ksenia12345
08.01.06, 18:23
Nie wiem nawet od czego zacząć... Zamiast radości z syna ciągle chce mi się
płakać. Mały rozwija się bardzo dobrze nie mniej jednak ciągle coś się dzieje
a to pokazała się alergia , a to pępek jest nie taki jak trzeba , a to
zaczyna pojawiać się ciemieniucha. Niby wszystko bardzo typowe dla
niemowlaka, a jednak wytrąca mnie z równowagi. Mały cęsto płacze , nie wiem z
jakiego powodu. Pmomocy ze strony swojej mamy nie mam, mąż niby pomaga ale
też nie ma doświadczenia, często popada w irytację... macierzyński do marca.
Nie wyobrażam sobie jak będę pracowąć i jednocześnie każdej nocy 5 razy
karmić synka. Ogarnia mnie rozpacz, że coś się nieodwracalnie skończyło, a
nowych perspektyw brak. Czy to wszystko jest przejściowe.... Może ktoś
przechodził to samo.....?