mysza301
27.03.06, 07:35
Chciałabym poznać Waszą opinię na temat mojej byłej już koleżanki.
Znamy się od dawna ,utrzymujemy kontakt głównie telefoniczny.Ja mam dwójkę
dzieci ona jest świeżo po ślubie.Nasza znajomość nie jest zażyła,spotykamy
się sporadycznie.
Jakiś czas temu mąż koleżanki zadzwonił do mojego z prośbą aby mu przewiózł
telewizor/nie mają auta/ za sklepu,bo mają zamiar sobie kupić nowy.Mąż szedł
na imprezę w ten dzień,nie mógł ale umówili się na następny.I wiecie co
dzwoni do mnie ta koleżanka i wypytuje czy mąż faktycznie poszedł na tą
imprezę o której wyszedł i gdzie/czy aby nie kłamiemy/.
Na następny dzień pojechał tam zaraz po pracy i tak to wyglądało: musiał
jechać do domu po nich,zawiezc ich do sklepu,tam poczekać aż załatwią
raty,wsadzić telewizor/29 cali/do auta.Wtaszczyć na 3 piętro. Mało tego
koleżanka zażyczyła sobie,że ten stary telewizor zawiezie do swojej mamusi .
W tym czasie gdy mąż koleżanki przygotowywał stary telewizor do
przewiezienia,moja koleżąnka wzięła męża na spytki/co,jak ,gdzie ,kiedy-
chodzi o bardzo osobiste rzeczy z naszego życia/.Mąż zawiózł telewizor do jej
mamusi,potem łaskawie odwiózł państwo do domu.
Wkurzyłam się bo nie znoszę takiego tupeciarstwa:każdy sklep dowozi towar ale
po co wydawać 30 zł.Poza tym wkurzyło mnie takie wścibstwo koleżanki .Pytała
męża nawet o to co gotuje na obiad? Ja bym nigdy chłopa obcego nie wypytywała
o takie rzeczy.
Pewnie napisałam bez składu ale nie chciałam zanudzać dłuższymi wywodami.
Pozdrawiam