Dodaj do ulubionych

Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariuje

29.05.06, 08:10
Może ktos pamięta mój post dot.wychowania przez moją matke mojej córki..
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=40981079&v=2&s=0
Od tego czasu niewiele sie zmieniło,rozmowa była ale naprawde dziewczyny to
niewiele daje a i córke nie mamy mozliwosci zostawic w żłobku czy tez
opiekunka. Ale ostatnio było lepiej.

Wczoraj sms od mojego taty treści:
"Pamietaj! Jadąc z dzieckiem siedzi się z nim z tyłu tak jak to robią matki!
A dlaczego to chyba nie musze tłumaczyć !"

Oczywiscie starsi ( wczoraj bylismy u nich) widzieli z okna jak wsiadamy do
auta.I chyba to ze siedze z przodu a córka z tyłu wywołało u nich SZOK.
Wybaczcie ze nie widze nic w tym złego,córka nie ma m-ca tylko ponad rok i
bardzo lubi jazde w fotliku - sądze ze moja obecnosc nie jest konieczna.
Może sie myle...?
Juz mam dosyc naprawde...Kiedy usłysze ze jestem dobra matką..?
Wiecie ,nie chciałabym bardzo zeby moja córka kiedys myślała o mnie tak jak
ja o swoich rodzicach...Smutne..


Obserwuj wątek
    • lakie Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 08:19
      Nie wypowiem się w kwestii zachowania Twoich rodziów bo ja miałam bardzo podobnie, na szczęście jakos powoli wywalczyłam inne traktowanie i teraz jest ok, co prawda czasami mama powie swoje zdanie na jakiś temat ale juz nie próbuje mnie ani do niczego przekonywać ani pouczać.
      A jesli chodzi siedzenie z tyłu z dzieckiem to nie rozumiem własnie DLACZEGO jest to niby takie oczywiste i konieczne. Ja nie siedzę z małą z tyłu od kiedy zaczeła jeździć w wiekszym foteliku czyli jeszcze przed ukończeniem roku, a dziecko wcale sie źle nie czuje samo z tyłu, jakby było jej tam żle to by pewnie wołała caly czas "mama" wink

      Kasia
    • chmurka_257 Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 08:21
      WSPOLCZUJEsad(pociesze cie ze ja tez nie siedze z tylu z dzieckiem.ja bym sie
      zbytnio nie przejmowala tymi uwagami i dalej robilabym swoje bo jak bedziesz
      sluchala tego co chca twoi rodzice to nigdy sie od nich nie odpedzisz a tak jak
      beda widziec ze te ich uwagi i tak na nic sie nie przydaja wiec kiedys sobie
      odpuszcza bo wkoncu im sie to znudzi.
      • amelia792 Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 08:26
        Hm ...ja się czasem zastaniawiam czy mam dla nich 27 lat ,czy też nadal 5..?sad
    • lila1974 Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 08:27
      Przykro mi to pisać, ale uważam, że Twoi rodzice są nienormalni.
      Uważasz, ze dobrze Cię wychowali? Dali Ci oparcie i wiarę w siebie?
      Normalni rodzice służą radą, ale jej nie narzucają, a już niepojęte jest, że
      obgadują Cię po rodzinie, że jesteś złą matką.
      W takich okolicznościach nie wahałabym się ani sekundy dłużej, tylko
      wygarnęłabym, co myślę.

      Starsz się porozmawiać delikatnie, ale sama przyznajesz, ze to nie daje
      efektów. Najwyższa pora zatem przedstawić sprawę jasno i wyraźnie.

      Przy najbliższej sytuacji, w której rodzice znów się zapędzą, powiedziałbym:
      - Dosyć tego. Mamo, tato jestem Wam niezwykle wdzięczna, że zechcieliście się
      zaopiekować swoją wnuczką, ale niestety w swej przeogromnej miłości robicie jej
      krzywdę. Robicie ją również mnie, bo choć jestem dobrą matką, to nie potraficie
      tego dostrzec. Nie mam w was wsparcia, boli mnie, że każde moje zachowanie jest
      przez was krytykowane. mało tego opowiadanie po rodzinie, jaką jestem koszmarną
      mamą jest zwyczajnie wstrętne. Nie szanujecie mnie, a tym samym podważacie mój
      autorytet wobec córki. Jeśli taka sytuacja będzie trwała nadal, oddam ją do
      żłobka.

      Ponieważ spodziewasz się, że się obrażą i jestem pewna, że tak będzie, więc ich
      uprzedź.
      - Wiem, że moje słowa są przykre, ale wiedźcie, że nie czuję się osobą
      niewdzięczną. Za to czuję się osobą niesprawiedliwie ocenianą. W rodzicach
      chciałabym mieć wsparcie a nie sedziów.

      I bądź konsekwentna.
      Niektórzy ludzie nas nie szanują dopóki czują naszą uległość wobec siebie.
      Potrzebują wyraźnego sygnału, że nie dasz się dłużej gnębić. Od tej chwili, nie
      dyskutuj z nimi, nie przekonuj, tylko na próbę forsowania ich zdania odpowadaj:
      - To ja jestem jej mamą i wiem, co jest dla niej najlepsze.
      • iwles Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 08:37
        Zgadzam się.
        Mam koleżankę, która była w podobnej sytuacji - teraz dziecko chodzi do żłobka.
        Dziecko przeszczęśliwe, rodzice również - babcia trochę mniej. Ale nie dało się
        inaczej.
      • amelia792 lila 29.05.06, 09:32
        ..masz sporo racji lila i powinnam tak postąpić.. Ale swoją drogą wiesz,to
        bardzo boli ,to postępowanei moich rodziców..Przykro mi ze tak mnie traktują, a
        ja czasem naprawde przez to wszystko czuje sie do niczego. Ale na szczescie mam
        oparcie w moim mężu a to naprawde dużo dajesmile No i cudowną córęsmile
        • iwles Re: lila 29.05.06, 09:41
          Amelio - to może boleć, ale odcięcie pępowiny jest konieczne. Skoro rodzice nie
          chcą jej odciąć, to Ty musisz ją "ogryźć". Brzmi brutalnie, ale - niestety jak
          tak dalej pójdzie Rodzice nigdy nie przestaną Cię traktowac inaczej niż własne
          małe nieporadne dziecko, nawet gdy będziesz miała lat 40.

          A potem pomału stwarzanie nowych układów. I tym razem Twoje zdanie też musi być
          brane pod uwagę.


          Jeśli chodzi o samodzielne podróżowanie dziecka z tyłu - mój Mały od pierwszejk
          podróży jeździ sam i jest szczęśliwy. Musiał się nauczyć jeździć sam, bo co w
          sytuacji, gdy w samochdzie bedzie tylko kierowca i dziecko ?
        • lila1974 Amelio 29.05.06, 09:50
          Myślę, że dotychczas nie postawiłaś się rodzicom dlatego, że wychowano Cię w
          przekonaniu, że rodzicom nie wolno sprawiać przykrości - mało tego - należy być
          im wdzięcznym za trud wychowania. Jesli mam rację, to wyobrażam sobie, jakim
          trudnym zadaniem będzie uzyskanie przez Ciebie autonomii, jednak znajdź w sobie
          tę siłę, by stawić czoła - nie rodzicom, bo ich przecież kochasz, ale
          krzywdzącemu traktowaniu.
        • kolorko Re: lila 29.05.06, 10:14
          Amelio, dziewczyny dobrze ci radzą, a jesli nie masz siły na stanowcza rozmowę,
          lub obawiasz się, że nie dasz sobie rady z rozmowa, to napisz list ( a nawet
          przepisac to, co napisała lila) i wreczyc rodzicom przy wyjeżdzie. Wydaje mi
          sie ,że zdrowsze dla wszystkich ( Ciebie, Twojego meża, DZIECKA, dla rodziców
          też) byłoby przeorganizowanie dotychczasowych układówsmile Jesli nic nie zrobisz w
          tym kierunku, prawdopodobnie bedzie coraz gorzej, bo, po pierwsze-ty masz coraz
          mniej cierpliwosci w tym temacie, a po drugie rodzice prawdopodobnie wzajemnie
          sie nakrecają.
    • izzy29 Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 08:39
      To ja chyba wyrodna jestem, bo odkad moje dziecko sie urodzilo - jezdzi samo z
      tylusmileTeraz ma juz 3 latka i jakos wszystko z nim dobrzesmile))) Duzo sily w walce
      z rodzicami zycze.
    • karolina10000 Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 09:43
      Moje dziecko też jeżdzi z tyłu samo od urodzenia. Teraz ma 17 mcy i ma się
      dobrze. Nie rozumiem w jakim celu niektóre matki siedzą z tyłu.
      • pampeliszka a ja siedze z tyłu 29.05.06, 09:59
        Dzieki temu sie nie musimy zatrzymywac co godzine, zeby dac małej pic, albo
        jesc. I zamiast 5 godzin do Polski, jedziemy tylko 3.
        Troche spi, a troche sie nudzi, wiec jej czytam bajki i ją zabawiam. W tym celu
        własnie siedze z tyłu... A kiedy ja prowadze, moj mąz siedzi przy małej.
        A co do tematu- to przeciez Twoja sprawa, jak jezdzicie samochodem. Z rodzicami
        czasem cięzko bywa. Ale dziewczyny maja racje, dopoki bedziesz wciaz od nich
        zalezna, to Cie beda traktowac jak dziecko.
        • iwles Re: a ja siedze z tyłu 29.05.06, 10:21
          Pampeliszko - masz rację, jesli chodzi o dalekie podróże.

          Ale tu mowa o przjechaniu kilku ulic w jednym mieście.
          • pampeliszka Re: a ja siedze z tyłu 30.05.06, 15:54
            a no to co innego...
    • g0sik Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 09:56
      A ja nie rozumiem, co Ci da żalenie się na forum? Chcesz, aby osoby, które
      kompletnie nie znają Ciebie ani Twoich rodziców osądziły, jacy to oni są
      nienormalni? Miesiąc temu się żaliłaś i przez miesiąc nie zrobiłaś nic, aby
      sytuację zmienić. Nie mówię tu o rozmowach z rodzicami tylko o skorzystaniu z
      rad, które wtedy dostałaś. Roczne dziecko nie wstaje samo, bo babcia cały czas
      je nosi a Ty zamiast poszukać opiekunki lub żłobka nadal pozwalasz, aby
      zajmowała się wnuczką? Pozwalasz, aby przez 10 godzin dzieckiem opiekowała się
      babcia, której metody wychowawcze są drastycznie różne od Twoich, bo nie stać
      Was na opiekunkę czy żłobek? Sory, ale każda normalna matka, która miałaby tyle
      zarzutów wobec opiekunów swojego dziecka już dawno stanęłaby na głowie żeby
      tych opiekunów zmienić tym bardziej, że spędzają oni z dzieckiem dużo więcej
      czasu niż Wy. Ich wpływ na rozwój i wychowanie dziecka też jest dużo większy
      niż Wasz ....

      • lila1974 g0sik 29.05.06, 10:01
        A ja rozumiem i wcale mnie nie irytuje, że dziewczyna wałkuje ten temat.
        To nie jest wynajęta opiekunka, z którą wiążą ją tylko sprawy zawodowe. To jest
        jej mama, która przez lata uzależniła ją od siebie. nie dała poczucia siły we
        własne umiejętności, pewności siebie. W takiej sytuacji człowiek potrzebuje sie
        jakby nakręcić, by zdobyć się na odwagę.
        Nie znasz tego uczucia?
        • g0sik Re: g0sik 29.05.06, 10:10
          >W takiej sytuacji człowiek potrzebuje sie jakby nakręcić, by zdobyć się na
          >odwagę. Nie znasz tego uczucia?

          Nie znam. Ja nakręciłabym się sama -wystarczyłaby mi obserwacja poczynań babci.
          Nie pozwalam podważać moich metod wychowawczych.
          • lila1974 Re: g0sik 29.05.06, 10:16
            No to super, że jesteś odważna.
            Jednak nie wszyscy są tacy.

            Ja również nie czekałabym zbyt długo z ustawieniem odpowiednich relacji, ale
            rozumiem, ze jesli ktoś był przez lata wychowywany w "kulcie rodziców", to
            teraz musi poszukać gdzieś siły do stawienia im czoła.

            Nasza rola jest w tym, by dodać dziewczynie sił, a nie krytykować, że jeszcze
            się z nimi nie rozprawiła, prawda?
          • iwles Re: g0sik 29.05.06, 10:16
            "najtrudniejszy pierwszy krok..."

            Można w ten sam sposób sparafrazować też układy rodzice - dorosłe dzieci.
      • amelia792 gosik 29.05.06, 10:24
        Każda normalna matka po przeczytaniu forum na pewno nie targała by dziecka
        natychmiast do żłobka czy na gwałt nie sprowadzała opiekunki, tylko dlatego że
        tak poradziło jej kilka osób z forum - wybacz.
        Miesiąc tem się żaliłam ( a po co istnieją w ogóle fora inter. chyba miedzy
        innymi po to )
        Od tego czasu moja córka robi znaczne postępy odnośnie chodzenia ( co daje
        rehablilitacja ) a moja corka naprawde uwielbia babcie więc nie mogę takiej
        decyzji podjąc od tak.Zrozum nie chce sie odciąć od rodziców, ja ich kocham.
        Chciałabym tylko żeby przestali tak ingrować w moje życie, ale czy to wyklucza
        całkowitą opieke nad moją córką...? Nie chciałabym tego .
        • g0sik Re: gosik 29.05.06, 10:50
          Dla mnie całkowitą ingerencję wyklucza tylko niezależność finansowa, a z tego,
          co piszesz jesteście zależni od rodziców, bo na opiekunkę Was nie stać. Nie
          licz, ze nie będą ingerować skoro mają takie charaktery i siedzą z Waszym
          dzieckiem 10 godzin dziennie...
          • amelia792 Re: gosik 29.05.06, 10:59
            gosik ja nie licze na całkowity brak ingerencji,bo to masz racje
            niemożliwe.Licze tylko na rozsądne jej pohamowanie.
        • lena99 Re: gosik 29.05.06, 11:13
          Witaj Amelio,
          Ja mam/miałam podobny problem z moją mamą. Dla niej jestem matką wyrodną,
          wszystko robię nie tak, źle karmię, źle wychowuję itd. itp. Długo mnie to
          bolało, był nawet taki czas na początku mojego macierzyństwa, że wierzyłam w
          jej słowa. Ale na szczęście dzięki wsparciu męża, obserwacjom innych
          rodzin/dzieci, wreszcie doświadczeniu (mam 2 dzieci), doszłam do wniosku, że
          jestem zupełnie normalną mamąsmile A nawet coraz lepszą i to nie dlatego,
          że "słucham" mamy rad. Chyba wręcz przeciwnie!
          Wiesz, mnie pomogło uswiadomienie sobie, że moja mama tez ma prawo do
          popełniania błędów wychowawczych, a jednym z jej największych jest wtrącanie
          się w moje życie (konkretnie w sposób wychowywania dzieci). Rozmowy na ten
          temat u mnie nic nie dały, kończyły sie albo kłótnią albo obrażaniem się mamy.
          Mnie bardzo dobrze zrobiła przeprowadzka i związane z tym rzadsze wizyty. Teraz
          też niemal za każdym razem gdy sie spotykamy słyszę jakieś krytyczne uwagi, ale
          je po prostu ignoruję.
          Pytasz, czy da sie połączyć opieke nad dzieckiem z brakiem ingerencji w Twoje
          życie. IMHO nie da się, niestety. Przynajmniej w moim przypadku. Moja mama
          opiekowała się starszym dzieckiem i miała ogromny wpływ na jego rozwój. To
          naturalne, ale czy pożądane przeze mnie? No właśnie nie. Dlatego wybrałam
          przedszkole i rzadsze kontakty. Zresztą decyzja o przeszkolu do dziś (2 lata)
          jest krytykowana przez mamę, a gdy zdała sobie sprawę, że jest to juz
          postanowione - zacząła krytykowac dodatkowo to konkretne przedszkolebig_grinDDD Teraz
          to mnie juz śmieszybig_grinD Po prostu ten typ tak ma i muszę się z tym pogodzic i
          przestać się przejmować.
          Wydaje mi się, że dobrze rozumiem Twoje rozterki - kochasz mamę i wierzysz, że
          wszystko, co robi jest dobre (popraw mnie, jesli sie mylę).
          W Twoim poście przeraża mnie jednak jedna rzecz. Pisałaś, że Twoje dziecko ma
          problem z chodzeniem z powodu noszenia przez babcię, prawda? Jednocześnie
          piszesz, że córka uwielbia babcię więc nie możesz ograniczyc kontaktów. Dla
          mnie to brzmi dziwnie. Przecież ta babcia wyrządziła dziecku krzywdę. Może
          niechcący, może w dobrej wierze, ale krzywdę!! Czy nie podważyło to Twojego
          zaufania do niej?
          Życzę Ci wiekszęgo dystansu do słów rodziców. Trzymaj się! Lena
          • amelia792 lena 29.05.06, 11:38
            Faktycznie sytuacje miałaś podobną.Ten typ tak ma,faktwink
            Odnośnie nauki chodzenia, tak to jest wina babci, ale TEŻ babci.Niedawno lekarz
            nam powiedzial ze też córka źle sie zabierała do tego chodzenia, a noszenie to
            dodatkowy czynnik. Wiesz, trudno mi tez tak odciąć kontakt bo wiem i widzie ze
            mama naprawde chce dla mojej córy jaknajlepiej a że jest nadopiekuńcza..cóż
            babcie tak mają?Chciałabym tylko ograniczyć ta przesade we wszystkim,
            Chciałabym spowodować żeby zaczeli mnie traktować jak dorosłą osobe, a przede
            wszystkim jak matkę. Ale czy za cene utraty z nimi wszelkich kontaktów..?.. a
            wierz mi ze do tego to doprowadzi , jak zaczne sie przeciwstawiać w
            czymkolwiek..


            • lila1974 Amelio 29.05.06, 11:42
              Twoje obawy są na wyrost.
              Rodzice strzelą focha, jak im się sprzeciwisz ale im przejdzie. A jeśli są tak
              zadufani w sobie, że będą się starali Cię ukarać i bedą się obnosili ze swym
              żalem, to świadczyć będzie tylko o tym, ze są niedojrzali emocjonalnie.
            • lena99 Re: lena 29.05.06, 22:46
              Amelio, ja nie namawiam Cię do zerwania kontaktów z rodzicami, ale do
              zmniejszenia ich częstotliwości do rozsądnych granic. Mam na myśli takich,
              które będziesz w stanie znieść bez uszczerbku dla Twojego zdrowia psychicznego.
              Przecież nie chcesz chyba żyć w ciągłym lęku czy Twoje postępowanie podoba się
              rodzicom czy nie.
              Ja tak miałam i wierz mi, było to po prostu chore. Teraz uwagi typu czemu moje
              dziecko je/śpi/leży/płacze/śpiewa itd. kwituje "bo tak" lub "bo ma taką
              ochotę" "bo mu pozwalam" itd. w zależności od sytuacji i od mojego nastrojusmile
              A kontakt z mamą mam naprawdę bardzo dobry. Po prostu zupełnie nie biorę sobie
              jej uwag do serca i robię swoje. Ona czasem się obraża, czasem mówi, że już
              więcej nie przyjedzie, ale chyba się przyzwyczaiła do nowej sytuacji. Nie miała
              wyjściasmile))

              Jeszcze chciałam Ci napisać kilka słów o nadopiekuńczości. Moja mama też jest
              nadopiekuńcza w stosunku do wnuków, w tej chwili jej na to pozwalam, bo widzą
              się raz na tydzień lub dwa i taka postawa nie zrobi im krzywdy. Wiem, że babcie
              tak mają, ale przesada jest szkodliwa. Moja mama chciała ubierać wnuka, myć mu
              ręce, karmić go itd. zupełnie nie zważając, ile ma już lat i kompletnie nie
              pozwalając na samodzielność. Zresztą do dziś chce karmić moje 5-letnie dziecko!
              W dodatku ilu się nasłuchałam uwag, że jestem niedobrą matką, bo "nie chce mi
              się" dawać dziecku zupy czy kroić mięsa. Kilkuletniemu dziecku, żeby nie było
              wątpliwości! Wg mnie to jest chore postępowanie, a przecież płynęło z czystej
              babcinej miłości.
              Bardzo Cię proszę przemyśl to, bo jeśli teraz babcia nosi dziecko ograniczając
              jego rozwój ruchowy, to w przyszłości też może mieć niezbyt dobry na nie wpływ.
              I naprawdę nie chodzi tu o całkowity zakaz kontaktów z babcią. Jednak co
              innego, gdy "psuje" dziecko kilka godzin w tygodniu, a co innego gdy jest z nim
              prawie przez cały dzień.

              I jeszcze jedno mi się przypomniało. Skąd wiesz, co się stanie, jeśli mimo uwag
              rodziców i tak zrobisz, jak Ty uważasz? Wiesz, mój brat dawno temu "postawił"
              się mamie. Oczywiście w bardzo kulturalnej formie ale i w bardzo poważnej
              sprawie. I co się stało? Nic!!! Mama była najpierw oburzona, potem obrażona,
              znowu oburzona, później zła itd. Ale oprócz takich zachowań nic nie mogła
              zrobić. A kontakt, nawet miły, mają nadal.

              Jeśli chcesz, żeby rodzice traktowali Cię jak osobę dorosłą, to musisz przestać
              ich traktować jak jedynie słuszną wyrocznię. Jeśli mają inne zdanie np. nt.
              jeżdżenia z dzieckiem na tylnym siedzeniu, to ich sprawa, mają do tego prawo.
              Jeśli oni pojadą z wnuczką to babcia może usiąść obok niej, dlaczego nie? Ale
              Ty siedzisz obok kierowcy, bo masz takie widzimisię! I gdzie tu miejsce na
              fochy, obrażanie się i nerwy (Twoje przede wszystkim). Nie przejmuj się takimi
              drobiazgami. Jeśli Twoi rodzice chcą z tego zrobić wielką sprawę, niech robią,
              chcą się obrazić, proszę bardzo. Ale Ty nie daj się wciągnąć w ich grę. Wiem,
              że to niełatwe, ale musisz się trzymać. Powodzenia!!!
        • iwles Re: gosik 29.05.06, 11:23
          Amelio - nie chodzi o całkowite odcinanie wnuczki od babci. Są jeszcze
          popołudnia, weekendy, wakacje itp.

          Przemyśl to proszę, na spokojnie i nie pod wpływem forum. Razem z mężem
          zastanówcie się nad żłobkiem. To naprawdę nic strasznego. Ja akurat nie jestem
          w takiej sytuacji, ale znam kilka moich koleżanek - były w podobnej. Ciężko
          było, zwłaszcza z Babciami, ale konieczne. Najważniejsze, żebyś uznała za
          priorytetowe decyzje s w o j e j najbliższej rodziny (czyli Ty, mąż, dziecko) i
          wyzbyła sie poczucia winy, że robiąc coś inaczej niż chca rodzice - robisz źle.

          To ciężka praca nad sobą, ale tylko pokazując, że stać Cię na samodzielne
          decyzje - może wzbudzisz u rodziców szacunek do siebie, jako osoby dorosłej ?
          • lila1974 iwles 29.05.06, 11:33
            Popieram!
          • amelia792 iwles 29.05.06, 11:46
            iwles wiesz ze jak poslałabym moje dziecko do złobka moja CAŁA CALUTKA rodzina
            będzie miała mnie za potwora?
            Niestety taka smutna prawda. I ja się tego boję...kolejna smutna prawda..Wiesz
            nikt mnie wtedy nie zrozumie ( oprócz meza bo on podziela moje zdanie na
            szczesice ) jak mając pod bokiem tak wspaniała babcie mogłam oddać dziecko do
            żłobka..
            Chciałabym przetrzymac az dziecko pójdzie do przedszkola, ale zdaje sobie
            sprawde ze to niemożliwe. Wiem że czas na zdecydowne kroki, dla dobra przede
            wszystkim mojej córki. Jednak brak mi odwagi i tylko tutaj moge to napisać..
      • rotera Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 30.05.06, 08:38
        Popieram Gosik, logicznie napisane.
        A po drugie jakto nie stać na opiekunke, albo żłobek? A na firmowe butelki i
        ubranka stać, ziarko do ziarka a zbierze się miarka...żłobek ok 250pln, a jak
        nie to sorki wielkie ale można z czegoś zrezygnować, samochód macie zmieńcie na
        gorszy, itp itd. Jak byłaby taka potrzeba z pod ziemi bym wykopała te
        pieniądze.
        Rodzice krytykują Cię, robią małej krzywdę nie chodzeniem, a pomyśleliście, że
        może jeszcze nie widać ale takie dziecko jest już kumate i powoli łapie, że
        babcia i dziadek mówią że mam i tata be. A jak to powtarzają non stop to
        dziecko załapie, wezmie jako pewnik i potem się dopiero zaczną problemy z
        autorytetem, wychowaniem itp. Większość 2-3 latków potrafi się wyrwać na ulicy,
        albo położyć na chodniku, co dopiero jak mama be i można ją totalnie olewać...
        Persperktywa dziecka które Ci mówi w twarz publicznie albo prywatnie - mamo
        jesteś głupia Cię nie przeraża i nie boli Cie w związku z tym serce. A jak
        będzie taka ciamajda i pójdzie do szkoły i inne dzieci się bedą bawić, a Twoje
        będzie siedziało w kącie zagubione...bo tak babcia wychowała.
        Straszne to co napisałam i świadomie Ci odmalowuje negatywną wizje, ale chyba
        trzeba tak porządnie wstrząsnąć, bo zdaje mi się że widzisz tylko problemy dnia
        dzisiejszego a nie np.perspektywe roku.
        Z innej beczki, podobno ciągłe upokarzanie, zmęczenie, huśtawka emocjanalna,
        albo brak snu powodują u człowieka reakcje jak po alkoholu- powolny tok
        myślenia, zwolnienie itp. Może warto to ma chwile zostawić, odciąć się i
        popatrzeć na to z perspektywy, wyłączyć telefon, wyjechać choćby na weekend
        tylko we troje.
        A co do uwagi lili poniżej, że czasem trzeba się nakręcić to się zgadzam,
        czasem trzeba.
    • jagaa Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 29.05.06, 09:56
      Ja siedze z przodu, dziecko siedzi z tylu. Tak jezdzilismy zawsze, z wylaczeniem
      chyba pierwszego miesiaca zycia, bo po prostu bylam "niepewna", jak dziecko
      sobie samo da rade, czy nie bedzie plakac, stekac, wymiotowac itp. Jezdzimy
      bardzo duzo, synek jest przyzwyczajony. Nie widze potrzeby mojej obecnosci obok
      niego z tylu.
    • lila1974 Jak reagujesz na ich uwagi? 29.05.06, 11:52
      Odpowiadasz coś? Odpuszczasz?
      • amelia792 LILA 29.05.06, 12:11
        Początkowo były wojny, które kończyły sie oczywiscie obrażeniem się rodziców.
        Minął tydzien, ja już nie mogłam wytrzymać tej atmosfery i z reguły to my z
        męzem wyciąglaismy reke. Z reguły dlatego ze napawde bardzo mi ciąży na sercu
        taka niezdrowa atmosfera miedzy nami i rowniez ze byliśmy bombardowani
        telefonami mojej babci ( to znaczy mamy mojego taty ) żebyśmy nie byli
        potworami...( to kolejna chora sytualcja ale zwalam juz na karb jej wieku)

        Teraz np ta uwage dotyczaca samochodu napisaną przez tate sms-em zbyłam
        milczeniem, ale pewne jest ze tata jest teraz obrazony ( w koncu jak moge
        dziecko tak wozić! ) i nie bedzie sie do nas odzywał.Mama rano przyjechała do
        córki ( jak zwykle gdy jedziemy do pracy ) ale tez sie wiele nie odzywała ,co
        podejrzewam tez ma zwiazek z tematem "samochodu".
        • iwles Re: LILA 29.05.06, 12:27
          Amelio - przykro mi to pisać, ale należałoby jakies kroki podjąć już teraz, a
          to dlatego, że zanim Twoje dziecko pójdzie do przedszkola - w Tobie narośnie
          tyle żalu i złości, że pewnego dnia po prostu nie zapanujesz nad sobą i
          wybuchniesz z dużo większa siłą niż się sama spodziewasz.

          U mojej koleżanki jej mąż kiedyś nie wytrzymał i powidział coś teściowej. Mieli
          o tyle gorzej, że mieszkali w jednym domu. Nie pamietam co powidział, ale w
          sposób kulturalny, lecz dobitny i konsekwentny. Matka do tego stopnia sie
          wtrącała, że potrafiła nawet skrytykować, 30-letnia kobietę o to, jak się
          ubrała.


          A może by tak odwrócić kota ogonem i powiedzieć, że dziecko pójdzie do żłobka,
          aby dziadkowie odpoczęli, bo przecież takie ciagłe zajmowanie sie wnuczką jest
          bardzo męczące. Żeby mieli więcej czasu dla siebie i na swoje przyjemności?
        • lila1974 Re: LILA 29.05.06, 12:29
          Czyli język w buzi masz i nawet odwagi starcza, by go użyć, więc nie jest tak
          źle smile

          Może przede wszystkim przetłumacz sama sobie, że nie robisz im krzywdy, a
          ich "obrazanie się" jest perfidnym graniem na twoich uczuciach.

          Dzwoniącą babcię zbyłabym uśmiechem i zatrobliwym pytaniem:
          - A babcia to juz nie ma większych zmartwień?

          Proszę, a wręcz błagam, przetrzymaj rodziców teraz Ty. Nie poddawaj się temu
          szantażowi. Nie raczą Cię rozmową? Trudno. Jesteś dla nich uprzejma jak zawsze
          ale nie sil się na zagadywanie itp. Oni doskonale wiedzą, ze to Ty się poddasz
          i znów bedą jeździli Ci po głowie. Jesli Cię zagadają o ten nieszczęsny
          fotelik, to najnormalniej w świecie odpowiedz, że nie widzisz problemu i nie
          dyskutuj więcej na ten temat. W ogóle staraj się nie rozwodzić nad kwestiami
          spornymi, wszak to jest tak jak z naszym forum - zawsze sa dwie strony
          konfliktu i raczej nikt nikogo nie jest w stanie przekonać smile

          Amelio, ja jestem wyjątkowo spokojnym człowiekiem i stawianie sprawy na ostżu
          noża uważam za ostateczną ostateczność smile
          Jednak postawa Twoich rodziców nie zasługuje na inne traktowanie, jak tylko
          zbawienne "olanie" ich uwag.

          Słuchaj męża i uwierz w siebie. Jesteś dobrą matką i dobrym człowiekiem, skoro
          nadal cierpliwie znosisz te udręki. Masz prawo do własnego zdania i do
          posłuchania rad rodziców, wówczas, kiedy uznasz je za sensowne.

          Natomiast rodzinkę, która się wtrynia w nie swoje sprawy poślij prościuteńko do
          diabła.

          Wiesz, lubie takie powiedzonko:
          "Musi być gorzej, aby mogło być lepiej"
          • lila1974 ostrze - oczywiście n/t 29.05.06, 12:33

        • malila Re: LILA 29.05.06, 12:45
          Współczuję Ci tej chorej sytuacji, ale nie za różowo widzę Twoje perspektywy. Z
          tego, co piszesz, wynika, że jesteś najsłabszą stroną całego układu. To Tobie
          najbardziej zależy na utrzymaniu miłej atmosfery i dlatego rodzice robią z
          Tobą, co chcą. Masz nadzieję, że jest jakiś cudowny sposób, który pozwoliłby
          ich zmienić, a który nie wiązałby się z jakimikolwiek przykrościami i ta
          nadzieja blokuje Twoje działanie, które mogłoby rzeczywiście wprowadzić
          korzystne zmiany w Wasze relacje. Dopóki nie uświadomisz sobie, że nie ma
          takiego sposobu, że nie jesteś w stanie zmienić swoich rodziców, dopóty ten
          stan będzie się utrzymywał. Chciałabym Ci pomóc, ale nie potrafię. Nie wiem, co
          mogłoby dać Ci determinację, skoro krzywda dziecka takim impulsem nie była. A
          może wydaje Ci się, że protestując i dbierając im swoje dziecko krzywdzisz
          rodziców? Może wydaje Ci się, że krzywda, jaką robią Twojemu dziecku, jest
          niewielka? Dlaczego na rodzicach zależy Ci bardziej niż na Tobie samej? A może
          świadomość, że oddając im siebie dla ochrony ich interesów siebie i swoje
          dziecko pozostawiasz zupełnie bezbronnymi?
    • amelia792 dziękuje Wam 30.05.06, 09:13
      wiele wypowiedzi i wątków naprawde dało mi do myślenia. Dziękuje Wam za
      zrozumienie ,wsparcie a przede wszyskim "potrząśnięcie mną" smile Pracujemy nam
      tym z męzem aby tą sytuacje zmienić. Dam znać jak się potoczą nasze dalsze
      losy.Jeszcze raz dziękuje za mądre wypowiedzi.
      • cyborgus Re: dziękuje Wam 30.05.06, 16:58
        amelia, czas chyba zaczac byc mama swojej corki najpierw, a dopiero potem
        coreczka swoich rodzicow. Duzo sily zycze.
    • lolinka2 Re: Znowu bzdurne uwagi moich rodziców ....Zwariu 30.05.06, 23:10
      Wiesz, ja NIGDY nie jechałam towarzysko z dzieckiem z tyłu, zawsze jeżdżę z
      przodu, młoda ma fotelik i nie widzę potrzeby tego zmieniać. Lepiej poczujesz
      się nie wtedy kiedy mamusia i tatuś cię pochwalą ale wtedy kiedy sama nabierzesz
      przekonania ze JESTEŚ DOBRĄ MATKĄ. Ono musi być niezależne od opinii innych
      osób. Można je wypracować, choćby z pomocą psychologa i może właśnie warto???
      Przy okazji zerwałąbyś tę emocjonalną pępowinę jaka ewidentnie łączy cię jeszcze
      z rodzicami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka