Dodaj do ulubionych

Teściowie- moja refleksja

IP: *.* 05.06.01, 09:33
Cześć Wszystkim,Tak sobie wczoraj myślałam o naszych postach o teściach(owych) i przyszła taka refleksja- a może spróbować choć trochę zrozumieć tę drugą stronę i dostrzec też jej starania ( bo przecież jakieś na pewno są)? - wiem że to strasznie ciężkie bo ja na wieść iż moja teściowa do nas przyjeżdża cały tydzień się psychicznie przygotowuję tak jej nie znoszę a ostatnio dobiła mnie stwierdzeniem że kobiety bite przez mężów zasłużyły sobie na to bo były niedobre dla nich no ale cóż - wiem, że ja jej nie zmienię ( nie próbuję) a ona mnie a żyć obok siebie trzeba i dlatego mimo całej mojej niechęci do niej staram się dostrzec jej miłe gesty a przynajmniej je w ten sposób interpretować. To jest bardzo trudne ale może od czasu do czasu warto spróbować? Co Wy na to? Czy udaje Wam się też takie gesty dostrzegać?Zyczę miłego dnia i odrobiny "dobrej myśli" o teściach, teściowych.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 05.06.01, 12:04
      Iwonko, to fajne podejście, które warto wypróbować. Starałam się to robić przez ok. 10 lat ale nic z tego. Pewno zdałoby to egzamin, gdybym nie musiała mieszkać razem z teściową w JEJ (co nie omieszka zawsze podkreśić) mieszkaniu. Od początku starałam się dostrzegać u niej dobre cechy, ale cóż, mam teraz już te swoje ponad 30 lat i wolałbym żyć dla siebie, a nie dla zadowolenia teściowej, które uwielbia organizować nam życie i żadne rozmowy nie pomagają. Ja widzę jedno rozwiązanie: wyprowadzić się, no ale to w końcu matka mojego męża i pewno musiałabym zostawić też jego, a nie o to mi chodzi. Postanowiłam wypróbować radykalną metodę ograniczenia się tylko do niezbędnych rozmów i niereagowania na zaczepki, ba w ogóle nie odzywania się i to naprawdę zdaje egzamin. Na początku czułam się z tym strasznie źle, ale widzę teraz efekty. Pzykro mi, że z moją teściową tylko w ten sposób mogę mieszkać i nie zwariować, ale jest ona ogrmonym malkontentem w stylu jeśli zlew jest pełen garów i umyję wszystkie 30, a zostanie tylko jedna szklanka, to właśnie ona staje się problemem, a nie 30 umytych naczyń. Po porostu ona nie chce dostrzegać dobrych stron u mnie, ale tylko u mnie, bo u innych dostrzega i to głównie dobre strony. No więc ja też przestałam dostrzegać jej dobre gesty, a mówiąc szczerze kompletnie mnie już nie obchodzą. Było to dla mnie przykre, ale juz się przyzwyczaiłam.
      • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 05.06.01, 12:29
        Ata, a dlaczego wyprowadzając się od teściowej musiałabyś zostawić też męża? Czy on nie ma potrzeby usamodzielnienia się?
        • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja - do Agaty IP: *.* 06.06.01, 07:43
          Obawiam, się że tak chyba jest, bo u mnie jest podobnie jak u Wiki np. największym zmartwieniem było kto poda mojemu mężowi (ugotowany, tylko do odgrzania obiad), bo ja wracam później od niego do domu. Poza tym po co ma się usamodzielniać, skoro mamuśka zawsze ugotuje syneczkowi obiad albo zrobi kolację bo wyrodna żona nie ma na to czasu i synuś musiałby robić to sam, tyle że potem wyrodna żona chociaż powinna posprzątąć kuchnię na błysk, oczywiście ustawiając garnki i inne rzeczy w odpowiednich miejscach, broń Boże ani na centymetr w prawo lub w lewo, bo skoro teściowa się poświęca gotując obiad (o co nikt zresztą jej nie prosi), to moim psim obowiązkiem jest posprzątać itp. Właściwie wczoraj po twoim pytaniu doszłam do wniosku, że jednak byłabym w stanie przekonać męża (czytaj: wmówić mu, że to jest najlepsze), żeby się wyprowadzić, ale niestety, mąż nie ma pracy a moja pensja w wysokości 1.000 zł na trzy osoby nie wystarczy na wynajęcie mieszkania i życie. A może się mylę ? Co o tym sądzisz ?Na szczęście już wytłumaczyłam mężowi, że już nie czuję i nie będę czuła wdzięczności za to co robi teściowa. Jak można być wdzięcznym, kiedy ktoś nieproszony robi coś za ciebie, czego wcale nie chcesz a potem ma pretensję, że go wykorzystujesz ?
          • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja - do Agaty IP: *.* 06.06.01, 08:24
            Ata, bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja też przed kilkoma laty borykałam się z tym problemem. Gdy między mną a moim mężem (obecnym) zakiełkowała myśl o wspólnym życiu on miał tylko jedno pytanie: gdzie będzeimy mieszkać? Oczywiście z mamą? Ja znałam już dość dobrze swoją przyszłą teściową i znałam doświadczenia z nią drugiej synowej (wspólne mieszkanie przez 3 lata i nagła wyprowadzka). Nie wyobrażałam sobie wspólnego mieszkania. Motywacją mojego męża nie było własne wygodnictwo, wręcz przeciwnie. Jeden brat wcześniej się ożenił i wyprowadził, więc drugi z żoną musi zamieszkać z mamą, aby nie została sama (podobno tak ustalili ze ś.p. ojcem). Padały argumenty typu: Ja matki do domu starców nie oddam (mama energiczna 3 razy bardziej ode mnie).Decyzja o ślubie zawisła więc w powietrzu. Aha, ja wtedy wynajmowałam kawalerkę a teściowa miała 85m mieszkanie. Mój mąż także nie wyobrażał sobie zamieszkania w takiej klitce, jak moja. Sprawa rozwiązała się w sposób nader dla nas szczęśliwy. Byliśmy na wakacjach, gdy dostaliśmy wiadomość, że mieszkanie znajomych jest do wzięcia (wyjechali do USA) tylko za opłaty. Mąż podjął heroiczną decyzję i zakomunikował w końcu mamie, że się wyprowadza. Przeżyła to bardzo, ale potem zaczęła twierdzić, że "młodzi powinni być na swoim" i że nie wyobraża sobie, żeby młode małżeństwo mieszkało z mamą. Jakoś się ułożyło. Nie wiem, co tak naprawdę zaważyło na decyzji mojego męża (pobraliśmy się w 3 miesiące po wspólnym zamieszkaniu). Mam nadzieję, że miłość do mnie.Twoja sytuacja jest trudniejsza, ponieważ rzeczywiście dochody są dość niskie, a wynajem drogo kosztuje. Ale myślę, że najważniejsze są chęci. Teraz masz dwie przeszkody do pokonania: przyzwyczajenie męża i brak pieniędzy. Jeśli go przekonasz - wspólnie będziecie walczyli z tą drugą przeszkodą. Przecież mąż nie będzie wiecznie bezrobotny, prawda? Może poszczęści się wam tak jak mnie?Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobregoAgata
            • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja - do Agaty IP: *.* 06.06.01, 13:00
              Dzięki za podniesienie na duchu. Też mam nadzieję, że mąż w końcu znajdzie pracę i pewnego pięknego dnia będę mogła powiedzieć teściowej: "Żegnam i mam nadzieję, że mama będzie usatysfakcjonowana pustym mieszkaniem i równo poukładanymi garnkami". Trzymaj kciuki.
              • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja - do Agaty IP: *.* 06.06.01, 13:53
                Wiesz, jest jasne,że jesteś w trudnej sytuacji, ale współczuję teżTwojemu mężowi.Sama po 4 latach urlopu wychowawczego, z córkami 4 letnią i 1,5 pomyślałam o powrocie do pracy, a raczej znalezieniu nowej. Czytałam wszystkie artykuły o bezrobociu i czułam się coraz bardziej bezużyteczna*mimo prowadzenia domu i pełnej opieki nad dziećmi). Kiedy udało mi się, (po 2 miesiącach) rozpocząć to, co chciałam poczułam u ramion skrzydła.Myślę, że facetowi musi być dużo ciężej.Pozdrawiam Was serdecznie.
      • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 05.06.01, 13:06
        niestety gdy ja tylko wspomne o wyprowadzce od tesciow moj kochany maz od razu mowi ze mu jest tu dobrze - pewnie ze jest w koncu gdy zona sie obrazi i chce nie chce mu pod nos obiadku podsunac to obiadek jest tez przeciez u mamusi ... wrrrr
        • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 06.06.01, 14:39
          Wika rozumiem cię doskonale ponieważ sama mieszkam z teściami i chociaż generalnie nie mogę narzekać, to jednak mam zastrzeżenia, co do takiego życia, bo mam 1 półkę w lodówce, obiad gotuję na 2 palnikach, śpię przy zamkniętych drzwiach... niby drobiazgi, a jednak. Ja mojego męża strasznie męczę, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że mieszkanie z teściami na obecnym etapie jest najlepszym rozwiązaniem, bo nie mamy zamiaru ładować kasy w wynajem, tylko przemęczymy się jeszcze trochę i mam nadzieję dzięki temu prędzej pójdziemy "na swoje". Zastanawiam się tylko co będzie jak pojawi się dziecko na naszych 12m2. Pozdrawiam i życzę wytrwałości
      • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 05.06.01, 13:16
        Ja, na szczęście, nie wiem jak to jest mieszkając z Teściami. Mieszkamy na swoim odkąd powzięliśmy decyzję bycia razem - najpierw "na pokoiku", potem w wynajmowanym mieszkaniu, a w końcu w swoim mieszkaniu (które spłacamy).Ani ja nie wyobrażam sobie mieszkania u Rodziców Krista (bardziej przez wzgląd na Jego Ojca), ani on nie widzi siebie u mojej Mamy.Różne są przyczyny konfliktów w rodzinach wielopokoleniowych. Znam przypadki mądrych teściowych, które dbają o zdrowe i udane relacje ze swoimi synowymi. Moja Teściowa z natury jest osobą nieśmiałą, dlatego gdy chce mi zwrócić uwagę, robi to delikatnie. Podobnie jest z radami dotyczącymi Jej ukochanej wnuczki. Gdy się z Nią nie zgadzam, uprzejmie przedstawiam Jej moje zdanie.Widujemy się bardzo rzadko - kilka razy w roku, ale wiem, że gdyby przyszło nam ze sobą mieszkać - dogadałybyśmy się.Gorzej z teściem - jest to człowiek o niezwykle trudnym charakterze, któremu z trudem przychodzi przyznać komuś rację lub kogoś przeprosić. Głównie z jego powodu rzadko jeździmy do teściów.
    • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 07.06.01, 09:16
      Witam was jako ten synus, co to obadek pod nos mamusia da.... itd.Mieszkalismy z moimi rodzicami przez rok, mielismy dwa pokoje i zyc nie umierac. Moja zona miala takie same zarzuty jak wy. Kiedy poklocila sie ze mna, moja mama chodzila lekko obrazona, nie mozna bylo nawet na siebie porzadnie nawrzeszczec. Po roku poszlismy na swoje, do malusienkiej klitki bez okien prawie, wynajem kosztowal majatek a moja zonka zaszla w ciaze oczywiscie :) Bylo bardzo ciezko, brakowalo na wiele. Dopiero wtedy na serio zaczelismy sie docierac. Dopiero wtedy powiedzelismy sobie wiele rzeczy. Ale kiedy patrze na to z perspektywy czasu- tak wlasnie powinismy byli zrobic na samym poczatku. Teraz mam w domy fajna zone, co jest u siebie pania. Z rodzicami stosunki sa o niebo lepsze. Wynajmujemy dwa ciasne pokoje, z dwoma osobnikami z roznych subkultur mlodziezowych., podczas, gdy moi rodzice mieszkaja w pieciu ogromnych pokojach. Ale mieszkamy sami, tu pierzemy swoje brudy, tu mamy chwile szczescia, a moja zona juz kombinuje, jak to bedzie fajnie, jak nasze dzieci pojda na swoje i bedza do nas wpadac na obiadki i podrzucac nam dzieci....
      • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 07.06.01, 09:33
        Bob, utwierdzasz mnie w przekonaniu, że powinnismy stanąć na głowie i się wyprowadzić. Już wertuję ogłoszenia o wynajmie mieszkania, ale są horrendalnie drogie. Powiedz, jak sobie poradziliście finansowo? Wiem, że nie jest łatwo, ale ile trzeba mieć minimum, żeby wystarczyło na mieszkanie i podstawowe potrzeby własne i rocznego dziecka? Jeśli możesz, to sie podziel sowim doświadczeniem. Momentami mam wrażenie, że pomimo wszystko mój mąż też już ma dość tej sytuacji (pomimo obiadków itp.), w końcu chyba już wiele zrozumiał przez te ponad 10 lat wspólnego mieszkania np. że kazda kobieta powinna mieć swoją kuchnię itp. a nie dwie półki w kuchni i gary tesciowej, bo na naszą informację, że kupimy sobie własne (często uzywam jej garnków nie w taki sposób jak się powinno, czyt. nie do tych potraw, co trzeba), odpowiada z szyderczym uśmiechem, że ciekawe, gdzie je będziemy trzymać. Jesli zechcesz się odezwać, będę bardzo wdzięczna.
        • Gość: guest mieszkac osobnO!!! IP: *.* 07.06.01, 10:27
          hejsluchajcie my tez wynajmujemy juz drugie meiszkanie-jest ciezko ale staranmy sie nie frustrowac. Od pocztaku nei zamierzalismy meiszkac u czyichs rodzicow. Moim zdaniem taka sytaucja jest niezdrowa- Bob to wspaniale "sprzykładował" :) Po to zakłądam swoją rodzinę by móz w niej decyodwać (wspóldecydować) o wszsytkim, podejmwoac deczje i co do usatwienia kwaitkow na parapecie i zmywania i kolejnosci wdo alzienki itd.. a co do mieszkania- tzreba szukac okazji.. palcilismy ciezkie dolary za klitke z karaluchami i menelami w samym centrum Wawy i kiedy juz mialam psychicznie dosc nagle przyapdkiem znalazlam ogloszenie o 2 razy wiekszm meiszkaniu po remoncie z wszytskim w srodku w na zielony Zoliborzu! za 700 zlotych.... cud, prawda??wyprowadzxie sie od tesciow jak anjszybciej.... nikt ci nie zwroci tych lat ,gdy od samego poczatku nie bylas zona i pania domu a tylko- corka syna!!!
      • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 07.06.01, 13:05
        Ja już pisałam o tym, że mieszkam z teściami i jest ok - generalnie. W tej chwili jest to dla nas najlepsze rozwiązanie, bo dokładamy się do mieszkania w kwocie co najwyżej 250 zł ze wszystkim, a wynajmowanie i dawanie obcemu w łapę 1000, tyle co najmniej trzeba liczyć w Poznaniu - to jest duża różnica. Jasne, że jest coś za coś, ale wynajem dla nas nie jest żadnym rozwiązaniem. Cóż z tego, że niby bylibyśmy na swoim, ale inwestować się nie opłaca, bo to w końcu nie nasze. Dlatego wolę się przemęczyć z teściami kilka lat (to niezła próba charakteru) i pójść naprawdę na swoje za jakiś czas. Acha i jeszcze jedno tego swojego M musimy się sami dorobić, bo na pomoc rodziców nie ma co liczyć - sami ledwo ciągną.
        • Gość: guest Re: Teściowie- moja refleksja IP: *.* 07.06.01, 13:56
          Jak sobie radzilismy- bralismy moja pensja, odkladalismy na wynajem, na dziecko i wylaczlismy telefon i nie mielismy pralki i... duzo tego i...... Biedni bylismy jak myszy, a spadlismy z calkiem przyzwoitego poziomu, podczas mieszkania z rodzicami. O to tez dodatkowo byly klotnie- jak przezyc majac tak malo. Jedlismy chleb z dzemem, jakos lecialo. Zona twarda reka trzymala frykasy dla dziecka. Pieluchy byly oczywiscie terowe, nie stac nas bylo na lepsze, a przypominam ze nie mielismy pralki. Wiekszosc oczywiscie spadla na zone i byly takie chwile, ze chcialem juz polozyc uszy po sobie i wracac, ale zona uparta jak zawsze powiedziala mi wprost- jest jeden sposob powrotu ty do swojej mamusi, ja do swojej, po obcych nie bede sie tulac. No to wytrzymalismy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka