09.09.06, 08:02
Moja siostra urodziła w środę chore dziecko. Ma 37.lat. Dziecko nie ma
rączek, ma rozczep wargi, powiększone serce,niewydolność płuc i jeszcze go
badjąW ciąży chodziła co miesiąc do lekarza , robił jej za każdym razem USG i
nic nie wykrył. Jest w szoku i cała rodzina. Nie wiem jak jej pomóc. Nie chce
zobaczyć dziecka, chce żeby umarło,albo ona. Dlaczego lekarz nie wykrył tych
wad, czy to jest możliwe?
Obserwuj wątek
    • petto [...] 09.09.06, 08:05
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • superslaw Re: Tragedia 09.09.06, 08:09
        Wydaje mi się że to siostra autorki wątku nie chce
        zobaczyć dziecka i chce zeby umarło albo ona...ja
        przynajmniej tajk zrozumiałam....a tak naprawde
        straszna tragedia współczuje naporawde....

        Doma 05.08.99
        Wojtek 16.01.06
      • arnikaarnika [...] 09.09.06, 08:17
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • petto całe szczęscie ze arnika juz bedzie zablokowana 10.09.06, 09:25

    • annawas2 Re: Tragedia 09.09.06, 08:22
      Ja nie chcę żeby ona umarła, jestem w takim szoku że może źle się wysłowiłam
      • vharia Re: Tragedia 09.09.06, 15:27
        Dziewczyno, wysłowiłaś sie dobrze, to ktoś czytać nie umie: "chce" było a nie
        "chcę", jak sobie ktoś zobaczył!!! A że jesteś w szoku rozumiem i bardzo współczuję!
    • bea.bea Re: Tragedia 09.09.06, 08:50
      to bardzo smutne...ale nie do końca..
      latem bedąc w knajpce przy plazy....widziałam wspaniałaszczęśliwa i usmiechnietą
      rodzine....
      dziecko ok,7 lat nie miało rąk...tylko takie kikuty zakończone rzędem koralików(
      patrząc na normalnie wyksztaucone ręce konczyły się przed łokciem)

      dziecko smiało sie wygłupiało z ojcem i mamą..i całkiem swietnie dawało sobie
      rade...

      myslę, ze twoja siostra powinna koniecznie dostac sie pod opieke dobrego
      psychologa...juz teraz...

      a co do wykrywalności wad.....jakos ie moge uwierzyc , ze lekarz na usg nie
      widział braku rąk...

      życze duzo siły i duzo miłosci dla twojej siostry i jej malucha...
      bo bardzo im tego potrzeba..smile
      • rita75 Re: Tragedia 09.09.06, 09:38
        > a co do wykrywalności wad.....jakos ie moge uwierzyc , ze lekarz na usg nie
        > widział braku rąk...

        Konował, albo jeden z tzw."obroncow zycia"
        Strasznie wspolczuję

    • saskia123 Re: Tragedia 09.09.06, 09:08
      Napisz na forum chore dzieko:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
      Tam pomogą przetrwać pierwszy szok i poraszą co robić.
      • iwonag25 Re: Tragedia 09.09.06, 09:22
        Ja rowniez wspolczuje. Ale zgadzam sie z poprzedniczka, ze dzieci
        niepelnosprawne jak i ich rodzice naprawde moga byc szczesliwi. Dzieciatko
        jesli urodzilo sie bez raczek uczy sie zyc bez tych raczek i czuje sie jakby
        bylo normalne. Trzeba byc silnym aby dac dziecku sile. Mam kolezanke bez jednej
        reki. Ona robi ta reka wszystko, tzn. tym kikutem. Jest wesola, bardzo dobrze
        sie uczy, konczy studia, z urody nie jest atrakcyjna, ale ma wielu przyjaciol,
        ktorzy ja kochaja.
        A swoja droga, gdyby usg wykazalo ze dziecko ma wady, co wowczas (oprocz
        przygotowania psychicznego, choc i w to watpie) zrobila by twoja siostra? Na
        pewno by nie usunela. A tak chociaz nie zadreczala sie cala ciaze. Wiem, ze
        teraz to szok, ale to jest dziecko. Moze sie madrze, ale takie sa moje
        przemyslenia i nimi sie dziele.
        Pozdrawiam cieplutko
    • olcia029 Re: Tragedia 09.09.06, 10:07
      wspołczuje bardzo, zwłaszcza , że sama niedwno zostałam mamą życzę dużo spokoju
      i wsparcia ze strony najbliższych.....
    • joanna266 Re: Tragedia 09.09.06, 10:17
      bardzo wspolczuje twojej siostrze.brak mi słow.i bardzo szkoda mi malenstwa.
    • joanna35 Re: Tragedia 09.09.06, 10:37
      Podobnie jak moje poprzedniczki szczerze współczuję. Ja również zgadzam się z
      Paniami, które uważają , że urodzenie chorego dziecka to nie koniec świata,
      zwłaszcza, że sama jestem matką dziecka z pm. Nie ukrywam jednak, że poczatki
      są ciężkie, stres ogromny. Wszystko co Ty i Twoja rodzina, rodzice, rodzeństwo
      możecie zrobić to okazać im, bo zakładam, że jest jakiś ojciec , dużo wsparcia,
      zrozumienia - nawet jeżeli niektóre jej reakcje będą dla Was trudne do
      przyjęcia. No i żeby pomóc jej w zaakceptowaniu swojego dziecka musicie, po
      prostu musicie Wy zaakceptować maleństwo takie jakie jest. Musicie to wręcz
      przy niej manifestować - brać na rece, przytulać, zachwycać się - a zawsze się
      coś takiego czym można się zachwycić znajdzie. Matka chorego dziecka ma
      mnóstwo lęków i taka akcetacja jest bardzo ważna, nawet jeżeli nie do końca
      prawdziwa. Boję się, że możesz mnie nie zrozumieć - pisałam trochę o
      traktowaniu mojego syna przez dziadków ze strony męża, ale teraz nie mam czasu
      szukać linku. Kiedyś ogladałam program o chłopcu, który urodził się bez rąk i
      nóg, rodzice go zostawili, zajęła się nim babcia - chłopak super - wesoły,
      pogodny, chodzi do szkoły, z nauką też chyba jest ok. nawet jeździ na nartach.
      Bez rąk, nóg, można skończyć szkoły, zdobyć zawód, wyjść za mąż , mieć dzieci.
      Nie chciałabym się narzucać, ale gdyby siostra(albo Ty) chciała kiedyś
      porozmawiać o swoich uczuciach - niekoniecznie dobrych - związanych z sytuacją
      w jakiej się znalazła to zapraszam.Ja też mam 37 lat. Podaję mój numer
      gg878513 - przeważnie jestem na niewidocznym. Pozdrawiam serdecznie.
    • agastrusia Re: Tragedia 09.09.06, 10:44
      Bo żadne badanie nie daje 100% pewności. A poza tym jak by wykrył to co?
      Usunęłąby dziecko. Teraz to dobrego psychologa jej trzeba.
      • agastrusia Re: Tragedia 09.09.06, 10:51
        no i wsparcia najbliższych bo inaczej sie sama niepozbiera.
    • monia145 Re: Tragedia 09.09.06, 10:48
      Współczuję rodzicom.
      Najważniejsze dla siostry w tym momencie jest wsparcie najbliższych. Obecność
      Wasza i podtrzymanie na duchu. I to jest Wasza rolasmileNo i nie zapominajcie o
      ojcu dziecka- dla niego to też cios. Będą musieli jakoś razem przez to przejść.
      To na tyle mądrości, bo sytuacja bardzo trudna i ciężko cos sensownego napisać.
      Pozdrawiam.
    • 071979an Re: Tragedia 09.09.06, 12:46
      Bardzo współczuję piszę i łzy mi ciekną .Lekarza do sądu bym podała bo to
      niemożliwe że nic nie widział,że serduszko powiekszone też powinien
      stwierdzić.Mamy w końcu xxI wiek.
      • basias75 Re: Tragedia 09.09.06, 13:34
        Z pewnością żadne słowa nie zmniejszą bólu jaki teraz czuje Twoja siostra! Ale
        jeśli jest wierzaca to niech pomysli o tym, ze wszystko ma swój cel, jej
        maluszek choc niepełnosprawny może być w przyszłości bardzo szczęsliwym i
        mądrym człowiekiem! Jednak myślę tak jak i moje poprzedniczki, że w tej chwili
        potrzebny jejt jej dobry psycholog, bliskość rodziny, wsparcie. Nie nazwałabym
        tego jednak tragedią, bo tragedią mogłoby być gdyby dziecko urodziło się
        martwe, taki los spotkał moją koleżankę, kiedy w terminie pojechała rodzić, ale
        niestety.... Myślę, ze Twojej siostrze potrzeba czasu na pozbieranie się i
        spojrzenia na to z innego punktu widzenia. Bądźcie przy niej , wspierajcie ją ,
        dajcie się wypłakać, niech wyrzuci z siebie swój ból, rozpacz... Życzę całej
        Twojej rodzinie dużo sił.
    • bea.bea Re: Tragedia 09.09.06, 17:27
      dostałam kiedys emailem film, który wzrusza mnie do łez....
      pokazuje jak mozna szcęsliwie zyc ..bez rak..a do tego byc wspaniała matka...

      nie wiem czy nie zrobie ci przykrości wysyłając go w takiej chwili...jesli
      bedziesz go chciała napisz po prostu..smile
    • pola1982 Re: Tragedia 09.09.06, 19:29
      Pomyślcie o tym malenstwie,ono tak czeka na uczucie, na bliskosc ze swoją
      mamą...Moze kiedy pierwszy szok minie, jego mama go zaakceptuje i bardzo
      pokocha? Myślę ze obojgu będzie to potrzebne.
      • joanna35 Re: Tragedia 09.09.06, 22:09
        pola1982 napisała:

        > Pomyślcie o tym malenstwie,ono tak czeka na uczucie, na bliskosc ze swoją
        > mamą...Moze kiedy pierwszy szok minie, jego mama go zaakceptuje i bardzo
        > pokocha? Myślę ze obojgu będzie to potrzebne.

        Pola masz całkowiatą rację
        „Zwykle narodziny i pielęgnowanie małego dziecka wprowadzają w życie rodziny
        jakby stan wyjątkowy - nieustanne świętowanie. Czas staje się gęsty, napięty,
        uroczysty. Goście, odwiedzający dom, w którym urodziło się dziecko, zostawiają
        za progiem swoje troski. Małe dziecko jest zawsze nadzwyczajne, wyjątkowe,
        jedyne. To ono obdarza nas łaską. Wrzeszczące niemowlę jest zarazem
        archetypicznym ”dzieciątkiem”, zachowującym ślady boskiego rodowodu.
        Inaczej wyglądają narodziny dziecka upośledzonego. Zamiast radosnego
        świętowania panuje wokół niego smutek i rezygnacja. Gratulacje gości
        przypominają kondolencje. Znajomi często zmieniają się w „przyjaciół Hioba”,
        którzy niechcący ranią, zamiast pocieszać.( „Cela str.12-13)

        O to mam do siebie duży żal, chociaż zdaję sobie sprawę, że tak musi być, że
        początek życia upośledzonego, chorego dziecka jest okresem żałoby ..., ale mimo
        wszystko mam żal, że nie potrafiłam wznieść się ponad paraliżujący mnie w
        tamtym okresie strach o bliższą i dalszą przyszłość mojego syna, że nie
        potrafiłam zmusić się do okazania radości z samego faktu jego istnienie, nawet
        wbrew sobie, bo daleka byłam od euforii spowodowanej jego narodzeniem, ale
        żadne dziecko nie powinno rozpoczynać swego życia na tym najcudowniejszym ze
        światów w atmosferze wysokiego napięcia. Bardzo żałuję, że nie potrafiłam w
        kontakcie z nim przejść ponad swoim niepokojem i dręczącymi mnie, mało
        optymistycznymi myślami, że nie potrafiłam dostrzec w nim dziecka, a dopiero
        potem jego choroby, że nie potrafiłam cieszyć się z jego obecności. Pierwszy
        rok życia dziecka to wielki obowiązek i strach, zaczęło to się zmieniać pod
        koniec pierwszego roku, kiedy w wieku 9 miesięcy Miłosz zaczął się coraz
        częściej uśmiechać, a chwilę później obracać z brzuszka na plecy i odwrotnie.
        Poszczególne etapy określane są krokami milowymi dla nas były to ogromne kroki
        milowe, których wartość była nie do przecenienia.
        Może trochę optymizmu tchnie poniższy cytat:
        Dwa lata później, luty 2004 - z listu do przyjaciółki:
        crying...) A jeżeli chodzi o „w życiu piękne są tylko chwile” to ostatnio dużo ich
        doświadczam i stąd pewnie ta refleksja. Te chwile związane są z moimi dziećmi,
        a zwłaszcza z Miłoszem. Największe zadziwienie samej siebie przeżyłam wczoraj -
        kiedy go usypiałam stwierdziłam, że on się coraz bardziej robi podobny w
        reakcjach(to moje subiektywne odczucie) do Mateusza sprzed czterech lat czyli
        zachowuje się tak samo jak mateusz gdy ten miał mniej więcej rok. I pomyślałam
        sobie, że Mateusz to taki francuski piesek(jeszcze zanim skończyłam myśleć
        zaczęłam mieć moralnego kaca), a Miłosz to Sama Radość. Właśnie tak, pisana z
        dużych liter. We mnie dokonał się ogromny skok uczuciowy, bo do pewnego czasu
        uważałam i dawałam temu wyraz w listach do moich koleżanek, że Mateusz jest
        moją Wielką Radością, a Miłosz Wielką Troską, później w miarę upływu czasu
        przestałam sobie tym zawracać głowę – do wczoraj, kiedy to wpadłam w pewnego
        rodzaju szok, niewielki bo niewielki, ale jednak. A jak już ochłonęłam z
        wrażenia to pojawiła się wielka, przeogromna radość. Coś się zmieniło – na
        lepsze – i to tak bardzo cieszy. Ta zmiana dotyczy naszych (tak, tak, moja
        droga męża też)kontaktów z Miłoszem i ...radości, jaką z nich czerpiemy właśnie.
        Nie wiem jak Miłosz rozwija się pod względem umysłowym – to znaczy nadal bez
        rewelacji, ale jego kontakt z nami na poziomie emocjonalnym stale się pogłębia –
        żebyś Ty widziała i czuła, jak on mnie delikatnie głaszcze po ręce, albo po
        włosach, a jeszcze całkiem niedawno to było nie do pomyślenia. Nie do
        pomyślenia była nie tylko delikatność, ale i jego inicjatywa w wykonaniu tego
        ruchu.
        Miłosz jest cudowny. Boże, to idiotyczne, ale ja od paru dni czuję jakby on
        dopiero się urodził i mnie zachwycił - jak on uwielbia się przytulać, jak
        reaguje na przytulenie całym sobą, jak się całym sobą cieszy i ...jaki jest
        śliczny, misiaczek najdroższy. Kocham to dziecko obłędnie. Kocham Mateusza,
        ale ta miłość do Miłosza jest mocniejsza a na pewno inna. I ta inność nie
        wynika z jego choroby – z tego też nagle zdałam sobie sprawę – nie, ja go
        kocham jak moje dziecko, po prostu, bez rozgraniczania na chore i zdrowe. W
        końcu nie kocham Mateusza za to, że jest zdrowy. W każdym razie z powodu
        Miłosza mam ochotę tańczyć i śpiewać. „Nosi” mnie, po prostu.(...).
        Pozdrawiam serdecznie
    • 1kjj Re: Tragedia 09.09.06, 22:17
      Witaj!
      Posyłam, Ci całą czułosć i serdeczność na jaką mnie stać. Dla Ciebie, Twojej siostry ale najbardziej dla maluszka.
      Dwa lata temu mój synek zmarł. Nie miał nózek, miał zdeformowaną główkę i wiele innych wad. Nigdy nie zamieniłabym go na żadne inne dziecko świata. Kocham go cały czas i bardzo do niego tęsknię.

      Zawodowo od ponad 10 lat spotykam się właśnie z dziećmi z bardzo poważnymi wadami. Są radością i sensem mojego życia.

      Trzymaj się i kochaj.

      Pozdrawiam.
      j.
    • ape_pol Re: Tragedia 09.09.06, 23:26
      mam sąsiadkę która nie ma rąk a właściwie dwa bardzo krótkie kikuty zakończone
      dwoma palcami. kiedyś uczyła ją moja ciocia i opowiadała, że ta Agnieszka- bo
      tak ma na imię pisze najładniej w klasie. dziewczyna ma w tej chwili 21 lat i
      jest śliczna, ma znajomych, prowadzi właściwie normalne życie. sama się dziwię
      ale tak właśnie jest...

      znam jeszcze chłopaka 24 letniego, który nie ma jednej ręki ale świetnie sobie
      radzi

      i jeszcze... 2 lata temu koleżance mojej mamy urodził się wnuk bez jednej ręki.
      mama małego miała wtedy 24 lata, ciążę przechodziła fatalnie, duzą jej częśc
      spędziła w szpitalu, miała wiele razy robione usg w tym 3d i też nikt niczego
      nieprawidłowego nie zauważył. mama też nie chciała najpierw oglądać Kacpra a
      teraz nikt nie wyobraża sobie życia bez niego, jest takim promyczkiem w tym ich
      wielkim domu...
    • pimenta Re: Tragedia 10.09.06, 01:32
      Trudno znalezc slowa... Ale mysle ze ta dzidzia strsznie was potrzebuje i
      bardzo teskni za mama, bo poza wszelkimi ulomnosciami to przeciez zwykle
      dziecko. Twoja siostra pewnie bardzo cierpi. Kiedy przejdzie bol i szok
      znajdziecie napewno sposob na szczescie. Kazde zycie to dar od Boga. Ciekawa
      jestem czy to chlopiec czy dziewczynka. Niech Pan Bog da wam sile do tego aby
      jak najszybciej pokochac to dzieciatko i zniesc wszystkie trudy.
      pozdrawiam Joanna
    • shamsa Re: Tragedia 10.09.06, 09:21
      to nie jest tragedia. to ciezka sprawa, ale znam tysiac gorszych. to jest
      dziecko i za rok wszyscy będziecie je uwielbiac. znam swietna dziewczyne bez nóg
      i ręki. radzi sobie calkiem dobrze.
      • mavva Re: Tragedia 10.09.06, 10:11
        Znam świetnego faceta, który też ma tylko jednę rękę, a drugą tak jak to dzieciątko.
        Facet jest świetny, wróżę mu wielką przyszłość.
        A jaką ma śliczną narzeczoną! smile
        Wszyscy go lubią, radzi sobie w życiu, jest bardzo ciekawym człowiekiem, bardzo
        wrażliwym społecznie, wiele robiącym dla innych i nie wyobrażam sobie, żeby do
        niego miały się odnosić słowa niektórych z Was, które oskarżają lekarza, że nie
        usunął dziecka.
        Moje drogie, jestem pewna, że on się bardziej przydaje na tym świecie niż
        niejedna z Was nawołująca do mordowania z powodu braku rąk, mimo, że macie pewno
        piękne wypielęgnowane rączki z tipsami.

        Właśnie ze względu na taką postawę jak Wasza to jest taki dramat dla rodziny. Bo
        jak tu wejść z takim dzieckiem do społeczeństwa, jak Wy uważacie, że taki ktoś
        kwalifikuje się na śmietnik.

        Wczoraj widziałam finał festiwalu piosenki w Ciechocinku. Wygrał chłopak właśnie
        z takim problemem rąk. Jaki on miał głos! Aż dreszcze przechodziły. smile


        Problemem są też pozostałe wady dzieciaczka. Mam nadzieję, że się wszystko ułoży
        a mama dojdzie do siebie.
        • bea.bea kochana.. 10.09.06, 10:47
          a gdzie ty to przeczytałas w tym watku...

          niejedna z Was nawołująca do mordowania z powodu braku rąk, mimo, że macie pewno
          piękne wypielęgnowane rączki z tipsami.

          Właśnie ze względu na taką postawę jak Wasza to jest taki dramat dla rodziny. Bo
          jak tu wejść z takim dzieckiem do społeczeństwa, jak Wy uważacie, że taki ktoś
          kwalifikuje się na śmietnik.


          bo jakoś to WY..mi nie pasuje!!
        • monia145 Re: Tragedia 10.09.06, 10:55
          A gdzie Ty wyczytałaś, że ktoś oskarża lekarza, że nie usunał ciąży????????
          Dziewczyny stwierdziły, że jest konowałem, skoro podczas USG nie wychwycił
          żadnej wady dziecka. I mają rację. A kto wie, może wychwycił, tylko uznał się
          uprawniona jednostka do decydowania za rodziców, czy chca czy tez nie mieć
          dziecko z wielowadziem. Nikt tego nie wie, więc nie nam wysuwac tu tak daleko
          idace wnioski.
          I wyhamuj troche z tymi oskarżeniami i przekonaniami, że ktoś kto jet
          niepełnosprawny i dobrze radzi sobie w życiu jest od razu lepszym człowiekiem
          niż ktoś pełnosprawny z kontrowersyjnymi pogladami. Masz na to jakies dowody,
          czy tylko tak Ci się napisało?
          • mamakrzysia4 Re: Tragedia 10.09.06, 23:20
            pamiętam swoje usg połówkowe-przed badaniem lekarz powiedział nam, że będzie
            analizował obraz i przepływy bardzo dokładnie i że powie nam o wszystkim i
            wspólnie podejmiemy decyzje co dalej. Nic nie wykrył. Ale szanuje go za
            otwartość.
            Chciałabym od początku wiedzieć i mieć szanse na podjęcie decyzji. Też samej
            przygotować się psychicznie na odpowiedzialność za swoją decyzje.
    • mama_adasia [*] 10.09.06, 21:09
      Bardzo mi przykro.Łzy same cisną się do oczu.
      To niesamowite że przy tak posuniętej medycynie nikt tego nie widział.Twoja
      siostra jest w szoku, niewiadomo jak my byśmy się czuły w takim położeniu, ja
      niewykluczam żebym nie chciałabym go widzieć, dla matki świeżo po porodzie to
      szok nie do przejścia.
      Trzymaj się
      • mama_adasia bez tej świeczki... 10.09.06, 21:12
        miało być, coś mi się pomieszało
        życzę Wam wytwałości, dzidzuś i mama Was potrzebują i jeszcze szczęscia i
        miłości smile
    • kameleon_f1 Re: Tragedia 10.09.06, 23:04
      dla mnie to niepojęte, jak można tak dużych wad nie widzieć na USG... osobiście
      podałabym lekarza do sądu. a co do tego jak pomóc biednej mamie... przede
      wszystkim nie winić jej jeśli będzie chciała zostawić dziecko... to jej wybór,
      jej dziecko, jej prawo. powinna tylko to "dorośle" załatwić tj. zrzec się praw.
      nie krzyczcie na mnie, codziennie spotykam się z ludzką tragedią...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka