Jest okropnie przykro, bo nakrzyczałam na swoje dziecko, tylko dlatego ze włozyła całą rączkę do sałatki będąć u mnie na kolanach.Mała oczywiscie zaczeła płakać, wykrzywiła tak załosnie buzię ze teraz mam to ciągle przed oczami.Najgorsze jest jeszcze to ze niewiele wczesniej sie wystraszyła krzyków mojego męża, któremu sie cos wysypało,(spieszył się bardzo) i płakała musiałam ją uspokoić , a potem mnie się zdenerwowsanie udzieliło i i ja na nią nakrzyczałam i złapałam za rączkę.Chyba jestem okropna , samama nie wiem jak mogłam tak zrobic, wiem ze mam wrazliwe dziecko a niestety czasami mnie nerwy na nią ponoszą.