ale jestem dzis no zdenerwowana.Miałam dzis termin do alergologa.W
niepublicznym zakladzie opieki zdrowotnej.Ok wiedzialam ze lekarze dzis
strajkuja wiec rano dzwonie do przychodni owszem pani doktor bedzie
przyjmowac tylko troche sie spóżni prosaze przyjść koło 13.ok za 20 13 jestem
w przychodni na rejestracji kartka STRAJK od 12 do 13 ok podobno to strajk
lekarzy a nie średniego personelu no nic czekam a tu Pani recepcjonkiistka z
pretensjami ze nie widze ze strajk.No tak ale ja dzwonilam rano pani doktor
miała przyjmować prawie normalnie .Kurcze zdenerwowałam sie nie na sam strajk
ale na obsługe tak trudno bylo powiedziec rano że będą strajkowac no i teraz
co? leki mi sie konczą dla mlodego a termin po telefonie dostałam za półtora
miesiaca no chyba ze pani doktor z łaski przyjmie mnie w poniedziałek dla
powtórzenia lekow.Nie chodzi mi o strajk "rozumiem" żę lekarze mało zarabiają
ale dlaczego jeszcze musze znosic takie niemiłe zachowanie? musiałam sie
wyrzalic bo choc wieczór dalej jestem zła

(((jak zwykle taki strajk uderza w
nas a ci co sa tam na górze nic z tego sobie nie robia bo raczej z kwitkiem z
rejestracji nie odejda !