Dodaj do ulubionych

Teściowa heh...

14.11.05, 11:47
Witam,

Rzadko coś piszę ale często podczytuję sobie forum edziecko.
No i mam potrzebę się wyżalić i w ogóle wygadać.
Mam problem z teściową dopóki nie było na świecie mojego synka dało się
przeżyć ale kiedy po dwóch poronieniach Kubuś pojawił się na świecie moja
teściowa zachowuje się tak jakbym spełniła w końcu swoją rolę urodziła jej
wnuka i w zasadzie mogła odejść a ona chętnie przejmie moją rolę.
Mieszkamy od ślubu na swoim dzięki kredytowismile)
Ja ogólnie nie przepadam za wcinaniem się w nasze życie czy to moich rodziców
czy teściów.
O ile moja rodzina to rozumie że mamy swoje życie swoją rodzinę i np. przed
wizytą dzwonią czy jesteśmy i czy mogą wpaść to dla moich teściów jest to
upokorzenie bo ich zdaniem rodzina nie musi się umawiać mają prawo wpadać
kiedy chcą i o każdej porze dnia i nocy bo to rodzina, męczy mnie to
strasznie.
Ale do rzeczy jak urodził się Kuba to już pierwszego dnia jak tylko przeszli
teściowie to usłyszałam że źle go trzymam i na pewno przełamię że coś tam i
tak ciągle, w rezultacie przed wizytą u teściów albo ich wizytą u nas
musiałam brać melisal żeby nie zrobić czegoś głupiego albo się nie popłakać.
Teraz wygląda to tak że moja teściowa jak tylko się widzimy to ma zawsze
jakieś ale a to że jej zdaniem Kuba za szeroko stawia nóżki, a to że
ma "krzywą buzię" miał lekką asymetrię i jeden policzek pełniejszy. Jak
wczoraj przyszli do nas to tylko zdołała usiąść a Kuba miał drzemkę musiałam
go obudzić bo cały czas gadała że jak tak długo teraz śpi to w nocy nie
będzie chciał usnąć a potem jak już go obudziłam to że dlaczego Kuba chodzi
tylko w skarpetkach po domu powinien mieć usztywnione buciki jak powiedziałam
że ortopedzi zalecają żeby dziecko chodziło bez skrępowanej nóżki to i tak
powinien jej zdaniem nosić buciki usztywnione i jeszcze mnóstwo temu
podobnych pretensji oczywiście chyba do mnie żeby mi pokazać że źle zajmuję
się moim synkiem heh...
Nie mam już siły do tej baby do tego stopnia że czasem zaczynam się
zastanawiać nad rozwodem z moim mężem (Kocham go ) żeby tylko uwolnić się od
tej jędzy.
Nie oczekuję na odpowiedzi ale dziękuję za wysłuchanie.
Zaczynam myśleć o wizycie u psychologa bo jak tak dalej pójdzie to wyląduje w
Tworkach.
Obserwuj wątek
    • gosia_grabosia Re: Teściowa heh... 14.11.05, 11:57
      a czy wogóle z nią rozmawiałaś?? albo z mężem?? powiedz jej po prostu że to
      twoje dziecko i będziesz je wychowywała tak jak uważacie z mężem. Tylko dobrze
      byłoby, gdyby on cię poparł. Inaczej zadręczysz siebie a straci na tym też wasz
      Kubulek no i związek.

      Ja po prostu stałam się stanowcza i teściowa już nie dogaduje. Kiedys przegięłą
      z tekstem, że mam złe piersi do karmienia (karmiłam 22 miesiące hehehe) i od
      tamtej pory zaczęłam jej mówić wprost jak coś mi nie odpowiada. Wydaje mi się,
      że próbowała Zuzi mówić różne rzeczy za moimi plecami, ale moje dziecko
      zapytane co tam babcia mówiła od razu powtarza, więc z tym też skończyła smile

      Życzę Ci powodzenia. A i następnym razem Kubulka nie budź, jak chce niech śpi wink
      • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:09
        Dzięki za odpowiedź.

        Kurcze ogólnie jestem asertywna i mam czasem niewyparzoną buźkę ale w tym
        wypadku poprostu nie wqiem ręce mi opadają, nadal karmię Synka kocham go nad
        życie i męża też kocham a teściowej nie jestem w stanie ścierpieć jak mówię o
        tym mojemu mężowi on twierdzi że strach nas obie zostawić same, wie że jego
        matka jest dziwna i sam mówi że na jej pretensje nie ma poprostu słów.
        Kiedyś ją ochrzanił i powiedział że jak chcą nas odwiedzać to byłoby miło
        najpierw zadzwonić to potwm teściowa poruszyła to przy mnie tymi słowami że mój
        mąż sie zmienił bardzo i że to pewnie mój wpływ ona dzwonić nie będzie bo uważa
        to za ujmę że mąż ich przez to nie szanuje że u niech w rodzinie tak nigdy nie
        było mnie poprostu zatkało nic nie powiedziałam. A mój mąż jej powiedział że
        coś jej sie w główce zaczyna przewracać i ogólnie nie był miły co pewnie też
        zostało odebrane jako moja zasługa. A sytuacja jest taka że to ja mówię mężowi
        żeby iść z Kubą ich odwiedzić bo znowu będzie używanie że to przeze mnie wredną
        nie odwiedzamy ich za często a prawda jest taka że mąż nie czuje potrzeby
        odwiedzin u swoich rodziców.
        Ogólnie to już zaczyna być paranoja dla mnie.
        • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:10
          Przepraszam za błędy
          • ala67 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:47
            Kobieto, zamęczysz się, jak tak dalej pójdzie. Niestety, jedyna rada:
            stanowczość w kontaktach i kompletne nie przejmowanie się tym, co teściowa
            pomyśli (jak to kurczę z boku widać, a trudniej samemu zrobić!). Pomyśl sobie,
            co masz do stracenia? Skoro i tak źle z dzieckiem postępujesz i na męża źle
            wpływasz, to co ona jeszcze może gorszego pomyśleć i powiedzieć? A olej to!
            Powiedz przy najbliższej okazji, że to Twoje dziecko i najlepiej wiesz, ile ma
            spać! A uwaga o krzywej buzi to niby w jakim celu, chciała Ci zasugerować, że
            to też Twoja wina?
            Ja myślę, że mało która teściowa nie ma na sumieniu pewnych typowych grzeszków.
            Moja przy pierwszej córce notorycznie ubolewała, że dziecko jest za cienko
            ubrane, że nie jest dopajane, że obiadki je "państwowe" (z pogardą) - czyli
            słoikowe, że na spacer w mróz wychodzę...Można by wyliczać. Raz i drugi
            powiedziałam: Mamo, przepraszam, ale uważam inaczej i tak właśnie zrobię, bo
            tak mi mówi moja wiedza oraz intuicja. I słyszałam: A mnie się wydaje...To
            ucięłam: a mnie się nie wydaje, ja wiem, czytałam, lekarz mówił, itp. Dodam, że
            dla mojej teściowej to nie były argumenty, kiedyś odsunęła Spocka, jak się
            zdesperowana chciałam uciec do autorytetów i powiedziała: A ja tam swoje wiem.
            A ja wiem SWOJE, powiedziałam, a dziecko jest MOJE. I już. Aha, mąż oczywiście
            zawsze absolutnie mnie popierał.
            Jedyna metoda na teściową. Odwagi życzęsmile
    • weronikarb Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:18
      goska jakbym miala takie problemy jak Ty to skakalabym pod niebo.
      Mieszkacie na swoim nie jestescie od nikogo zalezni (kasa, opieka nad
      dzieckiem) i Ty masz problem z utrzymaniem swojej rodziny??
      Nie z mezem bierz rozwod a z tesciowa smile

      Po pierwsze przyjezdza niespodziewania - nie wpusc (chyba kluczy nie posiada)
      na zapytanie dlaczego nie wpuscilas - chodzilam nago bo mialam wszystko wyprane
      (lub podobny)
      Jedziesz do niej - dzwonisz i umawiasz sie na dzien i godzine - dotrzymuj
      terminow bo ci wypomni

      Na teksty ze cos robisz zle - mama swoje wychowala dzieci niech da mi wychowac
      moje - ono jest tylko moje i emza i my mamy prawo decydowac co jest dla niego
      dobre

      I ostatnie dziecko budzic bo tesciowa tak mowi - to juz paranoja
      Wez sie w garsc dziewczyno i walcz o swoje rodzine a nie jestes bierna smile

      Zycze powodzenia i otworzenia oczu.
      • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:29
        Dziękismile)

        Z tym budzeniem to wyszło tak dlatego że Kuba i tak spał juz prawie dwie
        godziny więc jakoś to przebolałam a on był wyspany i tylko dlatego że byłam
        sama z Kubą w domu bo mąż pojechał z kolegami grać w piłkę i chciałam żeby ich
        wizyta jak najkrócej trwała.
        Kurcze nie wiem co się ze mną dzieje zawsze wiem co powiedzić i się nie
        opierniczam a tu ze względu na męża nie chcę być taką wredną małpą no i wiem że
        to że ja nietrawie mojej teściowej to nie powinnam odseparowywać od niej
        dziecko bo to jego babcia mimo wszystko ale powoli mam już dość mąż nie bardzo
        widzi problem czasem odbieram to tak że ja już jestem uprzedzona i koło się
        zamyka.
        Tylko zaczyna się to odbijać na moim zdrowiu psychicznym.
        Niestety mieszkamy w tej samej miejscowości i do tego że mój szwagier tez wpada
        kiedy tylko ma ochotę i korzysta z netu tez jest na porządku dziennym.
        Ja byłam wychowywana inaczej, rodzina rodziną ale każdy ma prawo do prywatności.
        • weronikarb Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:40
          Alez przeczytaj ze spokojem co piszesz.
          Co jest sila wyzsza - zadowolona tesciowa czy twoje zdrowie (i synka bo on
          dokladnie czyta twoj nastroj).
          Jak czytalam maz cie w pelni rozumie, czyli nie robisz tego dla jego dobra
          robisz to aby zachowac pozory rodziny.
          Naprawde warto???
          U mojego meza w rodzinie tez sie tel. umawiaja (my z tesciami nie bo mieszkaja
          pietro nizej), moi znowu lubieli wpasc bez zapowiedzi - juz tego nie robia bo
          powiedzialam ze chce prywatnosci i spokoju i ze jak chca przyjechac to tak ale
          zadzwonic i uprzedzic. Troche marudzili ale jest ok.
          Nie daje rozmowa to potraktuj ja jak intruza.
          • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:49
            Właśnie wczoraj tak zrobila pod koniec wizyty byłam już bardzo nie miła a ona
            sie na mnie patrzy i do mnie mówi a ty co jakaś zła jesteś czy co?
            Powiedziąłm przez zęby że nie skądże ale na szczęście teść aluzju poniał i
            zarządził zakończenie wizyty.
            Masz rację że to wplywa na synka bo ja kipiałam jeszcze jakiś czas a Kuba jak
            zwyspokojnie przy cycu zasypia najpóźniej ok. 20:30 tak wczoraj zasnął dopiero
            po 22 i do tego budził sie w nocy co chwilę i spał bardzo niespokojnie.
            Najchętniej to chyba bym sie wyprowadziła gdzieś na drugi koniec polski albo za
            granice.
            • weronikarb Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:52
              Jestes dorosla i niemasz duzego problemu naprawde.
              Wez tylko sprawy w swoje rece i ustal granice.
              Ona doskonale wie co sie z Toba dzieje, ale wie tez ze moze robic co jej sie
              podoba a i tak nei pisniesz slowkiem.
              Przypatrz sie tesciowej jaka zaradna kobitka - czy Ty bys mogla jej mowic ze
              zle chowla adzieci? Pozwolilaby Ci na to? Dlaczego ona moze sie obrazac a nie
              Ty???
              • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:03
                Chyba zacznę tak robić tylko na pierwszy raz to musze sobie coś chlapnąć na
                odwagę nie wiem co ta kobieta w sobie ma że mam jakieś opory żeby jej wygarnąć.
                Poza tym jak słyszę brednie w stylu nie obcianj Kubkowi włosów przed roczkiem
                (a ma naprawdę czuprynę i grzywka właziła mu w oczki już po 6 miesiącu to jej
                powiedziąłm że ja w gusła nie wierzę i obetnę mu włoski to ona że nie można
                zapytałam a czemu? bo tak się mówi, to pytam ale kto to mamie powiedziął lekarz
                czy wróżka i się zamknęła a kuba przed roczkiem był strzyżony 3 razy bo inaczej
                wyglądałby jak dziewczynka albo ludek z lasusmile)

                Więc czasem potrafię się postawić ale czasem brak mi słów i gałęzie mi opadają.
                Przynajmniej teść jest normalny i on ją czsem ustawia do pionu i mówi że chyba
                rodzice lepiej wiedzą ale do niej to nie dociera.
                • weronikarb Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:14
                  Gosia ja naprawde nie chce abys na nia krzyczala czy wygrażała. Świetnie
                  dzialaja tez niedomowienia, kasliwe uwagi lub drobne zlosliwosci. Niestety są
                  ludzie z ktorymi nie da sie normalnie mowic smile
                  Naprawde musisz cos zrobic z ta sytuacja bo w Twojej rodzinie bedzie zle, bo
                  bedziesz sie wyladowywac na mezu i dziecku - nawet nieswiadomie smile
                  Traktuj ja moze poprostu zlewajaco smile
    • eni.s Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:23
      a co na to Twoj maz? mozesz liczyc na jego wsparcie?
      • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:33
        Tak jak pisałam wyżej z tym wsparciem jest różnie w tej kwestii.
        Ostatnio powiedziął że w takim razie będzie brał Kubę sam do dziadków żebym się
        nie musiała denerwować a mnie się to nie podoba, tak już znienawidziłam tą
        kobietę że nie wyobrażam sobie żeby ona była z Kubkiem sama.
    • dagmama Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:47
      Dobrze Cię rozumiem.
      O to chodzenie na vbosaka tak samo walczyłam.
      Ja już jestem na etapie, że do dziadków Maluch jeździ z tatą.
      Popsuło się, kiedy teść wpadł bez zapowiedzi, w dodatku koło dziewiątej rano i
      zobaczył dwa nieumyte talerze z kolacji, w zlewie. Na osobności powiedział
      mojemu mężowi, że leniwa jestem, nic nie robię (nie pracuję) i w domu brudno mam
      (dwa talerze z kolacji). Mąż mu się kazał odczepić. W rezultacie przestali do
      nas wpadać, a mąż jeździ do nich z małym dwa razy w tygodniu na godzinkę.
      I tak jest dobrze.
      Pozdrawiam, trzymaj się.
    • kalina_p Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:56
      olej...
      Powiedz, że Ty uwazasz, że robisz dobrze i juz, nie wdawaj sie w dyskusje, nie
      tlumacz, poproś o to, żeby dzwonili przed wizyta. Jak nie zadzwonia, pojawia
      sie nagle to powiedz, że akurat wychodzisz. I wyjdx.
      No nie wiem, rób cokolwiek, dajesz sobie wejśc na glowe...czasem troche
      stanowczosci nie zaszkodzi. A jak sie tesciowa obrazi - jej stratawink))
    • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 12:56
      Dzięki dziewczynysmile)

      Tak sie z tym już gryzę sama długi czas bo Kubek ma już 13 miesięcy a ja
      popadam w paranoję np. dziś zamiast przykładnie pracować to ja wyżalam się na
      forum ale jakoś to nadgonię.

      Moja matka np. uważa że jesteśmy świetnymi rodzicami że Kuba jest zadbany
      kochany i w ogóle niedawno mi powiedziała że jak widzi jak zajmujemy się Kubą
      to uważa że świetnie się spełniamy oboje w roli rodziców i jest z nas obojga
      dumna i nigdy nie przyszłoby jej do głowy nam coś doradzać ponieważ jak ona
      wychowywaa nas (mnie i brata) były inne czasy i ona rozumie że wiele się od
      tego czasu zmieniło.
      A moja matka jest starsza o 10 lat od mojej teściowej i bardziej po mojej matce
      bym się spodziewała cudownych rad.
      • agmar3 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:12
        rozumiem!
        Gdy staraliśmy się z mężem ustawić sprawy z teściami jednymi i drugimi to tak
        się żarliśmy, że prawie przestaliśmy odwiedzać rodziców. To oni nas odwiedzali
        częściej, choć mieszkają daleko /i jedni i drudzy/. Myślałam, że nasze kłótnie
        nigdy się nie skończą, ale gdzieś po roku ujadania zaczęliśmy rozmawiać z
        rodzicami. Stopniowo. Ja ze swoimi a mąż ze swoimi. I już się nie wtrącają, nie
        planują nam życia. Jest ok., ale też myślałam, że oszaleję. Jest nawet tak: to
        rodzice męża byli na początku bardziej w porządku, a moi ingerowali non stop.
        Teraz obie strony nie ingerują, ale moi są bardziej w porządku. Pozwolili mi
        dorosnąć i zaakceptowali samodzielne decyzje.
        Pogadaj z mężem! To on tu powinien mamuskę do pionu ustawić. Ona miała swoją
        szansę.
        Trzymam kciuki. Nie daj się, bo Wam małżeństwo rozwali. Powiedz mężowi co
        czujesz.
        • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:21
          Kurcze nie chce tak truć mężowi tym bardziej że to jego matka i może odebrać to
          tak że moi są super a jego rodzina jest bei znowu sama się wpędzam w zamknięte
          koło kuena najgorsze jest to że ja chyba nie chcę nikogo tak porządnie urazić a
          sama na tym wychodzę najgorzej musze coś z tym zrobić.
      • deja-vu Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:17
        Dziewczyny ci juz wiele napisaly. Jezeli chcesz uniknac bezposredniej konfrontacji to jest jeszcze jedna
        metoda. Nie odpowiadaj na ZADNE zaczepki, nie odpowiadaj na pytania dlaczego to albo tamto. Z
        niczego sie nie tlumacz. Nie reaguj na nic co cie wyprowadza z rownowagi i nie daj sie prowokowac. Albo
        gdy tylko zada ci jakies pytanie zaczepne to zmien temat. Albo sie pytaj : a dlaczego mama uwaza ze
        Kuba nie powinien chodzic na boso? A jak ci odpowie to powiedz "aha" i rob dalej tak jak ty uwazasz.
        Jest to malo grzeczna wojna psychologiczna ale zapewniam cie, ze skuteczna. W bardziej zlosliwym
        wariancie mozna sie tez usmiechac pod nosem nic nie odpowiadajac.
        • deja-vu ps. ale oczywiscie konflikt najlepiej rozwiazywac 14.11.05, 13:19
          rozmowa, moja propozycja to ostatecznosc.
          pozdrawiam
    • 76kitka Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:14
      Kochana, tez to mam, tyle, że moja teściowa do nas nie wpada bez zapowiedzi, bo mieszka daleko.
      Za ładnie i za czysto ubieram dziecko ( pieniądze zaoszczędzone na ciuszkach małego Jej by się przydały)
      ma zadużo zabawek ( ma naprawdę niewiele, bo się zabawkami nie bawi, woli książeczki, garnki i mikser)
      truję małego słoiczkami
      jest za żywy
      Aż pewnego razu kupiła sobie w kiosku jakąś gazetę o dzieciach i usłyszałam kilka pochlebnych uwag, zmieniła też zdanie o słoiczkach.
      Ale dalej cały czas dokarmiałaby małego, non stop zrzędziła, że mały nie je twarogu (alergia), jak pojedziemy w odwiedziny do moich rodziców 250 km to jeszcze miesiąc później twierdzi, że małego ta podróż wykończyła i że mizernie wygląda. przestałam się przejmować, kilka razy mąż Ją ofuknął, jak nie mam ochoty to mąż i mały odwiedzają Ją bezemnie.
    • kate33 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:22
      Musisz się w końcu postawić, bo jak jej dasz palec to będzie chciała całą rękę
      i niedługo zacznie Ci się do wszystkiego wtrącać.
      Ja mieszkam z teściami w jednym domu, na oddzielnych piętrach i jak przychodzą
      do mnie na górę to pukają, choć teraz może nie zawsze, ale trudno oczekiwać aby
      teściowa każde rano pukała, bo przychodzi do synka. Zdarzyło jej się przyjść w
      sobotę zaraz rano i czasem zastała mnie jeszcze nie ubraną w samej koszulce
      nocnej, więc teraz już tego nie robi. Porozmawiaj z mężem, bo moja sytuacja
      jest bardzo dużą zasługą mąża. To on zawsze mówi jej jak coś nam się niepodoba -
      zreszta słowa krytyki lepiej znosi sie od syna, niż od synowej. A co do
      kwestii wychowania to stara się nie wtrącać, bo jak sama mówi, ona miała dawno
      temu małe dzieci i od tego czasu dużo się zmieniło, ale jak już się
      zdarzą "dobre rady" to jednym uchem wysłucham, a drugim wypuszczę i dalej robię
      swoje.
      Dobrze Ci radzę przyjmij postawę bierną i olej ją bo oszalejesz. Ponadto skoro
      i tak uważa, że źle wychowujesz synka i zepsułaś męża, to już więcej nie możesz
      starcić.

      pozdrawiam, Kaśka
    • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:29
      Jeszcze raz dziękuję za kopa w zadek jakoś mi lżej jak sie wygadałam i
      zobaczyłam że nie jestem sama że ktoś mnie wysłuchał i poradził dodał sił w
      jakiś sposób chyba potrzebowałam tego bardziej niż mi się wydawałosmile
      Muszę dziś pogadać z małżem i wyekspediować go do mamusi na rozmowę bo jak ja w
      końcu wybuchnę to się skończy tak że zerwę kontakty z rodziną męża.
      Chyba własnie dlatego tak długo się nie odzywałam żeby nie skończyło się wielką
      awanturą ale mam już dosyć.
      • vialle Re: Teściowa heh... 14.11.05, 14:28
        Malgosiu,

        mysle ze w tej calej sytuacji dosc kluczowa role ma Twoj maz. Zwlaszcza
        dlatego, ze tesciowa posuwa sie do zupelnie ponizej pasa sugestii ze zmienil
        sie na niekorzysc pod Twoim wplywem. Moim zdaniem powinnas pogadac z mezem,
        mowiac mu, ze zachowanie tesciowej jest niewlasciwe i nalezy z nia ustalic
        kilka prostych zasad w relacjach, zeby uniknac powaznych konfliktow. Powinnas
        mezowi uswiadomic, ze jego stanowcze i jednoznaczne stanowisko jest kluczowe -
        to dla niego trudne i masz tego swiadomosc, nikt nie chce mowic swojej mamie
        trudnych dla niej rzeczy, ale w zasadzie nie macie wyjscia - jesli tego nie
        zrobicie to sytuacja bedzie sie tylko pogarszala. Mysle, ze powinniscie podjac
        probe uprzejmej, ale kategorycznej rozmowy na temat tego, czego sobie nie
        zyczycie. Bo macie prawo sobie nie zyczyc. Sadze, ze nalezy poinformowac
        tesciowa (wy oboje a nie tylko Ty), ze kategorycznie prosicie aby przestrzegala
        nastepujacych zasad:
        - zeby co do zasady zachowala dla siebie swoje uwagi i przemyslenia i
        wychowaniu i opiece nad dzieckiem. Sa rozne szkoly wychowania i opieki nad
        dziecmi, Wy macie swoje przekonania poparte wiedza od innych rodzicow, lekarzy
        etc i bierzecie odpowiedzialnosc za swoje dziecko. I bardzo stanowczo prosicie,
        aby od tej pory powstrzymala sie od pouczania i poprawiania.
        - zeby absolutnie nigdy ale to nigdy nie robila krytycznych uwag pod Twoim czy
        Twojego meza adresem w obecnosci Waszego dziecka!
        - zeby dzwonila upewniajac sie, czy jej wizyta nie wypada w niedogodnym dla
        Was/Ciebie czasie (mowiac, ze przykro Wam ze to sie az tak bardzo kloci z jej
        wyobrazeniami o wizytach w ramach rodziny, ale Wasze wyobrazenie jest inne i
        oczekujecie od niej, ze dostosuje sie do zasad panujacych w Waszym domu i ze
        juz nigdy nie bedzie pojawiala sie niezapowiedziana).

        Wazne jest chyba tez, ze w jakims stopniu masz sojusznika w tesciu - moze z
        tesciem nalezy porozmawiac w pierwszej kolejnosci? Zeby oddzialywac na tesciowa
        z dwoch stron? Z jednej strony z nia porozmawiac (Wy oboje) a a drugiej zeby
        tesc - przygotowany przez Was ze bedziecie prosili jak o pewne zmiany
        postepowania - jak bedzie mu w domu trula, zeby trzymal Wasza strone? I pomogl
        zalagodzic ewentualna wielka obraze?

        Najwazniejsza jednak wydaje mi sie rozmowa z mezem. Odnosze wrazenie (moze
        bledne) z Twoich postow, ze on troche ucieka od trudnej rozmowy z matka - albo
        sie wscieka, albo ucieka od konfrontacji. Mysle, ze trzeba mu uswiadomic ze to
        jego mama i znacznie latwiej przyjmie trudne rzeczy od niego niz od synowej. I
        zebyscie gadajac z tesciowa nie wybuchli od pierwszego zdania tylko naprawde
        postarali sie - nawet wielokrotnie powtarzajac - wbic jej do glowy swoje racje.
        Ona sie nie musi zgodzic ze Wasze racje i zasady sa sluszne! Musi natomiast je
        zaakceptowac i wprowadzic w zycie, nawet jesli jej sie nie podobaja. Sprobujcie
        to zrobic nie we wrogiej atmosferze. Mowiac, ze nie wyobrazacie sobie ze bedzie
        dalej tak ja jest bo to jest dla was nie do zaakceptowania.
        powodzenia!
        • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 14:45
          Dzięki vialle,

          Właśnie z mężem jest problem bo on nie czuje potzreby konfrontacji z matką i ma
          nadzieję że to samo jakoś przejdzie a ja i tak już jestem na czarnej liście i
          nie chce też tak całkiem wyjśc na wredną chociaż już coraz mniej zależy mi na
          zachowaniu pozorów.
          Do męża mam trochę o to żal że nie chce pogadać z teściową. Ja ze swoimi
          rodzicami zawsze sama załatwiam sprawy ktore się nam ewentualnie nie podobają i
          mąż jest w oczach moich rodziców super zięciem.

          Ciężka sprawa ale dzięki Waszym radom muszę jakos zacząć reagować.
    • mamapiotra Re: Teściowa heh... 14.11.05, 13:32
      ja mojej tesciowej kiedys wprost powiedziałam, ze na niej to mi nie zalezy i moze sobie gadac, co chce. obraziła sie wtedy. a jak mi nie odpowiada to, co ona mówi to wale prosto z mostu co mysle. i czekam, az wybuchnie. ale ja to zawsze jestem przygotowana do kłótni, gdy jestem przy niej.
      tobie tez radze ostre podejscie.
      • mamapiotra Re: Teściowa heh... 14.11.05, 14:11
        wymysliłam jeszcze pozbycie sie teściowej z domu na spokojnie i z awanturą.
        1. na spokojnie; późno już i dajesz znać teściowej, ze masz dużo zajęć przed położeniem sie. jak nie wie o co ci chodzi to mówisz, że masz dużo zajęć i powinna już sobie iść. możesz zacząć wyliczac co masz do zrobienia.
        2. z awanturą: zaczyna kobita przesadzać w gatce i mówisz: mamo na ciebie już pora. może wcale sie nie awnturować, a może spróbować oponować. wtedy jak zgrana płyta przechodzisz do;"ale już na prawde musisz iść" i zaczynasz sprzątać ze stołu. wypróbuj obie, gdy zaczyna cie denerwować. ale najpierw uprzedź męża że tak zrobisz.
        gdy przyjdzie z niezapowiedzianą wizytą to możesz zagrać na dziwaczkę; otworzyć drzwi, powiedzieć, że teraz to nie masz czasu i zamknąć na klucz jej przed nosem. możesz spróbować. jak ci sie uda to kilka razy tak zrób pod rząd, zeby nie opłacało jej sie przychodzić, i żeby zaczęła dzwonić wcześniej. w tej metodzie trzeba być szybkim, żeby nie zdążyła zareagować i wejść.
        no i przydaje sie też wyraźne zaznaczanie swojego terytorium. nie może sam wziąść sobie szklanki, łyżeczki itp. jest gościem i to z pełną obsługą. ma siedzieć na tyłku przy stole i nie ruszać sie z tamtąd. musisz zaznaczać wyraźnie swoje terytorium. jeśli powie, ze ona tak nie uważa to powiedz, ze TY tak uważasz, takie jest TWOJE zdanie i to jest TWÓJ dom, TWOJE dziecko itp. a gdy powie np. że robisz z dzieckiem coś nie tak to można odpowiedzieć "na szczęście to JA wychowuje MOJE dziecko".
        ale wszystkie rady prowadzą być może do zaognienia konfliktu między tobą i teściową. można je stosować, gdy na teściowej ci nie zależy i dążysz do mocnego rozluźnienia kontaktów z nią. smile
        • goskak1 Re: Teściowa heh... 14.11.05, 14:38
          mamapiotra dzięki już widziąłam jej coraz większe oczy jak robię tak jak
          radziszsmile)
          Na niej mi kompletnie nie zależy tylko niechciałabym być taką jędzą w oczach
          męża że jego matkę tak traktuję heh i tu jest problem.
          Jak jej daję już po chamsku do zrozumienia ona nie rozumie albo udaje że nie
          kuma ogólnie jest to typo któremu naplujesz w twarz a ona powie że deszcz pada
          niestety.

          Kiedyś jak zmienialiśmy akwarium na większe (męża hobby) i był bałagan Kuba
          miał wtedy ok. 2-3 miesięcy i teście się zwalili nam na głowę (wpraszali się i
          mąż powiedział że jak już bardzo chcą to niech przyjdą) więc jak przyszli to
          mówię że taki bajzel a małż mi jeszcze gości sprasza (miałam na myśli właśnie
          teściów) a teściowa a to kto ma jeszcze przyjść ręce mi wtedy opadły i mówię że
          wy przyszliście a ona na to a my to nie goście i oczywiście rozklapiła się i
          siedzi żeby koło niej latać pomiędzy gratami.

          Nie wiem gdzie się tacy ludzie chowają ale zacytuję mojego teścia "w dole po
          kartoflach chowany" smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka