dropzone
27.05.06, 12:07
Nikt nie twierdzi, że rodzicielstwo jest tanie, bo z definicji nie może być.
Niemniej jednak naszły mnie pewne rozterki, powiedzmy "Rozterki Młodego
Rodzica", po odwiedzeniu krakowskiego Miejskiego Parku i Ogrodu Zoologicznego.
Na początek wyprawa samochodem do pierwszego parkingu, gdzie zapłacimy w
ramach promocji 5 zł za cały postój (normalnie 2 zł więcej), co jest
przyzwoitą ceną, gdy weźmiemy pod uwagę kolejny parking, znajdujący się 800 m
dalej, gdyż tam zapłacimy 4 zł za każdą rozpoczętą godzinę, lecz "nie więcej
niż 12 zł" - co podkreśla pan parkingowy z szerokim uśmiechem na ustach. Gdy
już zostawimy nasze "cztery kółka", mamy do wyboru 2-kilometrowy spacer pod
górkę lub możemy skorzystać z komunikacji miejskiej. Jeśli wybraliśmy pierwszą
opcję i do tego zachciało się nam zabrać wózek - szczerze odradzam z uwagi na
różnicę wzniesień i bardzo wyboisto-kamienistą nawierzchnię szlaku. Opcja
druga będzie nas kosztować po 3 zł za osobę dorosłą, jeśli akurat nie mamy
przy sobie biletu MPK. W przypadku posiadania banknotu o najniższym możliwym
nominale istnieje bardzo duża szansa, że będzie to wycieczka gratis, bo pana
kierowcę interesuje wyłącznie odliczona kwota. Po dotarciu na miejsce
dowiadujemy się, że bilet normalny kosztuje 12 zł, a ulgowy 6 zł (dzieci do
lat 3 wchodzą bezpłatnie). Aha, no i trzeba się przygotować na dodatkową
opłatę w wysokości 6 zł, gdy zapragniemy pochwalić się najnowszym nabytkiem ze
sklepu "nie dla idiotów" z dużym zoomem.
Na miejscu mamy do dyspozycji małą gastronomię. Ta za ogrodzeniem chyba w
niczym nie przeszkadza, natomiast minismażalnia frytek połączona z dmuchanym
zamkiem dla dzieci ("za drobną opłatą") tuż przy wybiegu dla wilków to chyba
lekka przesada. No, chyba że w naturze taki zapach też występuje, w co śmiem
wątpić.
Na całe szczęście niesmak zostaje zatarty przez "Minizoo", gdzie nasze
pociechy zdecydowanie spędzą miłe chwile, ponieważ można tam pogłaskać i
nakarmić kucyki, króliczki miniaturowe, świnki morskie i inne zwierzątka.
Oczywiście wszelkie przysmaki zapewnia pan opiekun zwierzątek, który chętnie
doradzi - jaki owoc czy warzywo dla którego stworzonka.
Generalnie wycieczka godna polecenia dla rodzin z dziećmi powyżej 3. roku
życia, bo dwulatek zdecydowanie będzie bardziej zainteresowany bieganiem po
alejkach, niż obcowaniem z naturą za kratkami. Wyjątek stanowi słoń, tuż przy
wejściu i Minizoo - w tych miejscach pociecha pozwoli nam złapać oddech.
Przy wyjściu proszę od razu kierować się do bramy dla pojazdów, ponieważ
opuszczenie ogrodu z wózkiem spacerowym przez bramkę dla pieszych może
przyczynić się do pojawienia kilku siwych włosów na skroni, jeśli nie będziemy
mogli liczyć na pomocną silną dłoń po drugiej stronie.
Do minusów - oprócz tych wspomnianych - należy cena eskapady. Trzeba liczyć
się z wydatkiem min. 60 zł (dwoje rodziców i dwoje dzieci powyżej 3 lat), żeby
tylko dojechać, pozwiedzać i wrócić do domu. Wszelkie dodatkowe atrakcje na
miejscu i w drodze powrotnej połączone z ewentualnym posiłkiem znacznie
nadszarpną budżet Kowalskiego.