Dodaj do ulubionych

mam słodką 5 dzieciaczków

24.03.06, 14:00
Czy myślenie o powołaniu na świat szóstego dziecka to szaleństwo.Dlaczego
ludzie patrzą na mnie jak na pozbawioną rozumu masochistkę? Nie jesteśmy
suuper bogaci{przyznano nam nawet zasiłek rodzinny w tym roku}, nie chcę
moich dzieci pozbawiać "normalnego życia"(czyt.finansowanie wszystkich
potrzeb).Czy rodzina wielodzietna = rodzina patologiczna? Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • be.em Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:02
      podziwiam i zazdroszczęsmile)
      • ibulka Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:06
        Ja mam słodką 3 dzieciaczków wink) Żadne z nich nie ma jeszcze 3 lat smile) Cała
        trójka z wpadek smile) I nie zamierzamy skończyć na tej trójce wink) Od zawsze
        marzyliśmy o gromadce smile)

        Rodzina wielodzietna nie równa się rodzina patologiczna wink)
    • faceeet ja mam cos przeciwko.... 24.03.06, 14:07
      Ale tylko dlatego, ze juz zaczeliscie pobierac zasilek i teraz pewnie
      dostaniecie jeszcze wiekszy. Setki mlodych ludzi wyjezdza do UE za praca bo tu
      nie moga znalezc. Przyczyna m.in. nadmierne obciazenia podatkowe, ktore ida
      takze na twoje zasilki. Zamiast pozwolic im zarobic i wrocic do kraju, niech
      cos zaloza wlasnego to znow im sie wydziera poprzez podwojne opodatkowanie,
      zeby znow bylo na zasilki dla ciebie.

      Za swoje miej ile chcesz, ale jak masz brac zasilki, to lepiej zebys juz nie
      miala.
      • melka_x Re: ja mam cos przeciwko.... 24.03.06, 14:23
        > Ale tylko dlatego, ze juz zaczeliscie pobierac zasilek i teraz pewnie
        > dostaniecie jeszcze wiekszy. Setki mlodych ludzi wyjezdza do UE za praca bo
        tu
        > nie moga znalezc. Przyczyna m.in. nadmierne obciazenia podatkowe, ktore ida
        > takze na twoje zasilki. Zamiast pozwolic im zarobic i wrocic do kraju, niech
        > cos zaloza wlasnego to znow im sie wydziera poprzez podwojne opodatkowanie,
        > zeby znow bylo na zasilki dla ciebie.
        >
        > Za swoje miej ile chcesz, ale jak masz brac zasilki, to lepiej zebys juz nie
        > miala.

        Pretensje można mieć do polityków, którzy rękami i nogami bronią sie przed
        liniowym podatkiem lub chociaż przed możliwością rozliczania się z dziećmi, a
        nie do Mac. Może Mac wolałaby nie dostawać zasiłku w zamian za niższe podatki?
        Poza tym pamiętaj, że dzieci Mac będą zarabiać na Twoją emeryturę.

        A odpowiadając na pytanie Mac - twierdzenie, że rodzina wielodzietna jest
        rodziną patologiczną jest wulgarnym uproszczeniem.
      • lajlah Re: ja mam cos przeciwko.... 24.03.06, 15:40
        przestań faceeet, rzeczywiscie nadostają tyle tego zasiłku, że im chyba z tej
        ogromnej kasy się w głowie poprzewraca. W innych krajach Europy mogliby z taką
        liczbą dzieci żyć na zupełnie przyzwoitym poziomie z samej pomocy społecznej i
        zasiłków, a w Polsce ten zasiłek nei wystarczyłby na porządne spodnei dla
        dziecka.
        A autorce postu życzę radosci z takiej rodziny. I szczerze podziwiamsmile
      • pimenta Re: ja mam cos przeciwko.... 05.04.06, 18:07
        a kiedy ty bedziesz juz nieszczesnym, stetryczalym, starym grzybem jej dzieci
        beda zarabiac na twoja emeryture.
    • agnisiaz Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:09
      ja również podziwiam i wcale nie uważam że to jest nienormalna sytuacja, ale
      wiem że tak ludzie to postrzegają (niewiedzieć czemu)
      ja sie nie mogę zdecydować na drugie (ahh)ale cóż
      jak obydwoje tak chcecie i macie jakieś tam środki finansowe to czemu nie
      pozdrawiam aga mama wiki
      • joanna266 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:24
        witaj.a ja mam 3 dzieci synek 6 lat corka 2,5 roku i najmlodszy synek dzis
        skonczyl własnie 11 miesiecy.poza pierwszym synem dzieci sa jak najbardziej
        planowane ale fakt jest taki ze na sytuacje finansowa nie narzekamy.a to ze
        pobierasz zasilki i masz pięcioro dzieci to wcale nie patologia no co ty?wazne
        ze kochasz dzieci i chcesz je miec.jesli chcesz miec 6 dziecko to twoja sprawa
        i zadne durne sugestie nie powinny miec na to wpływu.my mamy własna firme i
        podatki placimy straszne.jesli moja czesc ma pojsc na twoje 6 dziecko to prosze
        bardzo sama bym wyrwała od panstwa gdybym tylko moglawinkmozna miec kilkoro
        dzieci byc atrakcyjna kobieta miec udane małzenstwo i byc szczęsliwym a
        posiadajac duza rodzine szczescie sie mnozy zdecydowanie.pozdrawiam i zycze
        powodzenia i spełnienia marzen.
    • justiniano Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:24
      a się dziwię, co innego jak kogoś stać na tyle dzieci, ale mieć tyle i prosić o
      zasiłek i myśleć o następnym??? nierozumiem? Potem w TV pokazują jakiś biednych
      ludzi z 7-8 dziećmi, no owszem serce mi ściska, ale po co tyle dzieciaków jak
      nie ma co do garnka włożyć? Trzeba myśleć o tym, że zrobić jest łatwo, ale
      trzeba zapewnić im jakiś godny byt!
      Ot tyle w tej kwestii.
      Może u Was nie jest tak źle z pieniędżmi choć bierzecie zasiłek (z naszych
      podatków), ale pomyśl, o tych dzieciach co już masz, że trzeba im zapewnić
      jakąś przyszłość!
      Ja nie rozumiem, ale może jestem poprostu materialistką!!!
    • mika_p Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:26
      To chyba będzie forum dla ciebie:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16714
      Rodziny wielodzietne z wyboru.
      • gabi683 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:32
        Ja mam troje i mysle ze jak bedzie jeszcze lepiej z kasa niz jest to sie
        jeszcze zdecyduje na jednego szkrabasmile
        • mika_p Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:37
          Ja mam dwoje, na trzecie zdecyduję się jak wygram w totka. Pół miliona
          wystarczy, chociaż lepsze byłoby 600 000. Albo więcej milionów, wtedy
          rozmnażałabym sie swobodnie jak Bóg da.
          • aleksandrynka Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 15:11
            Pół miliona
            > wystarczy, chociaż lepsze byłoby 600 000.

            mika, tata mi kiedyś powiedział: "w marzeniach się nie ograniczam".
            Puść wodze fantazji smile
            • mika_p Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:25
              Spoko, marzę o jedynej szóstce po podwójnej kumulacji smile
              A 600 000 to plan minimum - stówa na zmianę mieszkania, stówa na fundusz
              emertytalny dla mnie, po stówie dla dzieci na ich studia, ostatnia stówa do
              przejedzenia zanim nie wrócę do pracy przez kilka lat smile)
              • aleksandrynka Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 20:17
                hehe, no i pięknie smile
    • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 14:35
      Podziwiam i zazdroszczę. Chciałabym móc mieć tyle dzieci. Z punktu widzenia
      społeczno-ekonomicznego jesteś bohaterką, bo ludzie teraz rzadko mają dużo
      dziei, a ktoś będzie musiał pracować na rozwój kraju i na nasze emerytury.
    • ula_max dla mnie będziesz 24.03.06, 14:52
      wielka...
      jak wychowasz tą trójkę bez wyciągania ręki po zasiłki.
      A tak to żadna sztuka.
      A co do mojej emerytury... ja na emeryturkę z ZUS nie liczę.
      • ula_max a co do patologii 24.03.06, 14:57
        to dla mnie patologią nie jest posiadanie 5,6 ,czy 10 dzieci. Ilość nie ma tu
        znaczenia.
        Patologia pojawia się w momencie gdy rodzice nie potrafią zapewnić właściwych
        warunków do rozwoju dziecka.

        "Przyjaźń to kwestia wspólnego wroga."
        • triss_merigold6 Dodaj 24.03.06, 15:14
          Dodaj, że pod pojęciem "właściwe warunki" nie rozumiemy tylko jedzenia czy
          ubrań z opieki tudzież bezpłatnych podręczników kupionych przez komitet
          rodzicielski.
          • agnieszkas72 Myślę że, 24.03.06, 19:18
            to zwykła prowokacja w nadziei na zabawny i długi watek.Jestem mamą czwórki
            dzieci i to pitolenie o dzieciaczkach jest dla mnie zupełnie nieautentyczne.Ale
            może autorka się jeszcze odezwie.
        • iwoniaw Podpisuję się pod Ulą 24.03.06, 15:36
          dla mnie nie jest patologią rodzina z jednym, pięciorgiem czy dziesięciorgiem
          dzieci, jeśli jest w stanie je utrzymać i wychować. Przez utrzymanie rozumiem
          _zarobienie_ na potrzeby rodziny bez korzystania z zasiłków pomocy społecznej.
          Przy okazji - zasiłki w zamyśle mają wspierać biednych, którzy znaleźli się w
          _złej/trudnej_ sytuacji materialnej. Skoro już go pobierasz, to znaczy, że twoja
          sytuacja finansowa jest _zła_. _Nie masz_ środków na utrzymanie dzieci już
          urodzonych. Zatem co tu mówić o następnych?
          • triss_merigold6 Re: Podpisuję się pod Ulą 24.03.06, 15:39
            To znaczy, że zwyczajnie planuje żerować na podatniku. Świadomie wychowywać
            dzieci w poczuciu, że "państwo da, zadba, zapewni, pomoże i jeszcze dobrzy
            ludzie coś dorzucą" a rodzice mogą sobie płodzić, bo kochają dzieciątka.
            • petto o rany!!!! 24.03.06, 15:49
              nie mogę, wyjexcie stąs skoro Wam szkoda pobranych podatków płacic na zasiłki
              dla dzieci. Wypłaty są teraz skromne, więc to co sie należy to się należy, nie
              ona to wymyśłiła. Ważne ze stać ją na tyl dzieci, napewno nie stać ja ze
              względu na zasiłki, bez przesady! zasiłki to marne grosze, ale zawsze każda
              kasa się liczy. Przy dzieciach to worek kasy mało...
              Więc wcale nie przejmuj się, jak wiesz ze dasz radę to sobie urodz dziecko, ja
              bym napewno sie zdecydowała gdybym mogła.Chociaż nie na aż tyle dzieci bo
              organizm by nie wytrzymał.
              Ale patologia to to nie jest, dzieci sobie można miec.
              • iwoniaw Petto, potrafisz czytać ze zrozumieniem? 24.03.06, 15:53
                "Dzieci to sobie można mieć", jak się jest je w stanie utrzymać. Ta pani nie
                jest w stanie. Już bierze zasiłki (nieistotne naprawdę, czy wysokie czy nie -
                dostaje je, bo ma _za mały_ dochód). Tym bardziej nie ma na utrzymanie kolejnego
                dziecka. Co nie przeszkadza jej się przymierzać do powiększania rodziny. I _to_
                JEST patologia.
              • triss_merigold6 Re: o rany!!!! 24.03.06, 15:54
                Czytaj ze zrozumieniem: kobieta pobiera zasiłek i ma już 5 dzieci. Pobierajac
                zasiłek (a należy się on BIEDNYM ludziom) planuje kolejne dzieci. Znaczy
                planuje, że jak bedzie mieć szóstkę/siódemkę to państwo dorzuci grosza. Nie
                dotknęło jej nagłe nieszczeście czy katastrofa - ona planuje.

                Dzieci można sobie mieć i dwanaścioro pod warunkiem, że koszty ich utrzymania
                spoczywają na rodzicach a nie są świadomie i z premedytacją przerzucane na
                podatnika.
                • sutra Re: o rany!!!! 24.03.06, 16:46
                  Wolę, żeby Ula pobierała zasiłek i miała kolejne dziecko, niż żeby go nie
                  miała. A a propos zasiłków, to powinien być w Polsce system podatkowy taki jak
                  we Francji, tzn. ulga na każde kolejne dziecko. Wtedy być może Ula nie
                  musiałaby pobierać zasiłku.
            • ursgmo Re: Podpisuję się pod Ulą 24.03.06, 16:55
              W pełni się zgadzam . W mojej córki klasie mamy dziewczynkę ( w domu jest ich
              6 ) za którą z komitetu rodzicielskiego płacimy za basen , kino , wycieczki
              itp.
              Teraz dziecko sobie nie zdaje z tego sprawy że ma gorzej niż inne , ale za rok -
              dwa kiedy pojmie co się dzieje , poczuje się jak DZIAD .
              Dla mnie równiez nie ma znaczenia czy ktoś ma 3-5-10 dzieci . Tylko to czy ma
              na to żeby zapewnić im godne dzieciństwo a nie minimum . A życie coraz więcej
              wymaga ( języki , basen , zajęcia dodatkowe , korepetycje ) i jeśli dziecko ma
              potem być kimś nie można mu tego odmówić. Ja nie byłabym w stanie dać 5 dzieci
              tego co mogę dać 2 .
      • sutra O ZUS-ie 24.03.06, 16:44
        ula_max napisała:

        > A co do mojej emerytury... ja na emeryturkę z ZUS nie liczę.

        Nawet zeby dostać emeryturę z II i III filaru potzrebujesz następnych pokoleń,
        którzy bedą pracowali na rozwój gospodarczy i na wzrost (a nie spadek) wartości
        jednostki uczestnictwa. Tak czy inaczej dzieci Uli sa ci potrzebne. Mam
        nadzieję, że nie masz wątpliwości, a jeśli dalej masz, to zapytaj twórców
        polskiego systemu emerytalnego, np. Marka Górę, który twierdzi, że niezależnie
        od sposobu oszczędzanaia na emeryturę bez odpowiednio licznych następnych
        pokoleń trudno będzie sobie poradzić.

    • justiniano Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 15:21
      Argument za posiadaniem 6 dzieci bez możliwości finansowych, że zarobią na
      naszą emeryturę jakoś do mnie nie trafia!
      Ciekawe jaką sznsę mają takie dzieci na dobrą edukację, a potem na legalną
      dobrą pracę - chyba nie wielką! Choć znam i takich co mimo biedy mają dobre
      wykształcenie i dobrą pracę!
      Ale to nie jest argument, jak ktoś ma kasę to dla mnie moż emieć 10cioro i
      jeszcze zaadoptować - chwała mu za to, ale liczyć na zasiłki i płodzić kolejne
      dzieci - skrajna nieodpowiedzialność, i myślenie,że mi się należy Państwo
      powinno mi dać na chleb dla dzieci, na książki na obiad w szkole!!!
      Jak najbardziej jestem za pomocą dla takich biednych dzieci, ale ludzie nie
      róbcie świadomie takiej liczby dziciaków, jak nie macie za co ich utrzymać.
      • maniusza Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 15:26
        ja mam 2 i to dla mnie max... wczle nie dlatego że nie chcę więcej... marzy mi
        się jeszcze jeden słodki bobas..
        ale jestem realistką. Teraz nie żyjemy w luksusach, ale godnie. Mieszkanko
        trochę przymałe ale chcemy zamienić, wystarcza nam na to czego nam potrzeba
        (bez luksusów). Jesteśmy wszyscy szczęśliwi, kochamy się jak wariaci. Ale
        powoływanie na świat kolejnego dziecka byłoby z naszej strony
        nieodpowiedzialne. Chocby w stosunku do niego - i również dla dwójki którą już
        mam - bo siłą rzeczy dla nich też by było mniej...

        Ale w totka na wszelki wypadek gram smile
    • lola211 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 15:32
      Nie, to nie jest zaraz patologia to chyba oczywiste.Chcesz, uwazasz ze dasz
      rade, prosze bardzo.Choc ja w przeciwienstwie do glosow poprzedniczk absolutnie
      nie zazdroszcze.W zasadzie to co Cie sklania do tego, by dzieci miec coraz
      wiecej? Bo za jakis czas moze sie okazac, ze 6 to nadal malo.
      • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:11
        lola a ty chcialas miec jedno czy dwoje czy ile tam masz?

        no to sobie przemnoz te potrzebe razy 6 i bedziesz wiedziala dlaczego panna chce
        miec szescioro. Ja chcialam miec 4 moj maz 5 i oboje nie chcemy wiecej.
        niepotrafie logicznie uzasadnic dlaczego chcialam 4 a nie 3 czy 2, tak samo jak
        bym nie potrafila uzasqdnic dlaczego chce 1. To sie chyba instynkt nazywa.

        Teraz kolezanki sie wziely za rozrod a mi juz macica nie spiewa jak widzi
        niemowlaczka smile widac nie chce juz wiecej smile
        • lola211 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:18
          Sek w tym, ze nie wiedzialam ile chce.Serio.Ze w ogole chce to bylo oczywiste,
          ale ile? Nie mialam pojeciasmile.



    • 4luty Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 15:32
      chciałabym mieć dwójeczkęsmile ale nie mogęsad Zazdroszczę tylu dziecismile)))
      • zawsze-w-drodze Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:13
        Bardzo fsjnie jest mieć tyle dzieci ile się chce i na ile nas stać smile. Mam przy
        okazji pytanie (trochę obok tematu ale tylko trochę): wszyścy mówią o tym, że
        te liczne rodziny będą pracować na nasze emerytury - ja tego nie rozumiem!
        Serio! A to dlatego, że:
        1. Pracochłonność pracy się zmniejsza - komputeryzacja, maszyny, nowe procesy
        technologiczne itd. - a już teraz mamy bezrobocie, zmniejszające się nieco w
        okresach wchodzenia na rynek pracy pokoleń niżowych - zatem możemy zakładać, że
        w przyszłości ten proces będzie trwał - i co za tym idzie coraz mniejsza liczba
        ludzi będzie wykonywać coraz więcej pracy - a zatem utrzymywać coraz więcej
        emerytów. Jednocześnie "nadwyżka" wolnych osób w wieku produkcyjnym to kolejne
        koszty - zasiłki, pomoc społeczna, pomoc przy przekfalifikowaniu itd. - czyli
        brak nadwyżki - to mniejsze wydatki z budżetu na który składają się pracujący.
        Tak?
        2. Po to mamy 2-gi i 3-ci filar, żeby samemu zapracować na swoje emerytury - po
        to są osobiste konta w OFE i ZUS - zatem to ja pracuję na moją emeryturę a nie
        jakieś hipotetyczne przyszłe pokolenia. Tak?
        3. Długość życia - wydłuża się długość i polepsza jakość życia ludzi starszych
        co powoduje wydłużenie okresu zdolności do pracy - już teraz słyszy się głosy o
        zabieraniu/blokowaniu miejsc pracy potrzebnych dla młodych, mających rodziny -
        czy ten problem się nie pogłębia wraz ze zwiększonym przyrostem naturalnym?
        To nie jest ironia, atak ani polemizowanie z chęcią/ możliwością posiadania
        dzieci - ja po prostu pytam.
        • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:55
          zawsze-w-drodze napisała:

          > 1. Pracochłonność pracy się zmniejsza - komputeryzacja, maszyny, nowe procesy
          > technologiczne itd. - a już teraz mamy bezrobocie, zmniejszające się nieco w
          > okresach wchodzenia na rynek pracy pokoleń niżowych

          Bezrobocie nie wystepuje dlatego, że jest za mało pracy. Pracy jest w bród,
          rozejrzyj się dookoła. Tylko że nie ma czym za nią zapłacić. Dlatgeo jest
          bezrobocie. Wiąże się ono m.in. ze zbytnimi obciążeniami pracy różnego rodzaju
          składkami. Składki płacimy na tych, którzy nie pracują. Bezrobocie jest
          spowodowane tym, że zbyt mało osób pracuje, a zbyt dużo pobiera świadczenia. To
          jest takie małe zamknięte koło. Natomiast wniosek jest taki, że własnie
          potrzebnych jest więcej pracujących osób, żeby zacząć z tego koła wychodzić.

          > 2. Po to mamy 2-gi i 3-ci filar, żeby samemu zapracować na swoje emerytury -
          po
          >
          > to są osobiste konta w OFE i ZUS - zatem to ja pracuję na moją emeryturę a
          nie
          > jakieś hipotetyczne przyszłe pokolenia. Tak?

          Co do konta w OFE - już wyjasniłam, że następne pracujące pokolenia są ci jak
          najbardziej potrzebne. Nic ci po zebranym mnostwie jednostek uczestnictwa,
          jeśli stracą one wartość na łeb na szyje, bo nie będzie komu pracować. Z banku
          też nie dostaniesz odsetek za wkład, jeśli odpowiednio dużo ludzi i firm nie
          weźmie kredytów, żeby bank mógł na nich zarobić.
          Natomiast co do indywidualnego konta w ZUS, to rejestrowane są na nim tylko
          kwoty, które zarabiasz, a pieniądze idą fizycznie na wypłaty aktualnych
          emerytur. Na twoją emeryturę będą sie zrzucać ludzie pracujący w czasie, kiedy
          już zostaniesz emerytką.

          > 3. Długość życia - wydłuża się długość i polepsza jakość życia ludzi
          starszych
          > co powoduje wydłużenie okresu zdolności do pracy - już teraz słyszy się głosy
          o
          >
          > zabieraniu/blokowaniu miejsc pracy potrzebnych dla młodych, mających rodziny -

          > czy ten problem się nie pogłębia wraz ze zwiększonym przyrostem naturalnym?

          Im więcej starszych ludzi będzie pracować, tym mniej będa obciażać innych
          pracujących pobieranymi przez siebie swiadczeniami, koszty pracy spadną, więc
          łatwiej będzie dostać pracę, bo pracodawców będzie mniej kosztowało
          zatrudnienie kolejnej osoby. Pozdrawiam
    • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:08
      a ja mysle ze mowiac patologia nie patrzymy z wlasciwej perspektywy.

      Mozna za wlasne pieniadze wyksztalcic pasozyta, pijaka narkomana itd. Mozna tez
      bedac zwyczajnie biednym w znaczeniu takim ze majac 6 dzieci dostawac zasilek
      (zauwazcie ze zasilek zaczela dostawac przy 5) wychowac dzieci w poszanowaniu
      pracy itd.

      Owszem- czesciej sie zdarza ze z klientow opieki spolecznej wyrastaja pijacy niz
      z wlasnego pokoju i komputera.

      Ale mysle tez ze to nie do konca tak, ze czlowiek ktory za wlasne to na pewno
      jest ok a czlowiek ktory za cudze to jest pasozyt.

      nie, nie biore zasilkow, jakos sie nie lapie smile)))

      Mysle ze ludzie, ktorych sensem zycia jest rodzina- powinni miec dzieci. Nawet
      jesli w ktoryms momencie beda korzystac z pomocy. byle nie przecenili swych sil.
      Nawet jesli ksiazki kupi komotet rodzicielski. Prawda brzmi bowiem tez tak ze
      ludzie u ktorych dorobienie jest musem- sa lepiej zmotywowani niz ci, ktorzy na
      studia dojezdzaja NIssanem od mamusi. I Dobrze jest gdy takich glodnych wiedzy a
      biednych w spoleczenstwie troche jest. I aby bylo jak najmniej takich ktorym
      komitet rodzicielski kupil ksiazki a oni je spuscili do kibla.

      Nie wiem jaka jest autorka postu. Ale nie umiem jakos powiedziec ze stac/ nie
      stac jest jedynym rozsadnym kryterium posiadania dzieci. Bo ja znam rozne
      dzieci- takie ktore maja 4 rodzenstwa w domu i darmowe obiady i olimpiady
      przedmiotowe tez znam. I nie mam watpliwosci ze ich mama dobrze postapila majac
      4 dzieci a nie jedno. Pewnie z jedynakiem darmowych obiadow by nie bylo. Ale
      beetowen byl najmlodszym z 9 dzieci i matki chorej na syfilis, wiec umowmy sie
      ze bieda nie przesadza sprawy.

      Ja mysle ze dzieci powinny sie brac z myslenia. Takze sie zastanawiamam- a jak
      zdarzy nam sie wypadek? Maz prace straci? Nagle z fajnej mamy na emamie stane
      sie patologia? Z inteligencji- kretynka?

      NO bez przesady smile
      • maniusza Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:14
        Gosia - nie na temat - uwielbiam twoją sygnaturkę smile))
      • melka_x a ja o ZUS 24.03.06, 16:17
        Ktoś wyżej napisał, że na emeryturę z ZUS-u nie liczy. Niemniej będzie ją brał.
        I będą na nią pracować dzieci Mac, podobnie jak na emeryturę każdego z nas kto
        ma poniżej 3 dzieci.

        Poza tym - nikomu tego nie życzę - warto jednak zdawać sobie sprawę, że na 3
        filarze czy jakiejkolwiek innej formie oszczędzenia/ubezpieczenia można się
        przejechać. Może się zdarzyć, że nagle nie będzie z czego płacić składek i
        trzeba będzie jednak liczyć na ZUS.
        • marychna31 Re: a ja o ZUS 25.03.06, 14:32
          > Może się zdarzyć, że nagle nie będzie z czego płacić składek i
          > trzeba będzie jednak liczyć na ZUS.
          No przecież, żeby dostać emeryturę z ZUS-u to też trzeba opłacać skadki. Jak
          się ich nie opłaca to emerytury się nie dostanie.
    • ania.freszel Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 16:25
      Fajnie, jeszcze szóstka i można tworzyć drużynę piłkarską. Mój chłop byłby
      szczęśliwy, ja troche mniej w takim układzie. Podziwiam takie kobiety.
      • gabi683 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 19:25
        Mówicie o patologii o tym ze dostaje zasiłki i szlk mnie tafia .Bo moj maz
        utrzymuje Nasza rodzine a nasze podatki idą na becikowe dla kobiet ktore nie
        powinny dostac tej kasy.Po tysiaczku na nowe kozaczki bo i tak ma kasiorki fule
        ale jszcze po ten tysiaczek lape wyciagnie bo się nalezy.Więc co jest nie
        sprawiedliwe ze ludzie bogaci wyciagaja od Panstwa czy ,kobiety ktore
        potrzebyja tej kasiorki naprzykład na buty dla swoich pociech .Mamy troje
        dzieci wieku 12 lat ,6 lat i 7 miesięcy i dotajmy zasiłk 43 zł na pierwsze 53
        zł na drugie i na trzecie tak samo +plus 50 zł za to ze jestesmy rodzina
        wielodzietna.Razem to wychodzi 199zł miesiecznie czy to jest tak strasznie duzo.
      • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 19:27
        To co napisałam wskoczyło mi niechcący gdzieś w środek.Myślę,że to była
        prowokacja.Słodkie dzieciaczki autorki wątku są dla mnie zupełnie
        nieautentyczne.Dodam,że sama jestem stosunkowo wielodzietna i wszystkie moje sa
        zaplanowane jednak zupełnie obce jest dla mnie takie myslenie jakie
        zaprezentował ktoś zaczynając tę dyskusję.Ktoś liczył na długi wątek z
        kontrowersyjnymi wypowiedziami i tyle.
        • gabi683 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 19:34
          Zgadzam sie z Tobą ...
    • kawka74 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 19:36
      Nie podziwiam. Mnie to przeraża. Może to przez to, że pracuję w szkole wink I
      nawet gdybym była obrzydliwie bogata, nie chciałabym mieć piątki dzieci, chyba
      bym się wściekła. Mnie już perspektywa jednego przeraża.
      Dwa - twardo trzymam się stanowiska, że dzieci najlepiej mieć tyle, na ile nas
      stać, żeby oprócz miłości spełniać całkiem konkretne ich potrzeby. Uważam, że
      plan Mac, żeby mieć jeszcze jedno świadomie na koszt państwa nie jest chyba do
      końca w porządku.
      • gabi683 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 19:42
        Uważam, że
        > plan Mac, żeby mieć jeszcze jedno świadomie na koszt państwa nie jest chyba
        do
        > końca w porządku.
        A rodzenie dzieci na koszt Państwa jest uczciwe taksmile
        • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 20:10
          Jedną z ważniejszych spraw do przemyślenia przy powoływaniu na świat kolejnego
          dziecka jest utrzymanie całej rodziny.Jest faktem,że w rodzinach wielodzietnych
          dokonuje się pewien cud finansowy ale jakaś bazę trzeba mieć.Reszta to po prostu
          wybór priorytetów:dobra szkoła ale niekoniecznie narty,porządny komp ale nie
          stosy durnych gier,dbanie o wygląd dzieci ale bez wykupywania najnowszej
          kolekcji markowego sklepu.Rodzina wielodzietna była moim i męża marzeniem i w
          nią inwestujemy.Staramy się jak najlepiej wychować nasze dzieci i absolutnie nie
          żałujemy naszego wyboru.Jesteśmy przeciwnikami zasiłków na dzieci-przynoszą o
          wiele więcej złego niż dobrego.Nie wiem,jak można uczciwie wychowywac dzieci
          programowo i świadomie decydując się na życie z zasiłkiem w tle.
      • elf1977 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 04.04.06, 09:40
        Ja też pracuję w szkole, więc chyba powinnyśmy się cieszyć, że chcą się
        rozmnażać i dawać nam utrzymaniewink A tak na poważnie, nie wydaje mi sie, żeby
        odpowiedzialna matka pięciorga dzieci pisała o nich jako o "słodkich
        dzieciaczkach". A co to ładne zabaweczki? Dodam sobie jedną, będzie fajniej?
        Myślę, że matki odpowiedzialne planują tyle dzieci, ilu mogą zapewnić godną
        przyszłość. W końcu rodzic powinien wykształcić dziecko, by nie klapało biedy,
        a to już jest bardzo drogie, a będzie jeszcze droższe...
    • jagoda56 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 20:16
      Jednym z dobrych stron posiadania licznego rodzeństwa to przyjaznie i kontakty
      w przyszłości.Chociaż znam rodziny gdzie między rodzeństwem panuje zawiść i
      złośliwość.Jeżeli autorka wątku pobiera rodzinne to według mnie, nie jest
      rozsądne sprowadzanie na świat kolejnego dziecka.Ale to tylko i włącznie sprawa
      tej kobiety,byc może prowokatorce.
      • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 04.04.06, 10:43
        Nie jest to wyłącznie jej sprawa, bo pieniążki nie biorą się z nieba. Idą z
        podatków. I może zabraknąć na 100 innych ważnych rzeczy - choćby na policję.
    • barabaszka5 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 20:33
      Jesteś koleżanko anormalna. I tyle.
      Posiadanie tylu dzieci chyba nie jest normalne? z każdego punktu widzenia.
      biedactwa.
      • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 22:09
        a dlaczego posiadanie tylu dzieci ma być nienormalne? teraz ludzie rzadko
        miewają duże rodziny, ale w pokoleniu naszych rodziców rodzina z 5 dzieci
        absolutnie nie była czymś nienormalnym czy nieprzyzwoitym.
        • barabaszka5 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 22:13
          Dobrze powiedziane: w pokoleniu naszych rodziców = bieda
          teraz są trudne czasy dal rodziny z dwójką dzieci, a dla 5 - jak dla mnie
          nieporozumienie.
          • 4luty barabaszka 25.03.06, 09:47
            barabaszka5 napisała:

            > Dobrze powiedziane: w pokoleniu naszych rodziców = bieda
            > teraz są trudne czasy dal rodziny z dwójką dzieci, a dla 5 - jak dla mnie
            > nieporozumienie.




            a moja znajoma ma 50 tys miesiecznie pensji i powiedziała ze nie pozwoli sobie
            na 3 dziecko bo za drogo ją kosztuje życie.
            A więc co sądzisz o tym? patologia, gdyby miała przy takich dochodach piątkę?
            nieporozumienie dalej?
        • triss_merigold6 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 22:24
          Ciekawe, bo jakoś w moim otoczeniu (znajomi rodziców, inne dzieci z podstawówki)
          rodzina z czwórką dzieci uchodziła za bardzo wielodzietną. Normą była dwójka.
        • kawka74 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 25.03.06, 09:29
          W swoim życiu znałam dwie rodziny, w których było sześcioro dzieci. Obie były
          uważane ćwierć wieku temu za ewenement.
          • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 25.03.06, 17:33
            na mojej ulicy w rodzinnym mieście (średniej wielkości byłe miasto wojewódzkie,
            male osiedle domkow jednorodzinnych, lata siedemdziesiate) było chyba z 6 rodzin
            gdzie była 4 dzieci, w jednym domu piątka. Nie byl to zaden margines spoleczny
            ani nic z tych rzeczy (jedna rodzina to byla para stomatologow, pozostali w
            roznej sytuacji majatkowej, ale jakos przedli, a wszystkie dzieci wyrosły na
            fajnych i pracowitych ludzi).
            Może w dużych miastach już wtedy było inaczej?
            Ja mam dwójkę, gdybyśmy mieli większy dom i większe dochody, z radością
            urodziłabym jeszcze jedno, może nawet dwójkę. I miałabym w nosie czy mnie ktoś
            postrzega jako ewenement czy nie smile
    • a.lenard Re: mam słodką 5 dzieciaczków 24.03.06, 22:34
      wg mnie to nie jest zbyt mądre. Byc na zasiłku i planować szóste dziecko!!!!
      Sorki, ale mogę tylko współczuć....głupoty sad
      • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 25.03.06, 11:33
        zgadzam się z agnieszkas72
        >Myślę,że to była prowokacja.Słodkie dzieciaczki autorki wątku są dla mnie zupełnie nieautentyczne (...) Ktoś liczył na długi wątek z kontrowersyjnymi wypowiedziami i tyle.<
        a wcześniejszy taki watek, to nauczycielka, którą podrywa uczeń, pewnie zaraz pojawi się - biję moje dziecko scierką co wy na towink lub inne kontrowersyjne tematy

        mimo wszystko wątek rozwija się - to może kilka konkretów. Ktoś powyżej pisał, ile wynosi rodzinne na 3. dzieci (199 zł). Na 5. dzieci będzie to 270 zł. Ale nalezy dodac, że taka rodzina ma dosyć duże koszta utrzymania. Podatki zaś ukryte są w każdym ruchu - zakupy, usługi, wszędzie tam płacimy państwu. Duża rodzina chcąc niechąc płaci tych ukrytych podatków sporo (na pewno przewyższa to sumę owego nieszczęsnego rodzinnego). Podatek zaś ten główny, płacony od dochodu odprowadzny jest od takiej rodziny jak od pary bezdzietnej. Wyjściem z sytuacji, aby zapewnić tu jakąs równość i wziąśc pod uwagę koszta utrzymania byłoby branie pod uwagę przy płaceniu podatku liczby osób w rodzinie (tak jak robi to np. bank przy obliczaniu zdolności kredytowej).

        Druga sprawa, to czy naprawdę wielodzietni wyciągający zasiłki stanowią największy problem tego kraju. Około 70% obywateli RP ma do czynienia w taki czy inny sposób z jakimiś świadczeniami. Według mniej najgorsze i najbardziej obciązające są renty wyłudzane nagminnie od państwa (sama znam kilku 40.-50. letnich byczków, którzy nie skalali sie pracą, nie zwauwżyłam, żeby im coś zdrowotnie brakowało, a rentę biorą).
        Natomiast po ostatnim spisie powszechnym we Wrocławiu na ok. 700 tys mieszkańców naliczono 34 tys par bezdzietnych, a rodzin z czwórka i więcej dzieci coś około 1 tysiąca. Z tego tylko częśc kwalifikuje się na branie owego rodzinnego - myślicie, ze to owe wielodzietne rodziny robią tłum w MOPS-ach??

        Wielodzietność to naprawdę ciężki kawałek chleba, ludzi chcących się w to bawić jest coraz mniej. A atmosfera - jakby brać pod uwagę, to co można wyczytać np. tutaj na forum nie przychylna bardzo - dyskusje takie jak ta mają miejsce dosyć regularnie. I na pewno ich ilość i skala emocji nie sa adekwatne do wielkosci problemu.

        Jeszcze co do zasiłków - jeśli państwo uchwala mozliwośc ich pobierania, to obciąznie za winą ludzi je biorących jest jakimś postawieniem problemu na głowie. To państwo jest bardzo zsocjalizowane, wybory wygrała partia, która właśnie glosy zdobywała chasłami "solidarnej Polski" - w podtekscie DAMY: mieszkania, zasiłki itd. Ludzie to kupują. I tu leży problem
        • natiania Re: mam słodką 5 dzieciaczków 27.03.06, 09:54
          szczerze, włos mi się jeży słuchając niektórych mamuś które myślą tylko o swoich
          pieniążkach, bo w podatkach płacą na te rodziny, a jak płacicie na samochody
          rządowe lub płace dla polityków to ok. ja sto razy wolałabym dać rodzinie
          wielodzietnej niż politykom. co do zasiłków rodzinnych to w naszym państwie i
          tak są niskie, a poza tym wszędzie jest jakaś polityka pomocy społecznej ale
          tylko u nas jest ona beee, nie dlatego że kuleje ale dlatego że jest. A że
          ludzie chcą mieć tyle dzieci (mówię o świadomej decyzji) to chyba im można
          pozazdrościć serca i ogromu miłości które w nim jest. Pozdrawiam cię autorko wątku
          • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 03.04.06, 17:37
            jeszcze co do sterotypów, badania nad wielodzietnymi okazuje się, mogą czasami zaskakiwac
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=39541784
            - może tak jak po prostu przyjrzenie się życiu takich rodzin (bo sporo jest takich, które sobie radzą), a nie gdybanie według tego co się wydaje

            ps. ogromnie wstyd mi za "hasło" dwa posty wyżej, to chyba jakieś zaćmienie umysłu. Mam nadzieję, ze to nie będzie przyczynek do następnego sterotypu dotyczacego matek wielodzietnych, wielkie przeprasza, tych którzy musieli się na to patrzeć, a fe
    • jusytka Czy rodzina wielodzietna = rodzina patologiczna? 03.04.06, 22:50
      Jak mozna tak wogóle napisać? - ja jestem tym sformułowaniem oburzona sad
    • agastrusia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 04.04.06, 00:19
      Do tych co piszą o żerowaniu na państwie - ile wynosi zasiłek na dziecko w
      rodzinie wielodzietnej
      DODATEK Z TYTUŁU WYCHOWYWANIA DZIECKA W RODZINIE WIELODZIETNEJ

      Przysługuje on w kwocie 50 zł miesięcznie na trzecie i każde następne dziecko w
      rodzinie. Przy określaniu liczby dzieci w celu ustalenia prawa do niniejszego
      dodatku brane są pod uwagę wyłącznie dzieci uprawnione do zasiłku rodzinnego.
      Jeśli ktoś uważe, że są to mega pieniądze za które można utrzymać rodzine to
      życze powodzenia.
    • agawamala Re:ciut matematyki 04.04.06, 08:28
      Wydatki na dziecko to- w pierwszym okresie życia pampersy, ubranka, zabawki,
      dodatkowe szczepienia, konsultacje lekarskie ( np. ortopeda),większe zużycie
      prądu, witaminy , leki. Co najmniej 1000 PLN miesięcznie.
      Później wydatki rosną: książki, gry komputerowe, ubrania, buty ( dobrze, żeby
      nie były z hipermarketów, bo skuteczni8e zniekształcają stopy).
      Dentysta ( czasem aparat ortodontyczny), okulista ( nierzadko okulary),
      wakacje, wycieczki szkolne, dodatkowa nauka języków obcych, dodatkowe zajęcia
      pozalekcyjne, narty, rower czasem tenis - oczywiście nie wsztsko. Lekko licząc
      1500-2000 miesięcznie.
      I nie są to jakieś wydatki niedorzeczne - normalne zaspokojenie potrzeb dziecka
      w dzisiejszym świecie.
      Jeżeli 1500 PLN pomnożymy przez 5 dzieci to oznacza, że WYŁĄCZNIE NA DZIECI
      wydaje się 7500 PLN.
      A gdzie jedzenie, czynsz ( zwykle doć duży, bo spora rodzina raczej nie powinna
      mieszkać w 2 pokojach), opłaty za internet, telewizję, telefon - licząc po
      bardzo zaniżonych cenach - 3000 PLN. Mamy już 10.500.
      Do tego dochodzą środki czystości, kosmetyki, ubrania rodziców( bo chyba nie
      chcą chodzić obdarci )- kolejne 500 PLN. O odkładaniu pieniędzy na "czarną
      godzinę" nie wspomnę. Ale warto pomyśleć o naprawach - np. często używana
      pralka w końcu wysiądzie, podbnie odkurzacz czy lodówka. Kolejne 200-300 PLN.
      Oznacza to, że mając 5 dzieci i zyjąc BARDZO SKROMNIE ( nie uwzględniłam tu
      wielu, wielu wydatków- samochodu, telefonów komórkowych itp) nalezy zarabiać
      ok. 11 000 PLN netto.
      Rozumiem, że forumowiczki są osobami zamożnymi, ale ile osób tak naprawdę ma
      takie dochody, a co więcej ma pewność lub duże prawdopodobieństwo, że będzie je
      miało do czasu uzyskania przez dzieci samodzielności .
      Jeśli ktoś spełnia takie warunki można pogratulować mu spełnienia w rodzinie.
      Jeśli zaś nie - powoływanie na świat takiej gromadki jest bezmyślnością i
      nieodpowiedzialnością.
      P.S. Niedawno na zebraniu w szkole wychowawczyni zaproponowała zbiórkę
      pieniędzy na wycieczkę chłopca z wielodzietnej rodziny. Część rodziców odmówiła
      agrumentując to, że płaci za komitet rodzicielski, a ten funduje już
      podręczniki, obiady itp. Ile można?
      • jol5.po Re: 04.04.06, 09:01
        fajne sa takie wyliczenia, tylko, że Ty znasz to z teorii - zdajesz sobie chyba sprawę, że teoria nie zawsze pokrywa sie z praktyką
        oczywiście Ty wiesz swoje i wcale nie zalezy mi na tym, żeby Ciebie do czegoś przekonywać (Twoje widzenie świata, to Twój problem)
        chciałabym tylko zapytać, czy w takim razie w ogóle posiadanie dziecka jakiegokolwiek nie jest bezmyślnoscią i nieodpowiedzialnością - przecież to też wydatek

        ps. w szkole mojego dziecka niedawno padła propozycja zapłacenia za zieloną szkołę chłopcu, który pochodzi z rodziny 2+2 (on i duzo starsza siostra), on i jego rodzina mają wieczne problemy z pieniedzmi, rodzina ociera się o patologię, chłopiec ma duże kłopoty z dyscypliną
        i co z tego, rzuć proszę okiem na mój post troche wyżej i zobacz ile jest wielodzietnych rodzin, czy myślisz, że cała patologia skupia się własnie tam? Może jednak każde srodowisko obdarzone jest w miarę równo (w ostatnich doniesienia o maltretowanych dzieciach nie zauwazyłąm, żeby jakiekolwiek pochodziło z rodziny wielodzietnej na ten przykład)
        • agawamala Re: 04.04.06, 10:36
          Wyobraź sobie, że nie do końca z teorii. Mam 2 dzieci w wieku gimnazjalnym i
          dochody rzędu 2-3 krotnej średniej krajowej. Żyjemy całkiem przeciętnie- bez
          szaleństw, ale i bez wyrzekania się i odmawiania dzieciom dosłownie wszystkiego.
          Procentowo ( nie ilościowo, a właśnie procentowo) patolgia jest znaznie większa
          wśród rodzin wielodzietnych.
          A teraz wyobraź sobie sytuację w której dzieciom z rodzin wielodzietnych ze
          względów finansowych odmawia się i lekcji języków obcych, i sportów, i zajęć
          dodatkowych, i wycieczek i wakacji. Odmawia, bo łatwiej zapłacić za 2 osoby niż
          za 5 ( z prostego matematycznego rachunku). Być może częśc nadrobi, nauczy się
          języków później, skończy studia, ale większość - nie. Zasili grono
          bezrobotnych, źle wykształconych, nieprzystosowanych. I stanie się kolejce po
          zasiłek z opieki społecznej.
        • agawamala Re: 04.04.06, 10:42
          I jeszcze jedno. Dziećmi trzeba się zająć. Mieć czas na rozmowę, zajrzeć do
          zeszytów, podać obiad, wyjść do muzeum, na spacer, na basen.
          Dzieciom nie jest potrzebna padająca na nos matka, która nie wie ze zmęczenia
          jak się nazywa, myli imiona kolegów, nie chodzi na wywiadówki do szkoły.
          W takich rodzinach dzieci szukają przyjaciół poza domem, i dobrze, żeby byli to
          prawdziwi i wartościowi przyjaciele, a nie chuligani.
          • jol5.po Re: 04.04.06, 11:10
            >Procentowo ( nie ilościowo, a właśnie procentowo) patolgia jest znaznie większa
            wśród rodzin wielodzietnych.<
            proszę o dowody
            (chociaż by takie wyliczenia, jak podałam powyżej)

            >wyobraź sobie sytuację w której dzieciom z rodzin wielodzietnych...<
            ja nie muszę sobie wyobrażać, bo ja mam dużą rodzinę akuratwink (a byłam proszona na zebraniu szkolnym o pomoc rodzinie takiej jak Twojawink

            cieszę się, że jesteś zadowolona ze swojego zycia, że starcza Ci >chociaż bez szaleństw ale i bez wyrzekania się i odmawiania dzieciom dosłownie wszystkiego<.

            Trochę mniej mnie cieszy, że nie będąc członkiem duzej rodziny tak pewnie wypowiadasz się na temat tego, jak się tam zyje. I to nie dlatego, żebym martwiła się o Twoje widzenie świata, bo to juz nie mój problem, ale dlatego, że to własnie takie głosy jak Twój to powielanie typowych sterotypów funkcjonujących na podstawie tego co sie wydaje.
            Jesli więc chcesz coś dodać do swojej wiedzy, chociaz by po to, aby byc bardziej obiektywną, to dokładnie przeczytaj co napisałam powyżej.
            Na to trzeba jednak mieć odrobinę chęci odtwarcia się na nowa wiedzę - a Ty masz tak ugruntowana tę posiadaną już, że nie sądze, aby Ci się chciało (najfajniejszy jest ten fragment o życiu wewntętrznym dużej rodziny zawarty w poście drugimwink
            • wieczna-gosia Re: 04.04.06, 11:49
              Lubie takie watki.

              Szczegolnie ciesza mnie takie na przyklad wyliczenia ile potrzeba na jedno
              dziecko. Teksty o padajacej na nos matce i braku rozmow tez sa lepsze.

              Nie, nie wlacze sie w licytacje mowiac ile moj maz zaraia a ile i ja i co
              dzieciom kupujemy a czego odmawiamy.

              powiem tylko tyle- zawartosc rodzin wielodzietnych w masie spoleczenstwa jest
              tak mala, ze nawet gdyby bylaby tam skupiona CALA patol;ogia, nieudacznictwo i
              Bog wi co jeszcze- byloby cudownie.

              Nic oczywiscie do myslenia nie daja dwie matki rownej liczby dzieci, szczerze
              rozbawione faktem ze ktos wie lepiej jak jest u niech w rodzinach, bo przeciez
              patologii w wielodzietnych rodzinach procentowo jest wiecej. I kropka smile

              a tekst wyslalam mezowi- niech kurna wie ile ma zarabiac, albo niech wezmie i
              zacznie zarabiac mniej, to sopobie spokojnie pozerujemy na systermie smile
              • ola_ziel Re: 04.04.06, 12:04
                Ja znam 3 rodziny wielodzietne. W jednej rodzice niedawno adoptowali
                dziewczynke z zepołem Downa. Wszystkie są kochające się, wyjężdzajace za
                granice na wakacje i wykształcone. Ja podziwiam rodziców, którzy decyduja się
                na kilkoro dzieci, bo sama chyba poprzestane na jednym. Fajnie też, że są matki
                jak tu na forum, które zmienią ten stereotyp rodziny patologicznej wielodzietnej
                • agnieszkas72 do agawamala 04.04.06, 13:55
                  Wyobraź sobie,że zdecydowaliśmy się na czwórkę dzieci mając wyższe wykształcenie
                  i świetnie zdajemy sobie sprawę,z tego jak jest ważne.Nie będę roztrząsać na
                  forum sprawy naszych finansów,w tym wątku już trochę na ten temat
                  napisałam.Podobnie jak inne dzieci z rodzin wielodzietnych ,które znam głównie
                  ze specjalnego forum ,nasze także chodzą na zajęcia dodatkowe,uczą się
                  języków,wyjeżdżają na wakacje i szkolne wycieczki,nie wyglądają gorzej od
                  rówieśników.Dodam jeszcze ze mój syn cierpi na przypadłość niegroźną ale dość
                  kosztowną w leczeniu(bielactwo) i na dodatek nosi okulary,utrzymujemy też i
                  leczymy w razie potrzeby dwa zwierzaki,wykańczamy dom.Jesteśmy przeciwnikami
                  państwowej pomocy i oczywiście z takowej nie korzystamy.Podatki z racji ilości
                  nabywanych towarów i usług płacimy większe niż rodziny z jednym lub dwójką dzieci.
                  Co do czasu poświęcanego dzieciom..być może na podstawie własnych doświadczeń z
                  dwójką myślisz,że ogarnięcie większej gromadki jest niemożliwe.Ale to tylko
                  twoja opinia.Wspomnę tylko o takim drobiazgu,którego ty dostrzec nie możesz:mój
                  17miesięczniak ma wśród rodzeństwa dwóch "czytaczy" książeczek,trójkę chętną do
                  układania puzli i klocków,zabawy samochodami-na zmianę.Jak myślisz,czy muszę mu
                  poświęcać tyle czasu,ile poswięcałam najstarszemu,gdy był jeszcze jedynakiem?A
                  rozwija się świetnie.Do tego ma bardzo bogaty zbiór różnorodnych firmowych
                  zabawek kompletowanych starannie od czasów najstarszego,choć sam dostał jego
                  małą część.Przy spojrzeniu na rodzinę wielodzietną naprawdę nie można stosować
                  prostych działań matematycznych,jeśli nie zdajesz sobie sprawy,jak to
                  funkcjonuje.Pozdrawiam-Agnieszka,mama trzech chłopców i jednej dziewczynki.
                  • latouche Re: do agawamala 04.04.06, 14:02
                    Agnieszkas72, podziwiam i zazdroszczę dużej rodzinki smile
                    no i oczywiście racja święta - agawamala nie uwzględniła w swojej arytmetyce
                    dziedziczenia zabawek, książek i rzeczy pomiędzy dziećmi, oraz opieki jaką
                    starsze dzieci otaczają młodsze rodzeństwo.
                    • wieczna-gosia Re: do agawamala 04.04.06, 14:10
                      Dziedziczenie?????

                      ziewczyny no co wy- nie slyszalyscie ze dziedziczenie krzywdzi dziecko, poniewaz
                      kazdy musi miec SWOJE WLASNE, NOWE i TYLE SAMO co reszta rodzienstwa?
                      • agnieszkas72 Re: do agawamala 04.04.06, 14:16
                        Gosia, moje spaczone biedne dzieci z upodobaniem roztrząsają temat co kto po kim
                        dziedziczy a córka protestuje przy oddawaniu jej ciuszków nie nadających się dla
                        młodszego brata domagając się siostrzyczki.
                      • mamand Re: do agawamala 04.04.06, 14:36
                        > Dziedziczenie?????
                        >
                        > ziewczyny no co wy- nie slyszalyscie ze dziedziczenie krzywdzi dziecko,
                        poniewa
                        > z
                        > kazdy musi miec SWOJE WLASNE, NOWE i TYLE SAMO co reszta rodzienstwa?

                        a opieka sterszego rodzestwa nad młodszym to patologiczne wykorzystywanie
                        dzieci wink
                        • agawamala Re: do agawamala 04.04.06, 15:31
                          Tak!Dzieci mają prawo iść do kina, pograć na kompie, a nie zmieniać pieluchy
                          młodszemu rodzeństwu.
                          Sama widziałam smutek w oczach dziecka, które nie poszło z klasą do kina (
                          Dzień Dziecka) bo musiało zostać z młodszym bratem.
                          Nie widzisz niczego złego w donaszaniu ubrań? Można nosić część
                          rzeczy, gdy są w dobrym stanie ( zwykle po 2 dziecku nawet najbardziej markowe
                          ciuchy nadają się na szmaty). A donaszanie butów jest po prostu niezdrowe.
                          I nikt mi nie wmówi, że 2-3 pary nowych butów rocznie ( butów zdrowych,
                          markowych) to wydatek mniejszy niż 200-400 PLN ( często znacznie większy).Jeśli
                          tę sumę pomnoży się przez 5 to już same obuwie stanowi wydatek rzędu 2000 PLN.
                          Jakie są średnie zarobki w Polsce - wiemy. Są dwie możliwości, albo na tym
                          forum są wyłącznie osoby bardzo dobrze zarabiające, albo te Wasze opowieści o
                          znakomitym funkcjonowaniu z gromadką dzieci można między bajki włożyć.
                          Klawiatura nie weryfikuje prawdy. Możecie pisać wszystko i raczyć czytelników
                          różnego rodzaju bajeczkami.
                          • agnieszkas72 Re: do agawamala 04.04.06, 15:41
                            Oczywiście, podobnie jak ty możesz pisać wszystko.Moje dzieci nie zmieniają
                            młodszemu bratu pieluch.Czytają mu książeczki i bawią się z nim-nie widzisz
                            różnicy?Buty mają nowe-to faktycznie spory wydatek ale nigdzie nie pisałam że
                            jesteśmy biedni i nie mamy na podstawowe potrzeby.Buty to jest podstawowa
                            potrzeba.Nie Ecco,oczywiscie.Radzimy sobie,podobnie jak wiele takich rodzin.
            • agawamala Re: 04.04.06, 14:25
              Dwie znane mi wielodzietne rodziny.
              1. Dzieci czworo. Matka tłumaczka, ojciec urzędnik średniego szczebla. Dzieci(
              dwoje po lat naście, jedno ok. 10, jedno 3-4) bez przerwy chorują- najczęściej
              na różnego rodzaju zatrucia pokarmowe, bo brud w kuchni wręcz poraża ( gdy
              zostałam zaproszona na herbatę brzydziłam się dotknąć ustami filiżanki).
              Zalegają ze szczepieniami, infekcje ciągną się bardzo długo ( dzieci
              praktycznie nie są leczone).
              Chłopiec ma zdeformowany kręgosłup, ale nikt nie ma ani ochoty ani czasu
              na "chodzenie po ortopedach" - kiedyś słono za to zapłaci.
              Na wycieczki klasowe dzieci najczęściej nie jeżdżą, za granicą były 2 razy.
              Druga rodzina - Matka archeolog śródziemnomorski, tata- filozof, dzieci 6 - od
              19 do 2 lat. W domu syf, dzieci niedopilnowane, najstarsza dziewczynka
              zakończyła edukację w 17 roku życia, młodsze może uczą się lepiej.
              Opieka spoleczna opłaca praktycznie wszystko, bo oboje rodzice pozostają
              aktualnie bez pracy.
              O wakacjach mowy nie ma, książki, zabawki, ubrania są nieosiągalne.
              Patologia? Moim zdaniem tak.
              • latouche Re: 04.04.06, 14:38
                agawamala napisała:

                > O wakacjach mowy nie ma, książki, zabawki, ubrania są nieosiągalne.
                > Patologia? Moim zdaniem tak.
                I na podstawie dwóch znanych Ci przypadkow uogólniasz że każda wielodzietna
                rodzina to patologia? Winszuję szerokiego spojrzenia na świat.
                nie wiem czy trójka dzieci to już patologia czy nie, ale moja siostra ma trójke,
                wszyscy mają się świetnie, w domu czysto i zamożnie, dzieci dobrze ubrane i w
                miarę zdrowe (zimą łapią przeziębienia jak wszyscy), uczą się języków (inna
                sprawa że niezbyt gorliwie , w każdym raize opłacone lekcje mają) i jeżdża na
                wakacje tudzież szkolne wycieczki za granicę. Najstarszy studiuje na prywatnej
                uczelni. Siostra nie jest jakos zawrotnie bogata, ale jakoś leci.
                • agnieszkas72 Re: 04.04.06, 14:56
                  Znam rodzinę:dwójka dzieci,opieka opłaca wszystko-rodzice nie pracują,dzieci
                  poważnie opóźnione w rozwoju na skutek zaniedbania,potworny stan
                  uzębienia,starszy-nie leczony zez,matka nie gotuje,obiad to często paczka
                  czipsów i napój w kartoniku...To moi sąsiedzi z dawnego osiedla.Czy naprawdę
                  uważasz,że taka licytacja ma sens?Mogłabym ją ciągnąć dalej ale po co?Dla
                  nas,mających większe rodziny takie wywody są po prostu obraźliwe,nie pomyślałaś
                  o tym,że pośrednio usiłujesz udowodnić nam,że nie jestesmy w stanie leczyć
                  dzieci,utrzymywać domu w czystości,zadbać o naukę i czyste ubrania naszych dzieci?
                  • wieczna-gosia Re: 04.04.06, 15:01
                    obok mnie mieszka rodzina z jednym dzieckiem gdzie opieka wszystko oplaca, ja
                    ciuchy zanosze, oraz zabawki....
              • paszczakowna1 Re: 04.04.06, 15:06
                A czy w tych rodzinach, zanim pojawily sie te feralne dzieci nr 4, w
                mieszkaniach byl porzadek, a dzieci byly zawsze doleczone i dopilnowane?

                Mam wrazenie, ze to nie kwestia liczby dzieci, tylko niezaradnosci zyciowej
                rodzicow (oczywiscie, w przypadku takiej niezaradnosci wieksza liczba dzieci
                generuje gorsze skutki).

                Jedna rzecz jeszcze mnie w Twoim poscie zadziwila:

                > za granicą były 2 razy.

                Czy to jest, Twoim zdaniem, objaw patologii? Bo np. dzieci mojej siostry (prawie
                9 i 11 lat) za granica nie byly nigdy. Ale Polske znaja lepiej nie ja...
                • latouche Re: 04.04.06, 15:24
                  > > za granicą były 2 razy.
                  >
                  > Czy to jest, Twoim zdaniem, objaw patologii?
                  jasne wink najlepiej jak się mieszka w strefie przygranicznej, wtedy można się
                  ustrzec od patologii przekraczając granicę nawet parokrotnie w tygodniu smile
                  BTW,ja znam takie nastolatki, które dużo podróżowały i takie, które nie
                  wyjeżdżały zbyt często poza Polskę. Szczerze mówiąc nie zaobserwowałam
                  znaczących różnic w stopniu inteligencji, stanie zdrowia, etc. Na podróże
                  człowiek ma całe życie - ja na przykład do Włoch pojechałam pierwszy raz jako
                  studentka, do pracy i świetnie wspominam ten czas - pracowałam dwa miesiące, a
                  potem zwiedzałam i odpoczywałam.
                  • wieczna-gosia podroze zagraniczne 05.04.06, 10:53
                    ja jestem jedynaczka i z rodzicami na wakacje za granice owszem wyjezdzalam.
                    teraz tez pare razy wyjechalam z dziecmi- i doszlam do wniosku ze przy takiej
                    dostepnosci wyjazdow, takich cenach itd- duzo wazniejsze dla mnie jest w fajny
                    sposob pokazac im Polske. Jezdzimy na splywy kajakowe, lazimy po gorach,
                    zeglujemy. Za moich czasow- moim zdaniem trudniej i drozej bylo pojechac za
                    granice, a w Bieszczady sie jezdzilo za grosze. Teraz ceny w Polsce sa duzo
                    wyzsze- ja w pelni rozumiem mlodych ludzi majacych dwa tygodnie czy tydzien
                    urlopu- ze jada do Tunezji a nie do Juraty. Teraz chyba warto dzieciom pokazac
                    uroki Polski a za granice pojada sobie same. A my tez pojezdzimy- jak dzieciaki
                    podrosna i bedzie mozna z mezem polazic po plazy na Dominikanie smile
              • sutra Re: 05.04.06, 17:15
                agawamala napisała:

                > Druga rodzina - Matka archeolog śródziemnomorski, tata- filozof, dzieci 6 -
                od
                > 19 do 2 lat. W domu syf,

                Rzeczywiście niezbyt fajne są te sytuacje; ja znam zupełnie inne rodziny
                wielodzietne, więc jak widać nie ma regul. Niemniej chciałam zauważyć jedną
                rzecz - z badań wynika, że tzw. klasy wyższe nie przywiązują do pucowania domu
                takiej wagi, jak klasy średnie i niższe. Piję oczywiście do wykształcenia w tej
                chwili. Filozof ma prawo mieć w domu większy syf, niż księgowa. Nie znam
                filozofa, u którego by się w domu świeciło. To nie te priorytety życiowe.
      • agastrusia Re:ciut matematyki 04.04.06, 13:36
        Uważam, że twoje wyliczenia są mocno przesadzone. Dziecko nie musi mieć
        najdroższych sprzętów, ubranek i kosmetyków. Chybaże robi się pokazówke z
        dziecka.Pozdrawiam wink
        Też nie rozumiem dlaczego u niektych osób rodzina wielodzietna równa się
        patologia. Patologiczne jest takie myślenie i wtykanie wszystkich do jednego worka.
      • latouche Re:ciut matematyki 04.04.06, 13:51
        rany boskie, to Twoje dzieci zużywają dziką masę pampersów i strasznie chorują
        chyba. Nie mówiąc już o tym, ile konsumują prądu wink
        Żeby nie było, że nie wiem o czym mówię: mam dwójkę dzieci, i do dyspozycji
        mniej więcej dwie średnie krajowe na nas czworo. Całkiem dobrze się nam żyje,
        udaje się nam nawet co nieco odłożyć, a czasem w małym stopniu pomóc
        biedniejszym od nas.

        • agawamala Re:ciut matematyki 04.04.06, 14:14
          Moje dzieci od dobrycch kilkunastu lat nie używają pampersów, chorują
          stosunkowo mało, ale:
          jedno po drugim nie donasza ubrań, miały różne zabawki, mają oddzielne pokoje,
          wyjeżdżają na 2 miesiące wakacji, dodam atrakcyjnych wakacji, chodzą na
          dodatkowe zajęcia, uczą się języków obcych ( dla jasności - 2 tygodniowy obóz
          językowy za granicą kosztuje ca 10.000 PLN - dla jednego dziecka).
          Moje dzieci mają codzinnie prane ubrania a to kosztuje.
          • agnieszkas72 Re:ciut matematyki 04.04.06, 14:28
            No widzisz,ja nie widzę nic złego w noszeniu porządnych ubrań po rodzeństwie.I
            wyobraź sobie :piorę je codziennie!A ponieważ uczę języka obcego mogę cię
            zapewnić że do jego opanowania niekoniecznie są potrzebne obozy językowe za 10000.
            To naprawdę super,że takie bajkowe życie mają twoje dzieci ale nie musisz na
            siłę udowadniać innym,że żyją gorzej,bo tak nie jest.Nikt ciebie,przy twoich
            wyobrażeniach o potrzebach dzieci ,nie zmusza do tworzenia rodziny
            wielodzietnej.Odpowiedziałam na twój post bo rozbawiły mnie twoje szczegółowe
            obliczenia,po prostu.
            • agawamala Re:ciut matematyki 04.04.06, 15:18
              Ty uczysz języka, ale w przypadku choroby jesteś raczej bezradna.
              • agnieszkas72 Re:ciut matematyki 04.04.06, 15:24
                Napraedę cię teraz nie rozumiem.Wobec jakiej choroby i dlaczego bezradna?
          • latouche Re:ciut matematyki 04.04.06, 14:35
            no popatrz ile zaoszczędzę, moje są dwujęzyczne od urodzenia big_grin a z wlasnego
            doswiadczenia wiem ze nauka kolejnych przychodzi latwiej i taniej kiedy zna sie
            juz jeden. Zagraniczne wakacje tez wychodza taniej kiedy jedzie sie do rodziny -
            Wenezuela jest bardzo piekna, polecam smile
            Znam jednak dzieci, ktore jezdza na wakacje po Polsce, i tez sa bardzo
            szczesliwe i zadowolone.
            Co do ciuszków, to moj starszy nosi ubranka po kuzynie, moja siostra kupuje
            szmatki dobrej firmy, ktore nie niszcza sie po jednym szybko rosnacym chlopcu
            (no, może oprócz spodni, te kupuje nowe, podobnie jak buciki). Ja je nawet
            przekazuje dalej smile
            • agawamala Re:ciut matematyki 04.04.06, 15:20
              Wyobraź sobie, że mało kto ma rodzinę w Wenezueli.
              • latouche Re:ciut matematyki 04.04.06, 15:27
                no coś Ty, naprawdę?
                a serio, to zagraniczne atrakcyjne wakacje naprawdę nie są dostępne tylko dla
                tych, którzy w swej przezorności zaplanowali tylko dwójkę dzieci, to tylko
                chciałam Ci powiedzieć.
              • agnieszkas72 Re:ciut matematyki 04.04.06, 15:32
                Oj czepiasz się już rzeczy nieistotnych.Powiem ci jeszcze,że jestem jedynaczką.W
                czasach mojego dzieciństwa mało kto jeździł za granicę.świat zaczęłam zwiedzać w
                czasie studiów za własne pieniądze bo na takie rzeczy juz zarabiałam.Absolutnie
                nie mam o to pretensji do moich rodziców,uważam,że wszystko ułożyło się dobrze.Z
                dziecmi mamy jeszcze bardzo duzo do zobaczenia w Polsce a potem przyjdzie czas
                na zagranicę.Dodam,że na zachcianki typu narty w alpejskim kurorcie zarobią
                sobie sami jak bedą chcieli.
                • agawamala Re:ciut matematyki 05.04.06, 21:36
                  Tylko, żeby z zawiści i z zazdrości, nie wyżywały się na kolegach, którym
                  rodzice zapewnili atrakcyjne wakacje, narty itp. ; żeby nie niszczyły im rzeczy.
                  Jestem pokoleniem, które większość życia spędzio za czasów realnego socjalizmu.
                  Wyjazdy były, ze względów oczywistych, trudne, ale moi rodzice starali się
                  pokazać nam świat.
                  Po raz pierwszy za granicę wyjachałam w 10 roku życia; na studiach jeździłam
                  całkiem sporo, i na koszt rodziców. Po nie pracowalam. W mojej rodzinie nie
                  było takich tradycji. Nie pracowali studiując ani moi rodzice, ani dziadkowie.
                  Na wszystko w życiu jest czas.
              • sutra Re:ciut matematyki 05.04.06, 17:18
                agawamala napisała:

                > Wyobraź sobie, że mało kto ma rodzinę w Wenezueli.

                Nie masz rodziny w Wenezueli?? A ja mam. Serio smile
                • latouche Re:ciut matematyki 06.04.06, 01:16
                  sutra napisała:

                  > agawamala napisała:
                  >
                  > > Wyobraź sobie, że mało kto ma rodzinę w Wenezueli.
                  >
                  > Nie masz rodziny w Wenezueli?? A ja mam. Serio smile
                  Sutra, a gdzie? Nasi są w górach, w Meridzie. Pięknie tam jest smile
                  • wieczna-gosia polak wenezuelczyk dwa bratanki :) ntxt 06.04.06, 11:36

                  • sutra Re:ciut matematyki 06.04.06, 15:56
                    latouche napisała:

                    > Sutra, a gdzie? Nasi są w górach, w Meridzie. Pięknie tam jest smile

                    Napisałam na priva smile
        • paszczakowna1 Re:ciut matematyki 04.04.06, 14:24
          W najblizszym otoczeniu, znalam jedna rodzine 'wielodzietna' (czy czworka to juz
          jest 'wielo'?) Wszyscy czworo poszli na studia, z tego najstarszy syn na
          informatyke na UW, a corka na SGH (na co mlodsza dwojka nie wiem, bo kontakt sie
          troche urwal, ale mature oboje zdali doskonale). W (tzw. 'dobrym') liceum
          wszystkie dzieci byly wsrod najlepszych uczniow. A rodzice, z tzw. kiedys 'sfery
          budzetowej', naprawde kokosow nie zarabiali.

          To tyle, jesli chodzi o rzekomo gorszy start zyciowy dzieci z takich rodzin.
          • elf1977 Re:ciut matematyki 04.04.06, 14:49
            Tak dziewczyny, ale Wy się spieracie o to, czy trzeba mieć kupę forsy, żeby
            wychować więcej dzieci, czy nie, a tutaj nie o to chodzi. Nie ma nic złego w
            wielodzietności, wręcz przeciwnie. Uczę w szkole i znam rodziny patologiczne i
            rodziny bardzo porządne, w któeych jest mnóstwo miłości i odpowiedzialności.
            Nie widzę nic złego w noszeniu ciuchów po rodzeństwie (sama trzymam ciuszki po
            córce dla ewentualnego braciszka), gorszej jakości wakacjach itd. W poście
            autorki wątku wszystko rozbija się o filozofię życia, o pewną
            niefrasobliwość...Słodkie dzieciaczki, zasiłek i następne? Jeżeli ktoś
            świadomie decyduje się na dużą rodzinę (patologie raczej nie są świadome, ot,
            dzieci po prostu się rodzą), powiniem mieć w głowie choćby zarys planu, według
            którego będzie funkcjonować. I niekoniecznie zakładać ewentualną pomoc z
            zewnątrz. Dlatego bardzo podoba mi się podejście agnieszkas. Duża rodzina to
            pewna strategia, nie musi za sąbą ciągnąć gigantycznych kosztów.
            • agnieszkas72 Re:ciut matematyki 04.04.06, 15:03
              Właśnie,masz całkowitą rację.Rozpisałysmy się nie na temat.Jeśli chodzi o ten
              wątek,byłam nastawiona negatywnie wobec autorki i powiem szczerze,że nadal do
              końca nie wierzę,że nie jest to prowokacja.W kazdym razie na dzieci trzeba
              pracować ale rzeczywistych kosztów ich wychowania po prostu nie da się oszacować.
              • joannab-o Re:ciut matematyki 05.04.06, 19:58
                Wieczna, ja też lubię takie wątkismile No to sie raz wypowiemsmile
                Patologią, a konkretnie psychopatologią jest postawa "dziecko musi mieć buty za
                400, obóz za 10tys. i najlepszą szkołę". Jest to, pod pozorami siły i animuszu,
                postawa lękowa.
                Nie kpię, współczuję.
                • agawamala Re:ciut matematyki 05.04.06, 21:30
                  Buty za 400 PLN jeśli kogoś na to stać, są dobrymi butami, bo nie
                  zniekształcają stóp. Porównaj buty z Ecco i buty z bazaru, i nogi po 2 dniach
                  noszenia takich i takich butów.
                  Obóz językowy ( jeśli kogoś na to stać) jest najlepszą metodą nauki języka
                  obcego. A dobry obóz, niestety , kosztuje. I nie opowiadaj, że języka można
                  nauczyć się samemu, albo na kursach za 25 PLN, bo to jest kolejne kłamstwo .
                  Coż jest w tym złego, że rodzice wybierają najlepsze szkoły? Wybierają, bo
                  troszczą się o dzieci, chcą im zapewnić dobry start, stworzyć dobre warunki
                  rozwoju.
                  I możesz wypisywać androny o postawie lękowej i Bog wie czym.
                  • joannab-o Re:ciut matematyki 05.04.06, 22:21
                    Jeżeli pisałaś tylko tyle, że buty za 400 są dobre, to przecież ja nie pisałam o
                    Tobie...
                  • latouche Re:ciut matematyki 06.04.06, 01:02
                    agawamala napisała:
                    > Buty za 400 PLN jeśli kogoś na to stać, są dobrymi butami, bo nie
                    > zniekształcają stóp. Porównaj buty z Ecco i buty z bazaru, i nogi po 2 dniach
                    > noszenia takich i takich butów.
                    można wypośrodkować - Bartek jest świetny i kosztuje góra 150 PLN. NB, ja w
                    latach 70 nosiłam byle jakie butki jakie można było wtedy kupić i mam stopy bez
                    żadnych zniekształceń.
                    > Obóz językowy ( jeśli kogoś na to stać) jest najlepszą metodą nauki języka
                    > obcego.
                    Na pewno jest świetną rzeczą, ale... wiesz, jak ktoś się chce uczyć, to może
                    sobie załatwić lekcje z native'em w kraju, może wyjeżdżać do pracy wakacyjnej,
                    cokolwiek robić. A jak ktoś jest leniem to nawet obóz za 30 tysięcy nie pomoże.
                    Ale ja tam pewnie do języków obcych niezbyt nabożnie podchodzę bo w mieszanej
                    rodzinie są one codziennością.
                    • agawamala Re:ciut matematyki 06.04.06, 07:53
                      Tak, najlepiej wysłać 10-12 latka do pracy zagranicą. Pomysł wart opublikowania.
                      Ile jest rodzin mieszanych w tym kraju? Bardzo niewiele.
                      • wieczna-gosia Re:ciut matematyki 06.04.06, 10:45
                        ja uwazam ze najlepiej sie nauczyc jezyka w kontakcie z nativem. I w zwiazku z
                        tym postuluje ze KAZDA MATKA/ OJCIEC, KTORY NIE WZIAL SOBIE W ODPOWIEDNIM CZASIE
                        ZAGRANICZNIAKA ZA MEZA- JEST WYRODNY I PATOLOGICZNY, NIE MYSLI O PRZYSZLOSCI
                        DZIECKA I NIE ZAPEWNIA MU ODPOWIEDNIEGO STARTU.

                        Ja mam w Anglii szwagierke z mezem, wiec licze na pewna dyspense, tym bardziej
                        ze dzieci tam zaczynam sukcesywnie wysylac od tego roku smile
                        • latouche Re:ciut matematyki 06.04.06, 12:05
                          wieczna-gosia napisała:

                          > ja uwazam ze najlepiej sie nauczyc jezyka w kontakcie z nativem. I w zwiazku z
                          > tym postuluje ze KAZDA MATKA/ OJCIEC, KTORY NIE WZIAL SOBIE W ODPOWIEDNIM CZASI
                          > E
                          > ZAGRANICZNIAKA ZA MEZA- JEST WYRODNY I PATOLOGICZNY, NIE MYSLI O PRZYSZLOSCI
                          > DZIECKA I NIE ZAPEWNIA MU ODPOWIEDNIEGO STARTU.
                          Dokładnie big_grin a wiesz, to chyba taniej wychodzi niż te obozy za 10 patoli co roku..
                          BTW, Gosiu, myslisz, ze te teorie Agawamali o patologii tez dotycza innych
                          krajów? Szef mojego meza, Francuz, ma - o zgrozo - 5 dzieci! Patologia, ani
                          chybi! Na dodatek coś sie mi zdaje ze we Francji maja dodatki na dzieci
                          niezaleznie od sytuacji materialnej rodziny. I ulgi podatkowe.

                          > Ja mam w Anglii szwagierke z mezem, wiec licze na pewna dyspense, tym bardziej
                          > ze dzieci tam zaczynam sukcesywnie wysylac od tego roku smile
                          pilnuj tylko zeby nie daly sie wykorzystywac - jak szwagierka poprosi zeby
                          ogrodek opielily albo umyly naczynia, to bron Boze niech nie robia smile
                  • sutra Re:ciut matematyki 06.04.06, 15:54
                    agawamala napisała:

                    > Buty za 400 PLN jeśli kogoś na to stać, są dobrymi butami, bo nie
                    > zniekształcają stóp.

                    Nie wierzę - tylko dlatego, ze kosztują 400 złotych? Buty, żeby nie
                    zniekształcać stóp i być dobre, potrzebują innych zalet niż kosztowania 400
                    złotych.

                    A Cialdiniego czytała??
      • mkolaczynska Re:ciut matematyki 05.04.06, 09:25
        agawamala napisała:

        > Wydatki na dziecko to- w pierwszym okresie życia pampersy, ubranka, zabawki,
        > dodatkowe szczepienia, konsultacje lekarskie ( np. ortopeda),większe zużycie
        > prądu, witaminy , leki. Co najmniej 1000 PLN miesięcznie.

        800-1000PLN to tylko miesięczny koszt opiekunki do dziecka!Że o reszcie nie
        wspomne smile))))))))
        Ach no i z tym dofinansowaniem do podręczników obiadów itd. Nie po to każdy z
        nas chodzi do pracy poświęca większość swojego czasu i energii na zarabianie
        pieniędzy zamiast opieke nad własnym dzieckiem żeby je potem oddawać dla
        cudzego dziecka.
        To jest dla mnie koszt alternatywny mam mało czasu dla dziecka ale mam
        pieniądzie na zaspokajanie jego potrzeb. Gdybym nie pracowała mogła bym
        poświęcić dziecku więcej czasu a inni rodzice dofinansowali by mi podręczniki
        jedzenie i... wycieczki szkolne? Nie i bardzo słusznie moim zdaniem.
        • dziubelek2 Re:ciut matematyki 05.04.06, 09:44
          racja, ale...
          mnie osobiscie nie przeszkadza, ze w ten czy inny sposób "dorzucam" sie do
          pommocy dla biedniejszych.
          tyle, ze no fakt, nie powoływałabym kolejnych dzieci na świat, gdyby te ,tóre
          mam korzystały z jakiejkolwiek pomocy.
          tyle, ze "nigdy nie mów nigdy" - nie wiem, co będzie za iks lat. jednak gdybym
          w ten sposób myslała, to nie miałabym w ogóle dzieci.
        • latouche Re:ciut matematyki 05.04.06, 11:05
          mkolaczynska napisała:

          > To jest dla mnie koszt alternatywny mam mało czasu dla dziecka ale mam
          > pieniądzie na zaspokajanie jego potrzeb. Gdybym nie pracowała mogła bym
          > poświęcić dziecku więcej czasu a inni rodzice dofinansowali by mi podręczniki
          > jedzenie i... wycieczki szkolne?
          no to współczuję, nieciekawe masz alternatywy. Ja nie pracuję (no, w sumie od
          lat pracuję w domu, ale teraz przy drugim, 3-miesięcznym, dziecku ciągle nie
          mogę się pozbierać żeby ruszyć z robotą), zajmuję się sama swoimi dziećmi, bo
          zdecydowaliśmy, że nas na to stać - żebyśmy nie musieli się szarpać między
          pracą, opiekunką, przedszkolem itd. I nikt nam nic nie musi dofinansowywać.
          • mkolaczynska Re:ciut matematyki 05.04.06, 13:41
            latouche napisała:

            > no to współczuję, nieciekawe masz alternatywy. Ja nie pracuję (no, w sumie od
            > lat pracuję w domu, ale teraz przy drugim, 3-miesięcznym, dziecku ciągle nie
            > mogę się pozbierać żeby ruszyć z robotą), zajmuję się sama swoimi dziećmi, bo
            > zdecydowaliśmy, że nas na to stać - żebyśmy nie musieli się szarpać między
            > pracą, opiekunką, przedszkolem itd. I nikt nam nic nie musi dofinansowywać.
            Niestety nie mam innych. A tak z ciekawości w jakim wieku masz te pociechy?
            Chodzą do szkoły kupujesz im już bilety miesięczne podręczniki? Wysyłasz na
            korepetycje żeby się na studia dostały?
            • latouche Re:ciut matematyki 05.04.06, 18:01
              > Niestety nie mam innych. A tak z ciekawości w jakim wieku masz te pociechy?
              > Chodzą do szkoły kupujesz im już bilety miesięczne podręczniki? Wysyłasz na
              > korepetycje żeby się na studia dostały?
              No raczej sie jeszcze nie rozpędzam bo jedno ma 5 lat a drugie trzy miesiące smile
              A kiedy pójdą do szkoły i będą potrzebowały podręczników etc., to i ja będę
              miała więcej czasu na moją pracę. Więc naprawdę się nie bój, nie będziesz
              musiała ze swoich ciężko wypracowanych do moich dzieci dokładać smile
              • mkolaczynska Re:ciut matematyki 05.04.06, 18:39

                I bardzo się z tego powodu ciesze.
                • latouche Re:ciut matematyki 06.04.06, 01:14
                  mkolaczynska napisała:

                  >
                  > I bardzo się z tego powodu ciesze.
                  ja też się cieszę, że całkiem gratis i bezinteresownie poprawiłam Ci
                  samopoczucie.
        • sutra Re:ciut matematyki 05.04.06, 17:21
          mkolaczynska napisała:

          > Ach no i z tym dofinansowaniem do podręczników obiadów itd. Nie po to każdy z
          > nas chodzi do pracy poświęca większość swojego czasu i energii na zarabianie
          > pieniędzy zamiast opieke nad własnym dzieckiem żeby je potem oddawać dla
          > cudzego dziecka.

          To się nazywa solidaryzm społeczny i jest prowadzone systemowo w kazdym kraju.
          Czy chcesz, czy nie chcesz, dokładasz sie poprzez podatki do biedniejszych i
          gorzej zarabiających, a nawet - o z grozo! - do chorych.
      • sutra Re:ciut matematyki 05.04.06, 17:08
        agawamala napisała:

        > Wydatki na dziecko to- w pierwszym okresie życia pampersy, ubranka, zabawki,
        > dodatkowe szczepienia, konsultacje lekarskie ( np. ortopeda),większe zużycie
        > prądu, witaminy , leki. Co najmniej 1000 PLN miesięcznie.

        Ubranka można mieć po dzieciach (swoich i cudzych) - ja mam jedno dziecko i
        stać by mnie było na ubranka dla niego, ale i tak ubieram synka po dzieciach,
        bo jeśli mogę dostac od kogos fajne ciuchy, idiotyzmem byłoby je kupować.

        Konsultacje lekarskie (np. ortopeda) - mam państwowo, dopóki nie ma jakichś
        nadzwyczajnych sytuacji, które spowodowałyby, że nie mogę sie zapisać do
        państwowego.

        Dodatkowe szczepienia - może sa potrzebne, a może nie; na pewno nie co miesiąc,
        bo zarżnęłabyś system odpornościowy dziecka. Jeśli już, to raz na jakiś czas.
        Częsć z nich na pewno reklamowana jest w celu wyciągnięcia większej ilości
        pieniędzy z kieszeni pacjentów, bo szczególnie potrzebne nie są.

        Zabawki - ich jest zawsze w nadmiarze. Przynoszą je znajomi, zostają po
        wcześniejszych dzieciach. A i tak najlepsza zabawka to patyk, kałuża i kilka
        listków. Albo garnki i pokrywki.

        Witaminy - normalnie odżywiane dziecko nie wymaga suplementacji witamin, oprócz
        D w okresie zimowym.

        Leki - jedne dzieci chorują bardziej, inne mniej.
    • mamand patologia 04.04.06, 14:57
      jak to dobrze, że są takie osoby jak agawamala, tak to by człowiek nawet nie
      wiedział, że jest z rodziny patologicznej i jeszcze się stara powielić ten zły
      wzór tongue_out

      ps. jestem filozofem
      • jol5.po Re: patologia 04.04.06, 15:56
        ja też dziwię sie trochę postowi zagajającemu wątek - nie wydaje się - wszystko jedno: planowane czy nie, ale nie w taki sposób mówi sie o 6. dziecku - znam to z autopsji i dlatego wierzyć mi się nie chce.

        Ale też nie zgodzę się, iż problem dotyczy tylko niefrasobliwości. Jesli autorka watku faktycznie zajdzie w ciążę tylko z motywacji: >...Słodkie dzieciaczki, zasiłek i następne?< dostanie po nosie. Nawet jak dostanie zasiłek, będzie to troche ponad 300 zł. Jeśli przy tym miałaby bardzo małe dochody i zadnej strategii, to nie martwcie sie (te dziewczyny, które tak boją się, ze będzie wyciągfała wasze podatki od państwa) wyciąganie zasiłków wcale nie jest łatwe. Wystawianie się na ocenę, chodzenie po prośbie kosztuje dużo nerwów. Tak więc, jesli zdecyduje się na taką startegię - będzie ją to kosztować tak czy siak. Dostanie za swoje i będzie czuła cieżar swojej decyzji.
        To, że bedą na to szły Wasze podatki - nie, to nie tak. To państwo decyduje o staregii wydawania pieniędzy na socjal. Tutaj tkwi poczatek problemu. Tu trzeba zaczać reformę, od głowy, a nie od ogona. Pojawia sie mozlowośc wyciągnięcia pieniedzy od państwa - pojawią się chętni

        Na marginesie - mocno nagłasniane ostatnio udogodnienie dla rodzin w podatkach - w praktyce od przyszłego roku na dziecko powyżej trzeciego 500 zł w skali roku ulgi. Kpina?? Nie dajcie się wiec nabrać na rzekomą pro - rodzinną politykę obecnego rządu. Jej nie ma.

        Ale w dyskusji oprócz sprawy, o której powyżej, bardzo istotne jest ileż tutaj nagromadziło się streotypów o wielodzietności.Posiadanie takiej rodziny nie jest przymusem (chociaż czasami zdarza się, ze nie my decydujemu ostatecznie o jej kształcie). Ja wiem ile kosztuje (nie chodzi o pieniądze) wielodzietność. To jest trudna droga zycia, dla wybranych, kaskaderów co najmniej. Niektórzy jednak tak mają, ze mimo niewygód wybiora ta drogę.

        Swoja działkę tolerancji otrzymały rózne grupy - homoseksualiści, mniejszości różnego rodzaju. Dlaczego tak obrywa się ciągle wielodzietnym? Każdy coś słyszał o naszym zyciu, każdy wie, jak to u nas z czasem wolnym, pieniędzmi. Ach, och, każda się zna - bo my jak kazda inszość intrygujemy.
        Jesli wiec autorka watku wywołała po raz kolejny problem (a wraca on na forum jak bumerang), to przy okazji - i uważam, ze to na temat bardzo - tolerancji sie przy okazji upraszam.
        (A może, inna sprawa, jak wielodzietni nie zaczną się w końcu głośno upominać o tolerację (jak inne mniejszości), to sie nic nie zmieni - i ciągle będziemy wywoływani do odpowiedzi: a co jemy, a za ile, a jak wychowujemy nasze dzieci itd.)
        i nieprawda oczywiście, ze wszyscy w czambuł podzielają sterotypy, bo i na wątku duzo symaptii i rozsądnych głosów - inna sprawa, ze najczęsciej od tych co mają wieksze rodzinywink
        • elf1977 Tak, tolerancja 05.04.06, 09:11
          Ja się zgadzam z Tobą w 100%. Podziwiam rodziny wielodzietne (te, ktore są
          wielodzietne z wyboru, nie z przypadku), nie rozumiem skąd tyle gadania o
          pieniądzach i standardzie życia. W końcu życie nie plega na zagranicznych
          wyjazdach. Istenieje w Polsce pewien stereotyp wielodzietności i pewnie długo
          jeszcze będzie funkcjonował, bo nadal jest reprezentowany przez niektore
          rodziny.
          Tak naprawdę to trzeba mieć nie lada charakter, żeby mieć więcej niż dwoje
          dzieci. Ja sobie tego nie wyobrażam, choć dzieci lubię i źle mi się nie żyje.
          My nie lubimy wszystkich, ktorzy zyją inaczej, wierzą inaczej (albo nie
          wierzą), wyglądają inaczej. To smutne, ale dzieci już tak myślą w szkole
          podstwaowej, skądś to wynoszą. Sam rząd promuje politykę pseudoprorodzinną,
          ktoranie ma nic wspólnego z dobrem rodziny, może raczej kobietom i rodzinom
          zaszkodzić.
          Poza tym typ mentalności reprezentowany przez niektórych: szmaty donaszane po
          rodzeństwie,wakacje zagraniczne( a raczej ich brak) postrzegane są jako coś
          deprecjonującego, poniżającego. Taki rodzic swój punkt widzenia świata nawet
          nieświadomie przekazuje dziecku. Chyba ważne rzeczy kryją się poza tym, raczej
          w oddalonej przyszłości.
          Rodziny wielodzietne są różne i rzeczywiście boli, gdy ktoś dostrzega jedną
          stronę, a na drugą pozostaje ślepy. Zresztą z doświadczenia pedagogicznego
          wiem, że to raczej dzieci, które sa jedynakami sprawiają najwięcej problemów.
          Kwestia braku przystosowania do życia społecznego?
          I zastrzegam, że nie mam nic przeciwko jedynakom, chodzi raczej o model
          wychowania.
          • dziubelek2 Re: Tak, tolerancja 05.04.06, 09:21
            a mnie przyznam szczerze trochę rozbawiło wyliczenie, ile kasy trzeba na
            dzieci.ja może nie jestem wielodzietna , bo mam tylko (aż?) trójkę dzieci, ale
            zapewniam , że niektóre ciuchy nosiła cała trojka i spokojnie, bez wstydu mogę
            je oddac potrzebującym. i moje dzieciaki naprawdę są normalnymi dziecmi, które
            się brudzą na potęgę.
            zabawki mają wspólne, zresztą teraz moje starszaki to już bardziej książkami są
            zainteresowane.
            za granicą jeszcze nie były, ale wcale nie uważam, że jest to im absolutnie do
            szczęscia potrzebne.
            i na pewno wielodzietność nie jest patologią.pozdr.anka
      • sutra Re: patologia 05.04.06, 17:22
        mamand napisała:

        > jak to dobrze, że są takie osoby jak agawamala, tak to by człowiek nawet nie
        > wiedział, że jest z rodziny patologicznej i jeszcze się stara powielić ten
        zły
        > wzór tongue_out
        >
        > ps. jestem filozofem

        A ja córką filozofa big_grinDD
        >
    • gruba-buba Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 09:26
      Teraz są zasiłki takie czy inne, ubranka można dostać po kimś lub starszym
      rodzeństwie donosić, na kino klasowe założy komitet rodzicielski, ale co będzie
      gdy dzieciaki będą chciały się kształcić? Nie każdy jest tak dobrym studentem,
      aby dostać stypendium naukowe, nie na każdym kierunku można połączyć naukę z
      dorywczą pracą. A potem? Jak pomóc dzieciom wejść w dorosłe życie? Może posag
      to stare i śmieszne słówko, ale chyba normalne jest to, że rodzice mniej lub
      bardziej, ale jednak pomagają swoim dzieciom na starcie.

      Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, ale ja stoję obiema nogami mocno na
      ziemi.

      No i jednak nie przesadzajmy "patologia" a "wielodzietność" to dwie różne
      rzeczy.

      A skoro tak kochasz dzieci to może pomyśl o prowadzeniu pogotowia opiekuńczego
      takiego domowego dla tych najmniejszych dzieci, coś na kształt rodzinnego domu
      dziecka? Wtedy połączysz opiekę nad dziećmi z pracą, która przyniesie jakieś
      dochody.
      • dziubelek2 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 09:49
        mój szwagier ma 5 dzieci - zarabiają wg waszych wyliczeń nędzne grosze, powinni
        pod ziemię się zapaść, ponieważ korzystają z zasiłku rodzinnego...
        jednak udało im się wykształcić jednego syna, dwójka kolejnych studiuje, wtym
        jedno w mieście odległym o 600km.
        dzieci mają zaradne, od dawna same potrafią zarobic na swoje potrzeby i myślę,
        że może mają trudniejszy start, ale na pewno są bardziej zmobilizowani i będą
        mieli w przyszłości większą siłę przebicia.
        pozdr. anka
        • triss_merigold6 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 10:21
          Nie bardzo rozumiem po co mieć trudniej skoro można mieć łatwiej.
          Świadomie fundować dzieciom trudny start w nadziei, że to je uodporni i
          zmobilizuje do wysiłku?
          Zaplecze materialne domu rodzinnego jest ważne. Jeśli łączy się studia dzienne
          z zarobkowaniem nie tyle dorywczym co regularnym to jest to kosztem studiów i
          młodości. A potem co? Wynajmowane mieszkanie, brany ogromnym kosztem kredyt,
          brak własnego kąta, brak stabilności materialnej przez lata... takie to fajne?
          • janowa Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 10:42
            Triss, sorry, ale troszku chrzanisz.
            Naprawde uwazasz, ze pomoc materialna rodzicow ma takie kolosalne znaczenie?
            Znam rodzine, 2 synow, rodzice bogaci - kursy, wyjazdy, roczny pobyt w Stanach w
            liceum, prywatna uczelnia biznesowa (pierwsza i najdrozsza w Warszawie). Nie
            jest to rodzina patologiczna - a pierwszy syn wplatal sie w narkotyki, siedzial
            w kiciu, zrobil dziecko koleznace, teraz rozwozi przesylki maluchem. Mlodszy syn
            - 3 lata w Australii na nauke jezyka, przeputal cala kase na imprezki i Japonke,
            w ktorej sie zakochal, mial wypadek na rowerze i polamany, bez pieniedzy, bez
            pracy wrocil do mamusi. Ma 25 lat. I czego to dowodzi? Niczego. Kasa to nie jest
            warunek niezbedny dobrego wychowania i dobrego staru w zyciu.

            ---
            "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
            fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
            kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
            • triss_merigold6 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 10:53
              Ok. Uważam, że dobry start jest ważny. Nie zmienia to faktu, że wymagać wysiłku
              i samodzielności od dziecka należy. Coś w guście: jesteś na dziennych studiach
              synu i utrzymujemy cię dopóki masz przyzwoite oceny i nie zawalasz roku
              czterema poprawkami. Nie uczysz się? To papa do pracy.
              Za dużo i za łatwo demoralizuje ale nadmiar kasy to problem ekhem... promila
              tego społeczeństwa.
              Dobry start to IMO własny pokój z własnym biurkiem i książkami; w wakcje
              wakacje a nie zbieranie jagód i sprzedaż przy szosie; pójście z rodzicami do
              kina; teatru na spektakl dla dzieci; własne książki i zabawki; nowe buty;
              przyzwoite (niekoniecznie najdroższe) ubrania; mozliwość kontynuowania nauki
              zamiast zasuwania do pracy na pełny etat; jakaś pomoc przy kupnie mieszkania...
              • janowa Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:05
                Mam wrazenie, ze o idealnej sytuacji mowisz, a nie o realnej. Nie sadze, zeby
                wiekszosc rodzin w Polsce (nawet tych 2+1, 2+2) stac bylo na zajecia dodatkowe,
                wyjazdy i kupno mieszkania dzieciom. A jednak wiekszosc rodzin nie jest
                patologiczna.
                Jak kogos stac to SUPER. Jak kogos nie stac, to zadna tragedia dla dzieci,
                jezeli nauczy sie ich samodzielnosci i, jak juz pisalam, wiary we wlasne sily. W
                takich np. Stanach ogromna wiekszosc dzieci i mlodziezy pracuje w czasie wolnym
                (jako babysitter, roznosiciel gazet, na obozach letnich, w fastfoodach itp.) i
                to niezaleznie od tego ile rodzice zarabiaja. Bo to uczy szacunku do pieniedzy,
                ktore nie rosna na drzewach. W Polsce niestety pokutuje przekonanie, ze dzieciom
                trzeba wszystko oddac, bo im bedzie latwiej. I wlasnie przez to, ze im latwiej
                moze im sie mniej chce... Nie chce generalizowac, wskazuje na pewna tendencje.

                Podsumowujac: pieniadze przy wychowywaniu dzieci sa sprawa drugorzedna
                (oczywiscie wylaczajac przypadki skrajnej nedzy, kiedy rodzina je zgnile
                ziemniaki, bo nic innego nie ma).
                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
              • dziubelek2 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:11
                a kto pisał o zasuwaniu na etat?

                ten , który skończył już studia, zarabiał dorywczo (między innymi u nas
                wykonywał różne drobne prace),owszem w wakacje pracował również, ale i miał
                czas na wypoczynek.

                pozostała dwójka - nie pracuje na etat - jeden pracował rok przed studiami,
                żeby sobie na nie odłożyć, drugi korzysta z pomocy rodziny.

                wszyscy przyzwoicie ubrani, w nowych butach (drogich, bo wydatek opłacalniejszy
                niz kupowanie byle czego na dwa miesiące).

                nie mieli własnych pokoi, może było im trudniej, co nie zmienia faktu, ze mimo
                braku komfortowych warunków do nauki cała piatka była lub jest bardzo dobrymi
                uczniami.


                ale dali sobie radę.
                wiedzą, że moga na siebie liczyć, i na dalszą rodzinę również. żadne nie jest
                egoistą, potrafią się dzielić, szanują pracę innych, bo sami poznali jej smak.

                moje dzieci mają "lepiej", ale to nie znaczy, ze czuję się zobowiązana do
                fundowania im wszelkiego "dobra".
                staram sie im wpoić, ze kasa owszem jest wazna, ale nie najważniejsza.

                na naukę odkładamy, mam nadzieję, ze wystarczysmile.

                pozdr.anka
              • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:12
                No i widzisz Triss- ty masz takie podejscie. A ja jestem jedynaczka i podejscie
                moich rodzicow bylo zupelnie inne. Nie powiem ze w ogole mi nie pomogli- ale
                powiem tak- na pomoc jaka oni mi zapewnili- na dzien dzisiejszy bedzie mnie
                stac. Nie ukrywam, ze licze po cichu na siastrzano braterska solidarnosc, ale
                bez przesady- sama tez dam rade smile

                Moi rodzice generalnie od skonczenia podstawowki wymagali ode mnie bym zarabiala
                na swoje potrzeby. Placili za wakacje czy ciuchy, ale wtedy ja nei mialam prawa
                glosy, wiec srednio bylam zainteresowana smile i to nie byla kwestia braku
                pieniedzy, tylko podejscia.

                mam wrazenie ze ja swoim dzieciom paradoksalnie daje duzo wiecej bez wymagan- i
                w sensie fizycznym i psychologicznym- niz moi rodzice dali mi- jedynaczce.

                Moje stare dzieci juz sobie dorabiaja. I to lubia. Najstarsza pilnuje dzieci,
                glownie znajomym obcokrajowcom, obie dostaja ode mnie czasami tlumaczenia (to
                bardziej moja forma zachecania do nauki jezykow obcych, bo te teksty na ogol na
                potrzeby calosci trzeba zrobic jeszcze raz- no ale dziala, dziewczyny ucza sie
                jak wsciekle, zaplate za strone zgarniaja jak trzeba, a jakosc tlumaczen
                systematycznie rosnie- a przy okazji znajomosc jezyka polskiego smile

                Chcialabym zeby na studiach nei pracowaly regularnie- ale nie traktuje tego jak
                priorytet. Chcialabym im pomoc w zakupie mieszkania- tu akurat moge liczyc na
                dziadkow z obu stron, szczegolnie meza, bo u niego to klan jest smile Ze strony
                meza zreszta tesc mial 5 rodzienstwa tesciowa 4, maz ma dwie przyrodnie siostry
                i naprawde wszyscy maja super uklady- mam nadzieje ze to tez zaprocentuje w
                stosunkach miedzy moimi dziecmi- maja naprawde swietny przyklad jak rodzina moze
                sie wspierac i to z obu stron.

                I najwazniejsze- sa ludzie, ktorzy po prostu chca miec wiecej dzieci. I ich,
                jakby to ujac.... wartosci wewnetrzne zasluguja na to, by rozpowszechnic je w
                wiekszej liczbie dzieci niz sztuk jeden. Umowmy sie- bez pomyslu mozna miec i
                dwoje dzieci i wychowac je beznadziejnie. Jesli ludzie maja pomysl na wiecej
                dzieci, to oczywiscie generalnie powinni tez miec pieniadze na te dzieci- ale
                jesli jest to dom pelen wartosci, gdzie prace sie ceni, gdzie sie luidzie
                kochaja i cale to romatyczno ckliwe bla bla- to moim zdaniem czasami warto takim
                rodzinom pomoc.

                Umowmy sie ze (tia bede nudna) rozliczanie dochodu na glowe- wlasnie promuje
                takie rodziny. Pracowite i wielodzietne. I TO by bylo panstwo prorodzinne.
                Zjezdzanie od stop do glow kobity, za to ze chce te... jak to nazwac.....ochlapy
                od opieki spoleczniej (jak agnieszka zwrocila uwage uzyskanie takiego zasilku
                wymaga sporej dawki upokorzen- z tego powodu nigdy nie bralam zadnych zasilkow-
                kiedys rodzinne bylo odgorne to bralam- dlapatologii to wsio rawno, ale normalny
                czlowiek sie czuje jak unurzany po tlumaczeniu sie ze swojej plodnosci) jest po
                prostu smieszne.

                a falszywi rencisci trzymaja sie mocno smile
        • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:13
          Korzystanie z zasiłków, pomocy społecznej itd. jest jednak patologią! Te
          pieniądze nie pochodzą z nieba, pochodzą natomiast z podatków innych ludzi, z
          pieniędzy przez nich wypracowanych.
          Wyobraźmy sobie rodzinę, której coś "kapnie" z opieki społecznej, dostanie
          dofinansowanie do czynszu, komitet rodzicielski wykupi obiady i podaruje
          podręczniki, ktoś coś da, coś wyżebrze się a fundacji/kościele/instytucji
          charytatywnej.
          Jak ktoś słusznie zauważył dzieci przejmują model rodziców - po co więc
          pracować skoro zawsze znajdą się ludzie/instytucje, które dadzą. Bez wysiłku,
          za darmo, z definicji- dlatego, że jest się biednym, niezaradnym, lekkomyślnym.
          I powielają ten model w dorosłym życiu.
          Oczywiście od tej reguły są odstępstwa. Dzieci upokorzone ( tak, nie bójmy się
          tego słowa) nędzą, biedą rozpoczynają pracę w wieku kilku-kilkunastu lat.
          Zbierają grzyby, jagody, myją szyby, niektóre żebrzą( też nie jest to
          niespotykane zjawisko). W wieku zupełnie nieodpowiednim zdobywają zaradność
          życiową i tracą dzieciństwo.
          A gdy się coś nieodwołalnie traci uczucie złości i frustracji jest
          nieuniknione. I wyładowywane na tych, którzy coś mają, nie muszą w czasie
          wakacji stać z koszykami czy słojami przy drodze albo szmatami na stacji
          benzynowej.
          I bardzo dobrze widać to w agresywnych postach na tym forum.
          Jeśli kogoś stać- finansowo, organizacyjnie, fizycznie psychicznie - może
          rodzić nawet drużynę piłkarską, jeśli temu nie podoła i ogłąda się na pomoc
          innych - jest , niestety, osobnikiem patologicznym.
          • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:20
            agawamala napisała:
            > Wyobraźmy sobie rodzinę, której coś "kapnie" z opieki społecznej, dostanie
            > dofinansowanie do czynszu, komitet rodzicielski wykupi obiady i podaruje
            > podręczniki, ktoś coś da, coś wyżebrze się a fundacji/kościele/instytucji
            > charytatywnej.
            /ciach bo bardzo długie/
            > I bardzo dobrze widać to w agresywnych postach na tym forum.
            jak wiadomo, wszystkim patologicznym wielodzietnym rodzinom opieka społeczna
            opłaca stały dostęp do netu, stąd tyle agresywnych postów z ich strony tongue_out
          • dziubelek2 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:25
            taa...
            dobrze wieczna gosia napisała o fałszywych rencistach - osobiście bardziej
            wkurza mnie przelewanie moich pieniędzy na ich konta, niż zasiłki rodzinne.

            jeszcze raz napiszę o szwagrze i jego rodzinie - fakt patologicznie korzystają
            z zasiłku rodzinnego i tylko z tego.
            ich dzieci jakoś nie przejęły ich modelu i nie wyłudzają pieniedzy od
            instytucji.
            i pracować zaczęły w wieku lat kilkunastu, niespecjalnie jakos było widać, zeby
            czuły się upokorzone, raczej zadowolone z faktu posiadania własnych pieniędzy.

            a ja , choć nie musiałam, tez dorabiałam i jedyne co budziło moja frustrację,
            to fakt, ze przez jakiś czas ukrywałam to przed rodzicami, poniewaz obawiałam
            się ich reakcji - w koncu wszystko miałam w domu i, "co ludzie powiedzą?".

            teraz po twoim poście agawamala juz mniej więcej wiem, jak przez postronne
            osoby są postrzegane pracujące nastolatki.
            pozdr.anka

            p.s. chciałabym zeby za kilka lat moje dzieciaki zaczęły same sobie zarabiac na
            swoje przyjemności , a nie tylko wyciągac łapkę. do mamy i taty
          • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 11:46
            > Korzystanie z zasiłków, pomocy społecznej itd. jest jednak patologią! Te
            > pieniądze nie pochodzą z nieba, pochodzą natomiast z podatków innych ludzi, z
            > pieniędzy przez nich wypracowanych.

            zasilkow nie dostaja tylko bezrobotni. Umowmy sie ze przy innej skali podatkowej
            spora czesc ludzi zatrzymalaby dochod w kieszeni i nie musialaby korzystac z
            opieki jakiejkolwiek.

            > Wyobraźmy sobie rodzinę, której coś "kapnie" z opieki społecznej, dostanie
            kapnie to dobre slowo smile))))
            O ile w rodzinie zdegenerowanej mozna sobie wyobrazic takie myslenie, to w
            normalniej rodzinie gdzie rodzice pracuja i- no coz nie starcza, czasami sie
            trzeba wesprzec- no nie wiem czy przejma. Poza tym ten zasilek to tez ich
            pieniadze, no nie? a ZUS kazdemu proporcjonalnie zabiera smile

            > A gdy się coś nieodwołalnie traci uczucie złości i frustracji jest
            > nieuniknione
            serio?
        • mkolaczynska Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 14:05
          dziubelek2 napisała:


          > dzieci mają zaradne, od dawna same potrafią zarobic na swoje potrzeby i
          myślę,
          ale powoli będzie coraz trudniej z podołaniem tak wielu obowiązkom. Konkurencja
          na uczelniech jest teraz zupełnie inna niż 5 czy 10 lat temu. Naprawde jeszcze
          6 lat temu spokojnie mogłas skończyć jakiś kierunek uniwersytecki równocześnie
          studiując dziennie. Teraz zaczyna to być coraz mniej realne wymagania robią się
          coraz większe choć niby materiał bez zmian, a i srednia zaczyna sie coraz
          bardziej liczyć i temat pracy magisterskiej(a kolejność jak wiadomo wyznacza
          sredna) no i jeszcze 5 lat temu akademik kosztował ok 150-180 zł teraz ok
          280zł. Pomoc dla ucznów najbiedniejszych też jest już inna. Coraz trudniej
          studiować i uczyć się bez pomocy rodziców, tym bardziej ze teraz selekcja
          zaczyna się już w 6 klasie(już wtedy są zaczynają się poziomy j. angielski
          zaawansowany bądź podstawowy itd.) a nie na egzaminach do liceum. Już nie
          wystarczy zdać matury na mierny z polskiego i 6 z matematyki. To nie da Ci
          często wstępu na wyższą uczelnie czy dobrego gimnazjum.

          • mkolaczynska Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 14:10
            mkolaczynska napisała:

            Naprawde jeszcze
            > 6 lat temu spokojnie mogłas skończyć jakiś kierunek uniwersytecki
            równocześnie
            > studiując dziennie
            i pracować na pól etatu powiedzmy.
            Tak miało być
          • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 16:08
            tu przydalaby sie verdana, bo ona dwoje dzieci ma poza edukacja prawie- ale ja
            odnosze zupelnie przeciwne wrazenie. Za moich czasow (he he) na studenta
            pracujacego patrzylo sie zle. Ja studiowalam na kierunku, gdzie zajec bylo duzo,
            nie mozna bylo sobie olac cos, wiec praca- oznaczala knajpe na ogol.

            I nadal oznacza glownie knajpe, ale podejscie do pracujacych studentow jest
            inne. Wiadomo, ze ciezko im sie wyrwac na praktyki, bo to oznacza urlop, co
            mozna sie generalnie studentom ulatwia. Za moich czasow np zakazane bylo
            uzywanie plotterow i kompow do tworzenia wykresow (pod haslem- musicie sie
            nauczyc pracowac bez sprzetu). W tej chwili cale cwiczenia z mojej dziedziny
            robi sie w domu, wysyla mi na maila. O konsultacje mozna poprosic na GG.
            Egzaminy sa ustne, mozna sie umowic i na 18 po pracy.

            A kiedy ja chodzilam do szkoly tez sie gadalo ze wyscig szczurow, ze bez korkow
            ani rusz (szczegolnie do topowych liceow) itd. Takie pogloski byly zawsze.

            Zgadzam sie natomiast co do kosztow utrzymania studenta- faktycznie poszybowaly
            i prawde mowiac nie wiem czy lepiem nie bylyby platne studia i systemy
            stypendialne, kradytow studenckich itd. W koncu na zachodzie to funkcjonuje z
            powodzeniem.

            Przyznam sie, ze w obecnej sytuacji chyba wolalabym utzrymywac dziecko na
            angielskij uczelni (hehe)- jak juz placic tyle kasy to za cos smile
            • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 16:38
              Zarabiałam w różny sposób od początku studiów.Mój mąż skończył trudne dzienne
              studia w terminie jako ojciec dwójki dzieci-zarabiając na rodzinę.
            • mkolaczynska Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 16:39
              Jak zatrudniam zwykłego pracownika administracyjnego to patrze na studia i
              oceny-bo dają mi pewność nie lotności może ale na pewno sumienności w
              wykonywaniu obowiązków(a przyznasz ze studiując i pracując trudniej o zdobycie
              naprawde dobrych ocen) i słowo nawet przyniesienie świadectwa pracy z okresu
              studiów jest dla mnie kiepskim argumentem no bo tak:może było by lepiej gdyby
              nie pracwał, ale pewności nie mam.
              To tyle na temat rekrutacji w naszej firmie, dla mnie wygląda to gorzej niż 5-7
              lat temu.

              wystarczy kupić 4 BILETY mpk i już masz 200zł
              • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 16:54
                Cóż,zapewniam ciebie,ze można pracować i radzić sobie z nauką.Zwłaszcza,że mój M
                nie rozwoził pizzy w czasie studiów ale pracował w zawodzie co zapewniło mu
                dobry start.Zresztą w przypadku informatyków wymaga się przy rekrutacji do firm
                tak róznorodnych umiejętnosci i wiedzy że patrzenie na stopnie ze studiów byłoby
                po prostu smieszne.
                • mkolaczynska Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:01
                  agnieszkas72 napisała:

                  > Cóż,zapewniam ciebie,ze można pracować i radzić sobie z nauką.Zwłaszcza,że
                  mój
                  > M
                  > nie rozwoził pizzy w czasie studiów ale pracował w zawodzie co zapewniło mu
                  > dobry start.Zresztą w przypadku informatyków wymaga się przy rekrutacji do
                  firm
                  > tak róznorodnych umiejętnosci i wiedzy że patrzenie na stopnie ze studiów
                  byłob
                  > y
                  > po prostu smieszne.
                  1)W wielu zawodach zatrudnia sie najpierw nową osobe a potem patrzy czy
                  można/warto ją szkolić dalej
                  2) nie w każdym zawodzie można wypracowywać sobie doświadczenie i równocześnie
                  studiować(czasem godziny pracy są sztywne i nijak nie można ich pogodzić z
                  uczestnictwem w ćwiczeniach a te nadal są obowiązkowe)
                  No tak trzeba sobie wtedy wybrać inne studioa prawda?
                  • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:13
                    Wtedy to będzie potworny,straszny problem i pogrążymy się w rozpaczy z powodu
                    naszej nieodpowiedzialnosci.A ja będę rwać siwe włosy i przypominać sobie twoje
                    mądre słowa...A na razie pieluchę muszę zmienić młodemu....
                    • mkolaczynska Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 18:42
                      Cóż ciesze się że cie na nie stać smile
              • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:34
                mkolaczynska napisała:

                > Jak zatrudniam zwykłego pracownika administracyjnego to patrze na studia i
                > oceny-bo dają mi pewność nie lotności może ale na pewno sumienności w
                > wykonywaniu obowiązków

                Na szczęście świat się nie składa ze zwykłych pracowników administracyjnych smile
          • wieczna-gosia a bilety miesiecznedla rodzin z 5 05.04.06, 16:10
            sa bezplatne smile))
            Dowiedzialam sie przypadkiem z pol roku temu smile
            to znaczy w warszawie tak jest.
          • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 18:09
            mkolaczynska napisała:

            >Konkurencja
            > > na uczelniech jest teraz zupełnie inna niż 5 czy 10 lat temu.
            a za pięć czy dziesięć lat będzie jeszcze inaczej. Pokolenie obecnych studentów
            to dzieci ostatniego wyżu demograficznego. W ostatnich latach dzieci rodzi się
            coraz mniej i za chwilę będzie problem z za dużą ilością szkół i nauczycieli.

            • mkolaczynska Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 20:43
              Ja też jestm z wyżu demograficznego i nie miałam takiego problemu z otrzymaniem
              pierwszej pracy w zawodzie. Wiele osób kończących studia w tym roku nie bedzie
              miało takiej szansy. Dopiero po dwóch latach stałam się samodzielnym
              pracownikiem. Na emeryture odejde za 35 lat czyli przez tyle lat nie będzie
              potrzeby wymieniać mnie na nowszy model.
              Na pewno za 10-20 lat będzie inaczej ale wiem ze wymagania są coraz większe z
              roku na rok.
              • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 16:06
                mkolaczynska napisała:

                > Ja też jestm z wyżu demograficznego i nie miałam takiego problemu z
                otrzymaniem
                >
                > pierwszej pracy w zawodzie. Wiele osób kończących studia w tym roku nie
                bedzie
                > miało takiej szansy. Dopiero po dwóch latach stałam się samodzielnym
                > pracownikiem. Na emeryture odejde za 35 lat czyli przez tyle lat nie będzie
                > potrzeby wymieniać mnie na nowszy model.
                > Na pewno za 10-20 lat będzie inaczej ale wiem ze wymagania są coraz większe z
                > roku na rok.

                Tylko ze nasze dzieci są z niżu demograficznego - tego nie wzięłaś pod uwage.
      • janowa Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 10:26
        gruba-buba napisała:

        > A potem? Jak pomóc dzieciom wejść w dorosłe życie? Może posag
        > to stare i śmieszne słówko, ale chyba normalne jest to, że rodzice mniej lub
        > bardziej, ale jednak pomagają swoim dzieciom na starcie.

        -
      • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:27
        gruba-buba napisała:

        ale co będzie
        >
        > gdy dzieciaki będą chciały się kształcić? Nie każdy jest tak dobrym
        studentem,
        > aby dostać stypendium naukowe, nie na każdym kierunku można połączyć naukę z
        > dorywczą pracą.

        Nie trzeba od razu miec stypendium naukowego i pracować, ważne żeby rodzice
        byli w stanie utrzymać dziecko jeszcze przez te kilka lat, co w większości
        przypadków jest możliwe. Nb. na którym kierunku nie można łączyć studiów z
        pracą, bo nie znam takiego?

        A potem? Jak pomóc dzieciom wejść w dorosłe życie? Może posag
        > to stare i śmieszne słówko, ale chyba normalne jest to, że rodzice mniej lub
        > bardziej, ale jednak pomagają swoim dzieciom na starcie.

        Raczej pomagają, ale znam też mnóstwo młodych ludzi, którym nie pomagali. I
        dobrze się to wszystko skończyło, bo młodzież jest wtedy bardziej
        zdeterminowana i odpowiedzialna. Moi rodzice kupili mi mieszkanie i stworzyli
        cieplarniane warunki - to bardzo źle, bo nie miałam takiej motywacji, żeby
        walczyć o dobrą pracę, jak moi rówieśnicy i musiałam to robić dużo później,
        kiedy już było znacznie trudniej.
    • gruba_dynia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 13:00
      Co pcha do tego, żeby mieć kilkoro dzieci? Czy ktos umie to jakoś mi wyjaśnić,
      dlaczego ludzie chcą mieć tyle dzieci? (pomińmy teksty o zasiłkach, becikowym i
      pomocy od państwa) Czy posiadanie jednego dziecka nie zaspokaja uczuć
      macierzyńskich? Dlaczego rodziców wychowujących gromadkę dzieci tak bardzo
      podziwiacie i im zazdrościcie? (były tu takie głosy) Czego tu zazdrościć?
      • janowa Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 13:49
        Zazdroscic? Niczego. Dlaczego ktos chce miec 5 dzieci a nie jedno? Dziwne
        pytanie. A dlaczego niektorzy nie chca wcale? Bo taki maja patent na swoje
        szczescie.
        Ja jestem jedynaczka i czesto bylo mi smutno w dziecinstwie, ze nie mam
        rodzenstwa. Moze dlatego chcialam miec trojke - i mam. Dlaczego inni chca? Nie
        mam pojecia. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie?

        Natomiast koloslane znaczenie ma zastepowalnosc pokolen. Jezeli wszyscy beda
        mieli tylko jedno, to za kilkadziesiat lat prawie nas nie bedzie... Przynajmniej
        kwestia zasilkow sie rozwiaze, bo nie bedzie z czego wyplacac nawet zlotowki.
        Nie mowiac o rozwoju kraju, emeryturach (bo taki mamy system a nie inny) itd.
        Podoba ci sie taka wizja?

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 15:51
        Moje dzieci nie są dla mnie "gromadką".Kazde z nich jest jedyne,niepowtarzalne i
        nie mogłoby go nie być.Jestem jedynaczką i marzyłam o takiej rodzinie.Powiem
        ci,że czasami im zazdroszczę,gdy patrzę,jak się bawią-dzieciństwa.Chociaż moje
        też było szczęśliwe ,ale w inny sposób.Oczywiscie,są ludzie,którzy chcą kilkoro
        i tacy,co nie chcą wcale.Nikt nikogo do niczego nie zmusza.
      • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:00
        gruba_dynia napisała:

        Dlaczego rodziców wychowujących gromadkę dzieci tak bardzo
        > podziwiacie i im zazdrościcie? (były tu takie głosy) Czego tu zazdrościć?

        Wszystkie rodziny wielodzietne, które znam (z czworgiem dzieci i powyżej) są
        cudownie cieple, zwariowane, kipiące życiem i osobowościami dzieci (i
        rodziców). Patrzę na to i zazdroszczę im tylu dzieci tak, jak inni zazdroszczą
        modelce figury i białych zębów. Też będę nad tym pracować (nad kilkorgiem
        dzieci), ale czy się dorobię? - nie mam zielonego pojęcia.

        Aha, wszystkie te rodziny żyją zdecydowanie powyżej średniej.
        • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:06
          Życzę ci tego z całego serca i pozdrawiam.
    • pni Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 13:06
      życzę ci nawet 15 maluchów, jak sama chcesz to jest twoja sprawa.
      Patologia to nie ilość , są rodziny patologiczne gdzie jest tylko 1 dziecko
      albo nie ma ich wcale.
      A co do zasiłku to przecież sprawa chorego systemu, to rząd ustalił że ci się
      nalezy, gdyby go nie było w naszych przepisach to byś go nie dostała i
      przypuszczam że też byś przeżyła bo piszesz że maż zasiłek dopiero od tego
      roku, czyli przez poprzednie lata jakoś zyłaś.
      Pozdrowionka i powodzenia.
    • mamamonika Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 13:10
      Piątka to już naprawdę spora rodzina... Ja bym raczej z rozmysłem i
      premedytacją nie planowała szóstego dziecka. I nie mam na myśli patologii
      czy "tego co powiedzą ludzie" i jak patrzyliby wtedy ewentualnie na naszą
      rodzinę. Dla mnie optymalną liczbą jest trójeczka, my będziemy mieli czwartego
      potomka. I to już jest spore zagadnienie organizacyjne - czworo dzieci nie
      zmieści się do standardowego samochodu, jeśli chcesz być dalej aktywna
      zawodowo - opieka jest jeszcze bardziej skomplikowana, sensowne warunki
      lokalowe to już dom i to raczej większy, później kwestia edukacji. Tym się po
      prostu KTOŚ musi zająć, ze wskazaniem na rodziców. Ja osobiście nie wyobrażam
      sobie "wieszania się" na moim mężu i obciążania go całą odpowiedzialnością za
      sprawy prozaiczne i materialne, czyli utrzymanie całego biznesu. Aktywność
      zawodowa obojga rodziców i jednoczesne wychowanie, nie odchowanie w przelocie
      takiej liczby dzieciaków to naprawdę duże zagadnienie. I jednocześnie bardzo
      chcemy, żeby dzieci przejęły od nas dobre wzorce jeśli chodzi o organizację
      czasu, pasje, realizację życiową - nie odpowiada mi rola "tej co się poświęca i
      oczekuje wdzięczności". Mężowi też nie... Ale to jestem ja i moje obawy i
      priorytety - bardzo podziwiam tych, którzy umieją to wszystko pogodzić i
      dzielnie ponoszą koszty...
      Patologia - bzdura, wyzwanie - ogromne
      • agnieszkas72 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:03
        Wiecie co,mac juz dawno zamilkła,może zajęła się powołaniem na swiat szóstego
        słodkiego dzieciaczka.Czas kończyc wątek bo trudno udowadniać kolejnym
        martwiącym się o finanse rodzin wielodzietnych,że jestesmy w stanie funkcjonować
        normalnie,wyżywić i wykształcić nasze dzieci,co najwyraźniej w umysłach im się
        nie miesci.
        • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 17:33
          wink)
          prawda, prawdawink
          ja tylko co do edukacji - bo nie wiedzieć czemu (albo wiedzieć czemu) ta sprawa w temacie wielodzietnych wypływa konsekwentnie
          mkolaczynska pisze szczególnie dużo o tym, a ja tylko dodam, bo już dużo mądrych słw padło w odpowiedzi, że na wątku wypowiedziały się co najmniej dwie mamy majace większe rodziny (5 i 6 dzieci), które kończa studia doktoranckie, znaczy się ich dzieci (a to już 11) z wielkim prawdopodobieństwem dobrze się wyedukują (taka zależnośc socjologiczna, że właśnie wyksztrałcenie rodziców ma ogromny wpływ na to jak wykszatłcone będa dzieci), te babki siedząc w edukacji (jest prawdopodobieństwo, ze zostaną na uczelniach), na pewno sobie poradzą z tym, by dzieci się dobrze wykształciły.
          Nie chodzi o to, aby kojarzyć super wykształcenie z wielodzietnymi, ale żeby przyjąć do wiadomości, że jest różnorodnośc na tym świecie. Wielodzietni sa jedną z grup - wcale nie jednolitą, a nazywanie ich z założenia patologią jest krzywdzące. Tak samo jak przyklejanie innych negatywnych łatek - tylko dlatego, ze dzieci w rodzinie jest wiecej.

          też jestem za zamknięciem już wątkusmile

          • paszczakowna1 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 19:08
            Ja jeszcze co do mieszkan...

            Czy ja taka stara jestem (rocznik 1973)? Jak bylam w liceum i rozmawialo sie o
            przyszlosci, to nikt z moich znajomych nie oczekiwal, ze rodzice kupia
            mieszkanie (a, przepraszam, jedna kolezanka tak - ale wtedy TO dla mnie bylo
            nieomal patologia), bo wiadomo bylo, ze rodzice sie w PRL-u nie dorobili. Tak
            bardzo bylismy zaniedbywani? A jakos wszyscy o ktorych wiem teraz w swoich
            mieszkaniach mieszkaja.
            • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 19:19
              paszczakowna1 napisała:

              > Ja jeszcze co do mieszkan...
              >
              > Czy ja taka stara jestem (rocznik 1973)? Jak bylam w liceum i rozmawialo sie o
              > przyszlosci, to nikt z moich znajomych nie oczekiwal, ze rodzice kupia
              > mieszkanie (a, przepraszam, jedna kolezanka tak - ale wtedy TO dla mnie bylo
              > nieomal patologia),

              No nie wiem, to ja w takim razie jestem patologią (o rok młodsza), bo miałam
              już w liceum powiedziane, że dostanę mieszkanie. I wielu moich znajomych też
              dostało.
              • paszczakowna1 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 19:40
                > No nie wiem, to ja w takim razie jestem patologią (o rok młodsza), bo miałam
                > już w liceum powiedziane, że dostanę mieszkanie. I wielu moich znajomych też
                > dostało.

                Sorry, zle sie wyrazilam - mnie bulwersowalo wtedy nie to, ze ma dostac, ale ze
                uwazala, ze jej sie 'nalezy'.

                Mieszkanie calkiem nowe, nie po prababci czy kims takim? No nie, to w moim
                otoczeniu bylo rzadkoscia. Ale pewnie to kwestia lokalna i srodowiskowa,
                wiekszosc moich kolegow miala rodzicow pracujacych po uczelniach/szkolach/itp.
                • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 20:40
                  paszczakowna1 napisała:

                  > Mieszkanie calkiem nowe, nie po prababci czy kims takim? No nie, to w moim
                  > otoczeniu bylo rzadkoscia. Ale pewnie to kwestia lokalna i srodowiskowa,
                  > wiekszosc moich kolegow miala rodzicow pracujacych po uczelniach/szkolach/itp.

                  Nowe, mama pracująca na uczelni.
            • triss_merigold6 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 22:25
              Jestem rok młodsza i wiedziałam, że dostanę mieszkanie po dziadku.wink Mój
              niewiele ponad roczny syn też ma zapewnione mieszkanie w ramach przyszłego
              spadku. Takie dziwne?
        • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 21:24
          Czytam te Wasze posty i zastanawiam się ile jest w nich prawdy - 5-10%.
          Przedstawiacie idylliczny i zupełnie nie przystający do polskiej rzeczywistości
          obraz. Sielska rodzinka z 5 dzieci, ślicznych, zdrowych, bez problemów
          finansowych, z dobrymi samochodami, dużymi mieszkaniami, świetnie zarabiającymi
          mężami. Rodzinka, którą stać na (prawie) wszystko. Mamy są wykształcone ( mają
          co najmniej ukończone studia), znają języki obce, świetnie godzą obowiązki
          domowe z pracą itd, itp.
          Cóż, fajnie chociaż przez chwilę, gdy nikt tego nie może zweryfikować wejść w
          taką właśnie skórę. Za chwilkę jednak czeka powrót do mało fajnej
          rzeczywistości.
          Szanowne Panie, żyję na tym świecie już dobrych kilka lat- zapewne sporo więcej
          niż większość obecnych tu inernautek- i widzę jak wygląda polska rzeczywistość.
          Tych których opisy tak licznie przewijają się w wątku jest naprawdę niewiele.
          Ile ludzi zarabia powyżej średniej krajowej?
          Jakich samochodów jest najwięcej?
          Kto kupuje w jakich sklepach?
          Jak wygląda życie znakomitej większości rodzin polskich?
          Nie trzeba być psychologiem, żeby widzieć że w tej dyskusji aż się roi od
          kłamstw i upiększeń. W sumie jest to działanie nieszkodliwe, ba przynoszące
          zadowolenie i będące swoistą terapią.
          • paszczakowna1 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 21:53
            Nieladnie jest, IMHO, zarzucac komus klamstwo 'bo tak mi sie widzi'.

            Faktycznie ten watek warto zakonczyc, bo robi sie nieprzyjemnie. A szkoda, bo
            bylo pare kilka dobrych postow (np wieczna_gosia, ktorej zreszta jestem cicha
            wielbicielka od jakiegos juz czasu smile).
          • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 05.04.06, 22:44
            rownie dobrze mozna stwierdzic ze oboz jezykowy za 10 tysiow jest jedna wielka
            sciema.

            Juz ci wytlumaczylam skad mam na buty, to jeszcze dodam- nie mam samochodu.
            Takiego na jaki mnie stac maz nie chce a na takiego jaki maz chce mnie nie stac smile

            rozejrzalam sie po znanych rodzinach wielodzietnych i mi wyszlo ze patologicznej
            to ja zadnej nie znam.
            Moze powinnas sobie lepiej znajomych dobierac smile))))))
            • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 08:01
              Znajomych mam z normalnych ( nie patoligicznych) kręgów, ale mam również oczy i
              widzę co się dzieje dookoła. Widzę jak zachowują się koledzy szkolni moich
              dzieci, których rodzice uznali że chcą mieć duże rodziny.
              Jak ktoś chce mieć dużo dzieci - w porządku, ale tylko i wyłącznie na swój
              rachunek.Żadnej żebraniny, prośb o zwolnienie z opłat, domagania się "z
              kwaterunku" mieszkań, dodatków mieszkaniowych, zapomóg.
              Ludzie muszą ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje, i może warto wreszcie
              to zrozumieć.
              • janowa Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 12:14
                Rozumiem, ze rodzina z jednym dzieckiem o taka pomoc finansowa moze sie ubiegac,
                tak? Czy tez postulujesz zniesienie jakiejkolwiek pomocy dla rodzin?
                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
          • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 01:11
            agawamala napisała:
            > Nie trzeba być psychologiem, żeby widzieć że w tej dyskusji aż się roi od
            > kłamstw i upiększeń. W sumie jest to działanie nieszkodliwe, ba przynoszące
            > zadowolenie i będące swoistą terapią.
            I tak sobie to, kochana, tłumacz. W końcu niezwykle miło jest należeć do
            wąziutkiej, wykształconej elity, której dzieci stać na kosztowne obozy językowe,
            zagraniczne atrakcyjne wczasy, etc. Cała reszta to plebs i kłamcy tongue_out

            • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 08:14
              Stać mnie na to, bo mam dwoje dzieci i oboje pracujemy. Ja za tydzień wracam do
              pracy po dłuższym zwolnieniu spowodowanym złamaną nogą. Atak, że biorę zasiłek,
              uprzedzam informacją, że pochodzi on z moich zdrowotnych składek, co miesiąc
              odtrącanych od pensji.
              Stać mnie na 2 dzieci i ani jedno wwięcej. Oboje z mężem mamy wyższe
              wykształcenie i pracujemy w budżetówce. Pensje są takie jakie są. Posiadanie
              choćby jednego dziecka więcej spowodowłoby drastyczną obniżkę poziomu życia,
              dwojga dodatkowych- nie pozwoliłoby na wyjazd na urlop ( no może przy bardzo
              dużych wyrzeczeniach na 2 tygodnie). Dzieci nie miałyby własnych pokoi ( mało
              kto dysponuje 10 pokojowymi willami), ubrań książek.
              Znam realia i w przeciewieństwie do wielu z Was nie mijam się z prawdą.
              Mieszkam w jednej z najbardziej prestiżowych dzielnic Warszawy - Kabaty.
              Rozglądając się dookola jakoś nie widzę tych wielodzietnych rodzin. Jedno,
              dwoje dzieci to norma. Troje - sporadycznie i najczęściej kosztem standardu
              rodziny.
              W okolicy jeden i tylko jeden człowiek, nazwisko bardzo znane i historyczne,
              na chyba 6 dzieci i wysoki standard życie.
              A tu na forum zagęściło się od mam 5 dzieciaczków, którym nie brakuje ptasiego
              mleka.
              Powtarzam - kłamać każdy może, a Twoja reakcja jeszcze utwierdziła mnie w
              przekonaniu, że ten i ów nieco koloryzuje i przesadza.
              • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 08:44
                alez Ty duzo piszesz o swoim zyciu
                poprzedni post - dosyć spory
                wczesniej to: >moje dzieci, jedno po drugim nie donasza ubrań, miały różne zabawki, mają oddzielne pokoje, wyjeżdżają na 2 miesiące wakacji, dodam atrakcyjnych wakacji, chodzą na dodatkowe zajęcia, uczą się języków obcych ( dla jasności - 2 tygodniowy obóz językowy za granicą kosztuje ca 10.000 PLN - dla jednego dziecka). Moje dzieci mają codzinnie prane ubrania a to kosztuje.<
                i jeszcze duzo wiecej

                cieszy to, niech Ci tak dalej idzie
                tylko, że zaraz potem (a tylko przeciez w pobliżu jedna większa rodzina) podsumowanie zycia wyimaginowanych(?), bo przeciez pisałaś, że się w takich kregach nie obracasz, wielodzietnych (a tu zaproszenie na herbatę, dokładnie dane o chorobach rodziny, lustracja mieszkania:

                >1. Dzieci czworo. Matka tłumaczka, ojciec urzędnik średniego szczebla. Dzieci(
                dwoje po lat naście, jedno ok. 10, jedno 3-4) bez przerwy chorują- najczęściej
                na różnego rodzaju zatrucia pokarmowe, bo brud w kuchni wręcz poraża ( gdy
                zostałam zaproszona na herbatę brzydziłam się dotknąć ustami filiżanki).
                Zalegają ze szczepieniami, infekcje ciągną się bardzo długo ( dzieci
                praktycznie nie są leczone).
                Chłopiec ma zdeformowany kręgosłup, ale nikt nie ma ani ochoty ani czasu
                na "chodzenie po ortopedach" - kiedyś słono za to zapłaci.
                Na wycieczki klasowe dzieci najczęściej nie jeżdżą, za granicą były 2 razy.
                Druga rodzina - Matka archeolog śródziemnomorski, tata- filozof, dzieci 6 - od
                19 do 2 lat. W domu syf, dzieci niedopilnowane, najstarsza dziewczynka
                zakończyła edukację w 17 roku życia, młodsze może uczą się lepiej.
                Opieka spoleczna opłaca praktycznie wszystko, bo oboje rodzice pozostają
                aktualnie bez pracy.
                O wakacjach mowy nie ma, książki, zabawki, ubrania są nieosiągalne.
                Patologia? Moim zdaniem tak.<

                Pisz więc sobie o swoim zyciu ile chcesz (pytanie tylko dlaczego na watku o wielodzietnościwink, ale jeśli chcesz wychodzić poza opis siebie - to plisss jakieś dane, pogłębione informacjie, wnieśże coś nowego, a nie to co się Ci wydaje - bo argumenty, że brzydziłas się u kogoś napisć herbaty - hmmm jakiś taki niewydarzony

                no i te zarzuty kłamstwa - osoba, która tutaj dokładnie wyliczenia podaje jak zyje, za ile, obóz językowy jaki, Kabaty itd. -przeciez operujesz takim samym jezykiem - danych o swoim własnym zyciu - kobieto, jakże wierzyć Tobie, kiedy Ty krzyczysz tak głośno i jako pierwsze, ze inne posty kłamią
                przecież też nie sprawdzimy Cie przez internet
                Chcesz zaprzeczać - wykonaj pracę, przeszukaj np. wczesniejsze posty osób, których wiarygodnośc podwarzasz.

                A potem pogadamywink
                • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 09:27
                  kurcze - "podważasz" miało być, sorki
                  • agnieszkas72 do agawamala 06.04.06, 10:31
                    Jak na pracowników budzetówki ustawiliscie sobie poprzeczkę bardzo
                    wysoko.Życzę,żeby udało się wam osiagnąć i utrzymać poziom życia o którym
                    marzysz dla swoich dzieci.
                    Jeśli chodzi o nas:mąż prowadzi firmę,ja nie pracuję,do momentu przeprowadzki
                    miałam uczniów-przychodzili do mnie,nie liczyło się to specjalnie w naszym
                    budzecie.Dzieci mamy czworo od 8lat do 1,5 roku.Od listopada mieszkamy we
                    własnym domu,kilkanaście km od centrum miasta,z całą górą do wykończenia.Wakacje
                    w tym roku:własny ogród(po raz pierwszy!),pobliska plaża i wędrówki po Górach
                    Świętokrzyskich.Moje dzieci uważają ten plan za baaardzo atrakcyjny.Starsi od
                    września szkoła społeczna,b.dobra.Łapiemy się na zniżkę dla rodzeństw i wybitnie
                    zdolnych kandydatów do kl 1-to mój sześciolatek.Do tej pory spokojnie
                    opłacaliśmy indywidualny angielski,basen osiedlowy i zajęcia plast.dla trójki.Na
                    życie starcza,nie chodzimy obdarci,starcza nam tez na ksiazki,gry,programy-w
                    granicach rozsądku.Zabawek kupujemy niewiele,w domu od czasów najstarszego
                    uzbierało się ich mnóstwo(zawsze kupowalismy porządne).Ubrania dla
                    dzieci:zaprzyjaźniony ciuchland,gdzie miła pani odkłada mi
                    firmówki,H&M,5,10,15(kurtki na przyszłą zimę kupiłam na wyprzedazy za ok.50zł
                    sztuka).Dzieci wyglądają porządnie i
                    ładnie.Buty:Neptun,Tombut,Bartek,Dyduś-stopy rozwijają się w nich
                    znakomicie.Kosmetyki dla siebie zamawiam w Avonie z dużą zniżką.Dzieci choruja
                    na pewno mniej niż wiele rówieśników,mam syna z defektem przewlekłym i w
                    okularach-leczenie go nas nie przerasta.Patrząc na rówiesników moich dzieci,
                    stwierdzam,że zyjemy jak inne rodziny i mogę być naprawdę wdzięczna losowi.
                    Nie planujemy wiecej dzieci ale mamy świadomość,że wpadki się zdarzają.Gdyby tak
                    się stało,przyjęlibysmy następne z miłoscią i staralibysmy się dać mu wszystko
                    co potrzebne.
                    Nie zarzucaj kłamstwa,jeśli nie potrafisz zrozumiec czyjejś postawy i stylu
                    życia.Twoje uwagi o moich dzieciach wyżywających się na kolegach i niszczących z
                    zawiści ich rzeczy oraz o żebraninie o zasiłki,których nie braliśmy i nie
                    bierzemy uważam za wybitnie ponizej pasa.Popracuj nad sobą,żebyś mogła dobrze
                    wychować swoją dwójkę.
              • elf1977 Poziom trzymaj 06.04.06, 10:17
                Rzeczywiście Twoje argumenty sa wręcz porażające...Nie wiem, skąd taka
                antypatia do rodzin woelodzietnych, ale naprawdę przesadzasz. Też mieszkam na
                Kabatach, w mom bloku mieszkają 2 rodziny wielodzietne, które nie utezymują się
                z zasiłków i są wręcz wzorcowe. Ale chyba nie o to chodzi, by się licytować kto
                co zna i kto co widział? Generalizujesz i to tak przeraźliwie, że aż boli.
                Dobrze zainwestować w dzieci i zapewnić im stast to wcale nie oznacza mieć
                worek pieniędzy. Może to Ciebie boli, że jesteś taką materialistką i wstydzisz
                się?
                Jestem dzieckiem nauczycieli, rodzice mieli niewiele pieniędzy, ale jestem
                wykształcona, znam języki, mam pracę, taką, jaką chcę. Dało się, wcale nie
                musialam pracować w liceum czy na studiach, nauczono mnie, jak żyć skromnie i w
                co inwestować, a co sobie odpuścić.
                Patrzysz na wielodzietność przez stereotyp patologii, dobierasz przykłady...ale
                to może każdy z nas. Pracuję jako nauczyciel i widzę, że kamitet rodzicielski
                sponsoruje też wycieczki jedynakom z rodzin ubogich. I to CORAZ RZADZIEJ, bo
                wychodzą z założenia, że po co. A może jednak szkoda? Może to smutne, że
                ludzie, którzy są coraz lepiej sytuaowani (jak wiesz, biedy tutaj na Kabatach
                nie ma), myślą coraz częściej, że mają to gdzieś. Ja, moje itd., wy radździe
                sobie sami.
                Może i na nas kiedyś przyjdzie czas, gdy będziemy musieli skorzystać z cudzego
                wsparcia? Są takie sytuacje w życiu, kiedy mogą się skończyć wszystkie
                oszczędności, np. w trakcie czyjejś ciężkiej choroby. I co? Nie poprosisz o
                pomoc?
                Twoje pieniądze idą na dużo głupsze rzeczy, niż zasiłki (choćby na finansowanie
                partii), a z kolei z pomocy państwa nie korzystają wszyscy. Dziwnie patrzysz na
                życie, wiele osób mogło to, co napisalaś, mocno zaboleć.
                • agawamala Re: Poziom trzymaj 06.04.06, 16:20
                  Trudno nazwać to antypatią, jest to jedynie sprzeciw wobec życia na cudzy (
                  podatnika) koszt!
                  • upeerowiec Re: Poziom trzymaj 07.04.06, 14:16
                    powiedziała ta, która żyje na koszt podatnika (myślisz,że skąd się biorą
                    pieniądze na opłacanie budżetówki? wink
                    • sutra Re: Poziom trzymaj 07.04.06, 17:14
                      upeerowiec napisał:

                      > powiedziała ta, która żyje na koszt podatnika (myślisz,że skąd się biorą
                      > pieniądze na opłacanie budżetówki? wink

                      Trzeźwa uwaga. Agawmala, jesteście całą rodziną utrzymywani przez tych, co
                      pracują w sektorze prywatnym. Nie czepiaj się o cudze zasiłki, bo zaraz ktoś
                      się przyczepi, czy na twoją pracę warto wydawać choć grosz ze wspólnej
                      społecznej kasy.
              • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 10:43
                agawalama,
                Dosc trudno dyskutuje sie z osoba, ktora po prostu zaklada ze sciemniasz smile

                NO sorrry, przykro mi ze na forum jest tak wiele osob wielodzietnych nie
                przystajacych do twojego modelu wielodzietnosci. Postawilas sobie za honor
                udowodnic teze ze wielodzietnosc jest patologia. Poniewaz znalazlo sie na forum
                kilka mam, ktore mozna okreslic paroma przymiotnikami z "postrzelony" wlacznie
                ale patologia nie zajezdzaja- zalozylas ze klamia. A jak ci zdjecia wyslemy to
                powiesz ze fotomontaz.

                Przyjmij do wiadomosci ze patoligia moze sie wydarzyc wszedzie. Rodzin
                wielodzietnych jest cos pod 10- 15% w naszym kraju. Ja tam tego nie uwazam, za
                wielka liczbe. Borac pod uwage ze siadze w niej forumowiczki, plus:
                Steczkowscy
                Pospieszalscy
                Falandyszowie
                Radziwillowie
                Niemczyccy
                Litza z Arki Noego
                milosciwie nam panujaca Rzecznik Praw Dziecka

                itd.

                To nagle sie okaze ze byc moze nie ma co tych groszy (no grosze sa ten zasilek
                laski co kupicie za 50 zeta dla dziecka? Ja ide do osiedlowego sklepiku i
                ponizej 50 nie wydaje) wyliczac wielodzietnym bo patologia w pozostalej
                niewielodzietnej czesci spoleczenstwa konsumuje tego zasilku wiecej niz wszyscy
                wielodzietni razem wzieci smile Tylko na wielodzietnych latwo napasc no bo jak to
                wyglada- 5 dzieci. Groza smile
                • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 10:51
                  > Rodzin wielodzietnych jest cos pod 10- 15% w naszym kraju<
                  a ja myslę, że nawet jeszcze mniej
                  różnie to się układa w róznych częsciach Polski i Wrocław nie jest może typowy, ale na ponad 600 tys mieszkańców, rodzin z czwórką i więcej jest tutaj 1200 (dane z ostatniego spisu powszechnego)
                • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 16:02
                  wieczna-gosia napisała:

                  > Przyjmij do wiadomosci ze patoligia moze sie wydarzyc wszedzie. Rodzin
                  > wielodzietnych jest cos pod 10- 15% w naszym kraju. Ja tam tego nie uwazam, za
                  > wielka liczbe. Borac pod uwage ze siadze w niej forumowiczki, plus:
                  > Steczkowscy
                  > Pospieszalscy
                  > Falandyszowie
                  > Radziwillowie
                  > Niemczyccy
                  > Litza z Arki Noego
                  > milosciwie nam panujaca Rzecznik Praw Dziecka
                  >
                  > itd.

                  Dodaję jeszcze:
                  Święciccy (Marcina Święcickiego)
                  Thunowie (Róży Thun, szefowej przedstawicielstwa KE w Polsce)

                  itd.
                • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 16:19
                  Podajesz nazwiska ludzi dobrze lub bardzo dobrze sytuowanych ( np. pp.
                  Niemczyccy) czy posiadający dobrze prosperującą przychodnię + pensję przezes
                  NIL Konstanty Radziwiłł.
                  Nie chciałam używać nazwisk, ale jedna z wspomnianych rodzin, na skutek
                  tragedii musiała już znacznie obniżyć standard życia. Dzieci już nie chodzą do
                  dobrej lecz drogiej szkoły. I wiem to od samej zainteresowanej.
                  • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 21:00
                    agawamala napisała:

                    > Nie chciałam używać nazwisk, ale jedna z wspomnianych rodzin, na skutek
                    > tragedii musiała już znacznie obniżyć standard życia.

                    Przykro mi, ale to się zdarza każdej rodzinie. Nie tylko wielodzietnej.

                    Dzieci już nie chodzą do
                    > dobrej lecz drogiej szkoły. I wiem to od samej zainteresowanej.

                    To akurat zapewne nie położy się cieniem na ich szansach. Wiele dzieci nie
                    chodzi do drogich szkół, a niektóre z nich chodzą do państwowych i dobrych
                    szkół - i doskonale na tym wychodzą.
                  • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 05:47
                    agawamala,
                    tak to byl wlasnie moj cel- twoerdzisz ze wielodzietnosc to patologia- no wiec
                    podaje nazwiska ludzi, o ktorych trudno cos takiego powiedziec.

                    Tragedia moze wydarzyc sie w kazdej rodzinie a dzieci moga chodzic do dobrych
                    lecz tanich szkol.

                    Kientami opieki sie zapewnie nie stali, rezygnacja z prywatnej nauki byla dosc
                    rozsadnym rozwiazaniem smile
                    • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 08:24
                      Ta rodzina akurat nie stała się klientem opieki społecznej, ale drastycznie
                      obniżył się standard jej życia.
                      Mam znajomą pracującą w opiece społecznej - znakomita większość klienteli ma 4-
                      5 i więcej dzieci. Przypadek? Spisek?
                      Powtarzem jeszcze raz - nie mam nic przeciwko dużej ilości dzieci , jeśli ktoś
                      chce i może zapewnić im opiekę, warunki itp.
                      Mam natomiast , gdy ktoś bezmyślnie rodzi dziecko za dzieckiem a potem rozgląda
                      się dookoła kto da, kto pomoże, komu by tu zabrać, od kogo wyłudzić.
                      • mamamonika Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 10:08
                        Postawa pasożyta niekoniecznie łączy się z wielodzietnością - i moim zdaniem
                        bardzo dobrze jeśli się NIE łączy - dzieciaki pasożytów niezależnie od ilości
                        mają pod górkę od małego sad Jesli masz trochę czasu, poczytaj sobie to forum -
                        wiele było postów od takich, co im "się należy", liczba dzieci nie szokowały.
                        Kurcze - czy tak trudno uwierzyć, że da się pogodzić większą rodzinę z dobrym
                        standardem i aktywnością? Na pewno nie jest to droga dla każdego - raczej
                        wymaga przynajmniej od jednej osoby wolnego zawodu, jeśli chcesz w takowym
                        odnosić sukcesy - przygotowania,doswiadczenia zawodowego i pewnego uznania
                        (klienci sami nie przyjdą smile) które trzeba zdobyć wcześniej, dobrej
                        organizacji itp, itd, ale się da... Jeśli chodzi o sytuacje losowe - z
                        wysokiego konia gorzej się spada i niestety to się zdarza sad Rzadko
                        kto "zakumulował" tyle, żeby o takich rzeczach myśleć z pełnym
                        spokojem...Jeszcze a propos mieszkań - nie kupię dzieciom takowych - dam im na
                        nie środki. Choroba wie, gdzie moje potomstwo wyniesie - może na starość
                        będziemy się ganiać po domu we dwoje wink
                      • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 17:07
                        agawamala napisała:

                        > Ta rodzina akurat nie stała się klientem opieki społecznej, ale drastycznie
                        > obniżył się standard jej życia.

                        Nie wiem, czy żona Falandysza pracowała (bo to chyba o nich chodzi, prawda?),
                        ale niestety zazwyczaj tak jest, kiedy matka dzieci nie pracuje i cały dom jest
                        utrzymywany przez męża - niezależnie od tego, czy jest jedno dziecko, czy
                        pięcioro. Znałam rodzinę z dwojgiem dzieci w identycznej sytuacji.

                        Jednak posiadanie nawet pięciorga dzieci nie wyklucza pracy zawodowej, patrz
                        przykład Agnieszki Wielowieyskiej, która nie wiem, co w tej chwili robi, ale
                        bardzo długo pracowała w MSZ na bardzo dobrym stanowisku.
              • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 11:57
                ja mam dwójkę, wiec mnie nie wliczaj do tych mam od ktorych sie rzekomo zaroilo.
                Ale mam dopiero 33 lata, wiec nie wykluczam, ze może za jakiś czas zdecyduje sie
                na jeszcze jedno. Dlaczego zakładasz,że kłamię, nie mam pojęcia? Ale to Twój
                problem, może taki zwyczaj macie w tych prestiżowych dzielnicach? smile
                A co do sytuacji materialnej innych e-mam, to zapominasz, że w sieci masz do
                czynienia z bardzo specyficznym "wycinkiem" społeczeństwa: to są ludzie, których
                a) stać na własny komputer, b) stać na opłacenie stałego dostępu do niego, czyli
                na pewno nie reprezentujący żyjącej z zasiłków patologii społecznej.
                Oczywiście są e-mamy które mają dostęp do sieci wyłacznie w pracy, ale z tego
                płynie prosty wniosek, że skoro pracują, to pewnie jakoś zarabiają na rodzinę.
                • latouche Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 12:30
                  latouche napisała:

                  > a) stać na własny komputer, b) stać na opłacenie stałego dostępu do niego
                  sorry, chodzilo oczywiscie o dostep do netu.
              • mamamonika Agawamala :-( 06.04.06, 13:00
                Agawamala - Mam wrażenie, że psychoterapię forumową i samodowartościowanie to
                uprawiasz Ty sad. Dobrze wam z takim a nie innym modelem rodziny - nikt nikogo
                nie zmusza do produkcji potomstwa. Sąsiedzi mają podobne do twojej rodziny -
                kraj jest w miarę wolny... Ale nie zarzucaj innym kłamstwa i koloryzowania. To,
                że cos kłóci się z twoją jedynie słuszną wizją świata, nie oznacza, że nie jest
                prawdziwe. Zgadzam się, że rodziny takie jak moja przykładowo nie są czymś
                powszechnym i spotykanym za każdym rogiem, ale są i mają się dobrze. Ja jakoś w
                swoim otoczeniu takie widzę - akurat są to bardzo aktywni i ciekawi ludzie. Nie
                wszystkich da się upchnąć w twojej ciasnej szufladce sad.
                Macie rację - robi sie tu mało przyjemnie
                • dziubelek2 Re: Agawamala :-( 06.04.06, 18:39
                  tak, rodzin takich, które stac na wszystko (co to zresztą znaczy?) jest moze
                  niewiele.ale równie niewiele jest rodzin, ktore przeznaczają na dziecko 2500
                  miesiecznie.

                  moja trójka nie chodzi obdarta, maja buty dobrych firm, uczestniczą w
                  dodatkowych zajęciach i nie chodzą głodni, wyjeżdzamy na wakacje, co roku inne
                  miejsce w kraju.

                  jednak nie wydaję 7500 na potrzeby dzieciaków- dodam jeszcze że dwójka jest
                  przewlekle chora i jakoś i z tym sobie radzimy.

                  tak rozgladam się wokół i nie zauważyłam, by ktos tyle kasy pakował w dzieci, a
                  jakos żadne nie żebrze i nie chodzi sfrustrowane.

                  ani ja ani mąż nie mamy wyzszego wykształcenia, pracujemy oboje - prowadzimy
                  własną firmę.

                  i cieszy mnie, gdy moge komuś pomóc, bo zdaje sobie sprawę z tego, ze los bywa
                  przewrotny.

                  pozdr. anka

                  p.s. nie chcę miec wiecej dzieci, choćby z racji tego, że porody miałam przez
                  cc, ale rozumiem mamy, które chcą mieć liczną rodzinkę.



                • agawamala Re: Agawamala :-( 06.04.06, 19:40
                  Nie mam nic przeciwko dużym rodzinom, ale pod warunkiem, że wara im od
                  zasiłków, zapomóg, roszczeń. Pisałam to już kilka razy. Roszczeniowa postawa -
                  mam dzieci to mi się należy nie odpowiada mi i piszę o tym otwarcie.
                  Zdecydowana większość rodzin wielodzietnych uprawia właśnie taką politykę. A
                  sprawa jest prosta. Dzieci kosztują. Może nie w prosty sposób, że 5 dzieci pięć
                  razy więcej niż jedno, ale jeśli CHCE IM SIĘ ZAPEWNIĆ DOBRE WARUNKI niewiele
                  mniej.
                  Znając polskie realia ludzi zarabiających po kilkadziesiąt tysięcy złotych
                  miesięcznie nie jest w naszym kraju tak dużo. I nie sądzę, żeby właśnie ci
                  zgromadzili się na forum e-mama.
                  W związku z tym podkreślam po raz kolejny - koloryzują. I tyle.
                  • jol5.po Re: Agawamala :-( 06.04.06, 20:47
                    >wara im od zasiłków, zapomóg, roszczeń. Pisałam to już kilka razy<
                    to czas Ci do polityki i zmianiaj prawo inaczej gardłowanie na forum to stracony czas

                    >Roszczeniowa postawa - mam dzieci to mi się należy nie odpowiada mi i piszę o tym otwarcie. Zdecydowana większość rodzin wielodzietnych uprawia właśnie taką politykę.<
                    (...)> W związku z tym podkreślam po raz kolejny - koloryzują.

                    kobieto - dowody!!!!
                    Siedzisz od kilku dni na tym wątku i wypisujesz co też to Ci sie nie wydaje na temat tego świata (acha jeszcze jaka to wsapaniała nie jestes)
                    nie masz innych zajęć????
                    • jol5.po Re: Agawamala :-( 06.04.06, 21:08
                      acha, i jeśli faktycznie bardzo Ci na tym zależy, to mozesz wyobrażac sobie wystepujące na wątku rodziny wielodzietne własnie tak jak opisałaś swoich znajomych:

                      >1. Dzieci czworo. Matka tłumaczka, ojciec urzędnik średniego szczebla. Dzieci(
                      dwoje po lat naście, jedno ok. 10, jedno 3-4) bez przerwy chorują- najczęściej
                      na różnego rodzaju zatrucia pokarmowe, bo brud w kuchni wręcz poraża ( gdy
                      zostałam zaproszona na herbatę brzydziłam się dotknąć ustami filiżanki).
                      Zalegają ze szczepieniami, infekcje ciągną się bardzo długo ( dzieci
                      praktycznie nie są leczone).
                      Chłopiec ma zdeformowany kręgosłup, ale nikt nie ma ani ochoty ani czasu
                      na "chodzenie po ortopedach" - kiedyś słono za to zapłaci.
                      Na wycieczki klasowe dzieci najczęściej nie jeżdżą, za granicą były 2 razy.
                      Druga rodzina - Matka archeolog śródziemnomorski, tata- filozof, dzieci 6 - od
                      19 do 2 lat. W domu syf, dzieci niedopilnowane, najstarsza dziewczynka
                      zakończyła edukację w 17 roku życia, młodsze może uczą się lepiej.
                      Opieka spoleczna opłaca praktycznie wszystko, bo oboje rodzice pozostają
                      aktualnie bez pracy.
                      O wakacjach mowy nie ma, książki, zabawki, ubrania są nieosiągalne.
                      Patologia? Moim zdaniem tak.<

                      proszę bardzosmile
                      Tobie też należą się jakieś przyjemności od zycia - tak walczysz o przyznanie się nasze do takiego sposobu zycia, ze nie widzę powodów, aby nie dac Ci tej satysfakcjiwink
                      zadowolona???
                    • agawamala Re: Agawamala :-( 07.04.06, 08:11
                      że względu na gips na nodze i chwilowe unieruchomienie sporo czasu spędzam przy
                      komputerze. Gipsu pozbywam się za parę dni więc nie będziecie już czytać moich
                      opinii, które kłócą się z Waszą wizją świata.
                  • latouche Re: Agawamala :-( 07.04.06, 01:08
                    agawamala napisała:
                    > Znając polskie realia ludzi zarabiających po kilkadziesiąt tysięcy złotych
                    > miesięcznie nie jest w naszym kraju tak dużo. I nie sądzę, żeby właśnie ci
                    > zgromadzili się na forum e-mama.
                    > W związku z tym podkreślam po raz kolejny - koloryzują. I tyle.
                    A kto i gdzie napisał w tym wątku, że tyle zarabia? Wydaje mi się, że to inni
                    próbują Cię przekonać, że nie wydają aż tyle (ile to było ? 12 tysięcy
                    miesięcznie na jedno dziecko?) i jakoś sobie całkiem przyjemnie, kulturalnie - i
                    na własny koszt - żyją, a właśnie Ty nas tu raczysz, zresztą niepytana,
                    szczegółami na temat Twojego życia - ekskluzywna dzielnica, atrakcyjne wakacje,
                    buty za 400 PLN, obóz językowy za 10 tysięcy, pewnie jeszcze majtasy za 500 PLN
                    para, bo tańsze w tyłek gniotą... Może to Ty trochę koloryzujesz?
                    BTW, to fajnie, że w tej budżetówce, było nie było utrzymywanej z naszych
                    podatków, tak świetnie płacą smile
                    • mkolaczynska Re: Agawamala :-( 07.04.06, 07:25
                      mieszkając w mieście płacąc czynsz+ media wykupujac bilety miesieczne dbając o
                      rozwój dziecka(zarówno kupując odpowiednie szczepionki, lekarstwa jak i zabawki
                      czy bilety do zoo))mając dochody ok 3 tyś miesięcznie jesteśmy w stanie zebrać
                      pieniędze na fajne wakacje ale na większe oszczędności nie mamy co liczyć.
                      Mając dodatkowe dziecko musiała bym najskromniej licząc powiększyć swoje
                      dochody o 500-600zł miesiecznie(to minimalnie bo licze tylkowięcej wody większy
                      czynsz, niwiele prądu + jedzenie + lekarstwa, same ludzkie szczepionki dla
                      dzieci kosztują cię w przeciagu pierwszych 2 lat życia ok 45 zł/miesięcznie
                      czasem buty bo nie zawsze wstrzelisz się w sezon +pampersy+czasem nowa zabawka
                      bo dzieic mogą mieć inne zainteresowania i pasje)+ dopłata do opiekunki bo ta
                      którą mamy teraz na pewno nie zgodzi sie pracować za tą samą kwote z dwójką
                      dzieci.
                      mając 4 dzieci daje mi to zawrotną sume 5tyś zł.
                      • latouche Re: Agawamala :-( 07.04.06, 11:58
                        mkolaczynska napisała:

                        > szczepionki dzieci kosztują cię w przeciagu pierwszych 2 lat życia ok 45
                        >zł/miesięcznie
                        rany boskie, szczepisz co miesiac? ja na razie szczepie malutka BTK + Hib platne
                        125 PLN trzy dawki co 6 tygodni, ale potem nie zamierzam co miesiąc faszerować
                        go płatnymi szczepionkami. Na pneumokoki nie będę szczepić, na ospę też nie, bo
                        uważam że robią trochę psychoze z tymi szczepionkami płatnymi. I tak teraz będę
                        miała z górki, bo na przykład za czasów Daniela (starszego) musiałam wykupić
                        skojarzoną świnka-odra-różyczka, a teraz jest refundowana.
                        W ogólw malutek na razie niewiele kosztuje - zdrowy, cycowy, odziedziczył kupę
                        zabawek i ciuszków, jakby nie to że po prostu trochę za bardzo lubię wydawać to
                        kosztowałby góra jakieś 250 PLN miesięcznie smile - 100 za dwie paczki pampersow
                        Jumbo, koszt szczepienia + kosmetyki i witaminki. Owszem, na początku
                        wywaliliśmy kupę kasy na badania związane z moją ciążową cytoplazmozą, ale warto
                        było, bo teraz wiemy na pewno że jest OK.
                        Swoją drogą nigdy dotąd nie liczyłam ile wydaje na swoje dzieci, na koty, na
                        chrześniaków, etc. Wystarczało mi że wystarcza smile W życiu nie da się wszystkiego
                        zaplanować, jak moja matka na starość zachoruje na coś kosztownego i będzie
                        potrzebowała mojej pomocy, to co, mam ją zeutanazować, bo inaczej mi się
                        standard życia obniży?
                        • mkolaczynska Re: Agawamala :-( 07.04.06, 13:31
                          Infanrix IPV+HIB(mnie kosztowało 4*130, Varlix moim zdaniem konieczny 1*216zł,
                          Prevenar 1*240 łącznie 976/24=40 zł/miesiąc,) wogóle nie zaszczepiłam natomiast
                          p odrze śwince i różyczce-to jest moim zdaniem niepotrezbne bo dziecko po kilku
                          latach i tak może zachorowawć, a same choroby nie są wcale tak niebezpieczne a
                          powikłania raczej rzadkie.
                          więc licze:
                          +czynsz 40zł(2 tyg. po zameldowaniu dziecka dostaliśmy zmiane czynszu +40)
                          +woda 20zł(choć myśle że z naszymi cenami zimnej wody więcej)
                          +proszek 20zł(opakowanie jelp troche ponad 60zł/3 miesiące
                          +prąd 10zł
                          +pampersy 4*40=160(czasem wyjdzie pewnie mniej 3*40=120, ale my musimy zmieniać
                          często)
                          +jedzenie 100 (teraz pryszcz bo skończył już rok ale na początku koszty
                          dochodziły do 300zł)
                          +choroby(jedno zapalenie ucha to antybiotyk i koszty rzędu 60zł/raz na 3
                          miesiace
                          +20zł/miesiąc, dodatkowo JUVIT/5miesięcy, CALCIUM/4miesiące, EURESPAL/2
                          mniejsze infekcje/ na 3miesiące, CLARITINE/na wiosne co dzień.-Każdy lek 10-25
                          ZŁ liczmy ze kazdy lek kosztuje 16 zł i podajemy go przez trzy miesiące w roku
                          +64zł/12*3=16
                          żelazo(jeśli są problemy) 25zł koszt leczenia z anemii conajmniej 3 miesiące(2
                          opakowania)-ja leczyłam dziecko już 3 razy
                          +25*2*3/24=150/24=6(moje dziecko jest słowo honoru bardzo zdrowe nie biegamy
                          nawet w połowie tak często do lekarza jak nasi znajomi z dziećmi) o pierdołach
                          typu witamina d3, wit b1, kwas foliowy elocom, trilan, lakcid przy kazdym
                          antybiotyku wogóle nie wspomne.
                          +kosmetyki +10zł/miesiąc
                          +czasem buty skarpetki rajstopki, jakieś majty czy body itd(dokupić oczywiście
                          do tego co już się ma)
                          10zł/miesiąc
                          +czasem zabawka +10zł/miesiąc(nie wyobrażam sobie żeby trzecie czy czwarte
                          dziecko bawiło się tylko zabawkami po rodzeństwie coś zawsze trzeba dokupić)
                          +łyżeczki silikonowe, butekla + smoczek/niekapek ze zmienną końcówką
                          5zł/miesiąc najmniej
                          wszło mi cirka 470zł wydatków koniecznych na dziecko każde dziecko.
                          Nie doliczyłam świąt wakacji, nie liczyłam opieki nad dzieckiem (niania żłobek
                          przedszkole, swietlica czy niania po świetlicy w wakacje i ferie) czasu
                          spędzanego nad praniem prasowaniem czy gotowaniem(choć to chyba niewiele wiecej)
                          Mysle też ze w kolejnych latach wydatki przechodzą powoli z wydatków medyczno-
                          pielęgnacyjnych na żywieniowo oświatowe które wcale nie są mniejsze)
                          Więc jeśli chciała bym żyć tak jak teraz i mieć czwórke dzieci dać sobie ze
                          wszystkim rade to:
                          musiała bym zrezygnowac z pracy czyli zarabiał by tylko mój mąż i musiał by
                          zarabiać coś koło 5 tyś netto na miesiąc wydaje mi sie to nierealne(brutto daje
                          to zawrotną sume ok 8 tyś złotych)
                          Ach no i przydało by się większe mieszkanie(czyli + dodatkowo czynsz nie wiem
                          ile 100zł na czwórke dzieci). Tak więc mówimy jednak o osobach zarabiających
                          coś koło kilku tyś złotych, a to już jest moim zdaniem elita.

                          • wieczna-gosia Hib dla wielodzietnych jest za darmo :))) 07.04.06, 15:57
                            to znaczy od 3 dziecka w gore.

                            I tak nie zasczepilam ten Hib i te pneumokoki w ogole mnie nie przekonuja- nie
                            zaszczepilabym majac dwoje tez smile
                            • mkolaczynska Re: Hib dla wielodzietnych jest za darmo :))) 07.04.06, 16:03
                              wieczna-gosia napisała:

                              > to znaczy od 3 dziecka w gore.
                              Infanrix IPV+HIB jest zawsze płatny, a Hib to pestka tylko 45zł*3(jesli
                              szczepisz dziecko półroczne) To jest ważne szczepienie moim zdaniem, ale ja
                              jednak wole infanrrix- bezpieczniejszy.


                    • agawamala Re: Agawamala :-( 07.04.06, 08:16
                      Nie, nie płacą tak świetnie. Mój mąż dziś nie poszedł do pracy i właśnie
                      strajkuje o wyższe zarobki!
                      Czytaj ze zrozumieniem!! Ani butów nie kupuje się co miesiąc, ani na oobozy
                      językowe nie wyjeźdża 12 razy w roku.
                      O majtkach za 500 PLN nawet nie słyszałam.
                      Póki co forum nie jest dostępne tylko dla wybranych i każdy ma prawo do
                      wygłaszania ( pytany lub nie) swojego zdania i opinii.
                      • latouche Re: Agawamala :-( 07.04.06, 12:00
                        agawamala napisała:


                        > Póki co forum nie jest dostępne tylko dla wybranych i każdy ma prawo do
                        > wygłaszania ( pytany lub nie) swojego zdania i opinii.
                        a każdy inny może skomentować
          • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 06.04.06, 16:05
            agawamala napisała:

            Sielska rodzinka z 5 dzieci, ślicznych, zdrowych, bez problemów
            > finansowych, z dobrymi samochodami, dużymi mieszkaniami, świetnie
            zarabiającymi
            >
            > mężami. Rodzinka, którą stać na (prawie) wszystko. Mamy są wykształcone (
            mają
            > co najmniej ukończone studia), znają języki obce, świetnie godzą obowiązki
            > domowe z pracą itd, itp.

            Przykro mi, takich właśnie znam. Z małą korektą. Pewna zamożna i znana w
            mediach mama czwórki dzieci jeździ demonstracyjnie i snobistycznie małym starym
            białym busikiem, w którym miesci się cała rodzina i jej przyjaciele. Od lat tym
            samym zresztą. Jak widać, nie wszystko musi być tip-top, bo nie wszyscy jak
            widać snobują się na najbardziej wypasione i najdroższe. Ta pani pewnie żadnego
            ze swoich dzieci na droższy samochód by nie zamieniła.
            • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 08:49
              >nie będziecie już czytać moich opinii, które kłócą się z Waszą wizją świata.<
              nie chodzi o wizję świata. Co innego pisac o takowej, pisac o sobie, dziwić się, ze ktoś może decydowac się na inny scenariusz zyciowy - trissmerigold pyta się uczciwie - po co się tak męczyć i mieć więcej niż przeciętna dzieci. Co innego pisać, iż uważam, że mnie akurat nie stać byłoby na takie zycie - takie argumenty pojawiały się w rozmowie. Ale w Ty piszesz co innego:

              >wara im od zasiłków, zapomóg, roszczeń. Pisałam to już kilka razy. Roszczeniowa postawa - mam dzieci to mi się należy nie odpowiada mi i piszę o tym otwarcie. Zdecydowana większość rodzin wielodzietnych uprawia właśnie taką politykę.<

              ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ JEST TAKA. To jest właśnie owa dyskryminacja, o której wcześniej pisałam. "Tak mi się wydaje", na podstawie tylko i wyłącznie jednej wiadomości (ilości dzieci) jestem w stanie powiedzieć o tej rodzinie to i to. I nie jest to pozytywne co mam do powiedzenia.
              Tak mówi się o Żydach, Arabach czasami, Cyganach, homoseksulistach - te grupy uwazają taka postawę za dyskryminującą.

              To w kwestii ogólnej, a tak szczegółowo, co do Twoich postów. Piszesz: >Mój mąż dziś nie poszedł do pracy i właśnie strajkuje o wyższe zarobki!<. Ja słyszę w radiu, że lekarze zarabiają coś powyżej 1000 zł, dlatego strajkują. Ty jesteś w budzetówce także. Rozpisywałas się jednako wysokim poziomie zycia, zarabianych kilku średnich krajowych, prestizowej dzielnicy W-y, itd. Nie chodzi o łapanie za słowa, ale o to, jak przykładanie tak ogólnej miary (wiadomości o średniej zarobków lekarzy) do sytuacji szczegółowej może być mylne.
              Ponadto, jak łatwo mozna się wdawać w oceny, które się nasuwają pochopnie - skoro zyjesz dobrze, to po co strajkuje Twój mąż (przecież nie po to, że naszła Cie ochota na posiadanie jeszcze jenego dziecka - nie widzę takiej ochoty w Twoich postachwink. A ja uważam własnie, że strajk lekarzy jest sygnałem, ze czas na reformę służby zdrowia (dla mnie prywatyzajca mogłaby pomóc), staram się przyglądać tej sprawie głębiej i zobaczyć drugie dno - popieram więc strajk, mimo, że jestem pacjętem i może on uderzyć we mnie. Widzisz, że jednoznaczne i uproszczone oceny mogą być mylące??

              I jeszcze jedno - >wara im od zasiłków, zapomóg, roszczeń< takie rzeczy nalezy zmienić w sejmie. Nie ludzie pobierający zasiłki, a na pewno nie wielodzietni są winni Twojej frustracji z powodu systemu, jaki istnieje w Polsce.
              • agawamala Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 11:46
                Zeszliśmy na temat płac w budżetówce. Tak, są żenująco niskie. Na nasz standard
                składa się kilka czynników- w tym praca dodatkowa, dyżury męża itp.
                Moja pensja ( w innym sektorze) sfery budżetowej i swego czasu pomoc rodziców
                przy kupnie pierwszego własnego mieszkania.
                Zgadam się, że o zasiłkach należy dyskutować na forum parlamentarnym a nie
                internetowym. Jednak przy dzisiejszym składzie sejmu i polityce prorodzinnej
                raczej podniesie się podatki ludziom aktywnym niż odbierze prawo do zasiłków .
                • mac62 Re: do wszystkich tychza i tych przeciw 07.04.06, 12:01
                  Ludzie dajcie już spokój .Nie sądziłam ,że mój pomysł na życie wzbudzi taką
                  dyskusję.W grudniu urodzi się nam 6 członek "patologicznej" lub wg/wielu
                  kochającej,wspierającej się i szanującej innych ludzi i ich poglądy ludzi.
                  Dziękuję za wszystkie opinie , acha AGAWAMALA- ZDROWEJ NÓŻKI ZYCZĘ-długiego
                  spaceru i cieszenia się piękną wiosną i swoim udanym życiem- MOŻE MI NIE
                  UWIERZYSZ- JESTEM SZCZĘŚLIWA
                • paszczakowna1 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 12:03
                  >nie będziecie już czytać moich opinii, które kłócą się z Waszą wizją świata.<

                  Tu nie chodzi o 'wizje swiata', tylko o to, ze bez cienia nie to ze dowodow, ale
                  racjonalnych przeslanek obrazasz ludzi, zarzucajac im klamstwo (ze nie wspomne o
                  wczesniejszych niesmacznych insynuacjach nt zebraniny w dziedzinstwie).
                  Osobiscie traktuje takie oskarzenie bardzo powaznie, i na miejscu wielodzietnych
                  mam bardzo bym sie zdenerwowala.

                  PS Zasilki i inne formy preferencji dla rodzin wielodzietnych (ulgi podatkowe)
                  sa we wszystkich krajach rozwinietych, i to w wiekszosci w o wiele wiekszym
                  wymiarze niz w Polsce. Moim zdaniem jest to jeden z nielicznych sensownych
                  sposobow wydawania przez panstwo moich pieniedzy (w przeciwienstwie do
                  dofinansowywania emerytur rolniczych, milionow lewych rent, obowiazkowej sluzby
                  wojskowej sluzacej glownie do demoralizacji pewnej czesci mlodziezy meskiej,
                  niekompetentnych urzednikow w olbrzymiej liczbie, odpraw dla przeroznych
                  nieudacznikow ze spolek panstwowych, i innych rzeczy ktore jeszcze dlugo
                  moglabym wymieniac).
                • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 12:07
                  oj zgadzam się z Tobą (i cieszę się z konsensususmile
                  a kiedy czytałam plany zmian podatkowych, które proponuje Gilowska, to mi włosy staneły dęba na głowie - żadnych reform, ale najgorsze, ze mają być wprowadzone wyższe podatki od umów - zleceń i umów o dzieło.
                  Mój mąż też pracuje w budżetówce, ale to procent naszych dochodów, reszta to własnie owe umowy - jesli będa droższe, to nie tyle nawet, ze państwo zabierze więcej pieniędzy, ale one po prostu nie będą zlecane. Także obecna rządząca partia przebąkiwała coś o zniesieniu wspólnego opodatkowania małżonków!!!
                  W tym kontekście te ich całe ulgi prorodzinne (500 zł na od 3 dziecka w górę na ROK!!!) to mogą sobie wsadzić gdzieś.
                  Tak sobie myslę, że jesli faktycznie będą chcieli zrealizowac te wszystkie zamierzenia, to częśc osób - np. własnie duże rodziny, sami rządzący będą wpychac w system zasiłkowy. Tak łatwiej niż zrobić prawdziwą REFORMĘ PODATKOWĄ promującą przedsiębiorczość i nie zabierającą ludziom tak wiele z zarobionych przez nich pieniedzy do kasy państwa.
                  • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 12:11
                    mój post był do agawamala
                    ale z Tobą paszczakówno tez się zgadzamsmile - z tym, przede wszystkim podatki - od łebka w rodzinie - pod balcerowiczem się podpisałamsmile
                  • triss_merigold6 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 13:44
                    Jedyna reforma podatków jaka byłaby IMO korzystna dla średniozamożnych z
                    dziećmi to wspólne opodatkowanie z dziecmi.
                    500 zł rocznie od 3 dziecka? Niech spadają. Więcej płacę za opiekunkę
                    miesięcznie.
                    Zabranie 50% kosztów uzyskania przychodu walnie mnie po kieszeni konkretnie,
                    zleceniodawcy przejdą w szarą strefę i tyle.
                    • wieczna-gosia Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 15:56
                      oj mnie tez walnie sad
                      • paszczakowna1 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 16:57
                        Mnie tez. I meza. Lacznie, jak wyliczylismy, na okolo 8000 rocznie (oboje
                        jestesmy naukowcami, i znaczna czesc pensji dostajemy w formie umowy o prawa
                        autorskie). A dziecko urodzi sie za miesiac, to tak a propos polityki prorodzinnej.
                        • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 18:18
                          własnie u nas jest tak, jak u Ciebie Paszczakówna - cześc pensji w umowie dzieło. Przeciez kosztów wiekszego podatku nie poniesie uczelnia, to jasne.

                          >zleceniodawcy przejdą w szarą strefę i tyle.<
                          Ale spora część umów - zleceń mojego męża jest od państowych instytucji - tutaj raczej zrezygnyją z droższego (o podatek) fachowca i zatrudnią jakiegoś znajomego na etet (przeciez "tanie państwo" nie pójdzie w kierunku redukcji etetówwink i będzie robił niefachowo, ale za to masowo to co było wcześniej zlecane na zewnątrz.

                          I tak to, jeśli faktycznie zostanie wprowadzone to co zapowiada Gilowska to będzie znaczyło podniesienie podatków - i to dla grupy chyba najmniej zorganziowanej, bo własnie takiej niescalonej niczym - wiadomo, nie zaprotestują.

                          Ale wychodząc poza osobiste przykłady - to wszystko pokazuje, ze tak naprawde w rękach państwa jest klucz do tego ile osób wepcha do strefy zasiłkowej (jesli chodzi o wysokośc dochodu), odpowiednia polityką można sterowac tymi rzeczami.
                          • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 20:19
                            jol5.po napisała:

                            > >zleceniodawcy przejdą w szarą strefę i tyle.<
                            > Ale spora część umów - zleceń mojego męża jest od państowych instytucji -
                            tutaj
                            > raczej zrezygnyją z droższego (o podatek) fachowca i zatrudnią jakiegoś
                            znajom
                            > ego na etet (przeciez "tanie państwo" nie pójdzie w kierunku redukcji
                            etetówwink
                            > i będzie robił niefachowo, ale za to masowo to co było wcześniej zlecane na
                            zew
                            > nątrz.

                            Co wy, dziewczyny, opowiadacie. Zelcenia nie będą droższe, tylko wasz przychód
                            się zwiększy (bo mniej sobie odpiszecie od dochodu tytułem kosztów uzyskania) i
                            dlatego zapłacicie większy podatek. Wy, a nie zleceniodawcy. Natomiast tak czy
                            inaczej zatrudnienie dodatkowej osoby jest dużo kosztowniejsze, niż zapłacenie
                            choc trochę więcej za umowę-zlecenie.
                            • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 20:40
                              to zatrudnienie jakiegoś tam znajomego to juz moje gdybanie rzeczywiście - ale pytanie, czy akurat urząd będzie się szczypał z tym, ze duzo drozej zatudnić i stworzyć nowy etat?

                              ale napisz, jak to w końcu jest i kto poniesie koszt tego podatku??
                              to znaczy mniej zostanie w kieszeni, a dla zleceniodawcy nic się nie zmieni?
                              i ciekawe jak to własnie będzie jesli cześc płacy jest w umowie o dzieło - tutaj zostanie mniej wypłacone, tak??

                              • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 21:01
                                jol5.po napisała:

                                > to zatrudnienie jakiegoś tam znajomego to juz moje gdybanie rzeczywiście -
                                ale
                                > pytanie, czy akurat urząd będzie się szczypał z tym, ze duzo drozej zatudnić
                                i
                                > stworzyć nowy etat?

                                Zapewniam cię, że większość urzedów - przynajmniej z sektora państwowego, a nie
                                samorządowego - bardzo się szczypie tworząc nowy etat i skrupulatnie liczy kasę.

                                > ale napisz, jak to w końcu jest i kto poniesie koszt tego podatku??
                                > to znaczy mniej zostanie w kieszeni, a dla zleceniodawcy nic się nie zmieni?
                                > i ciekawe jak to własnie będzie jesli cześc płacy jest w umowie o dzieło -
                                tuta
                                > j zostanie mniej wypłacone, tak??

                                Dziennikarze, artyści itp. w tej chwili rozliczają się zakładając, ze koszty
                                uzyskania przychodu wynoszą 50%, to znaczy że opodatkowana jest tylko ta druga
                                połowa. Cała reszta normalnych ludzi nie ma tak korzystnych warunków. Teraz to
                                zostanie zmienione (rozumiem ten ból, bo przez długi czas miałam wyłącznie
                                dochody opodatkowane właśnie w preferencyjny sposób). Od 2007 roku ma to zostać
                                zmienione, ale to na razie tylko pomysł Zyty, który musi być uchwalony przez
                                Sejm, żeby stał sie obowiązujący. Innych zmian dot. umów o dzieło i zleceń tu
                                nie widzę:
                                www.mf.gov.pl/_files_/aktualnoci/konferencje/mzg_skutki_projektowanych_zm
                                ian_podatkowych.pdf

                                To jest własnie ten punkt: "2.4. Od 1 stycznia 2007 r. zniesienie preferencji
                                dla niektórych przychodów poprzez
                                zniesienie zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu w umowach zlecenia,
                                umowach o dzieło i umowach autorskich."

                                Oznacza to, że zleceniodawca nie płaci ani gronia więcej, wy dostajecie tyle
                                samo pieniędzy (chyba że od razu odprowadzą wam nieco wyższą zaliczkę na
                                podatek), a tylko (i aż) zapłacicie od tego większy podatek. Natomiast z
                                drugiej strony progi podatkowe zostaną odmrożone (czytaj: podwyższone), czyli z
                                tego tytułu podatek może wam się zmniejszyć. To jednak również musi zostać
                                uchwalone przez Sejm, bo na razie to tylko projekt.
                                • jol5.po Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 21:13
                                  wow, ale jesteś mądrasmile wielkie dzięki

                                  to znaczy, że zlecenia nadal będa korzystne dla pracodawcy, więc nie zanikną?
                                  • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 08.04.06, 00:32
                                    jol5.po napisała:

                                    > to znaczy, że zlecenia nadal będa korzystne dla pracodawcy, więc nie
                                    zanikną?

                                    Nie wiem, czy będą korzystne wink ale najprecyzyjniej mówiąc dla pracodawcy nic
                                    się nie zmieni. Nie macie się czego obawiać smile
                                • triss_merigold6 Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 21:23
                                  Reszta normalnych ludzi nie ma tak korzystnych warunków opodatkowania z 50%
                                  kosztami uzyskania przychodu ponieważ wykonanie przez nich pracy nie
                                  wymaga "wkładu" w postaci szczególnego przygotowania. Nie obrażając nikogo
                                  ekspedientka w sklepie, fryzjerka czy magazynier po prostu przychodzą do pracy
                                  na godzinę X - wykonują pracę do godziny Y - wychodzą i za przepracowany czas
                                  od-do dostają wynagrodzenie.
                                  • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 07.04.06, 22:13
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Reszta normalnych ludzi nie ma tak korzystnych warunków opodatkowania z 50%
                                    > kosztami uzyskania przychodu ponieważ wykonanie przez nich pracy nie
                                    > wymaga "wkładu" w postaci szczególnego przygotowania.

                                    Ty mi tego nie tłumacz, jestem po uczelni artystycznej smile Nie miałam zamiaru
                                    nikomu niczego wytykać, tylko stwierdzić fakty.
                                  • e_r_i_n Re: mam słodką 5 dzieciaczków 08.04.06, 10:08
                                    Porządny fryzjer potrzebuje dobrego przygotowania. Do tego powinien sie cały
                                    czas szkolic, rozwijac, wiec jego praca, mimo, ze od - do nie jest taka
                                    wyłacznie odtwórcza.
                                    Zreszta jest wiele osób pracujących od-do, którzy musza miec specjalne
                                    przygotowanie.
                                    A w 50% KUP chodzi o fakt, ze praca jest twórcza, a nie o 'szczególne
                                    przygotowanie'.
                                    • sutra Re: mam słodką 5 dzieciaczków 08.04.06, 13:13
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Porządny fryzjer potrzebuje dobrego przygotowania. Do tego powinien sie cały
                                      > czas szkolic, rozwijac, wiec jego praca, mimo, ze od - do nie jest taka
                                      > wyłacznie odtwórcza.

                                      Wybacz, ale muzyk musi sie szkolić 12-17 lat, a potem codziennie ćwiczyć po
                                      kilka godzin, w nieopłacanym czasie oczywiście.
                                      • e_r_i_n Re: mam słodką 5 dzieciaczków 08.04.06, 13:31
                                        No i co w zwiazku z tym?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka