Bez bo nie wiem co napisać

Cała sprawa dotyczy pewnej historii. Napiszcie
co myślicie o tym.
On i ona. Mają po 20 kilka lat, dwoje niedużych dzieci, mało kasy, brak
etatów, rodzina troche pomaga, ale na odległość. On popełnił kiedyś bład,
jeden raz "skoczył w bok". Z perspektywy czasu sprawa wygląda błacho, nie był
to romans, a jedynie rozładowanie stresu w ciężkim momencie. Ona o tym wie,
wybaczyła i nie wypomina mu tej chwili. On zdaje sobie sprawe z krzywdy jaką
jej zrobił i stara się aby czuła się jak księżniczka."Skok" miał miejsce 4
lata temu i pamiątka po nim jest...dziecko, które urodziła ta druga. Brzmi to
beznamiętnie, ale takie nie jest. On i ona co dzień myślą o tym dziecku,
bracie ich maluchów. Ta druga ma zasądzone alimenty, niestety z ich
płatnością jest bardzo krucho, nie ze względu na brak chęci, ale brak kasy
jest niezmienny. Ta druga nigdy nie dążyła do kontaktów z Nim. Mieszka 100 km
od Niego i przez 4 lata nigdy nie zadzwoniła i nie rościła żadnych pretensji,
itp. On do kontaktów nie dążył, mimo że codzień po cichu dumał o dziecku i
jego matce. Jednak miał żonę, dzieci i nie chciał komplikacji, smutku w Jej
oczach, pretensji od tej drugiej. I tak minęły w/w 4 lata. Nadszedł dzień, w
którym Ona powiedziała "dość". Trzeba się spotkać, pogadać, może ta druga
potrzebuje pomocy przy małym, nawet nie finansowej, ale jakiejkolwiek, no i
trzeba w końcu to dziecko zobaczyć! On jakby tylko czekał, aż Ona to powie.
Zaczął dążyć do spotkania. Najpierw list do tej drugiej z prośbą o kontakt,
potem smsy, telefon. Próba spotkania ciągnie się od dwóch tygodni. Ona
również z tą drugą rozmawiała i w jej głosie usłyszała urazę, pretensję i...
jakby to powiedzieć...łaskę. Wszystkie fakty wskazują, że przez te 4 lata u
tej drugiej sytuacja mieszkaniowa i cywilna się nie zmieniła (mieszka z
rodzicami, panna, nie wiadomo czy kogoś ma).Ta druga nie wie oczym On chce
rozmawiać i czego od niej chce,nie chce pokazać dziecka ,On napotkawszy upór
jeszcze bardziej chce tego spotkania i zobaczenia syna (nie chodzi o
mieszanie dziecku w głowie!), żona czuje się w całej sytuacji kiepsko, boli
ją pretensja w głosie tej drugiej, ale po przemyśleniach nie dziwi się
specjalnie tej drugiej, wie że głównie ze względu na nią On nie utrzymywał
kontaktu z tą drugą.
Do spotkania prędzej czy później na pewno dojdzie, co myślicie o tej
sytuacji. Tak po przemyśleniu, nie pochopnie.