nie narzekam. Ale podejrzewam że jak pojde do pracy to i
              tak sie nic nie zmieni bo poprostu mój mąż taki jest wyniósł to z domu nikt go
              nie nauczył że domowe obowiązki dzieli się na 2. Jest niedorajdą i tyle.
              Poszukaj moze na forum namiaru na jakiegos dobrego, sprawdzonego terapeutę
              dziewczyny ci chętnie pomogą.
              • dora1976 Re: przepraszam za przejęzyczenie Tatem 23.10.05, 14:11

              • tatem Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 14:20
                to poproszę o te namiary
    • anek.anek Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 14:03
      No, to jeśli jesteś tym zmęczony, to powinieneś zrozumieć kobiety, które w
      odwrotnej sytuacji narzekająsmile
      Ja wierzę, że istniejesz, bo faktycznie znam kilku podobnie zaangazowanych
      mężęów/ojców. Ale niestety są w znaczącej mniejszościsad
      Powinieneś jednak dążyć do tej równowagi. Tak jak kobiety.
    • czajkax2 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 14:38
      Przykre to co piszesz. tak samo przykre jest gdy pisza to kobiety. Moim zdaniem
      małżeństwo to kompromis, tak aby oydwie strony były zadowolone. To o czym
      piszesz jest udziałem większości zon i matek. jeżeli rozmowy faktycznie nie
      pomagają,to mysle ze zonie na was juz nie zalezy. Przykro mi to pisac,ale tak
      chyba jest. Piszesz ze nie chcesz stracic dziecka. Przeciez rozwód nie
      oznav\cza automatycznie straty dziecka. Mozesz miec bardzo bliski kontakt z
      dzieckiem,mozecie jakoś sie umówic na wspólne wychowanie. Naprawde nie wiem co
      poradzic w takiej sytuacji. moze jednak terapia,tylko u innego terapeuty. To ze
      trafiliście na niekompetentną psycholog,nie oznacza ze sama idea terapii jest
      zła. Pozdrawiam
      • lila1974 Re: Czajeczko? 23.10.05, 14:55
        A jak sobie wyobrażasz to dogadanie się w sprawie dziecka?
        Kiepsko to widzę. On nie chce mieć "wizyt", chce być integralną cześcią życia
        własnego dziecka. Świetnie rozumiem Jego stanowisko - woli chłopina ponarzekać
        obcym babom i wrócić do normalnego stanu rzeczy, niż kosztem relacji z własnym
        dzieckiem udowadniać coś żonie.
        • czajkax2 Re: Czajeczko? 29.10.05, 23:06
          wiem lila ze po rozwodzie to juz nigdy nie będzie to samo. chodzi mi o kontakty
          z dzieckiem. ale wszytsko się we mnie burzy ze facet ma całe zycie byc
          nieszczęsliwy, dlatego ze chce miec swój udzial w wychowywaniu dzieciaka. no
          przykre to bardzocrying
    • edorka1 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 14:56
      Problem nie polega na tym co kto w dom robi, bo nie chodzi o to żeby sie licytować w kategoriach pranie czy sprzątanie. W partnerskim układzie małżeńskim każde robi to, co akurat zrobic trzeba i tyle.W zależności od potrzeb i w zależności od tego co mu lepiej wychodzi - bo są panowie świetnie gotujący np. Albo tacy o koszuli od Armanego żonie do wypraswania nie dazą za nic.Zastanawianie się nad tym, że robi sie zbyt wiele, świadczy o kryzysie małżeńskim i o niedoartościowaniu. Bo nie ma znaczenia ile par skarpet wypiorę - kocham mojego faceta i mi to nie przeszkadza. I on jak zmywa gary tez jest ok i nie łazi potem za mną zbolały od nadmiaru prac domowych. Ale partnerstwo to jedno a calkowite podporządkowanie drugiej osobie to inna rzecz. Ty piszesz nie tylko o tym co robisz ale i o braku biższego kontaktu i jakieś takie z tego ogólne rozczarowanie i rozgorycznie przebija. Chyba cos sie między Wami wypaliło. Może warto zastanowić sie nad przyczyną a nie skutkiem ? Napisałam gdześ wyżej ,że takich facetów nie ma w związkach. I także o to rozgoryczenie mi chodziło, nie tylko o czynności domowe. Bo faceci, którzy czują niedocenieni i niespełnieni i z takim żalem do żony wcześniej czy później zostają singlami...
      • dagmama Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 15:18
        A ja znam więcej takich układów, jak ten autora wątku.
        Jeden mąż, bardzo zakochany, padał do stópek niepracującej żony i dziękował za
        wszystko, co zechciała zrobić w domu.
        Aż znalazła sobie przez internet następnego. Rozwód, nie wiadomo, co będzie z
        dzieckiem.

        A taka sytuacja: kobieta poszła do pracy, zarabia dużo, więc jest zmęczona, nie
        ma czasu i nagle okazuje się, że jest ponad te rzeczy, które robiła będąc w domu.
        Mam pracującą koleżankę, która mi mówi: ja, moja droga, już NIE gotuję. No i
        patrzy na mnie z góry, bo ja gotuję, piorę itd.
        Wskoczyła wyżej na drabinę społeczną i koniec. Gotuje mąż, albo mama czy
        teściowa, która się nad nimi zlituje.
        Przecież są takie kobiety.
    • zona_wojtka [...] 23.10.05, 19:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • julianna2 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 20:04
      Powiecie że to fantazja? niesad
      Nie fantazja, znam takiego - mój sąsiad. Jego milady jest albo zmęczona po
      pracy, a jak jest dzień wolny to jest chora na "globusa" albo inną histeryjkę.
      Ona tylko ładnie wygląda, steruje domem i wydatkami, czasem gotuje, a on nosi
      ją na rękach i niemalże całuje ślady jej stóp.
      Na swojego ślubnego nie narzekam, ale jakbym tak zastrajkowała, może
      wytrzymałby tydzień, a potem by się rozwiódł.
      Jak ja zazdroszczę takim kobitkom.
      Mam pytanie czy tak tyrasz z miłości, z litości nad "mdłą niewiastą" czy z
      braku innego wyjścia i czy to cię uszczęśliwia czy irytuje.
      Brzydko mówiąc (nie obraź się) w jaki sposób żona cię tak "wychowała"?
      Chyba że z natury jesteś dobry z kościami chłop.
      Pozdrawiam,
      Julianna
    • lolinka2 Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 20:09
      Mój prawie pasuje do powyzszego opisu. Pracuje tylko w tym znaczeniu ze odprowadza, przyprowadza i awaryjnie niańczy dorywczo inne dziecko jeszcze poza naszym. Cała reszta b/z. Opis połowicy lekko niezgodny bo ja pracuje na 1.5 etatu smile więc podział obowiązków jest celowy i świadomy.
    • 76kitka Re: równowaga w rodzinie 23.10.05, 21:59
      Poproszę o krótki film z urywkami z Pana dnia, zapodam mężowi może weźmie przykład. Jesli chodzi o opiekę nad dzieckiem mogę na Niego liczyć, czasem coś ugotuje, czy naprawi, dzisiaj nawet zmywarkę zapuścił. A i sama chętnie zobaczę taki rzadki okaz smile
      Pozdrawiam taka co to by chciała leżeć i pięknie pachnieć, ale ma żywe srebro w domu.
      • ala67 Re: równowaga w rodzinie 24.10.05, 02:05
        Drogi zmęczony Tatemie!
        Czegoś tu nie rozumiem.
        Z jednej strony w postach jawisz się jako rozsądny, inteligentny facet o ciętym
        języku.
        Zaś z Twojego opisu samego siebie wyłania się obraz zahukanego, zdominowanego
        pierdoły, po którym żona jeździ, ile jej się chce.
        Jeśli wszystko, co napisałeś, jest prawdą, to wyjaśnij, na litość boską,
        dlaczego dałeś się tak wrobić, i dlaczego pozwalasz się tak traktować własnej
        kobiecie?!!!
        Może z miłości? To byłby powód. Ale tego jakoś z Twoich wypowiedzi nie wyczułam.
        Ze strachu, że ona odejdzie z Waszym dzieckiem?
        Jak tak dalej pójdzie, to ona i tak to zrobi!

        Piszesz o równouprawnieniu. I zgoda, domowe obowiązki powinno się rozsądnie
        dzielić i każda kobieta na Twoim miejscu też by się skarżyła. Ale
        równouprawnienie IMO nie polega na tym, żeby wzajemnie wchodzić w swoje role. A
        Twoją rolą w tym związku jest bycie mężczyzną!
        Nie polega ono bynajmniej na tym, żeby rządzić, dominować, domagać się obsługi
        i migać się od obowiązków domowych. Ale bez wątpienia polega na tym, aby umieć
        sobie radzić w życiu. A ty sobie nie radzisz z prostymi sprawami. Grasz we
        własnym domu,przed własną żoną rolę UCIEMIĘŻONEJ (podkreślam) niańki
        skrzyżowanej z kucharzem, praczką, prasowaczką, sprzątaczką... Wybacz, ale taka
        rola nie przystoi mężczyżnie.
        Masz dosyć prasowania i sprzątania? Zatrudnij panią do tych robót (oczywiście,
        opłaconą ze wspólnych funduszy). Gotowania? Dziecko je w przedszkolu, a Ty
        możesz zjeść na mieście, albo tylko sobie szybko coś przygotować. Ciągłego
        siedzenia z dzieckiem? To zaproponuj wspólne wyjście gdzieś, albo idź wieczorem
        na piwo. Po prostu uprzedź wcześniej i wyjdź!
        Tupnij w końcu nogą, człowieku, bo Cię ta żona nigdy szanować nie zacznie!

        Skarżysz się, że żona nie przejawia chęci na seks.
        Powiem Ci tak: mój mężczyzna musi mi imponować, żeby był dla mnie pociągający.
        Muszę czuć, że jest mężczyzną, a nie d..ą (naprawdę nie chcę Cię urazić). I
        śmiem twierdzić, że nie jestem w swych odczuciach odosobniona.

        Ciekawa jestem jeszcze jednego: czy Twoja żona jest w tym układzie szczęśliwa?
        Nie chodzi o to, czy jej tak wygodnie, tylko czy jest zadowolona z życia? Bo
        może Wam obojgu w tych rolach jest źle.

        Aha, terapia to świetny pomysł. Nie rezygnuj, i dużym sukcesem jest już to, że
        szukacie (szukasz?) takiej pomocy.
        Pozdrawiam, i życzę dużo siły - głównie przebiciawink

    • maadzik3 Re: równowaga w rodzinie 24.10.05, 05:25
      Coz, jesli jest jak piszesz to troszke zazdroszcze Twojej zonie ale bardziej
      nie. Bo stosunek do niej masz nieladny (nie zebym nie rozumialasmile)). Ale
      wolalabym zeby ze mna w takiej sytuacji partner porozmawial co mu sie nie podoba
      i co chcialby zmienic niz uwazal sie za wykorzystywanego, bo to dziala jak wolna
      trutka. Uwazam ze dziala w obie strony.
      Pozdrawiam.
      M.
      • ala67 Re: równowaga w rodzinie 25.10.05, 11:14
        A ja tam nie zazdroszczę, i dziwię się, że tyle z Was tak myśli. Nie chciałabym
        mieć w domu na stanowisku męża sfrustrowanej niańki i gosposi w jednym, w
        dodatku męskim wydaniu.
    • kubusala Re: równowaga w rodzinie 25.10.05, 12:13
      smile) Tatem
      • kubusala :)) Tatem 25.10.05, 12:15
        za szybko poszło...
        Gdzieś Ty się uchowałsmile) a raczej jak tej kobiecie udało się tak Ciebie
        wychowaćsmile)
    • haganna Re: równowaga w rodzinie 25.10.05, 12:34
      Taak, chłopina pisze, jaki to on piękny i wspaniały, a jego żona to be.
      A ja nie jestem pewna, czy tatem nie przesadza.
      Żona pracuje w ciągu dnia i "zarabia" (przynosi więcej kasy).
      Mąż pracuje w nocy, za marną kasę.
      Gdyby było odwrotnie, nikt by się nie czepiał, że żona pracuje i zajmuje się
      domem. Natomiast jeśli gros czynności wykonuje mąż, o to już źle.
      Naturalne dla mnie jest, że jeśli mąż w ciągu dnia jest w domu, to to właśnie
      on odprowadza i zaprowadza dziecko z przedszkola i - generalnie - zajmuje się
      maluchem.
      Tatem pisze, że sprząta, prasuje, gotuje głównie dla siebie i dziecka. W czym
      problem? Akurat wtedy jest w domu, a żona w pracy.
      Chcesz zmiany w obowiązkach, tatem? To najpierw zmień pracę!
    • malila Re: równowaga w rodzinie 25.10.05, 12:51
      Mnie zastanowia, skąd Twojej żonie się to wzięło. Napisałeś, że problem się
      pojawił wtedy, gdy skończył się jej wychowawczy i poszła do pracy. Co się
      takiego stało, że się jej odmieniło? Jak wyglądała sytuacja w Waszym domu
      wtedy, gdy żona była na tym wychowawczym? Czy wtedy jej pomagałeś? Czy nie
      zdarzyło Ci się zasugerować żonie, że Ty zarabiasz, więc wszystkimi obowiązkami
      domowymi powinna zajmować się ona? Albo czy nie zdarzyło Ci się jej
      skrytykować, że wracasz do domu, a tu coś tam nie zrobione? IMO wystarczyłoby,
      że raz byś coś takiego powiedział, a w niej głęboko mogłoby to zapaść.
      Jeśli nic takiego nie miało miejsca, być może jest to pochodna jej przekonań
      wyniesionych z domu.
      Jakby nie było, im gorzej będziesz traktował sam siebie, tym gorzej będzie
      traktować Cię żona. Ja bym nie chciała, żeby mąż padał mi do stópek. Chcę być z
      mężczyzną, a nie z sierotką marysią.
    • mamciama Re: równowaga w rodzinie 25.10.05, 13:47
      Drogi Tatem!
      Przeczytalam prawie wszystkie wypowiedzi i jestem w szoku ze tyle dziewczyn
      krytykuje Twoja sytuacje itp... Ja to bym chciala takiego męża (na mojego nie
      narzekam,choc robi o wiele mniej od ciebie, prasuje, gotuje i odkurza no i
      zajmuje sie dzieckiem)pracuje na zmiany tak jak i ty a ja na pelny etat.
      Ale doceniam to co robi, staramy sie uzupelniac...pocieszac, cieszyc wspolnymi
      chwilami.Jestesmy 3 lata po slubie (moze ty wiecej?)
      POrozmawiaj z zona, przeciez chyba jest Wam dobrze? Czemu ona Ci grozi
      rozwodem ? Ja mojemu grozilam, bo w ciezkich chwilach (ktore juz na szczescie
      za nami) naublizal mi (chorobliwa zazdrosc, leczy sie z tego)oraz o malo nie
      spowodowal wypadku samochodowego... ale takie mialam powody...

      ALe twoja zona jakie ma podstawy zeby ci grozic czyms takim ?
      Moze ma kogos???

      powodzenia,trzymaj sie, jestes na pewnoi fajnym facetem (wynika z twoich
      wypowiedzi)
    • mamamonika Re: równowaga w rodzinie 25.10.05, 19:03
      Tatem - mój mąż robi to samo co Ty smile Nawet przedszkole się zgadza - mąż wozi
      synka, jeśli akurat nie wyjeżdża. To są zwyczajne, ludzkie sprawy i według
      nienormalny jest facet który tego NIE robi. Oczywiście tak jak pisały
      dziewczyny, w miarę możliwości trzeba dzielić te czynności na 2, bo i osioł
      nadmiernie obciążony w końcu padnie.
      Także wyjątkiem nie jesteś, szkoda, że Twoja żona tego nie docenia. Ale ciekawa
      jestem, czy ona rzeczywiście nic nie robi (tzn co - przychodzi, kładzie się i
      każe kawę parzyć? z łóżka nie wstaje?), czy TY uważasz, że robi za mało?
      Bardzo mnie interesuje, co ona robi jak nic nie robi? Że ładnie pachnie, to już
      wiemy smile Napisałeś, że pracuje i ZAJMUJE SIĘ DOMEM. Coś mi tu nie gra...
      • tatem Re: równowaga w rodzinie 27.10.05, 11:41
        chodzi o proporcje zajmowania się domem.
        czyli ja 80 ona 20, no może 75-25

        kawy do łóżka nie podaję.
        TAK uważam że robi za mało.
        To jeden wóz ciągnięty przez 2konie, a nie 1ciężo pracuje, a drugio wacha
        kwiatki

        Nietkóre z dzielnych emam są bardzo zgryźliwe i czasem niegrzeczne.
        Aż się przykro robi, i prosi o niemiłe słowo.

        To tutaj normamne czy korzystacie z anonimowiści netu?
        • ala67 Re: równowaga w rodzinie 27.10.05, 22:48
          tatem napisał:

          > chodzi o proporcje zajmowania się domem.
          > czyli ja 80 ona 20, no może 75-25

          Ale dlaczego tak jest? Ja nadal nie rozumiem. Dlaczego tego nie zmienisz?

          I czy jedyny wniosek, jaki wyciągnąłeś z naszych postów to ten, że jesteśmy
          niegrzeczne?
          Ja staram się nie być. Staram sie też Ciebie zrozumieć, ale mi tego nie
          ułatwiasz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka