Dodaj do ulubionych

Bez tematu...

13.08.06, 12:17
Bez bo nie wiem co napisaćsad Cała sprawa dotyczy pewnej historii. Napiszcie
co myślicie o tym.
On i ona. Mają po 20 kilka lat, dwoje niedużych dzieci, mało kasy, brak
etatów, rodzina troche pomaga, ale na odległość. On popełnił kiedyś bład,
jeden raz "skoczył w bok". Z perspektywy czasu sprawa wygląda błacho, nie był
to romans, a jedynie rozładowanie stresu w ciężkim momencie. Ona o tym wie,
wybaczyła i nie wypomina mu tej chwili. On zdaje sobie sprawe z krzywdy jaką
jej zrobił i stara się aby czuła się jak księżniczka."Skok" miał miejsce 4
lata temu i pamiątka po nim jest...dziecko, które urodziła ta druga. Brzmi to
beznamiętnie, ale takie nie jest. On i ona co dzień myślą o tym dziecku,
bracie ich maluchów. Ta druga ma zasądzone alimenty, niestety z ich
płatnością jest bardzo krucho, nie ze względu na brak chęci, ale brak kasy
jest niezmienny. Ta druga nigdy nie dążyła do kontaktów z Nim. Mieszka 100 km
od Niego i przez 4 lata nigdy nie zadzwoniła i nie rościła żadnych pretensji,
itp. On do kontaktów nie dążył, mimo że codzień po cichu dumał o dziecku i
jego matce. Jednak miał żonę, dzieci i nie chciał komplikacji, smutku w Jej
oczach, pretensji od tej drugiej. I tak minęły w/w 4 lata. Nadszedł dzień, w
którym Ona powiedziała "dość". Trzeba się spotkać, pogadać, może ta druga
potrzebuje pomocy przy małym, nawet nie finansowej, ale jakiejkolwiek, no i
trzeba w końcu to dziecko zobaczyć! On jakby tylko czekał, aż Ona to powie.
Zaczął dążyć do spotkania. Najpierw list do tej drugiej z prośbą o kontakt,
potem smsy, telefon. Próba spotkania ciągnie się od dwóch tygodni. Ona
również z tą drugą rozmawiała i w jej głosie usłyszała urazę, pretensję i...
jakby to powiedzieć...łaskę. Wszystkie fakty wskazują, że przez te 4 lata u
tej drugiej sytuacja mieszkaniowa i cywilna się nie zmieniła (mieszka z
rodzicami, panna, nie wiadomo czy kogoś ma).Ta druga nie wie oczym On chce
rozmawiać i czego od niej chce,nie chce pokazać dziecka ,On napotkawszy upór
jeszcze bardziej chce tego spotkania i zobaczenia syna (nie chodzi o
mieszanie dziecku w głowie!), żona czuje się w całej sytuacji kiepsko, boli
ją pretensja w głosie tej drugiej, ale po przemyśleniach nie dziwi się
specjalnie tej drugiej, wie że głównie ze względu na nią On nie utrzymywał
kontaktu z tą drugą.
Do spotkania prędzej czy później na pewno dojdzie, co myślicie o tej
sytuacji. Tak po przemyśleniu, nie pochopnie.
Obserwuj wątek
    • mysia-mysia Re: Bez tematu... 13.08.06, 12:37
      myślę że to bardzo ciężka sytuacja i trzeba trochę czasu żeby się do niej
      przyzwyczaić i żeby to jakoś na nowo ułożyć
    • koala500 Re: Bez tematu... 13.08.06, 12:40
      Nie dziwię się reakcji "tej drugiej", tatauś nie płaci alimentów, nie widział
      wcześniej dziecka, nie intereował się, a tu nagle taka chęć spotkania i takie
      zainteresowanie.
      Czteroletnie dziecko nie jest juz takie małe, jak facet zamierza mu się
      przedstawić? "Jestem twoim tatusiem?". Myślę że ta druga jakoś ułożyła sobie
      życie, przyzwyczaiła się do sytuacji, a to spotkanie może sporo namieszać w jej
      i dziecka życiu.
      Gdybym była na miejscu tej drugiej to (choc trudno mi to na 100% powiedzieć)
      gdyby to miało być tylko jedno spotkanie celem zobaczenia dziecka, zaspokojenia
      ciekawości "tatusia", ewent. uspokojenia jego sumienia to posłałabym faceta to
      diabła, skoro przez 4 lata miał dziecko gdzieś to niech spada i nie miesza mu w
      głowie, tym bardziej że skoro odległość spora a z pieniędzmi krucho to pewnie
      te spotkania - jeśli będą następne to pewnie bardzo sporadyczne , szkoda mi
      tego dzieciaka.
      Pytanie:dlaczego przez 4 lata facet nie był ciekawy zobaczyć dziecka, nie
      wyraził chęci pomocy w jakiejkolwiek formie?
      Jesteś którąś z tych kobiet?
      • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 12:51
        Wiem co ta druga może czuć, ale czy ona jest najważniejszą osobą w tym dramacie?
        Ma prawo czuć się wk..., urażona, wiem. Ale On tak naprawdę nie jest ZŁYM
        człowiekiem, obojętnym, głupim. W pewnym momencie musiał zdecydowć na czym się
        skupić, na faktycznej rodzinie i jej potrzebach, czy na nieślubnym dziecku i
        tej drugiej. Zaznaczam, że ma 20 kilka lat, a wszystko zaczęło się 4 lata
        temu. Wszystkie postacie były młodziutkie, niezahartowane w życiu i dopiero
        teraz umieją trochę inaczej podejść do całej sprawy.
        Nie chodzi o to co On zrobił kiedyś. Stało się, czasu nikt nie cofnie. Teraz
        chce zobaczyć dziecko, dziwi go ,że ta druga stawia taki opór, rozumie odwlekać
        spotkanie, ale ile?? Nie chce mieszać dziecku, dostosuje się do jej warunków i
        Ona o tym wie.
        • virtual_moth Re: Bez tematu... 13.08.06, 12:58
          beatkadaniela napisała:

          > W pewnym momencie musiał zdecydowć na czym się
          > skupić, na faktycznej rodzinie i jej potrzebach, czy na nieślubnym dziecku i
          > tej drugiej.

          No sorry, ale zdaje mi się, że nie tylko on musi się "przestawić". Ty też
          musisz zmienić swoje myślenie - bo FAKTYCZNĄ rodziną nie jesteś tylko Ty i
          Wasze dziecko, ale jego DZIECI i Ty.
          • anatemka Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:04
            niech on tamtym dzieckiem sie nie bawi. Zobaczy go raz, dla dziecka to będzie
            dramat. Chce być ojcem? Ok, wizyty raz w tygodniu, zabieranie dziecka na
            wakacje, święta. Albo go kocha albo nie. Czasem lepiej ojca nie znać.
        • koala500 Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:02
          Rozumiem, że jesteś tą pierwszą.
          Nie mówię, że on jest złym człowiekiem, pytam tylko dlaczego przez 4
          wcześniejsze lata nie interesował się dzieckiem, młody wiek chyba tego nie
          usprawiedliwia bo dziećmi "malżeńskimi" się interesował i dbał o nie. Czy tamto
          dziecko jest gorsze?
          Może należy dać tej drugiej trochę czasu, to w końcu poważna decyzja, może
          warto byłoby spotkać sie wcześniej - tylko dorośli, bez żadnych dzieci- i coś
          ustalić, porozmawiać, niech np. skoro tatuś dojrzał dopiero teraz do ojcostwa
          nad tym czterolatkiem, to może niech zdeklaruje się jakie ma zamiary w stosunku
          do dziecka, może jakieś nawet nieduże ale za to regularne alimenty, jakaś pomoc
          w innej formie, i jak wyobraża sobie dalsze kontakty z tym dzieckiem i jego
          mamą, czy chcą aby dziecko wiedziało że ten pan to jego tata, itd.
          Spokojne spotkanie, spokojna rozmowa.
          Piszesz, że teraz on "chce zobaczyś dziecko" - no dobrze, ale zobaczyć I CO
          DALEJ? Porzucić ich po raz kolejny?
          Pytasz czy ta druga jest najważniejszą osoba w tym dramacie - moja odpowiedź -
          najważniejsze są dzieci - cała trójka traktowana w miarę jednakowo.
          • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:09
            o to to. właśnie. chodzi o spotkanie, bez dzieci. Ona i On. On nie ma złych
            pobudek, wie, że cztery lata to dużo, wkońcu ma dzieci i wie ile trudu
            wymagają. Nie czuje się jak łaskawca,że może się spotkać. Jest mu głupio i
            źle,że tak późno. Ale dlaczego ta druga nie chce? Boi się, jest obrażona? Może
            jak długo będzie stawiać opór to odpuścić? Ale co potem? W końcu pewnego dnia
            ta sprawa wróci w postaci nastolatka, młodego mężczyzny stojącego w drzwiach i
            mówiącego "cześć, jestem twoim synem".
            • koala500 Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:19
              Ale dlaczego ta druga nie chce? Boi się, jest obrażona?i
              >
              Może boi się, może jest obrażona - ma do tego prawo, dziwisz się jej ?

              Uważam, że Twoja postwa jest taka: mążjest dobry i kochany, tylko trochę
              zbłądził, biedactwo, a ta druga niewiadomo o co się mojego kochanego biednego
              meżusia czepia, co on jej takiego złego zrobił, -dziecko którym się przez 4
              lata nie interesował , nie płacił i miał ich w du....., to taki drobiażdzek,
              powinna się ucieszyć, że pan i władca w końcu wyraził chęć rozmowy, łaskawca.

              Oczywiście jest to w mocno przejaskrawionej formie ale bardzo bronisz męża, a
              moim zdaniem warto się zastanowić, czy on jest wart tej obrony. I jeszcze
              spróbuj się postawić w sytuacji tej drugiej. I czy ona romansując z twoim mężem
              wiedziła że jest żonaty i dzieciaty, czy przedstawił się jako kawaler?
              • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:32
                Wiedziała, że jest żonaty i dzieciaty smile Może go bronie, choć faktycznie formę
                przejaskrawiłaś, bo swojego czasu dostał po łbie porządnie. Ale teraz emocje
                opadły i są fakty, rozumiem ją, do pewnego stopnia. On nie chce sprawiać jej
                kłopotów (śmiesznie to brzmi) ale jak ona się zgodzi to tak faktycznie chciałby
                zacząć brać udział w życiu dziecka (typu wakacje, urodziny, odwiedziny
                itp).Jednak jeśli okaże się, że ona ma kogoś, kogo mały traktuje i uważa za
                swojego ojca, to On nie będzie naciskał. Przez 4 lata nie dawał sygnału ale to
                było i nie ma co roztrząsać, bo nic tego nie zmieni. Teraz chce i czeka co ona
                postanowi.
    • moofka Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:04
      kompletnie nie rozumiem tej pierwszej w takim razie
      facet nie zapewnia jej godnego bytu a jeszcze trzaska dzieciaki na boku
      lat ma dwadziescia, trojke dzieci i zobowiazania na nastepnych dwadziescia lat
      jak sie bedzie w takim tempie rozmnazal (pod wplywem stresu czy nie)
      to w wieku lat trzydziestu bedzie mial 12 conajmniej
      a perspektyw na jakies dostatnie zycie nie ma
      na miejscu dziewczyny, darlabym od takiego kolesia gdzie pieprz rosnie
      dzieci sa juz, ojcem jest, ale chyba za rozowego zycia to z nim miala nie bedzie
      • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:14
        Miłość niestety jest ślepa. Przed ołtarzem każdy przysięga: na dobre i złe, w
        zdrowiu i w chorobie. I błąd jednej strony nie zwalnia tej drugiej od
        przysięgi. Może to głupie, nierozsądne, ale tak jest. Ona go kocha, mają
        dzieci, On też ją kocha.
        • moofka Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:16
          no tak
          wiernosc tez sie slubuje
          przy nedzy i braku zaufania
          nawet milosc fiony i sreka nie mialaby szans
          • moofka Re: Bez tematu... 13.08.06, 13:16
            o shreka mi chodzilo tongue_out
            • anulka.p Re: Bez tematu... 13.08.06, 16:58
              A mnie srek powaliłsmile
              • moofka Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:04
                mnie tez jak przeczytalam smile
                nigdy nie przestane robic literowek, stracilam nadzieje tongue_out
    • floric Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:00
      Skąd to dziecko się wzielo?
      "Zapomniala" tabletki? Kondom pękl? Dlaczego ona nie usunela ciązy? Sorry, ale w
      takiej sytuacji ta pani sama pownna sie zając swoim potomkiem (czego ona sie
      spodziewala po zonatym facecie????). Zle, ze koleś nie placil alimentów - przez
      4 lata (sic!) - powinien byl placic. Bezwzględnie. Brak forsy go absolutnie nie
      tlumaczy. Calą zaleglą forse powinien dzieciakowi zwrócić, z odsetkami. Zryw do
      ojcowania nie jest dobrym pomyslem, jak maly dorosnie i bedzie chcial go podznac
      to pozna, nie ma co sie narzucac malemu dzieciakowi jak sie jest dla niego obcym.
      Co ma do tego wszystkiego żona gościa? Nie wierze, że tamten dzieciak ją
      obchodzi, w każdym razie nie musi, a nawet nie powinien.
      • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:34
        >powinien był płacić.Bezwzględnie.Brak forsy go absolutnie nie tłumaczy.

        ????więc co? nie bo nie? gdyby mógł to by płacił. ale nie ma.
        nie chce się narzucać dzieciakowi, chce go tylko zobaczyć i spytać czy może
        jakoś pomóc
        żona gościa ma do tego, że jest jego żoną i jeśli miałoby dojść do jakiś
        kontaktów z dzieckiem (typu wakacje itp.) miałaby do tego wkład
        • lena99 Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:41
          beatkadaniela napisała:

          > nie chce się narzucać dzieciakowi, chce go tylko zobaczyć i spytać czy może
          > jakoś pomóc

          Zobaczy, zapyta i co dalej?
          Zniknie na następne 4 lata? Czy jakiś inny "plan" ma?
          • floric Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:46
            lena99 napisała:

            > beatkadaniela napisała:
            >
            > > nie chce się narzucać dzieciakowi, chce go tylko zobaczyć i spytać czy mo
            > że
            > > jakoś pomóc
            >
            > Zobaczy, zapyta i co dalej?
            > Zniknie na następne 4 lata? Czy jakiś inny "plan" ma?

            dokladnie, kompletnie bez sensu

            alimenty to akurat OBOWIAZEK i ten kolo placic MUSI, jak nie ma to do roboty.
            macie szczescie, ze tamta odpuścila, ale nic straconego kompornic w kazdej
            chwili moze wkroczyc do akcji, wiec nie wk*** baby, bo mozecie pożalować.
            • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 18:07
              Ona może do akcji nie wkroczyła ale komornik już dawno, tylko zupełnie nie o to
              chodzi, bo w tej sprawie ona i tak nic zrobić nie może.
              Więc wszyscy uważacie, że on powinien odpuścić? Nic nie robić, dać spokój? A
              potem tłumaczyć dorosłemu facetowi,swojemu synowi, że nic nie mógł zrobić?
              • floric Re: Bez tematu... 13.08.06, 18:14
                beatkadaniela napisała:

                > Ona może do akcji nie wkroczyła ale komornik już dawno, tylko zupełnie nie o to
                >
                > chodzi, bo w tej sprawie ona i tak nic zrobić nie może.
                > Więc wszyscy uważacie, że on powinien odpuścić? Nic nie robić, dać spokój? A
                > potem tłumaczyć dorosłemu facetowi,swojemu synowi, że nic nie mógł zrobić?

                jeśli to jego syn... ale teraz to już i tak po ptokach.

                forse powinien oddać bez dwóch zdań. i to by bylo na tyle z jego strony.
              • lena99 Re: Bez tematu... 13.08.06, 19:10
                beatkadaniela napisała:

                > > Więc wszyscy uważacie, że on powinien odpuścić? Nic nie robić, dać spokój?

                Nie, tak nie uważam. Ale decyzja o pojawieniu się w życiu dziecka powinna być
                głęboko przemyślana. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że ojciec "zobaczy"
                dziecko i znowu zniknie na długi czas.
                Zresztą sama piszesz, że może nie jest jego. To jak chce ułożyć z nim stosunki,
                jeśli ma taką wątpliwość?

                Dlatego w poście wyżej pytałam o Wasze plany zwiazane z tym dzieckiem.

                Jeśli chcecie tylko "zobaczyć" czy jest podobny do tatusia, to wystarczy
                zdjęcie.
                Nie bardzo też rozumiem o jaką pomoc dla 'tej drugiej' Wam chodzi? Jeśli dała
                sobie radę przez 4 lata bez waszej pomocy, to wątpliwe, żeby teraz jej nagle
                potrzebowała.

                Może najpierw sami przemyślcie co chcecie osiągnąć. Czy naprawdę kierujecie się
                dobrem dziecka czy to tylko chwilowy kaprys albo wyrzuty sumienia?
    • luxure Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:19
      A ja tu czegoś nie rozumiem. Po pierwsze 4 lata to szmat czasu, dziecko
      wyrosło, Tatuś specjalnie sie nie angażował w wychowanie malucha, ani
      emacjonalnie ani tym bardziej finansowo. Po drugie Matce tamtego dziecka nie
      pomagał, będąc jednocześnie super tatą dla drugiej rodziny. Mówiąc wprost
      zawalił na całej linii na tamtym froncie. I czego on teraz oczekuje? Ze
      dziewczyna pobiegnie do niego z otwartymi ramionami? Ze nie będzie miała żalu?
      Pretensji? Przecież jako tako pewnie poskładała swoje życie i pewnie nie
      przyszło jej to łatwo. A teraz jak Filip z konopii wyskakuje były Tatuś i
      oczekuje spotkania z dzieckiem. Po co? Co chce powiedzieć całkiem dużemu
      chłopczykowi, który pewnie nie zdaje sobie sprawy z jego istnienia? Że jestem
      Twoim Tatusiem i przez 4 ostatnie lata jakoś mi było nie po drodze sie z Toba
      skontaktować i w ogóle to ja mam fajną rodzinkę na stałe a Ty to tak z boku i z
      doskoku?
      Darujcie sobie. Wcale sie nie dziwie tamtej dziewczynie że nie chce miać z tym
      Panem do czynienia i niech tak pozostanie....
      • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:48
        On nie oczekuje spotkania z dzieckiem, chce porozmawiać z matką i dostosuje się
        do jej decyzji. Sprawa jest taka, że on go w ogóle nie widział. A jeśli chłopak
        jest rudym mulatem? Nie wykluczone, że to nawet nie jego dziecko! Logiczne, że
        nie podejdzie do dziecka i nie powie" jestem twoim tatą, masz mnie kochać etc."
        Może ta druga jest "subtelna", ale jak pojechał z nią zarejestrować dziecko w
        USC, to nie wzięła miesięcznego już malucha, nawet aby pokazać. Ja bym wzięła.
        Może jestem wyrachowana, ale bym pokazała.
        • lena99 Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:54
          No nie mogę.....
          Najpierw piszesz o chęci pomocy i poznania syna, a teraz taki tekst!!!
          Nie dziwię sie, że Ta Druga "się zastanawia".

          Jeśli podejrzewał, że to nie jego dziecko trzeba było ustalic ojcostwo, a nie
          po latach wyskakiwać z czymś takim!
        • floric Re: Bez tematu... 13.08.06, 17:57
          beatkadaniela napisała:

          > On nie oczekuje spotkania z dzieckiem, chce porozmawiać z matką i dostosuje się
          >
          > do jej decyzji. Sprawa jest taka, że on go w ogóle nie widział. A jeśli chłopak
          >
          > jest rudym mulatem? Nie wykluczone, że to nawet nie jego dziecko!

          koleś nie zrobil nawet badań DNA, co za glupek!
          a ty taka sama mądra.
          szkoda slów.

          Logiczne, że
          > nie podejdzie do dziecka i nie powie" jestem twoim tatą, masz mnie kochać etc."
          > Może ta druga jest "subtelna", ale jak pojechał z nią zarejestrować dziecko w
          > USC, to nie wzięła miesięcznego już malucha, nawet aby pokazać. Ja bym wzięła.
          > Może jestem wyrachowana, ale bym pokazała.
        • escribir Re: Bez tematu... 13.08.06, 18:05
          To juz musztarda po obiedzie. Nie wniósł o badania genetyczne- jego problem.
          Powiem jedno: jestem wdzięczna biologicznemu ojcu mojej starszej córki, że nie
          wpier.... nam się w życiorys. Z czasem poznałam kogoś, moja córka i ja
          zaczęłysmy nowe życie. Wie że ten, do którego mówi "tato" nie jest jej
          biologicznym ojcem. Póki co ta wiedza jej wystarczy, sama zdecyduje co z nia
          zrobi.
          I Wam radzę to samo- nie właźcie z butami w nie wasze życie. Bo życie tego
          chłopczyka i jego matki nawet w najmniejszym stopniu nie jest życiem twojego
          męża.
    • ewag12 Re: Bez tematu... 13.08.06, 18:24
      Moim zdaniem nie powinniscie mieszać w ich życiu... Ta "druga" zaszła w ciąże z
      żonatym, dzieciatym facetem i poniosła tego konsekwencje... On wychodzi na to,
      że nie poniósł ich wcale, podejrzewam że przypłaciliście to kryzysem w związku
      i to wszystko. Ona została sama z dzieckim nie mogąc liczyc na jakąkolwiek
      pomoc ze strony ojca dziecka.
      Mój mąż też jest owocem takiego związku, z tym że facet nie był żonaty. I wiesz
      co mi kiedys powiedział, że jest wdzięczny mu bardzo za to, że nigdy właśnie
      nie mieszał w jego zyciu, nigdy nie próbował szukać z nim jakiegokolwiek
      kontaktu, nie istniał w jego życiu. Dostał w życiu dużo miłości od dziadka i
      ojczyma.
    • cyborgus Re: Bez tematu... 13.08.06, 18:29
      Ok, napisze Ci z perspektywy dziecka tej "drugiej", bo takowym jestemwinksmilesmile
      Ojca nigdy nie poznalam, wychowywali mnie dziadkowie, troche mama, i ciotak z
      wujkiem. Ogolnie nie odczuwalam braku, bo do dziadkow mowilam "mamo" i "tato".
      Ale gdy bylam nastolatkiem, to caly czas o nim myslalam, ze fajnie byloby go
      znalesc, gdyby sie tu pojawil i powiedzial ze tesknil caly ten czas. Dodam, ze
      facet tez byl zonaty i zona w ciazy....

      Wielu tatusiow znika gdy dziecko ma 4 lata. A tu tatus chce zaistniec w zyciu
      syna, to wspaniale, pod warunkiem ze jest to decyzja przemyslana i dojrzala, a
      nie impuls/ciekawosc. 4 lata to jeszcze nie za pozno aby naprawic to co sie
      zawalilo.

      Uwazam, ze jesli oboje jestescie gotowi na powazne zajmowanie sie dzieckiem, a
      nie tylko ot tak z ciekawosci, to z matka tamtego chlopca spotkajcie sie,
      najlepiej oboje, i przedstawcie jej, jakie sa wasze zamiary, plany, z czego one
      wynikaja. Ale najpierw musicie sie dobrze zastanowic, czy podolacie
      emocjonalnie, i finansowo. skoro nie macie pieniedzy na alimenty, to skad
      wezmiecie pieniadze na przejazdy, wspolne wakacje, itp?

      To ze Twoj maz raz zdradzil, nie oznacza zaraz ze bedzie to robil notorycznie.
      Dziewczyny tu wysuwaja ostre teksty, ale kazdy jest madry i do przodu, gdy nie
      o niego chodzi. Z Twojego postu wynika ze sprawa zdrady zostala dla Was obojga
      zamknieta, i oboje chcecie byc razem, to najwazniejsze.
      • beatkadaniela Re: Bez tematu... 13.08.06, 19:04
        Dziękiwink Tak oboje jesteśmy po wielu poważnych rozmowach, naradach i nie da
        ukryć kłótniach n/t. Ale to nie jest kaprys, zachciewajka, oby tylko ona to
        zrozumiała i zgodziła z nami.
      • mamakrzysia4 Re: Bez tematu... 13.08.06, 20:11
        ja chyba nie potrafiłabym żyć z facetem, który kiedyś zapomniał się i niechcący
        zostąl być może tatą. Może jestem zbyt surowa, może, ale nie potrafiłabym na
        nowo zaufać.
    • wieczna-gosia Re: Bez tematu... 13.08.06, 19:54
      no wiec ja mam poglad taki:

      facet najpierw powinien uregulowac sprawy formalne- zaplacic zalegle elimenty,
      placic bierzace.
      po drugie- pamietac o dzieciaka urodzinach i imieninach i dniu dziecka. Wyslac
      kartke, czy prezent.

      Slowem- skad matka tego dziecka ma wiedziec ze facet sie zmienil? Musi miec tzw
      sygnaly doberej woli.

      jednoczesnie wy oboje nie powinniscie odbierac jej oporow jako "laski"- no
      przepraszam bardzo ma dziewczyna srac ze szczescia ze sie tatus objawil? Nie- to
      jej swiete prawo na te kontakty sie nie zgodzic. jedyne co mozecie teraz zrobic-
      to przekuc dobra wole w czyny. A co ona z tym zrobi zalezy od niej- ja co
      najwyzej prosilabym panne o jasne okreslenie sie- chcesz czy nie chcesz by dawca
      spermy stal sie ojcem na pelen etat- nie- ok baj baj. Tak- no to oznacza zgode
      na spotkania weekendy i wakacje (nie na raz).

      niemniej jednak powtarzam- moim zdaniem jak sie daje d... to trzeba iec i
      kieszen- nalezy w zwiazku z tym uregulowac sprawy formalne DO KONCA. Placic, nie
      ociagac sie. Dziewczyna 4 lata utrzymywala dziecko. Nie dziw ze sie nie pali.
    • oxygen100 Re: Bez tematu... 13.08.06, 20:39
      na miejscu tej drugiej pomyslalabym tylko jedno "niech spie.."
      • mahalia1 Re: Bez tematu... 14.08.06, 13:25
        Gdybym byla ta "druga" to na oczy bym faceta nie chciala widziec. Przez te cztery lata dziecko nieraz juz zapytalo "a gdzie jest moj tata?" i dziewczyna napewno dziecku sytuacje jakos wytlumaczyla, a tu nagle SZANOWNY PAN TATUS urywa sie niczym z choinki i pyta o synka. Krew mnie zalewa!
        Zaloze sie przez tyle czasu dziecko nauczylo sie zyc bez ojca i dla takiego czterolatka to bedzie wywrocenie jego swiata do gory nogami. A moze dziewczyna uklada sobie zycie z innym panem?
        Ja bym nie dazyla do tego spotkania. A dziecku bym powiedziala narazie ze czasem tak bywa ze dorosli nie moga byc razem...
        A teraz z drugiej strony. Zapytaj sama siebie czy bedziesz spala spokojnie po nocach jak maz bedzie zajmowal sie druga rodzina... (to taki moj maly egoizm) Dlaczego ty i twoje dzieci maja ponosic konsekwencje bledow twojego (doroslego) meza?
        Sytuacja troche chora.
    • jula55 Re: Bez tematu... 14.08.06, 13:14
      To dobrze, ze twoj maz chce chociaz czesciowo naprawic swoje dotychczasowe bledy
      i jestem zdania, ze matka dziecka nie powinna mu w tym przeszkadzac. Osobiste
      animozje nie sa wystarczajacym powodem, zeby pozbawic dziecko ojca, zwlaszcza w
      sytuacji, kiedy zaistniala calkiem realna szansa, ze dziecko moze miec z tym
      ojcem jakis kontakt. Lepszy ojciec dochodzacy(nawet nieregularnie) niz zaden.
      Powodzenia i daj znac, jak wam poszlo.
      • mahalia1 Re: Bez tematu... 14.08.06, 13:28
        jula55 napisała:
        >Lepszy ojciec dochodzacy(nawet nieregularnie) niz zaden.

        Pozwol ze dodam od siebie. W nosie mialabym takiego ojca, ktory by sobie o mnie przypomnial po czterech latach a jego zona insynuowalaby ze moze jednak ja nie jestem jego....
        • toman5 Re: Bez tematu... 14.08.06, 13:54
          A już na pewno nie byłabym wyrywna do naiwnego zaufania takiemu tatuśkowi i
          jego małżonce.
          Rozumiem, że jak nie płacił alimentów na dziecko pozamałżeńskie, to i
          małżeńskie prymierało głodem w tym czasie?
          Krótko: jeżeli chcecie kontaktu z dzieckiem, to przekonajcie matkę że jest to
          przemyślany krok, a nie zachciewajka. Jeżeli nawiązanie kontaktów to na trwałe
          i systematyczne. Tak, by działać dla dobra dziecka, a nie dla ochrony przed
          atakami własnego sumienia i sąsiadów....
        • cyborgus Re: Bez tematu... 14.08.06, 16:12
          nie wiesz tego, mahalia, czy mialabys w nosie takiego tate, gdybys go w ogole
          nie miala. Przed 4-latkiem jest jeszcze duzo dziecinstwa, i jezeli tatus
          dopiero teraz sie pojawi, ale stanie na glowie zeby nadrobic stare bledy, to
          maly na tym tylko moze skorzystac.

          mysle, ze wiele dziewczyn tutaj patrzy na to z pozycji "tej drugiej", zamiast
          dziecka. ono tu jest najwazniejsze.

          Poza tym ludzie sie zmieniaja, dojrzewaja. co zlego w tym ze facet (zreszta
          bardzo mlody, jak dla mnie to sa wciaz dzieci) dojrzal, i probuje naprawic co
          zapieprzyl. wcale jeszcze nie jest za pozno.
    • sowa_hu_hu Re: Bez tematu... 14.08.06, 14:31
      co to za facet który przez 4 lata nie widzial swojego dziecka...?
    • iwoniaw Re: Bez tematu... 14.08.06, 14:47
      No wybacz - facet przez 4 lata (!) nie tylko nie dawał pieniędzy na utrzymanie
      własnego dziecka, przerzucając _całą_ odpowiedzialność na matkę i jej rodzinę,
      to nawet nie widział syna? Nigdy _nic_ dziecku nie dał, nie pamiętał o
      urodzinach czy świętach?
      No ja się nie dziwię, że matka dziecka nie chce widzieć takiej kanalii w życiu
      swojego syna.
      Tak jak ktoś już napisał - najpierw niech ojciec da _dowody_ swojej dobrej woli
      - zwróci całość kwoty alimentów, z których _okradł_ swojego syna, niech wyśle
      życzenia/prezent na urodziny/święta, a potem się zdeklaruje, jak często i na
      jakich zasadach może widywać dziecko, co ma do zaproponowania np. w wakacje itd.
      Jeśli to jest nie do przyjęcia, to niech zostawi tę kobietę i ich dziecko w
      spokoju. Dziecko to nie zabawka, nieodpowiedzialny ojciec wcale nie jest lepszy
      niż brak ojca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka