Dodaj do ulubionych

publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryczalam

02.10.06, 19:19
a bylo to tak: dostalam skierowanie dla 3 letniego syna na badanie moczu i
krwi. Pierwsze takie wydarzenie od chwili jego narodzin ! Poszlam wiec do
przychodni a jakze przed 8 rano, z kapryszacym i podskakujacym z wrazenia
maluchem. W miare szybko przebylam droge do okienka rejestracyjnego. Tu
zaczely sie schody- pani rejestratorka poslugiwala sie przy rejestracji
urzadzeniem pt PC. Wklepanie danych osobowych dziecka i jego pesel zajelo jej
ok. 3 minut. Ale nic to. Nadal szlo dobrze. Na koniec oznajmila, iz z
gabinetu wywolaja nas po nazwisku. Poszlam wiec pod gabinet i zobaczylam ok
20 osobowa kolejke. Po 5 minutach kolejka liczyla nadal tyle samo osob- nikt
nie wyszedl i nikt nikogo nie wywolywal. Moje dziecko tymczasem
zaczelo "dymic"- nie sposob bylo z nim tam wystac a ja zalozylam
sobie "tylko" ok 45 min na ten ceremonial, a pozniej musialam isc do pracy.
Po dalszych kilku minutach opuscilismy kolejke. Kazdy mial wszystko gdzies- 3
letni maluch mial stac tak samo jak dorosli. Na schodach rozryczalam sie. Z
mezem leczymy sie "od wielkiego dzwonu" i prywatnie , od wielu lat pracuje i
sowite skladki na zdrowotne sa odprowadzane miesiac w miesiac. Pomyslalam ze
za nie moge zrobic choc podstawowe badania laboratoryjne dziecku. Nie udalo
sie. Pojutrze pojde do prywatnego laboratorium. Nie stac mnie na 2 h
w "panstwowej" kolejce. sad
Obserwuj wątek
    • monia145 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:25
      Boszee, a już myślałam, że dziecko tam zmaltretowali na tym pobieraniu
      krwi......kolezanka widac niezwyczajna kolejek w przychodni?smileTrzeba rezerwować
      wiecej czasu na takie badania, nigdy nie przewidzisz wszystkiego.
      aha i jeszcze jedno- gdybyś poczekała zrobiłabys dziecku te badania. kolejki w
      przychodni to normalka, fundusz nie gwarantuje w ramach ubezpieczenia szybkiej
      obsługi.....
    • shamsa Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:26
      zapytaj w rejestracji o ktorej jest najmniej osób, wzglednie, gdzie jeszcze
      mozesz pojsc ze swoim skierowaniem
      • fra_mauro Re: 02.10.06, 19:30
        Obawiam sie, ze tam nie ma nigdy mniejszych kolejek. To dzielnica srodmiejska
        duzego miasta, pelna ludzi starszych, emerytow i rencistow, ktorzy zawsze maja
        czas na leczenie. Tak, nie nawyklam do kolejek. Nie mam szansy nawet stanac w
        jakiejkolwiek kolejce dluzszej niz 10 minut ze swoim dzieckiem.
        • agawamala Re: 03.10.06, 11:18
          To pozostaje Ci leczenie za pieniądze. Daleeeeeeeeeeeko mi do wieku
          emerytalnego, ale fakt, że ktoś jest na emeryturze i ma więcej czasu nie
          oznacza, że musi spędzać go w przychodni przepuszczając niecierpliwe osoby.
          Nie wpadłaś na pomysł, że owi pogardzani przez Ciebie emeryci, mogą czuć się
          źle? Mogą mieć swoje sprawy?
          Za składkę ubezpieczeniową nikt nie obiecuje braku kolejek.
        • krtek7 Re: 04.10.06, 09:27
          A czy nie ma w okolicy przychodni specjalistycznej dla dzieci? Żebyś czekała
          przynajmniej z innymi rodzicami i dziećmi a nie z emerytami...
          • agawamala Re: 04.10.06, 12:32
            A co Ci przeszkadzają emeryci? Kiedyś też będziesz miała , jeśli dożyjesz, 60-
            70 i więcej lat.
            Pobranie krwi emerytowi trwa zwykle krócej niż dziecku.
            • krtek7 Re: 04.10.06, 12:59
              Emeryci bywają bardzo nieprzyjemni, nie potrafią zrozumieć że dziecko zachowuje
              się różnie. W naszym kraju tolerancyjni emeryci (szczególnie jeśli chodzi o
              sytuacje takie jak np. czekanie w kolejce) należą do rzadkości.

              Dodatkowo dzieci powinny być przyjmowane osobno, u specjalisty pracującego z
              dziećmi. Dzieci przechodzą infekcje inaczej niż osoby starsze.
              • mama_kotula Re: 04.10.06, 15:03
                krtek7 napisała:
                > Dodatkowo dzieci powinny być przyjmowane osobno, u specjalisty pracującego z
                > dziećmi. Dzieci przechodzą infekcje inaczej niż osoby starsze.

                Laboratorium (a o nim mowa) przeważnie jest jedno...
              • agawamala Re: 05.10.06, 08:15
                Cóz punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Do wieku emerytalnego jeszcze
                brakuje mi bardzo dużo, ale pewnie nieco mniej niż większości z Was.
                A z emerytami bywa różnie tak samo jak z matkami małych dzieci.
                Emeryci bywają mało tolerancyjni, natomiast matki małych dzieci domagają się
                tolerancji dla swoich maluchów. Dziecko w piekarni dotknie ( poślini) 10 bułek,
                matka uzna osobę, która zwróci uwagę za nietolerancyjnego chama.
                Przykładów jest bardzo dużo.
                Powtarzam - emeryci z racji wieku mogą mieć szereg chorób,i przez to wykazywać
                mniej tolerancji.
                W państwowych placówkach zwykle jest jeden punkt pobrań, do którego trafiają
                ludzie chorzy, ale zwykle nie zakaźnie. Nie demonizujmy. Oprócz cukrzyków,
                którzy m u s z ą zjeść po lekach nie ma powodu, aby tworzyć kilka różnych
                kolejek. A pobranie krwi trwa zwykle 3-4 minuty. No chyba, że trzeba uspokoić
                szalejące dziecko, to wtedy jak nic godzina z głowy.
    • monia145 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:36
      Zapraszam do mnie do szpitala- w poradni alergologicznej albo kardiologicznej
      postoisz z dzieckiem równiez około 2 godzin. Z gabinetu do
      gabinetu......koszmarek........smile
      • syriana Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:48
        no to rzeczywiście chyba rzadko chorujecie..
        płacz z powodu małej kolejeczki..?
        no dajcie spokój

        wink
        • fra_mauro Re: mialam zły dzien- ot wszystko :) n/t 02.10.06, 19:52
          • pade Re: mialam zły dzien- ot wszystko :) n/t 02.10.06, 20:08
            W mojej przychodni kobiety w ciąży i dzieci (zdaje się, ze do lat 4) wchodzą
            bez kolejki.
      • fra_mauro Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:50
        Moniu, dziekuje za zaproszenie ale nie skorzystam- dzieki Bogu nie mam poki
        co takich potrzeb. A stac mnie bedzie na "kolejkowanie" gdy strace prace i w
        zwiazku z tym bede miec duzo wolnego czasu i zadnego wyboru sad Poki co moim
        prawem i wyborem jest nie stac. Chcialam jedynie ukazac jak patologiczny jest
        obecny system publicznej opieki zdrowotnej.(powiesz ze "odkrylam Ameryke").
        Innym absurdem jest czekanie na wizyte u lekarza specjalisty (nie
        jakiegos "boga" ale np. zwyklego dermatologa) po kilka tygodni. A ilu ludzi nie
        moze czekac ze wzgledu na "pilnosc" schorzenia ? Mysle tu np. o
        kardiologach.Pomysl, co by bylo, gdyby teraz cale rzesze ludzi leczacych sie
        prywatnie zachcialo powrocic na lono ZOZ-ow ? Jedna wielka masakra i paraliz.
        • monia145 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:54
          Ale ja to wszystko wiem......dobrze, ze masz wybór i możesz skorzystać z
          prywatnej przychodni....chciałam tylko pokazać, że kolejki do państwowego
          gabinetu są wszędzie, nie tylko w ogólnych przychodniach- specjalistycznych,
          dzieciecych również.
          • syriana Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 19:59
            wszyscy wiemy jak jest w państwowej służbie zdrowia
            ale trochę dramatyzujesz
            terminy do specjalistów są chyba wszędzie na świecie

            w Polsce niestety tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na luksus prywatnego
            lecznictwa
            Twoje utyskiwanie na istniejący system, dla mnie jest trochę wyrazem obłudnego
            współczucia tym maluczkim, których nie stać na abonament w prywatnej klinice
            • monia145 Syriano, mogłabyś pisać pod postami FraMauro.... 02.10.06, 20:02
              ......bo sie denerwuję, ze to do mnie...smile))))
              • syriana Re: Syriano, mogłabyś pisać pod postami FraMauro. 02.10.06, 20:04
                nie denerwuj się..
                za długo myślałam i mnie wyprzedziłaś wink
                już nie będę
        • agawamala Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 13:16
          Mój mąż jest lekarzem. Był dwa razy na dłuższym stypendium za granicą. Kolejki
          w ramach tzw.podstawowego ubezpieczenia ( powtarzam podstawowego
          ubezpieczenia) są znacznie dłuższe niż w Polsce, a pacjenci traktowani znacznie
          gorzej.
          Człowiek z wypadku czeka ( !!) w Izbie Przyjęć aż skończy się lunch.
    • bea.bea Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 20:10
      zal mi ciebie okropnie....ale jako baba starej daty polecam sprawdzone sposoby
      babuni...smile)mówie o sobie......smile
      tzn....w godzinach gdy juz nie rejestrują..czyli nie ma ludzi idx do pani
      rejestratorki...i z mina conajmniej błagajaco skruszoną ...z najwieksza
      uprzejmościa , prawie płacząc zapytaj....czy kochana siostra moze ci poradzic co
      masz zrobić , ponieważ masz zrobic badania dziecku ..a jest srasznie
      niecierpliwe i juz raz musiałaś zrezygnować z kolejki, bo nie dało ci zyc.....po
      wysłuchaniu pani podziekuj ślicznie nie zapominając o małym dowodzie
      wdzięczności..( czytaj czekolada)...u mnie zadziałało...

      lub też..idź do laboratoriu nie na poczatku, ale przed samym końcem
      pobierania...i zapytaj ...oczywiście uzywając argumentów..patrz wyzej...czy
      jeszcze zdąża pobrać od maluszka....

      zycze powodzenia....
      • edytkus Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 23:16
        bea.bea napisała:

        >.po
        > wysłuchaniu pani podziekuj ślicznie nie zapominając o małym dowodzie
        > wdzięczności..( czytaj czekolada)

        niedlugo zaczniecie dawac/brac lapowki za mozliwosc wejscia do przychodni surprised
        • krtek7 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 04.10.06, 09:40
          smile

          Ja nie daję czekolad, ale dziękuję pięknie i uniżenie. Niestety.
    • shady27 zapraszam do falcka 02.10.06, 20:11
      maja podpisana umowe z NFZ i umawiasz sie na konkretna godzine i nie stoisz w kolejkach a obsluge masz super smile
      • lessie7 Re: zapraszam do falcka 02.10.06, 22:14
        A cóż to takiego ów falck?
        • shady27 to prywatna przychodnia, ale maja umowe z NFZ 03.10.06, 09:18

          • latouche tez sie przenioslam 03.10.06, 23:08
            ja sie przenioslam z naszej osiedlowej przychodni, strasznego molocha, do malej
            przychodni na sasiednim osiedlu, ktora tez ma umowe z NFZ.
            W poprzedniej wymieklam w drugiej ciazy, kiedy okazalo sie, ze z prosta wizyta
            do internisty od ktorej potrzebowalam skierowania na ekg (na polecenie gina) nie
            moge sie zarejestrowac zawczasu, tylko musze w dniu przyjec przychodzic o 6.30 i
            stac w kolejce do okienka. Kiedy po odstaniu godziny pani w okienku zaoferowala
            mi jedna jedyna godzine o ktorej akurat nie moglam przyjsc, i zasugerowala zebym
            wobec tego przyszla znowu postac od 6.30 w piatek, tez sie prawie rozplakalam,
            wiec Cie rozumiem, Fra Mauro.
            O dziwo, w nowej przychodni mozna sie zarejestrowac zawczasu, na nazajutrz i na
            biezaco (no, to nie zawsze, ale w podbramkowej sytuacji zawsze sie jakos da
            wkrecic). Mozna zrobic badania i nie czekac godzinami. Ba, pani internistka nie
            boi sie nawet wypisac skierowania na badanie.
            Fra Mauro, rozejrzyj sie czy nie masz mozliwosci zmiany przychodni. W koncu to
            nasze skladki, wiec mozna zaglosowac nogami, gdzie pojda smile
    • kotbehemot6 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 02.10.06, 23:22
      to chyba zależy od ludzi. Moj rodzinny ma podpisaną umowę z prywatnym
      laboratorium, jak to prawnie działa nie wiem, grunt ze nie płacę i w ramach
      NFZ_u. wygląda to tak,że dwa razy w tygodniu przyjeżdza pielęgniarka do naszej
      przychodni( za miasem) a jeżeli treba szybkio to jedziesz do owego laboratorium,
      gdzie kolejek wielgachnych nie ma i robisz..finito. Rada-zmień przychodnie
      • gugamama Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 00:46
        U nas dzieci sa obslugiwane w laboratorium poza kolejnoscia.I chwala Bogu!
        • bella41 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 03:24
          ja mieszkam w stanach
          rok temu zmienilam ubezpieczenie
          nasza poprzednia firma ubez. miala podpisana umowe z lab., gdzie zazwyczaj nic
          sie nie czekalo
          obecna firma ma podpisana umowe z lab., gdzie czekalismy w dusznym
          pomieszczeniu z dzieckiem okolo 2 godz.-wiec takie rzeczy zdarzaja sie wszedzie

          dodam, ze z obecnego ubez. jestem znacznie bardziej zadowolona niz z
          poprzedniego, mimo ze wybrali kiepskie lab. w moim miescie
    • koralik12 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 07:47
      Ja miałam wczoraj podobne stresy. Miałam skierowanie dla dziecka do ortopedy
      (taka kontrola czy wszystko ok, czy prawidłowo stawia stopy itd).
      Zarejestrowałam się 3mce wcześniej bo takie kolejki. Ortopeda dziecięcy
      przyjmuje od 8 do 9. Wejście według kolejności przyjścia. Przyszłam o 7.45 i
      byłam chyba dwunasta. Zapamiętałam sobie która pani (a raczej dziecko) jest
      przed nami i czekalismy. Oczywiście moje dziecko nie mogło usiedzieć na miejscu
      i musiałam za nim biegać. Przychodnia jest w szpitalu i czeka sie na szpitalnym
      korytażu. Korytaż z dwóch stron sie rozwidla, myślałam że wyjdę z siebie żeby
      upilnować biegającego dwulatka. Zauważyłam że tylko ja byłam sama, wszyscy
      rodzice byli w dwójkę, juz wiem dlaczego. Co chwilę musiałam opuszczać kolejke i
      gonić po dziecko bo traciłam je z oczu. Ale udało mi się dopilnować moment jak
      wchodziła osoba która była przede mną w kolejce. Ustawiłam się z dzieckiem przed
      drzwiami i wtedy odezwala sie jakaś mama że teraz ona wchodzi. Powiedziałam jej
      że ja byłam po tamtej pani tylko często musiałam wychodzić więc mogło sie jej
      pomylić. Pani twierdziła że ja powinnam wejść PRZED tamtą kobietą. Miałam juz
      wszystkiego dość i pozwoliłam jej wejść przed sobą. Ale ponieważ moje dziecko
      znowu chciało mi uciec powiedziałam jej że jednak jej nie przepuszczę, bo jestem
      pewna że teraz moja kolej, a nawej jeśli miałam wejść tak jak twierdzi
      wcześniej, to i tak wychodzi na to że jestem w kolejce przed nią.
      Tyle nerwów z okazji wizyty kontrolnej która zresztą trwała ok 2-3 minuty.
      Dziecko przeszło się po dywaniku, pani doktor stwierdziła że wszystko ok i do
      widzenia, następna kontrola za rok.
    • lola211 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 09:39
      Rozbroilas mnie normalnie.Rzeczywiscie- straszne.. 3 latek musial poczekac,
      niesamowite.
    • agastrusia Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 09:58
      A nasza przychodnia ma umowe z prywatnym laboratorium, gdzie można właściwie iść
      o każdej porze dnia. Jak Kacper miał pobieraną krew to nie było nikogo. Wszystko
      trwało 5 min.
    • lila1974 Ponarzekam na pacjentów - korzystając z okazji :) 03.10.06, 10:00
      Skoro o służbie zdrowia mowa, to ja sobie ponarzekam ale w druga stronę.
      Przeważnie pracuję na dniówce raz na 4 dni, więc podchodze do pacjentów
      wyjątkowo ulgowo ale w tym miesiącu miałam zastępstwa i byłam w robocie
      codziennie po 12 godzin, więc nie przeczę, że nie raz miałam ochotę wziać za
      łąpę i zaprowadzić do szkoły podstawowej na lekcje.

      Mogłabym książkę napisać o zachowaniach ludzi. Najbardziej wnerwiające to:
      - przychodzenie po wyniki bez pojęcia jakie się wyniki robiło. Jak wół wisi
      informacja w laboratorium, by pacjent przychodził po wyniki z FAKTURĄ, ale brak
      zrozumienia słowa pisanego jest powalający. Ignorancja również - niejeden
      pacjent rzuca wściekle: "To pani zakichany obowiązek wiedzieć co JA robiłem"
      (zdarzają się wersje bardziej dosadne).
      - gadanie do mnie w chwili, gdy udzielam informacji telefonicznej innemu
      pacjentowi tudzież nachalne pukanie w blat i okrzyki "rusz się babo, bo źle
      zaparkowałem samochód",
      - wydzieranie się do telefonu, że przypadł w udziale numerek 6 a nie 1
      (rejestrujemy od 7:30 a pacjent dzwoni np o 10:00),
      - proszenie o podanie informacji telefonicznej i nie zapisywanie jej na kartce,
      a gdy ja się nagadam pacjent informuje mnie "niech pani poczeka, wezmę coś do
      pisania" i cała zabawa zaczyna sie od nowa, a inny pacjent wisi na słuchawce i
      gdy się do mnie wreszcie dodzwoni to najpierw zostanę poczestowana uwagami, z
      ejestem leniwa i nie chce mi się telefonów odbierac,
      - dzwonienie w imieniu kogoś, przy czym ten ktoś stoi dzwoniącemu za plecami i
      komentuje, podpowiada tak intensywnie, ze rozmowa nie ma sensu (mówię tu o
      osobach młodych i zdrowych, a nie obłożnie chorych),
      - opowiadanie historii życia zamiast zadawania konkretnych pytań,
      - pretensje, pretensje, pretensje ... postawa "płacę i wymagam"
      - brak PODSTAWOWEJ wiedzy i szczycenie się tym
      itd itp

      Rejestracja pacjenta zajmuje mi maksymalnie 30 sekund - przeważnie zabawa trwa
      2-3 min, a zdażają sie pacjenci, którzy zajmują telefon przez 10 min i wierzcie
      mi - zupełnie niepotrzebnie.

      Mam prośbę - pacjenci - wykarzcie odrobinę przygotowania, a obu stronom będzie
      łątwiiej smile
      -
      • lila1974 wykażcie - oczywiście 03.10.06, 10:10

      • ivia Re: Ponarzekam na pacjentów - korzystając z okazj 03.10.06, 10:23
        lila1974 napisała:

        > - wydzieranie się do telefonu, że przypadł w udziale numerek 6 a nie 1
        > (rejestrujemy od 7:30 a pacjent dzwoni np o 10:00),

        Moja koleżanka pracuje w przychodni, i wiem ze numerki od 1 do 5, panie w
        rejestarcji sobie rezerwuja dla znajomych, wiec szanse na numer 1 bez
        znajomości są raczej nikłe ... smile

        Ivia
        • lila1974 Re: Ponarzekam na pacjentów - korzystając z okazj 03.10.06, 10:27
          U nas nie ma takiej praktyki z tego prostego powodu, że lekarzy mamy
          zatrzęsienie w tym swojego własnego zakładowego, do którego pacjent z ulicy nie
          trafia.

          O 7:30 raczej na telefon numerka 1 się nie dostanie, bo są one zarezerwowane
          dla osób, które przyszły osobiście do rejestracji ale często bywa tak, że zanim
          zacznę rejestrować na telefon, to pytam, czy do takiego a takiego lekarza ktoś
          czeka i jeśli nie czeka to daję 1 i już.
      • monia145 Re: Ponarzekam na pacjentów - korzystając z okazj 03.10.06, 10:24
        Lilu, współczujęsmile)))) Nasze sekretarki medyczne to jedne z najbardziej
        zneriwcowanych kobiet, jakie znam w szpitalu....z tego, co obserwuje i słyszę,
        to nie bez powodu.....
        • lila1974 Moniu 03.10.06, 10:34
          10 lat temu, gdy rozpoczynałam tę pracę koleżanka przysłuchawszy się moim
          rozmowom z pacjentami rzuciła mimochodem:
          - Zobaczymy jak długo będziesz tak ćwierkać do słuchawki smile
          Po miesiącu już wiedzialam, ze jeśli nie chcę stracić zdrowych zmysłów, to
          muszę się nauczyć niedaskakiwac pacjentom - musi być konkretnie: pytanie
          odpowiedź, bo inaczej zaczynają się bezsensowne dyskusje.

          Myśleć też muszę za pacjenta. Jesli się ktoś rejestruje na USG jamy brzusznej
          to w sumie nie powinnam dociekać, co konkretnie chce zbadać, ale dociekam, bo
          nie raz już okazało się, z echodziło o USG płodu lub Doppler serca.

          Poszukiwany przeze mnie usilnie rentgen stopy, po którego żona wysłała męża,
          okazuje się EKG serca - dochodze do tego do piero po rozmowie telefonicznej z
          ową żoną, a numer prawie wydzieram facetowi z gardła uncertain
      • melka_x Lila 03.10.06, 10:30
        Lila przy całej mojej ogromnej sympatii dla Ciebiesmile oraz świadomości, że
        pacjenci potrafią być upierdliwi jak cholera, a czasem i chamscy, to części
        opsiywanych przez Ciebie sytuacji można by uniknąć przy lepszej organizacji
        przychodni (godziny zamiast numerków, zapisy niekoniecznie w dniu przyjęć,
        informacja o badaniach w kompie itd). Kiedy wykonuję płatne badania w swojej
        przychodni nikt ode mnie nie żąda faktury. Info o tym jakie badania robiłam i
        płatnościach jest w kompie. Kiedyś wymagano faktur, ale gdy okazywało się, że
        ludzie zapominają je zabrać czy gubią uznano, że zamiast bez sensu się z nimi
        szarpać, rzecz trzeba rozwiązać inaczej.
        • lila1974 melko :) 03.10.06, 10:42
          Zapisy są prowadzone na numerki + wyznaczana w przybliżeniu godzina wizyty, co
          nie przeszkadza pacjentowi z numerkiem 1 przyjść zamiast na 10:00 to na 12 i
          wykłócanie się z innymi pacjentami, ze przecież on ma jedynkę.

          Dostęp mojego działu do podglądu w faktury uzyskałam po robieniu szefowi dziury
          w brzuchu. Po miesiącach tłumaczeń, ze jest mi to niezbędne, by wyeliminowac
          awantury przy okienku udało mi się dopiąć swego. Argument szefa powalał mnie na
          łopatki - ochrona danych osobowych pacjenta smile))))))
          Moim zdaniem nie zwalnia to jednak pacjenta z obowiązku posiadania świadomości,
          jakie badania robił.
          Wystarczy bowiem bład w nazwisku i moge szukać wiatru w polu smile

          Melko możesz być pewna, że staram się pacjentom ułatwić życie maksymalnie i co
          i rusz wymyślam coś, co pomaga w organizacji, już mnie szef ma pomału dość, ale
          pacjenci w ilości zastanawiającej są kompletnie nieprzygotowani do wizyty lub
          rozmowy.
          • lila1974 Re: melko :) i jeszcze chcialam dodac, ze 03.10.06, 11:13
            ta przyniesiona ze sobą faktura zwyczajnie oszczędza czas, bo nie muszę grzebać
            w komputerze w poszukiwaniu informacji o pacjencie, tylko on daje mi papierek
            ja jemu wyniki i sprawa idzie szybko i gładko.

            Ułatwia spra tez o tyle, z eprzecież nie wszystkie wyniki są oddawane w tym
            samym czasie, a niektorzy pacjenci życza sobie dziś odebrac jedną część, jutro
            drugą a za tydzien jedno pozostałe badanie. Gdy odbiera z fakturą, to badania
            wydfane na niej skreślamy i z chwilą, gdy podchodzi po raz 2 czy 3 widze, ze
            część badań już odebrał i nie musze ich sdzukać. Jesli odbiera bez niej, to mam
            obowiązek poszukać we wszystkich przegrodach, bo choć wie, z ecos odebrał to
            zazwyczaj nie pamięta co.

            Uwierz, ze w takim miejscu, w jakim ja pracuję CZAS ma OGROMNE znaczenie.
            Jest nas dwie.
            - obsługłujemy pacjentów przy okienku, czyli udzielamy informacji, wydajemy
            wyniki, przyjmujemy zgłoszenia na wizyty domowe.
            - rejestrujemy pacjentów na telefon, udzielamy tel informacji, przyjmujemy tel
            zgłoszenia na wizyty domowe - mam dwa telefony zewnętrzne w tym jeden to
            centralka, gdzie jest 8 wejść, jeden telefon dodatkowo wewnętrzny, domofon
            pomiędzy nami a kasami,
            - odbieramy dostawy i pocztę,
            - rozwiazujemy na goraco wynikłe problemy, np. powiadamiamy pacjentów, że musza
            wrócić na badania, bo źle pobrali materiał na posiew moczu itp
            - umawiamy naszych pacjentów na badania w innych placówkach, jesli czegoś u nas
            zrobić nie mogą

            Jednym słowem cieknie nam po dupsku pot i ta głupia FAKTURA oraz przygotowany
            uprzednio przez pacjenta OŁÓWEK Z KARTKĄ ułatwiają życie i im i nam smile
            • melka_x Re: melko :) i jeszcze chcialam dodac, ze 03.10.06, 11:36
              Lila ale moje uwagi nie były personalnie do Ciebie, naprawdę wierzę, że jesteś
              świetnym pracownikiem, mówiłam o organizacji przychodni. W przychodni, do
              której chodzę odszukanie w kompie infa jakie badania czekają na pacjenta trwa
              tyle, ile wystukanie w klawiaturę nazwiska. Wprowadzenie infa, które badania
              zostały odebrane trwa kilka sekund plus dodaj zaosczędzony czas na dyskusji z
              pacjentem bez faktury. Nie denerwuje się ani recepcjonistka, ani pacjent.
              Podejrzewam, że to kwestia sensownego programu, ale jak widać da sięsmile. No
              oczywiście jeśli pacjent przekręca własne nazwisko no to już nic nie pomożesmile.
              A system numerki plus zbliżona godzina wizyty zawsze jest bardziej 'pretensjo-
              i konfliktogenny'wink niż powiedzenie pacjentowi jak krowie na rowie 'ma pan
              wizytę o 15-tej'. Numerki służą wygodzie przychodni, która nie musi zastanawiać
              się nad średnim czasem wizyty, ani marginesem bezpieczeństwa (ile i jak często
              wizyty się przedłużają), nie pacjentów. Jasne, wiem że i wtedy pewnie trafi się
              pacjent który przyjdzie o 14-tej i będzie się bzdyczył, że nie może wejść od
              razu, ale będzie to zdarzało się rzadziej.
              • lila1974 Re: melko :) i jeszcze chcialam dodac, ze 03.10.06, 11:57
                Nie odebrałam Twojej wypowiedzi jako ataku na moją pracę smile

                Nie twierdzę również, ze przychodnie, w tym i placówka, w której ja pracuję, sa
                idealnie zarządzane i nic sie nie da więcej zrobić. Zawsze się da.

                Mój wpis tutaj miał służyć tylko pewnej refleksji ewentualnych pacjentów, ze i
                od nich DUZO zależy. Postawa PŁACĘ I WYMAGAM prezentowana jest nagminnie, choć
                na prawdę staramy się obsługiwac pacjentów sprawnie i zadowalająco. Zdarza się,
                ze pacjent doceni dobrym słowem nasze starania, uwierz jednak, że kilku takich
                roszczeniowych i dobry humor diabli biorą.

                Czasami czuję się jak chłopiec, a raczej dziewczynka, do bicia - ludzie
                wyładowują na nas swoje frustracje i niestety nie pisze tu o jednostkowych
                przypadkach. Potrafią mnie wyzwac, np. od kurew, bo musieli przeczekać jedną
                osobę przed sobą.

                System, którym pracuję, czyli 12/36 uważam za zbawienny. Praca dzień w dzień po
                8 godzin i trwająca latami MUSI się odbić na zdrowiu panienki z okienka smile
                • melka_x lilu:) i jeszcze chcialam dodac, ze 03.10.06, 13:31
                  > Czasami czuję się jak chłopiec, a raczej dziewczynka, do bicia - ludzie
                  > wyładowują na nas swoje frustracje i niestety nie pisze tu o jednostkowych
                  > przypadkach.

                  A to niestety smutna prawda. Ja niedawno będąc u fryzjera byłam świadkiem
                  karczemnej, naprawdę karczemnej awantury z wrzaskiem i wyzywiskami, bo ponoć
                  kosmetyczka krzywo brwi klientce wyregulowała. Nieraz widziałam też ludzi
                  wyżywających się na ekspedientkach, pilotach wycieczek, stewardesach itd.
                  Obawiam się jednak Lila, że do takich ludzi żadne tłumaczenie, że od ich
                  zachowania również zależy jak sprawnie zostaną obsłużeni nie trafi. Takim to
                  można tylko po cichu w kieszeń naplućwink
                  • lila1974 A wiesz, ze mnie się nawet udaje 03.10.06, 13:38
                    usadzić takiego FOCHA i to bez wdawania się w awanturę?
                    Z reguły słucham grzecznie co ma do powiedzenia a potem pytam słodko:
                    - Rozumiem, ze przyszła Pani sobie pokrzyczeć na mnie, tak? Czy moze jednak
                    chciałaby Pani coś załatwić?

                    W 3 przypadkach na 5 zapowietrzają się a potem mam już luz smile))
        • agastrusia Re: Lila 03.10.06, 11:24
          He He He piszesz o wyznaczaniu godzin pacjentom - zabawne. Nawet jeśli pacent ma
          wyznaczoną godzinę wizyty to i tak potrafi narobić takiego bałaganu, że głowa
          mała. Bo po co przyjść na swoją godzine skoro można wcześniej próbować się
          wepchać. Także organizacja przychodni to jedno a kompletny brak kultury u
          pacjentów to drugie i niestety nie ma się co łudzić, że będzie lepiej dopuki
          ludzie nie zmienią swojej mentalności.
          • melka_x agastrusia 03.10.06, 11:43
            >He He He piszesz o wyznaczaniu godzin pacjentom - zabawne. Nawet jeśli pacent m
            > a wyznaczoną godzinę wizyty to i tak potrafi narobić takiego bałaganu, że
            > głowa mała.

            Ależ ja napisałam, że zdaję sobie sprawę, że częśc pacjentów jest upierdliwa do
            bólu i na niektóre zachowanie zapewne nie ma sposobu. To jednak nie zmienia
            faktu, że w placówkach, które są sprawnie zarządzane (nie numerki, ale godziny,
            program pozwalający łatwo i szybko odszukac info o badaniach, płatnościach itd)
            jest jednak mniej spięć.
            • agastrusia Re: agastrusia 03.10.06, 15:16
              melka_x napisała:

              > To jednak nie zmienia
              > faktu, że w placówkach, które są sprawnie zarządzane (nie numerki, ale godziny,
              >
              > program pozwalający łatwo i szybko odszukac info o badaniach, płatnościach itd)
              >
              > jest jednak mniej spięć.

              To chyba należysz do jakiejś cudownej placówki. W mojej byłej przychodni jest
              system godzinowy, sprawnie możesz zrobić badania i odebrać wyniki ale coż
              czekając do lekarza można poprostu jobla dostać.
              • melka_x Re: agastrusia 04.10.06, 09:07
                Po prostu przychodnia do której chodzę jest zorganizowana pod pacjenta, nie pod
                lekarzy. Opóźnienia wizyt są nieczęste i nieduże, ponieważ - jak podejrzewam -
                czas wizyty jest szacowany z jakimś marginesem bezpieczeństwa. Jeśli zapisuje
                się pacjentów co 20 minut, to wiadomo że wcześniej czy później zrobi się
                kolejka. Wcześniej chodziłam do przychodni (też prywatnej) w której był system
                numerkowy plus zbliżona godzina. Zbliżona godzina oznaczała, że trzeba było
                przyjść godzinę wcześniej i nastawić się czasem i na 2h czekanie. Kiedy
                zapytałam czemu nie zapisują na godziny odpowiedziano mi z rozbrajająca
                szczerością, że to dla nich niewygodne. Bo w systemie numerkowym można zapisać
                więcej pacjentów (a więc więcej kasy), bo lekarze się czasem spóżniają, bo
                czasem muszą wyjść na chwilę, bo kiedy pacjent ma krótszą wizytę, lub nie
                przyjdzie, a następnego jeszcze nie ma, to lekarz musi czekać. A jak są numerki
                to przyjmuje następnego i może wcześniej wyjść do domu.
                • agawamala Re: agastrusia 04.10.06, 12:37
                  A czy uważasz, że lekarz jeśli przyjmuje do np. 14.00 I ZA TYLE MA PŁACONE ma
                  siedzieć za frico do 15.00? Nie, ma prawo wyjść do domu o 14.00. I nie ma prawa
                  wyjść o 13.55.
                  • latouche a gdzie melka tak napisala? 04.10.06, 15:00
                    > A czy uważasz, że lekarz jeśli przyjmuje do np. 14.00 I ZA TYLE MA PŁACONE ma
                    > siedzieć za frico do 15.00?
                    przepraszam, ale gdzie Melka_x powyzsze napisala? i w jaki sposob to sie wiaze z
                    tematem jej posta, tzn, z wyzszoscia systemu "godzinowego" nad "numerkowym"? ze
                    niby jak sie zapisuje na godzine to lekarz automatycznie musi dluzej siedziec za
                    friko?
                    Akurat uwazam, ze Melka ma racje, w mojej starej przychodni byly
                    numerki(+sugerowana godzina przyjscia), w obecnej sa zapisy na godziny. Czasami
                    trzeba poczekac, ale gora 15 minut. Wszyscy wygladaja na zadowolonych, pediatra
                    - tylko jedna w tej przychodni - jest codziennie. Nie wiem za ILE MA PLACONE (w
                    sumie to nie moja sprawa, ona tez mnie nie pyta ile my z mezem wyciagamy na
                    miesiac), ale wyglada na zadowolona z zycia.
                  • melka_x Re: agastrusia 05.10.06, 12:01
                    > A czy uważasz, że lekarz jeśli przyjmuje do np. 14.00 I ZA TYLE MA PŁACONE ma
                    > siedzieć za frico do 15.00? Nie, ma prawo wyjść do domu o 14.00.

                    Oczywiście, że ma prawo. Napisałam gdzieś, że ma siedzieć za darmo? Dyskutuj
                    proszę z moimi wypowiedziami, a nie swoimi wyobrażeniami na ten temat.
                    Przeczytać post na który się odpowiada też nie zaszkodzi.
              • agastrusia Re: agastrusia 05.10.06, 08:31
                i nie przez lekarza tylko przez pacjentów.
      • lola211 Re: Ponarzekam na pacjentów - korzystając z okazj 03.10.06, 15:01
        Ja latam po lekarzach i szpitalach bez przerwy i naprawde malo kiedy mam powod,
        by sie porzadnie zdenerwowac.Mysle, ze to zalezy od podejscia i wykazania
        chocby odrobiny dobrej woli, by zrozumiec dana sytuacje.
        A w kolejkach tylko narzekac potrafia, czy jest powod czy nie.
    • melka_x Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 10:20
      Jeśli mieszkasz w sporym mieście to radzę poszukać niepublicznej placówki,
      która ma część usług refundowanych w ramach NFZ. Ja do takiej chodzę z synem.
      Nie płacę za pediatrę ani badania na podstawie skierowań. Na wizytę/badanie
      przychodzi się na określoną godzinę, jeśli mimo tego trzeba poczekać to nie
      dłużej niż kwadrans. A w poczekalni kredki i zabawki. Przychodnia nie ma co
      prawda laboratorium, ale korzysta z zewnętrznego, krew pobiera się w
      przychodni, mocz też się tutaj zostawia.
    • isma Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 11:02
      Nie no, z calym szacunkiem, kilka minut chyba trzylatek moze poczekac? jak
      trzylatek "dymi" po 5 minutach, obojetne, w przychodni, na poczcie,
      gdziekolwiek, to nienajlepiej swiadczy o umiejetnosciach wychowawczych
      rodzicow. Gdyby stracil cierpliwosc po bezproduktywnej polgodzinie, no, co
      innego.
      (co oczywiscie nie znaczy, ze przychodnia nie moglaby wprowadzic jakiegos
      systemu wczesniejszego obslugiwania dzieci, kobiet w ciazy itp.)
      • lila1974 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 11:19
        Przychodnia, w której ja jestem zapisana, zorganizowała kącik do zabawy dla
        dzieci i problem znudzonych dzieciaczków zostal rozwiazany.

        Teraz gnębię swojego szefa, by i u nas zorganizował taką bawialnię smile
        • czarka77 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 12:13
          Ja też nie mam idealnie, ale najgorzej nie jest.

          W przychodni na Płockiej jest szybciutka i miła obsługa, ale jeśli już zdarzy
          się 2-3 osobowa kolejka, dzieci nie mają nic do zabawy (chyba że przyniosą z
          domu, ale to też nie jest takie proste, bo własnymi zabawkami trudniej się
          podzielić).

          W przychodni neurologicznej na Dzielnej są kolejki jak chol..., ale jest placyk
          zabaw i mnóstwo różnych zabawek, więc dzieci nie "dymią".

          W przychodni specjalistycznej na Szlenkierów jest ogromna przestrzeń korytarzy.
          I to jedyna zaleta (jeśli w ogóle zaleta). Dzieci umawiane są w przedziałach
          (proszę przyjść między 8 a 12), kolejki są gigantyczne, żadnych zabawek,
          placyku, nic, absolutnie nic. O, nie, przepraszam, wiszące do góry nogami
          ikeowskie obrazki na ścianach.

          W laboratorum na Elekcyjnej jest obskórnie, ale dzieci przyjmowane są bez
          kolejki. I o to chodzi! To jest w interesie i dzieci (nie "dymią"), i innych
          pacjentów (nie muszą słuchać krzyków zniecierpliwienia), i pracowników (dziecko
          jest świeżutkie, zaciekawione, kłujemy raz-dwa i pa), i matek w końcu. Też bym
          się sfrustrowała.

          Mogę się tylko żałościwie uśmiechnąć, gdy ktoś "dymienie" trzylatka po 5
          minutach w nudnej, szaroburej przychodni uznaje za porażkę wychowawczą
          rodziców. Mój trzylatek, jak dziecko autorki wątku, też jest po prostu ciekawy
          świata i na tyle inteligentny, że wszystko chłonie w mig i po 5 minutech po
          prostu się nudzi. Za to mój 10-miesięczniak potrafi przez 15 minut gapić się
          wokoło jak wół w malowane wrota wink

          Na miejscu autorki wątku wykłócałabym się po prostu w okienku o pierszeństwo i
          tyle. Argument: przepuszczając moje dziecko, ulżą panie sobie, innym pacjentom
          i małemu.

          Życzę cierpliwości.
          • mama_kotula Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 12:39
            czarka77 napisała:

            >
            > Mogę się tylko żałościwie uśmiechnąć, gdy ktoś "dymienie" trzylatka po 5
            > minutach w nudnej, szaroburej przychodni uznaje za porażkę wychowawczą
            > rodziców.

            To jest porażka wychowawcza, a raczej nieprzygotowanie rodziców. Można wziąć
            dziecku a) książkę, b) blok i kredki, c) książeczkę z naklejkami itd., nieprawdaż?
            No chyba, że ktoś ma wyidealizowany obraz sytuacji w kolejce w przychodni rodem
            z "Na dobre i na złe" czy "M jak miłość"... ale wtedy niech nie obwinia całego
            świata o własny idealizm.
            • isma Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 13:27
              Dodam jeszcze, ze dzieci inteligentne - a zarazem wychowane do "niedymienia" -
              potrafia tak zaspokajac swoja ciekawosc swiata, azeby nie absorbowac tym
              wszelkich osob postronnych, i nie wymuszac na nich podporzadkowania sie tychze
              dzieci frustracjom. Moje czteroletnie dziecko na przyklad (fakt, nie wiem, czy
              inteligentne), z racji przewleklej choroby czekajac regularnie w kolejkach do
              roznej masci lekarzy, napisy czyta, o znaczenie slow sie dopytuje i jakos
              wytrzymuje np. czterogodzinne oczekiwanie...
            • czarka77 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 15:28
              Ależ oczywiście, że można coś wziąć.
              Ja się już nauczyłam, gdy moje "dymi", to coś wyciągam z torby.
              Ale jednak zaczyna "dymić"! Chodziło mi o to, kiedy zaczyna się "dymienie". Na
              to wychowanie - jestem przekonana - nie ma wpływu. Wysiadywaliśmy w przychodni
              i 4 godziny (na Dzielnej chociażby), bez większych stresów.
              Z Twojego wcześniejszego postu wynikało, że nie "dymi" w ogóle albo zaczyna po
              pół godzinie.

              No dobra, jestem głupia i nie mam pojęcia o wychowywaniu.
              Szkoda, że nigdy nie zostanę mamą, która zjadła wszystkie rozumy...
              • mama_kotula Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 15:40
                czarka77 napisała:
                > Z Twojego wcześniejszego postu wynikało, że nie "dymi" w ogóle albo zaczyna po
                > pół godzinie.

                ????? chyba mnie z kimś pomyliłaś, ja nic takiego nie pisałam smile
                • czarka77 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 04.10.06, 15:20
                  Dostało Ci się za Ismę - przepraszam...
    • kachwi1 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 12:01
      fra_mauro: pomyśl, że zawsze mogłoby być gorzej. pomyśl, że niektórzy
      przychodzą na takie badanie ze swoimi naprawdę chorymi dziećmi. większość ma
      pracę, do której się nie może spóźnić, albo drugie dziecko w domu, itd. pomyśl,
      że tak naprawdę kolejka na pobranie krwi to mały pikuś. niektórzy czekają ze
      swoimi dziećmi w kolejce po przeszczep. wtedy jest może czas na łzy. w twoim
      przypadku - wybacz, ale to aż wstyd. następnym razem - rozejrzyj się dookoła
      siebie. doceń, co masz. stanie w kolejce w przychodni? o rany, żeby tylko takie
      kłopoty człowiek miał...
    • mama_kotula Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 12:06
      No rzeczywiście, skandal. Skandal, żeby trzylatek musiał stać w kolejce!!! To
      niedopuszczalne, powinna być osobna kolejka dla emerytów, osobna dla kobiet
      ciężarnych, osobna dla matek spokojnych dzieci i osobna dla matek upierdliwych
      trzylatków, jeszcze osobna dla furiatów, i jeszcze osobna dla flegmatyków.
      Wyluzuj, to nie powód do płaczu.
    • blou1 To powód do płaczu?!! 03.10.06, 13:32
      Raczej do mocnych nerwów.
      Pisałam już kilkakrotnie o moich kontaktach z "bezpłatną" opieką zdrowotną.
      W skrucie, mam skieroanie na zabiegi dla dziecka, mogą być blizny więc liczy
      się czas. I co?
      I oczywiście nie ma miejsc!!!!!!Bezpłatnie!!!!!! Bo odpłatnie, w tym samym
      szpitalu są i owszem (PARANOJA). Więc co miałam zrobić? Wykupiłam połowę
      zabiegów, druga połowa, na prowincji, na kasę chorych.
      To dopiero absurd i powód do płaczu.
      • edycia274 Re: To powód do płaczu?!! 03.10.06, 14:51
        powód do płaczu mam ja, dziecko po utracie przytomności, drgawkach ma iść na
        rezonans jako pilne !! a mam miesiac czekac
        • attena76 Re: To powód do płaczu?!! 03.10.06, 15:27
          powód do płaczu to miałam ja gdy moja Natka w wieku 3 miesięcy dostała
          skierowanie na cito, na badanie czy nie ma blkou serca, pierwsze wolne miejsce
          było... za pół roku. Niestety nie jest to wina naszej służby zdrowia tylko
          naszego kochanego rządu.
          • joasiiik25 Re: To powód do płaczu?!! 03.10.06, 15:43
            znakomicie rozumie autorke watku
            tez kiedys mialam "przejscia" z proba zrobienia mojemu wowczas 9 mies synkowi
            badania krwi.
            Nie zrobiono jego, bo zadnej z pielegniarek NIE CHCIALO sie zrobic tego
            malcowi. Napisalam wtedy skarge do dyrektora szpitala
            ponodz dostaly panie upomnienie
            badania nie zrobilam
            • dinozaur47 Re: To powód do płaczu?!! 03.10.06, 18:43
              Łoj paniuńciu , w ty Hameryce to by se Pani dopiero poczekała , ale to jak
              trusia ...
              • fra_mauro Re: To powód do płaczu?!! 03.10.06, 19:13
                Bardzo dziekuje za posty. Jak z wielu wynika, sa miejsca, gdzie moze byc i jest
                lepiej , a kluczem do tego jest odpowiednia organizacja.
                Zgadzam sie rowniez z osobami, ktore napisaly,ze to nie powinien byc powod do
                placzu. Po krotkim ochlonieciu sama doszlam do tego wniosku . Ale czy nie
                odczulyscie choc raz w zyciu tzw. frustracji ? Frustracji z powodu dziejacych
                sie dookola rzeczy malo logicznych badz trudnych do zrozumienia ?

                Niestety, niemilo uderzyly mnie wypowiedzi zarzucajace mi rzeczy, ktorych nie
                napisalam i co ciekawe nie odczuwam (np. ze gardze emerytami)lub tez ingerujace
                w moje mozliwosci i umiejetnosci wychowawcze. Z wiekszoscia spraw radze sobie
                bez problemu ale dla mnie i mojego dziecka niewykonalne jest 2 godzinne
                oczekiwanie w kolejce, po prostu, i juz...
                A jak autorki takich wypowiedzi i ich dzieci potrafia to super, tylko
                pozazdroscic .

                Dziekuje rowniez za cenna/ konstruktywna rade, z ktorej zreszta zamierzam
                skorzystac tj. zmiany przychodni.
                Pozdrawiam,
    • mathiola Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 03.10.06, 21:42
      jeny, myslalam ze przeczytam o lapowkarzach lekarzach, opryskliwych
      pielegniarkach i wieeelkiej biurokrazyjnej machinie. A tu chodzi o kolejke co
      sie 5 minut ne ruszala...
      W kwestii przychodni jestem oblatana az za bardzo, uwierz mi, kolejka co sie w
      5 minut nie rusza to pesteczka, drobnosteczka, to nic... Sprobuj pojechac
      panstwowo do okulisty w szpitalu dzieciecym. Z blizniakami kilkutygodniowymi.
      Tam przesuwanie kolejki trwa dluzej niz 5 minut... Trzeba silnym byc i
      odpornym. Takie realia, takie czasy.
    • krtek7 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 04.10.06, 09:25
      Gdybym ja była w tej kolejce powiedziałabym "Może pani teraz wejdzie z
      dzieckiem" Ale to dlatego że sama jestem matką, pozatym chyba trochę dziwna
      jestem jak na polskie warunki.
      • agawamala Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 04.10.06, 12:31
        A może w kolejce stałaby pani w 2 miesiącu ciąży ( niewidoczna) z trudem
        wstrzymująca wymioty?
        A kolejnym pacjentem byłby człowiek po chemioterapii ledwo trzymający się na
        nogach?
        Obok matka, która zostawila pod opieką sąsiadki maleńkie dziecko i musi
        skontrolować morfologię ( anemia w ciąży)?
        W kącie siedziałby prawie 90 letni staruszek - inwalida wojenny( sorry, takich
        ludzi wiele matek nie dostrzega i uważa, że za długo żyją).
        Na wózku osoba z SM?
        Wspomnę jeszcze o cukrzykach, którzy muszą zjeść o określonej porze, żeby nie
        mieć hipoglikemii czy po prostu ludziach biegnących do pracy na określoną
        godzinę.
        Umówmy się- w publicznych placówkach są kolejki. I trzeba albo je zaakceptować,
        albo leczyć się za pieniądze.
        • mathiola amen 04.10.06, 12:37
          n/t
        • krtek7 Re: publ. sluzba zdrowia czyli jak dzis sie poryc 04.10.06, 13:06
          Gdy byłam w widocznej ciąży czasem (bardzo rzadko) znalazła się osoba która
          zaproponowała mi np.skorzystanie z przywileju podejścia do okienka na poczcie
          czy w banku bez kolejki. Ja wtedy odmawiałam dziękując, bo czułam się dobrze i
          mogłam poczekać.

          Raz gdy byłam na początku ciąży, źle się poczułam w autobusie i poprosiłam
          pewnego pana żeby mi ustąpił - nie było problemu.

          Gdybym, jak autorka wątku, nie bardzo wyobrażała sobie jak czekać z
          niecierpliwym malcem - może poprosiłabym o możliwość wejścia do gabinetu poza
          kolejnością. Najwyżej by mi odmówili - cóż?

          Ale z drugiej strony zdarzało mi się czekać z młodszymi dziećmi, niekiedy i
          dwie godziny. Więc to też da się zrobić. Bez przesady.
      • fra_mauro Re: dla krteka 7 04.10.06, 21:50
        Wiesz krteku, lubie bardzo Twoją "dziwnosc" i Twoj nick smile) Wielkie
        serdecznosci, f_m
        • krtek7 Re: dla krteka 7 05.10.06, 10:17
          Dziękuję smile i pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka