Gość: guest IP: *.* 04.11.01, 23:47 Czy Wasi mezowie tez maja weza w kieszeni? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 07:23 Mój nie ma. Chociaż w naszej rodzinie to ja jestem rozrzutna. Na szczęście co do jednego jesteśmy zgodni: gdy nas stać nie oszczędzamy na jakości rzeczy, które mają posłużyć nam dłuższy czas. Nie oszczędzamy też na przyjemnościach: lubimy wyjść do dobrego lokalu, zabawić się "z gestem", spędzić urlop bez stałego trzymania się za kieszeń, mimo późniejszego debetu na koncie Może ta beztroska bierze się troche stąd, że do tej pory nie mieliśmy dzieci i że zawsze można było powiedzieć jakoś to będzie. Myślę, że jak urodzi się Olek troszkę się zmieni...Poranne pozdrowienia. Mira. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 09:15 Mój niestety nie ma. A teraz on na bezrobociu , ja na wypowiedzeniu, rachunki trzeba płacić, ale jego zdaniem zwracanie uwagi na ceny kupowanych produktów to zawracanie głowy. . Martwić się będziemy gdy na koncie nie będzie już grosza a żaden bank nie da kredytu. Szlag mnie trafia. Ciesz się , ze masz skąpego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 09:22 Mój chyba coś ze skąpstwa ma. A wnioskuję to z tego, że cala jego rodzina jest skąpa - ojciec, ciotki, babka - skąpa w prawdziwym tego słowa znaczenu.Ale mój mąż twierdzi że jest po prostu oszczędny - w porównaniu do mnie (po co zbędne kosmetyki, ciuchy itp.). Fakt nie jest zrzedliwym Harpagonem - nie ogranicza mi wydatków (tzn. nic nie mówi... tylko czasami jakoś tak dziwnie patrzy). Jednym słowem nie jest uciążliwy w tym swoim "oszczędzaniu". No ale najlepiej jeśli te wszystkie wydatki są finansowane z mojego konta. Ja myślę, że on po prostu lubi świadomość posiadania pieniędzy na koncie (nawet na większych zakupach łatwiej mu przełknąć fakt, że to ja płacę swoją kartą - mimo, że i tak kasa pójdzie ze wspólnego konta).Paradoksalnie, nawet nie mrugnie okiem kiedy robimy zakupy dla naszego synka - może być najdroższe - byle by było najlepsze dla naszego dziecka. No i muszę przyznać, że czasami gdy mam ciężki dzień to sam mi każe jechać na zakupy.Oczywiście wszystkie większe zakupy ustalamy razem i wtedy jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 09:27 może nie węża, ale jest oszczędny. Ja się nawet z tego cieszę, bo ja potrafię wydać kasę błyskawicznie! Czasami mnie to oczywiście wkurza, że ma do mnie pretensje, bo coś tam sobie kupiłam, wg niego niepotrzebnie..KIKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 12:30 Moj tez chyba nie ma,bo czasem kupuje b.dziwne rzeczy np.siódme radio,poza tym nigdy nie wie ile ma pieniedzy co mnie troche irytuje,bo ja to wiem zawsze.Odkad jego pensja idzie na moje konto raczej nie narzekam na jego polityke finensowa bo mam kontrole,co lubie,przyznaje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 12:51 Witam!!!!!!!!A ja dla odmiany poprzedniczek musze powiedziec ,ze moze nie skąpy ale strasznie oszczędny..(chyba oboje tacy jestesmy)ale tylko z jednego powodu...niestety mamy swiadomosć ,ze za 2-3 lata musimy sobie kupić jakies własne lokum....Więc zaciskamy pasa jak mozemy,staramy sie kupowć rzeczy które faktycznie potrzebujemy..patrzec na wydatki bieżące...aby swiatła nie swiecić wszedzie ...nie lac tonami wody..itd..mogę wymieniac i wymieniać.Czasami jest to strasznie męczące ale mylsle,ze kiedys bedziemy z tego dumni.Coż jak mówię proza życia.....jest cieżko...ale warto.Choć czasem tak bardzo bym chciała poszaleć i isc do sklepu kupić jakis fajny elegancki ciuch nie patrząc na cenę.A tak ?Najważniejsze dla nas jest to aby nasza Madzia miała wszystko co potrzebuje..a my moze kiedyPOZDRAWIAM SANI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 13:14 Trzeba to nazwać po imieniu. Mój w odróżnieniu od mężów poprzedniczek węża ma, wielkiego, długiego a czasem się zastanawiam czy ich tam nie ma nawet kilku. Hi hi.Sam lubi wydawać pieniądze najlepiej .... nie swoje. Więc do kiedy pracowałam i nieźle zarabiałam wszystko było OK. Teraz kiedy jestem na wychowawczym "łaskawca" hihi zostawia mi drobne mówiąć "przecież zrobiłem ci zakupy w (nazwa hipermarketu) więc nic nie potrzebujesz". Strasznie mnie to denerwuje i też nie wiem co z tym zrobić.Może któraś z was ma jakiś pomysł. Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 13:17 Mój mąż nie jest taki, ale jego zdrowy rozsądek często ratuje nasze finanse. Mój mąż czuje się bezpiecznie kiedy na koncie nie ma deficytu. Robimy duże zakupy np. ostatnio DVD ale tylko wtedy gdy nie spowoduje to braków. Jestem szczęśliwa, że jest ktoś kto czuwa nad stanem naszych finansów. PozdrawiamKruszynka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 13:46 Myślę, że mój kochany małżonek stał się przy mnie odrobinę bardziej rozrzutny a ja przy nim bardziej oszczędna, oby wyszło nam to na zdrowie. Mój maż umie oszczędzać,ja dopiero się tego uczę.Ponieważ mamy duży debet na koncie i dług u mojej siostry do spłacenia, na początku każdego miesiąca ustalamy niezbędne wydatki i staramy się tego trzymać. Dzięki temu mniej sie kłócimy. Cóż, małżonek jest taki że długi spedzają mu sen z powiek i czasami ten wąż mu jednak wystaje, hi,hi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adzia Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 13:47 My oboje w ogóle jesteśmy bardzo oszczędni (mamy wyznaczony cel, który chcemy jak najszybciej osiągnąć), ale... to właśnie mąż namawia mnie, żebym sobie coś ładnego kupiła, czy poszła do fryzjera. Bardzo mu zależy na moim wyglądzie, natomiast co do siebie samego... jesli ja mu nie kupię czegoś do ubrania, to sam nigdy w życiu sobie nie kupi. Akurat jeśli chodzi o swoje ubrania, ma w kieszeni węża - grzechotnika. teraz przede mną wielka akcja namawiania go na zimowe buty - trzymajcie kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 14:13 A u mnie to w ogóle wyglada dość dziwnie. Z pieniędzmi krucho, tzn. w sumie zarabiamy stosunkowo nie najgorzej, ale mamy ogromne wydatki (kredyty, rachunki, studia etc.) więc na życie zostaje niewiele. Ale mój kochany ma w sobie jakąś dziwną sprzeczność. Ale od początku:Zostałam wychowana przez rodziców w duchu nie tyle oszczędnosci, co skąpienia na rzeczy ich zdaniem zbędne. I tak np. wszystkie koleżanki w klasie miały magnetofon - ja nie (po co ci? i tak nie masz czasu odrabiać lekcji) wszystkie miały modne ciuchy - ja nie (co??? na golasa przecież nie chodzisz!), nigdy nic nie dostałam ot tak sobie, tylko na specjalne okazje. Więc gdy tylko miałam jakieś zaskórniaki to robiłam sobie zakupy po kryjomu, a gdy już się wydało to zawsze zaniżałam cenę kupionej ostatnio powiedzmy bluzki. I wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? - Zostało mi to do dziś!!! Co przawda do tej pory nie mogę ujawniać pewnych zakupów lub cen przed matką (do tej pory - cholera!- z nią mieszkam) bo grozi to tekstami z jej strony, gdyż nie może zrozumieć że żyjemy w czasach, w których nie kupuje się już tylko jednej pary butów na zimę i jednej zastawy stołowej na całe życie!!! A w ogóle wszystko co kosztuje powyżej 50 zł jest dla niej drogie (nawet gdyby za tą kwotę miała kupić samochód!!!)No i właśnie łapię się na tym, że tak samo zachowuję się w stosunku do partnera, tzn. ukrywam przed nim zakupy i ich ceny (a właściwie to już nawet w sklepie mój wybór jest detrminowany przez spodziewaną reakcję z jego strony). I to jest BEZ SENSU ponieważ nigdy jeszcze z jego ust nie usłyszałam słowa krytyki. Mało tego, gdy idziemy razem na zakupy to on zawsze wynajdzie mi rzeczy, na które ja (ze względu na cenę) nigdy bym nawet nie spojrzała. To on gdy chcemy kupić np. telewizor bedzie optował za wyborem tego za 4-5 tys (nie ważne, że nas nie stać!) I to ja go muszę wtedy hamować, bo inaczej pewnie dawno byśmy "poszli z torbami". I do tego jeszcze uważa, że nie stać go na kupowanie tanich rzeczy.(a ja wtedy sobie od razu myślę, że skoro mój znajomy prowadzi b.dobrze prosperującą małą firmę, to zamiast AstryII powinien - wychodzac z tego założenia - kupić sobie Rols-Royce"a).I w tym miejscu dochodzimy do w/w sprzeczności.Mianowicie gdy mój luby kupuje np. art. żywnościowe zawsze wybierze serek o 10gr tańszy. Po paliwo jeżdzi na drugi koniec miasta - bo 3gr taniej. Zawsze mnie pyta czy wyłączyłam drukarkę i głośniki od komputera... i tak można by wymieniać bez końca. NOSZ, KURZA MELODIA!!!Czy może jakiś psycholog jest wśród was i pokusi się o zdefiniowanie tego typa???Pozdrówka!Sylester Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adzia Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 14:27 Ano, ja Ci mogę zdefiniować tego typa, bo mój jest podobny. Nie kupi sobie drożdżówki, a po paliwo też jeździ na drugi koniec miasta (właściwie tankujemy przy okazji wizyt u teściowej), ale radio do samochodu musiał mieć najlepszej firmy, dżinsy uznaje tylko Lee i Wranglery (i dlatego nie kupi sobie nowych, bo są za drogie, a innych nie chce). Ale ja myślę, Sylvester, że to dobra cecha. Oszczędza się tam gdzie można sobie na to pozwolić bez utraty jakości. W końcu jeśli kupisz tanie, to masz tanie. Ja się o tym przekonałam, kupując zimową kurtkę najtańszą, jak to było możliwe, i teraz muszę sobie kupić nową, bo tamta się do nieczego nie nadaje. Ale zaoszczędziłam, nie?Moja mądra babcia mawia "Szkłem tyłka nie utrzesz " i ma rację. i Twój mąż też pewnie hołduje tej zasadzie.Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 16:43 Adziu!Czuję się jak byśmy miały tego samego chłopa, przynajmniej jeśli chodzi o radia samochodowe. Dla niego nawet jeśli coś ma napis Sony a kosztuje mniej niż 1000 zł to juz jest kupa! Zamiast eleganckich butów do pacy, które są mu niezbędne on kupi zestaw głośnikowy do samochodu. A jeśli chodzi o hasło cena=jakość to nie zawsze tak jest. Swego czasu kochanie moje kupiło sobie telefon kom. Ericsona, a jakże! i po pół roku mu się rozpadł (klapka,antenka i obudowa osobno). Ja z kolei skusiłam się na zajeżysta bluzę Nike i co? - po chyba trzecim praniu pojawiły się odbarwienia. Dlatego jeśli chodzi chodzi o kupowanie markowych, albo drogich produktów to kiedyś hodowałam w kieszeni maleńką dżdżownice z której teraz wyrosła wielka żmija i gdy się tylko nadarza okazja kąsa mego chłopa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Skapy maz? IP: *.* 05.11.01, 15:39 węża to mam jai mąż jest wdzięczny, bo......zarabiamy nieźle, ale mamy spore zobowiązania; remont zrobiliśmy na kredyt i postanowiliśmy spłacić go w ciągu 1,5 roku a nie 4 lat i dlatego....ja czuwam nad naszymi finansami, ale mąż jest zadowolony bo stwierdził, że z pustego i salomon nie naleje a mnie się udaje na całe szczęście już widać światełko w tunelu... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś