Dodaj do ulubionych

Depresja???

08.01.06, 18:23
Nie wiem nawet od czego zacząć... Zamiast radości z syna ciągle chce mi się
płakać. Mały rozwija się bardzo dobrze nie mniej jednak ciągle coś się dzieje
a to pokazała się alergia , a to pępek jest nie taki jak trzeba , a to
zaczyna pojawiać się ciemieniucha. Niby wszystko bardzo typowe dla
niemowlaka, a jednak wytrąca mnie z równowagi. Mały cęsto płacze , nie wiem z
jakiego powodu. Pmomocy ze strony swojej mamy nie mam, mąż niby pomaga ale
też nie ma doświadczenia, często popada w irytację... macierzyński do marca.
Nie wyobrażam sobie jak będę pracowąć i jednocześnie każdej nocy 5 razy
karmić synka. Ogarnia mnie rozpacz, że coś się nieodwracalnie skończyło, a
nowych perspektyw brak. Czy to wszystko jest przejściowe.... Może ktoś
przechodził to samo.....?
Obserwuj wątek
    • iws Re: Depresja??? 08.01.06, 18:47
      na pewno przechodziła niejedna mama ! ja tez mam za soba trudne tygodnie i
      płacz ale uwierz! to mija ! dzis nasza córcia ma 9 tygodni i opieka nad nią to
      sama radość!
    • patyczako Re: Depresja??? 08.01.06, 18:48
      nikt nie obiecywal ze bedzie łatwo choc ogladajac reklamy z bobasami wydaje sie
      ze to sama radosc... jest trudno szczed. na poczatku jeszcze długa droga przed
      wami wiele sie trzeba nauczyc z wiely rzeczy na razie zrezygnowac wiele
      poswiecic... i to jest teraz trudne bo na razie robilo sie co sie chcialo
      poswiecalo sie sobie wiele czasu swoim przyjemnosciom i rozrywkom a tu nagle
      buuum urwało sie teraz twoje malenstwo jest zdane tylko na ciebie na was...
      maly moze duzo placze bo jestescie zbyt nerwowi a dzieci sa bardzo czułe na
      wasze nastroje... piszesz ze maz nie ma doswiadczenia ale ty tez go zapewne nie
      masz i to was irytuje... znam to uczucie gdy nie ma sie wsparcia wsrod
      najblizszych tzn. mama i trzeba dawac sobie rade samemu ja za to mialam duze
      wsparcie w moim mezu ktory tez nie mial doswiadczenia ale mial duzo spokoju w
      sobie ktorym i mnie zarażal... to na prawde etap przejsciowy bedzie lepiej
      najgorsze sa ponoc pierwsze 6 tygodni nie wiem ile twoj synus ma... wiecej
      wiary w siebie bedzie dobrze pomysl o mamach ktore maja na prawde bardzo chore
      dzieci i dają sobie swietnie rade... głowa do gory juz niebawem maly zacznie
      sie usmiechac do was a z dnia na dzien bedzie lepiej
    • lucy_cu Re: Depresja??? 08.01.06, 18:55
      To się nazywa po prostu zmęczenie. Masz chwilowo dość i nie myslisz
      racjonalnie. Większość z nas miewa takie doły, poczucie, że jest niewesoło,
      mimo, że tak naprawdę nic takiego złego się nie dzieje. Spokojnie, ogarniesz to
      wszystko. Sama też czasem paluchy gryzłam (mąż ciągle w pracy, zero tzw.
      instytucji babci itd.). Głowa do góry i pomału do przodu!
      Pozdrawiam serdecznie.
    • mika_p Re: Depresja??? 08.01.06, 18:57
      Przejściowe, minie. Jesteś listopadową mamą? Napisz do włascicielki forum dla
      mam listopadowych dzieci, będziesz miała z kim pogadać:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35011
      To bardzo pomaga, taka grupa wsparcia - wiesz, ze jest wiecej osób w takiej
      sytuacji, a czasami nawet coś komuś udaje się doradzić.
      Jeśli nie listopadowa, to poszukaj sobie odpowiedniego forum rówiesniczego:
      forum.gazeta.pl/forum/0,46581,1540807.html?x=2433530
      O depresji poporodowej i ogolnie trudach macierzynstwa została kiedys napisana
      ksiazka, któejj fragmenty są tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=31156185&v=2&s=0
      Nosek do góry, jesteś matką, dokonałaś czynu wielkiego i mozesz być z siebie
      dumna. Wszystko sie ułoży, zobaczysz.
      • 111a4 Re: Depresja??? 08.01.06, 19:14
        mysle ze to minie.ja tez miałam niejedną chwile załamania.ale z kazdym dniem
        jest coraz lepiej.nic sie nie martw!!!!!!pozdrawiam!
    • mj77 Re: Depresja??? 08.01.06, 20:24
      mi przeszlo, aczkolwiek obawiam sie powrotu do pracy za dwa tygodnie. Ale, coz ja teraz moge, nic, zacisnac zeby i tyle. Bedzie lepiej!
    • jolavo Re: Depresja??? 08.01.06, 20:33
      NIe Martw sie Ksenia, poczatki sa zawsze trudne. Ja mialam swoj dolek po 14
      dniach po porodzie. Nie dosc, ze wszyscy tylko spiewali do bobasa i uwazali, ze
      najgorsze za nami to nikogo nie obchodzilo, ze mnie wszystko boli, ze jestem
      glodna, zmeczona itd. Ja bylam od karmienia i wstawania w nocy. Przynajmniej
      tak sie czulam. Potem doszly plesniawki, samotnosc w domu...Ale pociesze Cie,
      ze jakos zaczelam sobie organizowac czas, maz mi zaczal pomagac, corka zaczela
      przesypiac noce i juz bylo o niebo lepiej. Z kazdym miesiacem! Wiec glowa do
      gory!
      CO do placzu to moga byc rozne powody - glod, zimno, brak towarzystwa, alergia,
      kolka...ja tez przeszlam przez szkolenie : dlaczego moje dziecko placze.
      Myslalam, ze nigdy sie nie naucze rozrozniac placzu o mleko czy o smoczka. Ale
      z czasem nawet moj maz to pojal. Ty tez sie uczysz byc rodzicem, byc cierpliwa,
      spokojna w kazdej sytuacji. Moja corka teraz rano mnie wola i spiewa piosenki.
      a gdy wyjme ja z lozka to mnie przytula i daje buziaka. Dla takich momentow
      warto sie przemeczyc te pierwsze miesiace. Cierpliwosci
    • gika_gkc Re: Depresja??? 09.01.06, 07:58
      przechodzilam przez to samo i mi pomogl wlasnie powrot do pracy bo nabralam do
      wszystkiego dystansu, mialam czas tylko dla siebie, a po powrocie mnostwo
      energi i cierpliwosci do Malego, ktory podczas mojej nieobecnosci jest z
      cudowna niania
    • ggosiek Re: Depresja??? 09.01.06, 08:55
      Bardzo cię rozumiem. Urodziłam Martusię 28 lipca. Wszystko było zaplanowane co
      i jak ma być, a wszystko potoczyło się inaczej, zamiast porodu naturalnego
      cesarka i 1,5 godziny niepewności na porodówce jak każdy mnie uspokajał, że z
      dzieckiem wszystko ok., problemy z karmieniem (płaskie brodawki) i w końcu
      powrót do domu, odstawienie od piersi i przedstawienie na butlę i obwinianie
      się za to (bardzo cierpiałam że Martuśka nie chce mojego cycunia).A do tego
      zamiast słodkiego bobaska, który śpi przez pierwsze 3 tygodnie po 2-3 godziny,
      przywiozłam ciagle płaczącą, nie śpiącą Martę.A później kolki. Płakałam non
      stop przez ok. 1,5 miesiąca w dzień i w nocy po 5 razy. Słyszalam o depresji
      poporodowej ale zawsze powtarzałam że mnie to nie dotknie. Bzdura. Każda z nas
      przechodzi ją w łagodniejszej lub bardziej poważnej formie. Liczy się tylko aby
      nie poddać się całkiem. Mi pomogła rodzina (szczegółnie teściowa, która prała
      ubranka i prasowała, moja mama, teść a w szczególności mąż, który mnie
      wspierał. Głowa do góry, jakoś się ułoży. Moja martunia skończyła w grudniu 5
      miesięcy a od stycznia wróciłam do pracy. Też mi czasami jest bardzo źle, (mała
      choć nie karmiona cycem, bardzo lgnie do mnie, i jak tylko usłyszy mój głos
      dostaje szłu i muszę ją nosić prawie non stop).Jeszcze masz troszeczkę czasu
      jej pory snu się unormują a jeśli martwisz sie nocnymi pobudkami wprowadź butlę
      na noc i już. Wiem że to pójście na łatwiznę, ale ty też sie musisz wyspać do
      pracy. Weź zaległy urlop wy[poczynkowy, tak aby przyswajać synka do nowych
      przyzwyczajeń.
      Zobaczysz cały zły humor minie, i nawet z płaczu synka bedziesz sie mogła
      pośmiać. Ja teraz jak Martuśka płacze rozmawiam z nią i tłumaczę jej a płacz
      sobie to ci się płuca oczyszczą.
      Teraz musisz zdystansować się, porozmawiaj z mężem, odciągnij pokarm zostaw
      małego z mężem mamą, czy teściową i wyjdź czy do kina czy też na spacer, byle
      gdzie, rozerwij się, zobaczysz od razu ci będzie lepiej.
    • kicia031 Re: Depresja??? 09.01.06, 10:23
      Bardzo ci wspolczuje –moge tylko pocieszyc, ze to wkrotce minie. Mój najdroższy
      Groszek tez rozwijal się slicznie i w ogole był – i jest wspaniałym, pogodnym,
      bezproblemowym niemowlakiem. Jedynym kłopotem był y nietolerancje pokarmowe
      objawiające się najpierw rzedkimi, zielonymi kupkami, w których po jakims
      czasie pojawila się krew. A ja popadlam w taka depresje ze płakałam cale dnie.
      Właściwie odkad Groszek miał 2 miesiace to bylam w strasznym stanie
      psychicznym, który stopniowo się pogarszal. Teraz jednak – Groszek wlasnie
      skończył 8 miesiecy, jest już duzo lepiej.
      Acha, jak caczelam brac Cerazette to mój nastroj bardzo gwałtownie się
      pogorszyl. Jeśli bierzesz pigulke, to może na jakis czas przerzuccie się na
      inne metody antykoncepcji.
      Powodzenia. Wkrotce będzie lepiej.
    • magda270519761 Re: Depresja??? 09.01.06, 11:00
      Weż dziecko do łóżka i razem śpijcie , wyjmiesz w nocy cyca i będziesz spać
      dalej, w dzień też się kładż , pamiętaj myśł pozytywnie , olej sprzątanie , a
      jak nie minie idz do lekarza , i pij melise.A moja siostra jak już była u kresu
      to wychodziła do drugiego pokoju i musiała głośno krzyknąć , twierdziła , że
      jej to pomaga,a ja glęboko oddycham (staje i 5 wdechów) i dzięki temu jeszcze
      nikogo nie zamordowałam!
    • weroiga Re: Depresja??? 09.01.06, 11:14
      Czuję to samo. Ponoć to normalne, aczkolwiek bardzo męczace. Jestem
      poirytowana, zdenerwowana, do tej pory bardzo kłociłam się z mężem, ale w końcu
      nie wytrzymał i powiedzial dość, tak mnie przywrócił do pionu, że zrozumialam,
      że albo coś z tym zrobię, albo zwariujemy wszyscy troje winkStaram się, ale
      jestem podłamana, widzisz, kiedy jeszcze nie bylo Weroigi naszej wink (
      WERONIKI smile miałam mnostwo czasu dla siebie, wciąż gdzies wyjeżdżaliśmy, non
      stop chodzilismy na imprezy, dyskoteki, do pubu ze znajomymi. Wiedliśmy
      baaardzo towarzyskie życie. Ja mogłam spać ile tylko chciałam, mogłam czytać
      ukochane ksiażki, telewizję oglądać, robicsobie godzinne kąpiele maseczki itp.
      Byłam tylko ja i on. Zawsze pilam mnóstwo kawy, żyć bez niej nie mogę, paliłam
      papierosy, piwko też lubię czasem wypić. I nagle to wszystko się zmienilo.
      Nieprzespane noce, bolące piersi, 8 kg do zrzucenia ( nie cierpiałam siebie,
      już zrzuciłam, ale kosztem katowania się okropną dietą i nic niejedzeniem ), co
      2 godziny karmienie, zmainy pieluszki, kąpiele, ogolnie cięzka praca przy
      maluszku.Dla siebie czasu zero, bałagan w domu, o znajomych mogę pomarzyc,
      chyba, że do mnie przyjdą, zero kawy, papierosów, piwa, zero dobrego jedzonka,
      bo Nikę dużo uczula. No i ja -zaniedbana, bo kiedy mam się pindrować że tak
      powiem wink Wiesz, ja myślę, że nie ma innej rady, jak tylko to przetrzymać.
      Będzie lepiej, to na pewno. Jeszcze długo się porządnie nie wyspię, ale jakie
      mam wyjście? wink Nie załamuj się, musisz być silna, ja wczoraj zrobiłam taką
      aferę, że aż dziś mi głupio, wyłam krokodylimi łzami chyba ze 3 godziny bez
      przerwy i biedny mąż już tym razem tego nie wyrobił. Pomogł mi taki ' kubel
      zimnej wody ', bo inaczej dalej bym go katowała. A przecież nie moge wiecznie
      robić z siebie cierpiętnicy. Wiesz, u mnie to jest spora depresja, najpózniej
      jutro ide do lekarza, dostane leki, tym się pocieszam. Będzie koniec z
      karmieniem, ale ja już nie mogę, muszę sobie pomóc. Bo po co dziecku załamana,
      rozmemłana matka smile Trzymaj się MOCNO, czasem zrób coś dla siebie - kup sobie
      coś fajnego, wyjdz gdzieś. MUSI być lepiej!

      Pozdrawiam!
    • sabana Re: Depresja??? 09.01.06, 11:21
      Nie masz depresji tylko gorsze dni. Ja miałam tak w 3 i 6 tyg po porodzie.
      Hormony po porodzie juz się ulotniły, minęła euforia, przyszła rzeczywistość.
      Nie martw się, to minie. Wszędzie o tym piszą, w każdym poradniku.
    • visenna2 Re: Depresja??? 09.01.06, 11:26
      Oj, też mam doła. Moja córcia ma 9 dni i daje nam nieźle w kość. Ja czasem już
      nie wyrabiam, jestem śpiochem i zawsze mogłam spać po 12 godzin a tu nagle musi
      mi wystarczyć 3... Bez przerwy przewijanie i karmienie, mam nadwrażliwe
      brodawki teraz dodatkowo zmacerowane, więc jak mała mamle cyca, cmoka i
      przysypia to mam ochotę wyć ze złości.
      Mam straszne poczucie straty, wydaje mi się, że już nigdy nie będziemy mieli z
      mężem dla siebie czasu. Czuję się jak zamknięta w klatce, bez wyjścia. Przed
      urodzeniem Młodej nie wyobrażałam sobie zbyt wiele, nie nastawiałam się zbyt
      optymistycznie, ale rzeczywistość i tak okazała się trudniejszasmile
      I w dodatku jakoś nie czuję tej macierzyńskiej radości z posiadania dziecka.
      Pielęgnowanie Młodej nie daje mi jakoś szczególnej satysfakcji. Robię wszystko
      bez przekonania, automatycznie, bo tak trzeba.
      Pociesza mnie tylko to co mówią wszyscy - najgorszy jest pierwszy miesiąc, a
      miłość do malucha sama przyjdzie.
      • weroiga Re: Depresja??? 09.01.06, 11:56
        Przyjdzie na pewno smile Ja już lubię Weronikę przebierac, czy myć jej buzkę itp.
        oczywiście czasem jestem wykończona i też robię to automatycznie, ale na pewno
        szalenie pokochasz swojego maluszka i to już niebawem wink Wszystko przez
        zmęczenie, trudność przystosowaniem się do nowej sytuacji - to one utrudniają
        nam ' dogadanie się ' z dzieckiem. No i jeszcze to, że i jemu samemu trudno
        zmienić otoczenie z ' wodnego na lądowe ' wink Bedzie lepiej. U nsa już jest, nie
        idealnie, ale lepiej, bo już się troche wzajemnie poznałyśmy. Nika ma 2 mce. I
        choć ble brzuszka, płacz, swędzące dziąsełka, to jednak ją kocham wink Tak to juz
        jest smile Może teraz lepiej się poczułam, bo wiem, że już niebawem ide do
        lekarki, dostane lek, że moja depresja już niebawem się złagodzi. Wiem, że ide
        na łatwizne, ale już mi trudno z samą sobą wyrobić.

        DAMY RADĘ! WSZYSTKEI smile

        Ściskam i pozdrawiam!
    • blueluna Re: Depresja??? 09.01.06, 13:31
      Wszedzie pisze o urokach macierzynstwa, o tym jaki to wspanialy czas, jakie to
      proste.
      A z jaka matka po porodzie nie pogadasz - to wymeczona, zrezygnowana, wsciekla,
      w depresji...
      No niestety - to jeszcze jeden z "urokow" - ten o ktorym sie nie mowi...

      Tez to przechodzilam, bylo fatalnie - gdyby nie to ze byl maz - ojciec Premka -
      to nie wiem co powstrzymaloby mnie przed oddaniem go komukolwiek kto by sie
      zglosil...
      Teraz to brzmi idiotycznie - ale wtedy tak wlasnie sie czulam.
      Patrzylam na dziecko i nie czulam do niego zadnej wielkiej milosci - nic - poza
      zloscia ze sie pojawilo i wszystko co bylo takie fajne - zepsulo.
      Tyle szczescia w nieszczesciu ze mnie to nachodzilo - nie bylo caly czas.

      Na szczescie to mija smile
      Oczywiscie - jesli sobie nie radzisz koniecznie skorzystaj z pomocy lekarza -
      ale jesli potrafisz nad tym zapanowac - to naprawde - minie samo.
      U mnie przelomowym momentem bylo to gdy Przemek zaczal zauwazac otoczenie,
      usmiechac sie, byc bardziej kontaktowy.
      Teraz to niechby ktos na niego spojrzal krzywo - to bym oczy wydrapala wink

      Patentem na tamten zly czas bylo wziecie dziecka w chuste i wyjscie na miasto.
      Polazenie po sklepach, po parku, wizyta u kolezanki.
      Nie siedzenie w domu.
      A jesli musialam - to bralam sie - wbrew logice - za sprzatanie.
      Zeby zuzyc te "zle emocje" - bo siedzac i placzac to za wiele mi sie nie
      poprawialo - przynosilo ulge na chwile.
      Ja mialam dodatkowa jazde - bo przez ponad 3 tygodnie po porodzie spalam jakies
      pol do godziny na dobe - nie dlatego ze Przemek mi nie pozwalal - ale nie
      moglam zasnac nawet gdy on twardo spal.

      Ale naprawde - to po prostu trzeba przetrwac - nie dajac sie temu.
      Zatrudniaj meza do opieki nad maluchem, w wolnych chwilach rob to co lubisz i
      na co masz ochote, wychodz jak najczesciej z domu (polecam chuste - nie jest
      tak wiazaca jak wozek z ktorym trzeba sie taszczyc, nie wszedzie wejdziesz,
      dziecko w nim czesto placze), nie czytaj za wiele grup newsowych i gazet - bo
      mnie to np. na poczatku dobijalo dokumentnie - jak sobie poczytalam ze jakies
      dzieci nie spia do 3 roku zycia, o chorobach, o uciazliwosciach, o problemach -
      to mialam dol jak stad do ksiezyca.
      Oczywiscie wierzylam ze moje dziecie bedzie mialo te wszystkie cechy wink

      Tez mamy problemy ze skorka, tez zdarzaja sie ciezkie momenty - ale teraz sa to
      po prostu normalne elementy zycia, wszystko sie poustawialo na swoim miejscu.

      Jeszcze jedno - nie daj sie dziecku uziemic.
      Wsadzaj je w chuste lub potem w nosidelko i wychodz z domu jak najczesciej.
      Nie traktuj dziecka jak choroby zakaznej ktora Cie odcina od znajomych, od
      zycia.
      Nie lec na kazde zaplakanie, jesli sie kapiesz i uslyszysz ze dziecko sie
      obudzilo i placze - dokoncz kapiel.
      Jesli jesz kanapke i placze - zajrzyj czy wszystko jest ok - i ja dokoncz.
      Mnie na poczatku strasznie dobijalo to ze czulam sie jak automat do obslugi
      niemowlaka.
      W koncu uznalam ze dla niego i dla mnie lepiej bedzie jesli bedziemy sie
      nawzajem szanowali - ja zjem jak jestem glodna, wykapie sie do konca gdy juz
      sie kapie, wyjde do ubikacji gdy mi sie zachce -a w zamian dam wiele siebie
      dziecku.

      W rezultacie mam najbardziej pogodne dziecko swiata ktore caly czas sie smieje,
      ktore jest bardzo samodzielne - a jedoczesnie bardzo kontaktowe, ktore super
      sie rozwija.
      A ja jestem szczesliwa.

      Gdy czytam o matkach cierpietnicach ktore przez pol dnia nie ida do toalety lub
      jedza posilek jeden dziennie i to w pospiechu - bo dziecko placze gdy je
      zostawiaja - to sie zastanawiam - po kiego z wlasnej woli robic z siebie
      niewolnika?
      Zeby jeszcze byly z tym szczesliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka