Dodaj do ulubionych

bez szkoly rodzenia

IP: *.* 29.06.01, 08:52
Czesc! Wydaje mi sie ze sobie poradze bez szkoly rodzenia. Wydaje mi sie ze lepiej odpoczac w domu po pracy. Z resztanie orientowalam sie jeszcze czy godziny by mi odpowiadaly. Mam troche czasu, zeby sie nad tym zastanowic, choc terazjestem na nie, pewnie z lenistwa. Wiem, ze sa panie ktore mowia ze warto, ale czy sa osoby, ktore swietnie poradzily sie bez szkoly rodzenia przy pierwszym dziecku?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 29.06.01, 09:24
      Na przykład ja. Do szkoły nie chodziliśmy trochę z lenistwa, ale jednak przed porodem poszliśmy do znajomej położnej pogadać. No i dobrze sie stało, bo nauczyła mnie właściwie oddychać, co jest STRASZNIE ważne. Poród przebiegł super, mój mąż jakby naturalnie wiedział co ma robić, z bólem też jakoś sobie poradziłam. Ale jednak polecam szkołę. Nie tylko poród Cię czeka, trudniej jest sobie poradzić w czasie połogu, a karmieniem piersią na początku też jest niełatwo, nie mówiąc już o pielęgnacji niemowlęcia. Z perspektywy czasu myślę, że wolałabym o pewnych rzeczach wiedzieć wcześniej. Tak że pomyśl o szkole rodzenia, nawet nie po to żeby "przećwiczyć" poród, ale aby się dowiedzieć co niego o noworodku.
    • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 29.06.01, 09:47
      Czy pojdziesz do szkoly rodzenia, czy tez pogadsz z polozna i pocwiczysz pewne rzeczy, niewazne. Bez szkoly rodzenia na pewno sobie poradzisz, jak mowi moj lekarz z tej sytuacji jest tylko jedno wyjscie.....Własnie dlatego polecam jakas forme edukacji- od mam sie nie dowiemy pewnych rzeczy, bo one rodzily na lezaco z kroplowka i od pierwszych chwil karmily marchwianka. Brdziesz wiedziala jak sobie mozesz pomoc, co cie czeka, czego mozesz zadac w czasie porodu itd. mam kolezanka, ktora miala taka baje, ze nic przed porodem nnie czytala, nie chodzila do szkoly rodzenia itd. Urodzila latwo, zedne tam 15 godzin, ale sama powiedziala, ze trafila na dobra polozna, ktora przyszla do niej po 4 godzinach (zmienila sie zmiana) i przeszla przyspieszony kurs. Powiedziala, ze ne rozumiala swojego ciala, nie rozumiala sygnalow, a od tego momentu zaczela lepiej wspolpracowac, przestala sie bac maszyn na sali, przestala mslec o rzeczach niepotrzebnych (co oni mi robia, po co itd) a skupila sie na samym porodzie. Mowi, zer nastepnym razem pojdzie na pewno do szkoly, bo to jednak byl glupi pomysl. teraz kobiety maja na tyle duza swobode, ze minimum trzeba wiedziec, trzeba pamietac, ze w czasach, gdy nie bylo szkol lekarz i takl wiedzial lepiej, wtedy nawet lepiej bylo nic nie wiedziec, bo tylko sie czlowiek uszarpal....
      • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 29.06.01, 10:07
        Czesć!Ja urodziłam nie chodząc wczesniej do szkoły rodzenia, nie miałam na to po prostu czasu-praca i studia wieczorowe. Rodziłam na Żelaznej, razem z mężem w 1999r. Dałam radę, bo wspierał mnie mąż, z którym na pomarańczowej sali porodowej odbylismy najszybszą szkołę rodzenia na swiecie. To on pilnował mnie żebym dobrze oddychała i żeby było ok, kiedy położna wychodziła. Jak to już ktos zauważył jest tylko jedna droga i wyjscie! Ja bałam się dopóki akcja się nie zaczęła, chociaż po czasie stwierdziłąm że nie było czzego się bać i że niepotrzebnie słuchałam głupich straszących opowiesci o porodach innych! Dasz sobie radę, miliony kobiet dały sobie radę kiedys i dzis. Niemniej szkoły rodzenia wymyslono po to by przygotować kobiety, jeżeli masz czas możliwosć i chęć możesz skorzystać, niemniej dasz sobie radę i bez tego. Choć jak mówię jeżeli ma ci to przyniesć spokój to możesz się zapisać.Szczęsliwego rozwiązania!!!Milka
    • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 29.06.01, 10:21
      jesli jestes w ciazy to innego wyjscia nie ma- poradzisz sobie. Musisz. Ale ile naszych matek ma przyjemne wspomnienia z porodow- ja ne znam. Ktos przychodzil kazal, badal, kazal przec, dziecko sie rodzilo. Nie wiadomo o co chodzi. Mo techniki oddychania bardzo pomogly, przydala sie wiedzao noworodku, nauczylam sie cwiczen....
    • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 29.06.01, 16:08
      Ja chodzę do szkoły rodzenia. Ponieważ po pracy też by mi sie nie chciało więc chodzę na zajęcia w weekendy. Bardzo polecam takie rozwiązanie, bo wtedy szkoła to bardziej rozrywka niż uciążliwość. Poza tym może uczestniczyć mój mąż, który w innym przypadku na pewno by nie chodził. Jako że poród dopiero przede mną, dopiero okaże się na ile szkoła była pomocna.Pozdrawiam,Iza
    • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 29.06.01, 21:59
      Nie chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia, ponieważ nie było nas na to stać. Po podliczeniu wydatków związanych z porodem (rodzinny, z.o. i położna) wyszło 1400zł. Wyboru tego dokonaliśmy za namową ginekologa, który stwierdził, że lepiej "opłacić" dobrą położną, która będzie prowadziła poród i dawała "instrukcje" bezpośrednio w jego trakcie. Obawiałam się tego, bo nie lubię być nieprzygotowana a już na pewno nie do takiego wydażenia! Ale nie żałuję, miałam wybór albo szkoła, albo położna i jestem bardzo zadowolona z podjętej decyzji. Pani była suuperowa! O wszystkim nas informowała, była przez cały czas z nami, załatwiała formalności, pocieszała, podtrzymywała na duchu i mówiła co w którym momencie mam robić. Z perspektywy czasu stwierdzam, że szkoła rodzenia nie była dla mnie niezbędna. Poród wspominam wspaniale (choć nie obyło się bez komplikacji), mąż stanął na wysokości zadania albo jeszcze wyżejsmile, edukację nadrobiłam (jeszcze będąc w ciąży) czytając pisma, książki, praktyce pomogła nam mama (przewijanie, kąpiel, ubieranie) a resztę podpowiadał mi instynkt i .... takie forum jak to... Gratuluję dzidziusia i pozdrawiamsmile))Wanda
    • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 02.07.01, 15:43
      Ja chodziłam do szkoły rodzenia, nie najlepszej resztą. Ale uważam, że szkoła jest potrzebna z dwóch powodów: kontakt z kobietami w dokładnie tym samym momencie życiowym jest bardzo dobrym przeżyciem (wtedy nie znałam tego forum, ale i tak spotkania w prawdziwym życiu są potrzebne), a poza tym szkoła dała podstawową edukację mojemu mężowi, który nie mógł jakoś się zmusić do przeczytania w całości żadnej książki o ciąży i porodzie, a w szkole zadawał mnóstwo pytań i bardzo się przejmował wszystkim, co tam mówiono.Takie jest moje zdanie.
      • Gość: guest Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 02.07.01, 20:55
        Podpisuje sie pod tym, co napisala Agata, obiema rekami.Ja bedac w ciazy z niewiadomych przyczyn bylam swiecie przekonana, ze szkola rodzenia jest niezbedna, zreszta ponoc kiedys w szpitalach wymagano papierka z takiej szkoly, zeby pozwolic na porod rodzinny. Teraz nie wymagaja.Nasza szkola okazala sie odbebnianiem suchych wykladow, bylo malo cwiczen, i wogole dla mnie to strata czasu. Jedyna korzysc to byla wlasnie wymiana doswiadczen z innymi paniami oraz poplotkowanie (aktualny temat - strajk pielegniarek), oraz wdrozenie meza do tematu. Potem lepiej ode mnie wiedzial co to skala Apgar, siatka centylowa, konflikt serologiczny itp.A w "praniu" to i tak samodzielnie nauczylam sie przewijac malego niedlugo po porodzie, przystawienie do piersi tez prawie zupelnie samodzielnie (raz mi tylko jedna pani powiedziala, ze nie bokiem tylko przodem), pierwsza kapiel zademonstrowala szwagierka i jakos poszlo.
    • Gość: malinka Re: bez szkoly rodzenia IP: *.* 02.07.01, 21:41
      WitamPierwsze dziecko rodziłam sama, natomiast drugie rodziliśmy razem z mężem i do tego bez szkoły rodzenia. Nie uważałam, że jest mi ona tak barzo potrzebna. Zresztą do najbliższej takiej instytucji miałam 15 km. Kto by mi kazał tłuc się o godz. 18 autobusem? Uważam, że poradziłam sobie świetnie w oby dwóch przypadkach. Z drugiej zaś strony porody miałam rzec by ekspresowe ;). Jedyną rzeczą jaka towarzyszyła mi przez 9 miesięcy (oczywiście oprócz lekarza) była książka "MATKA I DZIECKO - VADEMECUM". Aczkolwiek teoria nieraz bardzo odbiega od praktyki. KAżdy poród jest inny, nawet u tej samej kobiety.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka