w_ania
30.12.05, 13:26
Witam drogie opiekunki - jestem mamą (mieszkamy w wielkopolsce) i dobrze sobie
poczytałam wasze posty może pomogą mi zrozumiec moja nanię.
Pracujemy ze sobą już 2 lata wszystko było o.k - nie zgłaszała mi żadnych uwag
ani żalu wcześniej.
Ale od poczatku najpierw pracowała u mnie co drugi dzień bo tak mąż chodził do
pracy co drugi dzień on się zajmował dzieckiem a co drugi niania.
Kiedy przyjmowałam nianie powiedziałam jej że oprócz zajmowania sie dziećmi
będzie prasowała i jesli cos sie nakruszy czy wyleje to aby wytarła podłogę.
ZNiania sie zgodziła. Sielanka trwała przez rok po tem zaszłam w ciążę i aby nie
urywać z nią kontaktu 1 raz w tygodniu zabierała mi moją córkę na cały dzień
mogłam odpocząć lub załatwić coś w mieście. Jak urodziła się druga córeczka
rozmawialiśmy i niania zgodziła się nią zaopiekować również tym bardziej że
starsza miała iść do przedszkola.Wszystko układało się o.k. nie wymagałam nic
więcej od niani. Sama z siebie poukładała do zmywarki czasem zostawone szklanki
ze sniadania - nie wymagałam aby sprzatała po nas!!!! NIGDY Tez nie należę do
odób które żyją w chlewie. Układ z nianią był super zawsze jej dawaliśmy 50 zł
więcej do umówionej ceny tj 600 zł - niestety nie stać nas na więcej. Jeden
jedyny raz poprosiłam a nie rozkazałam (ona jest starsza o 9 lat ode mnie)aby
zdjęła poscieli i 1 raz poprosiłam by ugotowała młodszej córce 2 ziemniaki i 1
marchewkę bo mięsko do obiadu już było gotowe.Jeden raz prosiłam żeby zdjęła
pościel a jak wrócę to sobie wypiorę - jak wróciłam była wyprana.
Dzieci ją kochaja my traktowaliśmy ją jak członka rodziny - nigdy ale przenigdy
nie mówiła o tym że za mało płacę. Acha najważniejsza rzecz niania była u nas w
domu do 10 rano a potem brała dziecko do siebie i robiła sobie obiad w domu ( w
tym czasie mała spała lub bawił sią z nią jej mąż - on jest po zawale na rencie)
i wracała do nas do domu koło godziny 16-tej. Taki układ jej odpowiadał i nam tez.
Nawet upiekła mi placek - wyobrażacie sobie tak sama z siebie!!!!
Niania super kochana zawsze na święta robiłam jej piekne stroiki na stół i
paczkę świąteczną - z jedzonkiem(szynka herbata słodycze owoce fajnie zapakowane).
Dla jej córki dałam spodnie nowe z metka - które mi były za ciasne bo po ciązy
nie załozyłam i tak sie układało pomiędzy nami wspólne bytowanie. - FAJNIE
Do czasu kiedy nie spotkała się ze swoja koleżanką -żmijką. Po tym dowiedziałam
sie od osób trzecich że ją wykorzystuję za mało płacę że ona musi prać pościele
zmieniać gotować i sprzątać, że kupujemy dzieciom tyle zabawek że nie ma ich
gdzie wkładać i tyle ciuchów. Było mi bardzo "miło" jak to usłyszałam dlatego że
ona sama mówiła mi np że ona mi kupi rano chleb bo idzie po drodze to kupi (na
szczęście nie skorzystałam z oferty) bo jeszcze bym się dowiedziała że musi
zakupy robić. Wczoraj zachorowała mi córka i poprosiłam ja zeby cały dzień
została u nas w domu żeby z nią nie chodzić z anginą po dworze to mi powiedziała
że u niej jest teściowa i ona nie może zostać cały dzień musi iść zrobić obiad
do domu. Zagotowało mi się ale opanowałam się i prosiłam ją że jeden raz bo na
reszte dni biorę urlop. Może jej faktycznie mało płacę ale na to się zgodziła ja
od niej nie wymagam aby za nas prała sprzatała i gotowała i robiła zakupy.
Rozmawiałam z nią powiedziała że z chorymi dziećmi żadna naiania nie zostanie w
domu!!! - Czy to prawda??? I że za mało jej płacimy i ze od lutego lub marca ma
nową pracę i chciała mi powiedzieć dwa tygodnie przezd odejściem ale ja się
wcześniej dowiedziałam. Mam wrażenie że ona teraz olewa wszystko nie wiem co mam
zrobić. Nie lubie sutuacji nie wyjaśnionych. Naprawdę doceniam to wszystko co
dla nas robiła i wiele razy jej to powtarzałam. Nie chcę jej jeszcze zwalniać
ale ona mnie prowokuje. Ona ma nad nami przewagę bo wie że na 2-3 miesiące
nikogo nowego nie przyjmę bo w marcu się wyprowadzamy.
Napiszcie jak to wygląda ze strony opiekunki- może jestem zła i powinnam sie
zwolnić i sama zająć dziećmi? bardzo bym chciała ale mój mąż nie utrzyma
rodziny. Piszcie.